Gość: trepidus
IP: *.gprs.plus.pl
02.12.08, 02:00
Witam
Podczas niedawnego wypadu na lodowiec zetknąłem się z pewnym zjawiskiem, na
tyle dla mnie zaskakującym, że mimo intymnej dosyć natury tu na forum
zdecydowałem się je podnieść. Otóż rzecz dotyczy bielizny oddychającej,
ściślej bakteriostatycznej, a raczej utrzymania tejże w czystości.
W skrócie – zauważyłem, a i poczułem niestety, że podczas pobytu każdy
uczestnik korzystał tylko z jednego kompletu bielizny narciarskiej. Podczas
szczerej i technicznej wieczornej rozmowy dowiedziałem się, że tego rodzaju
tkaniny “przetykanej” srebrem się nie pierze, a jeżeli już to możliwie
najrzadziej, gdyż podczas prania traci ona jakoby wiele ze swoich cennych
właściwości. Zresztą, dwaj uczestnicy przyznali, że nie prali swoich koszulek
od nowości! Na mnie, który zabrał po jednym komplecie takiejże bielizny na
każdy dzień pobytu patrzono jak na dziwaka, i to w dodatku rozrzutnego. Po co
taszczyć górę ciuchów – dzięki postępowi technicznemu wystarczy jeden komplet,
drogi wprawdzie, ale oddychający i smrodoodporny.
Z tym ostatnim nie mogę się zgodzić. W drodze analizy organoleptycznej
stwierdziłem, że chemizm wygląda mniej więcej następująco: po jednym dniu
intensywnego wysiłku daje się wyczuć obecność szlachetnego srebrzanu smrodu.
Niestety, już drugiego dnia zaczyna przeważać dwusmrodzian srebra, by z czasem
ustąpić miejsca toksycznemu podsmrodkowi srebra, który tworzy się w warunkach
silnie redukcyjnych, przy ograniczonym dostępie tlenu.
Zresztą, producenci używają terminu “smell-retardant”, a więc wykończenie
“smrodoopóźniające”. Natomiast co do prania, to po zbadaniu zasobów internetu
nabrałem wątpliwości. Niby każdy producent zapewnia, że pranie zgodnie z
instrukcją w żaden sposób nie obniża walorów tkaniny, ale na przykład na
stronie firmy Nylstar przedstawiono w formie wykresu wyniki badań
porównawczych. Ich produkt nie stracił nic nawet po kilkuset godzinach prania,
podczas gdy nie wymienione z nazwy wyroby “najbliższych konkurentów” utraciły
3 / 4 swoich własności bakteriostatycznych już po kilku godzinach. Reklama
porównawcza niby, ale zasiała zwątpienie. Którzy to konkurenci – Polartec,
Pontetorto? A i nachalnej reklamie Nylstaru też nie dowierzam.
Czy więc nie jesteśmy bezczelnie robieni w “srebro”? W smrodzie, nawet
opóźnionym, chodzić nie zamierzam. Tylko zastanawiam się nad sensem płacenia
kilka razy więcej za bieliznę z wykończeniem przeciwpotowym. Byle by była
oddychająca, a prać i tak trzeba.
Pozdrawiam