gromanik 29.03.09, 12:56 Na razie nie bardzo wiem, o co chodzi - taką wiadomość widziałem na pasku TVN24... Link Zgłoś Obserwuj wątek
gromanik Re: TK zbada legalność karania pijanych rowerzyst 29.03.09, 13:48 www.tvn24.pl/-1,1593152,0,1,pijani-rowerzysci-w-trybunale,wiadomosc.html Link Zgłoś
trawers01 Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 29.03.09, 16:44 Na początku uwaga ogólna: oczywiście jestem przeciwko wsiadaniu na rower po alkoholu ale od bardzo dawna mam ogromne zastrzeżenia do sposobu kwalifikowania tego typu wykroczeń przez policję. Bardzo dobrze, że wreszcie sąd we Wschowie skierował w tej sprawie pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. Do prowadzenia roweru nie jest bowiem wymagane prawo jazdy, dlaczego więc rowerzystom je się zabiera? Logiczne było by odebranie karty rowerowej, gdyby była wymagana do prowadzenia roweru. Uważam, że jest to jawne bezprawie. Jeśli tak, to może pijanemu pieszemu, który wejdzie na jezdnię też powinno się zabierać prawko? A co z rolkarzami lub deskorolkarzami? A quady? Zdarzają się policjanci, którzy prowadzenie przez rowerzystę pieszo roweru po chodniku kwalifikują jako "prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu" (podobno rower trzeba wziąć na plecy...). Policja lepiej by zrobiła, jakby zajęła się dziećmi prowadzącymi na wsi ciągniki, motocykle i samochody. Swoją drogą epatuje się opinię publiczną tysiącami odebranych praw jazdy a te same osoby dalej bezkarnie jeżdżą (przy aprobującej wiedzy sąsiadów i zapewne miejscowej policji). Link Zgłoś
roweroraffi Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 29.03.09, 17:53 Na poczatek: www.zm.org.pl/?a=trybunal-093 A teraz trochę mojego memlania. Ja osobiście jestem za tym, by po alkoholu nie wsiadać za kierownicę wcale. Nie ma szans, by wyczuć, czy ma się 0,5 promila, 0,6, czy 1,2, czy ile tam ustalą. Nawet dmuchnięcie w alkomat nie daje pewności, bo to, że w danej sekundzie masz 0,2 nie oznacza, że za 10 minut nie będzie 0,5. Najlepszy sposób to nie pić i mieć 0,0. Wtedy ma się pewność. Tylko mówię: jestem za tym by nie wsiadać wcale po alkoholu za kierownicę, nie koniecznie znaczy to, że chcę by tak mówiły przepisy. A przepisy są dziwne, to swoją drogą. Na pewno rowerzysta pod wpływem stwarza zagrożenie głównie sobie (mówimy o zagrożeniu życia), podobnie jak pieszy. I tak jak pieszy powinien być w tej sprawie traktowany. Patrząc z drugiej strony zagrożenie mienia stwarzać może i sobie i pieszemu i kierowcy i nawet właścicielowi jakiejś fajnej witryny sklepowej z wielką, piękną szybą :-) Może narobić szkód za kilka tysięcy złotych bez najmniejszego problemu. I tu mu żadne OC nie pomoże, bo jak ktoś się w nie wczyta, to OC nie obejmuje szkód jakich się narobiło po pijaku. I myślę, że nad tym skupili się właśnie prawodawcy, chcąc nastraszyć nasz skory do picia naród. Tylko, patrząc jeszcze z innej strony, to nic nie dało, że przepisy są "ostre". Czyli rola odstraszania groźbą utraty prawka jest na tyle mało realna, że nie stanowi problemu. Tak samo jak nie stanowi problemu jazda później bez tego prawka. Moim zdaniem całość to zła droga. Powinno się postawić PRZEDE WSZYSTKIM NA EDUKACJĘ w tej dziedzinie. Kary może nawet warto załagodzić, ale za to na pewno trzeba zwiększyć prawdopodobieństwo złapania po pijaku. Co z tego, że mi dziś zabiorą prawko, jak jadąc bez mam 99% szans, że mnie nie złapią. Nie jest istotne jaka jest kara, skoro w zasadzie mi ona nie grozi. To jest problem. Wracając do edukacji, tu też trzeba zmian. O jeździe po pijaku, poza ogólnikami, że "to złe", nie ma na kursach na kartę rowerową, na prawko, czy na wychowaniu komunikacyjnym w szkole. Mówi się, że "to złe", ale konkretnie DLACZEGO już się nie mówi, nie pokazuje. No to trudno wymagać od ludzi by odpowiedzialnie podchodzili do takiej edukacji, która bazuje na ogólnikach i przesądach (z resztą jeżeli chodzi o rowerzystów, zupełnie niezgodnych z faktami). Link Zgłoś
lubierower Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 29.03.09, 19:59 A ja mam na te temat zupełnie inne zdanie. Nie podoba mi się, ze jak w niedziele zabieram mojego pieska na spacer rowerowy do Lasu Kabackiego to nie mogę w Powsienie wypić sobie piwka. A nie mogę bo jakis żetelny policjant mógłby odebrać mi prawko i narobić problemów. Natomiast w Danii rowerzyści są królami miasta i wolno im jeździć po pijaku wszędzie i o każdej poże dnia i nocy. I niech mi nikt nie próbuje mówić ze wspaniali duńczycy są lepsi i mądrzejsi od prymitywnych polaków bo strzelę. To nie jest prawda. Prawdą jest że rowerem po spożyciu można jechać prosto i bezpiecznie chociaż nikt o zdrowych zmysłach nie zaryzykowałby jazdy w niepewnym stanie po jednej jezdni z samochodami. Link Zgłoś
stanleyst Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 31.03.09, 08:47 lubierower napisała: > rowerem po spożyciu można jechać prosto i bezpiecznie chociaż nikt > o > zdrowych zmysłach nie zaryzykowałby jazdy w niepewnym stanie po > jednej jezdni z samochodami. Tutaj się z Tobą nie zgodzę... znam wiele osób, które wsiadają na rower "na gazie" i spokojnie jedzie pomiędzy samochodami. Swoją drogą, to samochodem "na gazie" też można jechać prosto. Co do przepisów prawnych, to chyba wypowiedź Raffiego jest mi najbardziej bliska... choć rowerzysta nie powinien być traktowany tak, jak kierowca samochodu, to także nie powinien być traktowany jak pieszy. Jeśli PORUSZA SIĘ PO JEZDNI "na gazie" to NIECH BĘDZIE TRAKTOWANY JAK KIEROWCA SAMOCHODU. Każdy jest kowalem swojego losu i sam powinien ponosić decyzje odnośnie sankcji. Jeśli natomiast porusza się po ścieżce rowerowej, to niech będzie traktowany łagodniej. Co do piwka w Powsinie, to jest to Twój wybór... Co do Duńczyków, to powiem jako pierwszy. NIE DORASTAMY IM DO PIĘT... nie tylko pod względem rowerowym, ale także pod względem prawa i jego przestrzegania. U nas wszyscy się o wszystko oburzają, zamiast spokojnie tego przestrzegać. Jakby 90% społeczeństwa przestrzegało przepisy, to można by je złagodzić, ale do tego nie dorośliśmy jeszcze i długo nie dorośniemy. Link Zgłoś
robertrobert1 Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 30.03.09, 22:49 Raffi, Wybacz mi ale nie zgodze sie z Toba. Od kilkunastu lat jezdze na wyprawy rowerowe po Europie, głównie latem a latem przewaznie jest goraco. Piwo to normalny i skuteczny napój do regeneracji sił i ugaszenia pragnienia. Często piję w takiej sytuacji 2-3 kufle piwa i wsiadam na rower. Owszem przez kilka minut czuję wpływ alkoholu ale ...nie zataczam się po drodze. Jade prosto przy krawezniku i ...po kilkunastu minutach wysiłku fizycznego praktycznie już jest po wszystkim. Podobne zachowanie stosuje w Polsce jezdzac z wlasnymi dziecmi i ...zadnego uszczerbku nie doswiadczylem. Nie oznacza to, ze po alkoholu mozna wszystko...oznacza to, ze pijac z umiarem mozna poruszac sie bezpiecznie. Takie jest moje zdanie. Link Zgłoś
lubierower Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 31.03.09, 20:52 heh, okazuje się że użytkownicy tego forum są znacznie bardziej wyrozumiali dla tematu jazdy po spożyciu niż się spodziewałam. A co do duńczyków to kluczem do przestrzegania prawa są tam horren dalnie wysokie mandaty. I nie zgodzę się z tym że nie dorastamy im do pięt. Jesteśmy dkoładnie tacy jak oni tylko nasza żeczywistość jest inna. Nie mieliśmy jeszcze wystarczająco czasu aby ją naprawić. Duńczycy dochodzili do tego poziomu na który sie teraz znajdują przez wiele lat. Nie należy o tym zapominać bo wcale nie jesteśmy od nich gorsi. Link Zgłoś
roweroraffi Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 01.04.09, 21:37 lubierower napisała: > heh, okazuje się że użytkownicy tego forum są znacznie bardziej > wyrozumiali dla tematu jazdy po spożyciu niż się spodziewałam. No mnie też to nieco dziwi. Osobiście uważam, że jazda na rowerze pod wpływem jest mniej szkodliwa niż jazda autem. ALE uważam też, że jedyny sposób by pokazać właściwą drogę to dać dobry przykład. Dlatego obstaję za 0,0 we krwi i ani odrobinę więcej. Po to byśmy oskarżając kolejnego pijaka za kółkiem, który rozjedzie kogoś mogli mówić to bez hipokryzji. A to jest możliwe tylko, gdy sami umiemy się powstrzymać przed łączeniem kierownicy z alkoholem. > A co do duńczyków to kluczem do przestrzegania prawa są tam horren > dalnie wysokie mandaty. Tu się zgadzam, mandaty powinny być wyższe. W tej chwili nie stanowią dużej przeszkody dla łamania prawa. Zwłaszcza, że szansa na dostanie mandatu jest znikoma. > I nie zgodzę się z tym że nie dorastamy im > do pięt. Jesteśmy dkoładnie tacy jak oni tylko nasza żeczywistość > jest inna. Nie mieliśmy jeszcze wystarczająco czasu aby ją naprawić. > Duńczycy dochodzili do tego poziomu na który sie teraz znajdują > przez wiele lat. Nie należy o tym zapominać bo wcale nie jesteśmy od > nich gorsi. Tu się nie zgodzę. Rzeczywistość to coś, co sami kreujemy - nie jest nam narzucona z góry. Właśnie myślenie, że na coś potrzeba 50-ciu czy stu lat powoduje, że zmiany są tak powolne. W kwestii rowerów na przykład jesteśmy do tyłu wiele lat, ale zamiast korzystać ze sprawdzonych wzorców i nadrabiać zaległości drogą na skróty, staramy się na siłę wymyślić coś lepszego, własnego - zazwyczaj z odwrotnym skutkiem. Skutkuje to tym, że zamiast stosunkowo szybko i bezboleśnie przejąć dobre wzorce z Zachodu, jedziemy naokoło, sprawdzając najpierw wszystkie inne możliwości, które już raz sprawdzili Holendrzy, Duńczycy, Anglicy i inni. Skutek jest taki, że faktycznie idzie powoli. Świetny przykład to kontrapasy - u nas panicznie się tego boją, wymyślają coraz to nowe argumenty i wymówki. Pomimo, że przykładowe, wzorcowe realizacje z Krakowa (ul. Kopernika) i Warszawy (Oboźna-Dynasy) wskazują, że to rozwiązania dobre, tanie i BEZPIECZNE. I w ten sposób zamiast tanim sposobem mieć szybko przyjazną infrastrukturę, jedziemy naokoło... Link Zgłoś
batory555 Re: Bezprawne odbieranie prawa jazdy rowerzystom 03.04.09, 00:39 A ja mam wielką nadzieję, że TK stwierdzi niekonstytucyjność przepisów, o których mowa. Nie dlatego, że sądzę, iż jazda pod wpływem jest w porządku. Uważam, że w Polsce nie ma problemu z pijanymi kierowcami - jest problem, ale z samą kulturą picia - i represyjne przepisy nie są metodą, która coś zmieni, a co najwyżej zaostrzy problem. Chodzi mi o to, że wreszcie jest jakaś szansa na to, żeby ustawodawca stworzył takie "reguły gry", które mogłyby być przestrzegane przez obywateli przy minimalnym korzystaniu przez państwo z przymusu w jakiejkolwiek postaci. Nie sztuka nagłośnić jakiś wypadek drogowy, gdzie sprawca był pijany (przy założeniu, że upojenie alkoholowe w ogóle było w związku przyczynowym ze spowodowaniem wypadku, bo często nawet sądy idą na skróty i przyjmują to na wiarę...) a potem krzyknąć, że za prowadzenie pod wpływem będzie się rozstrzeliwać, a za przekroczenie prędkości o 0,1 km/h odbierać dożywotnio prawo jazdy. Sztuką jest stworzenie takich zasad, które będą respektowane przez obywateli "bo tak powinno się robić", a nie "bo grozi mi mandat". Łatwo powiedzieć, że nasze społeczeństwo (więc nie my! boże broń!) jest złe, więc trzeba nadzorować i karać. Trudniej zaufać ludziom i stworzyć prawo, które da szansę na jakieś realne zmiany. Link Zgłoś
xiontz Kultura picia 03.04.09, 12:57 Jestem za tym by karać wszystkich pijanych, bez względu na to czy jadą autobusem, samochodem, pociągiem, rowerem, na rolkach, idą (zataczają się) pieszo. Karać przede wszystkim finansowo zarzyganych, rozchełstanych, agresywnych, śmierdzących, napastliwych, zalegających na publicznych ławkach i trawnikach. Równocześnie edukować, edukować i jeszcze raz edukować jak pić, gdzie pić i ile pić, jeśli nie w ogóle tego, żeby nie pić wcale. Chcesz się nawalić do imentu - proszę bardzo - rób to w domu. W miejscach publicznych zachowuj się godnie i nie stwarzaj innym zagrożenia, poczucia niesmaku i zażenowania. Żyj i daj żyć innym. Ulica, lasek czy autobus to nie jest tylko twoja własność! To sam, z grubsza, dotyczy problemu psich gówien, ale to już inna historia. X Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 03.04.09, 14:25 > Jestem za tym by karać wszystkich pijanych, bez względu na to czy jadą > autobusem, samochodem, pociągiem, rowerem, na rolkach, idą (zataczają się) > pieszo. Pomyśl, ilu funkcjonariuszy musiałoby się tym zajmować. Ile by to kosztowało i ile poważniejszych spraw mogłoby na tym ucierpieć. Karać przede wszystkim finansowo zarzyganych, rozchełstanych, > agresywnych, śmierdzących, napastliwych, zalegających na publicznych ławkach i > trawnikach. Kolejna kwestia: na ogół osoby o których mówisz z reguły mają w nosie kary finansowe... Bo zwyczajnie nie ma z czego ich ściągać. Pozostali w większości wracają do czyjegoś domu i zalegają tam :P >Równocześnie edukować, edukować i jeszcze raz edukować jak pić, > gdzie pić i ile pić, jeśli nie w ogóle tego, żeby nie pić wcale. Skoro był kij, to jest i marchewka, co? A teraz pomyśl, jak się ma edukacja do służb, które bardziej niż kiedykolwiek polować na pijanych i kontrolować obywateli. Nie pij, bo mandat dostaniesz? Nie pij, bo psy? Nie pij, bo władza może cię obić? O to chodzi? Twoja recepta to przepis na konflikt między władzą a jednostką... > Chcesz się nawalić do imentu - proszę bardzo - rób to w domu. W miejscach > publicznych zachowuj się godnie i nie stwarzaj innym zagrożenia, poczucia > niesmaku i zażenowania. Zabawne, że o tym wspomniałeś. Wyobraź sobie, że w takich "praworządnych" Niemczech (przykład Berlina) można legalnie pić sobie na ulicy. I nie dzieją się z tego powodu żadne tragedie... > Żyj i daj żyć innym. Ulica, lasek czy autobus to nie > jest tylko twoja własność! Ciekawa interpretacja tego powiedzenia. W dodatku bardzo niebezpieczna. Per analogiam: żyj i daj żyć innym! Ulica, lasek czy autobus to nie tylko twoja własność! Won z tym rowerem (tak naprawdę można tutaj wstawić cokolwiek, co może być osią konfliktu), a nie porządnym ludziom (w domyśle: mi) przeszkadzasz... > To sam, z grubsza, dotyczy problemu psich gówien, ale to już inna historia. Przykład ze Szwajcarii (Lozanna) tym razem: przy prawie każdym koszu na śmieci jest dyspenser z papierowymi torebkami służącymi do wiadomego celu. Za to nie uświadczyłem policjantów, pilnujących każdego trawnika i karzących kogo się da za psie g... Wniosek? Można inaczej, a nie po naszemu. Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 07.04.09, 10:42 batory555 napisał: > Pomyśl, ilu funkcjonariuszy musiałoby się tym zajmować. Ile by to kosztowało i > ile poważniejszych spraw mogłoby na tym ucierpieć. Ten argument nie przekonywuje - może z początku wymagałoby to nieco większych nakładów, ale bardzo szybko liczba pijaków w miejscach publicznych by spadła i funkcjonariusze wróciliby do ważniejszych spraw. Poza tym mamy 10% bezrobocie. > Kolejna kwestia: na ogół osoby o których mówisz z reguły mają w nosie kary > finansowe... Bo zwyczajnie nie ma z czego ich ściągać. Niewypłacalnych kierować na prace społeczne - sprzątanie śmieci, grabienie liści itp. A jak nie to do pierdla na dwa tygodnie. > Skoro był kij, to jest i marchewka, co? A teraz pomyśl, jak się ma edukacja do > służb, które bardziej niż kiedykolwiek polować na pijanych i kontrolować > obywateli. Nie pij, bo mandat dostaniesz? Nie pij, bo psy? Nie pij, bo władza > może cię obić? O to chodzi? Twoja recepta to przepis na konflikt między władzą > a > jednostką... A kto mówi o zabranianiu? Pij tyle, żeby się nie zataczać, nie powodować zagrożenia życia swojego i innych, a jak już musisz w trupa to nie w miejscach publicznych. Moja edukacja jest prosta i nikogo nie zamierza skłócać : bycie pijanym w miejscu publicznym to nie powód do dumy - to wstyd i "choroba" społeczna. > Zabawne, że o tym wspomniałeś. Wyobraź sobie, że w takich "praworządnych" > Niemczech (przykład Berlina) można legalnie pić sobie na ulicy. I nie dzieją się > z tego powodu żadne tragedie... Najbliższy pociąg do Berlina odjeżdża o 12.39, jeszcze zdążysz. > Ciekawa interpretacja tego powiedzenia. W dodatku bardzo niebezpieczna. Per > analogiam: żyj i daj żyć innym! Ulica, lasek czy autobus to nie tylko twoja > własność! Won z tym rowerem (tak naprawdę można tutaj wstawić cokolwiek, co może > być osią konfliktu), a nie porządnym ludziom (w domyśle: mi) przeszkadzasz... Zgadzam się, jadąc rowerem trzeba mieć na względzie innych użytkowników ruchu. Chamstwo to chamstwo, bez względu na to, co za nim stoi. Kultury współżycia trzeba się uczyć od małego a nie wpajać tylko "ja", "mi", "należy mi się", "mam prawo", "co mnie inni obchodzą", "precz z samochodami", "precz z pijakami". Chcesz to bądź sobie agresywnym sk***synem, ale na prywatny użytek w domu. Jeśli rodzina cię toleruje. > Przykład ze Szwajcarii (Lozanna) tym razem: przy prawie każdym koszu na śmieci > jest dyspenser z papierowymi torebkami służącymi do wiadomego celu. Za to nie > uświadczyłem policjantów, pilnujących każdego trawnika i karzących kogo się da > za psie g... Wniosek? Można inaczej, a nie po naszemu. U nas trzeba by wprowadzić zakaz posiadania psa, jeśli nie posiada się własnego ogródka, czy trawnika. To by rozwiązało problem. Chcesz mieć psa - to kup sobie domek jednorodzinny. Pozdro X. Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 07.04.09, 14:46 xiontz napisał: > batory555 napisał: > > > Pomyśl, ilu funkcjonariuszy musiałoby się tym zajmować. Ile by to kosztow > ało i > > ile poważniejszych spraw mogłoby na tym ucierpieć. > > Ten argument nie przekonywuje - może z początku wymagałoby to nieco większych > nakładów, ale bardzo szybko liczba pijaków w miejscach publicznych by spadła i > funkcjonariusze wróciliby do ważniejszych spraw. Poza tym mamy 10% bezrobocie. Przykład myślenia życzeniowego. A co by było, gdyby wbrew twoim przekonaniom liczba pijaków wcale nie spadła - mimo tego, że funkcjonariuszy zaangażowanych w walkę z nimi by wzrosła? Czy według Ciebie byłby to dowód na to, że policja stara się WCIĄŻ za mało? Poza tym - chciałem powiedzieć, że nazwa "pijak" jest nieostra. Połączenie Twojej koncepcji działania z nieprecyzyjnym określeniem sprawcy - to przepis na katastrofę w kwestii zaufania obywatela do państwa. Rozumiem, że 10% bezrobocia oznacza, że każdy będzie chciał pracować w policji? Nawet, jeśli budżet nie będzie zakładał pieniędzy na nowe etaty? <lol> > Niewypłacalnych kierować na prace społeczne - sprzątanie śmieci, grabienie liśc > i > itp. A jak nie to do pierdla na dwa tygodnie. Praca w charakterze kary? Pod przymusem? Strach komentować... Do pierdla na dwa tygodnie - fantastycznie. Pominę wszelkie trudności, na jakie przymknąłeś oko - i zadam jeszcze raz to samo pytanie: a co jeśli to wszystko NIE zmniejszy liczby "pijaków" w miejscach publicznych? ;) > A kto mówi o zabranianiu? Pij tyle, żeby się nie zataczać, nie powodować > zagrożenia życia swojego i innych, a jak już musisz w trupa to nie w miejscach > publicznych. Moja edukacja jest prosta i nikogo nie zamierza skłócać : bycie > pijanym w miejscu publicznym to nie powód do dumy - to wstyd i "choroba" społec > zna. Tu powinno paść kolejne pytanie - kto powinien oceniać to zagrożenie, czy "społecznie akceptowalny poziom alkoholu we krwi". I uważam, że odpowiedź na to brzmi: same zainteresowane jednostki. Wyjątek: normy dotyczące nietrzeźwości i stanu po spożyciu na potrzeby prawa karnego. To, co według Ciebie jest wstydem - gdzie indziej nazywane jest elementem kultury. Kultury, która tworzy reguły gry i cywilizuje zjawisko, z którym najchętniej walczyłbyś na oślep. > Najbliższy pociąg do Berlina odjeżdża o 12.39, jeszcze zdążysz. Ocenę tego argumentu pozostawiam szanownym Czytelnikom. ;) > Zgadzam się, jadąc rowerem trzeba mieć na względzie innych użytkowników ruchu. > Chamstwo to chamstwo, bez względu na to, co za nim stoi. Kultury współżycia > trzeba się uczyć od małego a nie wpajać tylko "ja", "mi", "należy mi się", "mam > prawo", "co mnie inni obchodzą", "precz z samochodami", "precz z pijakami". Chodzi mi o to, że tę "kulturę współżycia" powinny tworzyć same jednostki, które są objęte tym współżyciem. Niekoniecznie państwo, na nie za pomocą przymusu. Prawo pozytywne może pełnić (i pełni) rolę kulturotwórczą - ale jeśli opiera się na sankcjach i zakazach, to wyprodukowana w taki sposób kultura jest wielce ułomna. > U nas trzeba by wprowadzić zakaz posiadania psa, jeśli nie posiada się własnego > ogródka, czy trawnika. To by rozwiązało problem. Chcesz mieć psa - to kup sobie > domek jednorodzinny. Znowu myślenie życzeniowe - na dodatek sprowadzone do absurdu. Nie będę dyskutował z tym pomysłem, tylko zadam kolejne pytania: 1) O czym świadczy fakt, że państwo co do zasady zakazuje posiadania psa obywatelowi? 2) Co by było, gdyby taka "doskonała" metoda również nie rozwiązała problemu, za to zmuszałaby państwo do zwiększonej aktywności? Pozdrawiam. Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 08.04.09, 08:39 batory555 napisał: > Przykład myślenia życzeniowego. A co by było, gdyby wbrew twoim przekonaniom > liczba pijaków wcale nie spadła - mimo tego, że funkcjonariuszy zaangażowanych > w > walkę z nimi by wzrosła? Czy według Ciebie byłby to dowód na to, że policja > stara się WCIĄŻ za mało? Czyli lepiej nic nie robić, bo być może się nie uda? > Poza tym - chciałem powiedzieć, że nazwa "pijak" jest nieostra. Połączenie > Twojej koncepcji działania z nieprecyzyjnym określeniem sprawcy - to przepis na > katastrofę w kwestii zaufania obywatela do państwa. Chcesz definicji pijanego - proszę bardzo - osoba w stanie upojenia alkoholowego, mająca kłopoty z utrzymaniem równowagi, zachowująca się głośno, agresywnie, wyzywająco, często ubrudzona, rozchełstana i śmierdząca. Sprawiająca osobom w najbliższym otoczeniu uczucie niesmaku i zażenowania. > Rozumiem, że 10% bezrobocia oznacza, że każdy będzie chciał pracować w policji? > Nawet, jeśli budżet nie będzie zakładał pieniędzy na nowe etaty? <lol> Pieniądze będą z kar i mandatów. > Praca w charakterze kary? Pod przymusem? Strach komentować... Do pierdla na dwa > tygodnie - fantastycznie. Pominę wszelkie trudności, na jakie przymknąłeś oko - > i zadam jeszcze raz to samo pytanie: a co jeśli to wszystko NIE zmniejszy liczby > "pijaków" w miejscach publicznych? ;) A co jeśli jutro będzie koniec świat? > Tu powinno paść kolejne pytanie - kto powinien oceniać to zagrożenie, czy > "społecznie akceptowalny poziom alkoholu we krwi". I uważam, że odpowiedź na to > brzmi: same zainteresowane jednostki. Wyjątek: normy dotyczące nietrzeźwości i > stanu po spożyciu na potrzeby prawa karnego. To, co według Ciebie jest wstydem > - > gdzie indziej nazywane jest elementem kultury. Kultury, która tworzy reguły gry > i cywilizuje zjawisko, z którym najchętniej walczyłbyś na oślep. Na oślep? Nie. Każdy doskonale wie czym jest pornografia, choć dotychczas nie udało się wypracować definicji. > Chodzi mi o to, że tę "kulturę współżycia" powinny tworzyć same jednostki, które > są objęte tym współżyciem. Odpowiem w twoim stylu: a co jeśli jednostki mają to w dupie i niczego nie chcą tworzyć? > 1) O czym świadczy fakt, że państwo co do zasady zakazuje posiadania psa obywatelowi? Nie zakazuje, tylko stawia warunek. Teraz obywateli i ich pieski srając na trawniku łamią prawo. Ja chcę aby wprowadzić takie prawo, które da się skutecznie egzekwować. Chcesz mieć pieska - wyprowadź się na wieś albo na przedmieścia. Skoro nie chcesz sprzątać gówien z przestrzeni publicznej, które znalazły się tam z twojej przyczyny, to znaczy że nie zasługujesz na posiadanie psa. > 2) Co by było, gdyby taka "doskonała" metoda również nie rozwiązała problemu, z a > to zmuszałaby państwo do zwiększonej aktywności? A co by było gdyby babcia miała wąsy? Ja przedstawiłem swoje zdanie na ten temat, a ty tylko nie i nie, albo a co by było gdyby. No właśnie. Co ty byś zrobił z całą tą patologią? Masz jakiś pomysł? Czy twój pomysł to zamknąć oczy i udawać, że nie ma problemu? X. Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 08.04.09, 16:24 > Czyli lepiej nic nie robić, bo być może się nie uda? Nie mówię, że nie należy nic nie robić. Chodzi o to, że w takiej sytuacji należałoby zastanowić się nad innym sposobem rozwiązania problemu. > Chcesz definicji pijanego - proszę bardzo - osoba w stanie upojenia > alkoholowego, mająca kłopoty z utrzymaniem równowagi, zachowująca się głośno, > agresywnie, wyzywająco, często ubrudzona, rozchełstana i śmierdząca. Sprawiając > a > osobom w najbliższym otoczeniu uczucie niesmaku i zażenowania. Marna, wyjątkowo nieprecyzyjna definicja. Nie do końca wiadomo co to jest: stan upojenia alkoholowego, kłopoty z utrzymaniem równowagi, zachowywanie się głośno, agresywnie, wyzywająco... Ciąg dalszy również zawiera wystarczającą liczbę nazw nieostrych, żeby skazanie kogokolwiek na podstawie przepisu opartego o taką definicję było co najmniej dyskusyjne. > Pieniądze będą z kar i mandatów. W związku z czym priorytetem będzie ukaranie sprawcy, a nie faktyczna poprawa bezpieczeństwa czy walka z jakimś problemem społecznym - to miłe, że zaczynasz dochodzić do absurdów swojej koncepcji :) > A co jeśli jutro będzie koniec świata? Napiję się piwa ;) Jak świat się skończy, to pewnie nikt nie będzie miał o to do mnie pretensji <lol> > Na oślep? Nie. Każdy doskonale wie czym jest pornografia, choć dotychczas nie > udało się wypracować definicji. I dobrze, że nie udało się wypracować definicji. Dobrze, że jednak ktoś może to oceniać, a nie jest związany tak "wspaniałą" definicją, jak ta, którą stworzyłeś powyżej ;) Ani tym, że "każdy wie czym coś jest". > Odpowiem w twoim stylu: a co jeśli jednostki mają to w dupie i niczego nie chcą > tworzyć? To mało prawdopodobne, chyba że przyjmiemy absurdalne założenie, że społeczeństwo składa się z jednostek zupełnie aspołecznych. :P > Nie zakazuje, tylko stawia warunek. Teraz obywateli i ich pieski srając na > trawniku łamią prawo. Ja chcę aby wprowadzić takie prawo, które da się > skutecznie egzekwować. Chcesz mieć pieska - wyprowadź się na wieś albo na > przedmieścia. Skoro nie chcesz sprzątać gówien z przestrzeni publicznej, które > znalazły się tam z twojej przyczyny, to znaczy że nie zasługujesz na posiadanie > psa. A ja wyszedłbym z założenia, że ludzie mogą zrobić coś dla innych, jeśli nie wiązałoby się to z nie wiadomo jakim wysiłkiem. I starałbym się ułatwiać im takie pro-społeczne zachowania, zamiast zakładać z góry, że są źli i nie zasługują nawet na psa ;) > A co by było gdyby babcia miała wąsy? Byłaby babcią, ale z wąsami. Naprawdę chcesz dyskutować w taki sposób? ;) > Ja przedstawiłem swoje zdanie na ten temat, a ty tylko nie i nie, albo a co by > było gdyby. No właśnie. Co ty byś zrobił z całą tą patologią? Masz jakiś pomysł > ? > Czy twój pomysł to zamknąć oczy i udawać, że nie ma problemu? A ja tylko z tym zdaniem polemizuję i twierdzę, że można skłonić ludzi do zachowań pro-społecznych poprzez edukację i budowę zaufania, a nie przez kary. Komu wychodzi lepiej - nie mnie oceniać ;) Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 14.04.09, 09:30 batory555 napisał: > Nie mówię, że nie należy nic nie robić. Chodzi o to, że w takiej sytuacji > należałoby zastanowić się nad innym sposobem rozwiązania problemu. Jeśli nie represje, to co? Przymykanie oka na patologie? Jaki jest twój sposób na rozwiązanie tego problemu, skoro mój jest zbyt "niebezpieczny". > co to jest: stan > upojenia alkoholowego, Wypij pół litra w hejnał to będziesz wiedział. > W związku z czym priorytetem będzie ukaranie sprawcy, a nie faktyczna poprawa > bezpieczeństwa czy walka z jakimś problemem społecznym Jedno nie wyklucza drugiego - im więcej przestępców zostanie ukaranych im bardziej skuteczne będą organy ścigania i wymiar sprawiedliwości tym bardziej będzie bezpiecznie. Nieuchronność kary to najlepszy sposób do rozwiązywania patologii społecznych. > I dobrze, że nie udało się wypracować definicji. Dobrze, że jednak ktoś może to > To mało prawdopodobne, chyba że przyjmiemy absurdalne założenie, że > społeczeństwo składa się z jednostek zupełnie aspołecznych. :P Jasne, a każdy pijący w autobusie piwo, poproszony o godne zachowanie się w transporcie publicznym, czerwienieje ze wstydu i przeprasza za swój wybryk do najbliższego przystanku, gdzie zawstydzony czym prędzej wysiada, po to by móc dopić piwo w spokoju. > A ja wyszedłbym z założenia, że ludzie mogą zrobić coś dla innych, jeśli nie > wiązałoby się to z nie wiadomo jakim wysiłkiem. I starałbym się ułatwiać im > takie pro-społeczne zachowania, zamiast zakładać z góry, że są źli i nie > zasługują nawet na psa ;) W jaki sposób? Teoria, teoria i myślenie życzeniowe. Ja też uważam, że ludzie (czasem) są dobrzy - trzeba im stworzyć takie prawo i warunki społeczne, żeby jednak częściej byli dobrzy niż źli. > A ja tylko z tym zdaniem polemizuję i twierdzę, że można skłonić ludzi do > zachowań pro-społecznych poprzez edukację i budowę zaufania, a nie przez kary. > Komu wychodzi lepiej - nie mnie oceniać ;) Zapominasz jednak, że alkoholizm jest nałogiem, notorycznego pijaka nie namówisz na pro-społeczne zachowania żadną edukacją. Jest stracony dla społeczeństwa bezpowrotnie, no chyba, że dobrowolnie podda się leczeniu. Karając przestępców zmniejszamy ich uciążliwość dla reszty społeczeństwa. X. Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 14.04.09, 17:26 xiontz napisał: > Jeśli nie represje, to co? Przymykanie oka na patologie? Jaki jest twój sposób > na rozwiązanie tego problemu, skoro mój jest zbyt "niebezpieczny". Stworzenie zasad dotyczących spożywania alkoholu w miejscach publicznych, które byłyby kompromisem władzy z obywatelami - i jako takie nie musiałyby być egzekwowane przy pomocy przymusu. Zastanów się nad tematem prohibicji w USA - to dobry przykład tego, dokąd prowadzi Twój tok rozumowania. Władza stworzyła takie reguły gry, które pozostawały w rażącej sprzeczności z obowiązującymi normami społecznymi - co doprowadziło do patologii, pomimo tego, że w walce o przestrzeganie tych reguł używano drastycznych środków. > > co to jest: stan > > upojenia alkoholowego, > > Wypij pół litra w hejnał to będziesz wiedział. Ja być może będę. Ale czy jak wypiję trzy piwa, to też będzie takie oczywiste? Zwłaszcza nie dla mnie, tylko na przykład dla wysokiego sądu? Nullum crimen, nulla poena sine lege certa ;) > Jedno nie wyklucza drugiego - im więcej przestępców zostanie ukaranych im > bardziej skuteczne będą organy ścigania i wymiar sprawiedliwości tym bardziej > będzie bezpiecznie. Mam pytanie: co według Ciebie znaczy słowo: "bezpiecznie"? Obawiam się, że usiłujesz narzucić obiektywizm swojemu osobistemu przekonaniu odnośnie bezpieczeństwa i jego poczucia. I na takiej podstawie formułujesz wnioski, które są obciążone tym samym błędem. Być może TY (i nie tylko Ty) będziesz czuł się bezpieczniej wiedząc o wynikach statystyk dotyczących skuteczności wymiaru sprawiedliwości. Ale to nie znaczy, że faktycznie jest bezpiecznie. Może za to świadczyć o tym, że wyniki statystyczne (i dobry odbiór tychże przez media i resztę świata) stają się CELEM a nie ŚRODKIEM do celu. > Nieuchronność kary to najlepszy sposób do rozwiązywania > patologii społecznych. Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Sądziłem, że nieuchronność kary jest skuteczna w walce z popełnianiem czynów zabronionych, ciekaw jestem, na co jeszcze jest to dobre... Na analfabetyzm też? ;) > Jasne, a każdy pijący w autobusie piwo, poproszony o godne zachowanie się w > transporcie publicznym, czerwienieje ze wstydu i przeprasza za swój wybryk do > najbliższego przystanku, gdzie zawstydzony czym prędzej wysiada, po to by móc > dopić piwo w spokoju. Być może nie każdy. Swoją drogą: jak często widziałeś sytuację, kiedy ktoś w ogóle zwrócił uwagę komuś takiemu? Mi przydarzyło się to raz - i wiesz co? O dziwo, delikwent wiele nie mówił, tylko schował gdzieś napoczętą puszkę i wysiadł jakieś dwa przystanki dalej. Czy się wstydził, to nie wiem - bo z nim nie rozmawiałem. BTW: nie ma co tłumaczyć tego społeczną znieczulicą, bo społeczna znieczulica to mit. Ale nie chcę o tym się tu rozpisywać, bo się zrobi koszmarny OT. Zainteresowanych tym tematem zapraszam na priv. > W jaki sposób? Teoria, teoria i myślenie życzeniowe. > Ja też uważam, że ludzie (czasem) są dobrzy - trzeba im stworzyć takie prawo i > warunki społeczne, żeby jednak częściej byli dobrzy niż źli. Właśnie do tego zmierzam. Jeśli państwo traktuje obywatela jak przestępcę - obywatel traktuje państwo na zasadzie wzajemności. Jeśli państwo wyjdzie z założenia, że przeciętny obywatel to jednak dobry człowiek (albo mówiąc bardzo brzydko: "nieszkodliwy społecznie")- sytuacja będzie korzystna dla obu stron, ponieważ obywatelowi będzie wolno więcej (w granicach rozsądku, charakteryzującego człowieka "nieszkodliwego społecznie") - a państwo będzie miało więcej sił i środków na to, żeby zająć się poważnymi problemami. > Zapominasz jednak, że alkoholizm jest nałogiem, notorycznego pijaka nie namówis > z > na pro-społeczne zachowania żadną edukacją. Jest stracony dla społeczeństwa > bezpowrotnie, no chyba, że dobrowolnie podda się leczeniu. Mieszasz pojęcia. Nie chodzi tu przecież o alkoholizm, który jest chorobą - a więc czymś do leczenia, a nie karania. Smutne to, że tych "pijaków", a także narkomanów i innych państwo traktuje z podobną dozą humanizmu jak Ty. A do zachowań pro-społecznych "zmuszają" ich organizacje pozarządowe. > Karając przestępców > zmniejszamy ich uciążliwość dla reszty społeczeństwa. Choć ten fragment Twojej wypowiedzi brzmi jak truizm, zawiera jedną rzecz, która zwróciła moją uwagę. Chodzi konkretnie o tą "społeczną uciążliwość" przestępcy. Według mnie (i nie tylko mnie), uciążliwe jest PRZESTĘPSTWO, za które kogoś się karze. To co napisałeś oznacza, że chodzi o karanie LUDZI SPOŁECZNIE UCIĄŻLIWYCH. Różnicę między jednym a drugim łatwo zauważyć, konsekwencję jednego i drugiego stanowiska również. Zachęcam do przemyśleń i dzielenia się nimi na forum :) Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 15.04.09, 10:52 batory555 napisał: > Stworzenie zasad dotyczących spożywania alkoholu w miejscach publicznych, które > byłyby kompromisem władzy z obywatelami - i jako takie nie musiałyby być > egzekwowane przy pomocy przymusu. Zamieniam się w słuch - jakie to zasady? > Zastanów się nad tematem prohibicji w USA - to dobry przykład tego, dokąd > prowadzi Twój tok rozumowania. Władza stworzyła takie reguły gry, które > pozostawały w rażącej sprzeczności z obowiązującymi normami społecznymi - co > doprowadziło do patologii, pomimo tego, że w walce o przestrzeganie tych reguł > używano drastycznych środków. Nie widzę związku - ja nie chcę zakazać spożywania alkoholu, ale ucywilizować go i wcale nie wbrew normom społecznym ale w całkowitej zgodzie z nimi. Przynajmniej z tymi normami uznawanymi przez większość. > Ale czy jak wypiję trzy piwa, to też będzie takie oczywiste? Jeśli po trzech piwach będziesz się zachowywał w zgodzie z normami to "na zdrowie"? > Zwłaszcza nie dla mnie, tylko na przykład dla wysokiego sądu? Nullum crimen, nulla poena sine lege certa ;) Czepiasz się szczegółów. Definicję aspołecznego upojenia można wypracować. To samo dotyczy molestowania, no ale w tym przypadku nie ma aż takiego wielkiego przyzwolenia społecznego i "tolerancji" jak w przypadku ochlejstwa. > Być może TY (i nie tylko Ty) będziesz czuł się bezpieczniej wiedząc o wynikach > statystyk dotyczących skuteczności wymiaru sprawiedliwości. Ale to nie znaczy, > że faktycznie jest bezpiecznie. Może za to świadczyć o tym, że wyniki > statystyczne (i dobry odbiór tychże przez media i resztę świata) stają się CELE > M > a nie ŚRODKIEM do celu. Nie statystyki, ale prawo, które jest egzekwowane daje mi poczucie bezpieczeństwa. Udawanie, że jest OK i odwracanie głowy w drugą stronę, "bo nic się nie da zrobić" jakoś mi go nie daje. > Sądziłem, że nieuchronność kary jest > skuteczna w walce z popełnianiem czynów zabronionych, Dokładnie - dlatego należy zabronić pijackich zachowań aspołecznych. Niech publiczne "pijaństwo" stanie się czynem zabronionym! > Jeśli państwo traktuje obywatela jak przestępcę - > obywatel traktuje państwo na zasadzie wzajemności. Jestem dokładnie tego samego zdania! Państwo powinno traktować obywatela jak obywatela, a przestępcę jak przestępcę! Napisz co się dzieje, kiedy państwo traktuje przestępcę jak obywatela - chętnie posłucham Jeśli państwo wyjdzie z > założenia, że przeciętny obywatel to jednak dobry człowiek (albo mówiąc bardzo > brzydko: "nieszkodliwy społecznie")- sytuacja będzie korzystna dla obu stron, Zgoda, ale musi też brać pod uwagę, że ten dobry człowiek w różnych warunkach może łatwo stać się przestępcą i wypracować takie środki, które będą skutecznie zniechęcały obywateli do stawania się "szkodliwymi" > Mieszasz pojęcia. Nie chodzi tu przecież o alkoholizm, który jest chorobą - a > więc czymś do leczenia, a nie karania. Smutne to, że tych "pijaków", a także > narkomanów i innych państwo traktuje z podobną dozą humanizmu jak Ty. Rozumiem, że TY zapraszasz pijaczków do domu na wieczerzę wigilijną i niedzielne obiady. A swoją drogą, ciekawe kto wg Ciebie miałby płacić za leczenie. Ja nie zgodziłbym się na zabranie złamanego grosza z moich podatków. Alkoholizm jest chorobą cywilizacyjną i społeczną. Wywołuje ją wszechobecna tolerancja, przyzwolenie i pobłażanie dla spożywania. Czy też jak wolisz "czynnik kulturowy". Co ciekawe dla narkotyków nie ma już takiej powszechnej akceptacji, a różnica jest przecież niewielka. > Według mnie (i nie tylko mnie), uciążliwe jest PRZESTĘPSTWO, za które kogoś się > karze. To co napisałeś oznacza, że chodzi o karanie LUDZI SPOŁECZNIE UCIĄŻLIWYCH. To co napisałem oznacza, że chodzi o karanie ludzi dopuszczających się społecznie uciążliwych przestępstw. Przestępstwo nie istnieje samo w sobie jako fakt oderwany od sprawcy. > Zachęcam do przemyśleń i dzielenia się nimi na forum :) Ja zachęcam do powściągliwości w pochopnym interpretowaniu odmiennych poglądów. X. Link Zgłoś
lakiana Re: Kultura picia 08.04.09, 16:41 xiontz napisał: > Chcesz definicji pijanego - proszę bardzo - osoba w stanie upojenia > alkoholowego, mająca kłopoty z utrzymaniem równowagi, zachowująca się głośno, > agresywnie, wyzywająco, często ubrudzona, rozchełstana i śmierdząca. Sprawiając > a > osobom w najbliższym otoczeniu uczucie niesmaku i zażenowania. Jeśli wyjdę na dwór w szpilkach, w których chodzę niezbyt często i zacznę się chybotać, zapomnę dopiąć koszuli, więc będę rozchełstana, przesadzę z perfumami - śmierdząca, skoczy na mnie ubłocony pies, więc będę brudna i chcąc go odstraszyć zacznę krzyczeć - będę pijana wg tej definicji. Juhu! A ja nie wiem, co to jest pornografia. I już nie wszyscy wiedzą... oświecisz mnie, zdefiniujesz? Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 14.04.09, 09:37 xiontz napisał: > > Chcesz definicji pijanego - proszę bardzo - osoba w stanie upojenia alkoholowego... lakiana napisała: > Jeśli wyjdę na dwór w szpilkach, w których chodzę niezbyt często i zacznę się > chybotać, zapomnę dopiąć koszuli, więc będę rozchełstana, przesadzę z perfumami > - śmierdząca, skoczy na mnie ubłocony pies, więc będę brudna i chcąc go > odstraszyć zacznę krzyczeć - będę pijana wg tej definicji. Juhu! Niestety nie będziesz, przynajmniej dopóki nie spożyjesz takiej ilości alkoholu, która będzie na to wskazywać. Brak zdolności logicznego myślenia nie kwalifikuje się jako "upojenie alkoholowe" ;) > A ja nie wiem, co to jest pornografia. I już nie wszyscy wiedzą... oświecisz mnie, zdefiniujesz? Przeczytaj jeszcze raz poprzedni mój post, a jak to nie pomoże to jeszcze dwa razy. Tak czy siak pornografią nie jest chodzenie w szpilkach i skakanie na pieski. X. Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 14.04.09, 18:03 Skoro jesteś zwolennikiem logicznego myślenia oraz czytania ze zrozumieniem, mam nadzieję, że wyciągniesz właściwe wnioski i zrozumiesz błędy, jakie popełniłeś w swojej definicji. A następnie zastanowisz się dwa razy, zanim zarzucisz komuś brak pewnych zdolności. Definicja pijanego by xiontz: "osoba w stanie upojenia alkoholowego, mająca kłopoty z utrzymaniem równowagi, zachowująca się głośno, agresywnie, wyzywająco, często ubrudzona, rozchełstana i śmierdząca. Sprawiająca osobom w najbliższym otoczeniu uczucie niesmaku i zażenowania." Definicja jest nieadekwatna. Osoba, którą opisujesz w definiensie wcale nie musi należeć do zakresu nazwy "pijany", o czym próbowała powiedzieć Ci Lakiana. Poza tym, definiens jest skonstruowany w taki sposób, że wielu pijanych nie będzie należało do jego zakresu. Dlaczego? Użyłeś wielokrotnie spójnika "i", co powoduje, że "pijany" to osoba która posiada wszystkie cechy, które wymieniłeś w definiensie. Wystarczy, że nie będzie posiadać jednej z nich - a już nie będzie można potraktować jej jako "pijanego". Podsumowując: między definiensem a definiendum zachodzi stosunek zakresowy niezależności, a nie zamienności - charakterystyczny dla poprawnej definicji. Ponadto w definiensie użyłeś takiej ilości nazw nieostrych, że jedyne, co można wiedzieć na pewno z Twojej definicji to to, że... pijany to osoba. Cała reszta - no cóż, cała reszta podlega ocenie i wymaga ustalania przy okazji każdej osoby, którą posądzamy o bycie "pijanym". Co w połączeniu z koniunkcyjną budową definiensa powoduje, że mało kto okazałby się "pijany". Tyle logiki. ;) > Tak czy siak pornografią nie jest chodzenie w szpilkach i skakanie > na pieski. Jak się zastanowić... to odrobinę lepsza definicja, niż ta, którą omówiłem powyżej. <lol> Poza tym - wspomniałeś coś o czytaniu ze zrozumieniem - gdzie było cokolwiek o skakaniu na jakieś zwierzęta? Może ja czegoś nie zauważyłem? ;) Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 15.04.09, 10:56 Howgh wodzu! Przekonałeś mnie, jestem wykształciuchem! X. Link Zgłoś
d_r_e_x Re: Kultura picia 04.04.09, 13:01 > Jestem za tym by karać wszystkich pijanych, bez względu na to czy jadą > autobusem, samochodem, pociągiem, rowerem, na rolkach, idą (zataczają się) > pieszo No tak, a powiedz: nigdy nie wypiłeś piwa? Nigdy po 2-3 piwach nie wracałeś do domu pieszo czy autobusem? Kara ma być karą a nie środkiem do straszenia. Karać należy proporcjonalnie do stopnia zagrożenia- nie mówię o żulach, bo to to już samo z siebie jest niebezpieczne, tylko o ludziach "normalnych". Za co mam zostać ukarany jak wypiję 4 piwa (alkomat napewno już zacznioe wariować) i wracam autobusem z knajpki do domu? Od razu jeb! 500! Ja nie mam nic przeciwko wypiciu piwa na przejażdżce rowerowej, ale z umiarem. Sam czasem tak robię i się tego wstydzić nie zamierzam. Kara za jazdę po spożyciu: samochód- koniec z prawkiemn, bo to jest jeżdżące narzędzie zbrodni- mała szansa zę przeżyjesz bliskie spotkanie z samochodem prowadzonym przez pijanego kierowcę. I tego chyba uzasadniać nie muszę. rower- jeśli na ulicy to j.w.- może zmusić kierowcę do manewrów, które niekoniecznie będzie mógł opanować. rower- jeśli chodnik / ścieżka rowerowa- mandat. zagrożenie nieporównywalnie mniejsze do jazdy po ulicy. Ścieżki w lesie? A co on komu tam zrobi? Drzewo zabije? Przejedzie dzika? Po 1-2 piwach? W tym powalonym kraju nie ma stopniowania zagrożeń, dlatego mamy takie absurdy, że za wypicie 1 piwa można dostać mandat a za chlanie z brygadą kolegów w dresach na środku chodnika nie dostanie się nic bo "stróże prawa" nie chcą reagować. Łatwiej "udupć" 1 rowerzystę po piwie niż wziąć się za blokersów, żuli czy narkomanów. Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 07.04.09, 10:21 d_r_e_x napisał: > No tak, a powiedz: nigdy nie wypiłeś piwa? Nigdy po 2-3 piwach nie wracałeś do > domu pieszo czy autobusem? Wiem, że to może dziwić w takim kraju jak Polska, ale ja nie piję alkoholu, nawet piwa "bezalkoholowego". > Kara ma być karą a nie środkiem do straszenia. Zgadzam się. Usuńmy pijanych z przestrzeni publicznej - karami i edukacją. Żul i dresiarz nie zrozumie dlaczego jego zachowanie razi innych - trzeba go ukarać skoro nie potrafi się dostosować do norm społecznych. No chyba, że uznamy za normę powszechne alkoholizowanie się zawsze i wszędzie. W Berlinie nikt nie pije piwa w autobusie komunikacji publicznej. Poza tym nie chodzi o to, by karać pijanych - takich co się zataczają, zaczepiają innych, sikają byle gdzie itd. >Za co mam zostać ukarany jak wypiję 4 pi > wa (alkomat napewno już zacznioe wariować) i wracam autobusem z knajpki do domu > ? Od razu jeb! 500! Ja nie mam nic przeciwko wypiciu piwa na przejażdżce rowero > wej, ale z umiarem. Sam czasem tak robię i się tego wstydzić nie zamierzam. Jeśli jesteś pijany - wracaj do domu taksówką, jeśli taksiarz zgodzi się cię zawieść, niech odwiezie cię żona, znajomy. Jeśli jesteś pijany i zachowujesz się jak pijak, bez względu na to czy wypiłeś 1 piwo, czy tylko kieliszek wina, to nie chcę razem z Tobą wracać jednym autobusem. Jeśli chcesz korzystać ze zbiorkomu dostosuj się do reszty pasażerów i przepisów. > W tym powalonym kraju nie ma stopniowania zagrożeń, dlatego mamy takie absurdy, > że za wypicie 1 piwa można dostać mandat a za chlanie z brygadą kolegów w dres > ach na środku chodnika nie dostanie się nic bo "stróże prawa" nie chcą reagować. Zawsze można wyemigrować do innego kraju albo wstąpić do straży miejskiej. Pijaństwo to nie problem rowerzystów, to problem naszej mentalności, cywilizacji i kultury. X. Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 07.04.09, 14:56 xiontz napisał: > Wiem, że to może dziwić w takim kraju jak Polska, ale ja nie piję alkoholu, > nawet piwa "bezalkoholowego". Jak rozumiem, czujesz się wyjątkowy i lepszy z tego powodu? Zwłaszcza w takim kraju, jak Polska? To wyjaśnia kilka postaw, jakie wyraziłeś powyżej ;) > Zgadzam się. Usuńmy pijanych z przestrzeni publicznej - karami i edukacją. > Żul > i > dresiarz nie zrozumie dlaczego jego zachowanie razi innych - trzeba go ukarać > skoro nie potrafi się dostosować do norm społecznych. No chyba, że uznamy za > normę powszechne alkoholizowanie się zawsze i wszędzie. Usuwanie bliżej nieokreślonych "pijanych" z przestrzeni publicznej, edukacja bliżej nieokreślonych, ale groźnych "żuli i dresiarzy" poprzez kary, strach przed "powszechnym alkoholizowaniem się" - również nie oparty na racjonalnych podstawach. Strachem można łatwo zarządzać, to prawda - ale to droga do autorytaryzmu. > Jeśli jesteś pijany - wracaj do domu taksówką, jeśli taksiarz zgodzi się cię > zawieść, niech odwiezie cię żona, znajomy. Jeśli jesteś pijany i zachowujesz si > ę > jak pijak, bez względu na to czy wypiłeś 1 piwo, czy tylko kieliszek wina, to > nie chcę razem z Tobą wracać jednym autobusem. Jeśli chcesz korzystać ze > zbiorkomu dostosuj się do reszty pasażerów i przepisów. Brakuje tylko tekstu "... jak pijak to i złodziej, bo każdy pijak to złodziej"... Kimkolwiek by on był ten pijak (albo "zachowujący się jak pijany" - bo to jeszcze ciekawsza nazwa). > Zawsze można wyemigrować do innego kraju albo wstąpić do straży > miejskiej. Tertium non datur? <rotfl> > Pijaństwo to nie problem rowerzystów, to problem naszej mentalności, cywilizacji > i kultury. I właśnie dlatego można i wypadałoby coś zmienić - ale absolutnie NIE za pomocą represji. Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 08.04.09, 08:54 batory555 napisał: > Jak rozumiem, czujesz się wyjątkowy i lepszy z tego powodu? Zwłaszcza w takim > kraju, jak Polska? To wyjaśnia kilka postaw, jakie wyraziłeś powyżej ;) No tak, dziękuję za przywołanie do porządku. Wiem, że to przykre, ale pewne rzeczy trzeba nazywać po imieniu. Pijaństwo to patologia społeczna. > Usuwanie bliżej nieokreślonych "pijanych" z przestrzeni publicznej, edukacja > bliżej nieokreślonych, ale groźnych "żuli i dresiarzy" poprzez kary, strach > przed "powszechnym alkoholizowaniem się" - również nie oparty na racjonalnych > podstawach. Strachem można łatwo zarządzać, to prawda - ale to droga do > autorytaryzmu. Jaki strach? Jaki autorytaryzm? Bo co, jak abstynent to od razu faszysta? Mam na myśli takie prawo, które da się egzekwować i poprawi ład w przestrzeni publicznej. Pijak w autobusie przeszkadza mi tak samo jak osoba, która pali papierosa idąc chodnikiem metr przede mną. Wyobraź sobie - jedziesz sobie w zatłoczonym metrze i nagle koleś, który wsiadł i stoi obok ciebie wyciąga sobie strzykawkę z igłą i ładuje kompot w żyłę, opierając się o ciebie. Jest kulturalny, mówi przepraszam i dziękuje, ale za chwilę zaczyna się zataczać i wygląda jakby się miał zrzygać na ciebie. No ale przecież w imię wolności, tolerancji i sprzeciwu wobec zarządzania strachem nie wolno zakazywać ludziom "nawalenia się" wszędzie tam, gdzie mają ochotę. > I właśnie dlatego można i wypadałoby coś zmienić - ale absolutnie NIE za pomocą represji. Jakich represji? Prawo i kary to normalny element ładu społecznego. To co, karanie za jazdę bez biletu to też terror systemu wobec bezbronnego obywatela? Rozejrzyj się dookoła w jakim represyjnym państwie my żyjemy - nie wolno chodzić nago po ulicy, nie wolno palić na przystankach i w autobusach, nie wolno jeździć po pijaku, rowerzyści nie mogą jeździć po chodniku, nie można napluć komuś innemu w twarz jak nam przyjdzie ochota bo zaraz będą represje. W jaki sposób chciałbyś zmienić to wszystko? Ja za pomocą represji a ty? Zamykając oczy? X Link Zgłoś
batory555 Re: Kultura picia 08.04.09, 16:08 > No tak, dziękuję za przywołanie do porządku. Wiem, że to przykre, ale pewne > rzeczy trzeba nazywać po imieniu. Pijaństwo to patologia społeczna. Chodziło mi o Twoje przekonanie o wyższości nad resztą (pijanego) społeczeństwa, które to przekonanie jest charakterystyczne dla 80-90% ludzi (potwierdzone badaniami, mogę podać źródło - prośby na priv) oraz o Twoją postawę w stosunku do omawianego problemu wynikającą z tego przekonania. > Jaki strach? Jaki autorytaryzm? Bo co, jak abstynent to od razu faszysta? Spore fragmenty Twoich wypowiedzi wskazywały na to, że powinniśmy się bać pewnych osób - i bronić się przed nimi jak najskuteczniej. Abstynent to nie od razu faszysta, ale dzięki "zarządzaniu strachem", o którym mówiłem wcześniej - może być skłonny popierać rozwiązania o charakterze autorytarnym. > Mam n > a > myśli takie prawo, które da się egzekwować i poprawi ład w przestrzeni > publicznej. Pijak w autobusie przeszkadza mi tak samo jak osoba, która pali > papierosa idąc chodnikiem metr przede mną. Wyobraź sobie - jedziesz sobie w > zatłoczonym metrze i nagle koleś, który wsiadł i stoi obok ciebie wyciąga sobie > strzykawkę z igłą i ładuje kompot w żyłę, opierając się o ciebie. Jest > kulturalny, mówi przepraszam i dziękuje, ale za chwilę zaczyna się zataczać i > wygląda jakby się miał zrzygać na ciebie. Pytanie brzmi: jak często spotykasz się z sytuacjami, o jakich piszesz? Ja rozumiem, że można spotkać pijanego, czy palącego... Ale narkomani ze strzykawkami to chyba nie aż tak często się zdarzają :P No, chyba że spędzam czas w jakiejś innej przestrzeni publicznej, niż Ty ;) > No ale przecież w imię wolności, tolerancji i sprzeciwu wobec zarządzania > strachem nie wolno zakazywać ludziom "nawalenia się" wszędzie tam, gdzie mają > ochotę. Nie "nawalenia się". I nie wszędzie tam, gdzie mają ochotę. Słyszałeś o czymś takim, jak normy społeczne? Nie potrzeba surowych kar, żeby ludzie zachowywali się w miarę przewidywalnie... > Jakich represji? Prawo i kary to normalny element ładu społecznego. Zależy, co rozumiesz przez "normalny". Ja na przykład uważam, że o ile nie da się całkowicie zrezygnować z prawa i kar - to nie wszystkie zachowania muszą wiązać się z sankcjami karnymi. Prawo karne powinno stanowić ostateczny środek w rozwiązywaniu problemów społecznych. > To co, karanie za jazdę bez biletu to też terror systemu wobec bezbronnego > obywatela? Opłaty dodatkowe (kary umowne) za brak biletów - nie. Ale co powiesz na niedawne zamieszanie wokół zachowania kontrolerów i czepiania się przez nich o byle co? > Rozejrzyj się dookoła w jakim represyjnym państwie my żyjemy - nie wolno chodzi > ć > nago po ulicy, nie wolno palić na przystankach i w autobusach, nie wolno jeździ > ć > po pijaku, rowerzyści nie mogą jeździć po chodniku, nie można napluć komuś > innemu w twarz jak nam przyjdzie ochota bo zaraz będą represje. A czy jesteś pewien, że gdyby nie groziły za to konsekwencje prawnokarne, to ludzie zaczęliby robić takie rzeczy masowo? Z drugiej strony - czy to sam fakt istnienia sankcji sprawia, że tego typu zjawisk jest mniej? > W jaki sposób chciałbyś zmienić to wszystko? Ja za pomocą represji a ty? > Zamykając oczy? Nie zamykając oczy - ale budując takie coś, co paru mądrych ludzi nazywa "kapitałem społecznym" albo prościej "zaufaniem". Represjami się tego nie stworzy. Link Zgłoś
d_r_e_x Re: Kultura picia 08.04.09, 07:47 > Jeśli jesteś pijany i zachowujesz si > ę > jak pijak, bez względu na to czy wypiłeś 1 piwo, czy tylko kieliszek wina, to > nie chcę razem z Tobą wracać jednym autobusem. A jeśli nie zachowuję się jak pijany? ;> Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 08.04.09, 08:57 d_r_e_x napisał: > > Jeśli jesteś pijany i zachowujesz si > > ę > > jak pijak, bez względu na to czy wypiłeś 1 piwo, czy tylko kieliszek wina > , to > > nie chcę razem z Tobą wracać jednym autobusem. > > A jeśli nie zachowuję się jak pijany? ;> Jeśli zachowujesz się w zgodzie z normami współżycia społecznego, nie śmierdzisz, nie stwarzasz groźby zarzygania, to proszę bardzo ;> X. Link Zgłoś
d_r_e_x Re: Kultura picia 08.04.09, 09:56 No widzisz. Na to staram się zwrócić Twoją uwagę. Czasem chodzę do knajpki, wypiję piwo- jedno, może dwa. W lecie czasem jadę na przejażdżkę do lasu i mam zimne piwko w plecaku. Czy jeśli je wypiję to mam zostać od razu wyklęty ze społeczeństwa? Napisałeś żeby karać wszystkich, nie biorąc pod uwagę, że ludzie-także rowerzyści czasem piją piwo "dla smaku" czy dla orzeźwienia, i nie musi to oznaczać zalania się w sztok. Ja mogę wypić 4 piwa i nie poznasz po moim zachowaniu że piłem (ale wtedy już na rower nie wsiądę i muszę jechać autobusem), a zrównujesz mnie do jakiegoś żulka co zobaczy wińsko i głupieje. Tak samo nie można uogólniać w innych sprawach- piwo nie jest zabronione i wypicie go w rozsądnych ilościach nikomu nie szkodzi. Natomiast elementy chlejące żeby się uwalić- takich należało by wziąć pod lupę, bo to oni najwięcej zagrożeń powodują. Link Zgłoś
xiontz Re: Kultura picia 08.04.09, 11:21 d_r_e_x napisał: > Napisałeś żeby karać wszystkich, nie biorąc pod uwagę, że ludzie-także rowerzyś > ci czasem piją piwo "dla smaku" czy dla orzeźwienia, i nie musi to oznaczać zal > ania się w sztok. Ja mogę wypić 4 piwa i nie poznasz po moim zachowaniu że piłe > m (ale wtedy już na rower nie wsiądę i muszę jechać autobusem), a zrównujesz mn > ie do jakiegoś żulka co zobaczy wińsko i głupieje. Napisałem, żeby karać wszystkich pijanych w miejscach publicznych. Analogicznie ukarany zostanie człowiek, który będzie nago chodził po zatoczonej ulicy. Jeśli zdejmujesz tylko koszulkę - twoja sprawa. Nie ma zakazu chodzenia półnago. Nie zrównuję i nigdzie nie zrównywałem osoby, która wypiła jedno piwko, czy lampkę wina do żula. Mam może inne poglądy, ale nie jestem fanatykiem krzewienia trzeźwości za wszelką cenę, ani tym bardziej siewcą wzajemnej nienawiści. > Tak samo nie można uogólniać w innych sprawach- piwo nie jest zabronione i wypi > cie go w rozsądnych ilościach nikomu nie szkodzi. Natomiast elementy chlejące ż > eby się uwalić- takich należało by wziąć pod lupę, bo to oni najwięcej zagrożeń > powodują. No więc ja też nie lubię elementów chlejących w miejscach publicznych i chciałbym, żeby znikli tak samo jak palacze tytoniu. Poza tym rozsądna ilość to też pojęcie nieprecyzyjne - jeden będzie rzygał po 1 piwie, inny wypije litra i nawet nie beknie. Karać zatem pijanych, a nie tych co spożyli. X. Link Zgłoś
boruta_wwa Re: TK zbada legalność karania pijanych rowerzyst 07.04.09, 16:26 skończyło się tak jak myślałem, czyli karanie cyklistów tak jak kierowców jest zgodne z konstytucją... co jest oczywiście WIELKĄ bzdurą ale cóż poradzić? :-( b. Link Zgłoś
cykler rolki, wrotki,... 07.04.09, 20:56 A jak kwalifikuje się to samo z udziałem człowieka na rolkach, wrotkach, deskorolce, łyżwach czy nartach? W przyrodzie nie występują? A jak wystąpią? "Podobieństwo między pieszym a rowerzystą jako uczestnikami ruchu polega na tym, że oba te podmioty poruszają się za pomocą własnych mięśni, a nie przy użyciu pojazdu napędzanego mechanicznie. Jednak istnieje zasadnicza różnica między nimi polegająca na tym, że pieszy jest uczestnikiem ruchu poruszającym się samodzielnie, tj. bez użycia jakiegokolwiek pojazdu w znaczeniu przyjętym przez doktrynę prawa karnego, podczas gdy rowerzysta jest kwalifikowany jako osoba kierująca pojazdem innym niż mechaniczny. W przypadku kierowcy pojazdu mechanicznego, nietrzeźwy rowerzysta jest większym zagrożeniem niż nietrzeźwy pieszy przede wszystkim dlatego, że jego ruchy są nieprzewidywalne, a przy większej prędkości jest w stanie szybciej niż nietrzeźwy pieszy zmienić kierunek ruchu i spowodować kolizję z kierowcą pojazdu mechanicznego. W stosunku do pieszych nietrzeźwy rowerzysta ze względu na większą masę stanowi również większe niebezpieczeństwo niż nietrzeźwy pieszy. Status obu rodzaju podmiotów - pieszego i rowerzysty - jest inny także na gruncie ustawy z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym. Z racji braku istotnej cechy wspólnej łączącej rowerzystów i pieszych unormowanie zawarte w art. 178a par. 2 k.k. nie narusza zatem zasady równości wyrażonej w art. 32 konstytucji." Link Zgłoś
xiontz Re: rolki, wrotki,... 08.04.09, 09:03 cykler napisał: > A jak kwalifikuje się to samo z udziałem człowieka na rolkach, wrotkach, deskor > olce, łyżwach czy nartach? W przyrodzie nie występują? A jak wystąpią? No właśnie! Werdykt TK pokazuje ułomność prawa i jego absurdalność. Zrównać wszystkich pijanych, bez względu na to czym się poruszają i karać za naruszenie zasad współżycia społecznego. Oczywiście kara powinna być proporcjonalna do zagrożenia jakie dana osoba stwarza. Pijany pilot jumbo-jeta powinien być surowiej ukarany niż pan Józek, zalegający w rowie. Ale ukarani powinni być obaj. X. Link Zgłoś
vtec_z Re: rolki, wrotki,... 08.04.09, 09:26 Mały problem Panowie Cykliści! Kierujący rowerem ma prawo do poruszania się po jezdni na równych prawach z pojazdami cięższego kalibru. Lubicie to swoje prawo podkreślać i egzekwować - i macie rację (o ile zachowujecie rozsądek). Pieszy takiego prawa nie posiada - ma poruszać się chodnikiem lub poboczem, gdzie z kolei rowerzysta jest gościem w szczególnych przypadkach i na specjalnych prawach. Większość pijanych rowerzystów skazywanych przez sądy to uczestnicy ruchu drogowego w pełnym tego określenia znaczeniu - czyli jadący jezdnią wsród samochodów i motocykli. Skoro wykorzystują swoje prawa to muszą liczyć się też z egzekwowaniem ciążących na nich obowiązków. Krótko mówiąc - piłeś to nie jedź! I drugi temat: czy kierowca posiadający prawo jazdy kategorii A+B+C+D+E+T złapany za jazdę po pijaku motocyklem ma zachować prawo do kierowania 18-kołową ciężarówką? Link Zgłoś
xiontz Re: rolki, wrotki,... 08.04.09, 11:43 vtec_z napisał: > Większość pijanych rowerzystów skazywanych przez sądy to uczestnicy > ruchu drogowego w pełnym tego określenia znaczeniu - czyli jadący > jezdnią wsród samochodów i motocykli. Skoro wykorzystują swoje prawa > to muszą liczyć się też z egzekwowaniem ciążących na nich obowiązków. > Krótko mówiąc - piłeś to nie jedź! Pięknie, ale w zeszłym roku policja w Warszawie zrobiła akcję na pijanych cyklistów (i często je powtarza) na szlaku nadwiślańskim, tuż za Spójnią. Ponieważ byłem trzeźwy "zły gliniarz" pouczył mnie o tym, że nie wolno jeździć po chodniku (jechałem pustym nowym chodnikiem zamiast zapuszczoną ścieżką) i postraszył mandatem. Takie działania świadczą o chęci podreparowania statystyk. Zgadzam się natomiast z tym, żeby pijanych użytkowników dróg publicznych tępić bezwzględnie, karać i wysyłać do pierdla. > I drugi temat: czy kierowca posiadający prawo jazdy kategorii > A+B+C+D+E+T złapany za jazdę po pijaku motocyklem ma zachować > prawo do kierowania 18-kołową ciężarówką? Nie. Jeśli przepisy mówią o odbiorze PJ za jazdę po pijaku, to bez względu na to czym kierujesz, powinieneś być tego prawa pozbawiony. I według mnie dożywotnio. X. Link Zgłoś
vtec_z Re: rolki, wrotki,... 08.04.09, 13:29 Masz rację, że o jakości stosowanego prawa świadczy przede wszystkim pragmatyka organów nadzorujących przestrzegania prawa. W Twoim wypadku nie było źle skoro zostałeś tylko pouczony pomimo ewidentnego złamania przepisu (formalnie rzecz biorąc). Czy policjant miał nie zauważyć tego faktu? Oby patrole drogówki zawsze zachowywaly się w ten sposób w stosunku do osób naruszających przepisy ruchu drogowego... Niestety, zbyt często patrzą przez palce i nie reagują w żąden sposób zachęcając do powtórek. Link Zgłoś
juri666 Re: rolki, wrotki,... 15.04.09, 10:14 Kierujący rowerem ma prawo do poruszania się po jezdni na równych > prawach z pojazdami cięższego kalibru. nie prawo, a obowiazek. z wylaczeniem pewnych, okreslonych sytuacji, mamy obowiazek poruszania sie po pasie ruchu przeznaczonym dla pojazdow /w tym i ciezszego kalibru/. efek jest taki, ze kazdorazowo po dojechaniu do pracy juz nie potrzebuje kawy - raczej sete na uspokojenie:P co do glownego watku - na szczescie w tym kraju picie nie jest karalne. za to jest spozywanie w miejscach publicznych. wszystkich, bez wyjatku - jakos w wielu krajach picie wina w parku nie jest wykroczeniem... picie w komunikacji miejskiej narusza rowniez regulamin przewozu osob i towarow. i to juz samo w sobie jest podstawa do interwencji. pijany rowerzysta stanowi zagrozenie glownie dla siebie samego. pijaka od jazdy po kielichu nie powstrzyma prawo, zakazy, straszenie wiezieniem itp. a efekt jest taki, ze jadac sobie pusta droga rowerowa, sciezka w parku itp po jednym piwie jest sie przestepca. Link Zgłoś