Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 11.12.01, 20:19
    Witam,
    Wiem, że Pani Ekspert jest miłośnikiem nart, ja natomiast obecnie jestem na
    etapie podjęcia decyzji narty czy deska?. Chciałabym usłyszeć, Pani opinie na
    temat: który z tych sportów uważa Pani za bezpieczniejszy?.
    Prosze o opinie także forumowiczów:))
    Dzięki!
    Obserwuj wątek
      • Gość: jj Re: Dylematy IP: *.sympatico.ca 11.12.01, 23:08
        Gość portalu: anet napisał(a):
        [...]
        > Prosze o opinie także forumowiczów:))
        > Dzięki!

        Od 7 lat zwoze polamancow. Na podstawie tego
        doswiadczenia moge
        powiedziec ze narty sa bespieczniejsze. Typowymi kntujzmi
        deskowcow sa wybicia stawu barkowego i rozne uszkodzenia
        przedramienia , stawu ndgastkowego czy tez lokciowego,
        pekniecia
        obojczyka silne udezenia glowa podczas bezwladnego upadku
        powodujace casami chilowa utrate przytomnisci.
        Poza tym deskowicze maja tzw martwy punkt widzenia.
        Pozycja na
        desce nie pozwala im widziec dokladnie jednej strony bywa
        to
        przyczyna czestych kolizji.
        Wydaje mi sie ze glowna przyczyna powyzszych kontuzji sa
        upadki
        spowodowane brakiem pelnej niezaleznej pracy nog poprzez
        zwiazanie ich z jednolita paszczyzna deski.
        Na pewno na desce mozna szybciej zaczac sie zeslizgiwac
        ze stokow. Zaczac uprawiac szeroko rozumiane biale
        szalenstwo.
        Narty wymagaja nieco wiecej parcy u podstaw w poczatkowym
        okresie. Jednak narty pozwalaj na znacznie wiekasza
        niezaleznosc
        pracy nog co pozwala na leprzy balans a zmienna szerokosc
        rostawienia nog w zaleznosci od stomosci, mozliwosc
        odbica sie
        z jednej nogi na druga w sytuacjach krytycznych itp itd.

        Jest to moja prywatna obserwacja nie poparta zadna
        statystyka
        w zwiazku z tym moze to byc opina bardzo subiektywna i
        nie do
        konca prawdziwa. Cokolwiek nie wybierzesz tozdecydowanie
        nalezy
        podejsc do tego bardzo powaznie. zaprawa fizyczna ,
        poznanie
        tajnikow techniki zdrowy rozsadek, uwglednianie innych
        na stoku oraz
        postepowanie zgodnie z kodeksem narciarskim jest
        naleprzym
        sposobem na bespieczenstwo.


        Pozdrowienia j


        • Gość: MaciekS Re: Dylematy IP: *.amdahl.com 14.12.01, 17:10
          Gość portalu: jj napisał(a):

          > Gość portalu: anet napisał(a):
          > [...]
          > > Prosze o opinie także forumowiczów:))
          > > Dzięki!
          >
          > Od 7 lat zwoze polamancow. Na podstawie tego
          > doswiadczenia moge
          > powiedziec ze narty sa bespieczniejsze. Typowymi kntujzmi
          > deskowcow sa wybicia stawu barkowego i rozne uszkodzenia
          > przedramienia , stawu ndgastkowego czy tez lokciowego,
          > pekniecia
          > obojczyka silne udezenia glowa podczas bezwladnego upadku
          > powodujace casami chilowa utrate przytomnisci.
          > Poza tym deskowicze maja tzw martwy punkt widzenia.
          > Pozycja na
          > desce nie pozwala im widziec dokladnie jednej strony bywa
          > to
          > przyczyna czestych kolizji.
          > Wydaje mi sie ze glowna przyczyna powyzszych kontuzji sa
          > upadki
          > spowodowane brakiem pelnej niezaleznej pracy nog poprzez
          > zwiazanie ich z jednolita paszczyzna deski.
          > Na pewno na desce mozna szybciej zaczac sie zeslizgiwac
          > ze stokow. Zaczac uprawiac szeroko rozumiane biale
          > szalenstwo.
          > Narty wymagaja nieco wiecej parcy u podstaw w poczatkowym
          > okresie. Jednak narty pozwalaj na znacznie wiekasza
          > niezaleznosc
          > pracy nog co pozwala na leprzy balans a zmienna szerokosc
          > rostawienia nog w zaleznosci od stomosci, mozliwosc
          > odbica sie
          > z jednej nogi na druga w sytuacjach krytycznych itp itd.
          >
          > Jest to moja prywatna obserwacja nie poparta zadna
          > statystyka
          > w zwiazku z tym moze to byc opina bardzo subiektywna i
          > nie do
          > konca prawdziwa. Cokolwiek nie wybierzesz tozdecydowanie
          > nalezy
          > podejsc do tego bardzo powaznie. zaprawa fizyczna ,
          > poznanie
          > tajnikow techniki zdrowy rozsadek, uwglednianie innych
          > na stoku oraz
          > postepowanie zgodnie z kodeksem narciarskim jest
          > naleprzym
          > sposobem na bespieczenstwo.
          >
          >
          > Pozdrowienia j
          >
          >




          Zwiazane nogi jako przyczyna kontuzji to bzdura a nie tlumaczenie. "Zwiazane"
          nogi powoduja ze nie ma czestych polaman nog jak wsrod narciarzy. Kolana zdarzaja
          sie owszem, ale glowny problem to rece a nie nogi. Uszkodzenia nadgarstkow.


          Glowna przyczyna kontuzji nie jest to glupawie i pokretnie oskarzane zlacznie
          nog, ale brak umiejetnoci jazdy i czeste upadki.


          Prosze mi wierzyc ze odkad sie scigam na snowboardzie na bramkach mialem
          widowiskowe upadki i przerazonych widzow. Jednak nigdy nie zdarzylo mi sie miec
          problem z nogami poza przemeczonymi miesniami czy nadwyrezonymi sciegnami.
          Natomiast wilokrotnie poteznie udezalem rekoma i glowa w twardo ubity snieg.

          To nie byly upadki typu "przewrocilem sie" tylko np. przlecialem w powietrzu z
          doc pokazna predkoscia i ladowalem na ziemi slizgajac sie przez wiele metrow
          zanim wyhamowalem (choc i to kontroluje odkad deska na szczescie trzyma obie nogi
          razem i wlasnie pozwala na hamowanie w czasie upadku).

          Tu nie trzeba oceniac po zwozonych tylko po statystykach z bardziej
          reprezentatywnych miejsc.

          Pozdrawiam
          • Gość: --Michal Kajdany i inne historie IP: *.tiaa-cref.org 14.12.01, 22:23
            Maciek swietnie rozwinal problem "zwiazancy nog, wiec mysle ze tu nie ma
            zadnych problemow. Podchodzac do problemu odwrotnie mozna wywnioskowac ze
            rozlaczenie nog jest podstawowym probleme ze zrzystkich kontuzjak stawow w
            nogach u narciarzy.

            Co do "martwej strefy" w polu widzenia deskarza, to nie da sie zaprzeczyc. Ale
            taki sam problem maja narciarze bo nie widza z tylu. Moim zdaniem caly problem
            jest wyimaginowany, sa jasne zasady pierszenstwa.
            • fibin Re: Kajdany i inne historie 15.12.01, 07:58
              Taki sam problem mają wszyscy ludzie (i wiekszość zwierząt), bo nie widzą z
              tyłu:)
              Uprawiałem (i uprawiam) wiele różnych sportów i musze przyznać, że wciąż boję
              się związanych nóg, choć pady, nawet na twarde podłoze, nie są mi obce. Może
              kiedyś się przełamię i zaryzykuję, ale jak na razie cieszę się nartami a syn
              cieszy się deską. I tak trzymać! Niech zima będzie z nami! Pzdr:)
              • Gość: --Michal Re: Kajdany i inne historie IP: *.client.attbi.com 16.12.01, 02:21
                Zgadza sie moj dwo deskowy przyjacieli!
                ... i Pozdrawiam. Co do padow to pomaga w wielu sytuacjach nie tylko na desce,
      • fibin Re: Dylematy 12.12.01, 12:46
        Jeździmy z synem dwa lata (już? dopiero?), obaj zaczynaliśmy na nartach, ale
        syn szybko przestawił się na deskę i jest bardzo zadowolony. Ja tylko zmieniam
        narty na coraz lepsze i również jestem szczęśliwy. Deska mnie nie pociąga,
        kojarzy mi się z kajdanami na nogach, których nawet nie można rozsunąć. Ale to
        rzecz bardzo indywidualna. Myślę, że wzsyscy jesteśmy jedną wielką wspaniałą
        rodziną ludzi kochających sport, śnieg, swobodę i odrobinę szaleństwa bez
        względu na to kto na czym i jak jeździ! Moja żona właśnie zaczyna...Pzdr:)
        • Gość: MaciekS Re: Dylematy IP: *.amdahl.com 14.12.01, 17:16
          fibin napisał(a):

          > Jeździmy z synem dwa lata (już? dopiero?), obaj zaczynaliśmy na nartach, ale
          > syn szybko przestawił się na deskę i jest bardzo zadowolony. Ja tylko zmieniam
          > narty na coraz lepsze i również jestem szczęśliwy. Deska mnie nie pociąga,
          > kojarzy mi się z kajdanami na nogach, których nawet nie można rozsunąć. Ale to
          > rzecz bardzo indywidualna. Myślę, że wzsyscy jesteśmy jedną wielką wspaniałą
          > rodziną ludzi kochających sport, śnieg, swobodę i odrobinę szaleństwa bez
          > względu na to kto na czym i jak jeździ! Moja żona właśnie zaczyna...Pzdr:)


          Oczywiscie. I to jest piekne. Jesli ktos lubi jeden sport a nie drugi to powinien
          trzymac sie swojego hobby.

          Skojarzenia z kajdanami ackolwiek sluszne jednak w praktyce nie sa tak straszne.
          Z drugiej strony deskarze mawiaja o narciarzach "a po co mi tyle sprzetu?"

          Naturalnie czlowiek ma dwie nogi i moze nam sie wydawac ze spiecie ich ogranicza.
          No w pewnym stopniu tak, ale Ci co juz zdecyduja sie na to znajduja radosc w
          panowaniu nad sprzetem przy pomocy "spietych razem" nog. To jest wyzwanie i wcale
          nie jest niemozliwym opanowac wiekszosc manewrow mozliwych na nartach (tak
          nawiasem mowiac jest niewiele moze jedna ktorej niestety nie da sie zrobic na
          nartach choc mozna sie zblizyc). Wiekszosc jednak rzeczy ktore od kilkudziesieciu
          lat robia narciarze jeszcze nie jest opanowana przez deskarzy. No coz... zbyt
          mlody sport, ale w tym mozna rownierz znalezc piekno - piekno odkrywania.



          Pozdrawiam
      • marcinuss Re: Dylematy 12.12.01, 18:50
        Włożylem sobie kiedyś na nogi deskę. Pamiętam tylko szybkie uderzenie jakby
        pałką pod kolana (później się dowiedziałem, że zrobiłem tzw. błąd krawędzi).
        Jeszcze pamiętam, że chyba uderzyłem twarzą w lód. Poleżałem chwilę (dobrze, że
        zdjąlem okulary przeciwsłoneczne), wstałem, pocałowałem moje narty, zapiąłem i
        pojechałem... Mój kolega, który nieźle już jeździ na desce, często o niej
        mówi "Dziecko k...i szatana". Ciekawe dalczego?
        • Gość: jj Re: Dylematy IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 20:40
          marcinuss napisał(a):

          > Mój kolega, który nieźle już jeździ na desce, często
          > o niej mówi "Dziecko k...i szatana".
          > Ciekawe dalczego?

          No bo jest z toba szczery. :)

          Deska jest wymyslem marketingowym jak tu sicagnac
          kase od ludzi, podobnie jak maszynki do gloenia dla
          kobiet, frby do wlosow dla facetow.
          Liczy sie tylko kasa.

          Nowe typy nart tez maja na celu postawienie na nich
          goscia, ktory nigdy nie wychyil dziuba z domowych
          pieleszy zimowa pora,
          No zeby bylo mu latweij to sie robi podciete, krotkie
          i wmawia sie tlumowi ze to jest to.
          Staje taki gosciu na stoku i jest fajnie.
          No a deska to jescze leprza historia tu juz nie trzeba
          nic robic tylko czekac na wybicie jakiegos stawu lub
          jak mowisz udezenie glowa w podloze.
          Na dodatek na desce maja dosc duze martwe pole widzenia
          Trzeba na ten element dobrze uwazac bo moze dojsc do
          niezlej kolizji.
          Mozna dodac deska latwa we wszystkim.
          Latwo zaczac latwo skanczyc ( w topoganie )

          j

          ps
          Nazywamy ich ( tych na deskach) FOKI jako ze przesaduja
          na szniegu i od czasu do czasu przemieszczeja sie
          z miejscz na miejsce.





          • marcinuss Re: Dylematy 12.12.01, 21:07
            Foki, he, he, faktycznie, bo jak chcesz się przesunąć po śniegu to trzeba tak
            śmiesznie skakać na kolanach. Z tym marketingiem to masz dużo racji. W latach
            80-tych była moda na krótkie narty tzw. compact. Że jest super i itd. W muldach
            ekstra i dobrze się skręca. Tylko jak sobie pojeździłeś cały dzień to nóg nie
            czułeś. Tylko nikt o tym nie mówił. Podobnie jest teraz z carvingiem. Długa
            narta, moim zdaniem jest lepsza, bo nogi się tak nie męczą, jest lepsza
            prędkość i pomaga to w skręcie. Mam teraz narty 190 przy wzroście 177 i nigdy
            mi się tak dobrze nie jeździło.
            Pozdrawiam
            • Gość: jj Re: Dylematy IP: *.sympatico.ca 13.12.01, 03:11
              marcinuss napisał(a):

              > Foki, he, he, faktycznie, bo jak chcesz się przesunąć
              [...].
              > W latach 80-tych była moda na krótkie narty tzw.
              > compact. Że jest super i itd. W muldach
              > ekstra i dobrze się skręca. Tylko jak sobie
              > pojeździłeś cały dzień to nóg nie
              > czułeś. Tylko nikt o tym nie mówił. Podobnie jest
              > teraz z carvingiem. Długa ..
              [...]

              Przed compatami byly mini, mialem takie 170cm Polsprty.
              Nawet mi sie rozwarstwila pod wiazanim imimo to
              jeszcze jezdzilem pare godzin na Goryczkowej.
              Byly nawet wytrzymale bo mimo rozwarstwienia
              ( pare cm pd wiazaniem nie poszlo dalej ) wyrzymala
              goryczkowe muldy przy dosc agresywnej jezdzie.
              Potem byly mediany. Co do zmeczenia to nie wiem w
              70-tyh moglem jezdzic na klepkach z beczki i nie czulem
              zmeczenia.

              Co do nowego, ktore nsdeszlo to moge powiedziec ze
              sa bardziej podcite szersze w dziobie tali i pietce a
              wiec moga byc krotsze ale nie do przesady i mysle ze
              nie ma zlotej regoly. Kazdy typ narty jest inny, kazdy
              producent inaczej to charakteryzuje. Generalnie sa
              bardziej skretne, lepiej trzymajce sie na twardym
              i lepiej plynace po bryi. Jak sie wybierze za
              dlugie to tez nie dobrze a za krotkie to calkiem zle.
              Trzeba testowac ale to nie latwo.

              Mnie osobiscie nie podoba sie pozycja
              ze tak powiem " kurwingowa " jest nienaturalna.
              no ale mielismy juz rozne 4 czyli austryjackie krzeslo
              itd, ta "k..." tez przezyjemy. Glownie chodzi o to zeby
              nie dac sie zwariowac i miec troche radosci na
              osniezonych stokach uchodzac z zyciem przed szlejacymi
              dekoiczami ;-).

              j


      • Gość: Bart Re: Dylematy IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 07:30
        Witam

        Jeżdżę na nartach od wielu lat i na desce alpejskiej od 5.
        Obie dyscypliny mi się strasznie podobają i z żadnej nie będę rezygnować.

        Największy problem z deską, jest to, że nie ma zwyczaju uczyć się jazdy na
        desce u instruktora. Zwykle nowa osoba, jest zabierana przez swoich kumpli
        prosto na sam szczyt, oni idą sobie gdzieś "pofokować" albo zbudować rampę albo
        coś tam...
        Pokazują temu początkującemu parę rzeczy i go zostawiają na stoku.

        "Jak się nie zabije - to na pewno się nauczy"

        Dzięki temu mamy stoki pełne snołbordzistów, którzy nie potrafią skręcać, tylko
        przerzucają deskę z lewej na prawo, okropnie przy tym szurając. Słychać ich z
        daleka.

        Ale poprawną drogą są lekcje z instruktorem - 1-2 godziny przez 3-4 dni, a
        najlepiej wykupic jakiś pakiet w Austri, np 2 godziny dziennie przez 6 dni.
        Zaczynać od super płaskich stoków, a po KILKU DNIACH (!!!!!) zacząć atakować
        czarne trasy.
        Dzięki temu minimalizujemy ryzyko kontuzji, zawsze kontrolujemy to co robimy i
        nie zrazimy się do bardzo ciekawego sportu.

        Pozdrawiam
        • Gość: jj Re: Dylematy IP: *.sympatico.ca 13.12.01, 17:03
          Gość portalu: Bart napisał(a):


          > Ale poprawną drogą są lekcje z instruktorem - 1-2
          > godziny przez 3-4 dni, a najlepiej wykupic jakiś
          > pakiet w Austri, np 2 godziny dziennie przez 6 dni.
          > Zaczynać od super płaskich stoków, a po KILKU DNIACH
          > (!!!!!) zacząć atakować czarne trasy.

          > Dzięki temu minimalizujemy ryzyko kontuzji, zawsze
          > kontrolujemy to co robimy i nie zrazimy się do bardzo
          > ciekawego sportu.

          Tak to prawdz znajomosc techiniki i trening + rozwaga
          to podstawa bespieczenstwa

          Wnioskuje z tego ze masz duze doswiadczenie w obu
          dziedzinach. Czy moglbys cos napiac o.

          1.martwym polu widzenia w jedzie na desce w aspekcie
          bespieczenstwa na zatloconych stkoach.
          2.cos na temat jazdy na desce na stokach stromych.
          oblodzonych, puchu takim pod kolana jak roniez
          snigach glebokich takich pod krocze
          porownac to z nartami
          3 zrobic porownanie balansu na desce i nartach
          np w aspekcie :
          niezalezne rozstawienie nog ( narty) i
          stale roztawienie nog ( deska )
          Mysle ze wiele osob przeczytalo by cos takiego
          z zainteresowaniem.

          jj

          • Gość: anet Re: Dylematy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 19:35
            Dzieki za sugestie, przypuszczałam, że na tym forum spotkam się z prymatem
            nart. Osobiście bardziej wizualnie (ha ha), podobają mi się narty, i popełniłam
            w dzieciństwie parę górek, czasem na plecach znajomych:). A w desce podoba mi
            się to, że szybciej są efekty! Jednak teraz nadrzędną sprawą jest dla mnie
            bezpieczeństwo jazdy na desce i nartach, chociaż zdaję sobie sprawę, że w
            głównej mierze zależy to od odpowiedzialności sportsmana.
            Czekam na więcej:))))
          • marcinuss do jj 13.12.01, 20:00
            Jest Pan fajnym gościem. Lubię Pana. Gdzie Pan zwozi teraz tych połamańców ?
            Wcześniej w Polsce to wiem a teraz ? USA czy Kanada ? Proszę, niech Pan opowie
            trochę o sobie i swojej pracy.
            Pozdrawiam
            marcin
            • Gość: jj Re: do jj IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 05:33
              marcinuss napisał(a):

              > Jest Pan fajnym gościem. Lubię Pana. Gdzie Pan zwozi
              > teraz tych połamańców ?

              O zwozeniu nie ma co mowic nic przyjemnego.
              W koncu nawet nalpeprzym moze sie przytrafic.

              > Proszę, niech Pan opowie trochę o sobie i swojej
              > pracy.

              O mojej pracy nie bedze zanudzal bo nie jest ona
              zwiazana z nartami.
              Zwozenine to kompromis pomiedzy obowiazkiem a
              przyjemnoscia. Do przyjemnosci nalezy to ze ma sie
              okazje w zasadzie obowiazek wjechac wyciagim i
              przejechac trasy oceniajac ich stan przed
              udopstepnieniem ich ( wyciagu i tras ) publicznosci.
              I to jest to tzw. radosc o poranku pierwszy zjazd
              po swiezo przygotowanej lub osniezonej nietknietej
              zanda narta trasie przy pewnosci ze nikogo sie nie
              stratuje. Mozna naprawde pojechac na granicy mozliwosci
              sprzetu i swoich wlasnych. Reszta dnia to juz obowiazek.
              I to by bylo na tyle w tzw. tem temacie.

              Pozdrawiam

              jj



              > marcin

          • Gość: Bart Re: Dylematy IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 21:25
            Gość portalu: jj napisał(a):
            > Wnioskuje z tego ze masz duze doswiadczenie w obu
            > dziedzinach.

            Używając terminologi komputerowej:
            - jestem adminem na nartach
            - jestem rozsądnym userem na desce

            > 1.martwym polu widzenia w jedzie na desce w aspekcie
            > bespieczenstwa na zatloconych stkoach.
            > 2.cos na temat jazdy na desce na stokach stromych.
            > oblodzonych, puchu takim pod kolana jak roniez
            > snigach glebokich takich pod krocze
            > porownac to z nartami
            > 3 zrobic porownanie balansu na desce i nartach
            > np w aspekcie :
            > niezalezne rozstawienie nog ( narty) i
            > stale roztawienie nog ( deska )
            > Mysle ze wiele osob przeczytalo by cos takiego
            > z zainteresowaniem.

            Nie odpowiem na te pytania bezpośrednio. Napiszę w jakich sytuacjach wybrałbym
            deskę, a w jakiej narty:

            1. a) Zatłoczony stok. Jeżeli to początek sezonu i czuję głód, to jeżdżę. Byłyby
            to narty (miękki śnieg) lub Big Foot'y (twardy śnieg).
            b) Jeżeli wieje wiatr, szukam płaskiej polanki lub zamarzniętego jeziora,
            wyciągam latawiec i jeżdzę za latawcem (oszczędzam na wyciągach i kolejkach).
            c) Jeżeli nie ma wiatru idę na piwo - szkoda czasu na przepychanie się między
            ludźmi

            W pewnym sensie odpowiada to na pytanie 1.

            2. Narty:
            - wszystkie warunki śniegowe, oprócz głębokiego puchu. (W specyfikacji moich
            nart, pod puch było napisane: "Nein, danke.")

            3. Twarda deska:
            - twardy, zmożony śnieg, równo, dowolne nachylenie (ie. dowolna czarna trasa, na
            pewno nie off-piste)

            4. Deska miękka:
            - puch on i off-piste

            5. Big Foot:
            - twardo, równo i stromo

            Informacja o martwym kącie, umiejętność pokonywania trudnych odcinków etc.,
            zależy od instruktora, który cie szkoli.

            Istnieje też coś takiego jak prawo drogi na stoku i dobrze by było gdyby wszyscy
            je znali (snowbordziści i narciarze ).

            Równowaga statyczna - narciarze zwykle stoją, snowboardziści siedzą. Nie ma o
            czym pisać.

            Równowaga dynamiczna - to znowu zależy od umiejętności. Na nartach można się
            ratować, przez podnieisenie i przestawienie narty. Na desce nie ma tej możliwości
            i wiąże się to z większą ilością wywrotek podczas udoskonalania techniki jazdy.

            BTW. Wydaje mi się, że twoje pytania były trochę tendencyjne. Próbujesz za
            wszelką ceną udowodnić, że deska jest gorsza. Deska jest przede wszystkim inna od
            nart.

            Pozdrawiam
            • Gość: jj Re: Dylematy IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 05:39
              Gość portalu: Bart napisał(a):


              > BTW. Wydaje mi się, że twoje pytania były trochę
              > tendencyjne. Próbujesz za wszelką ceną udowodnić, że
              > deska jest gorsza. Deska jest przede wszystkim inna
              > od nart.

              No nie poprostu sa dociekliwe nigdy nie spotkalem
              czlowieka, ftory by mogl porownac deske z nartami
              w aspekcie o ktory pytalem. Poprostu jestm ciekaw.
              To ze dekak jest inna niz narty to oczywiste
              A czy gorsza czy leprza nie wiem. Ineresuja mnie tylko
              niuanse techniczne.
              jj





              • Gość: Bart Re: Dylematy IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 14.12.01, 15:16
                Gość portalu: jj napisał(a):

                > Ineresuja mnie tylko niuanse techniczne.
                > jj

                Witam

                I tutaj sie znacznie różnimy. Ja nie przywiązuję aż takiej wagi do szczegółów
                technicznych.
                Dla mnie najważniejsza jest zabawa. Trochę jest to dziwne czasami. Zjeżdżam sobie
                na dół, zatrzymuję się, i mam wielki uśmiech na twarzy.
                Zawsze.
                I niezależnie czy to jest deska, narty, czy cokolwiek innego.

                Jeżeli jakieś z tych urządzeń przestanie przynosić mi tyle satysfakcji i
                przestanę sie uśmiechać, to je wyrzucę na śmietnik.

                A tak ogólniej. Spór narty vs snowboard przypomina trochę spór Władca Pierścieni
                vs Harry Potter lub Kraków vs Warszawa (oba bardzo popularne obecnie na forum
                Gazety). Szkoda, że większość wypowiedzi atakuje stronę przeciwną, o której mało
                wie, bo nie jeździ/nie przeczyta/nie mieszka. Przez co wszystkie dyskusje wydają
                się bardzo negatywne.

                Pozdrawiam
                Bartek
                • Gość: jj Re: Dylematy IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 16:22
                  Gość portalu: Bart napisał(a):

                  > Gość portalu: jj napisał(a):
                  >
                  > > Ineresuja mnie tylko niuanse techniczne.
                  > > jj
                  >
                  > Witam
                  >
                  > I tutaj sie znacznie różnimy. Ja nie przywiązuję aż
                  > takiej wagi do szczegółów technicznych.

                  O tak zdecydowanie sie roznimy.


                  > A tak ogólniej. Spór narty vs snowboard przypomina
                  > trochę spór
                  ...
                  > Szkoda, że większość wypowiedzi atakuje stronę
                  > przeciwną, o której mał o wie, bo nie jeździ/nie
                  > przeczyta/nie mieszka. Przez co wszystkie dyskusje
                  > wydają się bardzo negatywne.

                  Mysle ze sie nie atakuje. To tylko deskarze czuja sie
                  atakowani. Generalnie dla tego ze za szybko mozna
                  stanac na desce i jechac z gory. Nie przechodzi sie
                  procesu nauki nie tylko technicznej ale zachowania
                  na stoku. Bardzo czesto to deskaze przesiaduja w
                  najmniej spodziewanych i najbardziej niebespiecznych
                  miejscach na stoku nie zdajac sobie sprawy z grozacego
                  im i innym uzytkownikom stokow niebespieczenistwa( np
                  po srodku tarsy na dodatek zaraz za linia spadku
                  rozpocyznajacej sie stromizny - maja usmiechniete
                  geby i rokoszuja sie wspanialymi widokami )
                  Dziwne narciarze tego nie robia - ot cieakawostka.
                  W momecie jak sie im cos chce powiedziec to sie
                  obruszaja i czuja sie atakowani. Malo, ktory z
                  poczatkujacych wie o martwym punkcie widzenia i o
                  wplywie tegoz na bespieczenstwo i sposob zachowania sie
                  nastoku. A to wlasnie deskaze przyszli do domu
                  narciarzy wiec wypadalo by na poczatek zapoznac sie
                  regulami panujacymi w tymze miejscu.Nie sadze, ze
                  wynika to ze zlej woli ale jak mowie z latwosci wejscia
                  na stok ( w paocatkowej fazie ) i pominecia szeregu
                  istotnych elementow procesu nauczania.

                  Narty, deska to badzo fajne rzeczy ale rowniez
                  niebespieczne czasami nawet bardzo i latwo sobie
                  albo komus zrobic kuku wiec ignaorancja aspektow
                  techniki, bespieczenstwa i sposobu zachowanie
                  powiedzilbym nie jest wskazana a okresliby to nawet ...
                  a szkoda mowic przeciez zyjemy w czasach gdzie liczy
                  sie tylko zazywanie przyjemnosci reszta to bzdura no
                  nie ? No i mamy goscia w topoganie.

                  jj

                  ps

                  Jakos nie moge spotkac narciarzy ze sluchawkami w
                  uszach. Deskazy tak. No i jeszcze jedno z pojawieniem
                  sie deski na stoku zaczela sie tez pojawiac muzyka
                  na naglosnionych stokach.
                  Ludziska staraja sie uciec od zgielku cywilizacji a tu
                  masz babo placek.

                  Nie nie mam nic przeciwka tym na deskach.
                  Daska jak deska niech sobie bedzie ale no wlasnie ale
                  ...
                  Ktos przkleja deskowcom latke - pytanie kto ?
                  Na pewnonie ci na nartach.

                  Moze to wynika z tego ze jak masz narty to masz dwa
                  elemnty, krotymi sie musisz zajac do tego kijki a wiec
                  masz pelne rece ( kijki ) i nogi ( narty ) roboty - nie
                  masz czasu na muzyke itp

                  Jak jestes na desce to masz tylko jeden elemnt wiec co
                  nuda cos trzeba zrobic z milo rozpoczetym dniem
                  wic sluchawa w ucho, wyskakiwanie z najmniej
                  spodziewanych miejsc w tlum zjezdzajacych a co nieh
                  sie ludziska strach najedza. ;-)

                  Nie nie jestem przeciwko desce ale przeciwko
                  nieodpowiedzlnemu zachowniu sporej grupy ich wyznawcow.


                  jj




                  • Gość: Bart Re: Dylematy IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 14.12.01, 17:10
                    Witam

                    Nie ma co sie rozpisywać, bo sie nie chcę powtarzać. Przeczytaj uważnie moje
                    poprzednie posty (zwracajac szczególną uwage na zdania ze słowem INSTRUKTOR).

                    QED

                    Pozdrawiam



            • Gość: MaciekS Re: Dylematy IP: *.amdahl.com 14.12.01, 17:55
              Gość portalu: Bart napisał(a):

              > Gość portalu: jj napisał(a):
              > > Wnioskuje z tego ze masz duze doswiadczenie w obu
              > > dziedzinach.
              >
              > Używając terminologi komputerowej:
              > - jestem adminem na nartach
              > - jestem rozsądnym userem na desce
              >
              > > 1.martwym polu widzenia w jedzie na desce w aspekcie
              > > bespieczenstwa na zatloconych stkoach.
              > > 2.cos na temat jazdy na desce na stokach stromych.
              > > oblodzonych, puchu takim pod kolana jak roniez
              > > snigach glebokich takich pod krocze
              > > porownac to z nartami
              > > 3 zrobic porownanie balansu na desce i nartach
              > > np w aspekcie :
              > > niezalezne rozstawienie nog ( narty) i
              > > stale roztawienie nog ( deska )
              > > Mysle ze wiele osob przeczytalo by cos takiego
              > > z zainteresowaniem.
              >
              > Nie odpowiem na te pytania bezpośrednio. Napiszę w jakich sytuacjach wybrałbym
              > deskę, a w jakiej narty:
              >
              > 1. a) Zatłoczony stok. Jeżeli to początek sezonu i czuję głód, to jeżdżę. Byłyb
              > y
              > to narty (miękki śnieg) lub Big Foot'y (twardy śnieg).
              > b) Jeżeli wieje wiatr, szukam płaskiej polanki lub zamarzniętego jeziora,
              > wyciągam latawiec i jeżdzę za latawcem (oszczędzam na wyciągach i kolejkach).
              > c) Jeżeli nie ma wiatru idę na piwo - szkoda czasu na przepychanie się międz
              > y
              > ludźmi
              >
              > W pewnym sensie odpowiada to na pytanie 1.
              >
              > 2. Narty:
              > - wszystkie warunki śniegowe, oprócz głębokiego puchu. (W specyfikacji moich
              > nart, pod puch było napisane: "Nein, danke.")
              >
              > 3. Twarda deska:
              > - twardy, zmożony śnieg, równo, dowolne nachylenie (ie. dowolna czarna trasa, n
              > a
              > pewno nie off-piste)
              >
              > 4. Deska miękka:
              > - puch on i off-piste
              >
              > 5. Big Foot:
              > - twardo, równo i stromo
              >
              > Informacja o martwym kącie, umiejętność pokonywania trudnych odcinków etc.,
              > zależy od instruktora, który cie szkoli.
              >
              > Istnieje też coś takiego jak prawo drogi na stoku i dobrze by było gdyby wszysc
              > y
              > je znali (snowbordziści i narciarze ).
              >
              > Równowaga statyczna - narciarze zwykle stoją, snowboardziści siedzą. Nie ma o
              > czym pisać.
              >
              > Równowaga dynamiczna - to znowu zależy od umiejętności. Na nartach można się
              > ratować, przez podnieisenie i przestawienie narty. Na desce nie ma tej możliwoś
              > ci
              > i wiąże się to z większą ilością wywrotek podczas udoskonalania techniki jazdy.
              >
              >
              > BTW. Wydaje mi się, że twoje pytania były trochę tendencyjne. Próbujesz za
              > wszelką ceną udowodnić, że deska jest gorsza. Deska jest przede wszystkim inna
              > od
              > nart.
              >
              > Pozdrawiam



              No wreszcie fachowa rada i wypowiedz! Ucziwe podejscie.


              Pozdrawiam
        • Gość: MaciekS Re: Dylematy IP: *.amdahl.com 14.12.01, 17:52
          Gość portalu: Bart napisał(a):

          > Witam
          >
          > Jeżdżę na nartach od wielu lat i na desce alpejskiej od 5.
          > Obie dyscypliny mi się strasznie podobają i z żadnej nie będę rezygnować.
          >
          > Największy problem z deską, jest to, że nie ma zwyczaju uczyć się jazdy na
          > desce u instruktora. Zwykle nowa osoba, jest zabierana przez swoich kumpli
          > prosto na sam szczyt, oni idą sobie gdzieś "pofokować" albo zbudować rampę albo
          >
          > coś tam...
          > Pokazują temu początkującemu parę rzeczy i go zostawiają na stoku.
          >
          > "Jak się nie zabije - to na pewno się nauczy"
          >
          > Dzięki temu mamy stoki pełne snołbordzistów, którzy nie potrafią skręcać, tylko
          >
          > przerzucają deskę z lewej na prawo, okropnie przy tym szurając. Słychać ich z
          > daleka.
          >
          > Ale poprawną drogą są lekcje z instruktorem - 1-2 godziny przez 3-4 dni, a
          > najlepiej wykupic jakiś pakiet w Austri, np 2 godziny dziennie przez 6 dni.
          > Zaczynać od super płaskich stoków, a po KILKU DNIACH (!!!!!) zacząć atakować
          > czarne trasy.
          > Dzięki temu minimalizujemy ryzyko kontuzji, zawsze kontrolujemy to co robimy i
          > nie zrazimy się do bardzo ciekawego sportu.
          >
          > Pozdrawiam


          Czesc. No nareszcie spotkalem snowbordziste "alpejczyka". Masz swieta racje. To
          sa wlasnie wszystkie bolaczki w snowboardzie.


          A tak na marginesie to ja kocham ten zgrzyt spod deski... szczegolnie gdy karw
          klade na lodowatym sniegu;) Na dobrze ubitym sniegu ale nie lodzie deska powinna
          pozostawac w miare cicho.... po tym i po "okopie" rozpoznaje sie dobry karw;)


          Pozdrawiam
      • Gość: aj narciarze - badziewiarze IP: *.LABridge.com 14.12.01, 17:12
        krotki wstep. Jezdzilem kiedys na nartach, odkad przyjechalem do Californii
        w dwa dni zakochalem sie w snowboardzie. Nigdy nie zaloze nart. Gdy jezdzilem
        na nartach bylo ok, ale nic specjalnego. Nigdy w sumie nie bylem szalenczo
        zakochany w nartach. Nie czekalem z wytesknieniem na snieg. Jakos idea
        przyczepienie do nogi w najbardziej newralgicznym punkcie czegos dlugiego
        byla dla mnie z definicji malo logiczna. Na pewno nie brzmiala bezpiecznie.

        Teraz licze cale kolejnych opadow sniegu. Nie moge sie doczekac listopada.
        Co weekend jade 5 godzin w jedna strone, by przez dwa dni zazyc wolnosci.
        Czlowiek i natura. Snowboard i snieg. Gdy tylko moge biore sick days, by
        przedluzyc to rozkosz.

        Narty do snowboardu maja sie tak, jak fotgrafia tradycyjna do cyfrowej, jak
        konne zaprzegi do pojazdow mechanicznych itd. Zawsze sa ludzie z wizja, ktorzy
        pchaja swiat do przodu i zatwardziala konserwa, ktora boji sie jakichkolwiek
        zmian. Beda za wszelka cene uduwadniac, ze aparaty cyfrowe sa be, bo malo
        megapixli, bo nie ma smrodu odczynnikow. Najczesciej nie mieli aparatu
        cyfrowego w reku. Ale "swoje wiedza". Sposrod narciarzy znakomita wiekszosc
        nigdy nie sprobowala snowboardu albo po dwugodzinnym suwaniu tylkiem po stoku
        stwierdzila, ze "narty sa lepsze".

        Na szczescie zgodnie z historia rozwoju ludzkosci dni narciarstwa sa policzone.
        Tam, gdzie ja jezdze stosunek jest mniej wiecej taki: Mammoth Mountain: 70%
        snowboard, 30% narty, Snow Summit: 90% snowboard, 10% narty, Mountain High:
        100% snowboard. Kolejne jeszcze niedawno zatwardziale narciarskie kurorty nie
        chca tracic gosci i ustepuja (Aspen). Takze snowboardzisci nie martwcie sie!
        Juz niedlugo. Snowboard jest najbardziej dynamicznie rozwijajacym sie sportem
        w historii. Jedyna dyscyplina, na jaka sprzedano natychmiast wszystkie bilety
        na olimpiade to snowboard.

        Aktualnie typowy narciarz to osoba po 50, w sztywny kombinezoniku, zlosliwie
        wymachujaca kijkami na wyciagu z mina srajacego kota. Nie slucha muzyki? Jasne,
        przeciez ta osoba nigdy nie slucha muzyki, tylko oglada soap opery.

        Sorry, nie moglem sie powstrzymac. Jak jakies dupki zaczynaja w tym stylu, to
        bede sie bronil. Tak naprawde mam kumpli, ktorzy jezdza na nartach i sa
        normalni. Ale palanty jak ten pozal sie boze "ratownik" sprawiaja, ze
        wiekszosci narciarzy nie da sie lubic. "Snowboardzisci przyszli do domu
        narciarzy"? Niedobrze mi sie robi.

        Dlaczego snowboard jest lepszy? Przede wszystkim jest dopasowany do naturalnej
        postury czlowieka. Nic nie krepuje ci ruchow i nie zmusza do nienaturalnych
        zachowan. Stoisz na desce w pozycji luznej, kojarzacej sie ze stabilnoscia
        i swoboda ruchow. Stad typowe skojarzenie: snowboard - wolnosc ;-). Nie wozisz
        ze soba zadnych kijkow, jazda to balans, rownowaga, zmiana obciazenia.
        Ktos napisal, ze jak puch to narty niet. Wlasnie jak puch, to heaven!!! Na
        snowboardzie mozesz posunac wszedzie, nie straszne sa ci zaspy, uskoki,
        naturalne przeszkody. Przede wszystkim jednak luz, luzne ubranie, a nie jakis
        kombinezonik i buty, w ktorych kroka zrobic nie mozna.

        Mozna dlugo pisac. Sprobuj! Wez lekcje pierwszego dnia i drugiego, nastaw sie,
        ze sobie troche obijesz tylek, a trzeciego dnia bedziesz jezdzic. Pozniej, to
        juz leci bardzo szybko. Mowi sie, ze zeby dobrze jezdzic na snowboardzie
        potrzeba tyle dni nauki, ile lat by porownywalnie na nartach (dlatego wiekszosc
        narciarzy jest po 50 ;-)).

        Snowboard rocks! A zima w tym roku u nas wspaniala! Przy takich warunkach mozna
        jeszcze jezdzic w lipcu. Bajka.
        • fibin Re: narciarze - badziewiarze 14.12.01, 17:53
          Ale z Ciebie złość i kompleksy wyłażą, aż strach bierze! Pewnie narty są dla
          Ciebie zbyt trudne, więc wolisz deskę? Spięte, niczym w kajdanach, nogi to dla
          Ciebie wolność? I dlaczego obrażasz tych, którzy myślą inaczej i robią coś
          innego niż Ty? Ja np. wolę swój śliczny czerwony kombinezonik, dopasowane
          buciki, w których wbrew pozorom chodzi się całkiem wygodne i swoje cudne
          Voelkle P40 F1! Mój syn z kolei kocha deskę i bardzo dobrze. Fajnie nam się
          jeździ razem na wyciągu... Jeden lubi blondynki, drugi brunetki, a trzeci rude!
          I który jest lepszy? Miejsca na stokach jest dużo i starczy dla wszystkich. A
          mody przemijają! Nie bez powodu tych, którzy je wymyślają, nazywa się
          DYKTATORAMI! A ja nie lubię, jak ktoś mi coś dyktuje i narzuca! Już to zresztą
          dokładnie i długo przerabialiśmy w jedynie słusznym ustroju. Ciesz się deską i
          pozwól innym cieszyć się nartami, jeżeli taka ich wola!!! A wszyscy cieszmy się
          zimą, śniegiem, słońcem i wolnością na stokach! Pzdr:)
          • Gość: jj Re: narciarze - badziewiarze IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 18:12
            fibin napisał(a):

            > Ale z Ciebie złość i kompleksy wyłażą, aż strach
            > bierze! Pewnie narty są dla Ciebie zbyt trudne, więc
            > wolisz deskę? Spięte, niczym w kajdanach, nogi to dla
            > Ciebie wolność? I dlaczego obrażasz tych, którzy
            > myślą inaczej i robią coś

            Zostaw go w spokoju to wlasnie typowy przyklad
            przypinacza latek dekowcom. Sami dekowcy powinni z
            takimi fachowcami polemizowac. W koncu to typowy
            przyklad nie mam argumentow nie wiem za duzo a chce
            by wazny no i mamy takie oot zjawisko.

            jj


          • Gość: aj Re: narciarze - badziewiarze IP: *.methodstudios.com 14.12.01, 19:10
            Zlosc? Kompleksy? Co ty pleciesz. Gdzie w moim poscie przebija zlosc? Ja tylko
            nie wytrzymalem, gdy paru narciarzy napadlo na snowboard. Wbrew pozorom calkiem
            dobrze jezdzilem na nartach. To ktos tu wyzej napisal, ze polezal troche z
            deska i pocalowal narty. A chyba obiektywnie stwierdzisz, ze w postach
            "ratownika" dopiero przebija zlosc.
            Moze w Polsce jest inaczej, ale ja pisze o swoich doswiadczeniach. Ostatnio
            gdy wjezdzalem wyciagiem z czterema narciarzami (wyobraz sobie ja posrod
            dwoch par narciarzy ;-) mialem typowy przyklad. Patrzyli na mnie jak na
            bandyte, a przy zjezdzie zlosliwie zajechali mi droge z obu stron. Acha,
            wszyscy byli po 50-ce. Wielu "narciarzy" nie moze sie pogodzic, ze ktos
            myslacy inaczej dzieli z nimi stoki. Jesli ty taka nie jestes, to chwala ci.
            Oczywiscie, ze jest wielu normalnych. Nastepnym razem jechalem wyciagiem z
            narciarzem, pogadalismy sobie i zjechalismy razem. Bardzo fajny facet.
            Ale przeczytaj obiektywnie inne posty narciarzy w tym watku i postaraj sie
            spojrzec na to uczciwie.
            • Gość: JJ Re: narciarze - badziewiarze IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 19:57
              Gość portalu: aj napisał(a):

              > Zlosc? Kompleksy? Co ty pleciesz. Gdzie w moim poscie
              > przebija zlosc? Ja tylko nie wytrzymalem, gdy paru
              > narciarzy napadlo na

              [...]

              > narciarzem, pogadalismy sobie i zjechalismy razem.
              > Bardzo fajny facet.Ale przeczytaj obiektywnie inne
              > posty narciarzy w tym watku i postaraj sie
              > spojrzec na to uczciwie.

              A no czas spojzec uczciwie. Oto mamy namacalny przykad
              dojzewanie wyznawcy deski. Ma szanse zostac kolejna
              uratowana dzuszyczka ;-) zwolennkow bialego szlenstwa.

              Przestal belkotac ze co tam rock a cos nie..
              Ma jeszce maly problem z roznica generacji ( pokolen )
              Ale jest na dobrej drodze.
              Jak napisze w temacie
              "bylo narciarze badziewiarze -> cos tam "
              to juz bedzie go mozna zaczac traktowac powaznie.

              Gratuluje z calego serca gratuluje.

              Z narciaskim pozdrowieniam dla wszystkich uzytkownikow
              stokow spadajacy w bialy puch
              jj

              ps
              Krytykujac nie tyle deskowcow co tych co im
              przypinaja latki prezentujac swoisty sposob zachowania
              na stokach i nie tylko.

              Zycze WESOLYCH SWIAT.


              jj

        • Gość: jj Re: narciarze - badziewiarze IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 18:06
          Gość portalu: aj napisał(a):


          [...]

          > Na szczescie zgodnie z historia rozwoju ludzkosci dni
          > narciarstwa sa policzone.

          >
          >
          > Aktualnie typowy narciarz to osoba po 50, w sztywny
          > kombinezoniku, zlosliwie wymachujaca kijkami na
          > wyciagu z mina srajacego kota. Nie slucha muzyki?
          > Jasne,przeciez ta osoba nigdy nie slucha muzyki,
          > tylko oglada soap opery.
          >
          > Jak jakies dupki zaczynaja w tym stylu, to bede sie
          > bronil. ...

          > Ale palanty jak ten pozal sie boze "ratownik"
          > sprawiaja, ze wiekszosci narciarzy nie da
          > sie lubic. "Snowboardzisci przyszli do domu
          > narciarzy"? Niedobrze mi sie robi.
          >

          Good stuff it's really rocks!

          jj





          • Gość: --Michal Re: narciarze - badziewiarze IP: *.tiaa-cref.org 14.12.01, 23:15

            No to reasumujac.

            aj widze ze zostales przyjety do grona "narciarskiego" wiec nam sie nie zbies ;-
            -))))).
            "badziwiarze"
            Nie wiem czemu koledzy badziewiarze czepiaja sie nas ze tak ich nazywamy
            (przynam sie ze pierwsze slysze ale podoba mi sie). No przecierz to lepoej
            niz "foki". Pozwole sobie wytlumaczyc, skad pochodzi to "pieszczotliwe"
            okreslenia. A mianowicie zwodzcie uwage na ilosc "badziwia" jak jest konieczna
            do uprawiania tego sportu.

            "Ustawianie sie w na stoku w idiotycznuch miejscach"
            Dotyczy tak samo obu "typow". A wpsolny mianownika dla nich to bezmyslnosc.

            "Glosna muzyka i sluchawki"
            A ja widzialem narciarzy w sluchawkach. A raz nawet sie pobilem ze mlodziakiem
            deskazem bo puszczal wulgarne przyspiewki ludowe, ze swojego plecaka a potem
            zaczal cwaniakowac. Co do parkow to tam jezdza kolesie, ktorzy lubia taka
            muzyke, a dalej to tego nie slychac wiec hchyba nie ma o co "grzechotac".

            "dom narciarzy"
            to chyba tylko tak chumorystycznie ;-) klega powiedzial. dom to jest moze
            niedzwiedzy czy innych kozic.

            Pozdrawima zarowno kumotrow foki jak i badziewiarzy i zycze przyjemnego sezonu.

            PS
            Mam nadziej ze temat dotyczoncy "Niebezpieczenstw" uwaamy za zakonczony z
            wynikiem "remis", tudziez "jak mam porownywac gruszki do jablek"?
            No wiec
            Aloha!
          • Gość: --Michal acha IP: *.tiaa-cref.org 14.12.01, 23:25
            Upraszam kolegow narciarzy o ostrozne obchodzenie sie z kijami oraz nartami nie
            przytrochonymi do konczyn. Niejednokrotnie zostalem takowymi "dźgnięty".
            Z gory dziekuje.
      • Gość: MaciekS Re: Dylematy IP: *.amdahl.com 14.12.01, 17:34
        Gość portalu: anet napisał(a):

        > Witam,
        > Wiem, że Pani Ekspert jest miłośnikiem nart, ja natomiast obecnie jestem na
        > etapie podjęcia decyzji narty czy deska?. Chciałabym usłyszeć, Pani opinie na
        > temat: który z tych sportów uważa Pani za bezpieczniejszy?.
        > Prosze o opinie także forumowiczów:))
        > Dzięki!


        Nie mozna latwo zrobic takiego porownania. Zarowno narty jak i snowboard maja
        swoje specyficzne niebezpieczenstwa nie wspominajac ze kazdy z tych sportow ma
        wiele specyficznych dyscyplin ze specyficznymi narazeniami.

        Nie kojarzylbym snowboardu wylacznie ze skakaniem (sam jezdze np. carving i na
        bramkach na wyscigowym snowboardzie niepopularnym na stokach).

        Tak samo nie kojarzylbym nart tylko ze zjazdem (jest wielu narciarzy ktorzy
        potrafia pokazac klase snowbordzistom w ich wlasnych parkach co widzialem na
        wlasne oczy).



        Kazda rzecz nosi niebezpieczenistwa i snowboard nie bedzie ani gorszy ani lepszy
        od nart.

        Glowna przyczyna kontuzji jest brak umiejetnoscia jazdy a czesto nawet
        zachowania. Wielu np. snowboardzistow nie uczy sie podstaw operowania krawedzia
        czy sposobu prawidlowego upadania. Wielu z nich nawet nie uczy sie kurtuazji i
        bezpiecznego zachowania na szlakach czyli nie siadania na srodku zaraz za mulda
        czy "slepym nosem" (to moze sie skonczyc smiercia lub kalectwem). Narciarze
        natomiast czesto takze staja na srodku choc juz nie siadaja na stoku.

        Natomiast narciarze jakos dziwnie nie pamietaja jak im bylo trudno sie uczyc...
        no ale to inny temat.


        Ja ocene raczej bym zaczalbym od innych zestawien. Przykladowo ile czasu sie
        trzeba uczyc. Ponoc zeby jezdzic na nartach trzeba uczyc sie trzy lata a na
        snowboardzie wystarczy trzy razy... (prawda jednak jest nieco inna bo po trzech
        razach to mozna juz sie zeslizgiwac ze stoku jesli ktos tylko tyle lubi).

        Ocenianie jednak jest strasznie trudne. Ani jeden sport ani drugi nie jest tak
        bardzo niebezpieczny jesli sie posiada odpowiednie umiejetnosci.

        Powiedzialbym ze najlepiej sprobowac i jednego i drugiego.

        A tak na marginesie mam zamiar sprobowac i narciarstwa (zeby gra byla w porzadku)
        choc w snowboardzie... i to szybkosciowym jestem zakochany.


        Polecam ochraniacze i kaski. Jednak w snowboardzie bez ochraniaczy na nadgarstki
        moze byc duze narazenie na kontuzje rak (polamane nadgarstki to chyba najczestsza
        kontuzja wsrod snowboardzistow).



        Pozdrawiam
      • Gość: klondike Re: Dylematy IP: *.acn.waw.pl 15.12.01, 00:48
        Troche nudna i bezowocna dyskusja wyniknela z prostego pytania, a odpowiedz
        jest trywialna, jak nie sprobujesz to nie bedziesz wiedziala co dla Ciebie
        lepsze.
        Dla mnie lepsze sa narty, na nich podoba mi sie spedzac czas w gorach.
        Sprobowalem deski i nie przypadla mi do gustu (podkreslam mnie), ale jezdzimy
        grupa gdzie jezdza narciarze i snowboard'zisci i razem mamy wspaniala ucieche i
        kazdy z osobna.
        Wiec sprobuj na stoku co przynosi Ci wiecej radosci (nawet jesli sie
        przewracasz i ciagniesz za soba tuman sniegu), wazne zebys sie dobrze bawila, w
        dobrym towarzystwie.
        Zycze wiele sniegu (bedzie miekko ;))))
        Pozdrawiam
      • joanna.jablonska Re: Dylematy 22.12.01, 15:08
        Radziłabym Pani spróbować jazdy na desce i na nartach i wybrać to co Pani
        sprawia większą przyjemność. Kontuzyjność nie powinna mieć przy takim wyborze
        znaczenia, a nieszczęśliwe wypadki zdarzaja się po prostu. Wszystko tez zależy
        od Pani umiejętności i sposobu podejścia do rzeczy, a także charakteru. Sama
        rozmyslam o podjęciu próby nauki, ale czasu mam za mało. Tak naprawdę to
        uważam, że narty są kontuzyjne, szczególnie jak człowiek nie uważa - jestem po
        trudnej operacji więzadła, króre zerwałam sobie na nartach (na zawodach). Wina
        była ewidentnie moja - przesadziłam z ustawieniem wiązań. Gdyby nie to pewnie
        nic by mi się nie stało. Z drugiej strony widziałam takie upadki na
        snowboardzie po których moi znajomi chodzili kilka miesięcy na rehabilitacje
        kręgosłupa. Ale moim zdaniem nie należy z tego powodu siedzieć w domu. Proszę
        wybrać to co Pani pasuje bardziej, cieszyc się tym i czerpać przyjemność.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka