Dodaj do ulubionych

przerzuty do mózgu..

04.09.08, 08:31
Witam,
Mój tatuś ma raka niedrobnokomórkowego płuc,wykryty w listopadzie w
styczniu dostał pierwszą chemię i tak do maja 5. Potem zrobili mu 3
miesiące przerwy i wizyte wyznaczyli na koniec września.niestety pod
koniec sierpnia z dnia na dzień słabł, stracił świadomośc, miał
niewład nóg i napad padaczki. okazałao sie że przerzuty do mózgu
spowodowały duży obrzęk.w domu dostawał leki dożylnie na
zmniejszenie ciśnienia śródczaszkowego, i poprawiło sie tak szybko
jak i zaatakowało. dziś jest po drugim naświetlaniu, czuje sie w
miarę dobrze. Czy ktoś z waszych bliskich chorował podobnie,
czego sie mam spodziewac? Proszę o odpowiedzi bo już nie potrafię
nawet myśleć rozsądnie, wspomnę że w trakcie chemii i po czuł się
świetnie, aż do 20 sierpnia.
Obserwuj wątek
    • deria1 Re: przerzuty do mózgu.. 04.09.08, 13:25
      Droga Monik01,

      31.07.08 straciłam tatę - miał przerzuty do mózgu, chorował od
      czerwca 2007 na drobnokomórkowego raka płuc. Wszystko było ok,
      doskonale radził sobie z chemią, radioterapią. W czerwcu 2008 zaczął
      dziwnie chodzić i był coraz słabszy. 13.07.08 dostał trzech ataków
      padaczki (tego samego dnia) i trafił na neurologię. Okazało się, że
      ma aż 6 guzów w mózgu (w móżdżku i innych miejscach). Załamałyśmy
      się z mamą tą diagnozą. Jeden guz można operować, ale kilku już nie -
      i to w zasadzie wyrok. Tatę kilkukrotnie męczyły padaczki, miewał
      również drgawki, powoli wyłączał się z życia. Stan pogarszał się w
      zadziwiająco szybkim tempie. Miał początkowo niedowład lewej str.
      ale w ostatnich dniach już całego ciała - tak, że nawet nie
      siedział. Zmarł w domu 2 tygodnie od diagnozy. Miałam nadzieję, że
      jeszcze trochę - może miesiąc, może dłużej będzie z nami, lecz
      niestety. Nie miał naświetlań głowy, gdyż w tym stadium może ono
      przedłużyć życie - ale też i radykalnie skrócić. Zdecydowaliśmy
      zatem, że lepiej będzie, jeśli tata spędzi swoje ostatnie dni w
      domu - z nami. I sądzę, że to była najlepsza decyzja. Codziennie
      miał wizyty z hospicjum domowego. Wszystkie leki i kroplówki
      przeciwobrzękowe otrzymywał w domu.
      Bardzo dużo spał. Nie miał na nic siły. Mam żal do lekarzy, że
      wyznaczyli ponad miesięczny termin wykonania rezonansu magnetycznego
      głowy - widząc gołym okiem objawy przerzutów do mózgu.
      4.08 - kiedy miało być wykonane ww badanie - tato już nie żył.
      Dzięki życzliwości jednej z osób na tym forum udało się załatwić MR
      wcześniej lecz nawet tej daty tato "nie doczekał" gdyż 13.07. był
      już na neurologii. Musisz być bardzo dzielna - ta choroba rozwija
      się z zaskakującym tempie - z dnia na dzień jest inaczej. Są
      wymioty, brak apetytu, drgawki, padaczki, niedowład. Przykro patrzeć
      na cierpienie bliskiej osoby. My dziękujemy Bogu, iż tata nie miał
      bóli, nie doszło do morfiny, plastrów itp. Odszedł w ciągu kilku
      sekund. Wiem, że niektórzy bardzo cierpią fizycznie. Nie chciałabym
      cię przerazić, jedynie przekazać czego możesz się spodziewać. Okaż
      tacie teraz wiele miłości i zrozumienia, powiedz mu wszystko co
      chcesz lub zawsze chciałaś mu powiedzieć.
      I nigdy nie odbieraj nadziei! My nigdy nie mówiliśmy tacie, że jest
      źle, nie rozmawialiśmy o śmierci, niedokończonych sprawach,
      diagnozie. Tata nie wypytywał, ale każdy chory na raka swoje myśli i
      przeżywa na swój sposób - tego jestem pewna. I każdy ma nadzieję do
      końca... Gdybym miała cofnąć czas również bym mu ją dawała - chociaż
      to okropnie trudne i ciężko powstrzymać łzy. Staraliśmy się
      zachowywać naturalnie - może dzięki temu tata żył "aż" 13 m-cy z tą
      okropną i beznadziejną chorobą. Jeżeli będziesz miała jakiekolwiek
      pytania i wątpliwości - daj mi znać - chętnie odpowiem.

      • kasia.ole Re: przerzuty do mózgu.. 05.09.08, 22:14
        Witaj Monika
        Moja mamusia walczy z niedrobnokomórkowym rakie płuc od stycznia 2007- to juz
        ponad półtora roku. Jednak 24.06 wykryto przerzuty do mózgu- 2 guzy jeden pod
        pniem mózgowym, drugi w móżdżku. Miała 5 naświetlen głowy po który czuła sie
        super, nawet chodziłysmy na spacery. Jednak tak po tygodniu od zakończenia
        naswietleń zaczeły jej wypadac włosy i słabła. Miała trudności z wstawaniem, nic
        ja nie bolało tylko poprostu była słaba. Zaczeła mniewać drgawki-trzesło ja
        rekami . Nie maiła padaczki. Dostała od lekarki z hospicjum domowego Relanium- i
        pomogło. Teraz już sama je, nawet kanapki sobie zrobi. Kolejnym objawem
        trwajacaym moze około tygodnia, była brak apetytu- jadła tylko połówke kanapki
        na kolację. Jednak znów te objawy mineły. Teraz jest juz ponad 2.5 miesiaca od
        wykrycia pzrerzutów. Moja mamusia nadal chodzi- wprawdzie wolno, ale chodzi,
        sama je--tylko ma kłopoty z pamiecią. Zaczyna mówi c zdanie i nie potrafi jakby
        dobrac słów lu zapomina co chciałą powiedziec. W poniedziałek mamy kontrole w
        onkologii. Jak bylismy wyspisaywani ze szppitala to lekarka nas poinformowała,
        że może być różnie. Chorzy czasem do końca czuja sie sprawni. Jednak ogarnia
        mnie strach własnie teraz, gdy wiem, ze juz mineło2.5 miesiaca,a wyczytałam ,że
        przecietnie z przerzutami dożywa sie około 3 miesiecy. Monika życzę dużo siły,
        choc wiem,że nie jest łatwo. Mamcia moja wymaga cały czas opieki, wiec sie
        wszyscy jakos wymieniamy. Bądz dzielna...ja czasem nie jestem, bo strasznie sie
        tego wszytkiego boje...
        Pisz jeśli bedziesz czegokolwiek potrzebowała.

        Pozdrawiam
        Kasia
        • sclc Re: przerzuty do mózgu.. 06.09.08, 12:02
          Mój tata też ma niestety przerzuty do mózgu (drobnokomórkowy rak płuc).
          Prawdopodobnie nie będzie miał naświetleń, bo istnieje duże ryzyko, że mogłoby
          to pogorszyć sytuacje, albo nawet go zabić. Jestem przerażona, nie wiem co nas
          czeka. Boję się cierpienia, które ma przed sobą. NIe wiem, jak sobie z tym
          wszystkim poradzić. Bardzo by mi pomogła wymiana przeżyć i doświadczeń z
          osobami, które są w podobnej sytuacji.
          • estelka1 Re: przerzuty do mózgu.. 06.09.08, 13:49
            Twój tata prawdopodobnie nie będzie cierpiał. W przypadku przerzutów
            do mózgu (oczywiście to zalezy od ich umiejscowienia) będzie
            stopniowo wyłączał się z życia. Zacznie przesypiać większość dnia, a
            jak będzie się budził będzie prawdopodobnie trochę otępiały, mogą
            pojawić się niedowłady, zaburzenia pamięci, niestety może niewiele
            do niego docierać, ale bardzo prawdopodobne że w ogóle nie będzie
            dzięki temu czuł bólu. Tylko to wszystko może dziać się bardzo
            szybko, niemal z dnia na dzień. U mojej mamusi to "zajęło" około 4-5
            tygodni. Jeszcze 14 listopada była u swojej koleżanki (wróciła
            ostatkiem sił), a 15 grudnia już nie żyła. Ale dziękuję Bogu że tak
            to się skończyło. Mama w tej chorobie (drobnokom. rak płuc)
            najbardziej bała się cierpienia i tego że będzie dla kogoś ciężarem.
            I to jej zostało oszczędzone.
          • monik01 Re: przerzuty do mózgu.. 10.09.08, 10:16
            Droga Sclc
            Wyobrażam sobie strach który Cie ogarnia.czuję sie tak samo.
            najbardziej boli mnie moja bezradność. Mój tatuś jest po
            naświetlanich głowy dziś wychodzi z onkologii. Czuje sie dobrze ale
            jest słaby, mało mówi , brakuje mu słow.Ruchy spowolnione. Mam
            nadzieje że tak zostanie do końca bez bólu i cierpienia. To co
            przezyłam dwa tygodnie temu wydaje mi się jakimś koszmarem..
            Tatuś czuł sie świetnie, wszyscy na troche "zapomnieliśmy" o tej
            strasznej chorobie. Aż nagle w ciągu 2 dni stracił siły, potykał
            sie, wymiotował, nie jadł. położył sie poleżec i już nie mógł wstac
            z łóżka.. niedowład nóg,brak kontaktu...tej nocy dostał ataku
            padaczki.Karetka zawiozła tate na neurologie.W szpitalu powiedzieli
            nam że "oni nie mają co tu robić" i odwieżli tausia do domu.
            Dostawał leki przeciwobrzękowe i następnego dnia był już w miarę
            świadomy a następnego był już na chodzie. Przyspieszyliśmy wizyte w
            onkologi i tam zadecydowali że dadzą naświetlania.. jak na razie
            ciesze sie z tego jak jest..ale Codziennie boję sie jutra..
      • monik01 Re: przerzuty do mózgu.. 10.09.08, 09:58
        Droga Derio1,
        Bardzo, bardzo Ci wspólczuje..
        I dziękuje za odpowiedz. dopiero dziś przeczytałam ponieważ calutkie
        dnie spędzałam z tatą w szpitalu.Miał naświetlania głowy i dobrze je
        zniósł. Dziś wypisyją go do domu. Jestwm szczęśliwa chociaż nie wiem
        czy powinnam. W tej chwili tatuś czuje sie dobrze ale widze jaki
        jest słaby, lekki niedowład prawej strony.Apetyt ma niezły , na ból
        sie nie skarży. Tylko mało sie odzywa.Zaczyna mówić i brakuje mu
        słów. Chyba też sie boi. Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego i on
        o tym wie.W szpitalu ataki się nie powtórzyły, dalej dostaje
        dożylnie leki przeciw obrzękowe. Bardzo boję sie o niego. Boję sie
        że bedzie cierpiał, boję się że jest świadomy i widzi co się znim
        dzieje i w jakim tempie.Nic nie mówi ani o strachu ani o bólu. Mama
        jest bardzo dzielna i rodzeństwo też. Ja też ale tylko przy nim. ból
        i strach rozdziera mi serce. Przepraszam że pisze bez składu ale
        chciałabym powiedzieć tyle rzeczy...Jeszce raz dziekuje.Monika
        • deria1 Re: przerzuty do mózgu.. 11.09.08, 09:33
          Monik01,
          Trzymam za Was kciuki - abyście mogli się cieszyć tatą możliwie
          najdłużej... Każdy organizm inaczej znosi tą chorobę i nigdy nie
          można mówić, że każdy odejdzie po kilku tygodniach! Są osoby (nawet
          na tym forum) których bliscy żyją po 3 m-ce z przerzutami do mózgu.
          Wiem, że to i tak nam wszystkim za krótko - ale wierz mi, że dałabym
          naprawdę wiele za każdą chwilę z moim tatą. On miał słabe serce,
          które z każdym atakiem padaczki słabło coraz bardziej, i pewnie
          dlatego żył tak króciutko od diagnozy. Zmarł w wyniku zawału serca.
          Jak czytam posty dot. przerzutów do mózgu - odżywają wszystkie
          wspomnienia z lipca tego roku...
          • monik01 Re: przerzuty do mózgu.. 12.09.08, 08:22
            Witam Derio1,
            Jak pisałam tatuś przedwczoraj wyszedł ze szpitala.Był słabiutki ale
            jeszce poszedł z mamą na króciutki spacer.Potem zjadł kolację,
            wykąpał się jak co dzień i położył spać. O 3 nad ranem mama
            zadzwoniła do mnie że tate strasznie musi boleć bo jęczy i "wyje" z
            bólu.Po 10minutach byłam już u nich. Ten potworny grymas bólu na
            jego buzi rozdzierał mi serce.Dałyśmy kolejną tabletkę(Tramal
            200).Siedziałam do rana i słuchałam jego męczarni. Był prawie
            nieprzytomny nie mógł sie podnieść ani iść. Rano przyjechał lekarz
            rodzinny,przepisał plastry i znowu podaliśmy dożylnie leki na
            zmniejszenie obrzęku. To samo co przed naświetlaniem. po podaniu
            leków tatuś znowu zaczął kontaktować i troche mniej go bolało, o ile
            moge tak powiedziec. Spędziłam tak wczoraj cały dzień, wylałam morze
            łez i wcale nie jest mi lepiej. Moja bezradność mnie dobija, Lekarz
            powiedział że być może jest to efekt naświetlań i może być poprawa
            za kilka dni.Ale żebyśmy nie nastawiali się na wiele..a ja czekam na
            poprawę.. każde słowo które tata powie daje mi nową nadzieję że jest
            już troche lepiej, że próbóje rozmawiac.. Chciałabym zrobić wszystko
            żeby tylko nie cierpiał..
            • deria1 Re: przerzuty do mózgu.. 12.09.08, 10:18
              Droga Monik01,
              Jak już Tobie pisałam - u nas nie doszło do bóli, tato odszedł
              zanim doszło do tego etapu.
              Nawet pewnie nie jestem w stanie wyobrazić sobie jakie to trudne
              patrzeć jak najbliższa osoba tak okropnie się męczy.
              Spróbujcie mocniejszych plastrów - lub ewent. morfiny - oczywiście w
              porozumieniu z lekarzem. Musi być jakiś sposób na poprawę komfortu
              życia chorego w tym stadium. Porozmawiaj z lekarzem - może nawet z
              kilkoma. Wierzę, że poprawa u twojego taty będzie widoczna już
              niebawem! Trzymam kciuki!
          • kizi10 Re: przerzuty do mózgu.. 15.09.08, 20:18
            trudno mi pocieszać cię w takiej sytuacji, ale powiem tylko tyle, że nigdy nic
            do końca nie wiadomo, mój tata żył z przerzutami 2 lata, przyjął dwie
            radioterapie głowy w odstępie roku, pierwszą zniósł bez żadnych następstw, z
            drugą było gorzej, nic go nie bolało, do końca był przytomny i "czający ",
            pierwszy rok z tymi przerzutami normalnie funkcjonował, pracował, jeździł
            samochodem, bawił się na imprezach, - a dawali mu trzy tygodnie - tak to już
            jest z tymi diagnozami, my mieliśmy "szczęście", bo neurochirurg zoperował guza,
            który dawał objawy, mimo, że był drugi - klinicznie niemy, ale był, wiem, że w
            takich przypadkach nie chcą operować, ale ten był odważny - no i może to właśnie
            on podarował tacie te dwa lata. Trzymaj się dzielnie, gdybyś miała jakieś
            pytania to pisz ulawojtek@onet.eu
            • monik01 Re: przerzuty do mózgu.. 16.09.08, 07:58
              dziękuje za odpowiedż.
              każda taka odpowiedz daje mi jakieś światełko, że może będzie troche
              lepiej..tata cały czas dostaje leki przeciwobrzękowe i sterydy
              dożylnie. Jest bardzo zły, agresywny, nie ma siły , traci równowage
              ale nie daje sobie pomóc. każda próba przytrzymania go kończy sie
              krzykiem z jego strony: odejdz, dam sobie rade..ma momenty że
              rozmawia normalnie.. ale wczoraj przespał prawie cały dzień, jak sie
              obudził, nie mógł się podnieść tylko patrzył gdzieś takim dziwnym
              wzrokiem, był taki nieobecny nie wiedział o co chodzi. nawet nie
              mógł sam zjeść obiadu,mama go nakarmiła i znowu sie położył.
              podłaczyliśmy kroplówkę i znowu poszedł spać. dziś rano było tak
              samo..niby sie patrzył na mnie ale takim wzrokiem że chciało mi wyć
              z żalu.. jak by w ogóle nie wiedział co sie dzieje. miałam nadzieje
              że to skutki naświetlań ale to już 7 dni jak skończył naświetlania a
              jest gorzej a nie lepiej..czy tak już bedzie czy jeszcze może tatuś
              poczuje sie lepiej?...
    • monik01 Re: przerzuty do mózgu.. 16.09.08, 08:15
      I mam jeszce pytanie ,
      Mój dziadek zmarł w wieku 54 lat na raka płuc, babcia na raka
      trzustki i teraz tatuś ma 54 lata i historia sie powtarza..znowu rak
      płuc.. Ja mam 30 lat i czasami się zastanawiam czy nie powinnam
      zrobić badań, czy "ten rak nie przechodzi u nas z pokolenia na
      pokolenie". Niestety lekarze rodzinni dopóki nie jest zapóżno to tak
      naprwde nie robią nic żeby ewentualnie wyłapać coś wcześniej. Czy
      ktoś sie orientuje jakie może być prawdopodobieństwo że ja też..i
      jakie badania profilaktycznie zrobić? Mam 2 synków których
      chciałabym wychować...I nie chciałabym żeby musieli cierpieć tak jak
      ja teraz patrząc jak mój tatuś umiera w tak młodym wieku i w takich
      męczrniach..
      • kizi10 Re: przerzuty do mózgu.. 16.09.08, 14:14
        my teraz co roku robimy rtg płuc, ogólną morfologię, i jakieś inne badania, o
        których oczywiście muszę ciągle przypominać rodzinnemu, ale to już inna bajka,
        lepiej dmuchać na zimne.
        Jesli chodzi o tatę, no cóż nie jestem lekarzem, ale myślę, że musicie
        przygotować się na wszystko, mój tata pierwszy poważny kryzys miał w styczniu
        2006 (przerzuty do mózgu stwierdzono we wrześniu 2004) - po drugiej radio, było
        bardzo źle w zasadzie wpadał już śpiączkę,pogłębiał się niedowład połowiczny
        twarzy i ciała, przestawał kojarzyć, miał silne objawy móżdżkowe, udało się nam
        wsadzić go do szpitala, ale lekarze przygotowywali nas na jego śmierć, okazało
        się że po radio tak wzrósł obrzęk mózgu - po bardzo intensywnym leczeniu
        przeciwobrzękowym, nie tylko nie umarł, ale stanął na własnych nogach. Druga
        załamka była ostatnią, niestety siadło krążenie - sierpień 2006 - ale wtedy
        wiedziałyśmy że to już koniec, objawy następowały powoli, ale sukcesywnie było
        widać coraz więcej ubytków neurologicznych,(niedowład, zaburzenia pamięci i
        świadomości, narastający masywny obrzęk limfatyczny całego ciała, później
        problemy z połykaniem. Trudno mi powiedzieć czy będzie lepiej u ciebie czy nie,
        ale musicie cierpliwie czekać lub moze rozważyć jeszcze leczenie
        przeciwobrzękowe w szpitalu, ale tu powinien doradzić mądry lekarz najlepiej
        neurolog w porozumieniu z onkologiem. Trzymaj się dzielnie.
    • cherrie czy to normalny objaw ? 25.09.08, 12:22
      Moj tato (drobnokomorkowy rak pluca) jest po naswietleniach i 2
      kursach chemii, za 3 dni kolejna chemia.
      Ostatnio bardzo sie martwie, poniewaz zachowuje sie zupelnie
      inaczej... jest osowialy, wszystko jest mu obojetne, odpowiada na
      pytania, ale sam nic nie mowi, oglada telewizje i to wszystko.
      Odczuwam jakby brak kontaktu z nim i mam wrazenie jakby wylaczal sie
      z zycia.
      Jest bardzo slaby, pomimo tego ,ze je w miare dobrze. Nie wiem czy
      to normalny objaw po tak wyczerpujacym leczeniu? Czy jeszcze kiedys
      bedzie taki jak przed choroba? Czy sa to moze jakies oznaki
      przerzutow?
      • elianaa Re: czy to normalny objaw ? 25.09.08, 13:41
        Moja Mama zanim pojawily sie przerzuty do mozgu tez miala okresy "osowienia" ,
        lezala i patrzyla sie w punkt za oknem, potrafila tak lezec calymi godzinami.
        Objawy powoli ustapily po tym jak rozpoczelismy podawac Bioxetin. Chory moze byc
        zmeczony cierpieniem, aktualna pogoda tez wplywa na stany depresyjne. Moze
        powinnac porozmawiac z lekarzem o stanie Taty, nie boj sie ze to objawy
        poglebienia choroby nowotworowej, to moze byc zwykla depresja.
        W przypadku mojej Mamy pierwszym i najbardziej widocznym objawem guza mozgu bylo
        zmniejszenie lewego oka. Poprostu pewnego dnia zauwazylam ze jej lewe oko stalo
        sie jakby mniejsze. Pozniej doszly problemy z mowieniem, Mama zaczela wolniej
        mowic, mylic slowa.
      • amberka2 Re: czy to normalny objaw ? 25.09.08, 14:13
        witaj

        pamietaj, ze leczenie taty jest bardzo agresywne i toksyczne.
        Zarowno chemia jak i naswietlania maja efekty uboczne.
        Organizm taty jest niesamowicie oslabiony i dlatego tak sie
        zachowuje. Czy tata pali? Porozmawiaj z lekarzem proadzacym o
        stanie taty.

        Moja mama ma na razie tylko chemie. jest po trzecim kursie. Na
        szczescie jest wyrazna poprawa i leczenie daje efekty. Mama czuje
        sie oslabiona. I wydaje mi sie , ze z kazda chemia bedzie troche
        bardziej slaba. Potem wraca do siebie.
      • estelka1 Re: czy to normalny objaw ? 25.09.08, 22:42
        Prawdopodobieństwo, że w trakcie chemioterapii i po radioterapii (bo
        tata miał chyba też naświetlaną głowę??? )pojawią się przerzuty jest
        raczej niewielkie. Bardziej stawiałabym na to, że zmiana zachowania
        taty jest wynikiem wyczerpującej terapii i dużego osłabienia. Ale
        bądź czujna mimo wszystko i jeśli coś Cię niepokoi, postaraj się o
        to by tata został przebadany pod tym kątem.
      • in_situ Re: czy to normalny objaw ? 25.09.08, 23:15
        Cherrie,
        onkologiczni chorzy często wymagają leczenia antydepresyjnego (o czym się zazwyczaj nie mówi, nie przypomina). Skuteczne leczenie antydepresyjne przywraca "normalne" zachowanie i postrzeganie świata przez pacjenta.
        Nie oznacza to, że znikną lęki i obawy związane z chorobą, jednak jest duża szansa, że chory przestanie się izolować i "wróci" do rodziny.
        Warto to wziąć pod uwagę i sprawdzić.

        Ponadto Estelka ma rzecz jasna rację => wyniszczające leczenie onkologiczne robi swoje. Na chwilę obecną również, prawdopodobieństwo przerzutów (ujawniających się klinicznie) raczej jest niewielkie.

        Po 3 kursie leczenia chemicznego powinno być zrobione TK klatki piersiowej, jest duża szansa, że wynik Was uspokoi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka