Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Skier's Edge

    IP: *.214.70.78.Dial1.Boston1.Level3.net 16.11.01, 02:18
    Jakie jest Pani zdanie na temat maszyny do cwiczenia techniki jazdy firmy Skier's Edge? Czy moze mi
    Pani poradzic, w jaki sposob moge zachecic zone do korygujacych technike jazdy cwiczen na tejze?
    Pytam, choc sam mam wyrobione zdanie (jest wspaniala). Niestety, zona traktuje ja jako urzadzenie
    typu "aerobic" i nie wierzy, ze technike mozna na niej wspaniale ulepszyc. Jak ja przekonac? Zona
    jezdzi "siedzac na tylach", co doprowadza mnie (i ja) do bialej goraczki.
    Pozdrowienia dla Eksperta.
    Obserwuj wątek
      • joanna.jablonska Re: Skier's Edge 20.11.01, 12:59
        Jest kilka maszyn do poprawiania techniki. Nie wiem dokładnie na jakich
        zasadach działa skier's edge, ale prosze pamietać, że;
        obecnie technika jazdy nieco się zmieniła i podczas skrętu nie wykonujemy juz
        skrętnych ruchów stóp (raczej "przerzucamy" narty z jednej strony na
        drugą "wciskając" je jakby w podłoże. Na skutek ich budowy i naszego nacisku i
        popchnięcia nart w przód wykonywany jest skręt). Wiele maszyn niestety wymusza
        ruch skretny stóp. Jeśli przysle mi Pan trochę bliższych danych będę mogła
        precyzyjniej odpowiedzieć na pytanie.
        • Gość: Bert Re: Skier's Edge IP: *.214.67.65.Dial1.Boston1.Level3.net 20.11.01, 23:59
          Postaram sie opisac zasade dzialania. Maszyna zmusza praktykanta do ruchow bocznych, to znaczy w
          kierunku prostopadlym do kierunku jazdy. Absolutnie nie prowokuje do wykonywania ruchow
          skretnych stop, a nawet je uniemozliwia. Prosze wyobrazic sobie wozek ktory dzieki zamocowanym na
          nim rolkom moze toczyc sie po dwoch wygietych i nieruchomych szynach (rurkach) wykonujac ruch
          oscylujacy. Szyny wygiete sa w taki sposob, ze wozek jest w najwyzszym polozeniu (w stosunku do
          podlogi) gdy znajduje sie on w srodkowej pozycji (szyny sa wygiete symetrycznie, srodek najwyzej,
          konce nizej).Aby przesunac wozek w bok trzeba uzyc znacznej sily, ktora jest nastawialna w zaleznosci
          od wagi i umiejetnosci praktykanta. Do wozka zamocowane sa wymienne kolyski, w ktorych narciarz
          staje. Sa trzy ich rodzaje:1) jedna kolyska wstarczajaco duza na dwie stopy-obie stopy spoczywaja na
          jednym (wspolnym) dnie kolyski 2)dwie niezalezne kolyski, jedna na prawa i jedna na lewa
          stope.(wersja 1 i 2 pozwala na swobodne kolysanie stop bez ograniczen, to znaczy bez wysilku.) 3)
          Dwie kinematycznie niezalezne kolyski ale wysilek jest wymagany aby "zakolysac kazda z nich".
          Wszystkie te kolyski, widziane z boku, przypominaja ksztalt litery "U": narciarz stoi na dnie litery U tak
          ze dlugosc jego stopy (stop) miesci sie pomiedzy pionowymi palkami litery U kolyski. Gorne konce
          obu palek litery U zamocowane sa przegubowo do wozka, o ktorym bylo wczesniej; "kolysanie" jest
          mozliwe jedynie wokol jednej wspolnej dla obu przegubow osi. Ta os obrotu pokrywa sie z
          kierunkiem jazdy (wzdluz linii spadku stoku). Uff.. czy moze Pani to wszystko sobie wyobrazic?
          Moim zdaniem, to wszystko dziala swietnie. Maszyna zmusza do utrzymywania balansu przy ruchach
          na boki, nie dopuszcza do obciazania narty/stopy dostokowej(mozna z niej spasc, jesli sie to zrobi), o
          ruchach skretnych stop nie ma mowy. Jedynym problemem jest balans ciala tyl-przod o ktorym trzeba
          pamietac samemu. Moja lepsza polowa zalatwia sprawe balansowania tyl-przod przez wypiecie
          siedzenia do tylu i pochylenie gornej czesci ciala, od pasa w gore, do przodu. Ja z tym walcze, do dzis
          bez skutku. Probowalem naklonic ja do cwiczen bez kijkow (to znaczy "bez trzymanki",) ktore ona
          wykorzystuje do utrzymania rownowagi typu tyl-przod. Jest to dla niej troche ryzykowne, bo zdarza sie
          jej spasc z maszyny jesli uda mi sie kijki schowac.
      • Gość: Agata Re: Skier's Edge IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 15:33
        Może nie jestem ekspertem, ale na nartach jezdżę dosyć dobrze. I mialam okazję
        korzystać z w.w. urządzenia. Niestety, na tym poziomie, na jakim jest w tej
        chwili pana żona, to urządzenie nie spełni pokładanych w nich nadziei. To
        urządzenie nie nauczy kończyć ją skętu, ani jeżdzić szerzej (to najważniejsze w
        przypadku kłopotów z utrzymaniem nart - "jeżdżeniem na tyłach").
        W takiej sytuacji najlepiej byłoby w czasie wyjazdu w góry wykupić dla żony
        lekcję z dobrym instruktorem - najwiecej by się nauczyła, a i jeszcze
        oszczędziliby sobie państwo nieprzyjemności związanych z kłóceniem się na
        stoku - ciężko uczyć swoich bliskich.

        Pozdrawiam
        • Gość: jj Re: Skier's Edge IP: *.sympatico.ca 11.12.01, 15:58
          Gość portalu: Agata napisał(a):

          > Może nie jestem ekspertem, ale na nartach jezdżę
          dosyć dobrze. I mialam okazję
          > korzystać z w.w. urządzenia. Niestety, na tym
          poziomie, na jakim jest w tej
          > chwili pana żona, to urządzenie nie spełni
          pokładanych w nich nadziei. To
          > urządzenie nie nauczy kończyć ją skętu, ani jeżdzić
          szerzej (to najważniejsze w
          >
          > przypadku kłopotów z utrzymaniem nart - "jeżdżeniem
          na tyłach").
          [...]
          > stoku - ciężko uczyć swoich bliskich.
          >
          Gdzies zaginal moj post powiedzmy ze jest missing in
          action. A bylo w nim mniej wiedej tak:

          Generalnie zgadam sie calkowicie z ta opinia.
          Myske ze zadna maszyna nie jset w stanie nauczyc
          naistotniejszych elemantow jazdy na natrach Elementow
          niezbednych a moze najniezbedzniejszyc w poczatkowym
          okresie nauki ( jakze czesto zapomnianych w procesie
          nauki poczatkujacych ) mam tu na mysli elementy takie
          jak niezlaezna praca nog, balans ciala przy prowadzeniu
          skretu , wyjsciu ze tegoz i zapocatkowaniu nastepnego.
          Zachownaie rownowagi przy zmianie kata nachylenia stoku
          itp itd.

          Mysle ze nacznie leprzym rozwiazaniem sa treningi w
          teranie zwlaszcza pofalowanym z malumi wzniesieniami
          moga byc krotkie skarpy z dosc duzym spadkiem, bieganie
          slalomu miedzy drzewami w lesie itp itd.

          Co do zony to mam taka sprawdzonar recepte.
          Zimplementowelem to gdzies na poczatku lat 70.
          Potem paru moich kolegow zastosowalo ta metode ze
          100% skutkiem.
          Otoz metoda ta polegan na zabraniu zony na oboz
          narciarski gdzie wysoko w gory z dala od zgielku
          drowiskowo-kurortowego - jakies gorski schronisko
          typu powieddzmy Samotnia.
          Oboz powinien byc pod konic sezonu.najlepiej zeby byl
          dla zaawansowanych. Ot taki preznet mikolajowy czy tez
          gwiazdkowy. Spodziewany efekt: zona jko kbieta jest
          osoba ambitna i sama bedzie sie domagac wyprowadzenia
          na narty, bedzie sluchac roznych korekt z uwaga i
          starqc stosowac sie do nich co by na obozie wypasc jak
          najlepiej. Taka kuracje nalezy powtorzyc przez dwa
          kolejne sezony potem sama bedzie kombinaowc jak by tu
          wyskoczyc na narty w powazne gory.

          Kuraja ta byla zastosowan na przestrzeni lat w znanych
          mi 11 wypadkach, wszystki zakonczyly sie pozytywnie.


          Zdrowka j



      • Gość: Bert Re: do Agaty, JJ IP: *.214.72.253.Dial1.Boston1.Level3.net 12.12.01, 04:32
        Troche dziwia mnie wypowiedzi panstwa. Wnioskuje z nich, ze dobrze na nartach jezdzicie i wiecie o
        czym pisalem. Czy zdajecie sobie jednak sprawe z faktu, ze kazda umiejetnosc fizycznej koordynacji
        ruchow (a umiejetnosc nartowania jest jedna z nich) polega na wyrobieniu "pamieci miesni"?
        Oznacza to, ze organizm nabiera prawidlowy do sytuacji nawykow bez koniecznosci myslenia i
        analizowania co zrobic nalezalo by w danej chwili. Inaczej mowiac, zlych nawykow nalezy sie pozbyc,
        dobra koordynacje przyswoic jako nawyk (po to jest tak zwany training, nawet ten z ciezarami), na
        zasadzie repetycji. Warto tez pamietac, ze "pamiec miesni" nie jest sprawa wieczna, i , na skutek
        braku repetycji wlasnie, z czasem zanika. Sami chyba dobrze wiecie, ze w kontekscie jazdy na nartach
        jednomiesieczny pobyt na stoku (non-stop) znaczy wielokrotnie wiecej niz cztery jednotygodniowe
        wypady. To oczywiste. "Pamiec miesni" zanika. (Doskonale zdaje sobie sprawe, ze nie mozna
        wpowadzic sie w stan oszolomienia alkoholowego przez przypominanie sobie ile alkoholu zawiera
        lampka wina jesli sklep alkoholowy jest zamkniety a lodowka pusta). Fakty sa takie, ze maszyna
        pozwala na wykonanie, powiedzmy, 600 pelnych cykli (dwa razy wiecej skretow) w 1/2 godziny (na
        wiecej sil moze nie wystarczyc, jesli robimy to bez przerwy), co jest wiecej niz jeden pelny dzien na
        stoku, o zaprawie kondycyjnej nawet nie wspominajac. Tyle o zasadzie. Wracajac do kwestii
        umiejetnosci jazdy mojej lepszej polowy, to jest ona instruktorem narciarskim od pietnastu lat i na
        natrach spedza srednio trzy miesiace w roku. Do tego dochodza treningi latem (wymagane) i jakies
        inne zajecia w klasie o ktorych nie chce mi sie pisac. Klopot polega na tym, ze ma ona vertigo (lek
        wysokosci) ktory jest trudny do opanowania/kontrolowania; co dziwniejsze, nie ma problemow ze
        stroma gora o stalym nachyleniu, problem pojawia sie, gdy nachylenie nagle zmienia sie na
        stromsze tak ze nie widac co dalej. Wtedy reakcja jest siadanie w "rear seat" (jakby unikanie
        niewidocznej stromizny) i nastepnie pochylenie gornej czesci ciala do przodu (co, wedlug mnie, jest
        wyrobiona reakcja na utrzymanie rownowagi). Zona potrafi zakamuflowac to wszystko zgrabnie przez
        podparcie sie dwoma kijkami (tylko ja o tym wiem) przez ulamek sekundy i, jak tylko zobaczy dalsza
        szesc stoku, wszystko wraca do normy. Jej brac instruktorska dobrze o tym wszystkim wie (nie o
        dwoch kijkach jednoczesnie) i nie widzi w tym wszystkim nic zlego, ot, normalna reakcja, nie ma o
        czym mowic. Zreszta, pomijajac ten hick-up, zona jezdzi lepiej niz jej koledzy, i dla osob z zewnatrz
        zaden problem nie istnieje.
        Swiecie wierze, ze sa to sprawy do opanowania. Zona potrafila nauczyc sie kontrolowac strach przed
        wyciagiem krzeselkowym wiele lat temu (kiedys po usadowieniu sie w krzeselku zamykala oczy na
        chwile, po starcie nigdy nie bylo problemu, nawet gdy krzeselko wisialo wysoko, bo juz nie bylo
        momentu niewidzenia co dalej, to znaczy nie bylo urwiska; dzis bez zamykania oczu wsiada i jedzie).
        Nie mam ambicji wykurowania jej z vertigo, ale wiem, ze reakcje na pojawienie sie urwiska mozna
        kontrolowac na zasadzie repetycji. Miedzy innymi, temu wlasnie moglaby sluzyc maszyna SKIER'S
        EDGE. Wydaje sie, ze jest mozliwe wyrobienie innego nawyku / reakcji na wyimaginowana
        potencjalna utrate rownowagi tyl-przod (to takze opinia sportowych lekarzy) na zasadzie tworzenia
        stanu utraty rownowagi i powtarzania poprawnej reakcji. Od tego ten watek zaczal sie.
        Pomijajac kwestie vertigo, wypada mi powtorzyc jeszcze raz, ze proces nauki jazdy na nartach mozna
        kapitalnie skrocic uzywajac tej maszyny samemu, bez instruktora, jesli robi sie to swiadomie. Jest to
        zreszta rutynowa procedura nauczania nartowania od zera dla tych bardziej chcacych. Wszystkie
        kwestie zwiazane z umiejetnoscia utrzymaniem rownowagi lewa-prawa, angulacji kolan, bioder,
        przeciwskretow gornej czesci ciala, antycypacji, obciazania jednej (dowolnej) nogi lub obu, itd.
        maszyna zalatwia wysmienicie. Jesli pamietamy, co to jest "pamiec miesni" i na czym polega proces
        nauki jazdy na nartach oczywiste jest dlaczego.
        PS. Nie jestem reprezentantem firmy SKIER'S EDGE i nie jestem materialnie zainteresowany w
        reklamowaniu tejze firmy.
        • Gość: jj Re: do Agaty, JJ IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 06:05
          Gość portalu: Bert napisał(a):

          > Troche dziwia mnie wypowiedzi panstwa. Wnioskuje z
          nich, ze dobrze na nartach j
          [...]
          > Klopot polega na tym, ze
          > ma ona vertigo (lek
          > wysokosci) ktory jest trudny do
          >opanowania/kontrolowania; co dziwniejsze, nie m
          > a problemow ze
          > stroma gora o stalym nachyleniu, problem pojawia
          sie, gdy nachylenie nagle zmi
          > enia sie na
          > stromsze tak ze nie widac co dalej. Wtedy reakcja
          jest siadanie w "rear seat" (
          > jakby unikanie
          > niewidocznej stromizny) i nastepnie pochylenie gornej
          czesci ciala do przodu (c
          > o, wedlug mnie, jest
          > wyrobiona reakcja na utrzymanie rownowagi). Zona
          potrafi zakamuflowac to wszyst
          > ko zgrabnie przez
          > podparcie sie dwoma kijkami (tylko ja o tym wiem)
          przez ulamek sekundy i, jak t
          > ylko zobaczy dalsza
          > szesc stoku, wszystko wraca do normy. Jej brac
          instruktorska dobrze o tym wszys
          > tkim wie (nie o
          > dwoch kijkach jednoczesnie) i nie widzi w tym
          wszystkim nic zlego, ot, normalna
          > reakcja, nie ma o
          >[...]

          Opsss !!! ?
          a to inna sprawa teraz wszystko zaczyna byc nie co
          jasniejsze. Ok Wszystko o pamieci miesni jest OK.

          Ale tu jest sprawa raczej psychiczna niz fizyczna.
          Nie jestem expertem od lekow. Ale na moj gust cwiczenie
          na maszynie w zamknietej przestrzeni ?

          Przeciez to chodzi o lek wysokosci moze trzeba
          pomyslec o sportach uzupelniajacych, Lekka wspinczka,
          wedrowki po stromszych stokach, nocne spacery po
          stromych skarpach, stokach, skoki do wody,
          zjzady na linie w nieznana ale zabespieczona przestrzen.

          Cwiczenie na maszynie w zamkinetym pomieszceniu nie
          daje chyba koniczego kontekstu otwartej przestrzeni.
          Nie jestem fachowcem ale ja bym szedl w kierunku
          sportow uzupeniajacych i cwiczen w terenie
          pozwalajacych na pokonanie wspomnianego leku.

          Znajomosc zamknietego pomieszczenia daje pewnosc tego
          co nastepuje a to zupelna odwrotnosc tego co powinno
          byc wytrenowane.
          Wydaje sie ze zona ma problem z tym co najpiekniesze
          w narciarstwie tzn spadaneiem na scianke w pelniej
          szybkosci i odnajdowywaniem rownowagi na
          niespodziewanej i niewidocznej stromiznie.
          Jak pokonac ten lek ?

          Mysle ze przez symulowanie mometu przekracznia
          punktu rozpoczecia stromizny w grach i zabawch
          terenowych.
          Moze cwiczenia ze starej szkoly tzn jazda w
          sladzie kilku osob. jedzie 4-8 osob w sladzie tzn jeden
          za drugim bardzo ciasno prawie po nartach
          poprzedzajcego osobnika. Duza szybkosc na poczatek
          jakies male skoki przez niska kosodrzewine, potem
          padaczki tzn spadajace stromizmy itp.

          Na zakonczenie dnia jazda w sladzie lub nie ale bez
          kijkow ot tak dla wykorzenienia nawyku .

          Pozdrowienia j
        • Gość: jj Re: do Agaty, JJ supplement IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 07:40
          Gość portalu: Bert napisał(a):

          > Klopot polega na tym, ze ma ona vertigo
          > (lek wysokosci) ktory jest trudny do
          > opanowania/kontrolowania; co dziwniejsze, nie
          > ma problemow ze stroma gora o stalym nachyleniu,
          > problem pojawia sie, gdy nachylenie nagle zmienia
          > sie na stromsze tak ze nie widac co dalej. Wtedy
          > reakcja jest siadanie w "rear seat" ( jakby unikanie
          > niewidocznej stromizny) i nastepnie pochylenie gornej
          > czesci ciala do przodu (co, wedlug mnie, jest
          > wyrobiona reakcja na utrzymanie rownowagi). Zona
          > potrafi zakamuflowac to wszyst ko zgrabnie przez
          > podparcie sie dwoma kijkami (tylko ja o tym wiem)
          > przez ulamek sekundy i, jak tylko zobaczy dalsza
          > szesc stoku, wszystko wraca do normy.

          No to chyba powyzszy cytat jest jestestwem sprawy.
          Innymi slowy nie jest to problem techniki, pamieci
          miesni. Miesnie wiedza dokladnie co powinny zrobic ale
          glowa je hamuje.

          Obejzalem sobie przez ciekawosc to cudo wybralem wersje
          Black Diamond jak ze to nibyna strome stoki.

          www.skiersedge.com/product/product.html

          No wyglda obiecujaco ale nie wydaje mi sie ze to
          pomoze w przypadku panskiej zony. Zona nie ma problemu
          z pamiecia miesni a z psychicznym lekiem przed nieznana
          stromizma. Nie sadze ze ta maszyna symuluje cos takiego.

          Moje 3 grosze na ten temat. Teoria jest OK maszyna
          perfekt ale nie ten przypadek.
          A tak na nawiasem mowiac to na takiej maszynie
          rzeczywiscie mozna sie zarypac ze tak sie wyraze w
          krotkim czasie. Jednak nie symuluje ona zmiennej
          stromosci, zmiennego promienia skretu nie cwiczy takze
          przenoszenia ciezaru wzdluz osi nart.
          Przynamniej tak to wyglda.

          Pozdrowienia j
        • Gość: jj Re: do Agaty, JJ supplement IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 07:41
          Gość portalu: Bert napisał(a):

          > Klopot polega na tym, ze ma ona vertigo
          > (lek wysokosci) ktory jest trudny do
          > opanowania/kontrolowania; co dziwniejsze, nie
          > ma problemow ze stroma gora o stalym nachyleniu,
          > problem pojawia sie, gdy nachylenie nagle zmienia
          > sie na stromsze tak ze nie widac co dalej. Wtedy
          > reakcja jest siadanie w "rear seat" ( jakby unikanie
          > niewidocznej stromizny) i nastepnie pochylenie gornej
          > czesci ciala do przodu (co, wedlug mnie, jest
          > wyrobiona reakcja na utrzymanie rownowagi). Zona
          > potrafi zakamuflowac to wszyst ko zgrabnie przez
          > podparcie sie dwoma kijkami (tylko ja o tym wiem)
          > przez ulamek sekundy i, jak tylko zobaczy dalsza
          > szesc stoku, wszystko wraca do normy.

          No to chyba powyzszy cytat jest jestestwem sprawy.
          Innymi slowy nie jest to problem techniki, pamieci
          miesni. Miesnie wiedza dokladnie co powinny zrobic ale
          glowa je hamuje.

          Obejzalem sobie przez ciekawosc to cudo wybralem wersje
          Black Diamond jak ze to nibyna strome stoki.

          www.skiersedge.com/product/product.html

          No wyglda obiecujaco ale nie wydaje mi sie ze to
          pomoze w przypadku panskiej zony. Zona nie ma problemu
          z pamiecia miesni a z psychicznym lekiem przed nieznana
          stromizma. Nie sadze ze ta maszyna symuluje cos takiego.

          Moje 3 grosze na ten temat. Teoria jest OK maszyna
          perfekt ale nie ten przypadek.
          A tak na nawiasem mowiac to na takiej maszynie
          rzeczywiscie mozna sie zarypac ze tak sie wyraze w
          krotkim czasie. Jednak nie symuluje ona zmiennej
          stromosci, zmiennego promienia skretu nie cwiczy takze
          przenoszenia ciezaru wzdluz osi nart.
          Przynamniej tak to wyglda.

          Pozdrowienia j
        • Gość: jj Re: do Agaty, JJ supplement IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 07:41
          Gość portalu: Bert napisał(a):

          > Klopot polega na tym, ze ma ona vertigo
          > (lek wysokosci) ktory jest trudny do
          > opanowania/kontrolowania; co dziwniejsze, nie
          > ma problemow ze stroma gora o stalym nachyleniu,
          > problem pojawia sie, gdy nachylenie nagle zmienia
          > sie na stromsze tak ze nie widac co dalej. Wtedy
          > reakcja jest siadanie w "rear seat" ( jakby unikanie
          > niewidocznej stromizny) i nastepnie pochylenie gornej
          > czesci ciala do przodu (co, wedlug mnie, jest
          > wyrobiona reakcja na utrzymanie rownowagi). Zona
          > potrafi zakamuflowac to wszyst ko zgrabnie przez
          > podparcie sie dwoma kijkami (tylko ja o tym wiem)
          > przez ulamek sekundy i, jak tylko zobaczy dalsza
          > szesc stoku, wszystko wraca do normy.

          No to chyba powyzszy cytat jest jestestwem sprawy.
          Innymi slowy nie jest to problem techniki, pamieci
          miesni. Miesnie wiedza dokladnie co powinny zrobic ale
          glowa je hamuje.

          Obejzalem sobie przez ciekawosc to cudo wybralem wersje
          Black Diamond jak ze to nibyna strome stoki.

          www.skiersedge.com/product/product.html

          No wyglda obiecujaco ale nie wydaje mi sie ze to
          pomoze w przypadku panskiej zony. Zona nie ma problemu
          z pamiecia miesni a z psychicznym lekiem przed nieznana
          stromizma. Nie sadze ze ta maszyna symuluje cos takiego.

          Moje 3 grosze na ten temat. Teoria jest OK maszyna
          perfekt ale nie ten przypadek.
          A tak na nawiasem mowiac to na takiej maszynie
          rzeczywiscie mozna sie zarypac ze tak sie wyraze w
          krotkim czasie. Jednak nie symuluje ona zmiennej
          stromosci, zmiennego promienia skretu nie cwiczy takze
          przenoszenia ciezaru wzdluz osi nart.
          Przynamniej tak to wyglda.

          Pozdrowienia j
          • Gość: jj ... JJ supplement - cos mi server mnozy posty IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 07:48
            przepraszam j

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka