Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      paradoks z rowerem

    19.08.09, 17:39
    Witam.Kilka przemyśleń na temat roweru,
    Wyobrażmy sobie , że dwóch facetów kupuje rowery . Cel jest taki : poprawić
    kondycję, zrzucić kilka kilogramów itd itp. Rower ma służyć tylko do celów
    powyższych.
    Pierwszy kupuje tani , przestarzały rower: rama ciężka bo stalowa,marne
    przerżutki,spore opory toczenia itd.
    Drugi kupuje nowoczesnego treka za powiedzmy 2,5 tys ,czyli bez przesady , ale
    za tą cenę ma całkiem fajny sprzęcik.Niska masa (alu),wąskie opony o małych
    oporach toczenia.
    Obaj jeżdża razem, dystanse z uwagi na btak czasu powiedzmy 2 razy po 20 km
    tygodniowo.
    Wiadomo , że ten na lepszym,droższym rowerze żużywa mniej energii na pokonanie
    trasy , przy okazji mniej się męcząc.
    Pytanie : który z nich po pewnym czasie będzie miał lepszą kondycję?
    Czy czasem kupowanie drogiego roweru w celu poprawienia kondycji , zdrowia nie
    jest paradoksem?
    Zaznaczam , że rower nie służy do celów praktycznych, np dojeżdzanie do pracy
    , tylko do rekreacji.
      • tiresias Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 17:58
        Pytanie : który z nich po pewnym czasie będzie miał lepszą kondycję?


        Odpowiedź: żaden. dla dorosłego chłopa 2x 20 km tygodniowo to tyle co nic.
        • Gość: ja Re: paradoks z rowerem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 14:12
          Ja jeżdżę codziennie 40 km, jestem kobietą.
      • dobiasz Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 17:59
        Twój wywód rozjeżdża się w tym momencie:

        > Obaj jeżdża razem
        • wsk175 Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 18:06
          A dlaczego niby?
          Jeżdzą razem , tzn pokonują tą samą trasę i w tych samych warukach, przy tej
          samej prędkości.
          Skoro 20 km to nic , to załóżmy że pokonują 1000 km. Tylko bardziej wykaże to
          paradoks.
          • dobiasz Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 19:07
            wsk175 napisał:

            > A dlaczego niby?

            Dlatego bo są ludźmi, a nie maszynami. Pomyśl.
            • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 19.08.09, 19:19
              Myślę , że nie wiem o co ci chodzi.
              • dobiasz Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 19:23
                Gość portalu: wsk175 napisał(a):

                > Myślę , że nie wiem o co ci chodzi.

                To pomyśl jeszcze trochę. Myślenie ma wielką przyszłość.
                • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 19.08.09, 19:43
                  "Dlatego bo są ludźmi, a nie maszynami":
                  głęboka myśl....
                  • Gość: dobiasz Re: paradoks z rowerem IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.09, 22:32
                    To nie była myśl, tylko podpowiedź. Dam Ci jeszcze jedno pytanie naprowadzające:
                    Dlaczego ludzie jeżdżą na rowerze?
      • settembrini Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 18:25
        rownie dobrze mozna stworzyc historyjke o dwoch gosciach, ktorzy chca poprawic kondycje biegajac. jeden kupuje bieznie do pokoju, a drugi dobre buty, bo mieszka pod lasem. ktory bedzie z wieksza przyjemnoscia cwiczyl, a co za tym idzie- regularnie? w sporcie rekreacyjnym chodzi nie tylko o podniesienie tetna i przyzwyczajanie organizmu do wysilku, ale rowniez o przyjemnosc z aktywnosci fizycznej.
        • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 19.08.09, 19:15
          A co ma to wspólnego z moją dość karkołomną tezą , że człowiek wydaje dużo
          pieniędzy, żeby poprawić swoją kondycję, na rower, a mógłby wydać mniej na
          tańszy rower gwarantujący mu lepszy wzrost formy fizycznej.
          • settembrini Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 19:57
            a to ma wspolnego, ze nie ma najmniejszej zaleznosci pomiedzy nakladem
            pienieznym na sprzet sluzacy do uprawiania aktywnosci fizycznej i efektywnoscia
            cwiczen. poza tym jakosc cwiczen to wcale nie jest zuzycie energii np. na
            przejechany kilometr. twoja teza faktycznie jest karkolomna, bo dotyczy
            calkowicie sztucznej sytuacji. zaleznosc o ktorej piszesz przebiega zupelnie na
            innej plaszczyznie- dopasowanie sprzetu do potrzeb i wiedza jak uprawiac sport.
            • settembrini Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 19:59
              zle sie wyrazilem w ostatnim zdaniu, ale mam nadzieje, ze wiadomo o co chodzi :)
            • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 19.08.09, 20:20
              nie ma najmniejszej zaleznosci pomiedzy nakladem
              pienieznym na sprzet sluzacy do uprawiania aktywnosci fizycznej i efektywnoscia
              cwiczen. I to dopiero jest karkołomne.
              Jeżeli jeden rowerzysta podczas 2 godzin jazdy tygodniowo wykona jakąś pracę i
              spali x kalorii , a drugi na zdecydowanie gorszym rowerze wykona większą pracę
              (powiedzmy o 20procent) i spali tych kalorii też o 20% więcej . Który schudnie
              bardziej?
              Zaraz się odezwie tajemniczy filozof , że ludzie są różni.

              • settembrini Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 20:57
                bzdura. ilosc spalonych kalorii zalezy od intensywnosci wysilku dobranego na
                takim poziomie, przy ktorym najefektywniej organizm spala kalorie i nie wchodzi
                w zakres spalania beztlenowego. mozna to osiagnac na dowolnym sprawnym rowerze.
                w twoim przykladzie osoba na drozszym rowerze poprzez odpowiedni dobor np.
                przelozenia moze sie spocic znacznie bardziej niz ta na tanszym.
                twoj przyklad, ze dwie osoby jezdza razem, jedna na tanim rowerze o wysokich
                oporach toczenia, druga na drogim, jest do bani. latwosc wprawienia roweru w
                ruch nie jest wprost proporcjonalna do ceny. na rowerze zjazdowym za 10k zmecze
                sie na prostym odcinku w parku 10 razy bardziej niz osoba na makrokeszu.
              • Gość: dobiasz Re: paradoks z rowerem IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.09, 22:38
                > Jeżeli jeden rowerzysta podczas 2 godzin jazdy tygodniowo wykona jakąś pracę i
                > spali x kalorii , a drugi na zdecydowanie gorszym rowerze wykona większą pracę
                > (powiedzmy o 20procent) i spali tych kalorii też o 20% więcej . Który schudnie
                > bardziej?

                A jeszcze bardziej schudnie ten, który przebiegnie tą trasę na piechotę. I w ten
                sposób Twój paradoks kolejny raz rozbił się o ścianę pytanie "po co w ogóle
                ludzie jeżdżą na rowerze?". Jak sobie na nie odpowiesz, to zrozumiesz pozorność
                swojego paradoksu.
              • dorsai68 Re: paradoks z rowerem 20.08.09, 12:54
                Bzdura. Czynników odpowiedzialnych za tempo spalania kalorii jest znacznie więcej niż tylko jakość sprzętu.
                Posadź tych dwóch delikwentów na identycznych rowerach stacjonarnych i każ ćwiczyć przez godzinę na identycznych programach treningowych.

                Wg twojej teorii zużyją taką samą ilość energii. Czy na pewno?
      • Gość: xxx Re: paradoks z rowerem IP: 195.68.31.* 19.08.09, 21:49
        Dołanczam się - całe rozumowanie jest do niczego Podejrzewam że
        chcesz lub już masz tani rower i teraz szukasz poparcia tezy że
        dobrze zrobiłeś . Jasne że dobrze - ruch to zdrowie. Droższy sprzęt
        daje lepszy komfort , dalsze trasy itakie tam różne , ale 2 razy w
        tygodniu to można co najwyżej na piwo skoczyć , ani kondycji ani
        formy ani nic. Jak chcesz to minimum 3-4 razy w tygodniu po 2
        godziny,w przyzwoitym tempie, do tego dieta . bo co z tego że coś
        zrzucisz jak w domu po powrocie nadrobisz z nawiążką.Powodzenia
        • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 19.08.09, 23:54
          > Dołanczam się - całe rozumowanie jest do niczego Podejrzewam że
          > chcesz lub już masz tani rower i teraz szukasz poparcia tezy że
          > dobrze zrobiłeś .
          Następny mądry się odezwał.
          Jest jakby odwrotnie.
          Zadałem proste pytanie a wy się nadymacie zamiast odpowiedzieć.
          Swoje kompleksy leczycie tymi rowerami?
          Kolarze ....
          • dobiasz Re: paradoks z rowerem 19.08.09, 23:57
            Gość portalu: wsk175 napisał(a):

            > Swoje kompleksy leczycie tymi rowerami?

            Nooo!
          • Gość: mkrs Re: paradoks z rowerem IP: 195.2.222.* 04.09.09, 00:39
            Popatrz na to inaczej.

            Jeśli kupujesz droższy rower, przeważnie będzie on chodził lepiej, będzie się lepiej toczył, ogólnie będzie przyjemniejszy w użytkowaniu, a do tego bardziej trwały i niezawodny (pomijając sprzęt ultradrogi, który bywa wycieniowany do granic absurdu).

            I teraz powstaje pytanie: który (statystycznie rzecz ujmując) rowerzysta szybciej zrezygnuje z treningów, ten, któremu jeździ się przyjemnie, czy ten, który będzie co chwilę musiał skasować luzy albo będzie się wściekał na brak precyzji zmiany biegów lub ból krzyża w związku z tragiczną geometrią ramy? Warto o tym pomyśleć w ten sposób.
      • Gość: % Re: paradoks z rowerem IP: *.aster.pl 19.08.09, 23:47
        Idąc dalej tym tropem, można osiągnąć sytuację, gdy na sprzęcie, kupionym do
        zrzucenia brzuszka, dodatkowo zarabiamy!
        Inwestycja (lub szczęście znalezienia sprawnego modelu na złomowisku) w wózek
        dziecięcy (model Nurek Kartoners) i pchanie transportu puszek przez te 20
        kilometrów.
        Stosunek poniesionych kosztów (koszty?! jakie koszty? czysty zysk!) do
        wydatkowania kalorii nie do osiągnięcia przy pomocy zwykłego dwukołowca!

        :D
        • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 20.08.09, 00:02
          cenna uwaga,i poziom wysoki.
          zupełnie na temat
          brawo
          • Gość: % Re: paradoks z rowerem IP: *.aster.pl 21.08.09, 08:06
            > cenna uwaga,i poziom wysoki.
            > zupełnie na temat
            > brawo

            A pewnie. Jaka teoria, takie rozważania :)
      • elpik Re: paradoks z rowerem 20.08.09, 08:14
        Z uwagi na brak czasu ten na tańszym będzie jeździł 1x20 km tygodniowo bo drugą godzinę będzie poświęcał na regulacje i naprawy.

        PS. Zazdrościsz kumplowi treka?
      • kindofmagic Re: paradoks z rowerem 20.08.09, 13:13
        Trzeba zalozyc, ze zaden rower sie nie zepsuje, a teoretycznie gorszy
        moze zepsuc sie szybciej i trening przerwany...

        Wydaje mi sie, ze kazdy jezdzi na miare swoich mozliwosci i po prostu
        na bardziej topornym sprzecie bedzie jezdzil wolniej i na innych
        przelozeniach niz gdyby wsiadl na lepszy. Twoja teroia niby jest
        sluszna ale chyba po prostu nie sprawdza sie w zyciu.
      • Gość: jacekk Re: paradoks z rowerem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.09, 13:49

        podejście mające luki w logice :p

        zapytajmy lepiej komu szybciej znudzi się jazda na rowerze, kto będzie miał większą przyjemność z jazdy, ile czasu właściciel taniego roweru spędzi na naprawianiu go (ewentualnie czekając, aż naprawi go jakiś serwisant...) itd.

        inna kwestia, że z reguły dwie osoby jeżdżące na różnych rowerach jeżdżą z różnymi prędkościami, pokonując różne odległości... jeżeli obaj jeździliby tyle samo czasu, to osoba na lepszym rowerze pokonałaby po prostu większą odległość złóżywając tyle samo energii (mając z jazdy wiekszą przyjemność ;))

        miłego pedałowania! :p
      • spector1 paradoks 20.08.09, 14:02
        wsk175 napisał:

        > Witam.Kilka przemyśleń na temat roweru,
        > Wyobrażmy sobie , że dwóch facetów kupuje rowery . Cel jest taki :
        poprawić
        > kondycję, zrzucić kilka kilogramów itd itp. Rower ma służyć tylko
        do celów
        > powyższych.
        > Pierwszy kupuje tani , przestarzały rower: rama ciężka bo
        stalowa,marne
        > przerżutki,spore opory toczenia itd.
        > Drugi kupuje nowoczesnego treka za powiedzmy 2,5 tys ,czyli bez
        przesady , ale
        > za tą cenę ma całkiem fajny sprzęcik.Niska masa (alu),wąskie opony
        o małych
        > oporach toczenia.
        > Obaj jeżdża razem, dystanse z uwagi na btak czasu powiedzmy 2 razy
        po 20 km
        > tygodniowo.
        > Wiadomo , że ten na lepszym,droższym rowerze żużywa mniej energii
        na pokonanie
        > trasy , przy okazji mniej się męcząc.
        > Pytanie : który z nich po pewnym czasie będzie miał lepszą
        kondycję?
        > Czy czasem kupowanie drogiego roweru w celu poprawienia kondycji ,
        zdrowia nie
        > jest paradoksem?
        > Zaznaczam , że rower nie służy do celów praktycznych, np
        dojeżdzanie do pracy
        > , tylko do rekreacji.


        Twoje założenia są błędne i świadczą jedynie, że nigdy nie miałeś
        nic wspólnego ze sportem.
        Teoretyzując dochodzisz do absurdalnych wręcz wniosków.
        Zamiast tracić czas na przemyślania ,przejedż 20km na płaskiej trasie
        ( start i meta w tym samym miejscu)przy 65%Hrmax.
        Podaj czas jaki osiągnąłeś. Będzie wówczas wiadomo czy wiesz o czym
        mówisz.

        Paradoksem jest to,że osoby wykształcone, potrafiące posługiwać się
        internetem wykazują jednocześnie prawie zerową znajomość fizjologii
        czy podstaw medycyny sportowej.

        Spector



        • Gość: wsk175 Re: paradoks IP: 89.161.2.* 20.08.09, 15:32
          Prawda jest taka, że zamiast podjąć dyskusje jeden przygłup zarzuca mi to , inny
          tamto. Kolejny przekonuje mnie do tego , że jazda lepszym rowerem to większa
          przyjemność. Normalnie Amerykę odkrył.
          Wielu chyba nie ogarnia tematu mojego wątku.
          Zadałem kilka pytań, a już mięśniaki się nabzdyczają. Widać przyrost tkanki
          mięśniowej odbywa się czasem kosztem mózgu.
          żegnam
          Tak dla ścisłości: jeżdzę sporo rowerem , ale nie mam zamiaru sie licytować ,kto
          i od kiedy jezdzi .
          • tiresias Re: paradoks 20.08.09, 15:43
            a wszystko po to żeby tak zakończyć:

            Zadałem kilka pytań, a już mięśniaki się nabzdyczają. Widać przyrost tkanki
            mięśniowej odbywa się czasem kosztem mózgu.

            pokazałeś już wszystkim, że jesteś najlepszy. lepiej ci teraz, biedaku?
          • settembrini Re: paradoks 20.08.09, 16:02
            czlowieku, dyskusje podjeto, tylko ze twoje "refleksje" sa wydumane, nie
            przystajace do jakiejkolwiek rzeczywistosci, bez zadnej wartosci praktycznej.
            piszesz bzdury, na dodatek w odpowiedzi na rzeczowe wytkniecie brakow w
            argumentacji, wyzywajac od bezmozgich miesniakow odwracasz sie na piecie i
            obrazony zegnasz :)
            ale jezdzij sobie na makrokeszu z oponami 2,5" na 20 km wycieczki i miej w
            pogardzie tych frajerow, ktorzy jezdza na rowerach za kilka tysiecy.
        • h_hornblower na marginesie 20.08.09, 20:24
          spector1 napisał:

          > Paradoksem jest to,że osoby wykształcone, potrafiące posługiwać
          się internetem

          Mam nadzieje, że nie jest to znak równości?! Podobno Lem miał
          powiedziec, że zanim nie wszedł do internetu, to nie wiedział, że
          jest tylu idiotów na świecie.

          PODKREŚLAM, że ta moja uwaga nie odnosi się OCZYWIŚCIE do autora
          wątku czy też któregokolwiek z dyskutantów!

          > wykazują jednocześnie prawie zerową znajomość fizjologii
          > czy podstaw medycyny sportowej.

          To podrzuć człowiekowi jakiś dobry link, coby sie dokształcił :)

          pzdr
          horny
      • pampuh Rozwiazanie paradoksu (proste!) 20.08.09, 16:25
        No, dobra, to ja wytlumacze:


        Ten na drogim sprzecie (rowerzysta 1) poznal podczas wypadu rowerem
        mloda laske z pieknym tylkiem i wielkimi cycami , ktora zwyczajnie
        zapytala o ten jego rower...standard, gdzie kupil, czy jest
        zadowolony z roweru, czy poleca podobny etc. Od slowa do slowa
        znajomosc sie rozwiinela i do spalanych na rowerze kalorii po
        czasie doszly kalorie spalane podczas seksu. Ojciec laski okazal
        sie bogatym biznesmanem, zatrudnil rowerzyste 1 za duza kase.
        Teraz rowerzysta 1 ma wiecej kasy czasu by o siebie dbac i palic
        kalorie.

        Rowerzysta 2 wyjechal na swym zlomie do lasu. Zobaczyl na sciezce
        przed soba mloda laske i przyspieszyl by ja dogonic. Zuzyty lancuch
        pekl i zablokowal kolo a facio zaryl nosem w mech. Laska
        rozesmiala sie perliscie i odjechala w sina dal na swym rowerze za
        2 i pol kola. Facet sie pozbieral i poszedl juz pieszo na pogotowie
        by mu poskladali zlamany nadgrarstek. Nie tylko baby nie wyrwal ale
        nie bedzie nawet sam sobie mogl dogodzic przez najblizsze 6
        tygodni.

        Kapisz teraz ????
        • Gość: krzynio Re: Rozwiazanie paradoksu (proste!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.09, 16:33
          jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi... o laske
      • zgred.polarny Re: paradoks z rowerem; lub motocyklem 20.08.09, 20:06
        > Wyobrażmy sobie , że dwóch facetów....
        ....ma motocykle. Jeden ma WSK 125, a drugi MZ250 [czyli prawie z
        tego samego okresu]
        Postanowili pozwiedzać kraj używając swych pojazdów.
        --> Który z nich będzie sympatyczniej wspominał wyprawę?
        Porównanie karkołomne, ale [wg mnie] pasuje do tego wątku - ludzie
        to nie tylko mechanizmy, ale również układy psychiczne. Dlatego
        twierdzę, że właściciel lepszego roweru [mniej awaryjnego] będzie
        częściej jeździł i pokonywał większe odległości, a przez to uzyska
        lepszą kondycję i "figurę".
        Zbyt tani rower to zwykle rower awaryjny i denerwujący w
        eksploatacji. Na takim rowerze nie chce się jeździć:(
        Moja pointa: wsk125 swe rozważania oparł na nieżyciowych założeniach
        i w efekcie poklepano klawiatury bez uzyskania sensownych efektów.
        Oczywiście lepszy rower nie musi być z najwyższej półki
        - przesadyzm jest śmieszny w każdym przypadku:O
        • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem; lub motocyklem IP: 89.161.2.* 20.08.09, 22:01
          Jeden pisze farmazony o laskach i rowerze z makrokeszu,drugi jakieś dyrdymały o
          motocyklach, kolejny zna nawet rozmiar opon w moim rowerze.
          Dwóch kosmitów i jeden jasnowidz....
          W takim razie inaczej, żeby łatwiej było pojąć :
          Rowerzysta pokonuje trasę 20 km w ciągu godziny jadąc super rowerem.
          Następnego dnia pokonuje ten sam rowerzysta tą samą trasę w tym samym czasie
          rowerem zdecydowanie gorszym. Nie pisze ,że z miejscowości A do B, bo zaraz
          jeden z drugim zarzuci mi , że nie ma takich miejscowości.
          Rower gorszy jest zdecydowanie cięższy i ma duże opory toczenia.
          Czy w obu przypadkach żużyje taką samą ilość energii?

      • dr.krisk Tak to jest, jak się teoretyzuje :) 20.08.09, 22:28
        Wybacz, ale to co piszesz jest trochę bez sensu.
        Rowerzysta jadący na lepszym sprzęcie, zużywając tyle samo energii
        co nieszczęsnik na żeliwiaku, zajedzie dalej (bo będzie szybszy).
        Zobaczy więcej, będzie miał po prostu więcej przyjemności z jazdy.
        A przecież sport uprawiamy dla przyjemności, nieprawdaż?

        Podążając tokiem twojego rozumowania: po co sto razy podnosić 5 kg
        sztangielkę - lepiej 5 razy podnieść 100 kg?

        • Gość: Zelig Podsumowanie IP: *.subscribers.sferia.net 21.08.09, 01:30
          "Podążając tokiem twojego rozumowania: po co sto razy podnosić 5 kg
          sztangielkę - lepiej 5 razy podnieść 100 kg?" - bardzo mi się podoba ta
          analogia. Celna i zwięzła.

          Ale ja popastwię się jeszcze nad autorem pytania, wykorzystując poprzedzającą
          wypowiedź... A także i inne ;-). Podsumowując dotychczasowe rozważania zapytam:

          Jeśli ta sztangietka 100 kg będzie lepszej firmy niż ta 5 kg (będzie się nią
          łatwiej ćwiczyło) i spadnie Tobie na nadgarstek, co zwróci na Ciebie uwagę laski
          z dużym biustem i jej kolegi z dużym tyłkiem, i oni podejdą do Ciebie, wijącego
          się z bólu, tracącego o 20% kalorii więcej niż podczas zwykłego leczenia
          kompleksów, mówiąc stosownie do sytuacji, że kiedyś w lesie też im coś spadło,
          ale to był łańcuch i nie zdążyli przez to do makrokeszu w miejscowości A, a Ty
          spróbujesz umówić się nie z nią, tylko z jej kolegą (bo on ma Treka i przychodzi
          tu co dwa tygodnie, ćwiczy przez dwie godziny i jest maszyną), to czy jego tata
          milioner, który dorobił się na puszkach i kartonach, napisze nam o tym na tym forum?

          Podsumowanie warte tyle, ile cała dyskusja....
          • dr.krisk Dobre! 21.08.09, 14:45
            To podsumowanie :)))
          • zgred.polarny Re: Podsumowanie 21.08.09, 15:25
            Gość portalu: Zelig napisał(a):
            > ... Ale ja popastwię się jeszcze ...
            Ty sadysto:O
            Podoba mi się twój sposób dyskusji:)
        • wcyrku1 Re: Tak to jest, jak się teoretyzuje :) 22.08.09, 14:14
          dr.krisk napisał:

          >
          > Rowerzysta jadący na lepszym sprzęcie, zużywając tyle samo energii
          > co nieszczęsnik na żeliwiaku, zajedzie dalej (bo będzie szybszy


          W pytaniu nie było nic n/t ścigania.

          >
          > Zobaczy więcej, będzie miał po prostu więcej przyjemności z jazdy.
          >

          Coś Ci się pomyliły przyjemności
          Wielkość pierwszej - zależna jest tylko od roweru za 2,5 tys, 4,5 tyś, 10tyś.

          Druga przyjemność - zależna jest od adaptacji do intensywnego wysiłku
          i intensywnego dotlenienia mózgu a zupełnie niezależna od roweru, kajaka czy fury.

          >
          > Podążając tokiem twojego rozumowania: po co sto razy podnosić 5 kg
          > sztangielkę - lepiej 5 razy podnieść 100 kg?
          >

          To są zupełnie inne ćwiczenia rozwijające różne parametry.
      • cynamonowy_majonez Re: paradoks z rowerem 21.08.09, 08:21
        odpowiedź jest bardzo prosta. Lepszą kondycję bądzie miał ten na
        treku, bo ten drugi szybko będzie miał dosyć i sobie odpuści
        • Gość: wsk175 Re: paradoks z rowerem IP: 89.161.2.* 21.08.09, 18:25
          A jeżeli sobie nie odpuści?

          I będzie jeżdził tym opornym żelastwem? pocąc się i napinając cały czas
          podczas gdy jego kompan w tym samym czasie pokona ten sam dystans niemal z
          uśmiechem na twarzy.
          20 km to przecież żaden dystans na porządnym sprzęcie, a na żelastwie to mordęga
          . Kiedyś awaryjne wypożyczyłem coś takiego. Nie dość że makrokesz to w dodatku
          zajechany na śmierć i niewiele w nim działało.
          • Gość: dobiasz Re: paradoks z rowerem IP: *.dip.t-dialin.net 21.08.09, 19:05
            > A jeżeli sobie nie odpuści?

            A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał i każdy z rodziców chciałby
            wejść, to jaki byłby tłok, sami widzicie i nie mówcie, że nie macie synka, bo w
            każdej chwili mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz).
          • cynamonowy_majonez Re: paradoks z rowerem 23.08.09, 11:44
            Wydaje mi się że nie do końca wyjaśniłeś sytuację.
            Czy ci kolesie to sadysta i masochista?
            bo to by wiele wyjaśniało :)
        • Gość: marcopantani Re: paradoks z rowerem IP: *.adsl.inetia.pl 02.09.09, 22:46
          jesteście pierd....ęci. nie potraficie typowi odpowiedziec na proste pytanie.
          oczywiscie ze ten jadący teoretycznie gorszym rowerem(o większych oporach) musi
          włożyć więcej wysiłku by jechać z taką samą prędkością(np. 30-35 km/h) na
          lepszym(o mniejszym oporze). dlatego tężyzna pierwszego będzie większa.
      • zgred.polarny Do wsk175 21.08.09, 15:21
        Spróbuj czytać ze zrozumieniem i rozluźniony. Taka umiejętność
        przyda ci się gdy dorośniesz. I staraj się nie ubliżać adwersarzom;
        rodzice tego ci nie wpoili?
        Od innych żądasz rozważań na twoich niekompletnych założeniach:/
        Spróbuj jednak uwzględnić [jak to zrobili niektórzy dyskutanci]
        czynnik psychiczny....
        EOT
        • Gość: wsk175 Re: Do wsk175 IP: 89.161.2.* 21.08.09, 18:07
          Ty chyba byłeś zanadto rozlużniony bredząc coś o motocyklach i zwiedzaniu kraju.
          Po jasnowidzu znającym rozmiar opon w moim rowerze doszedł kolejny , znający mój
          wiek.
          Jako , że pierwszy poważny rower kupili mi rodzice chyba w 1975 roku ,to chyba
          już "nie dorosnę"............
          • jantoni.jajcorz Re: Do wsk175 21.08.09, 18:20
            >...to chyba już "nie dorosnę"............

            Chyba? Na pewno:O
            • Gość: wsk175 Re: Do wsk175 IP: 89.161.2.* 21.08.09, 18:29
              A może dorosnę do tego, by się zapisać do osiedlowego klubu seniora , albo
              zapiszę się do rodzin radia pewnego? kto wie...
      • wcyrku1 Ee...dogryzacie sobie 22.08.09, 13:47

        To tytuł innego wątku ale tutaj mający związek z wypowiedziami nie n/t


        wsk175 napisał:

        >
        > . Cel jest taki : poprawić
        > kondycję, zrzucić kilka kilogramów itd itp. Rower ma służyć tylko do celów
        > powyższych.


        > Pierwszy kupuje tani , przestarzały rower: rama ciężka bo stalowa,marne
        > przerżutki,spore opory toczenia itd.
        > Drugi kupuje nowoczesnego treka ...
        > Niska masa (alu),

        Dla tej samej drogi i prędkości zapotrzebowanie na energię będzie większe
        dla starego roweru

        Zupełnie czym innym będzie zużycie kcal przez konkretnego rowerzystę,
        tutaj ma wpływ wydolność i adaptacja organizmu do wysiłku
        W skrajnym przypadku - wytrenowany kolarz jadący starym rowerem zużyje tyle
        samo kcal co zwykły rowerzysta na nowoczesnym sprzęcie [ ta sama droga i
        prędkość oczywiście w zasięgu tego słabszego]

        >
        >wąskie opony o małych
        > oporach toczenia.


        Opony powinny być takie same bo po kocich łbach, szutrze wąskie opony odwracają
        sytuację


        >
        > Wiadomo , że ten na lepszym,droższym rowerze żużywa mniej energii na pokonanie
        > trasy , przy okazji mniej się męcząc.

        Tak - odpowiedziałeś sobie na pierwszą część pytania.

        >
        > Pytanie : który z nich po pewnym czasie będzie miał lepszą >kondycję?

        Na tak proste pytanie odpowiem - Tak.

        Ale - na kondycję, siłę i zdrowie stosuje się zupełnie różne ćwiczenia - tempo,
        częstotliwość,serie, ilość powtórzeń oraz koncentracja i odpowiednie przerwy
        między nimi.

        Redukcję nadwagi należy zaczynać nie od ćwiczeń a od zmiany diety
        usunąć cukier w każdej postaci, fastfudy, białe pieczywo, dojadanie.
        Po ok 1/2 roku po ustabilizowaniu się wagi wprowadzić odpowiedni rodzaj
        różnorodnych ćwiczeń
        Jednoczesne wprowadzenie ćwiczeń i nowej diety najczęściej skutkuje
        powstawanie ef. jojo.

        >
        > Zaznaczam , że rower nie służy do celów praktycznych, np dojeżdzanie do pracy
        > , tylko do rekreacji.

        Jeżdżenie rekreacyjne - średnie dystanse i tempo dla przyjemności - ma sens dla
        ludzi młodych. Po 40-ce powinno się modyfikować rodzaj i intensywność wysiłku
        odpowiednio dla wyrównywania niekorzystnych zmian powodowanych przez zwalniający
        zegar biologiczny


        • Gość: wsk175 Re: Ee...dogryzacie sobie IP: 89.161.2.* 22.08.09, 14:48
          "Dla tej samej drogi i prędkości zapotrzebowanie na energię będzie większe
          dla starego roweru " - czyli mając tylko powiedzmy godzinę tygodniowo czasu na
          rower szybciej się schudnie na starym rowerze.
          "> Jeżdżenie rekreacyjne - średnie dystanse i tempo dla przyjemności - ma sens dla
          > ludzi młodych." Jakoś ciężko mi się z tym zgodzić.
          • wcyrku1 Re: Ee...dogryzacie sobie 22.08.09, 17:58
            Gość portalu: wsk175 napisał(a):

            >
            > " - czyli mając tylko powiedzmy godzinę tygodniowo czasu na
            > rower szybciej się schudnie na starym rowerze.


            Jeszcze raz zwracam uwagę na dietę, - najpierw należy wyeliminować tzw szybkie
            kcal.

            Mając 1godz/tydz należy zmienić jakość treningu
            Asfalt zostawić dla tych co mają dużo czasu.
            Optymalne są leśne pagórki - trening interwałowy.
            Intensywny wysiłek przy podjazdach, wyrównanie tętna przy zjazdach
            Wbrew pozorom nie należy starać się jeździć szybko, wręcz odwrotnie - jak
            najwolniej pod górę po ścieżce lub dla większego oporu po mchu - "wyciskając"
            każdy metr podjazdu.

            B. ważna jest rozgrzewka np po płaskim na mchu, 1-2km wolno na pedałach z
            obszernymi ruchami do uzyskania temperatury ciała ale bez zadyszki i potów.
            Jeżdżenie wolno w niskich temperaturach /brak schłodzenia przez wiatr/ umożliwia
            szybkie uzyskiwanie odpowiedniej ciepłoty ciała dla optymalnych przemian
            tlenowych.

            >
            >"> Jeżdżenie rekreacyjne - średnie dystanse i tempo dla przyjemności - ma s
            > ens dla
            > > ludzi młodych." Jakoś ciężko mi się z tym zgodzić.

            Zwalniający zegar biologiczny przede wszystkim spowalnia procesy przemiany
            materii i regenerację wewnątrz komórkową, mamy ich coraz więcej - słabych i
            mniej sprawnych.
            Odpowiedniej jakości krótkotrwały /w jednym cyklu powtórzeń/ intensywny wysiłek
            fizyczny uruchamia układ immunologiczny i wymusza regenerację.

            Mając 1h/tydz. proponowałbym w jednym tygodniu rower a w drugim np pływanie lub
            chód z kijkami ale długimi jak w biegach narciarskich. Też wolno bez
            zamachów, długi krok na mocno ugiętych nogach, obszernych siłowych ruchach rąk.
            Również koniecznie przerwy dla wyrównania tętna co kilkadziesiąt kroków.
            Naprawdę na pagórkach można przez godzinę nieźle dać sobie w kość

      • spector1 Re: paradoks z rowerem 22.08.09, 15:37
        W rekreacji i wyczynie obowiązują podobne zasady treningu.
        Tego nie zapewni jazda na złomie.

        Trzeba pamiętać, że anatomia np. kolana zawodowca i niedzielnego
        turysty jest identyczna.
        Gdy dochodzi do poważnej kontuzji u rekreacyjnego sportowca często
        zaczynają się prawdziwe schody prowadzące nawet do trwałej
        niesprawności.
        Z identycznej kontuzji na 10 wyczynowców 9 odzyskuje 100% sprawność
        w przeciwieństwie do 3-4 u rekreacyjnych sportowców.

        Przykładem jest złota medalistka A.Rogowska, która nabawiła się
        kilka lat temu kontuzji w Goeteborgu.
        "Leczono" ją w Polsce i dopiero operacja w Goeteborgu umożliwiła jej
        dojście do 100% sprawnośći.

        Tylko w teorii osoba jeżdżąca gorszym, cięższym rowerem szybciej
        poprawi kondycję i zrzuci zbędne kilogramy.
        Ten pierwszy szybko nabawi się kontuzji i zostanie wyelimnowany z
        dalszej jazdy.
        Poza tym początkujący powinni zaczynać od mniejszych obciążeń, czego
        nie zapewni stary złom.
        Wystarczy,że w krytycznych momentach zawiedzie przerzutka.

        Lista kontuzji ,która grozi nieświadomym rekreacyjnym sportowcom to:
        1.Uraz mięśnia dwugłowego lub jego ścięgien. Większość ortopedów myli
        kontuzję ścięgien m.dwugłowego z kontuzją kolana, przez co staje się
        ona często chroniczną.
        2.Cała gama kontuzji kolana.
        3.Kontuzje kręgosłupa
        4.Kontuzje nadgarstków
        5.Kontuzje stóp
        6.Inne

        www.med.umich.edu/1libr/sma/sma_index_1.htm#H
        Podaję link do listy opisującykontuzji, które może
        sobie "wypracować" nieświadomy rowerzysta.

        Jazda starym złomem za osobą jadącą na lekkim rowerze z dobrze
        działającymi przerzutkami,hamulcami , lekkimi oponami zapewniającymi
        komfort i szybkość (100zł/szt), dobrą geometrią ramy jest po prostu
        niebezpieczna dla posiadacza złomu i gwarantuje liczne kontuzje.

        Nikt np.nie będzie się katował dla ciebie aby wlec się z tobą pod
        górkę 8 km/h gdy może podjazd pokonać go z pr.15km/h oraz hamować na
        zjazdach.
        Oczywiście możesz jeżdzić wolniej ale wówczas zapomnij o poprawie
        kondycji i zrzuceniu zbędnych kg.

        B.podobnym i b. skomplikowanym zagadnieniem jest trening na
        dwóch ,b. dobrej klasy rowerach - szosowym i MTB .
        Trenują tak wyczynowcy. Wiedzą oni jednak jakie są konsekwencje
        takiego treningu.
        Spotykałem na trasie zawodniczkę ze ścisłej polskiej elity szosowej,
        która po sezonie trenowała na MTB z grubymi terenowymi
        oponami jadąc w strefie tlenowej po asfalcie ok 33km/h. Ja
        trenowałem na trekkingu o geometrii takiej jaką ma moja szosówka.
        Oczywiście ciebie nie interesuje wyczyn choć zasady w wyczynie i
        rekreacji są podobne.
        Po zrobieniu tzw bazy zawodniczka ta przesiadała się na szosówkę i
        kontynuowała treningi i zdobywała mistrzostwo Polski.
        Czy zawodniczka taka trenowałaby na ciężkim złomie ze złym osprzętem
        i złą geometrią ramy?

        Cały temat to temat rzeka ,zagadnienie na pracę habilitacyjną.
        Nawiasem mówiąc trafiłem na serię artykułów (dot. fizjologii )o
        porażająco niskim poziomie,autorstwa pani prof. z jednego z
        uniwersytetów polskich, za które dostała ona specjalną nagrodę
        (nazwiska ze zrozumiałych względów nie mogę podać).

        Spector


        • wcyrku1 Re: paradoks z rowerem 22.08.09, 18:47
          spector1 napisał:

          > W rekreacji i wyczynie obowiązują podobne zasady treningu.
          > Tego nie zapewni jazda na złomie.
          >

          żeby tyle napisać rzeczywiście wystarczy się znać na " internecie" a czytać o co
          pytał autor tematu nie trzeba. :(


          >
          > Tylko w teorii osoba jeżdżąca gorszym, cięższym rowerem szybciej
          > poprawi kondycję i zrzuci zbędne kilogramy.

          To jak to ma się do rowerów stacjonarnych, których pełno w każdej siłowni i
          można sobie zafundować opór większy niż ma rower autora tematu.

          >
          >
          >
          > Oczywiście możesz jeżdzić wolniej ale wówczas zapomnij o poprawie
          > kondycji i zrzuceniu zbędnych kg.


          Opisujesz trening którego celem jest uzyskanie wytrzymałości i szybkości
          niezbędnej dla sportowca wysokiego wyczynu

          >
          > B.podobnym i b. skomplikowanym zagadnieniem jest trening na
          > dwóch ,b. dobrej klasy rowerach - szosowym i MTB .
          > Trenują tak wyczynowcy. Wiedzą oni jednak jakie są konsekwencje
          > takiego treningu.


          Wsk175 ma jedną godzinę na tydzień więc po co drukujesz teksty o wysokim
          wyczynie. Poprawna rozgrzewka wyczynowca powinna wynosi ok 45 min przed każdym
          wielogodzinnym treningiem, na trening zostałoby 15min/tydzień - dla kogo to
          piszesz, co chcesz udowodnić?

          Wsk175 nie pisze że jeździ na złomie tylko ma rower ciężki i o większych oporach
          mechanizmów, więc po co zmyślasz.


          > Spotykałem na trasie zawodniczkę ze ścisłej polskiej elity szosowej,
          > która po sezonie trenowała na MTB z grubymi terenowymi
          > oponami jadąc w strefie tlenowej po asfalcie ok 33km/h.


          To oczywiste że MTB jest rodzajem rozgrzewki przed treningiem
          - rozgrzewka musi być w zakresie przemian tlenowych i gdyby zakwasiła sobie
          mięśnie przed treningiem to po treningu szpital.


        • h_hornblower wybacz, ale... 22.08.09, 18:55
          spector1 napisał:

          > Nawiasem mówiąc trafiłem na serię artykułów (dot. fizjologii )o
          > porażająco niskim poziomie,autorstwa pani prof. z jednego z
          > uniwersytetów polskich, za które dostała ona specjalną nagrodę
          > (nazwiska ze zrozumiałych względów nie mogę podać).

          Wybacz, ale ja nie rozumiem tych względów. Chyba, że nie chcesz
          krytykować anonimowo koleżanki profesorki - wtedy co innego
          oczywiście.

          pzdr
          horny
          • wcyrku1 profersorowie,nagrody,spece,fizjo lodzy,trenerzy :( 25.08.09, 10:07
            h_hornblower napisał:

            > spector1 napisał:
            >
            > > (dot. fizjologii )o
            > > porażająco niskim poziomie,autorstwa pani prof. z jednego z
            > > uniwersytetów polskich, za które dostała ona specjalną nagrodę
            > > (nazwiska ze zrozumiałych względów nie mogę podać).
            >
            > Wybacz, ale ja nie rozumiem tych względów. Chyba, że nie chcesz
            > krytykować anonimowo koleżanki profesorki - wtedy co innego
            > oczywiście.
            >
            >


            forum.gazeta.pl/forum/w,761,99367577,,MS_w_Australii_Mai_Wloszczowskiej_wyprawa_po_z_.html?v=2
            Rozwiązanie jest banalnie proste

            forum.gazeta.pl/forum/w,761,99367577,99375403,Sluze_wyjasnieniem_Otoz_po_przekroczeniu.html
            Pierwsze 8 słów to prawda dalej już banialuki

            Za co chwała, że nie wie co z tym zrobić. To go po prostu dyskwalifikuje, jego i
            fizjologów.

            • tessa18 Re: profersorowie,nagrody,spece,fizjo lodzy,trene 26.08.09, 20:05
              Jeden pisze farmazony o laskach i rowerze z makrokeszu,drugi jakieś
              dyrdymały o
              motocyklach, kolejny zna nawet rozmiar opon w moim rowerze.
              Dwóch kosmitów i jeden jasnowidz....
              W takim razie inaczej, żeby łatwiej było pojąć :
              Rowerzysta pokonuje trasę 20 km w ciągu godziny jadąc super rowerem.
              Następnego dnia pokonuje ten sam rowerzysta tą samą trasę w tym
              samym czasie
              rowerem zdecydowanie gorszym. Nie pisze ,że z miejscowości A do B,
              bo zaraz
              jeden z drugim zarzuci mi , że nie ma takich miejscowości.
              Rower gorszy jest zdecydowanie cięższy i ma duże opory toczenia.
              Czy w obu przypadkach żużyje taką samą ilość energii?
              ......................................................

              Wiem o co ci chodzi.......

              Sama mam dwa takie rowery....jeden chodzi gładko i bez wielkiego
              wysiłku pokonuję trasę.
              Drugi ,chociaż nie szmelc,bo wspaniała kolarzówka ma nieco inne
              przerzutki i jazda nim jest bardziej męcząca.....

              Gdy chcę więcej schudnąc jadę kolarzówką.....
              • settembrini Re: profersorowie,nagrody,spece,fizjo lodzy,tren 26.08.09, 20:40
                tessa18 napisała:

                > Gdy chcę więcej schudnąc jadę kolarzówką.....

                OMG! i co, chudniesz wiecej?
              • dr.krisk Fizyka się kłania... 26.08.09, 21:57
                tessa18 napisała:

                > Wiem o co ci chodzi.......
                Wszyscy popełniacie ten sam błąd - dośc szkolny. Otóż porównujecie
                pracę (a więc energię rowerzysty zużytą na jej wykonanie) związaną z
                przejechaniem pewnego dystansu na dwóch różnych rowerach: żeliwiaku
                i high_tech.
                Uprzejmie informuję, że porównywac można także np. dystans
                przejechany przez obu rowerzystów w czasie np. jednej godziny, albo
                przy zużyciu tej samej ilości energii.
                Żeliwiak w rodzaju Ukrainy dowiezie was na rogatki miasta, podczas
                gdy ja na moim starym (ale lekkim i szybkim) GT Avalanche pojadę
                sobie nad morze, poopalam się i wrócę.
                Możnaby to rozumowanie doprowadzić do absurdu: może założyć w
                rowerze_do_chudnięcia pełne koła z lanego żeliwa? Starczy raz dokoła
                bloku przejechać, i już po treningu..

                Teza postawiona w głownym poście tego wątku jest (proszę wybaczyć) -
                niemądra. Róznica w cenie pomiędzy prymitywnym i ciężkim rowerem, a
                lekkim i szybkim, to zaledwie kilkaset złotych. Czy warto więc
                rezygnowac z przyjemności szybkiej jazdy, pokonywania dziesiątek
                kilometrów, bo na ciężkim też można spalić kalorie?
                Jak ktoś chce się umartwiać uprawiając sport, to niech łazi na
                siłownię i bezsensownie przerzuca tony żelastwa. Ja wolę tę samą
                energię zużyć na długie i dalekie wyprawy na bicyklu.
                • wcyrku1 czytanie ze zrozumieniem się kłania... 29.08.09, 19:50
                  dr.krisk napisał:


                  > może założyć w
                  > rowerze_do_chudnięcia pełne koła z lanego żeliwa?


                  czy Ty jesteś kolejarzem na emeryturze że ciągle piszesz o kołach z żeliwa i
                  przyjenościach związanych z wielogodzinnych jazdach asfaltem?

                  >
                  >
                  > Czy warto więc
                  > rezygnować z przyjemności szybkiej jazdy, pokonywania dziesiątek
                  > kilometrów, bo na ciężkim też można spalić kalorie?

                  > Jak ktoś chce się umartwiać uprawiając sport, to niech łazi na
                  > siłownię i bezsensownie przerzuca tony żelastwa. Ja wolę tę samą
                  > energię zużyć na długie i dalekie wyprawy na bicyklu.

                  WSK175 ma 1h/tydzień na jazdę rowerem więc dlaczego w kółko piszesz o zupełnie
                  czym innym.
                  • dr.krisk A jednak. 29.08.09, 23:58
                    wcyrku1 napisał:

                    > czy Ty jesteś kolejarzem na emeryturze
                    Tak, oczywiście.

                    > WSK175 ma 1h/tydzień na jazdę rowerem więc dlaczego w kółko
                    piszesz o zupełnie
                    > czym innym.
                    A jednak nie uważałeś na lekcjach fizyki. Szkoda.
                    W ciągu jednej godziny jazdy, wydatkując tę samą energię, rowerzysta
                    na dobrym rowerze przejedzie po prostu znacznie dłuższą trasę.
                    I tyle.


                    • wcyrku1 Re: A jednak. 30.08.09, 16:26
                      dr.krisk napisał:

                      >
                      >
                      > na dobrym rowerze przejedzie po prostu znacznie dłuższą trasę.
                      > I tyle.
                      >
                      >

                      I tyle ze rower na oponach grubości ołówka pozwala po asfalcie jechać szybciej
                      czyli co jest istotne dla zawodnika lub osoby mającej tego typu
                      przyzwyczajenia

                      Dla osoby pragnącej wyregulować wagę, poprawić lub utrzymać wydolność z młodych
                      lat potrzebna jest inna jakość treningu.

                      Znajomość fizjologi pozwala na takie zmiany w treningu by uzyskać/zachować
                      podobną wydolność mając do dyspozycji wielogodzinny trening lub dysonując tylko
                      1 godziną

                      odczucie przyjemności inaczej się rozkłada:
                      - to przyjemność z długiej samej jazdy i do tego jest przyzwyczajony od lat

                      - po agresywnym krótkim treningu który wcale nie musi być przyjemnością ale
                      daje zadowolenie z uzyskanych efektów i to jest charakterystyczne dla osób które
                      późno zaczęły traktować rower jako sposób na zdrowie.


                • Gość: wsk175 Re: Fizyka się kłania... IP: 89.161.1.* 01.09.09, 01:19
                  > Teza postawiona w głownym poście tego wątku jest (proszę wybaczyć) -
                  > niemądra. Róznica w cenie pomiędzy prymitywnym i ciężkim rowerem, a
                  > lekkim i szybkim, to zaledwie kilkaset złotych. Czy warto więc
                  > rezygnowac z przyjemności szybkiej jazdy, pokonywania dziesiątek
                  > kilometrów, bo na ciężkim też można spalić kalorie?
                  > Jak ktoś chce się umartwiać uprawiając sport, to niech łazi na
                  > siłownię i bezsensownie przerzuca tony żelastwa. Ja wolę tę samą
                  > energię zużyć na długie i dalekie wyprawy na bicyklu.
                  1. o różnice w cenie to ja się nie pytałem
                  2. zadałem tylko kilka pytań nie wdając się w syskusje :jazda na jakim rowerze
                  jest przyjemniejsza
                  3. dyrdymały o wycieczce mnie nie obchodzą

      • Gość: gosc Re: paradoks z rowerem IP: *.128.70.162.static.crowley.pl 01.09.09, 12:10
        jeśli jadą rrazem, oczywiście, ten który ma ciężki i nienasmarowany
        rower spali więcej kalorii, jeśli spuści powietrze z opon, jeszcze
        więcej. Jak ten na lepszym będzie chciał spalić więcej, szybciej
        pojedzie, ten na gorszym już go nie dogoni, bo mu sprzęt nie
        pozwala. Wtedy spali mniej. Jeśli ten na lepszym, będzie w trakcie
        jazdy jeszcze robił np. przysiady albo pompki ew. podciągał się na
        drążku, to spali jeszcze więcej. W tym czasie ten marny rower się
        jak zwykle popsuje, wtedy kolarz zamiast spalać będzie naprawiał
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja