Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [OT?] Chciałbym przypomnieć...

    09.04.07, 18:50
    www.cyfronet.krakow.pl/rowery/makro.html
    Na pewno wielu z Was to czytało, ale chciałbym polecić wszystkim, którzy mają zamiast kupować nowy rower... A co 100 metrów widzą kolorowe billboardy najęte przez sieci hipermarketów z zachęcającymi do kupna rowerów plakatami. Za 100, 200 czy 300 PLN.

    Ze swojego bogatego doświadczenia... Dobrze Wam radzę - NIE kupujcie. jak już chcecie wyrzucić taka ilość kasy - pojedźcie do Słomczyna czy popatrzcie w oferty komisów czy rowerów używanych.

    Mogę tu opisać swoje bogaate doświadczenia nabyte w trakcie kupowania i eksploatowania makrokeszy... Ale zamiast tego powiem jedynie, że największą przyjemnością jest odstawić te tandety na bok do garażu i wsiąść za dwukrotnie droższy*... markowy sprzęt.

    * koszt makrokesza+jego remont(po 1k km)+kupno trekkinga+jego remont(po 2k km) > kupno markowego rowera
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 08:18
        A ja się nie zgodzę. Jak ktoś nie jeździ dużo, taki rower w zupełności
        wystarcza. Wielu ludzi jeździ rowerem po parku 2-3x w miesiącu po 10-20km,
        wyłącznie w porze letniej i takim naprawdę nie trzeba cudu :-)

        Choć oczywiście gdy jeździ się więcej, regularnie, warto zainwestować w coś
        trwalszego i lepszego. Ale tutaj też nie kierowałbym się marką (i tak wszystko
        robią w Chinach), ale geometrią, osprzętem itp.
        • gromanik Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 10:42
          Ja stanowczo odradzam kupowanie rowerów serii longway w auchan bez wzgledu na
          to, jak niewiele planuje sie na nim jezdzic. w nowym rowerze kupionym w auchan
          modlinska na sciezce przed mostem gdanskim ukrecila sie korba w sposob trudny do
          wyobrazenia. pomimo obszernego zestawu narzedzi nie bylem w stanie nijak pomoc,
          a sadze ze po tej awarii koszt naprawy(nie wymiany na takie samo gufno, jesli w
          ogole daloby sie wymienic przekroczyl by wartosc roweru ze 2-3 razy)
          • woydzio Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 12:26
            Nieco dramatyzujecie. Swojego pierwszego górala kupiłem w ś.p. Hicie na Stalowej i jeździłem na nim całkiem przez pięć lat (znaczy się jakieś 40 - 50 km. dziennie). W tym czasie rower zaliczył trzy poważniejsze awarie (pęknięcie łańcucha, pęknięcie przedniej linki hamulcowe i pęknięcie tylnej linki hamulcowej). Drobniejszych awarii w stylu spadnięcia łańcucha nie liczę, bo to się może zdarzyć i w lepszym sprzęcie. Fakt, że po tych pięciu latach nieco zmieniła mu się geometria ramy, ale w sumie to był całkiem dobry sprzęt. O swoim drugim marketowym góralu się nie wypowiadam, bo był to egzemplarz mocno awaryjny (na ten przykład po zeskoku z krawężnika zgięło mu się przednie koło) a po pewnym czasie zaczął przypominać zombie powstałe z roweru, dużej ilości rozmaitych taśm klejących, pasków, szybkozłączek, drutu, sznurków i diabli wiedzą czego jeszcze ale układ jezdny miał wyjątkowo dobry i hamulce też całkiem niezłe. A że skrzypiał, rzęził i jęczał jak potępieniec? Taka już była jego uroda :)
            • sebeqx Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 13:03
              Witam!

              woydzio napisał:
              > Nieco dramatyzujecie.

              Najpierw piszesz, że dramatyzujemy, zaraz potem opisujesz, że jeden makrokesz
              zmienił geometrię, a drugi był "mocno awaryjny, skrzypiał, rzęził i jęczał jak
              potępieniec"? Zatem koledzy, jak i Ty, słusznie opisali makrokesze i wcale nie
              dramatyzowali :)
              • woydzio Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 13:32
                Po takiej eksploatacji to i lepszy rower mógłby zmienić geometrię, jako że katowałem go dość ostro. Służył mi przez pięć lat (kupiłem go w 1999, używałem do 2004) bardzo dobrze jak na rower za 329 złotych. Drugi, faktycznie, był awaryjny, ale w 99% usterki dawałem radę usunąć szybko i bez większych problemów (chociaż przyznaję, że mam zmysł techniczny i naprawianie rowerów nigdy nie było dla mnie wielkim problemem). A skrzypiał, rzęził i jęczał tylko przy temperaturach powyżej -15C :) Dlatego też napisałem "nieco" :) Podejrzewam, że gdybym o mój drugi rower bardziej dbał (znaczy się częściej go czyścił i smarował tudzież uszczelnił przed zimą) to jeździłbym na nim do tej pory. Niestety rama skorodowała od środka i jakoś zeszłej jesieni nagle zrobił mi się "model sportowy" - z obniżonym siodełkiem, bo rama pękła między tylnym amorem a suportem :) Zresztą ten drugi też był katowany, "makrokesze" raczej nie są przystosowane do zjeżdżania ze schodów i tym podobnych wyczynów a ja to robiłem dość często.
                • sebeqx Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 14:55
                  Witam!

                  > Po takiej eksploatacji to i lepszy rower mógłby zmienić geometrię,
                  > jako że katowałem go dość ostro. Służył mi przez pięć lat (kupiłem go w 1999,
                  > używałem do 2004) bardzo dobrze jak na rower za 329 złotych.

                  Chyba nie wiesz co piszesz:> Rower może zmienić geometrię jak wjedziesz nim w
                  ścianę (jeszcze kwestia amora), niedolecisz na hopie lub lądując dropa na
                  płask. Pomijając wypadki to dobry rower nie zmienia geometrii. Rozwiń zatem
                  pojęcie "ostrego katowania", od którego rower zmienia geometrię?
                  Mój makrokesz śmigał i na hopkach, zaliczał fazy na kostce, schody, krawężniki
                  itp, ale to łamałem widelce i giąłem koła - dalej ciągnął 1 ślad. Może Twój po
                  prostu od początku był krzywy?

                  > Drugi, faktycznie, był awaryjny, ale w 99% usterki dawałem radę usunąć szybko
                  > i bez większych problemów (chociaż przyznaję, że mam zmysł techniczny i
                  > naprawianie rowerów nigdy nie było dla mnie wielkim problemem). A skrzypiał,
                  > rzęził i jęczał tylko przy temperaturach powyżej -15C :)

                  Awaryjność roweru to tak naprawdę jego osprzęt, bo pomijając ramę to psują się
                  poszczególne części (chociaż w makrokeszu to się też rozregulowują
                  niemiłosiernie często). Natomiast skrzypienie i jęki to kwestia doboru
                  poszczególnych części - jeśli większość jest niskiej jakości (co przy rowerze
                  za 300zł jest normą) to nawet dobry mechanik nie pomoże. Słynne są napisy w
                  serwisach: "rowerów z marketu nie serwisujemy".

                  > Podejrzewam, że gdybym o mój drugi rower bardziej dbał
                  > (znaczy się częściej go czyścił i smarował tudzież uszczelnił przed zimą) to
                  > jeździłbym na nim do tej pory. Niestety rama skorodowała od środka i jakoś
                  > zeszłej jesieni nagle zrobił mi się "model sportowy" - z obniżonym
                  > siodełkiem, bo rama pękła między tylnym amorem a suportem :)

                  Częstsze czyszczenie i smarowanie nic by nie dało. Zresztą jak chcesz ramę od
                  środka nasmarować skoro napisałeś, że to właśnie tam zardzewiała? Oczywiście
                  możnaby zalać ją pianką montażową, ale to już przerost formy nad treścią.
                  Swoją drogą full za 300zł to niezła okazja, a ile ważył i czy miał tarcze?
                  Ostatnio pojawiają się na preclu posty o koszcie jazdy rowerem w przeliczeniu
                  na kilometr. W przypadku, gdy sprzęt często się psuje i wymaga serwisu to
                  lepiej kupić coś droższego i oszczędzić czas spędzony na serwisowaniu, bo
                  wiadomo czas to pieniądz.

                  > Zresztą ten drugi też był katowany, "makrokesze" raczej nie są przystosowane
                  > do zjeżdżania ze schodów i tym podobnych wyczynów a ja to robiłem dość często.

                  Oczywiście jeśli kupujesz torówkę i jeździsz nią po torze kolarskim to jest to
                  jazda zgodna z przeznaczeniem, ale ty kupiłeś rower z pełnym zawieszeniem,
                  terenowymi oponami i mocnymi hamulcami, więc zjazd po schodach nie powinien
                  stanowić dla niego żadnego problemu. Inna sprawa, że Ty wiesz, jak to jest z
                  rowerem za 300zł i masz tego pełną świadomość, ale czy miałeś ją kupując te 20
                  kilo złomu z lśniącymi napisami?
                  • woydzio Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 15:54
                    Pięć lat jazdy po normalnej nawierzchni i skoków po korzeniach, kamieniach, krawężnikach, dziurach tudzież schodach przy różnej pogodzie. Pare gleb też zaliczyłem :) Rower (pierwszy) nie miał amorów, krzywy na początku nie był. Osprzęt w drugim rowerze był tragicznej jakości dlatego w miarę szybko większość wymieniłem (poza amorami - jakoś zawsze miałem pilniejsze wydatki). Ramy od środka smarować nie zamierzałem, ale mógłbym np. zasilikonować te dwie dziury na śruby do mocowania kosza na bidon. Ważył 21 kg., tarzczy nie miał (v-brake zainstalowany firmowo), kupiłem go bodajże za niecałe 700 złociszy. Lśniących napisów nie było, bo je zerwałem - jakoś bardziej podobała mi się matowa czerń ramy i srebro widelców niż oczojebne żółto-czerwone wstawki :) Kupując oba rowery miałem pełną świadomość, że ich żywotność raczej nie przekroczy trzech lat - w pierwszym przypadku bardzo miło się zdziwiłem. Wiem, że rower z pełnym zawieszeniem powinien wytrzymać zjazdy ze schodów i dlatego z tych schodów sobie radośnie zjeżdżałem - nie chciało mi się 21 kilo stali znosić z mostu Łazienkowskiego i kilku innych miejsc o niejakiej różnicy poziomów :) Każdy sprzęt ma swoją wytrzymałość, jak się ją przekroczy to sprzęt się psuje. Tak jak kropla drąży skałę by w końcu poastała duża dziura tak i mój drugi rower w końcu nie wytrzymał któregoś uderzenia w jego pedały i siodełko masy 75 kilo :) Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem :) Teraz mam Orkana i jeśli miałbym się przesiąść na górala to na markowego z amortyzowanym przodem. Rowery z marketów na dłuższą metę nie wytrzymują próby czasu.
                • skeler Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 23:56
                  > A skrzypiał, rzęził i jęczał tylko przy temperaturach powyżej -15C :)

                  hmm - no to dobry byl - moje rowery potrzebuja az -18*C zeby cicho sie
                  toczyly... ;-> (znawcow tematu prosze o nie komentowanie stanu technicznego
                  moich rowerow;-)
                  • roweroraffi Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 12.04.07, 00:32
                    skeler napisał:

                    > (znawcow tematu prosze o nie komentowanie stanu technicznego
                    > moich rowerow;-)

                    A już miałem odpisywać ;-)
          • roweroraffi Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 11.04.07, 23:23
            gromanik napisał:

            > Ja stanowczo odradzam kupowanie rowerów serii longway

            A ja kupiłem kiedyś longa dla brata. Przebrałem, wybrałem sensowny egzemplarz
            (warto się dokładnie przyjrzeć przy zakupie), zawiozłem do domu,
            przeserwisowałem sam i jeździ na nim do dziś. Za 150PLN.

            Podobnie kilka lat jeździła Sucha, zanim Jej Seba Krossa nie zmontował.

            Także kwestia egzemplarza prawdę mówiąc... a egzemplarz dobry to trzeba sobie po
            prostu wybrać w sklepie i tyle ;-)
            • stary_bej Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 12.04.07, 16:54
              a ja mam takie zasadnicze pytanie, ktore moze sie wam wydac jakze glupie i
              naiwne: kiedy mowimy o rowerze ze NIE jest kupiony w supermarkecie? to jest
              jakas kwota ograniczajaca. lub moze to jest samo miejsce kupienia? ja osobiscie
              jezdze na rowerze ktory kosztowal < 900 zl. zostal kupiony w wola parku. jezdzi
              fenomenalnie, jedyne co w nim musze zrobic to skrecic korbe. Dziala bez zarzutu,
              jest w idealnym stanie, ma chromo-molimbdenowa rame. to to nadal jest rower
              makrokeszowy? ze wzgledu ze byl kupiony w sklepie nietylko rowerowym?


              pozdrawiam
              • sebeqx Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 12.04.07, 23:43
                Witam!

                Google znalazło ciekawe wyjaśnienie:
                "MAKROKESZ - profesjonalny bajk do wszelakich zastosowan, posiada modny kolor,
                7 amorow, tarcze na oba kola, 21 bieguff, dzwonek i ultralekki atestowany
                blotnik przedni wykonany z unikalnego kompozytu. dostepny we wszystkich
                marketach w cenie do 300pln jego wyjatkowa zaleta jest fakt, ze przejedziesz na
                mim tyle kaemow ile zetek za niego dales"

                Generalnie każdy ma własne wyjaśnienie pojęcia "makrokesz", czy "rower
                komunijny". Chodzi o to, że samochody kupuje się w salonie samochodowym to i
                rower w sklepie rowerowym. Tam zapewniają serwis na odpowiednim poziomie,
                części, akcesoria, doradztwo, a przede wszystkim wybór. Oczywiście w
                supermarkecie też możesz nabyć "rower", ale także lodówkę, telewizor i paletę
                jajek, a zgrzewkę wody dostaniesz w promocji, razem z próbką najnowszych
                podpasek. Cena jest pochodną jakości, czasami można spotkać osprzęt na poziomie
                Deore za 1599zł z gratisową paletą jajek. Co z tego skoro po zakończeniu
                promocji rower zostaje bez serwisu, albo jedyny punkt, gdzie go można oddać
                jest w innym mieście?
                Natomiast jak jazda na Twoim rowerze sprawia Ci przyjemność, niezależnie gdzie
                i za ile go kupiłeś, to ciesz się. Mogłeś zawsze dać 10000zł i się zawieść.
                Na stronie wrower.pl znalazłem próbę porównania rowerów markowych z
                makrokeszami, jak kogoś interesuje to zapraszam do lektury:

                www.wrower.pl/kupowanie/
                • roweroraffi Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 13.04.07, 12:50
                  sebeqx napisał:

                  > Google znalazło ciekawe wyjaśnienie:
                  > "MAKROKESZ - profesjonalny bajk do wszelakich zastosowan

                  Zazwyczaj rower gUrski, dodajmy ;-)

                  > posiada modny kolor

                  Śliwka w pochmurny poranek, albo żółć gnijących liści.

                  > 21 bieguff

                  Nie bieguff tylko 21 przerzutek ;-)

                  > dzwonek i ultralekki atestowany
                  > blotnik przedni wykonany z unikalnego kompozytu.

                  Dodajmy, że w wyposażeniu dodatkowym nabyć można zestaw 186 podstawowych
                  narzędzi do naprawy niektórych elementów (łącznie ze spawarką i podnośnikiem do
                  1,5 TONY).

                  > dostepny we wszystkich
                  > marketach w cenie do 300pln

                  Czasem jako dodatek do palety jajek ;-)

                  > jego wyjatkowa zaleta jest fakt, ze przejedziesz na
                  >
                  > mim tyle kaemow ile zetek za niego dales"

                  Przy odrobinie szczęścia i pomocy zespołów Straży Pożarnej, Honorowych dawców
                  krwi i Pogotowia Ratunkowego ;-)


                  A tak bardziej serio: na rowerze klasy makro (zwanym czasem kaloryferem)
                  przejechałem z 7kkm, więc źle nie jest. Osobiście uważam, że jak się niewiele
                  jeździ i nie wymaga od roweru, to spokojnie wystarcza na wiele lat (choć
                  oczywiście wymaga więcej uwagi i delikatności).
                • stary_bej Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 13.04.07, 17:53
                  Na stronie wrower.pl znalazłem próbę porównania rowerów markowych z
                  > makrokeszami, jak kogoś interesuje to zapraszam do lektury:
                  >
                  > www.wrower.pl/kupowanie/
                  >

                  patrzcie, mam rower markowy, a nic o nim nie ma:) w jednym punkcie jest
                  wymieniona tylko firma:) jak zwykle moj typ rowerka jest potraktowany po
                  macoszemu: nigdzie ani slowa o bmx:) ale jestem przyzwyczajony, spoko loko:)

                  pozdrowienia,
                  bej
        • storm00 Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 14.04.07, 12:41
          Wiesz... Mam nówkę markowego rowerka, do którego ktoś dodał plastikowe pedały, chociaż na stronie Kellysa są metalowe (Saphix). Po zrobieniu 265 km licznikowych i okolo 60 km jeszcze bezs licznika (razem ~320), te plastiki przy każdym obrocie mówią jedno: "DOŚĆ!!!"

          Dlatego jak ktoś chce kupić rower na jeden sezon i nie zrobi nim więcej jak 500km - ok, niech se kupuje makrokesza, ale to coś NIE nadaje się do inwestowania w niego więcej. I jak dla mnie coś co ma mi posłużyć na 3 miesiące jazdy i mam to kupować za 300 czy 400 PLN.... To ja już wolę Słomczyn albo poczekać na większy przypływ gotówki.
          I piszę to po tym jak zmądrzałem i kupiłem jeden po drugim 2 nowe makrokesze tudzież odpady produkcyjne. (strata: 350 (ranger)+200 (korbai support)+400 (nowy rowerek)+260 (wolnobieg z wielotrybem, pedały, łańcuch, remont) = 1210 PLN)
          Saphix (1160) + bagażnik (60) = 1220.

          Co się bardziej opłacało?
          • roweroraffi Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 14.04.07, 20:49
            storm00 napisał:

            > Wiesz... Mam nówkę markowego rowerka, do którego ktoś dodał plastikowe pedały,
            > chociaż na stronie Kellysa są metalowe (Saphix). Po zrobieniu 265 km licznikowy
            > ch i okolo 60 km jeszcze bezs licznika (razem ~320), te plastiki przy każdym ob
            > rocie mówią jedno: "DOŚĆ!!!"

            Kolejny dowód na to, że nie liczy się napis na ramie, a to, jaki rower ma
            osprzęt i ramę ;-)

            > Dlatego jak ktoś chce kupić rower na jeden sezon i nie zrobi nim więcej jak 500
            > km - ok, niech se kupuje makrokesza, ale to coś NIE nadaje się do inwestowania
            > w niego więcej.

            Dokładnie. Są osoby, które rowerem jeżdżą od wielkiego dzwonu i te 500km to w
            rok pewnie nie przejeżdżają. To tego nie wjeżdżają w teren i jeżdżą tylko w
            dobrą pogodę. Naprawdę nie widzę powodu by miały wydawać 800-1000zł na rower,
            skoro w pełni nie wykorzystają nawet makrokesza.

            > I piszę to po tym jak zmądrzałem i kupiłem jeden po drugim 2 nowe makrokesze tu
            > dzież odpady produkcyjne. (strata: 350 (ranger)+200 (korbai support)+400 (nowy
            > rowerek)+260 (wolnobieg z wielotrybem, pedały, łańcuch, remont) = 1210 PLN)
            > Saphix (1160) + bagażnik (60) = 1220.
            > Co się bardziej opłacało?

            Zależy jaki osprzet (piasty, hamulce, napęd, obręcze) ma ten Saphix, bo to
            głównie od tego zależy ile on pojeździ i ile w niego władujesz za jakiś czas.
            Bo, że coś władujesz, to jestem pewny. Każdy z czasem coś wymienia ;-)
        • batory555 Re: [OT?] Chciałbym przypomnieć... 14.04.07, 17:11
          A ja z własnego doświadczenia wiem, że nawet w takich sytuacjach lepiej dołożyć te kilkaset złotych i kupić najprostszy model jakiejś dobrej firmy. Może nie będzie miał tarcz, amortyzatorów czy innych gadżetów, ale będzie działał i nie będzie sprawiał niemiłych niespodzianek, takich jak:

          1. Pęknięta tylna oś (ni z tego, ni z owego rozpadła się na 2 części w czasie jazdy po równym asfalcie)
          2. Złamany wspornik kierownicy (dwa razy - bo średnica tego badziewia była jakaś nietypowa i nie dało się go zastąpić czymś lepszym)
          3. Wieeeeelka centra tylnego koła, obręcz właściwie nie do odzyskania (ot, tak po prostu - miesiąc jazdy w łagodnych warunkach, głównie asfalt)
          4. Zgięta sztyca (w sumie 2 razy, nie można było znaleźć nic mocniejszego ze względu na dziwną średnicę...)
          5. Gwint w korbie, który zdecydował się nie siedzieć dłużej w plastiku i wybrał wolność, pociągając pedał za sobą...
          6. Rozkalibrowana główka ramy (dolna część już nie utrzymuje widelca w jednym miejscu).

          Nie ma co oszczędzać tam, gdzie nie trzeba, ot co. :-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka