onula
07.10.08, 10:03
Witam
Pisałam już o tym w temacie "czerniak złośliwy"
Rozumiem,że dla wielu z Was zmagających sie z "realną" chorobą mój
problem może wydawać sie smieszny, ale bardzo bym chciała znać Wasze
zdanie na ten temat.
Wycinałam w zeszłym tygodniu (już po raz czwarty) u tego samego
lekarza trzy znamiona barwnikowe.
Lekarz-chirurg onkolog-ordynator jednego z oddziałów największego w
regionie ośrodka onkologicznego.
Zawsze słyszałam o nim same pozytywy, zresztą dlatego poszłam na
wycięcie właśnie do niego trzeci raz.
Dodam, że mam straszne schizy na punkcie swojego zdrowia.
Z trzech wskazanych prze zemnie znamion (byłam z nimi na
dermatoskopi-wszystko dobrze) lekarz chciał wyciąć tylko jedno.
W końcu po użyciu moich argumentów, że znamiona są w miejscu
narażonym na otarcia stwierdził, że jeśli chcę i mam pieniądze to
wytnie wszystko.
Gdy już leżałam na stole powiedział do asystentki, że jednego
znamienia nie potrzeba badać.
Pytam lekarza, dlaczego?
A on na to, że tu od razu widać, że to błahostka.
Jak dla mnie normalny 2mm ciemny płaski pieprzyk – jak to błahostka?
Wyobraźcie sobie, że taka byłam zestresowana na tym stole, że
pozwoliłam na to, by tego nie dali do badania.
Wszystko zaczęło do mnie docierać gdy wyszłam z gabinetu.
Nie spałam całą noc.
Co ja narobiłam!
Trzeba było mi się uprzeć na to badanie.
Tyle się mówi o tym, że wszystko należy badać.
On taki dobry specjalista dlaczego tak postąpił?
Jeszcze pół roku temu gdy wycinałam innego „pieprzyka” mówił, że
żadna dermatoskopia tylko badanie histopatologiczne może dać 100%
odpowiedź.
Myślicie, że mogę zaufać jego doświadczeniu i wiedzy?
Przecież teraz nigdy nie dowiem się, czy nie było czegoś złego w
tym „pieprzyku”
Nie daje mi to spokoju !!!!