Dodaj do ulubionych

podroz w chuscie

12.02.09, 11:22
jak do tej pory na dluzsze wyjscia albo podroze autobusem, pociagiem zawsze
bralam wozek, ale podrozowanie po londynie z wielkim trzykolowym wozkiem i
lezacym niemowlakiem nei jest takei proste. dzisiaj zamierzam wrzucic go w
chuste i w droge... ale troche sie obawiam, nie wiem dlaczego ale jakos tak
mam stracha.
czy ktoras z waz brala takiego malucha 2-3 mies na parogodzinna wyprawe w
chuscie? jak sie poruszacie pociagami, metrem itd. z tymi wszystkimi schodami
i bez wind?
Obserwuj wątek
    • w_iika Re: podroz w chuscie 12.02.09, 12:11
      Ja zawsze mam wozek, a w nim starszaka:) Maluch przebywal w chuscie przez pierwsze 3 miesiace swojego zycia, bo wozek byl od 3 miesiaca zycia. Nie wspominam tego zbyt dobrze, bo ja jednak lubie miec wybor wozek czy chusta. Ale jak starszak byl jeszcze jedynym dzieckiem, ja w ogole wozka nie uzywalam, tylko w upaly. W metrze sama wnosze wozek, mamy lekkiego maclarena, dziecko jedno jest w srodku,a drugie w chuscie, podobnie wnosze ich jednoczesnie na pietro, gdy wracamy ze spaceru a oboje spia. Co do metra, to z reguly trafia sie tysiac chetnych osob, ktore rzucaja sie na pomoc (tak, mieszkamy w Londynie...). Powodzenia, ten pierwszy raz jest najgorszy:)
      • evian5 Re: podroz w chuscie 12.02.09, 12:18
        no wlasnie we wtorek jechalam pociagiem z wozkiem i mialam do pokonania schody.
        w drodze powrotnej jak wyjelam dziecko i zbieralam sie do zlozenia wozka i
        wniesienia calego tego majdanu to jeden pan bardzo sympatyczny nam pomogl. a w
        centrum londynu zamiast jechac metrem to naginalam 1 godz na piechote tam i z
        powrotem 1 godz. bo balam sie, ze w metrze sobie nie poradze.
        dzisiaj biore chuste i mam nadzieje, ze dzieki temu nasza wyprawa bedzie trwala
        o wiele krocej. musze tylko wpasc na chwile do konsulatu odebrac paszport.
        poza tym tak na marginesie to ostatnio dopiero przelamalm sie, zeby karmic
        piersia poza domem. do tej pory moje wypady musialam ograniczyc do max . 3 -4
        godz. bo choc bralam butelke ze soba to piersi mi rosadzalo. ostatnio wybralismy
        sie do pubu na obiad i piwko i usiedlismy w takim cichym kacie gdzie byly tez
        inne rodziny z dziecmi i my jedlismy fryty a synek pil mleczko.
        ostatnio tez w naszym konsulacie wzielam krzeslo i schowalam sie w cichym kacie
        i nakarmilam. ufff., ulga, pierwsze koty za ploty bo robi sie cieplo i bedziemy
        chcieli robic wypady za miasto w weekendy.
        • ann_a30 Re: podroz w chuscie 12.02.09, 13:09
          Ja tylko używam chusty, nie mam wózka i nie kupię. I doskonale mi się sprawdza.
          Ale ja nie mieszkam w Londynie, tylko w na odludziu, gdzie nie ma nic, tak więc
          wózek po wertepach, górach, śniegu po kolana, itp to nie dla mnie... Zresztą
          wiatr mógłby przewrócić albo ja bym nie utrzymała (nie żartuję, tu są takie
          wiatry:))
          • evian5 Re: podroz w chuscie 12.02.09, 17:31
            no ja mam taki wlasnie wozek 'terenoey', moj maz sie smieje ze 'land rover',
            sprawdza sie na spacery po okolicy, my mieszkamy pod londynem, prawie na wsi.
            nawet w lesie ostatnio bylismy na dlugim spacerze.
            a wlasnie wrocilam z londynu i jestem b.zadowolona z chusty. co prawda plecy
            mnie bola (6kg) ale na zatloczone ulice, metro i pociagi to suoer wygoda. moje
            dziecko albo spalo albo sie rozgladalo wokolo. nie plakal w ogo;e i wygladal na
            zadowolonego, no i chusta pomogla w karmieniu.
    • izabelski Re: podroz w chuscie 12.02.09, 23:05
      wieki temu wozilam 9 miesieczniaka w huscie pociagiem i metrem - nie
      wiem czego sie boisz?

      jak go odbieral maz i wracal z nim do domu to wszyscy w wagonie (bo
      to bylo w godzinach 17:30-18) byli bardzo zainteresowani maluchem i
      lekka doza zazdrosci przygladali sie im obojgu :-)
    • azbestowestringi Re: podroz w chuscie 12.02.09, 23:10
      mlody w chuscie chodzil ze mna od 3 dnia zycia. najpierw w wiazanej
      na brzuchu, potem w MT na brzuchu, teraz ma 20 miesiecy wiec albo
      idzie sam na nogach, albo wiaze go na plecach. chusta to lepszy
      wynalazek logistyczny niz kolo ;)
      • w_iika Re: podroz w chuscie 13.02.09, 11:23
        Wiecie co, jak czytam posty tego typu co powyżej, to upewniam się, że z moimi dziećmi jest coś nie w porządku. Zadne z nich ( a mam ich raptem dwoje) nie usiedziało mi w chuście zbyt długo. Obiawiałam się podróży autobusami, bo jeśli dziecko nie zasnęło w chuście ( a moje należą do egzemplarzy krótko spiących), to miałam murowany atak płaczu i histerii, jeśli nie pozwoliłam na odpowiednia dawkę ruchu, co w chuście jest mocno utrudnione, żeby nie powiedzieć - niemożliwe...:) Z wózkiem jest identycznie - mój 10miesięczniak siedzi w wózku 10 do 15 min, a potem, jeśli nie uśnie, wije sie tak, że MUSZę go wyjąć, bo ludzie na ulicy patrzą na mnie podejrzliwie...:) Ja nie przesadzam...
        Moje dzieci po prostu muszą się wyszaleć ruchowo, a chusta to uniemożliwia niestety...:( Teraz moje dzieciaki mają 2 lata i 10 miesięcy. Starszak wędruje sam przez 1,5 godz zanim jest na tyle zmęczony, że da sie gdzieś unieruchomić. Maluch jest gorszy, bo jeszcze nei chodzi,a raczkowac na ulicy nie pozwalam:)... Jak już sie obudzi, to przez przynajmniej godzine musi byc w intensywnym ruchu, połączonym z gromkimi okrzyakami, żeby dało się go gdzieś włożyć (chusta lub wózek). Gdy wię c jestem na dłuższej wyprawie, i mały zbudzi sie, a w pobliżu nie ma żadnej Costy czy innego Nero, a pogoda jest niepewna, przezywam koszmar:):):)
        Dlatego tez strasznie mnie dziwia ludzie, którzy wkładają dziecko do chusty i już... Choć przyznam, że na ostatnim wyjeździe maluch zachowywał się jak idealny chuściarz, może krajobrazy mu sie podobały...:)
        pozdrawiam, marzę, żeby maluch zaczął chodzić, mogłabym wtedy znów zacząć wychodzić bez stresu:)
        • evian5 Re: podroz w chuscie 13.02.09, 12:54
          no wlasnie tego sie obawialam, ze moj syn zacznie kopac nozkami,
          wiercic sie i bedzie chcial wyskoczyc. ale spoko, siedzial bardzo
          spokojnie, rozgladal sie wokolo, mysle ze to dlatego ze bylismy w
          ciaglym ruchu, wiec mial kalejdoskop przed oczami i to go tak
          absorbowalo.
          • ann_a30 Re: podroz w chuscie 13.02.09, 13:30
            Mój też cicho siedzi w chucie. Jak nie śpi, to zwykle się rozgląda. Ale nie
            wyrywa się, chyba że jest głodny... Poza tym zasypia dość szybko. Ale jeszcze
            nie wie, co to znaczy raczkować, chodzić, nawet siedzieć.
            • w_iika Re: podroz w chuscie 13.02.09, 13:39
              Ha, bo ja małego nosiłam bez przeszkód dopóki nie odkrył, że mozna sie
              przewracac na brzuch, i że wtedy jest fajnie...:) A jak to odkrył, to zaraz
              zaczęło sie pełzanie, raczkowanie, i z chusty wiązanej przerzuciłąm sie na
              kółkowa, w której z reguły lądowała starsza córka...Na szczęście dziweczynki są
              lżejsze niz chłopcy, więc moge ją nosić nawet jak zaśnie, a wózek zajęty pzrez
              malucha:)
    • liley11 Re: podroz w chuscie 13.02.09, 21:51
      ja bralam, co prawda starszego - bo 8 miesieczna i wiecej. Super
      sobie chwale. Radze jednak wziac maly bagaz podreczny na koleczkach -
      bo maluch w chuscie i torba na przewijanei na ramieniu to za duzo
      jak na moje gabaryty.
    • basiak36 Re: podroz w chuscie 13.02.09, 23:53
      W takim wieku spokojnie, bardzo czesto wtedy korzystalam z chusty. Teraz tez ale
      juz rzadziej, ma 16 miesiecy.
      • evian5 Re: podroz w chuscie 14.02.09, 11:44
        moj niby ma 2,5 mies. i 6kg wagi ale po 4 godzinach bolaly mnie plecy. moze cos
        zle zamotalam?
        • basiak36 Re: podroz w chuscie 14.02.09, 21:57
          Moze faktycznie cos z wiazaniem nie tak... Ja dzisiaj lecialam do Polski z
          dziecmi, coreczka w chuscie (chusta kolkowa) zasnela mi kiedy samolot ladowal,
          nie dalo sie jej obudzic, bo sie darla od razu, za bardzo zmeczona byla. I w
          chuscie udalo mi sie mimo tej jej wagi i wzrostu ulozyc na kolyske, spala tak
          przez godzine, a ja w miedzyczasie czekalam na bagaz i wozek. Nie wiem co bym
          zrobila gdyby nie chusta...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka