waldek.usa
27.10.04, 17:22
PONIEDZIAŁEK - Siedze razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.
WTOREK - Nadal siedzimy nad krzyżówką.
ŚRODA - Przyszedł płk Żelazny i powiedział żebyśmy odwrócili krzyżówkę,
bo leży dogóry nogami.
CZWARTEK - Odwróciliśmy. Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
PIĄTEK - Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.
SOBOTA - Ponieważ zabrakło krzyżówki, z nudów zabraliśmy się do łapania
bandytów. Ja złapałem jednego a kapral Klucha 38.
NIEDZIELA - Pułkownik Żelazny, osobiście złożył przeprosiny na ręce attache
ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami.
A ja musiałem zwolnić kierowcę - pech.
PONIEDZIAŁEK - Kieruje ruchem na skrzyżowaniu.
W radiowozie jechał płk Żelazny.
Pomachałem mu ręka. Mam teraz niezły karambol.
WTOREK - Razem z kapralem Klucha bierzemy udział w pościgu za skradziona
Toyota. Musimy go jednak przerwać bo i nogawka wkręciła mi się łańcuch,
a kapralowi Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.
ŚRODA - Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte.
Za to ja się, cholera, przyznałem.
CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość, ze przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7
niejaka babcia Pelagia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie
potwierdziła, babcia Pelagia wcale nie lewitowała.
Powiesiła się na żyrandolu.
PIĄTEK - Gram z kapralem Klucha w karty. Wygrałem.
Piec asów na karetę Jokerów.
SOBOTA - Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego
tuz pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w
kartotece. To mój "maluch", chyba wezmę urlop.
NIEDZIELA - Na spacerze pogryzłem wiewiórkę Czuje tez jakiś wstręt do wody.
Może to angina?
PONIEDZIAŁEK - Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra.
Pędzimy na sygnale. Tuz pod domem pana ministra, kapral Klucha na cos
najechał. Sprawdzam, co to było. Już nie szukamy kotka.
WTOREK - W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę.
Niestety. Wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał,
jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.
ŚRODA - Remontuje mieszkanie. Wstrzeliłem kolek w ścianę. Umówiłem się z
sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował.
Był nieprzytomny.
CZWARTEK - W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe.
Jednego gościa jakbym skądś znal. Ale skąd?
PIĄTEK - Dzisiaj płk Żelazny oddal mi moja ankietę personalna ze zdjęciem,
która, nie wiadomo czemu, zaplątała się miedzy listy gończe. Teraz już wiem
skąd znalem tego gościa!
SOBOTA - Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro oddali...
NIEDZIELA - Cala komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości
dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł.
"Psy 2". Nawet się zgadza.
PONIEDZIAŁEK - Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne uzębienie a
jednak?!
WTOREK - Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się
to spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny
nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
ŚRODA - Nudzimy się w radiowozie. Grzebie w samochodowej zapalniczce.
Palec mi się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym
prędzej ale nie było się po co śpieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
PIĄTEK - Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzysta. Klucha ostro
prowadzi radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.
SOBOTA - Dzisiaj łapiemy na radar. Cos nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania.
Dostaliśmy wiadomość z komendy aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w
sprawie.
NIEDZIELA - Razem z Klucha i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzien. bardzo
udany. Szkoda tylko, ze zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego
zespołu.
PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski
mojego "malucha". 50km/h - urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się
łuszczyć a wycieraczki przepełzły na tylnią szybę 70km/h - maska zawinęła mi
się na dach. Przechodzę na prędkość ekonomiczna. Minął mnie rowerzysta.
WTOREK - Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album.
Po obejrzeniu pierwszej strony, płk Żelazny pobiegł do toalety.
A ja niestety, zwymiotowałem dopiero w domu.
ŚRODA - Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki.
Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś...dziwne.
CZWARTEK - Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie.
Papierkowa robota.
PIĄTEK - Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który
został nam przysłany z komendy głównej. Razem z paczka dyskietek. Płk Żelazny
złożył podanie o przydział komputera.
SOBOTA - Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, ze on płaci podatki a
my tu tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w
zeszłym tygodniu.
NIEDZIELA - Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie.
Ćwiczy posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem
dlaczego posterunkowy Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł Żelazny i
wytrzaskał Paprocha po pysku. No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym
oddychaniem.
Rozbierać się czy nie? A zima?
PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedział, ze idzie sobie
ugotować jajka. Zawczasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego żona będzie
znowu wściekła!
WTOREK - Razem z kapralem Klucha znaleźliśmy zwłoki mężczyzny, leżące na
ławce Klucha przytknął mu lusterko do ust i stwierdził, że mężczyzna nie
oddycha.
Kiedy próbowałem sprawdzić dokumenty denata, zwłoki zaczęły chrapać.
Klucha ma popsute lusterko.
ŚRODA - Zawiadomienie o gwałcie. Pojechaliśmy na miejsce zdarzenia. Kapral
Klucha przesłuchał dziadka Edka, który był ofiarą napaści seksualnej.
Podejrzana o dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesia. Kapral Klucha
udał się do babci w celu jej przesłuchania. Ku memu zdziwieniu, potwierdziło
się doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedł od babci Wiesi po
godzinie, bez czapki, paska, raportówki i munduru. W samych tylko kalesonach.
CZWARTEK - Cały czas leje deszcz. Nudzimy się. Paproch zaproponował grę w
butelkę. Odsunęliśmy się od tego zboczeńca na znaczną odległość
PIĄTEK - Wespół z Paprochem, eskortowałem dziś pacjenta do domu wariatów. Nie
rozumiem dlaczego tak się nazywa ten zakład. Spotkałem tu przecież mnóstwo
znanych wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina a nawet Elvisa.
Król rockenrola nie chciał mi jednak zaśpiewać tylko ugryzł mnie w rękę i
napluł na daszek czapki.
SOBOTA - Mobilizacja sil. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy stadion.
Gdyby Klucha nie krzyczał "GOL" kiedy bramkę strzeliła drużyna przyjezdna,
być może wyszlibyśmy z tego cało.
NIEDZIELA - Leczymy rany po meczu. Klucha leży na gastrologii bo kibice
kazali mu zjeść krawat i pałkę. Ja leże na oddziale intensywnej opieki
medycznej.
Jakiś łysy przywalił mi ławka a drugi w szaliku poprawił metalową rurka.
Paproch leży nadal na boisku, bo jak go rzucili to wgryzł się w murawę.