Gość: Jędrzej
IP: *.sdm.am.gdynia.pl
10.01.11, 16:00
Witam, jakiś czas temu stałem się szczęśliwym posiadaczem używanego roweru z przerzutką typu torpedo. Byłem nastawiony do tego trochę sceptycznie, ale był względnie tani, więc się nań zdecydowałem. I po trzech miesiącach umiarkowanej/umiarkowanie intensywnej eksploatacji stała się niepokojaca rzecz - otóż kiedy kręciłem pedałami, tylne koło nie dostawało napędu, a z toreda zaczęło się wydobywać dziwne chrobotanie...
Tyle opisu, teraz czas na pytanie - czy te objawy oznaczają, że tryby w torpedzie zostały zmielone i nie da się nic zrobić? Czy jest szansa, że to tylko jakaś drobna usterka, a jeżeli tak, to czy poradziłbym sobie z nią sam, czy lepiej oddać rower do doktora? No i, rzecz jasna, ile taka naprawa może mnie wynieść? Spróbowałbym najpierw sam coś zdziałać, ale bez zachęty innych trochę się boję, bo nidy w życiu z takim sprzętem nie miałem do czynienia.
Dziękuję z góry za poradę