stara_dominikowa
19.03.07, 16:33
trzy lata temu podczas spotkania rodzinnego spotkałam krewną mojego męża,
nazwijmy ją Klarą. zabiegana kobieta z małej miejscowości, ledwo koniec z
końcem, taka co to nie ma czasu, najważniejsze są dzieci, ona na szarym
końcu, cicha, pracowita jak mróweczka. trudno było nie zauważyć dużego,
czarnego znamienia na policzku. przez myśl przemknęło mi tylko, że cóż,
pewnie "coś z tym robi", "chyba zdaje sobie sprawę, że to wygląda źle",
bo "to oczywiste". nie moja sprawa, jakaś taka osobista, drażliwa,
nietykalna.
wczoraj dowiedziałam się, że dopiero miesiąc temu wycięto Klarze
zaawansowanego czerniaka. nikt, ja też, nie pomógł jej wcześniej. ona mogła
nie wiedzieć, że "takie coś na skórze" to poważna sprawa. nie jest
wykształcona, nie korzysta z internetu, jej świat to dom i dzieci. mogła nie
wiedzieć. ja wiedziałam i milczałam.
więcej tego nie zrobię. wolę być wścibskim babsztylem.
mam pytanie do forumowiczów. jak mogę pomóc Klarze teraz? Leży w szpitalu, w
najbliższej przyszłości czeka ją operacja wycięcia węzłów chłonnych. jest
daleko od rodziny, borykającej się z problemami finansowymi. nie wiem dużo
więcej. rodzina męża w osłupieniu milczy, albo stęknie "no cóż, no straszne.
co robić?". znów przerażająca bierność. nie mam pojęcia z jakimi wydatkami
wiąże się leczenie choroby na tym etapie, boję sie, że wprawię ich w
zażenowanie propozycją pomocy finansowej. Od czego zacząć? Czego teraz jej
trzeba? będę wdzięczna za sugestie.