Dodaj do ulubionych

OPOL u dwulatka

20.09.11, 15:48
Witam, nasza sytuacja jest nastepujaca mama PL, tata IT, zlobek FR, z mezem rozmawiam po wlosku i nie rozumie on polskiego (poza tym czego nauczyl sie razem z synem smile)
Nasz dwuletni syn mowi coraz wiecej, na razie raczej wybiera sobie slowa z jednego z jezykow, np. powie "encore" jesli chce jeszcze bez wzgledu na to do kogo w danym momencie mowi. Generalnie nie martwi mnie to bo wydaje mi sie, ze jestesmy jeszcze na poczatku drogi i najwazniejsze, ze sie uczy. Nie wiem natomiast jak reagowac, gdy na przyklad pytam go, wskazujac na obrazku psa, co to jest i on odpowiada po wlosku "cane". Z reguly mowie: "dobrze, to jest pies". Syn rzadko powtorzy, a jesli nawet to czesto po wlosku. Czy powinnam naciskac, zeby powtorzyl po polsku? Czy raczej odpuscic w nadziei, ze z czasem zaskoczy?

pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • simonkapl Re: OPOL u dwulatka 20.09.11, 23:24
      Zaskoczy pewnego dnia, a ty dalej powtarzaj po polsku.
    • vidy Re: OPOL u dwulatka 27.09.11, 09:04
      Na pewno zaskoczy, tylko trzeba mówić do dziecko w waszych językach, być może fr będzie na początku dominował, ale krótko. U nas dominowal polski, ale moja corka b. pozno zaczela mowic, ale jak zaczęła to w 2 językach. U moich przyjaciół - mama mówiła po hiszpańsku, tata po angielsku, a w przedszkolu po francusku. Jak mama żyła dominujący był hiszpański, ale maja cały czas kontakt z tym językiem przez nianie , skypowych dziadków i bajki. Teraz jest francuski i angielski. Ale oni nigdy nie mówili OPOL, tylko mieszali języki. Tata tez miesza języki i dlatego dzieci mówią po francusku, a po angielsku tylko trochę. Gdy jadą na wakacje do Hiszpania bez problemu przestawiaja sie na hisz., gdy jadą do brytyjsko-francuskich dziadków do Francji mówią w tych 2 językach. Choć tata stara się mówić wiecej po angielsku, myśle, ze dla dzieci pierwszym językiem jest francuski.
      Aby dziecko mówiło bez problemu 3 językach trzeba konsekwencji OPOL.
      Moje mówi i czyta w 2 językach pl/fr, terazj jest radość z naszej pracy. Ale ja zawsze mówiłam do niej po tylko po polsku a tata po fr.
      Życzę konsekwencji.
    • kj-78 Re: OPOL u dwulatka 28.09.11, 20:55
      Moja tez wybiera i miesza, ja powtarzam po polsku, ale ostatnio zaczyna sie klocic (ja Pl, tata Szw, otoczenie Nor). Dzis pokazuje na buty: Grønn sko!, ja na to: tak, zielone buty, corka: nei, grønn! ja: tak, zielone, corka Neeeei, grønn!!, ja: tata mowi grønn, a mama zielone... Itd Codziennie uprawiamy takie dialogi. Stosuje opol bardzo konsekwentnie, na razie widze, ze jezyk przedszkola (norweski) dominuje, ale nie trace nadziei, ze wyjdzie z tego dwujezycznosc...
      • jan.kran Re: OPOL u dwulatka 29.09.11, 14:44
        Wyjdzie , wyjdzie tylko musisz miec stalowe nerwy i zelazna konsekwencje przez kilkanascie lat.
        Ja do moich dzieci po niemiecku odezwalam sie po raz pierwszy jak mialy 16 i 12 lat.
        Sa dwujezyczne idealnie choc syn ma akcent ale funkcjonuje jak dziecko dewujezyczne.
        Mowia swietnie po norwesku i angielsku , corka ma mature w osloanskiej Katedralskole a syn dokancza edukacje w dobrej norweskiej szkole sredniej , do tego bdb angielski i szwedzki oraz dunski komunikatywnie.
        Corka konczy konczy studia w w Monachium a z Jej znajomoscia jezykow i kultur moze mieszkac i pracowac gdie bedzie miala ochote , syn podobnie.
        Nie dalam Im posagu w postaci dobr materialnych ale wielojezycznosc i wiekulturowosc to Ich kapital na cale zycie.
        Nie bylo mi latwo i czasem jak sobie przypomne jak walczylam o ten Ich polski to mnie ciarka przechodzi...
        Kran
        • kj-78 Re: OPOL u dwulatka 02.10.11, 12:08
          Chetnie bym sie wiecej dowiedziala o Twojej walce... Zeby sie przygotowac psychicznie za przyszlosc wink Nachodzi mnie tez ostatnio refleksja, ze chyba latwiej miec dwujezyczne dziecko samemu nie znajac tak dobrze jezyka otoczenia. Bo jesli corka widzi, ze ja doskonale rozumiem jej zlepki norwesko-polsko-szwedzkie, to nie ma motywacji, zeby norweski wyraz w zdaniu wymienic na polski. Z drugiej strony udawac, ze nie rozumiem, jak widze, jak ona w pocie czola buduje kilkuwyrazowe zdanie i jest z niego taaaaka dumna... W przedszkolu nie rozumieja jej polskich wstawek, wiec sila rzeczy jest zmuszana do uzywania wylacznie norweskich wyrazow. Jak to rozwiazac, nie wzbudzajac wielkiej frustracji u dziecka, ktore po prostu chce cos mamie przekazac dostepnym sobie slownictwem? A moze to przyjdzie samo?
          • jan.kran Re: OPOL u dwulatka 02.10.11, 14:06
            To temat rzeka i bardzo , bardzo chcialabym się podzielić. Przemyśleń mam multum.
            • jan.kran Re: OPOL u dwulatka 02.10.11, 14:43
              Ja bardzo duzo rozmawiam na temat wielojęzyczności z córką i znajomymi i obserwuję bo żyjemy ja i moi znajomi i ich dzieci w kręgu emigracyjno - wielojęzycznym . Corka pisze blog po niemiecku o sprawach ogólnych a teraz zaczęła pisać po polsku i podam niedługo linkli bo to jest bardzo ciekawe.

          • maska_pl Re: OPOL u dwulatka 02.10.11, 20:37
            Z tym udawaniem, że się nie rozumie to bym za bardzo nie przesadzała. Ponieważ jesteśmy polską rodziną mieszkającą w Polsce, a moje mówienie do dzieci po angielsku to tylko moje widzi-mi-się, trudno byłoby mi przekonywać je, że nie rozumiem po polsku. W ogóle to ja bardzo konsekwentnie stosuję OPOL, ale muszę przyznać się, że córka, która po wakacjach spędzonych z mamą zwraca się do mnie w 100% po ang., to w miarę upływu roku szkolnego gdy mamy jest zdecydowanie mniej stopniowo coraz bardziej przestawia się na polski, a ja zaaferowana codzienną bieganiną, albo nie mam czasu, żeby powtórzyć pytanie i poczekać na "prawidłową odpowiedź", albo wręcz nie zauważam w jakim języku padło pytanie lub odpowiedź i reaguję, a czasem dopiero po tym jak zareaguję reflektuję się że coś było nie tak, i albo prowokuję wypowiedź we "właściwym" języku, albo sama powtarzam to po angielsku.
            Z jednej strony widzę, że gdy mała faktycznie czynnie używa angielskiego to łatwiej się wypowiada i tak jakby więcej pamięta, a z drugiej strony ten powrót do angielskiego w 100% w czasie wakacji następuje dość szybko, łatwo i bezboleśnie. Poza tym im jest starsza i bardziej świadoma swojej dwujęzyczności tym dłużej utrzymuje po wakacjach mówienie do mnie tylko po ang. Dlatego nie upierałabym się przy "wymuszaniu" u dzieci wypowiedzi tylko w "prawidłowym" języku, zwłaszcza gdzieś do 4-5 roku życia, gdy nie wynika to np. z buntu, a tylko z tego, że dziecku w danym momencie tak po prostu jest łatwiej i naturalniej. Za to sugeruję 100% OPOL i konsekwentne poprawianie lub powtarzanie wypowiedzi dziecka w "prawidłowym" języku.
            • kj-78 Re: OPOL u dwulatka 05.10.11, 21:14
              Tak tez czynie i bede czynic smile Mam nadzieje, ze samo to przyniesie efekty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka