witam! nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, kiedy znalazłam to forum

mój starszy syn jest typowym wrażliwcem, doszłam do tego całkiem niedawno, wcześniej wydawało mi się, że to jest bunt 2-latka. ale bunt ciągle trwa, a Michał ma już ponad 3 lata.
generalnie jest bardzo mądrym i fajnym dzieckiem

czasami jest cud miód, do rany przyłóż. potrafi być grzeczny, rozmowny, w świetnym humorze. ale zdarzają się momenty (najczęściej wtedy, kiedy jest niewyspany), gdy nagle się wkurzy, coś mu nie podpasuje i zaczyna awanturę. płacze, krzyczy, wydziera się, dostaje spazmów... próbowałam różnych sposobów: nie reagowałam, potem tłumaczyłam, że będę z nim rozmawiać tylko wtedy, kiedy będzie spokojny, zdarzało się, że krzyczałam z braku cierpliwości - wtedy naturalnie się rozkręcał jeszcze bardziej. groźby, kary też go tylko rozjuszają. przytulanie, mówienie do niego w czasie awantury nie pomaga. on zachowuje się wtedy jak dzikie zwierzę, obdzierane ze skóry - to najlepsze określenie. sąsiedzi myślą, że jest zazdrosny o młodszego brata i pewnie jest w tym trochę racji, choć odkąd młodszy się pojawił staraliśmy się poświęcać Michasiowi dużo uwagi, nawet więcej niż wtedy, kiedy był jedynakiem.
przy ostatniej awanturze nie wytrzymałam i poryczałam się z bezsilności (mąż wtedy z siedział z nim i rozmawiał, tłumaczył dlaczego mama płacze). trochę go to przeraziło i odpuścił na kilka dni. zawsze przeprasza, że postara się nie awanturować, chce, żeby w domu było miło, a potem znowu nagle wybucha i wszystko zaczyna się od nowa..
zagalopowałam się w tych opowieściach, a miałam tylko opisać główne objawy.
boi się hałasów, zatykał uszy jak mu goście urodzinowi głośno śpiewali "sto lat", na defiladzie z okazji Dnia Niepodległości zaczął krzyczeć, że żołnierze zaraz wejdą na chodnik i będą strzelać...
jest nieśmiały wobec nie tylko obcych, ale nawet rodziny. Żeby coś powiedzieć, musi mieć czas.
do przedszkola chodzi od roku, to prywatne przedszkole, więc mogłam na początku być tam razem z nim i stopniowo wydłużałam czas pobytu jego, a skracałam mój. nie było źle, teraz ma wybranych kolegów do zabawy, resztę naśladuje, jest podatny na wpływy tych bardziej dominujących.
zastanawiam się, czy iść z nim do psychologa, bardzo bym chciała mu pomóc, sobie też.
pozdrawiam