Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    rower "komunijny"

    19.03.03, 11:49
    witam wszytskich

    jak w temacie - mam rower kupiony w supermarkecie, na ktorym jezdze sporo,
    ale tylko po miescie i po trasach "plaskich" - wielokrotnie wybieralam sie
    nim w dalekie trasy, ale takie, gdzie jechalo sie po rownych drogach, lub
    nawet szosach; problemow z nim zadnych nie mam (jak na razie), w trasie tez
    mnie nie zawodzil;

    pomijajac wasze zdanie na temat tego typu rowerow i powody, dla ktorych
    zdecydowalam sie na zakup takiego, nie innego, mam pytanie:

    czy spotkaliscie sie z jakimis konkretnymi przypadkami, ze faktycznie rowery
    z supermarketow okazaly sie gniotami? chodzi mi o jakies szczegolne usterki,
    o czesci, ktore zuzywaja sie szybciej i czesciej niz w rowerach markowych;
    i jeszcze jedno: czy mozna na takim rowerze wybrac sie w jakas trudniejsza
    trase? mysle tu o Bieszczadach lub Beskidach i o wytrzymalosci ramy i osi
    kół;
    Obserwuj wątek
      • robertrobert1 Re: rower 'komunijny' 19.03.03, 17:29



        Robert: Takie rowery maja najnizszej klasy osprzet i faktycznie do wycieczek w
        około domu nadają sie wyśmienicie. Jednak w miarę jak zaczniesz wjezdzać w
        trudniejsze tereny od razu przekonasz się jak bardzo taki osprzęt staje się
        zawodny.

        > i jeszcze jedno: czy mozna na takim rowerze wybrac sie w jakas trudniejsza
        > trase? mysle tu o Bieszczadach lub Beskidach i o wytrzymalosci ramy i osi
        > kół;

        Robert: Możesz spróbować ale bedziesz to robić na własne ryzyko. W tak trudnym
        terenie częsci muszą być wyższej klasy np, Alivio. Posiadając taki osprzęt
        możesz smiało sie zapuszczać w trasy wynoszące 2 tys km.
        >
      • yuurei Re: rower 'komunijny' 19.03.03, 22:12
        ann.k napisała:

        > zdecydowalam sie na zakup takiego, nie innego, mam pytanie:
        >
        > czy spotkaliscie sie z jakimis konkretnymi przypadkami,
        ze faktycznie rowery
        > z supermarketow okazaly sie gniotami?

        Tak:
        - zamontowanie (po wielu bólach) vbrake'ów na przód
        pierwsze hamowanie zmieniło przednie koło w ósemkę;
        - mocniejsze ściśnięcie tylnej klamki spowodowało
        wyrwanie linki z owej klamki
        - notoryczne pękanie główki ramy na spawach
        - waga ;-)
        - I co najważniejsze, małe szanse na serwis takich
        rowerów i nietypowe, niestandardowe części w sporej
        ilości "makrokeszy"
      • stefan4 Re: rower 'komunijny' 19.03.03, 22:55
        ann.k:
        > czy spotkaliscie sie z jakimis konkretnymi przypadkami, ze faktycznie rowery
        > z supermarketow okazaly sie gniotami? chodzi mi o jakies szczegolne usterki,
        > o czesci, ktore zuzywaja sie szybciej i czesciej niz w rowerach markowych;

        Nie kupowalem nigdy roweru w supermarkecie; ale w czasach przedsupermarketowych
        kupowalem rowery bydgoskiego Rometu. Jesli te supermarketowe sa podobne, to na
        dluzszych trasach, a szczegolnie w terenie, powinnas oczekiwac:
        (1) wykrzywiania sie obreczy pod obciazeniem i wynikajacego z niego pekania
        szprych,
        (2) zawodnosci hamulcow,
        (3) stalego rozregulowywania sie roznych ustawien; w szczegolnosci luzow w
        piastach, w sterach i w suporcie,
        (4) problemow z przerzutka (szczegolnie po zabrudzeniu).
        Ale poza tym spoko. W koncu na czyms takim jezdzilismy kiedys po calej Polsce
        zawadzajac i o Czechoslowacje i o NRD.

        ann.k:
        > i jeszcze jedno: czy mozna na takim rowerze wybrac sie w jakas trudniejsza
        > trase? mysle tu o Bieszczadach lub Beskidach i o wytrzymalosci ramy i osi kół;

        Jesli w tych Bieszczadach masz na mysli Obwodnice, to stosuja sie powyzsze
        punkty (1)
      • istahoo Re: rower 'komunijny' 19.03.03, 23:12

        • robertrobert1 Re: rower 'komunijny' 20.03.03, 12:43
          istahoo napisał:

          > I ja jeżdżę na tanim rowerze i jeżdzi mi się na nim b.dobrze. Aluminiowy
          góral, niemiecka rama. Przekręciłem na nim w ciągu 2 lat ok. 6 tys. kaemów/ na
          bezdrożach głównie/ i nic się z nim nie stało.

          Robert: Tak jak wcześniej napisałem taki rower do takich jazd nadaje sie
          wysmienicie. Ja w ciągu roku przejezdzam 10 000 km z czego 6 tys km to sa
          dalekie trasy z sakwami.

          Eksploatacyjne zużycie i wymiana
          kasety Shimano typu megarange

          Robert: kaseta powinna wytrzymac bez problemu 10 000 km. Jesli ja zajezdziłes
          to albo w ogóle nie dbałes o naped albo wlasnie taka jest zywotnosc taniego
          osprzetu.

          i po roku zajeżdżone siodełko/zresztą b.wygodne/.

          Robert: Jak to jest możliwe? Siodełka wytrzymuja 30 000 km!

          Kupując w hipach rower trzeba jednak bardzo uważnie im się przyglądać ponieważ
          w większości niestety to barachło.Rower można zobaczć na mojej stronce
          republika.pl/yo_bike.

          Robert: Stronka sie nie otwiera.

          Zapraszam.

          • istahoo Re: do robertrobert1 21.03.03, 00:27

      • xtr Re: rower 'komunijny' 20.03.03, 16:51
        Taki byl moj pierwszy rower. Pomyslalem „mam gorala” zabiore go do Bukowiny
        Tatrzanskiej i troche pojezdze.
        Mimo iz nie katowałem sprzetu w bardzo trudym terenie to:
        - pokrzywiła sie obrecz tylnego kola
        - rozpadl sie v-brake
        - bardzo truno było po paru „trzesiawkach” wyregulowac tylna przerzutke
        - rozkręciła sie piasta przeniego koła
        - pogięła sie oska tylna
        Ludzie, nie kupujcie rowerow komunujnych. Z dwa tysiaki naprawde mozna zlożyc
        mocny rowerek ktory niejedno wytrzyma!
      • spector1 Re: rower 'komunijny' 20.03.03, 17:44
        Jazda na rowerze komunijnym jest po prostu niebezpieczna.
        Przy wiekszych zjazdach nawet na drodze asfaltowej rower wpada w wibracje i
        jazda nawet dla wyczynowca jest na granicy kraksy. Dobry rower dobrze trzyma
        sie drogi takze przy 100km/godz. Stuknieta rama roweru za $4000 nadaje sie
        jedynie do wymiany nawet gdy optycznie wyglada OK. Cena jej spada z $2000 do
        $100 czyli do poziomu ramy komunijnej.Nowa rama roweru komunijnego jest zlomem.
        Typowy komunijny rowerzysta generuje moc 60-80W i na drodze asfaltowej
        jedzie z predkoscia 18 km/godz.Tam gdzie komunijny rowerzysta prowadzi swoj
        rower pod gorke,zaawansowany pokonuje wzniesienie na swojej markowej maszynie
        z predkoscia 15km/godz.Ci, ktorzy jezdza na lepszych rowerach z reguly sa w
        dobrej formie i np przy podjazdach czy sprintach generuja moc do 700W.Jadac na
        komunijnym rowerze po jakims czasie urwaliby korbe (na 100% bylyby luzy w
        suporcie),kierownica tez nie wytrzymalaby,obrecze podlegalyby wymianie co ok
        1000 km bo jazda na np.24 kacie nie jest dobra, piasty sa gorszej jakosci niz
        dobrej marki po 100tys km.
        Nie wiem co w takich rowerach jest dobrego - chyba jedynie powietrze w oponach.
        Takich rowerow osobiscie nie chce nawet testowac,z uwagi na wlasne
        bezpieczenstwo.Z cala pewnoscia rower taki nie sprawdzilby sie na wieloetapowej
        wycieczce. Mozna powiedziec,ze dla osob w lepszej formie jest to rower
        jednorazowego uzytku.
        Pozdrowienia

        • ann.k Re: rower 'komunijny' 21.03.03, 13:18
          no wiec max jaki osiagnelam na nim to jakies 50 km/h i to przy zjezdzie z
          gorki - co prawda droga nie byla prosta ani szeroka, wiec trzeba bylo uwazac i
          co jakis czas zwalniac; tylko tak sie zastanawiam czy te 100 na godzine to cos
          nie za duzo? wydaje mi sie troche niewiarygodne (no chyba, ze z gorki i jeszcze
          pedalujac), a przede wszystkim niebezpieczne (utrata przyczepnosci i
          stabilnosci); no ale moze sie myle;

          poza tym jezdze spokojnie; nie jestem i nie chce byc wyczynowcem - jazde
          traktuje wylacznie w kategoriach rekreacyjnych - nawet jesli jade w trase to
          nie po to, zeby zrobic 150 km jednego dnia, ale zeby jak najwiecej zobaczyc,
          nawet gdyby to oznaczalo pokonanie raptem 40 km w ciagu calego dnia;
        • yuurei Re: rower 'komunijny' 21.03.03, 17:45
          spector1 napisał:

          > Jazda na rowerze komunijnym jest po prostu niebezpieczna.
          > Przy wiekszych zjazdach nawet na drodze asfaltowej
          rower wpada w wibracje i
          > jazda nawet dla wyczynowca jest na granicy kraksy.
          Dobry rower dobrze trzyma
          > sie drogi takze przy 100km/godz.

          IMHO każdy rower trzyma się tak samo jeśli jedzie się 100
          kmh w dół po prostym. To w dużej mierze kwestia jeźdzca.
          Oczywiście nie mówię tutaj o fullach za niewiadomo ile.
          Pomijając opory toczenia i elementów jadać prosto w dół
          jedzie się tak samo na rowerze za 200 zł czy za 2000.
          Kwestia bezpieczeństwa jest subiektywna tak samo jak z
          kaskami na rower. Nie mam kasku, jadę wolno. Mam kask
          mogę szaleć.

          Stuknieta rama roweru za $4000 nadaje sie
          > jedynie do wymiany nawet gdy optycznie wyglada OK. Cena
          jej spada z $2000 do
          > $100 czyli do poziomu ramy komunijnej.Nowa rama roweru
          komunijnego jest zlomem.

          To w takim wypadku chyba lepiej kupić złom za 100 $ niż
          mieć stukniętą ramę za 4000, z którą nic nie można zrobić :)

          > Typowy komunijny rowerzysta generuje moc 60-80W i na
          drodze asfaltowej
          > jedzie z predkoscia 18 km/godz.Tam gdzie komunijny
          rowerzysta prowadzi swoj
          > rower pod gorke,zaawansowany pokonuje wzniesienie na
          swojej markowej maszynie

          Ktoś kiedyś powiedział, że nie XTR napędzają rowery i ja
          się z tym zgadzam. Widziałem masę ludzi na jubilatach,
          makrokeszach czy nawet wigrusach, którzy dotrzymywali
          tempo a czasami nawet przeganiali tych wszystkich
          cudownych "mołntajnbajkerów". Kiedyś wsiadało się na
          pelikana i nikomu nie przeszkadzał brak przełożeń.
          Przejeżdzało się 70 km i było fajnie. Teraz rama jest za
          ciężka, przełożeń nie starcza, amortyzator ma mały skok.
          Paranoja.
          Tak na marginesie swojego czasu odwiedziłem sobie
          Decathlon. Stał tam sobie rowerek na XTR, z tarczówkami
          na przód i tył i bodajrze SIDem z przodu. Wypasik za
          10000 PLN. Ale jak zobaczyłem jak wykonane są spawy ramy
          to pomyślałem, że... niektóre komunijne rowery są lepiej
          pospawane.

          Pzdr
          • stefan4 Re: rower 'komunijny' 21.03.03, 18:19
            yuurei:
            > IMHO każdy rower trzyma się tak samo jeśli jedzie się 100 kmh w dół po
            > prostym.

            Tak by było w spadku swobodnym czyli bez żadnej szosy. Ale jak pod kołami jest
            nawierzchnia z nierównościami, to wytrzymałość obręczy i piast ma pewne
            znaczenie. Również regulacja luzów w sterach i ośkach (chodzi o te wibracje
            Spectora1).

            ann.k:
            > no wiec max jaki osiagnelam na nim to jakies 50 km/h i to przy zjezdzie z
            > gorki

            Pewnie, że z górki. Ale w Gdańsku osiągniesz 60 bez specjalnych starań i bez
            opuszczaniu miasta; po prostu przejeżdzając z jednej dzielnicy do drugiej (np. z
            Moreny w stronę Niedźwiednika). To już jest prędkość, przy której jakość roweru
            ma znaczenie. A jeśli w imię Ideologii Spokojnej Jazdy będziesz hamować tak,
            żeby nie przekroczyć 15 km/h, to szybciej zużyją Ci się hamulce, obręcze i
            nerwy.

            ann.k:
            > zeby jak najwiecej zobaczyc, nawet gdyby to oznaczalo pokonanie raptem 40 km w
            > ciagu calego dnia

            Pytałaś oryginalnie o sytuacje, w których rowery komunijne okazały się gorsze
            niż markowe. Dostałaś kilka takich sytuacji od osób używających rowery w różny
            sposób. Jednak jeśli nie planujesz zjazdów z górki, nie chcesz przekraczać 15
            km/h ani 40 km dziennie, to być może istotnie jakość roweru nie ma dla Ciebie
            znaczenia.

            Na 40 km dziennie to w ogóle rower nie jest Ci potrzebny.

            - Stefan
            • robertrobert1 Rower... na ile km? 21.03.03, 18:45
              stefan4 napisał:
              > Na 40 km dziennie to w ogóle rower nie jest Ci potrzebny.

              Robert: Nie rozumiem o co Ci chodzi? Ja do pracy mam 10 km więc dziennie
              przejezdzam nieco ponad 20 km, no chyba ze pojezdze jeszcze po miescie, to moze
              wowczas wykrece 40 km, ale jesli nie to czy uwazasz, ze ja rowniez nie
              potrzebuję roweru?
              • stefan4 Re: Rower... na ile km? 21.03.03, 19:19
                robertrobert1:
                > Nie rozumiem o co Ci chodzi? Ja do pracy mam 10 km więc dziennie przejezdzam
                > nieco ponad 20 km, no chyba ze pojezdze jeszcze po miescie, to moze wowczas
                > wykrece 40 km, ale jesli nie to czy uwazasz, ze ja rowniez nie potrzebuję
                > roweru?

                Nie, chlapnąłem i cofam. Ja też mam do pracy 10km i też potrzebuję roweru na te
                20km dziennie. Miałem w głowie wyłącznie wycieczki rowerowe, bo o tym pisała
                Ann.K. Przepraszam.

                - Stefan
                • ann.k Re: Rower... na ile km? 25.03.03, 12:49
                  no no no, napisalam na samym poczatku, ze duzo na nim jezdze, ale po terenach
                  plasko - miejskich, bo wlasnie dojezdzam 11 km do pracy; w obie strony jest to
                  juz 22, o ile nie jade przez las, bo to jest dodatkowe 5 km :)
                  • robertrobert1 Goral czy trekking. 25.03.03, 13:47
                    ann.k napisała:

                    > no no no, napisalam na samym poczatku, ze duzo na nim jezdze, ale po terenach
                    > plasko - miejskich, bo wlasnie dojezdzam 11 km do pracy; w obie strony jest
                    to
                    > juz 22, o ile nie jade przez las, bo to jest dodatkowe 5 km :)

                    A wiec wiem juz o co ci chodzi! Do pracy masz nie mało kilometrow bo srednia to
                    3 km wiec jednak potrzebujesz rowerku na którym to mogłabys szybko bez
                    zmeczenia sie przemieszczać. Do takich celów nadaje się góral na kołach 26" lub
                    trekking. Nie polecam roweru miejskiego bo czasami po pracy fajnie jest wybrac
                    dłuższa drogę i dojechać do domu przez las przy okazji relaksując sie.
                    Wybierając rower górski sprawdż aby kieronica była na wysokości siodełka lub
                    nieco powyżej (polecam mostek regulowany). Załóż jeszcze opony semislicki i juz
                    bez przeszkód bedzież mogła poruszać sie zarówno po asfalcie jak i po leśnych
                    ścieżkach. Rower powinien być złożony na osprzecie klasy Shimano acera-alivio.

                    Taki rower powinien kosztować 800-1000 PLN.


      • dr.krisk Komunijny bicykl - moje doswiadczenia... 24.03.03, 10:54
        Przebywając za granicą postanowiłem kupic sobie rower - tak na rok. Na tyle
        tani aby nie żal go było zostawiać. Nabyłe na 40 dolarów bicykl w supermarkecie
        WalMart: marki Fury, przerzutka niewiadomego pochodzenia (18 przełożeń).
        Oczywiście wszystko z plastyku i bardzo tandetne. Jeździłem na nim bardzo dużo,
        starając oczywiście nie przeciążać konstrukcji, stale konserwując, itp.
        Oto co mi nawaliło:
        - połamałem plastykowe pedały: nowe kosztowały 6 dolarów;
        - scentrowały się oba koła; musiałem dociągać szprychy, ale niewiele pomagało.
        - klocki hamulcowe wykonane z bardzo miękkiej gumy zużyły się błyskawicznie;
        nowe kosztowały 4 dolary;
        - obręcze były ze zwykłej stali, malowane (!), Oczywiście póki farba jeszzce
        była, hamulce hamowały az za bardzo, potem wszystko zaczęło rdzewieć;
        - wielotryb nakręcany miał niedokładnie nacięty gwint, i czasem przepuszczał.
        Bardzo to było smieszne zwłaszcza pod górę...
        - nie dało się absolutnie zestroić ze soba obu przerzutek.
        - po roku uzytkowania, pomimo konserwacji, regulacji, smarowania, itp,
        wszystkie łożyska wykazywały luzy, niemożliwe do skasowania poprzez dokręcenie
        misek. Po prostu wszystko było z bardzo miękkiej stali, i w bieżniach łożysk
        porobiły się rowki (!).

        Ale z drugiej strony, przejechałem na nim sporo (oczywiście po ścieżkach
        rowerowych i drogach), ani razu nie nawalił dramatycznie uniemożliwiając dalsza
        jazdę. Polubiłem go nawet, choc dalej uważam go za karykaturę roweru.
        Tak więc przychylam sie do opinii, że tzw. rowery komunijne (pomijając
        oczywiście skrajne przypadki) moga być fajnym rozwiązaniem dla kogoś, kto chce
        mieć jednorazowy rower na rok-dwa, żeby sobie pojeździć po prostych trasach. A
        potem się zobaczy...
        Z komunijnym pozdrowieniem.
        KrisK

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka