gacek1964
21.01.13, 12:18
Witam!
W tym roku przy okazji planowania urlopu narciarskiego, postanowiliśmy być bardziej oryginalni i wybrać region mniej znany ale jednocześnie dający możliwości do swobodnego pokonywania dużych odległości bez odpinania nart. Wybór padł na Vialattea a konkretnie miejscowość Sestriere. I to był strzał w 10, napewno pogodowo, gdy w oddalonych o 200-300 km w linii prostej na wschód Dolomitach, pogoda była delikatnie rzecz ujmując nieszczególna, tam przez tydzień nartowania było raptem parę godzin zachmurzenia ale bez opadu, a tak to słońce i błękitne niebo, przy dość silnych mrozach dochodzących do -15 st w dzień. Także pogoda prawie idealna, prawie bo zdarzał się silniejszy wiatr co potęgowało znaczne odczucie zimna, ale i na to znajdą się sposoby :)
Pod względem stricte narciarskim to prawdziwa ekstraklasa. Mnogość bardzo dobrych i długich tras, ciekawie poprowadzonych w zróżnicowanym terenie, sprawia że można je pokonywać w różnych konfiguracjach całymi dniami. Z tych ciekawszych to na wyróżnienie zasługują trasy olimpijskie w Sestriere z Monte Motta do Borgaty (olimpijski Kandahar nasri, trasy nr 8,9 i 10), w Sansicario rewelacyjna trasa olimpijska i Rio Nero, w Sauze doulx trasy nr 11 i 12 poprowadzone w głownej mierze w lesie. I wiele, wiele innych.
Najsłabszym rejonem moim zdaniem jest Cesena i Claviere, ale za to nadrabiają to widokami.
Karnet 6-dniowy Vialattea (cena po zniżce 173 euro!) pozwala również spędzic 1 dzień we francuskim Montegenevre. Podróż w jedną stronę zajmuje ok 2 godzin (oczywiście na nartach), trasy tam również trzymają odpowiedni poziom i nudzić się tam jest niesposób, a i infrastruktura nowoczesniejsza.
Jeżeli chodzi o ogólne przygotowanie tras to bez zarzutu, śnieg bardzo szybki, zmrożony, niestety nie wszędzie jest sztuczne naśnieżanie, co szczególnie na niżej położonych i południowych stokach powoduje że wychodzą gdzieniegdzie kamienie i trawa.
Jednak największą zaletą tego regionu są kompletne pustki (może prócz weekendu). Jeszcze nigdy wczesniej nie zdarzyło mi się jeździć na tak pustych trasach i co za tym idzie tak przygotowanych, bez żadnych muld aż do końca dnia.
Z minusów to prócz wcześniej wspomnianego braku sztuczego nasnieżania (ponoć 35% tras go posiada) to należy wymienić infrastrukturę wyciągową, która w głownej mierze jest stara i wolna, czasami waląca niemiłosiernie po łydkach (może prócz Sestriere i Sansicario gdzie na potrzeby olimpiady dokonano częściowej wymiany).Trochę to przypomina mi sytuację z wyciągami w Cortinie, z tą różnicą że w całej Vialattea nie spotkałem żadnego krzesła z osłonkami, co jest chyba ewenementem w ośrodku o takiej skali i wielkości (400 km tras). Także w tej dziedzinie należałoby wiele poprawić żeby dojść chociaż do średniego alpejskiego poziomu.
Reasumując ośrodek ten bardzo polecam i osobiście uważam za doskonałą alternatywę i odskocznię dla Dolomitów. Z zastrzeżeniem, że jest on przeznaczony dla raczej średnio i zaawansowanych narciarzy.
pozdro