Dodaj do ulubionych

Przedszkole- nowy jezyk

22.08.08, 21:27
Zarchiwizowano watek o tym tytule i nie da sie juz pod niego podpiac.
A ja musze, bo sie udusze!

No bo jest tak- Jan Sebastian w wieku 2 i pol roku rozpoczal wlasnie
swa karere przedszkolna. Kwoli przypomnienia- mama po polsku, papa
po francuzku, mama z tata po angielsku a reszta swiata po norwesku.
Jasiek niezanajacy kompletnie jezyka norweskiego znalazl sie w
bardzo irytujacej sytuacji w ktorej nikt go nie rozumie. Przedszkole
waldorskie, niezly tygiel narodowosciowy, przedszkolanki majace duze
doswiadczenie z dziecmi wielojezycznymi i wspierajace rodzicow.
Powinno byc bezproblemowo- a nie jest. Fakt niezrozumienia ze strony
otoczenia wywolal u mojego dziecka agresje. Chce wiaderko- grzecznie
o nie prosi po polsku- nie daja, prosi po francuzku- nie daja, bo
nie rozumieja- wiec wali w leb albo gryzie...
Katastrofa! Wita mnie w przedszkolu blagajac o wode, bo chce mu sie
pic a nie wie jak o nia poprosic...

Niniejszym odwieszam moja konsekwencje na haczyk i zaczynam uczyc go
podstawowych zwrotow po norwesku. Moze sa dzieci dla ktorych bariera
jezykowa nie stanowi problemu. Moje dziecko potrzebuje wsparcia na
poczatek. Gdybym wiedziala, ze ta sytuacja bedzie dla niego tak
trudna, juz dawno nauczylabym go podstaw jezyka....

Wiem, wiem, ze to stan przejsciowy, co nie zmienia faktu, ze znajac
pare podstawowych zwrotow bylo by mu duzo latwiej. Zastanawiam sie
wiec czy ta kosekwencja jezykowa nie powinna mniec wyjatkow...

Nie komunikuje sie z nim po norwesku. Po prostu ucze go obcego
jezyka, tlumaczac jednoczesnie, ze nie moze oczekiwac zrozumienia ze
strony innych dzieci, poniewaz uzywaja one innego jezyka.

Na marginesie dodam, ze sie bestia uczy blyskawicznie smile
Obserwuj wątek
    • lenkaaa Re: Przedszkole- nowy jezyk 22.08.08, 22:21
      To co opisalas budzi we mnie powazne watpliwosci co do tych przedszkolanek:
      "majacych duze doswiadczenie z dziecmi wielojezycznymi i wspierajace rodzicow".

      A ile jest dzieci w grupie na ile opiekunek ? Nie ma tam jakiegos programu dla
      dzieci, ktore przychodza z calkowita nieznajomoscia jezyka ??? nie ucza te
      dzieci podstawowych zwrotow typu pic, siku, itp??
      • turzyca Re: Przedszkole- nowy jezyk 13.09.08, 18:31
        Ja sie zgadzam z lenka. Pamietam nasza szkolna nauczycielke, ktora biedna miala
        4 obcokrajowcow nie znajacych jezyka, i cale teatry, ktore odstawiala, zebysmy
        wiedzieli, o co chodzi. A poza tym wykorzystywala fakt, ze czesciowo bylismy w
        stanie dogadac sie w jezykach ojczystych - strasznie bylam dumna, bo przez
        tydzien tlumaczylam kolezance z Jugoslawii, co sie dzieje. Po tygodniu juz sama
        sie dosc orientowala.
    • reyka Re: Przedszkole- nowy jezyk 22.08.08, 22:25
      wiesz, tak na chlopski rozum i babska intuicje - to robisz b dobrze!
      jak dziecku trzeba pomoc, to trzeba i tyle. przeciez nie mozna
      pozwolic zeby gryzl czy bil inne dzieciaki tylko dlatego, ze one
      jego nie rozumieja....
      sama zreszta widzisz, ze szybko lapie. zreszta widzi, ze ma w tobie
      wsparcie, zrozumienie i to na pewno duuuuzo daje.
    • spinelli Re: Przedszkole- nowy jezyk 22.08.08, 22:44
      Pamietam jak bardzo bylo i zal mojego bratanka kiedy poszedl do przedszkola i
      nie znal ani slowa po angielsku.
      Wiele z nas trafil do swoich nowych krajow nie znajac jezyka, ile przez to
      trzeba bylo sie wycierpiec. Nie wiem czemu fundowac taki sam los swojemu dziecku?
      Moze to jest wlasnei to przyslowiowe zaglaskiwanie kotasmile

      Powodzenia!



      Spinelli
    • ese1 Re: Przedszkole- nowy jezyk 24.08.08, 07:22
      sukiennica napisała:

      > Zarchiwizowano watek o tym tytule i nie da sie juz pod niego podpiac.
      > A ja musze, bo sie udusze!
      >
      > No bo jest tak- Jan Sebastian w wieku 2 i pol roku rozpoczal wlasnie
      > swa karere przedszkolna. Kwoli przypomnienia- mama po polsku, papa
      > po francuzku, mama z tata po angielsku a reszta swiata po norwesku.

      haha.. popatrz, u nas dokladnie tak samo, z tym, ze reszta swiata mowi po
      niemiecku (mieszkamy w DE). Moja cora tez pierwsze zderzenie z Niemieckim miala
      w wieku prawie 3 lat w przedszkolu.
      Na poczatku panie przedszkolanki probowaly mi wmowic autyzm u dziecka - mloda
      nie reagowala wcale, jak ktos do niej mowil po niemiecku. Pozniej chcialy mnie z
      nia wyslac na badania sluchu, ale sie nie dalam.
      Audrey zaczela lapac niemiecki w przedszkolu, najpierw rozumiala, pozniej
      zaczela mowic poszczegolne wyrazy, teraz (ma 5 lat) w domu jest jedyna osoba,
      ktora mowi po niemiecku.
      Dodam jeszcze, ze dzieci w przedszkolu od razu akceptowaly ja, nie bylo
      problemow z odrzuceniem, ze ona nie mowi. Rozumialy i nawet pomagaly.
      Moja rada - nie przejmuj sie, dzieci maja swoj wlasny jezyk, a za kilka tygodni
      twoje dziecko bedzie lepiej gaworzylo po norwesku niz tysmile
      • guruburu Re: Przedszkole- nowy jezyk 24.08.08, 14:23
        Nie wydaje mi sie, zebys robila zle. U nas jest w domu pol-francuski i biernie
        angielski (rodzice), mieszkamy w wiekszosciowo francusko jezycznej Brukseli,
        przedszkole niderlandzkojezyczne. Corka tez poszla do przedszkola jak miala 2,5
        roku, z tym plusem, ze panie sa w wiekszosci dwujezyczne, wiec chooc nie mowia w
        szkole po francusku to rozumieja, wiekszosc tez dzieci jest z domu
        francuskojezyczna. Szczesliwie corce nadal jest wszystko jedno pojakiemu mowia,
        byle mowili wink, ale pôniewaz niderlandzki jest dla niej naprawde najbardziej
        mniejsosciowym jezykiem(pomimo iz mowi nim 60 procent Belgow), to tez sobie z
        nia czasem cwicze rozne slowka czy zwroty grzecznosciowe - wiecej nie, bo wymowe
        mam gorzej jak fatalna.
        • sukiennica Re: Przedszkole- nowy jezyk 24.08.08, 21:08
          No dzieki Drogie Panie za wsparcie!
          Esencja mojego problemu jest fakt, ze opierajac moja wiedze o
          wielojezycznosci glownie na tym co napisano na tym forum, bylam
          swiecie przekonana, ze kolejny jezyk wskoczy sam i rzecz odbedzie
          sie bezproblemowo. Uwazalam, ze mimo tego, ze j.norweski znam biegle
          nie powinnam pomagac dziecku w jego nauce. Naiwniaczka...

          W tych wszystkich teoriach, zasadach, regulach zapomnialam o
          najwazniejszym- mianowicie o tym ze kazde dziecko jest inne.

          Zdaje sobie sprawe, ze dziecko mowiace malo, zaczynajace przedszkole
          wczesnie (w Norwegii zwyczajowo majac rok) nie napotka wiekszych
          problemow. Potomek natomiast jest straszliwa gadula, komunikacja
          werbalna jest dla niego bardzo wazna, tak wiec brak tej komunikacji
          stanowi dla niego dosyc duzy problem...

          spinelli napisała:

          (...)Wiele z nas trafil do swoich nowych krajow nie znajac jezyka,
          ile przez to trzeba bylo sie wycierpiec. Nie wiem czemu fundowac
          taki sam los swojemu dziecku? (...)

          Kochana dziekuje za te slowa!!



          lenkaaa napisała:

          > To co opisalas budzi we mnie powazne watpliwosci co do tych
          przedszkolanek:
          > "majacych duze doswiadczenie z dziecmi wielojezycznymi i
          wspierajace rodzicow".
          >
          > A ile jest dzieci w grupie na ile opiekunek ? Nie ma tam jakiegos
          programu dla
          > dzieci, ktore przychodza z calkowita nieznajomoscia jezyka ??? nie
          ucza te
          > dzieci podstawowych zwrotow typu pic, siku, itp??
          >

          W przedszkolu przypada jedna opiekunka na piecioro dzieci. Grypy sa
          mieszane wiekowo. Cale przedszkole to dwie grupy po 20.
          O ile wiem, nie ma jakiegokolwiek specjalnego programu dla dzieci
          nie znajacych jezyka. Co do nauki podstawowych zwrotow, wiem ze ma
          ona miejsce.
          Dzieci spozywaja wspolny posilek, na stole znajduja sie rozne
          wiktualy i dzieci prosza sie nawzajem o podanie masla, chleba,
          salaty itp.
          Jan po dwutygodniwym pobycie w przedszkolu potrafi nazwac ser,
          kukurydze, ogorek, maslo, chleb, makaron...
          Uwazam wiec ze nauka poprzez wspolny posilek, biorac pod uwage fakt,
          ze lubi jesc- dziala smile
          Dodam jeszcze, ze Jas chodzi do przedszkola tylko na 5 godzin.

          Mialam okazje porozmawiania z chlopcem z Anglii, ktory zaczal
          uczeszczac do tego przedszkola w wieku 4 lat rok temu.
          Nie mowil ani slowa po norwesku- w tej chwili mowi na tyle biegle,
          ze myslalam, ze jest Norwegiem.
          Dla mnie to najlepsze swiadectwo kwalifikacji personelu.
          Poza Jasiem jest chlopiec z Chile, Niemiec, japonka i francuzka, oni
          jednak znaja norweski ze strony jednego z rodzicow.

          Co do zwrotow pic, siku itp. po weekendzie ze spanikowana matka Jan
          potrafi powiedziec:
          -Chcialbym isc do toalety
          -Czy moge dostac szklanke wody
          oczywiscie w lokalnym narzeczu.

          Niniejszym prosze kciuki trzymac, bo wyglada na to, ze doszlismy do
          momentu kiedy zaczynaja sie schody.
          Bede zdawac relacje.

          Pozdrawiam.
          • lenkaaa Re: Przedszkole- nowy jezyk 25.08.08, 12:05
            sukiennica napisała:



            >
            > Co do zwrotow pic, siku itp. po weekendzie ze spanikowana matka Jan potrafi
            powiedziec:
            > -Chcialbym isc do toalety
            > -Czy moge dostac szklanke wody
            > oczywiscie w lokalnym narzeczu.
            >
            > Niniejszym prosze kciuki trzymac, bo wyglada na to, ze doszlismy do
            > momentu kiedy zaczynaja sie schody.
            > Bede zdawac relacje.
            >
            > Pozdrawiam.
            >

            E, jak sie tak szybko uczy, to niedlugo bedzie juz coraz latwiej, ale trzymam
            kciuki oczywiscie !!!!!!!!!

            Moja chodzi tylko na 3 godziny dziennie, trzy razy w tygodniu i tez nie znala
            ani jednego tubylczego slowa, ale latwiej jej bylo, bo ona zna tez angielski,
            wiec jak nauczycielki widzialy ze juz zupelnie nic nie kuma po tubylczemu, to
            mowily do niej po angielsku (na poczatku).
          • zillka Re: Przedszkole- nowy jezyk 30.08.08, 04:18
            sukiennica napisała:

            > Co do zwrotow pic, siku itp. po weekendzie ze spanikowana matka
            Jan
            > potrafi powiedziec:
            > -Chcialbym isc do toalety
            > -Czy moge dostac szklanke wody

            Zapomniałaś o "poproszę łopatkę i wiaderko" wink

            Trzymajcie się, powodzeniasmile!
      • wild.romance Re: Przedszkole- nowy jezyk 14.09.08, 13:11
        ese1 napisała:

        > haha.. popatrz, u nas dokladnie tak samo, z tym, ze reszta swiata
        mowi po
        > niemiecku (mieszkamy w DE). Moja cora tez pierwsze zderzenie z
        Niemieckim miala
        > w wieku prawie 3 lat w przedszkolu.
        > Na poczatku panie przedszkolanki probowaly mi wmowic autyzm u
        dziecka - mloda
        > nie reagowala wcale, jak ktos do niej mowil po niemiecku. Pozniej
        chcialy mnie
        > z
        > nia wyslac na badania sluchu, ale sie nie dalam.
        > Audrey zaczela lapac niemiecki w przedszkolu, najpierw rozumiala,
        pozniej
        > zaczela mowic poszczegolne wyrazy, teraz (ma 5 lat) w domu jest
        jedyna osoba,
        > ktora mowi po niemiecku.
        > Dodam jeszcze, ze dzieci w przedszkolu od razu akceptowaly ja, nie
        bylo
        > problemow z odrzuceniem, ze ona nie mowi. Rozumialy i nawet
        pomagaly.
        > Moja rada - nie przejmuj sie, dzieci maja swoj wlasny jezyk, a za
        kilka tygodni
        > twoje dziecko bedzie lepiej gaworzylo po norwesku niz tysmile
        >

        Piszesz, że Twoja córka jest jedyną osobą mówiącą w domu po
        niemiecku. Nie wiem, nie mówisz czy nie znasz niemieckiego.
        Radziłbym nie doprowadzać jednak do tego aby to co istnieje za
        drzwiami mieszkania stało się elementem egzotycznym bo zaczną się
        problemy o większej skali. Jako przykład podam sytuacje większości
        obcokrajowców żyjących w Niemczech, gdzie po nawet 30-tu latach
        pobytu nie znają języka. Najprostrzą wzmianką byłby fakt, że rodzice
        nie są w stanie pomóc swoim dzieciom w zadaniach domowych i w ogóle
        w szkolnych historiach. Zaczyna się koszmar. Mama z tatą na pewno
        potrafiliby dziecku opwiedzieć coś na temat uprawy kukurydzy na
        Kubie czy coś o procesie pieczenia chleba i coś tam jeszcze, lub
        wyjaśnić dziecku jeszcze kilka innych historii...ale niestety nie po
        niemiecku ponieważ nie władają tym językiem. Zaczynają się
        korepetycje, douczania itp. sprawy właściwie zbędne przy normalnym
        rozwoju dziecka. Jeżeli nie znasz niemieckiego to zalecam jak
        najprędzej podjąć naukę. No...chyba że nie zamierzasz pozostać
        dłużej w Niemczech, myślisz o powrocie do Polski lub o emigracji do
        jakiegoś innego kraju, gdzie ten problem będzie w sumie taki sam.
        Znajomość języka jest podstawą zaadoptowania się w społeczeństwie. W
        każdym społeczeństwie.
        Aby uniknąć niekorzystnych następstw powinnaś podjąć jak najprędzej
        odpowiednią decyzję.....smile))))
        Przedszkole ma za zadanie szlifowania relacji zachowania socjalnego
        w społeczeństwie a nie nauki języka. Nieznajomość języka u
        obcojęzycznych dzieci może być oczywiście uwzględniona, z czym
        spotykamy się dość często i co dzieje się w ramach konieczności.
        Nauka języka nie należy jednak do podstawowych zadań tej instytucji.
        w.r
        • turzyca Re: Przedszkole- nowy jezyk 14.09.08, 23:41
          Wiesz co? Pomijajac juz sprawe tego, ze wyszukiwarka nie gryzie i sprawdzenie,
          ze i ese1 i Jej maz mowia po niemiecku, ale poza domem, w domu uzywajac innych
          jezykow, to i tak sie nie do konca zgadzam z Twoim postem.
          Dlaczego? Bo nie zgadzam sie z teza, ze wiekszosc z tych, ktorzy mieszkaja
          gdzies 30 lat i po 30 latach nie znaja za grosz jezyka, byloby w stanie pomoc
          swoim dzieciom, gdyby uczyly sie w polskiej szkole. To naprawde nie sa ci,
          ktorzy umieja opowiedziec o uprawach kukurydzy pod roznymi szerokosciami
          geograficznymi, czy o tym w jaki sposob powstaje zakwas, ale ci ktorzy tego
          nigdy nie potrafili.
          I jesli umieliby dany temat wytlumaczyc swojemu dziecku po polsku, to proces
          tlumaczenia z jezyka na jezyk, szczegolnie w obecnych czasach, gdy tyle pomocy
          jest latwo dostepnych, nie stanowilby problemu. Moi rodzice z rozmyslem
          tlumaczyli mi ulamki po polsku. Tubylcza nomenklature dokladalam sobie sama, ew.
          z ich niewielka pomoca. Bo jesli cos zrozumiesz, to czy nazywasz to licznikiem,
          Zaehler czy numerator to bedzie malo wazne, v=s/t w kazdym jezyku. Ale jesli
          rodzice nie radza sobie z wytlumaczeniem jakichs zagadnien nawet w jezyku
          ojczystym, to nic dziwnego, ze konczy sie na korepetycjach.
          • wild.romance Re: Przedszkole- nowy jezyk 16.09.08, 02:30
            turzyca napisała:

            > Wiesz co? Pomijajac juz sprawe tego, ze wyszukiwarka nie gryzie i
            sprawdzenie,
            > ze i ese1 i Jej maz mowia po niemiecku, ale poza domem, w domu
            uzywajac innych
            > jezykow, to i tak sie nie do konca zgadzam z Twoim postem.
            > Dlaczego? Bo nie zgadzam sie z teza, ze wiekszosc z tych, ktorzy
            mieszkaja
            > gdzies 30 lat i po 30 latach nie znaja za grosz jezyka, byloby w
            stanie pomoc
            > swoim dzieciom, gdyby uczyly sie w polskiej szkole. To naprawde
            nie sa ci,
            > ktorzy umieja opowiedziec o uprawach kukurydzy pod roznymi
            szerokosciami
            > geograficznymi, czy o tym w jaki sposob powstaje zakwas, ale ci
            ktorzy tego
            > nigdy nie potrafili.
            > I jesli umieliby dany temat wytlumaczyc swojemu dziecku po polsku,
            to proces
            > tlumaczenia z jezyka na jezyk, szczegolnie w obecnych czasach, gdy
            tyle pomocy
            > jest latwo dostepnych, nie stanowilby problemu. Moi rodzice z
            rozmyslem
            > tlumaczyli mi ulamki po polsku. Tubylcza nomenklature dokladalam
            sobie sama, ew
            > .
            > z ich niewielka pomoca. Bo jesli cos zrozumiesz, to czy nazywasz
            to licznikiem,
            > Zaehler czy numerator to bedzie malo wazne, v=s/t w kazdym jezyku.
            Ale jesli
            > rodzice nie radza sobie z wytlumaczeniem jakichs zagadnien nawet w
            jezyku
            > ojczystym, to nic dziwnego, ze konczy sie na korepetycjach.


            Nie miałem zamiaru nikogo urażać i.....sorki, ale nie zamierzam też
            sprawdzać kogoś zanim dodam coś do tematu. Odnośnie codzienności w
            innej/obcej strefie językowej pozostaję nadal przy zdaniu, że aby
            się w niej odnaleźć niezbędna jest znajomość danego języka. Zawodowo
            mam do czynienia również z masą przybyszy z innych krajów (pracuję w
            urzędzie Jugendamt), którzy nie władają językiem niemieckim, co z
            mojego punktu widzenia komplikuje ich życie tutaj pod prawie każdym
            względem. Podaję to jedynie jako fakt nie dyskryminując nikogo. I
            nie wyobrażam sobie abym ja musiał uczyć się tych wszystkich języków
            chcąc dojść z nimi do ładu w ich sprawach. Dlatego też doradzam jak
            najbardziej zajęciem się edukacją. Nic poza tym......smile))))
            w.r
            • turzyca Re: Przedszkole- nowy jezyk 16.09.08, 09:51
              wild.romance napisał:

              > Nie miałem zamiaru nikogo urażać i.....sorki, ale nie zamierzam też
              > sprawdzać kogoś zanim dodam coś do tematu. Odnośnie codzienności w
              > innej/obcej strefie językowej pozostaję nadal przy zdaniu, że aby
              > się w niej odnaleźć niezbędna jest znajomość danego języka. Zawodowo
              > mam do czynienia również z masą przybyszy z innych krajów (pracuję w
              > urzędzie Jugendamt), którzy nie władają językiem niemieckim, co z
              > mojego punktu widzenia komplikuje ich życie tutaj pod prawie każdym
              > względem. Podaję to jedynie jako fakt nie dyskryminując nikogo. I
              > nie wyobrażam sobie abym ja musiał uczyć się tych wszystkich języków
              > chcąc dojść z nimi do ładu w ich sprawach. Dlatego też doradzam jak
              > najbardziej zajęciem się edukacją. Nic poza tym......smile))))
              > w.r


              Wiesz, ja sie ogolnie z Toba zgadzam, bo uwazam, ze mieszkajac gdzies dluzej
              nalezy sie nauczyc jezyka otoczenia. I dziwia mnie ludzie, ktorzy podczas
              wieloletniej emigracji jakby z rozmyslem nie ucza sie tubylczego jezyka.
              Ale... wydaje mi sie wciaz, ze wiekszosc problemow uczniow, ktorych rodzice po
              wieloletnim pobycie nie mowia w jezyku kraju, nie bierze sie glownie z
              nieznajomosci tubylczego jezyka przez rodzicow, a z ich ogolnego braku wiedzy. I
              mam wrazenie, ze nawet gdyby ich przymusic do nauki niemieckiego, to i tak nie
              umieliby z dzieckiem omowic sposobu rozmnazania sie grzybow czy dzialania
              dzwigni, wiec i tak skonczyloby sie na korepetycjach.
              Ale to o co mi glownie chodzilo - czy jesli matka mowi bardzo dobrze w jezyku
              danego kraju, ale stosuje swiadomie metode OPOL to czy powinna siasc z nie wiem
              czym (bo nie ze slownikiem, takich rzeczy w normalnych slownikach nie ma i
              jeszcze np. 8 lat temu, gdy uczylam sie biologii po niemiecku, nie bylo
              biologicznego slownika pol-niem, a historycznego nie ma do tej pory) i nauczyc
              sie terminologii niemieckiej i tlumaczyc dziecku po niemiecku czy wytlumaczyc
              dziecku po polsku i ew. pomoc zidentyfikowac w podreczniku niemieckie
              odpowiedniki? Bo Twoj pierwszy post sprawil na mnie wrazenie jakbys nakazywal
              zrezygnowac z OPOL podczas pomocy w nauce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka