zagronie
24.01.02, 11:37
Było to z dziewięć lat temu. Jeździłem sobie "poza trasami" na " normalnych
nartach", na lodowcu w Hintertux. Śniegu było po pas. Zauważyłem wtedy, że
niektórzy deskarze jeździli z kijkami. Nawet taki jeden młody z kijkami mnie
zaczepił i zaproponował żebysmy jeździli razem, bo on zna tu fajne trasy. Nie
podjąłem "tematu", bo w tym śniegu i na stromszych miejscach(u dołu poza
lodowcem)praca była ciężka. Po stu metrach, uda mi drętwiały. A jemu było
łatwiej, bo "płynął" po wierzchu śniegu. Wydawało mi się wtedy, że kijek im
pomaga, szczególnie w wąskich, stromych żlebkach. Od tej pory nie widziałem już
nikogo z kijkami na desce.