Dodaj do ulubionych

Starość nie radość

28.05.08, 23:14
Dzisiaj mam strasznego doła bo mama zadzwoniła z wiadomością, że
moja 90 letnia babcia przewróciła się drugi raz w domu, doznała
wylewu i jest w szpitalu. Nikogo nie rozpoznaje, nie wstanie już z
łóżka wg lekarza, potrzebuje 24h opieki. Moja mama będzie jej
opiekunką czego bardzo się boi. Jutro babcia zostaje wypisana i ma
zostać przywieziona do rodziców do domu. Babcia ma swoje mieszkanie
ale już tam chyba nie wróci. Mam doła bo martwię się babcią i tym,
że moja mama jest aktywną osobą, taka non stop opieka wykończy ją
fizycznie i psychicznie. I wyrzucam sobie, że tak daleko mieszkam,
że mama całkiem sama z tym problemem bo tata ciężko pracuje (a moja
druga babcia też ostatnio po dwóch atakach serca). No i na dodatek
myślę też (nie po raz pierwszy) o tym co ja jedynaczka zrobię jak
moi rodzice będą w podeszłym wieku, kto się nimi zajmie. Będę
musiała wrócić do Polski. Sto tysięcy różnych myśli mi krąży po
głowie. Wiem, że wiele z was ma rodzeństwo ale jak jedynacy mają
zamiar rozwiązać problem opieki nad starszymi rodzicami, napiszcie
bo smutno mi wyjątkowo. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • izabelski Re: Starość nie radość 30.05.08, 14:59
      najlepszym wyjsciem - to znalezienie kogos, kto bedzie przychodzil
      do babci w ciagu dnia, zeby twoi rodzice nie musieli byc uwiazanie
      24/7 w domu

      to bedzie im potrzebne,zeby nei czuli sie ofiarami sytuacji i zeby
      nei byli szarpani wyrzutami sumienia,ze z jednej strony obowiazek i
      milosc - a z drugiej niechec do obloznie chorej mamy/tesciowej

      jeslibyscie wynajeli mieszkanie babci - to za et pieniadze powinno
      wystarczyc na zaplacenie takeij wlasnie opiekunce

      • yadrall Re: Starość nie radość 30.05.08, 15:35
        JA wlasnie wrocilam z Polski gdzie jechalam prawie z nia na dzien,bo
        moj tato,choc jeszcze wcale nie specjalnie stary (56 lat) dostal
        zawalu i wyladowal w szpitalu... Niby moja mama sie nim opiekowala i
        bez klpootu sobie radzila,ale ja nie moglam usiedziec w UK...
        Wiedzac,ze stan Taty jest ciezki i roznie moze byc spakowalam sie i
        pojechalam. Nigdy bym sobie nie wybaczyla,ze moj tato moze umrzec,a
        ja nie bede przy nim. Dzis juz tato jest w domu (wypisamli go we
        wtorek),ale wiem,ze czeka go operacja by-pasow,wiec znowu polece do
        Polski-z dwoch powodow,zeby byc pzy nim,ale jednoczesnie by moja
        mama nie byla sama w tych trudnych chwilach...
        Jednoczesnie to wszystko uswiadomilo,mi,ze rodzice sa coraz stasi i
        najprawdopodobniej za jakis czas beda wymagali opieki. Dlatego tez
        zaczynamy z mezem rozmawiac o ew. powrocie do Polski (sa tez rodzice
        mojego meza). Mysle,ze zdecydowanie lepiej zdecydowac sie na powrot
        np. za trzy lata i potem wszystko przygotowac niz wracac na
        wariackich papierach,bo trzeba zaraz dzis zaopiekowac sie powaznie
        chorym rodzicem...
        Ogolnie trudne to wszystko...
        • joa33 Re: Starość nie radość 31.05.08, 09:41
          Moi Rodzice sa jeszcze "mlodzi" i sprawni. Mam tylko brata, ktoremu na pewno nie
          w glowie bedzie opieka nad Rodzicami, wiec mysle, ze w razie co to ja sie
          zaopiekuje. Mojego Meza Rodzice sa duzo starsi i mysle, ze beda potrzebowali
          opieki predzej. Dlatego tez zamierzamy w ciagu 3-5 lat wrocic do Polski
          (oczywiscie to jeden z powodow). Nie wyobrazam sobie oddania Rodzicow/Tesciow do
          domu starosci.
          BTW ostatnio widzialam zawieszke w aucie:
          "BE NICE FOR YOUR CHILDREN. THEY WILL CHOOSE YOUR NURSING HOME"
    • mama5plus Re: Starość nie radość 31.05.08, 13:26
      Poleczko, swietnie Cie rozumiem.
      Moi dziadkowie juz nie zyja. Odeszli zanim wyjechalam. Niektorzy
      gdy bylam dzieckiem - ledwo co ich pamietam (mama jest poznym
      dzieckiem, tato prawie najmlodszym z rodzenstwa, jego mama zmarla
      wczesnie)
      Moj tato zmarl w zeszlym roku. Zostala mama ktora po leczeniu raka
      radzi sobie OK. Narazie...

      Ja mam rodzenstwo. Brat i siostra sa w Polsce. Drugi brat tutaj.
      Byc moze na stale.
      Jednak nie moge tez oczekiwac ze wszystko wezma na siebie. Siostra
      sporo pomaga ale nie jest na miejscu.
      Mieszka pon 100km dalej i 3 ma malych dzieci.
      Narazie to nie ma znaczenia. W przyszlosci jest gotowa zabrac mame
      blisko siebie (kupili nawet mieszkanie dodatkowe z mysla o jednych
      badz drugich rodzicach). Jednak sek w tym ze mama nie wyobraza sobie
      mieszkania w bloku (rozumiem ja doskonale) ani nawet przeprowadzki
      w inne miejsce.
      Wlasciwie tylko z tego wzgledu rozwazamy powrot do Polski za ok 5
      lat moze.
      Narazie tylko rozwazamy, nastawiamy sie i wewnetrznie i
      zewnetrznie.

      No i debatujemy z rodzenstwem i z mama jak najlepiej bedzie jej
      pomoc.
      Choc nadal po smierci taty to wszystko jeszcze swieze wiec tez
      trudno od niej decyzji oczekiwac.

      Jeszcze sobie tego nie wyobrazam(przeprowadzki do PL). Juz bardziej
      moj maz chyba ale zobaczymy.
      Z drugiej strony on ma tu rodzicow. Z ojcem nie jest zwiazany
      (poza tym ojciec wyprowadzil sie daleko z druga zona - wlasnie w
      celu opieki nad jej rodzicami) ale z mama i owszem.
      Ma tez siostre ktora w tej chwili ma z tesciowabliski kontakt.

      Tesciowa jest wielka zwolenniczka domu starcow i tam sobie swa
      przyszlosc wyobraza. Jej matka tam dopelnila zywota i tez tak
      chciala.
      Ale to narazie. Narazie jest tez aktywna choc ma problemy ze
      zdrowiem.
      • gobisha Re: Starość nie radość 31.05.08, 13:52
        ja jestem jedynaczka, w dodatku moi rodzice sa rozwiedzeni, wiec nie moga liczyc na siebie nawzajem i mam ogromny dylemat. Wlasnie po 6 latach mieszkania w GB dochodze do wniosku, ze chyba jednak tu jest moje miejsce. Coraz mniej jestem w stanie wyobrazic sobie powrot do Polski, gdzie czekaja rodzice i glosno, zwalszcza moja matka, dopominaja sie opieki na starosc. Meza rodzice sa razem i w lepszej kondycji niz moi, poza tym maz ma 2 braci jeszcze. Na tapecie jest wiec przede wszystkim temat opieki nad moja matka. Nie potrafie w tej chwili znalezc rozwiazania, mysle przede wszystkim o tym, ze naszym obowiazkiem jest zadbac o dobro naszych Dzieci. Ma przeogromny metlik w glowie. Nie pomoglam Ci Poleczko swoim postem, ale przynajmniej wiesz, ze nie jestes jedyna. Natomiast rada izabelski brzmi bardzo sensownie.
    • realistka2008 Re: Starość nie radość 31.05.08, 17:28
      Był nie tak dawno w gazecie reportaż na ten temat. Bardzo poruszający, bo były wypowiedzi osób, które opiekowały się schorowanymi rodzicami przez długie lata.
      Myślę, że dopóki tego nie doświadczymy to nie zdajemy sobie sprawy jak trudne to jest. Dodatkowo chyba dochodzi jeszcze pewna rozbieżność- w Polsce, a przynajmniej w pokoleniu moich rodziców oczywiste jest, że obowiązkiem dziecka (córki) jest opieka nad rodzicami na starość. Tego nikt nie śmie kwestionować, podważać.
      W UK wydaje mi się, że oddanie rodzica do domu opieki nie jest postrzegana jak najgorsza zbrodnia. Jest to jedna z opcji.
      Ja mam braci w Polsce, mieszkają w tym samym mieście co mama, ale moja mama jest przekonana, że to właśnie ja jako córka, się nią na starość zajmę. Że albo wrócę, albo zabiorę ją do siebie.

      A tu link do artykułu. Polecam do przeczytania dyskusję pod tekstem, szczególnie osób, które opiekowały się same zchorowanym rodzicem.
      wyborcza.pl/1,76842,4640786.html
      • alusia255 Re: Starość nie radość 31.05.08, 21:48
        My z mezem tez ciagle zastanawiamy sie co zrobimy z moja mama jak
        bedzie potzrebowala juz opieki , zwlaszcza lekarskiej. Moj tata
        umarl w tym roku w Londynie, a mama czesto przyjezdza do nas na 2, 3
        tygodnie, zebysmy mogli sie widziec no i my jezdzimy do polski ze 2
        razy w roku. Ale bardzo chcialabym, zeby moja mama dolaczyla do nas
        jak juz pojdzie na emeryture. Pytanie tylko co bedzie jak zacznie za
        kilka lat ( nie daj Boze) chorowac i potrzebowac leczenia Jak
        poradzic sobie w takich sytuacjach z lekarzami, szpitalami skoro
        mama w sumie bedzie tylko naszym gosciem. Ach... zycie, zycie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka