rkcb
05.10.05, 18:51
Dziś rano na skrzyżowaniu Okopowej i Anielewicza wiechał we mnie jakiś
kierowca z oczami i mózgiem tam gdzie słońce nie dochodzi. Miałem zielone
światło, ale mimo to wykonałem pad na jego maskę i wspaniały lot nad
samochodem. Oprócz poobcieranych nóg w zasadzie NIC mi nie jest bo miałem
KASK. Brakuje w nim tego styropianu czy pianki tyle co moja pięść, ale jak mam
głowę CAŁĄ!! Bez kasku to pewnie bym zostawił mózg u na dachu samochodu.
Rower będzie pewnie do kasacji, chyba ma krzywą ramę.
Pozdrawiam i pamiętajcie o kaskach.