Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    drogie rowery...

      • Gość: bmxiarz Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 13:29
        kazdy dopasowuje rower do własnych wymagań, ja np mam rower typu bmx za 1000 zl
        bo bmx to moje drugie zycie.
      • thom44 Re: drogie rowery... 12.05.07, 14:31
        Tylko lansowanie się na takim rowerku jest oczywiście śmieszne. Spróbuj jednak
        wsiąść na rowerek po 450 zł, a później przejedź tą samą traskę na tym lepszym,
        powiedzmy w w okolicach 1500 zł. Męczyłem się z 2 lata chyba na tanim rowerku,
        ale nie marketowym, i różnica w standardzie jeżdżenia jest po prostu od razu
        zauważalna. Trzeba spróbować aby się przekonać, nic innego tak nie przemówi jak
        jazda.
        • Gość: Viatro/or Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 17:24
          thom44 napisał:

          > różnica w standardzie jeżdżenia jest po prostu od razu
          > zauważalna

          Nie chcę się czepiać, ale chyba w komforcie?
          Pozdro
      • Gość: ragnar Re: drogie rowery... IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 12.05.07, 15:17
        jestem kurierem rowerowym, dziennie robie okolo 100 km. mam gianta rincona po
        tuningu wartego okolo 1800 zl. nie przesiadl bym sie na stalowke z marketu.
        strach tym jezdzic. znajomemu pekl widelec na spawie. dobrze, ze powoli pod
        gorke podjezdzal.
        • martineres1 Re: drogie rowery... 12.05.07, 16:25
          sie mnie wydaje ze niejednemu gula lata na widok fajnego roweru o ktorym moze tylko pomarzyc...a jak siedzi na nim ktos inny to jest dopiero afera...
          • Gość: Grzesiek Re: drogie rowery... IP: *.mcon.pl 13.05.07, 15:46
            Nie ma to jak bezinteresowna zawiść.
            Żyć nie umierać w naszym kraju-raju:-)
      • jusytka To ma być drogi rower? 12.05.07, 18:28
        Drogi to taki za 10 000, a nie 1200 ...
        Ja mam rower który ty nazywasz drogim, mój mąż, rodzice też - tylko dziecko ma
        tańszy z racji wielkości (20 cali), bo często jeździmy na rowerach i jakoś nikt
        nam nie ukradł, a rower jest trwały, lekki i wygodny :)
      • Gość: TataFilipa Re: drogie rowery... IP: *.eu.org 12.05.07, 21:33
        Rower za 450 zł - pierwszy krawężnik i koło nie zmieściło się w ramie - zwinęło
        się w fantazyjną ósemkę, kierownicę po ok 10 km trzeba przykręcać, hamulce
        musiałęm wymienić bo nie byłem w stanie efektywnie zahamować.

        Rower za 1300 zł - czyszczę, konserwuje i jeżdżę.

        A wszystkiemu winna moja waga ;-)
        • jusytka Re: drogie rowery... 12.05.07, 22:26
          A mnie żaden rower sie nie zepsuł, dlatego w moim przypadku kupowanie kolejnego
          to już rozpusta ;) Moze to rzeczywiście jest kwestia wagi - moja 53 kg :)
      • Gość: dcfan Re: drogie rowery... IP: *.85-237-176.tkchopin.pl 12.05.07, 23:15
        Ja mojego 'makrokesza' po drobnych modyfikacjach (firmowe hamulce v-brake - grunt to bezpieczeństwo, wygodna kierownica z firmowymi klamkami i manetkami - bo bardzo często zmieniam biegi nawet na prostej, tylna przerzutka też firmowa - bo najbardziej się zużywa no i stare siodło K3 bo wygodne:P) uzywam już 4 rok i nie ma z nim żadnych problemów. Regularnie go smaruję, wymieniam wszystkie łożyska co ~500km, może to się wydawać bzdurne, ale nawet rower za 300 zł może długo pojeździć. Oczywiście, trzeba od razu wszystko w nim nasmarowac i podokręcać przed wejściem na niego, dbać i na zimne dmuchać, ale nawet największy syf może fajnie jeździć. Katuję go różnymi rzeczami, streetem, lekkim trialem albo downhillem w lesie (grunt to opony 26x2.50 i pompka bo amortyzatorów to brak) i umiejętności.

        Jak się nie umie jeździć, to nawet rower za milion nie pomoże. Hamulce tarczowe? Jak nie wiesz jak hamować: wylecisz przez kierownicę, nie potrafisz ustawić amortyzatora? Będzie się ciężko jeździć. Tak można długo wymieniać.

        Ja stawiam na to, co się potrafi.
      • titta Re: drogie rowery... 12.05.07, 23:46
        Kurcze, mnie najtanszy kosztowal 1200 zl (w przeliczenu) wiec odpowiednik
        takiego za 400-500 z supermarketu. Nie polecam - po dwuch latach zaczal sie
        rozpadac (kola i hamulce -cale, nie klocki;) do wymiany. Wiec pewnie nastepny
        kupie w Polsce, skoro to juz "wyzsza klasa".
      • Gość: wim Bo im to sprawia frajdę. IP: *.eranet.pl 13.05.07, 01:07
        A właściwie co w tym złego? Różni ludzie mają różne hobby. Ja np. mam świra na
        punkcie hi-fi i muzyki i w ciągu ostatnich lat na kolejne odtwarzacze, kolumny,
        wzmacniacze, magnetofony i kable wydałem jakieś 10-15 tys złotych. Bo po prostu
        to lubię. Zamiast kupować ubrania czy meble kupuję lepsze kable.
        A mojemu znajomemu wystarcza miniwieża z supermarketu za 250 zł.
        Każdy ma swojego zajoba.
        • Gość: c. Re: Bo im to sprawia frajdę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 12:45
          ooo! słuchasz jeszcze kaset?
          • Gość: wim Re: Bo im to sprawia frajdę. IP: *.eranet.pl 13.05.07, 19:38
            Słucham i nawet ostatnio na wyprzedaży kupiłem za ćwierć ceny magnetofon Onkyo.
            Uznałem, że to ostatnia okazja, bo za chwilę tego sprzętu już nikt nie będzie
            produkować. Teoretycznie mógłbym przegrać na CD stare kasety - ale ja po prostu
            lubię magnetofon...
            • Gość: c. hobby dobra rzecz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 19:50
              nie no, przepraszam :) zdziwiłem się po prostu, bo dzisiaj jest to dla mnie już
              trochę archaizm :) ale może kiedyś nastanie moda na kasety.. tylko wtedy moje
              kasety w ilości ca. 100szt i (aktualnie) odłączony magnetofon zapewne
              zwyczajnie nie zadziałają :)
              ps. kasety trzeba co jakiś czas przewijać, dobrze pamiętam?
              ps2. a wszystko to oczywiście a pro po rowerów :) żeby więc nie było, to dziś
              zrobiłem 48km z tego 30 w terenie, upale i ogólnie przed burzą :) pot się lał,
              aż kask wykręcałem ;)
      • Gość: X Re: drogie rowery... IP: *.broadband.pl 13.05.07, 10:34
        No cóż, chyba w życiu nie widziałeś roweru za 14000 zł. Rower za 1200 zł to
        jest MINIMUM, żeby jazda miała jakikolwiek sens i komfort.
      • Gość: Grzesiek Re: drogie rowery... IP: *.mcon.pl 13.05.07, 14:21
        Ja mam rower który w tej chwili jest wart koło 3 tyś. gdy go kupowałem (chodzi
        mi o części bo złożyłem go sam) jesienią kosztował co zrozumiałe jeszcze więcej.
        Jestem studentem, pracuję dorywczo. Rodzice nie mają zbyt wiele kasy w związku z
        czym nie stać ich na sponsorowanie mnie. Kasę więc wyłożyłem zupełnie sam
        Pierwszy argument: Kupiłem tak drogi rower bo kocham kolarstwo górskie. Każdy
        grosz, który miałem przekazywałem na ten cel. Podejrzewam że to działa w sposób
        który opisał już ktoś na forum: wydaję na rower więc nie wydaję np na drogie
        ciuchy,nocne rajdy po knajpach itp.
        Drugim argument: Sposób w jaki wykorzystuję swój sprzęt. Rower który kosztowałby
        1500 wytrzymałby góra 1-2 sezony nie mówię już nawet o rowerach za 600zł.
        Zwyczajnie nie stać mnie na tani sprzęt
        Trzeci argument: Każdy kto mówi że różnica między rowerem za 600zł a rowerem za
        1500 jest nie zauważalna prawdopodobnie jeździ nie więcej niż 6-7 km dziennie,
        nigdy nie miał okazji osobiście porównać takiego sprzętu, bądź nie ma pojęcia o
        rowerach i ktoś wcisnął mu jakiś badziew za 1500:-)
        Czwarty argument: Szpan. Wolę szpanować sprzętem, który pomaga mi utrzymać
        zdrowie na pewnym poziomie niż niszczyć je szpanując paleniem drogich
        papierosów, pijąc drinki w najdroższych klubach lub ćpając co też tanie nie jest.
        Na koniec chciałby tylko powiedzieć że jeśli ktoś nie zapuszcza się poza
        asfaltowe drogi, jeździ rzadko, nie katuje swojego roweru po górach bądź nie
        jeździ w imprezach rowerowych(obojętne mtb czy szosowe) częściej niż raz w roku
        to o ile się stale dba i zna granice jego wytrzymałości na pewno może być
        szczęśliwy ze swoim sprzętem za 600zł
        • Gość: r8500 Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 20:29
          Johny, rower za 1500 to nie jest badziew, nie gadaj głupot, faktycznie nie jest
          to jakaś rewelka, ale bez przesady - można sobie coś niecoś pojeździć :)
      • Gość: Tomek Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 15:43
        Arturku, ja nie jeżdżę aktywnie na rowerze tylko na desce. I uwierz mi - 10 km
        to mało. Ja robie przynajmniej 2 razy tyle na desce. Kółka o średnicy 52 mm
        kosztowały mnie tyle co 20% twojego rowerka, a łożyska 50 pln. Ludzie kupują
        takie rowery bo stać ich i lubią jeździć. A pro po mój stary jeździ na rowerze
        za 600 zł. Raz wziąłem go do lasu to wracałem na piechotę. Kierownica nie
        wytrzymała koło to "8" a rama trochę wygięta. Podkreślam, że nie jeżdżę często
        tylko bardzo rzadko.
        PS. Uważaj na krawężniki bo ci rower pójdzie.
        • Gość: Ja Re: drogie rowery... IP: *.adsl.inetia.pl 13.05.07, 19:47
          Według mnie każdy jeździ na takim sprzęcie na jakim go stać. Ja mam rower za 800
          zł i zrobiłem na nim w ciągu tamtego sezonu i początku tego juz 1500 km i
          sprawuje się bardzo dobrze. Nie jest żadną firmówką typu Author. A co do
          niezawodności takich rowerów to kumpel miał rower za prawie 2500 i co? Jechał po
          asfalcie, prostą drogą i przedni amrotyzator poprostu sie złamał a gościu
          nieprzytomny wylądował na urazówce... a miał LEPSZY rower niż te za 600-800 zł
      • Gość: mikroos Re: drogie rowery... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.07, 20:31
        jeśli pasuje Tobie rower za 450 zł na stalowej ramie ważącej dobre 8-9 kg, a cały rower o masie w granicach 18 kg, to oczywiście bardzo to szanuję. tylko pojedź kiedyś szybciej nawet w miasto i doceń, o ile wzrasta Twoja szansa na uniknięcie wypadku rowerem wyposażonym w hamulce tarczowe, doceń przyczepność (pal licho komfort, zobacz kiedyś samą przyczepność) na DOBRYM amortyzatorze, doceń precyzję przerzutki choćby ze średniej półki jak Deore... oczywiście o niezawodności nawet nie wspomnę. nawet na "godzinnej przejażdżce za miasto" zauważysz tę różnicę od razu, gwarantuję.

        póki jeździsz na maszynie za 450zł, to pewnie uważasz, że jest znośna (a może nawet nazwiesz ją świetną, co oczywiście mi nie przeszkadza). tyle tylko, że człowiek przyzwyczaja się do rzeczy przyjemnych, a do takich na pewno należy jazda lepszym rowerem - a niestety pochodną jakości jest cena (choć nie jest to oczywiście bezpośrednie przełożenie).
        • Gość: c. Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 10:10
          tarcza w mieście rzecz niezbędna, rotfl
      • callafior Re: drogie rowery... 13.05.07, 23:49
        Wiesz, jednym wystarczy polonez, drudzy chcą vw czy toyotę a jeszcze inni muszą
        mieć mercedesa. Ja mam rower za ok 2000 zł, i jeżdze nie dużo po mieście czasami
        za miasto. Ogólnie nie użytkuję go zbyt intensywnie. Mam też takiego tandeciaka
        z tesco za 200zł i jedyną cechą wspólną jest to że oba jadą. Ja jednak
        przywiązuję uwagę do jakości różnych części a ta jest nie do porównania, np
        siedzenie w tym tanim jest nieznośne i założyłem ze starego roweru (jeszcze
        takie ze sprężynami), bo jest zdecydowanie lepsze. Nie chcę komentować jak
        chodzą przezutki w tym "tescolocie", hamuje to też jakoś niemrawo, spore są też
        opory toczenia. A mój Giant to wogóle inna sprawa, wszystko chodzi jak w
        zegarku, przeżutki chodzą jakby na kliknięcie myszką, hamulce (tarcze) hamują
        jak trzeba.
        I właśnie dlatego ludzie nie lubią tandety, nawet do małych przejażdżek.
        • jusytka Re: drogie rowery... 14.05.07, 00:08
          Ja swojego ślubnego zrozumieć nie mogę - ma takiego starego grata - górala - co
          mu sie ciągle psuje oraz nówkę full-wypas ;) Zgadnijcie, którym jeździ?
          Oczywiście tym pierwszym !!! Dlaczego? Nowego mu szkoda, bo stary jeszcze dobry
          ... Oboje stwierdziliśmy, ze najlepiej by było by ktoś mu go ukradł ... niestety
          chętnego brak ;)
          • callafior Re: drogie rowery... 20.05.07, 00:29
            Ja mam takiego kolegę, ale niestety nie tylko z rowerem...
        • Gość: janusz bike trials Re: drogie rowery... IP: 82.35.227.* 14.05.07, 11:35
          jak ja to zawsze mawiam: tanie rzeczy są dla ludzi bogatych, drogie dla
          rozsądnych, bardzo drogie dla nierozsądnych

          jeżdżę w trialu rowerowym, odmianie sportu ekstremalnego, gdzie niezawodność
          części przekłada się w stosunku 1:1 do bezpieczeństwa/zdrowia kolarza. wyobraźmy
          sobie taka sytuację: przeskakujesz rowerem z metrowego murka na drugi oddalony o
          1,5 metra: stajesz na tylnym kole na krawędzi pierwszego, pochylasz sie do
          przodu, dajesz potężnego kopa w pedał aby się wybić, w tym momencie zapadki
          taniej piasty tylnej daja za wygraną (lub pęka łańcuch) i co? lecisz dziobem w
          dół waląc centralnie zębami o krawędź drugiego murka. kilku moich kumpli
          straciło w ten sposób przednie zęby, nie mówiąc już o tym co sobie połamać można.
          co nie zmienia faktu że do jazdy po bułki używam arcystarej kolarki którą ktos
          chciał wyrzucić, a ja ja wyserwisowałem i śmiga jak nowa.
      • gayboy Re: drogie rowery... 14.05.07, 08:38
        Cóż - chcesz jeździć bezpiecznie, lepiej zainwestuj. Prosta prawda. Da się
        jeździć rowerem za 450 zł. Pod warunkiem, że jest równo i nie ma dziur. Spróbuj
        przejechać swoim rowerem 14 km z góry, gdy są dziury, średnia prędkość 40 km/h.
        Będziesz czuł się bezpiecznie? Ja nie. Dlatego wolę zainwestować w rower nieco
        więcej. Mówi się, że dobry rower to minimum 900 zł. Ja za swój dałem drugie
        tyle. I jest ok. Natomiast, faktycznie, mam kolegę, co jeździ raz w tygodniu ze
        swoim synem na przejażdżkę do parku i kupił rower za 7 tys. Cóż. Przynajmniej ma
        świadomość, że jeździ ładnym rowerem ;-)
      • Gość: rowerzysta Re: drogie rowery... IP: *.devs.futuro.pl 14.05.07, 10:40
        Ja mam rower za 4000zł i samochód za 5000zł. Wszystko wedle potrzeb.
        Rowerem startuję w zawodach (XC, maratony) a samochód mnie na te zawody dowozi
        (na razie bezawaryjnie).
        Z uwagi na intensywną eksploatację roweru na części zamienne, opony itp. wydaję
        miesięcznie 200-400zł. Na samochód razem z ubezpieczeniem ~200-250zł.
        Nowy rower kupuję co 3 lata, samochód zmieniam (również na używany) podobnie.
      • Gość: rymps Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 11:08
        > tak sobie czytam..i zastanawiam sie...
        > po hcolere ludzie kupuja rowery za 1200-2000 PLN po to zeby tylko do sklepu
        > pojechac czy na godzinna przejazdzke a miasto.
        >
        > jezdze praktycznie codziennie rowerem do pracy (10 km) jak nie pada ..no i
        > nie jest zbyt zimno. od 4 lat i mam rower za 450 PLN... spisuje sie
        > swietnie..

        Jeżeli trafiłeś na solidny shit z marketu to tylko się ciesz bo ja kupiłem 3
        lata temu gianta z niskiej półki i tak

        - pierwszy sezon - wymiana obydwu obręczy, korby
        - drugi sezon - wymiana amortyzatora, kasety (kaseta pociągnęła wymianę manetek
        i tylnej przerzutki ale to już była burżuazja)

        W sezonie robie około 50 km/dobe, poza sezonem około 20 (tylko do pracy), gdybym
        miał kase (3000 - 5000 kupiłbym sobie taki rower w którym takie awarie jak
        urwanie się korby podczas jazdy są nie do pomyślenia, niestety musze reanimować
        to co mam)

        Jeżeli ktoś używa roweru tylko do wpadów do spożywczaka albo pojedżenia po
        parkowych alejkach to pewnie że kupowanie roweru za 5k PLN to czysta głupota,
        jeżeli ktoś rower intensywnie eksploatuje to taki wydatek wychodzi taniej niż
        ciągła reanimacja jakiegoś shitu

        o właściwościach jezdnych, masie itp "szczególikach" nawet nie będę wspomianał
      • Gość: Wrecekrzepki Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 20:42
        Mnie bardziej zawsze interesowalo, po co ludzie kupuja buty Zegny po 5 tysiecy,
        zegarki wysadzane krysztalami Swarovskiego za 300.000 zl, krawaty Diora za 500
        zl, Torby Miu Miu za 6000 zl, itd. Przy takich glupotach "problem" rowerow za
        1500 zl jakos nigdy do mnie nie dotarl.
      • Gość: mm Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 01:16
        1200-2000 drogie?
        1200 to dobry amortyzator kosztuje
        a tak powaznie to nie mozna tak generalizowac, po pierwsze kazdy kupuje rower
        taki na jaki go stac, a po drugie taki jaki mu jest potrzebny(zakladajac ze w
        pelni go wykorzysta)
      • Gość: newman Re: drogie rowery... IP: *.chello.pl 12.06.07, 21:37
        Od 1998 roku ujeżdzałem schwinna sztywniaka Cr-Mo i zawsze bede go miło
        wspomonał bo sprzet nie do zdarcia ale teraz przesiadłem sie na hardteila z
        Rebą z przodu i uwierzcie że jest to znacząca różnica w komforcie i
        przyjemności z jazdy. Pewnie że jak ktos jeździ po parku to tego nie odczuje
        ale dla ludzi którzy lubia zakosztować jazdy terenowej i odczuć to jako
        przyjemność muszą zdecydować się na nowoczesny rower.
      • ariston1 Re: drogie rowery... 13.06.07, 09:29
        ość portalu: arturek napisał(a):

        > tak sobie czytam..i zastanawiam sie...
        > po hcolere ludzie kupuja rowery za 1200-2000 PLN po to zeby tylko do sklepu
        > pojechac czy na godzinna przejazdzke a miasto.

        1. Na tej samej zasadzie gdy kupują spodnie w sklepie Marks & Spencer a nie na
        stadionie X-lecia.
        2. Dla lepszego psychicznego samopoczucia że jest lepszy (ten za 1200) niż ten z
        500zł co nie zawsze jest tak oczywiste.
        3. Mają pieniądze i 1200 czy 2000 nie jest jakimś znaczącym wydatkiem.
        4. Nie mają rozeznania na rynku a czytając fora zazwyczaj wszyscy podają że od
        2000 dopiero zaczynaja się w miarę przyzwoitych rowerów.
        5. Z definicji nie kupują tanich rzeczy.

        > jezdze praktycznie codziennie rowerem do pracy (10 km) jak nie pada ..no i
        > nie jest zbyt zimno. od 4 lat i mam rower za 450 PLN... spisuje sie
        > swietnie..

        Kupując rower za 450 zł trzeba mieć świadomość do jakiej grupy docelowej został
        przwidziany. I zapomnijmy o jakiejś hardcore`owej jeździe po wertepach nawet
        jeżeli określany jest mianem górski. Są zazwyczaj to rowery do jazdy
        rekreacyjnej, do sklepu, dookoła osiedla i ogólnie do jazdy po chodnikach i
        ścieżkach rowerowych ale nie po krawężniksch i schodach. Poza tym kupując taki
        rower trzeba przed użytkowaniem najelpiej rozkręcić, nasmarować i wszystko od
        nowa wyregulować. Czasami niektórzy piszą małymi literami, że rower przeznaczony
        jest do lekkich warunków terenowych mimo, że bojowo wygląda. A z punktu widzenia
        marketingowego nikt nie informuje, że do do poważnej jazdy się nie nadaje.
        Jeżeli komuś się rozlatuje to znaczy że kupił nieodpowiedni w stosunko do tego
        czego od niego wymaga. Zresztą taka sytuacje jest nie tylko z rowerami ale z
        każdym innym sprzętem np: foto, rtv, sprzęt sportowy itp.
      • Gość: Przemo Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 11:46
        Do takiej jazdy jak opisany to taki rower może i jest dobry ale tylko do takiej.
        Osprzęt w takich rowerach jest z najniższej pułki więc jego jakość pozostawia do
        życzenia. Przy normalnej jeździe nawet nie wyczynowej długo nie wytrzyma.
        • ssj44 Re: drogie rowery... 13.06.07, 12:38
          Ja mam Arkusa za 600 zł sprawuje się nieżle chociaż myśle już o pewnym tuningu.
          Zebym miał więcej kasy to pewnie bym kupił coś droższego ale na dojazdy do pracy
          i wycieczki jest ok.
      • Gość: Rafał Re: drogie rowery... IP: *.chello.pl 14.06.07, 23:03
        A powiedz mi Arturek ile wielkości ram masz do wyboru w takim rowerku za 450
        zł? Czy jest wersja z damską ramą? Czy jak kupisz taki rower w makrokeszu to
        wymienią ci siodełko na inne, mostek na dłużdzy/krótszy albo opony na
        węższe/szersze bez dodatkowych opłat? Czy jak ci padnie
        przerzutka/hamulec/korba to możesz dokupić inną kompatybilną część i ją bez
        problemów zamontować? Czy jak będziesz jechał ścieżką rowerową i ci na drogę
        wyleci dzieciak to uda ci się bezpiecznie wyhamować? Czy przerzutki mają
        jakąkolwoek indeksację i czy nie trzeba ich przed każdą wycieczką regulować?
        Czy jak ci pęknie rama w okresie gwarancyjnym to producent ci ją wymieni?

        10 lat temu kupilem sobie kolarzówkę rometa za 419 zł. Zalety roweru, to to, że
        przez te 10 lat i kilka tysięcy km nic poza jednym kapciem się w nim nie
        popsuło. Pewnie dlatego, że wszystko ma ze stali a jedynym aluminiowym
        elementem są końcówki na linki. Wad ma natomiast masę:
        -ciężki 17 kg,
        -rama pracuje jak sprężyna,
        -gumowe klocki hamulcowe w czasie deszczu sprawują się rewelacyjnie - polecam
        wszystkim lubiącym sporty ekstremalne
        -przerzutki nawet jeszcze działają, ale co 200 km trzeba je podregulować
        -rower był dostępny tylko w jednym (jak dla mnie zbyt dużym) rozmiarze ramy,
        przez co jest bardzo niewygodny

        Niedawno w jednym sklepie rowerowym pozwolono mi przez 30 minut pojeździć
        kellysem axisem za 1600 zl - nie to, żebym reklamował tę firmę i tak pewnie
        kupię Gianta x-sport 3.0 lub 2.0:) Nawet taki amator jak ja w rowerze tej klasy
        zauważył ogromną różnicę: przerzutki działają precyzyjnie, aluminiowa rama nie
        ugina się jak mocniej depnę na pedały, stawy w nadgarstkach nie bolą od jazdy
        po płytach chodnikowych, rower jest znacznie lżejszy, szybszy, sztywniejszy, ma
        mniejsze opory toczenia. Najlepiej żebyś się sam przejechał ciut lepszym
        rowerem, to sam zauważysz różnicę.
        • rainier7 Re: drogie rowery... 15.06.07, 12:22
          różni ludzie i różne potrzeby.
          jednym wystarczy rower za 400 innym za 10 000
          nie wiem po co ta cała dyskusja

          za to wiem ze jak by ludzi bylo stać to każdy wybrał by "mercedesa"
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka