plain-vanilla
13.03.14, 12:47
Taka osobista refleksja. Cokolwiek bym nie wytlumaczyla, wlacznie z pokazywaniem zdjec na tablecie, to jestem obcieta beznadziejnie. Wlasnie wrocilam od fryzjera, glowa juz umyta, bo nie moglam patrzec na siebie. Angielski na poziomie C1, tablet ze zdjeciami, wytlumaczone, ze nie lubie wlosow po prostownicy i ulizanych, efekt pani uzyla prostownicy, po czym wlosy mi pieknie przylizala do glowy. Wiem, ze mnie zrozumiala dobrze. Wyprobowalam okolo 7 fryzjerek. Jednej mobile, od wejscia przez prog do wyjscia zajelo 10 minut obciecie moich wlosow, totalne olewajstwo, tragedia. Czy one naprawde w ogole nie sluchaja, co sie do nich mowi i po prostu odwalaja robote jak umieja? Rece opadaja, a ja mam ochote byc chamska.
Moje wlosy sa bardzo trudne, nie ma mowy, zebym sama obciela nawet grzywke, widac kazde ciecie. Sa sztywne i sterczace.
Czy naprawde trzeba zaplacic powyzej £40, zeby sie spodziewac porzadnego ciecia zgodnego z oczekiwaniami?