wildpoppy
05.11.13, 22:02
Mam problem z synem. Szukajac na necie informacji trafilam wlasnie na opis tego zespolu. Moj syn ma 5 lat i 7 mies. Problemy trwaja juz ponad pol roku. Z wymienionych tutaj symptomow ma wiecej niz 4:
Have temper tantrums
Be argumentative with adults
Refuse to comply with adult requests or rules
Annoy other people deliberately
Blames others for mistakes or misbehavior
Acts touchy and is easily annoyed
Feel anger and resentment
Be spiteful or vindictive
Act aggressively toward peers
Have difficulty maintaining friendships
Have academic problems
Feel a lack of self-esteem
Manifestations of the disorder are almost invariably present in the home setting, but may not be evident at school or in the community. Symptoms of the disorder are typically more evident in interactions with adults or peers whom the individual knows well, and thus may not be apparent during clinical examination. Usually individuals with this disorder do not regard themselves as oppositional or defiant, but justify their behavior as a response to unreasonable demands or circumstances.
Agresja w stosunku do mnie jest na porzadku dziennym. Syn nie ma dostepu do internetu, nie gra w gry codziennie. Wii raz na tydzien, gdy na kompie kilka razy w miesiacu. Szkole zaczal w tym roku. Mam spotkanie w tym tygodniu z nauczycielka. Czy w ogole jest sens rozmawiac i pytac? Syn nie opowiada, co sie dzieje w szkole. Twierdzi, ze nie pamieta. Jak mowi, to bardzo malo. Nasze pozytywne relacje leza w gruzach. Obwinia mnie o wszystko, twierdzi ze mam mu uslugiwac. Proste zadania jak rozlozenie sztuccow do szuflady czy sprzatniecie butow koncza sie wrzaskami i histeria. Syn nie chce absolutnie sie przytulac. Brzydzi sie, kiedy caluje go w policzek, zawsze sie wyciera. Jest roszczeniowy, jakkolwiek by nie spedzil dnia, typu kino, MacDonald, mini golf, wiecznie ma pretensje do mnie i do meza. Kilka razy powiedzial, ze jest tak nieszczesliwy, ze nie chce zyc.
Mlodszemu bratu otwieral furtke na schody, choc wiedzial ze nie wolno. Twierdzil, ze chcial widziec jak brat spada ze schodow. Osobiscie odpoczywam, kiedy jest w szkole. Chcialabym pojsc do pracy, bo jestem juz wykonczona psychicznie wojnami z wlasnym dzieckiem. Rzuca rzeczy na podloge i je depcze, patrzy na mnie i mowi, ze moge je prac, bo to moja praca, ze mam mu uslugiwac. Jedyne wyjscie to nie nakladac na niego zadnych obowiazkow? Ma nic nie robic w domu, zeby byl spokoj? Nie wiem, czy jestem totalna porazka rodzicielska? Maz bardzo duzo pracuje. Zwraca synowi uwage, kiedy ostentacyjnie okazuje mi brak szacunku (ojcu zreszta tez potrafi). Tata zabiera go do kina. Syn chodzi do Boys Brigade, teraz zacznie treningi pilki w klubie mlodzikow. Robimy co mozna, zeby mu zorganizowac czas na miare mozliwosci. Mlodsze dziecko musze chronic przed nim, potrafi byc wredny. Od roku w domu sa wieczne wrzaski, bo syn robi wszystko zeby mlodszemu wyrwac zabawke, popchnac, uszczypnac, cieszy sie i smieje, kiedy brat placze. Nie widze zadnej empatii w jego postepowaniu. Sa oczywiscie dni, ze jest ok i jakos zycie sie toczy. Mam czekac az z tego wyrosnie?