czajnik74
12.03.07, 11:06
Krótka historia.
W zeszłym roku po bardzo udanej imprezie gdzie jednak zdarzyło się się kilka
dość istotnych potknięć Fundacji Synapsis (na koszulkach i plakatach zabrakło
loga WMK) jako główny odpowiedzialny opracowałem wraz z Trawersem raport
dotyczący samej imprezy oraz możliwości jej usprawnienia.
Na uroczystym podsumowaniu, na grillu gdzie zostaliśmy zaproszeniu, po
imprezie przekazaliśmy nasz raport. Jakiś czas później, Fundacja zwróciła się
do mnie z propozycją by (jak w założeniu - na kilka lat) współorganizować
MasęNaAutyzm i stworzyć cykliczną, doroczną imprezę.
Zgodziłem się oczywiście, gdyż dostałem zapewnienie - podpisania umowy
przecyzującej i określającej zadania, obowiązki i prawa ekipy WMK przy
organizacji MNA.
Od przeszło 3 miesięcy wraz z Trupkiem (który jest ze mną prawnie
odpowiedzialny za imprezę), zacząłem tworzyć przede wszystkim sztab
Warszawskiej Masy Krytycznej by móc sprostać temu zadaniu. Obowiązków,
szczególnie formalnych pojawiło się bardzo dużo. Wymagało to opracowanie
regulaminu imprezy, map sytuacyjnych, dziesiątki rozmów i telefonów z nasza
ekipą i innymi potencjalnymi wolontariuszami.
Dodatkowo wraz z Trupkiem stworzyliśmy bazę danych naszej ekipy,
ustanowiliśmy specjalną listę meilowa sztabową wraz z ekipą Fundacji by móc
wymieniać pomysły, uwagi. Większość spraw jednak dalej załatwiała fundacja
dzwoniąc do mnie.
W styczniu spotkaliśmy się by ustalić datę czy inne ważne dla nas sprawy.
Fundacja stwierdziła, że zarezerwowała dla nas środki na zakup
profesjonalnych radiotelefonów do zabezpieczenia imprezy i nie tylko.
Niestety, brak informacji i zamęt organizacyjny ze strony ekipy Fundacji,
spodował, że pod znakiem zapytania stoi nasz udział - ekipy WMK w tej
imprezie.
Wraz z Trupkiem poświęciliśmy wiele dni i nocy (tak w centrali na Magellana)
jak i w terenie, by pełni profesjonalnie sprostać zadaniu.
Sztab WarszawskiejMasyKrytycznej - MasaNaAutyzm II 2007
odpowiedzialni za przejazd oraz wszelkie sprawy formalne (od świtu do końca):
Marcin Czajkowski (Czajnik) + Wojtek Kaszuba (Trupek)
Inżynier Masy (od świtu do końca):
Paweł Kosmowski (Cosmit) - zadania, planowanie i rozmieszczenie
infrastruktury (planu, stanowisk rejestracji itd.)
Odpowiedzialny za Ratowników Rowerowych WMK (11.00 – 17.00):
Paweł Grabiec (Czerwony)
Odpowiedzialny za zespół Team Radio WMK (10.00 – 18.00):
Marcin Zakrzewski (Goldi) - zadania, koordynacja i opieka nad działaniem
łączności na masie
Odpowiedzialny za akcje promocyjne WMK (10.00 – 18.00):
Michał Kozikowski (Mnich) zadania - (przed masą) plakatowanie, wydawanie i
sprawowanie pieczy nad materiałami promocyjnymi, (na masie) prowadzenie
kolumny Masy
Odpowiedzialny za zespół rejestracji WMK (od świtu do końca):
Grzegorz Jawid (Pimpf) - zadania - zgranie ludzi WMK z ekipą Fundacji,
rozplanowanie stoisk z rejestracją uczestników, zaopatrzenie tych stoisk w
akcenty masy (flagi, plakaty, ulotki) oraz w baner masy
Wsparcie, doradztwo techniczne ze strony WMK:
Bogdan Marcinkiewicz (Trawers), Marcin Myszkowski (Skeler), Michał Batorowicz
(Batory)
8 marca przekazałem następujący list Fundacji Synapsis:
W związku z dochodzącymi nas kłopotami związanymi z organizacją
tegorocznej Masy na Autyzm czujemy potrzebę zabrania głosu w tej sprawie.
Jest wielkim osiągnięciem i sukcesem, że w zeszłym roku udało się tę
akcję przeprowadzić, zgromadzić - pomimo mizernej reklamy - znaczącą
grupę rowerzystów, nieoficjalnie dokonać wpisania takiej corocznej imprezy do
kalendarza. W interesie głównego organizatora - Fundacji Synapsis -
powinno być oczywiste, że nie wolno tego kruchego dorobku zmarnować.
Nie wiem dokładnie, na jakich zasadach organizatorzy uzyskali zezwolenie
na tę imprezę. Ale nie wydaje mi się, żeby konieczne było za wszelką
cenę podnoszenie rangi tego wydarzenia do ogromnej "imprezy masowej".
Zgłaszając pomysł rozszerzenia programu o koncert zespołu muzycznego,
mieliśmy chyba na myśli wydłużenie podsumowania imprezy. Myślę, że
gdyby poza uroczystymi podziękowaniami, wręczeniem symbolicznego czeku,
pojawił się na tej samej, niewielkiej estradce 2-3 osobowy zespół muzyczny
i przedstawił godzinny recital dla zadowolonych, będących w dobrych
pozytywnych nastrojach rowerzystów - było by super. Nie musi to być
wcale okrzyczany, obudowany megawatami sprzętu zespół rockowy. Zresztą,
takich koncertów w Warszawie jest bardzo dużo i trudno warszawiaków zaskoczyć
czymś nowatorskim. Raczej wydaje mi się, że bardziej odpowiednia dla
charakteru imprezy, uczestników przejazdu, miejsca i przesłania byłaby muzyka
folk, country, reggae. Występ małego zespołu wymagałby jedynie
niewielkiej ilości sprzętu nagłaśniającego i małego agregatu prądotwórczego. W
tym kontekście propozycja np. Czarka Makiewicza wydaje się być niezła.
Także nie wydaje mi się, aby osoba znanego prowadzącego znacząco
wpłynęła na frekwencję (no, jeśli zdecydowałby się poprowadzić
konferansjerkę gratis, to co innego). Zresztą, nie bardzo jest co prowadzić,
wystarczy znaleźć niegłupią, wygadaną, potrafiącą wysławiać się po
polsku osobę. Na pewno da sobie radę, tylko musi wiedzieć, że ma stale
zajmować się prowadzeniem konferansjerki i nieco się do tego przygotować.
Ale to, co napisałem wyżej, jest jednak tylko drobną sprawą. Niestety,
dostrzegam wiele niekonsekwencji i nieprawidłowości ogólniejszej natury.
Intencją naszych spotkań, podsumowań, analiz dotyczących zeszłorocznej
Masy na Autyzm było, aby uświadomić sobie, że inicjując tego typu
akcję z każdym kolejnym rokiem stawać będą przed organizatorami większe
wyzwania. Taka impreza masowa wymaga rozpoczynania przygotowań już po
zakończeniu poprzedniej. Dla mnie jest oczywiste, że rezerwowanie terminu
imprezy, lokalizacji, wpisania jej do kalendarium imprez miasta musi być
załatwiane już w roku poprzednim. Cały kompleks spraw związanych z
pozyskiwaniem sponsorów, działaniami reklamowymi, współpracą z mediami,
logistyką, zabezpieczeniem pod względem sanitarnym, bezpieczeństwa,
medycznym, organizacją samego przejazdu, przygotowaniem koszulek i innych
gadżetów, programem imprezy - to dużo pracy i czasu, które trzeba poświęcić.
Ale podstawą zagwarantowania elementarnego poziomu organizacyjnego jest
powierzenie obowiązków w tym zakresie jednej, konkretnej osobie, która
by się tym zajmowała od początku do końca i odpowiadała za wszystko.
Kto w naszym przypadku jest tą osobą?
Z doświadczenia wiemy, że przy organizacji tego typu - teoretycznie
charytatywnych - przedsięwzięć, należy być bardzo wyczulonym na
kwestie finansowe. Jeśli jeden ze współorganizatorów potrafi, może
zmobilizować niemały zespół do darmowego działania, zaś pozostali
robią wszystko w ramach obowiązków wynikających z zatrudnienia na etatach,
pewne sprawy można załatwić w ramach wolontariatu, bezpłatnej pomocy a za
inne można płacić, to - jeśli te ostatnie przykłady nie zostaną
ograniczone do absolutnie niezbędnego minimum - wcześniej czy później
powstanie pole do konfliktu.
Osobiście sądziłem, że Fundacja Synapsis posiadająca strukturę,
środki i zapewne jakieś doświadczenie, odpowiednio wcześnie zajmie się
przygotowaniami i będzie umiała poradzić sobie z tym zadaniem.
Jeśli jednak życie pokazuje co innego - a mamy już marzec, niecałe 3
miesiące do daty imprezy - lepiej dla Warszawskiej Masy Krytycznej będzie
podjąć szybką decyzję o wycofaniu się ze współpracy.
Marcin & Wojtek & Bogdan
A teraz poczekamy na odzew.