do ninagren

03.12.07, 23:10
jesli mozesz sprawdz pocztę gazetową, dziekuje!
    • marinka52 Re: do ninagren 04.12.07, 16:04
      ja bardzo tez cie przytulam ninagren!
      • ninagren1 Re: do ninagren 04.12.07, 22:29
        witacie dziewczyny, dzięki za dobre słowo.
        Jak ja dobrze was rozumiem. Jutro 1 miesiąc od śmierci mojej mamuni.
        Wznowa wykryta w lipcu br. Mama nie wiedziała do końca o
        przerzutach. Domyślała sie wiele, ale nie pytała i nie chciała nic
        bliżej poznać. Mówiła że człowiek jak już wie to chciałby to
        zmienić, dlatego nie obarczałam jej tym wszystkim czego nie chciała
        wiedzieć. A jak o coś pytała to już mówiłam prawdę. Tylko
        delikatnie.I nie żałuję. Tak bardzo chciałam ją zatrzymac i ochronić
        że mi nigdy nie powiedziała że nie ma już siły walczyć z bólem,
        cierpieniem. Powiedziała babci 2 tyg przed śmiercią że ona już nie
        ma siły. A ja do końca jak tur brnęłam i załatwialam wszytko co sie
        dało zrobić, leki przeciwbólowe, masaże, materace. końcu tydzień
        przed mamy pójciem do szpitala pojechałam do znajomej pieęgniarki i
        spytałam czy mam załatwiać kroplówki wzmacniające, dawać mamie na
        przymus nutridrinki. Ona straciła mamę , siosrtę i ojca na naowtwór.
        I wtedy jak powiedziała mi że nie, mam jej dac spokojnie odejśc i
        nie przedłużać cierpienia ta zrobiłam. Podawałam tylko to na co
        miała ochotę. A ponieważ miała na nieiwle rzeczy to troszke prosiłam
        żeby piła i jadła. Jak ją zabrała karetka 1 listopada w nocy mimo
        całej wiedzy na temat choroby i jej postępu u mamuni jeszcze się
        łudziłam że może do nas wróci. I jak pielęgniarki powiedziału mi 4
        listopada w niedziele że jest źle i czy będę przy niej był to dla
        mnie ogromny szok. Ale siedziałam całą noc. A mamunia, moja
        kochana , najkochańsza mamunia na świecie odeszła jak pojechalam
        zawieźć rano dziecko do żłobka. Tak nie chciała robic mi do końca
        przykrości. W
        Była taka dzielna i pokornie znosiła cierpienie. W szpiatlu
        niektórzy wrzeszczeli inni płakali. Ona spokojnie brała leki, tylko
        czasem częściej niż zwykle jak ból sie nasilał.
        W tym tygodniu przemeblowalam pokoik w którym była mama,żeby mój 12-
        letni syn mógł do niego wrócić. Na czas choroby oddał go babci. Ale
        wszystkie rzeczy nadal mam. Na cmentarz nie chodze co dziennie, bo
        wierze że mogę z nia rozmawiać wszędzie. A w domu czekają na mnie
        dzieci i mama na pewno bardziej wolała by dbać o nich niż o grób.
        Była wspaniałą mamą, babcią, córką. Każdemu pomagała, o wszytkich
        myślala.
        Ja choć mam dzieci i męża czuje taka pustkę jakbym została samana
        świecie. Mam jestcze tylko babcię, która pogrążona jest w okropnej
        rozpaczy za ukochaną córunią. Mamunia miała tylko 53 lata.
        Boje sie o babcię. Samej też mi nie łatwo. wszystkie choroby teraz
        na mnie spadły: zapalenie żył, przydaków, angina, nerwobóle w
        klatce.
        Opieka nad mamą przysłoniła mi wszystko a teraz nie moge się
        pozbierać.
        Mamunia śni mi sie częśto, ale oststni sen był taki wyraźniejszy,
        przysła do mnie, taka ładna i spokojna. Mówiła że jest jej tam
        dobrze, spokojnie, nie ma bólu. Tylko ciało sie rozkłada. Chciałam
        żeby wzięła telefon i dzwoniła do mnie, ale powiedziała, że nie ma
        jak wykrecić numeru.
        Taką pustke mam w sercu. Ale też łapię sie na tym że chwilami myślę
        że mamusia wyjechała. Tylko gdzieś bardzo daleko. Takie
        nierzeczywiste dyrdymały. Ale troche pomagają.
        Byłyśmy całe życie razem. Wyjeżdżałyśmy najwyżej ja na wakację a
        mama do sanatorium. A teraz już dawno powinna wrócić. A jej nie ma.
        Wiem że ta podróż mamuni nie ma końca. A tak bym chciała to zmienić.
        Boże jak to boli.
        Trzymajcie się wzyscy którzy walczą i ci którzy stracili bliskie
        osoby. Wiary!!!
        Nina

    • marinka52 Re: do ninagren 06.12.07, 11:10
      Nineczko, skarbie, a co powiesz jak w zime stulecia jade pociagiem z
      6l synem do chorej mamy po telegramie..docieram z wielkim
      opoznieniem i moja matus juz w grobie... lzy rozpatcz, pytanie moich
      braci odkopywac? mowie-nie,, matus wiedziala dobrze,ze potwornie
      bedzie z mej strony przezyc tak sobie zazyczyla i tak jest i
      pozostanie nie umarla ale wciaz zywa w moich oczach, nigdy nie
      widzialam lez w oczach mojej matenki, poza ktorymi gdy zegnala mnie
      i witala z radosci jej plynely lzy, bo raz w roku moglam z nia
      widywac----odleglosc,,wakacje jedynie! takze, rozne bywaja rostania,
      a my ponadto silni mocno musimy trwac dla siebie i najblizszych!
      Nieneczko badz .. czas powolutku trwoni niepokoje-duzo robi plomyk
      swiecy i modlitwa, moze dla osob niektorych dziwne, ale to chca
      zmarli -modlitwy za ich ukojenie tam na drugim juz spokojnym bez
      zmartwien zycia codziennego trwania, Nineczko ..tak..
Pełna wersja