06.05.06, 00:14
Bardzo prosze o porade wszystkie Matki Polki które miały takowe doswiadczenie - niezbyt przyjemne ale niestety. Otóż dzis w południe moja córka (8 m-cy) spadła mi z łóżka. To była chwila ale dosłownie pół sekundy nieuwagi - nie moge sobie darowac ze cos takiego sie stało. Nie chce zebyscie mnie oceniały bo nie o to chodzi tylko pisze z porada na co zwrócic teraz uwage. Tj. chodzi mi o to czy moze byc jakis skutek tego upadku po jakims czasie. Córka spadła raczej na plecki - główka chyba nie uderzyła - zadnego guza, siniaka nie ma. Rączki i nózki tez w porzadku. Chyba wiecej sie przestraszyła o ile cos sie stało. Ale boje sie ogromnie ze moga byc potem jakies skutki tego upadku. Czy wy miałyscie i przezyłyascie cos podobnego?
Obserwuj wątek
    • olijka1 Re: Upadek 06.05.06, 00:56
      powinnas ja obserwowac, ale z doswiadczenia wiem, ze maluchy sa bardzo odporne
      na tego typu wypadki. nie powinnas miec wyrzutow sumienia, to sie zdarza, nawet
      nie wiesz jak czesto. nie znam dziecka, ktore by choc raz z czegos nie spadlo.
      nie martw sie. na pewno nic jej nie jest.
    • dorotus76 Re: Upadek 06.05.06, 13:10
      Widzisz mój mały łobuziak Pola też niedawno spadła z sofy, żeby
      było "śmieszniej" to 2 osoby dorosłe koło niej siedziały, ale jak piszesz to
      sekunda nieuwagi. Zdążyłam ją złapać jak już tułowiem była na podłodze i
      przestraszyłam się bo pomyślałam,że mogła rączkę zwichnąć albo nie daj boże
      złamać, ale na szczęście skończyło się na płaczu i szybko zapomniała.
      Z Wiki miałam kiedyś nieprzyjemną sytuację, jak miała 9 miesięcy i zaczęła
      chodzić, wyszła za dziadkiem za bramkę na schody, dziadek nie zauważył i spadła
      z 9 (!) kamiennych schodów. Ja byłam akurat w innym pomieszczeniu i usłyszałam
      okropny wrzask małej, leżała już na dole, oczko fioletowe i kilka siniaków na
      główce. Na szczęście nie straciła przytomności, bo nawet nie wiedziałabym, co z
      takim maluchem zrobić i pewnie wpadłabym w panikę. Wsadziliśmy ją do samochodu
      i pojechaliśmy do szpitala zbadać. Ponieważ miała jeszcze nie zarośnięte
      ciemiączko, zrobili jej usg przezciemiączkowe żeby wykluczyć krwiaki mózgu.
      Odpukać miałyśmy dużo szczęścia.
      Też się bałam,że będzie to miało jakieś dalekosiężne skutki i był nawet taki
      moment, że Wiki zaczęła bardzo późno mówić i nawet myślałam, że to przez ten
      upadek. W wieku 3 lat mówiła dosłownie kilka słów. Ale nie chodziłam po
      lekarzach, przeczekałam i jak poszła do przedszkola to się na dobre rozgadała i
      strach minął.
      Teraz jestem przeczulona na schody i 5 razy sprawdzam czy bramka jest
      zamknięta, bo Pola zaczęła już raczkować i wszędzie jej pełno.

      Z tego co wiem, należy dziecko po upadku obserwować, czy nie wymiotuje albo nie
      jest zbyt ospałe, bo to może świadczyć o wstrząśnieniu mózgu (i tak do 24-48
      h). Potem oznacza że jest OK.

      pozdrófka
      • ewika-uk Re: Upadek 06.05.06, 13:25
        zgadzam sie z dziewczynami,praktycznie kazde dziecko zaliczy upadek,i to nawet
        pod okiem opiekuna,takze nie martw sie na zapas,obserwuj,jak beda jakies objawy
        typu wymioty,goraczka to wtedy skontaktuj sie z lekarzem,jezeli nic takiego nie
        nastapi i pewnie tak bedzie to znaczy ze jest ok,i pewnie jeszcze nie raz zrobi
        ci jakas niespodzianke,ze malo zawalu nie dostaniesz,bo i tak nie
        upilnujesz,takie sa niestety nasze kochane maluchy,pozdrawiam
        Ewa
        • agancarz Re: Upadek 06.05.06, 15:08
          Zgadzam sie w zupelnosci z powyzszymi opiniami. To prawda maluchy wbrew pozorom
          sa dosc odporne na takie upadki, bo jakiez to dziecinstwo bez siniaka.
          Oczywiscie mowie tu otakich niegroznych upadkach.
          Ja z moim synkiem tez przeszlam dramat i panike.
          Gdy mial 10 miesiecy jezdzil w chodziku, a wiecie jak to wyglada jak przez prog
          sie nie da przejechac? Maluch za wszelka cene chce to zrobic i stalo sie w
          koncu mimo, ze moja mam byla tuz przy nim, bo ja akurat robilam synkowi
          jedzenie. Maly poprostu fiknal koziolka, ale pech chcial,ze upadl twarza na
          terakote. Jak uslyszalam przerazliwy wrzask to pedem do dziecka i co
          zobaczylam... zakrwawiona buzie, az sie sama rozplakalam. Okazalo sie, ze maly
          rozbil nos i swoimi dwoma malymi zabkami przecial gorna warge. Wygladalo to
          strasznie,nie moglam mu tego zatamowac i jeszcze na dodatek nie bylo samochodu
          w domu zeby do szpitala jechac ( a bylam u mamy na wsi). Co ja sie strachu
          najadlam. Wszystko jednak skonczylo sie dobrze, krwawienie ustapilo, po
          obserwacjach wszystko bylo w porzadku. Siniaki poznikaly i synek byl zdrow jak
          ryba. Wiem co czujesz, bo ja bylam wsciekla na siebie, ze nie widzialm dziecka
          jak upadl, bo moze bym go zlapala. Ale nie da sie uniknac nieuniknionego :D
          Dzis Dawid jest rozbrykanym maluchem i nieraz zdarzy mu sie jakis upadek, ale
          to nic groznego.
          Tak jak radza dziewczyny OBSERWUJ czy nie goraczkuje, czy nie jest zbyt
          spokojne, lub czy nie wymiotuje. Jesli cos Cie zaniepokoi to jak najszybciej
          zglos sie do lekarza.
          Pozdrawiam
          ANeta
          Dawidek

          Gabrysia
    • hanula Re: Upadek 06.05.06, 21:41
      Dziewczyny mają rację, dodam tylko tyle, żebyś się nie dręczyła. Nikt cię nie będzie osądzał, bo każdemu się taka sytuacja choć raz zdarzyła, tylko nie każdy się przyznaje. Moje dziecko mając rok spadło ze schodów - niedomknięta bramka i dosłownie parę sekund nieuwagi. Nic jej się nie stało, ale byłam tak przerażona sytuacją, że natychmiast zawiozłam ją do lekarza. Musiałam nieźle wyglądać, bo zamiast badać dziecko, lekarka zaczęła mnie uspokajać. Tak że nie martw się, wszystko będzie dobrze.
      • uk2005 Re: Upadek 07.05.06, 00:09
        Chciałam dziewczyny wszystkim Wam podziękować za słowa otuchy. Troszeczkę mnie
        uspokoiłyscie. Nabawiłam się takiego stracha że myślałam że umrę. Siedziałam i
        płakałam - moja córcia zdążyła juz sie po tym wszystkim uspokoic a ja nadal
        płakałam. Potem ona zadzierała główkę siedząc na moich kolanach zagłądała mi w
        oczy i śmiała się do mnie bo myślała że ja się śmieje - a ja wyłam jak głupia.
        Póki co zachowuje się tak jak przed upadkiem - jest zadowolona i dalej
        kręciołek. Jak czytałam wasze opowiesci to sama do siebie mowiłam "o moj boze" -
        a moj mąż " co tam sie stało":) Stwierdziłam ze do waszych opowieci to moja
        córcia to i tak lekko upadła a ja taka panike sieje. Naprawde wam dziekuje za
        dobre słowo i dodanie otuchy. Zycze wam by wasze pociechy nigdy ale to nigdy
        nie narobiły juz wam takiego strachu jakie same przezyłysmy.
      • uk2005 Re: Upadek 07.05.06, 00:21
        Chciałabym podziekowac bardzo wszystkim mamom które podzieliły sie ze swoimi doswiadczeniami i dodały mi otuchy. Po waszych "upadkach" to stwierdzziłam ze moja niunia to i tak lekko spadła. Jak czytałam wasze opowiesci to za głowe sie łapałam. Wy to dopiero przezyłyście. Mnie tak sparaliżowało ze płakałam jak głupia. Moja niunia zdążyła sie już uspokoić - siedząc na moich kolanach spoglądała na mnie i się do mnie uśmiechała - myślala że jak się do niej śmieje - a ja tak wyłam. Na tę chwilę jest z nią wszystko w porządku - zachowuje się tak jak zwykle - czyli ok. Dziękuję Wam raz jeszcze i życzę dużo cierpliwości i skupienia. Pozdrawiam
        • uk2005 Re: Upadek 07.05.06, 00:23
          Sorki ale mysłałam ze pierwsza moja wiadomosc nie została wysłana. Ot, to takie podwojne podziekowania w takim razie będa:)
    • mama5plus Re: Upadek 07.05.06, 15:09
      Dziewczyny juz napisaly co tylko mozna na ten temat.
      Wiem,z e to wielki stres dla Ciebie, a dodatkowo matczyny instynk swoje robi.
      Ja przy kazdym dziecku zaklinam sie, ze nie pozwole, zeby spadlo chocby z 10 cm
      albo w cos rabnelo i niestety na zaklinaniu sie konczy ;-P
      Zwykle w okolicy pol roku jesli nie wczesniej ;)
      Nie da sie raczej upilnowac, chyba, ze bys malucha trzymala 24h/dobe w
      wyslanym gabka kojcu a i tak pewnie by sobie jakas krzywde zrobil ;)
      Podrapal sie we frustracji albo uderzyl kolanem w glowe ;)
      A co dopiero raczkujacy czy uczacy sie chodzic brzdac. ;)
      Szczesliwie natura tak to wymyslila, ze niemowlaki i male dzieci maja jeszcze
      bardzo elastyczne kosci a poza tym spadajac z czegos nie reaguja strachem i tym
      samym nie napinaja miesni, sa raczej rozluznione i to chroni je przed urazami.
      Taki maluch potrafi przez 15 min glowa w sciane walic i, jak czytalam, bez
      zadnych zmiam w mozgu, na dodatek z usmiechem a doroslego po jednym uderzeniu
      glowa by pol dnia bolala ;)
      Oczywiscie trzeba jak najbardziej dom zabezpieczyc i wyobraznia tez sie
      niestety rozwija przy dziecku w piorunujacym tempie ;), ale wszystkiego tez nie
      da sie przewidziec i, jak piszesz, wystarczy chwila (nawet nie nieuwagi bo moze
      to byc w 100% na Twoich oczach)
      Najwazniejsze by dziecko nie stracilo przytomnosci.
      Jesli krzyczy to wszystko jest dobrze ;)
      Pozniej przez ok dobe trzeba obserwowac czy nie ma wymiotow, zaburzen
      rownowagi i innych nietypowych reakcji. Dla mnie to jest najgorsza katorga bo
      zaraz we wszystkim sie dopatruje problemu ;)
      Kiedys moja prawie 4latka zsunela sie z 2 schodkow(wyslanych chodnikiem)
      schodzac z moja siostra na dol (doslownie na jej oczach i obok niej). Siostra
      oczywiscie z kacem moralnym. Ja w sumie bez obaw bo to nie wygladalo wcale
      groznie.
      Nastepnego dnia siostra ze swoim mezem pojechali do Londynu pozwiedzac a mnie
      dziecko obudzilo wymiotami:/. Oczywiscie panika bo juz sobie skojarzylam.
      Dzwonie na A&E, gdy im wspomnialam o upadku, wyslali pogotowie 8-O, ktore
      pojawilo sie zanim zdazylam porzadnie oczy otworzyc.
      Maz w pracy. Sanitariuszka pomogla mi ubrac mlodsza dwojke i zapakowali nas
      wszystkich :/ Spedzilismy tam caly dzien na obserwacji i...sie okazalo, ze
      paskudnym zbiegiem okolicznosci dziecie ma jakiegos rotawirusa. W drodze
      powrotnej juz dwojka wymiotowala :/
      Maz pod drzwiami z choinka(bo dzien przed Wigilia), wystraszony, (bo sasiad mu
      powiedzial, ze pogotowie nas zabralo :-O ), bez kluczy. Siostra na szczescie
      dowiedziala sie dopiero gdy wrocili z Londynu wieczorem wiec ja stres ominal :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka