mamahania2
29.07.07, 08:50
Wlasnie wczoraj przyszla do nas sasiadka z pretensjami ze nasze dzieci(jedno
2,5 roku drugie 10 miesiecy) budza ja w nocy placzem i krzykami.Owszem synek
(nasze mlodsze dziecko)budzi sie czasem w nocy na mleko i potem zasypia ale
o "rozpaczliwym placzu i histerycznym krzyku" jak stwierdzila sasiadka jakos
sobie nie przypominam.Nasza corka tez czasem sie budzi ale i tak juz
sporadycznie i tez bez placzu(owszem jak sie wprowadzilismy tu pol roku temu
to przez 2miesiace mielismy noc w noc pobudke z placzem ale juz jej to
przeszlo).Naprawde dzieci mamy spokojne a to,ze moj synek nauczyl sie
ostatnio (w ciagu dnia oczywiscie) krzyczec z radosci to juz inna sprawa.Z
tym to juz nic nie moge zrobic,no chyba, ze bede mu co chwile zaklejac buzie
smoczkiem.No i owszem zgadzam sie ze ostatnio wiecej placze w ciagu dnia bo
chyba przechodzi taki etap ze jak wychodze z pooju albo klade go na podloge
to jest wrzask(juz to przerabialam ze starsza corka i tragedii z tego nie
robie.)W kazdym razie dowiedzielismy sie ze: moj maz to pedofil,ona napewno
zadzwoni na policje,ze nagrywa te wszystkie"wrzaski",ze nasz synek jest
uposledzony,a i jeszcze na koniec zapytala czy przypadkiem nie jestesmy
nielegalnymi emigrantami.Niedouczona jakas ta nasza sasiadka.Dola mam
okropnego.Czy tu naprawde dzieci nie moga plakac?Czy zawsze sa jakies
podejrzenia ze robi sie dziecku krzywde?Jak sobie czasem patrze na to jak
inne mamy traktuja swoje dzieci to mysle ze nasze to maja dobrze.A tak
naprawde najwieksza krzywde nasza sasiadka robi swoje corce urzadzajac kilka
razy w tygodniu zakrapiane imprezy.Jakos my nic o tych halasach nie
mowimy.Powiedzcie mi czy ktos tez mial takie ataki od strony sasiadow?
Musialam sie jakos wyladowac z tej goryczy...