Dodaj do ulubionych

Kolejny wątek paramedyczny. :) (nie, nie, żartuję)

01.11.11, 11:59
Tak się chciałam wyżalić, bez większych pretensji do nikogo, że się woczoraj nachodzilam i nadenerwowałam niepotrzebnie.
A wszystko przez to, że po 5 latach w UK przyzywyczailam się już do luxusu korzystania z usług NHS na poziomie prywatnej opieki zdrowotnej w PL. (Przynajmniej wg moich doświadczeń. Tak sumarycznie. Bo drobne incydenty bywały.)
Otóż poszłam wczoraj na Play Group z dzieckiem, wyszlysmy z niej o jedenastej, o czternastej miałam planową wizyte u położnej. Wiedziałam, że nie opłaca mi sie wracac do domu, posiedzieć pół godziny i od nowa sie zbierac do wyjścia, więc poszłam połazic po mieście. Nie wsiadłam do autobusu, bo jakos w kazym były juz po dwa wózki, wiec wypchałam wózek pieszo pod hajstrit. Się spociłam neimiłosiernie, co mnie juz podnerwiło, bo kogo by nie podnerwiły plamy potu od pach do pasa? Ale padalo, więc po chwili niebyło juz widać plam. Poszłam "na kulki" z dzieckiem, gdzie do mokrego ubrania przyczepiło mi sie mnóswo kłaków, okruszków czekolady, i wszystkiego, czego bym sie nie spodziewała, oraz nabyłam też tłuste plamy z masla spadającego z tosta, sztuk diwe duże i jedna mała, wszystkie na jasnych spodnaich. To mnie już powoli wyprowadzało z równowagi, bo niecierpie chodzić jak fleja, a od kiedy mam dziecko i brzuszysko, bez przerwy mi sie to zdarza. W końcu nadszedl czas, pozbierałam manatki, zapakowałam dziecko pod folię i podreptałam do przychodzni, gdzie na drzwiach przeczytałam karteczkę, ze od trzynastej dzis nieczynne, bo mają trening personelu. Zdębiałam. Stalam taka zamurowana, bo nie miesciło mie sie w głowie, że w tej sytuacji nie obdzwonili pacjentów i nie odwołali wizyt. Normalnie we łbie mi sie poprzewracało, nie? Cóż za wymagania!
Wyjełam telefon i zadzwonilam do mojej położnej. Ta akurat miała nagraną wiadomosc , ze przez najbliższe dwa tygodnie jest niedostepna i ze w sprawie spotkań prosze dzwonic do właściwej przychodzni.
No nie będę ukrywac, ze stałam tak i chwile dluższą wyrzycałam z siebie emocje za pomoca wulgaryzmów.
Kiedy nieco ochłonełam, zdecydowalam, ze musze sie zobaczyc z położna w tym tygodniu, po pierwsze dlatego, ze wydaje mie sie, ze w tym tygodniu musze dostac zastrzyk z antiD, czy jak to sie tam nazywa, po drugie, dlatego ze za kilka dni lece do PL i ptzebuje od położnej list do samolotu. No a przy okazji, moze by warto sprawdzic, czy maluszek sie dobrze czuje w środku? Tak zupełnie na marginesie?
Szłam tak spokojnie z powrotem, i wymysliłam, ze to chyba ten własciwy moment, zeby w koncu przepisac sie do nowej przychodzni, bo po przeprowadzce do starej mam daleko, a i tak jak widać, nie zawsze jest po co tam podróżowac.
W nowej rpzychodni dali mi formularz, wypełniłam, i podaję razem z prawem jazdy. Angielskim, brand new, z nowiutkim adresem po przeprowadzce. A pani na to, ze jeszcze potwierdzenie adresu potrzbeuje. no to ja pokazuje ten adres na prawku, ale nie, to nie jest dla niej potwierdzenie adresu, bo ona musi zobaczyć jakiś rachunek, czy wyciąg z banku. Pytam, w takim razie, czy jak za godzine bede z rachunkiem i sie szczesliwie zarejestruję, to czy jest szansa na spotkanie z połozna w tym tygodniu? A pani na to, że jak sie zarejestruję, to mi powie. cholera! trzy babki na recepcji, każda siedzie przed komuterem. nikogo w kolejce za mną. jedna mnie obsługuje, druga gada przez telefon, trzecia ogląda swoje paznokcie. I nie moze sprawdzić czy ma wolne spotkanie w kompie? Jasny szlag... Zupełnie zmasakrowana psychicznie popchałam wózek pod górke do domu, przebrałam sie, nakarmiłam dizecko, zapaytałam na szybko gypsi czy ten zastrzyk dbrze mi sie kojarzy, ze w tym tygofniu musze miec, i mnie uspokoila, ze nie, ze za dwa tygodnie (czyli jak bede w PL, czyli jeszcze gorzej niż jakbym teraz go miała załatwiać...), wziełam jakiś rachunek, podreptałam w dół, zarejestrowałam się, i o dziwo mam spotkanie z położna w srodę. Cóż za miła neispodzianka za koniec dnia. :)
Obserwuj wątek
    • trifti Re: Kolejny wątek paramedyczny. :) (nie, nie, żar 01.11.11, 12:38
      Wszystko dobre co sie dobrze konczy ;)
      • murasaki33 Re: Kolejny wątek paramedyczny. :) (nie, nie, żar 01.11.11, 13:22
        Fifka, ja tez mam takie dni, ze zaczynaja sie normalnie a potem co krok to gorzej i jazda po rowni pochylej w dol bez trzymanki, normalnie wziac stanac obok i uciec od siebie samej:)))
        Pod wieczor takiego dnia, gdy maz tylko przejdzie przez prog, nie zdazy sie rozplaszczyc nawet, ja juz melduje ze sama juz jadlam-nieprawda, dla nich obiad na stole i szybciutko mi tu myc rece bo stygnie, zaganiam dzieci do stolu i znikam na gorze. I nie ma mnie i NIE WOLNO do mnie sie zblizac pod grozba ataku wrzasku:))) Leze w wannie, robie maseczki i manikurypedikury, czytam gazety/ksiazki. Po 2h jestem ZUPELNIE inna, zupelnie jak nowa, gotowa do walki z codziennoscia:)
    • fifka01 Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 12:35
      Poszłam w środę do nowej położnej. Przyjęła mnie młoda, sliczna dziewczyna, Pam, która powiedziała, że moją nową połozną jest Fran, a ona jest tylko dziś w jej zastępstwie. Wizyta przebiegła jak najbardziej ok, ale na konec powiedziała, że nie może mi będąc na zastepstwie napisać listu do samolotu, bo to może tylko położna prowadząca ciążę. Ja jej na to, że przecież Fran mnie i tak nie zna jeszcze, a lecę w niedzielę, i potrzebuję ten list już. No ale była nieugięta. :)
      Dała mi numer do siedziby teamu położnych w mojej dzielnicy, i powiedziała, że jak tam zadzwonię, to one mi przygotują taki list i wyślą pocztą do domu. Fakt, że jest środa, a ja lecę w niedzielę i taki list do mnie nie dotrze na czas, wogóle nie był dla niej istotny.
      Powiedziała, żebym w takim razie poszła do swojego GP i on mi na miejscu napisze.
      Podziękowałam, poszłam do recepcji zamówić wizyte na jutro. Oczywiście na jutro nie mieli wolnego nic, ale powiedzieli, ze jak zadzwonię o 8.30 to mnie przyjma w ramach ergent. No głupio trochę, że być może komuś naprawdę potrzebującemu wizytę "zabiorę", no ale już innego wyjścia nie widziałam.
      Dziś od rana dzwoniłam, po pół godzinie zajętego sygnału zrozumiałam, że się nie dodzwonię i podreptałam tam pieszo z wózeczkiem. Niestety jak doszłam, wszystkie wizyty na dziś były zajęte, a na jutro od nowa ta sama śpiewka - proszę dzwonić od rana.
      Pani w recepcji zapytła o co w ogóle chodzi, wiec jej powiedzialam, że o list, a ona na to, że to położna powinna napisać. Wiec jej od poczatku całą historię opowiedziałam, tłumaczac, że wczoraj położna nie mogła, a na list czekać to ja nie mam czasu.
      Więc ona wpadła na pomysł, żebym do tego teamu położnych poszła to mi na mniejscu napiszą, i wytłumaczyła mi, gdzie to jest.
      Tam oczywiście nie było na miejscu Fran, czyli mojej nowej położnej, ale tlumaczę im, że ona i tak mnie nie zna jeszcze, i że mam przy sobie karte ciąży, z niej wynika, ze wszyskto jest perfect, i zeby mi napisała którakolwiek z nich. Ale się skonsultowały i uznały, że jednak nie mogą, bo linie lotnicze i tak respektuja tylko listy od GP. Ja na to, ze latam czesto, w pierwszej ciąży latałam 4 razy tam i z powrotem, w sumie osiem lotów z czego 4 w zaawansowanej ciąży, i wiem, jakie listy linie lotnicze, z których korzystam respektują, i wystarczy mi list od położnej. Ale pogadały i uznały, że nie napiszą. Musi być Fran.
      Opadłam już z sił. Nie mam już pomysłu, co jeszcze mogę zrobić. Przecież na pogotowie z tym nie pojadę?
      • aniaheasley Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:18
        Wciagnij brzuch w niedziele. A jak Cie pomimo to ktos zapyta, w ktorym tygodniu ciazy jestes to zabij go wzrokiem z pytaniem 'w jakiej ciazy??'
        • fifka01 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:25
          Ania, tak naprawdę, to ja jestem w 26 tygodniu, więc teoretycznie jestem w ostatnim momencie, kiedy nie potrzebuje jeszcze listu. Ale jestem gruba i brzuszysko mam jakbym miała rodzić za godzinę, i wiem, ze mnie o to zapytają i moga mi na słowo nie uwierzyć. To taki absurd lekki, nie?
          • aniaheasley Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:28
            Jak jestes jeszcze przed terminem, kiedy wymagany jest list to moze zabierz po prostu cokolwiek z wyraznie wpisana EDD do wgladu gdyby sie ktos pytal?
            • fifka01 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:34
              A wezmę, karte ciązy i tak wezmę, an wszekli wypadek, ale wiesz, w regulaminie czytałam dawno temu, ze oni maja prawo na oko ocenic, ze zle wyglądam, blado itd, i ze nie zezwalaja mi na wejscie na poklad... Dlatego ten list dla mnei taki wazny. Bo ja ogólnie żle wyglądam.:)
              • aniaheasley Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:38
                Nie zebym sie bron mnie panie dobry Boze czepiala ani nic, ale do tej pory odnosilam wrazenie, ze wygladasz wiec kwitnaco, jak paczek w masle :)

                A bo to latac Ci sie w ciazy zachcialo. W domu siedziec, obiady gotowac!
                • fifka01 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:44
                  Ale na jakiej podstawie tak sądziłaś? (tu wielkie oczy ze dziwienia:)
                  Musze lecieć do notariusza. Tutaj tego nie załatwię, i łatwiej mi poleciec teraz z dzieckiem i brzuchem, niz potem z dzieckiem i noworodkiem.:)
                  • aniaheasley Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 14:07
                    Chodzilo mi o to, ze pisalas niedawno, ze nad wyraz 'dobrze wygladasz', nawet odchudzac sie chcialas w ciazy...?
                    • fifka01 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 14:10
                      ta... wyglądam kwitnąco:) łatwiej mnie przeskoczyc niż obejsć. ;) to miałam na mysli.:)
                      czuję się świetnie, ale nadwaga, blada cera, podkążone oczy jakoś na pierwszy rzut oka temu przeczą:)
      • lucasa Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:21
        Nie mam już pomysłu, co jeszcze mogę zrobić. Przecież na pog
        > otowie z tym nie pojadę?

        jutro przed 8:30 czekaj przed drzwiami przychodni, to dostaniesz pierwsze wolne miejsce. i nie wychodz od GP bez listu.
        A
        • fifka01 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 13:30
          No chyba tak właśnie zorbię.
          • margaritka2919 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 16:04
            Miałam podobną "przygodę", tylko nie w ciąży. Potrzebowałam jak najszybciej widzieć się z GP. Przez trzy dni od 8.30 dzwoniłam do przychodni, po czym dowiadywałam się, że sorry, ale dziś już jest wszystko zajęte, proszę zadzwoń jutro. Czwartego dnia mój M o 8 rano pojechał osobiście, po czym pani w recepcji poinformowała, że nie umawiają osobiście na ten sam dzień, tylko telefonicznie. Więc M wyjął przy niej telefon, postał 10 minut zanim się dodzwonił i usłyszał "sorry ....." Pojechaliśmy do szpitala.
            • fifka01 Re: Mojej przygody ciąg dalszy:) 03.11.11, 18:09
              :)
              No ale jakbym ja z tym "problemem" na pogotowie pojechała, to by mnie przeciez do psychologa wyslali. :)
    • tym08 Re: Kolejny wątek paramedyczny. :) (nie, nie, żar 03.11.11, 14:40
      w mojej przychodni wypuszczaja emergency appointments 2 razy w ciagu dnia, rano kolo 8:30 i po poludniu o 14 (od 13 do 14 maja przerwe). Moze u Ciebie tez tak maja?
      • fifka01 Re: Kolejny wątek paramedyczny. :) (nie, nie, żar 03.11.11, 14:45
        Nie wiem. Ale cenna uwaga, sprawdze na przyszłość.
    • fifka01 EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 16:20
      Tadam tadam.
      Właśnie zadzwoniła do mnie położna z mojego nowego teamu. Jedna z tych, z którymi dziś rozmawiałam.
      (Zaznaczm na wstępie, że z nikim rozmawiałam w tonie pretensji.)
      Przeprosiła mnie za całe zamieszanie, że to nie moja wina, że "stara" położna prowadząca jest niedostępna, że "nowa" też, i że jutro rano odwiedzi mnie w domu jeszcze jedna z nich, której numer na wszelki wypadek przsłano mi sms'em, i ona mnie poogląda, zbada i napisze mi zaświadczenie na miejscu. :)
      Powiedziałam, że sama mogę się do niej zgłosić, bo teraz, to mam nawet calkiem blisko, ale nalegała, że to one mnie odwiedzą, bo ja się już i tak za tym nachodziłam.
      Ale mam banana, mówię wam, od ucha do ucha. :)
      • fifka01 Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 16:21
        że z nikim NIE rozmawiałam w tonie pretensji - miało być.
        • erga4 Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 17:52
          Nieźle się nachodziłaś :)
          A co do tygodni ciąży i wyglądu to miałam podobnie - leciałam w 24 tygodniu a wyglądałam na ostatni miesiąc ;) tylko zapytali mnie który tydzień - miałam ze sobą te papiery ciążowe jako potwierdzenie ale nawet tego nie wymagali - uwierzyli na słowo.
          • fifka01 Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 17:57
            Ja kiedyś już leciałam dokładnie w 26 tak jak teraz. w jedna strone spoko, ale z powrotem pani zapytała, który tydzień. Ja, ze 26. A ona na to: oj, pani taka blada, nie powinnam pani na pokład wpuscić, zle pani wygląda, może pani słabo? Wyobrażasz sobie, jak dopiero w tym momencie zbladłam?? Ale mnie wpusciła w kóńcu.
            Dlateog teraz sie wole zabezpieczyć listem.:)
      • murasaki33 Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 19:22
        Jeszcze nie chwal dnia, poczekajmy do jutra, bo a noz widelec spadnie snieg:)))), zepsuje jej sie auto, zrobia stajk autobusow i pani nie bedzie mogla dotrzec. Oby dotarla!
        • justmaga Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 20:00
          Oj co racja to racja. Kiedys do mnie polozna nie przyszla bo snieg spadl :) :D
          • fifka01 Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 20:49
            no dziękuję, dziękuję:)))))
        • lucasa Re: EPILOG (mam nadzieję) 03.11.11, 21:58
          murasaki33 napisała:

          > Jeszcze nie chwal dnia, poczekajmy do jutra, bo a noz widelec spadnie snieg:)))
          > ), zepsuje jej sie auto, zrobia stajk autobusow i pani nie bedzie mogla dotrzec
          > . Oby dotarla!

          ja tez czekam na ciag dalszy historii :)
          A
    • fifka01 The end. 04.11.11, 12:59
      O godzinie 11.49 wpadła przez dziurę na listy mała, biała koperta. Czysta, bez adresu, bez żadnego napisu.
      W niej znajdowało się pismo nastepującej treści:

      Dear Sirs,
      Re: Fifka, DOB dd/mm/yyyy
      I have reviewed the records of the above named person and can confirm that as of our last appointment on 2/11/11 she is fit to rly on 6/11/11.
      At present she is 25 weeks and has enjoyed a low risk pregnancy thus far.
      Yours sincerely
      (podpis i numer)

      Wiem, że liczyłyście jeszcze na co najmniej kilka odcinków:), ale niestety zakończenie nudne, "jak w polskim filmie".:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka