kmxc
31.05.08, 13:26
Jak ładnie... prasa już nakręca sezon ogórkowy? ;-)
Rowerowa masa na trąbę i szum tysięcy kół
Jechał chłopak w zielonej sukience, sandałach i kudłatej peruce: - Pozdrowienia dla policji!
Jechało małżeństwo z Woli, oboje w kraciastych pumpach: - Już ponad 40 lat razem kręcimy.
Jechał pan Wiktor na starożytnej damce z metalowym koszyczkiem w tyłu: - Zawsze wożę termos z herbatą.
Jechała Marta, lat 27, z wytatuowanym na ramieniu smokiem: - Jestem uzależniona, masa mnie nakręca.
Jechał Kuba na czterokołowym rowerku: - Bo moja mama lubi pedałować i ja też.
Jechał Tymon na poobijanym góralu, który swą miłość do rowerów i radość z zaanektowania ulicy wyrażał, dąc w niebieską trąbę. Zawiesił ją na szyi. Szybko przebił go cyklista z trąbą pomarańczową.
Wszyscy, jak w każdy ostatni piątek miesiąca, pedałowali w Masie Krytycznej, która ma promować rower jako środek transportu.
Pierwszy rowerowy korek: przy rondzie Waszyngtona. Policja za długo oczyszczała z samochodów al. Zieleniecką i trzeba było stać ponad kwadrans. Rowery Cały wypełniały szczelnie most Poniatowskiego i Aleje Jerozolimskie aż po rondo de Gaulle'a. Potem korek był jeszcze na Targowej, moście Gdańskim i w al. "Solidarności". - Piękny widok! - zachwycali się masowicze.
Najbardziej odjechany rower: ten z ogromnym sztucznym pająkiem, który włochatymi odnóżami zaczepił się na szprychach tylnego koła.
Najfajniesze napisy na koszulkach: "Tysiące powodów za", "Pedały górą", "Show your emotions". Właścicielka tej ostatniej swoje emocje okazywała ekwilibrystyczną jazdą bez trzymanki.
Najświetniejszy tata: ten, który wysiadł z samochodu na Towarowej, wziął syna na ręce i powiedział: - Już niedługo nauczę cię jeździć rowerem.
Najbardziej zmartwiony zmotoryzowany: dostawca pizzy z Targowej: - Jasna cholera, pizza mi przez was wystygnie!
Najbardziej zdumiony warszawiak: ten, który w samych gatkach z wysokości swojego balkonu patrzył na niekończący się peleton z takim wyrazem twarzy, jakby na jego ulicy wylądowało UFO. I pewnie, kiedy się dziś obudzi, to, co widział, wyda mu się snem.
Tak więc na wszelki wypadek: szanowny lokatorze mieszkania przy ul. Jagiellońskiej! To nie było UFO ani sen. To była rowerowa masa krytyczna. Skończyła właśnie dziesięć lat.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5264226,Rowerowa_masa_na_trabe_i_szum_tysiecy_kol.html