kocianna
15.10.11, 21:54
Jestem zdania, że szkoda kasy na języki obce w wersji sztucznej aż do ok. 12 lat.
Ale, khm, w moim przypadku nie ma mowy o kasie. Po pół roku uczenia angielskiego własnego dzieciaka i grupki sąsiadów (w celu zminimalizowania różnic programowych między polską i lokalną szkołą - do Polski wracamy), stwierdziłam, że mi się nie chce.
Ale już nie tylko dzieci sąsiadów, ale i moja własna córka dopytują się, kiedy znów będzie angielski.
Normalna nauka wybitnie mnie nudzi - nie mam powołania do nauczania wczesnoszkolnego, nie chce mi się wymyślać 150 sposobów na wtłoczenie 5 slówek do głów dzieciaków przez 5 połgodzinnych lekcji, skoro wiem, że za 5 lat na zapamiętanie tych samych słówek będą potrzebowały max 10 minut. Czy sugerowana m.in. przeze mnie w wątku obok metoda krótkotrwałego zanurzenia językowego (wybrane godziny czy wybrane miejsce) zda egazmin przy dziecku sześcio, a nie dwuletnim?