annulina
16.07.08, 14:02
Witam,
3 lata temu u mojej babci zdiagnozowano raka trzustki (babcia zgłosiła się do
szpitala bo miała żółtaczkę,półpasiec była coraz słabsza itp) w badaniach
(niestety nie wiem jakich) wykryto u niej nowotwór trzustki w stopniu tak
zaawansowanym, że nie można było podjąć już leczenia (taką wersję znam od
mamy, ciotek itp- szczegółów nie wiem). W każdym razie lekarze stwierdzili, że
zostało jej najwyżej 3 miesiące życia..... Tak było 3 lata temu. Babcia ma na
tyle słabą psychikę, że rodzina postanowiła nie mówić jej o chorobie i
ciążącym wyroku. Wiedziała tylko o półpaścu. Po trzech tygodniach wyszła ze
szpitala, robiła się coraz chudsza, bolała ją głowa. Chodziła na akupunkturę i
brała jakieś tabletki na uśmierzenie bólu. Po około 2 miesiącach zaczęła
jakby wracać do dobrej formy, przytyła, bolało ją coraz mniej. Na chwilę
obecną naprawdę po niej nie widać, że postawiono jej 3 lata temu taką
diagnozę. Jest teraz nad morzem i żyje tak jak dawniej. Oczywiście wszyscy
wiemy, że ma taką chorobę. Cieszę się, że z nami jest i nad resztą się już nie
zastanawiam