ala100
21.08.04, 10:19
Usłyszałam właśnie w telewizji "Amerykanin afrykańskiego pochodzenia" i
przypomniałam sobie, że mamy problem!
Nie od razy sobie tego Amerykanina afrykańskiego pochodzenia wyobraziłam,
chwilę to musiało potrwać. Z Afroamerykninem jest trochę lepiej, ale i tak
bardziej mi sie kojarzy z Hendrixem niż np. z Martinem Luterem Kingiem. Chyba
ze względu na fryzurę.
Z Amerykanami jest jeszcze jako tako. Ale jak ja mam na przyklad opisać
sytuację, której świadkiem byłam w lipcu na plaży w Sopocie? Widziałam tam
czarnolicego niewątpliwie (ale nieopalonego) człowieka, ubranego od stóp do
głów (jednej), palcem wskazującym macającego Bałtyk? Skąd ja moge wiedzieć
czy on Arfoamerykanin, Afroeuropejczyk, Arfoazjata czy Afroafrykańczyk? Mam
duży problem, bom kobieta o łagodnym sercu i nie chcę nikogo urazić jakimś
słowem niewlaściwym. Swoja drogą i tak bardziej mnie interesowało, czy u nich
morze jest bardziej miekkie.
Ala