Dodaj do ulubionych

Pamietnik milicjanta

27.10.04, 17:22
PONIEDZIAŁEK - Siedze razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.
WTOREK - Nadal siedzimy nad krzyżówką.
ŚRODA - Przyszedł płk Żelazny i powiedział żebyśmy odwrócili krzyżówkę,
bo leży dogóry nogami.
CZWARTEK - Odwróciliśmy. Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
PIĄTEK - Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.
SOBOTA - Ponieważ zabrakło krzyżówki, z nudów zabraliśmy się do łapania
bandytów. Ja złapałem jednego a kapral Klucha 38.
NIEDZIELA - Pułkownik Żelazny, osobiście złożył przeprosiny na ręce attache
ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami.
A ja musiałem zwolnić kierowcę - pech.

PONIEDZIAŁEK - Kieruje ruchem na skrzyżowaniu.
W radiowozie jechał płk Żelazny.
Pomachałem mu ręka. Mam teraz niezły karambol.
WTOREK - Razem z kapralem Klucha bierzemy udział w pościgu za skradziona
Toyota. Musimy go jednak przerwać bo i nogawka wkręciła mi się łańcuch,
a kapralowi Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.
ŚRODA - Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte.
Za to ja się, cholera, przyznałem.
CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość, ze przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7
niejaka babcia Pelagia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie
potwierdziła, babcia Pelagia wcale nie lewitowała.
Powiesiła się na żyrandolu.
PIĄTEK - Gram z kapralem Klucha w karty. Wygrałem.
Piec asów na karetę Jokerów.
SOBOTA - Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego
tuz pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w
kartotece. To mój "maluch", chyba wezmę urlop.
NIEDZIELA - Na spacerze pogryzłem wiewiórkę Czuje tez jakiś wstręt do wody.
Może to angina?

PONIEDZIAŁEK - Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra.
Pędzimy na sygnale. Tuz pod domem pana ministra, kapral Klucha na cos
najechał. Sprawdzam, co to było. Już nie szukamy kotka.
WTOREK - W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę.
Niestety. Wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał,
jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.
ŚRODA - Remontuje mieszkanie. Wstrzeliłem kolek w ścianę. Umówiłem się z
sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował.
Był nieprzytomny.
CZWARTEK - W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe.
Jednego gościa jakbym skądś znal. Ale skąd?
PIĄTEK - Dzisiaj płk Żelazny oddal mi moja ankietę personalna ze zdjęciem,
która, nie wiadomo czemu, zaplątała się miedzy listy gończe. Teraz już wiem
skąd znalem tego gościa!
SOBOTA - Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro oddali...
NIEDZIELA - Cala komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości
dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł.
"Psy 2". Nawet się zgadza.

PONIEDZIAŁEK - Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne uzębienie a
jednak?!
WTOREK - Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się
to spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny
nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
ŚRODA - Nudzimy się w radiowozie. Grzebie w samochodowej zapalniczce.
Palec mi się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym
prędzej ale nie było się po co śpieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
PIĄTEK - Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzysta. Klucha ostro
prowadzi radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.
SOBOTA - Dzisiaj łapiemy na radar. Cos nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania.
Dostaliśmy wiadomość z komendy aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w
sprawie.
NIEDZIELA - Razem z Klucha i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzien. bardzo
udany. Szkoda tylko, ze zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego
zespołu.

PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski
mojego "malucha". 50km/h - urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się
łuszczyć a wycieraczki przepełzły na tylnią szybę 70km/h - maska zawinęła mi
się na dach. Przechodzę na prędkość ekonomiczna. Minął mnie rowerzysta.
WTOREK - Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album.
Po obejrzeniu pierwszej strony, płk Żelazny pobiegł do toalety.
A ja niestety, zwymiotowałem dopiero w domu.
ŚRODA - Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki.
Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś...dziwne.
CZWARTEK - Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie.
Papierkowa robota.
PIĄTEK - Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który
został nam przysłany z komendy głównej. Razem z paczka dyskietek. Płk Żelazny
złożył podanie o przydział komputera.
SOBOTA - Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, ze on płaci podatki a
my tu tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w
zeszłym tygodniu.
NIEDZIELA - Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie.
Ćwiczy posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem
dlaczego posterunkowy Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł Żelazny i
wytrzaskał Paprocha po pysku. No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym
oddychaniem.
Rozbierać się czy nie? A zima?

PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedział, ze idzie sobie
ugotować jajka. Zawczasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego żona będzie
znowu wściekła!
WTOREK - Razem z kapralem Klucha znaleźliśmy zwłoki mężczyzny, leżące na
ławce Klucha przytknął mu lusterko do ust i stwierdził, że mężczyzna nie
oddycha.
Kiedy próbowałem sprawdzić dokumenty denata, zwłoki zaczęły chrapać.
Klucha ma popsute lusterko.
ŚRODA - Zawiadomienie o gwałcie. Pojechaliśmy na miejsce zdarzenia. Kapral
Klucha przesłuchał dziadka Edka, który był ofiarą napaści seksualnej.
Podejrzana o dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesia. Kapral Klucha
udał się do babci w celu jej przesłuchania. Ku memu zdziwieniu, potwierdziło
się doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedł od babci Wiesi po
godzinie, bez czapki, paska, raportówki i munduru. W samych tylko kalesonach.
CZWARTEK - Cały czas leje deszcz. Nudzimy się. Paproch zaproponował grę w
butelkę. Odsunęliśmy się od tego zboczeńca na znaczną odległość
PIĄTEK - Wespół z Paprochem, eskortowałem dziś pacjenta do domu wariatów. Nie
rozumiem dlaczego tak się nazywa ten zakład. Spotkałem tu przecież mnóstwo
znanych wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina a nawet Elvisa.
Król rockenrola nie chciał mi jednak zaśpiewać tylko ugryzł mnie w rękę i
napluł na daszek czapki.
SOBOTA - Mobilizacja sil. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy stadion.
Gdyby Klucha nie krzyczał "GOL" kiedy bramkę strzeliła drużyna przyjezdna,
być może wyszlibyśmy z tego cało.
NIEDZIELA - Leczymy rany po meczu. Klucha leży na gastrologii bo kibice
kazali mu zjeść krawat i pałkę. Ja leże na oddziale intensywnej opieki
medycznej.
Jakiś łysy przywalił mi ławka a drugi w szaliku poprawił metalową rurka.
Paproch leży nadal na boisku, bo jak go rzucili to wgryzł się w murawę.
Obserwuj wątek
    • cyrik Re: Pamietnik milicjanta 27.10.04, 17:33
      Znam to naprawde super.
      • xxx131 Re: Pamietnik milicjanta 27.10.04, 18:10
        waldek, ten sma watek pisalem kilka dni temu....
    • xxx131 Re: Pamietnik milicjanta 27.10.04, 18:15
      PONIEDZIAŁEK
      Dzisiaj dostaliśmy nową broń służbową z centrali. Pułkownik Żelazny nakazał nam
      jej natychmiastowe wyczyszczenie. Żeby mi lśniła jak... nie dokończył i wyszedł
      do toalety. Próbowałem wielu papierów ściernych ale rdza z mojej nowej finki
      nie schodzi.

      WTOREK
      Dziś zgłosił się jakiś nieogolony młodzian z gitara mówiąc, że przybył tu na
      przesłuchanie. Dokonałem rutynowej roboty i całkiem przepisowo go
      przesłuchałem. Przyznał się do wszystkiego. Zdziwił się tylko, że nie kazaliśmy
      mu grać i śpiewać, bo według niego to właśnie się robi na przesłuchaniach w
      studiach nagrań. Wyprowadziliśmy go z błędu mówiąc mu, ze trafił na komisariat.
      Młodzian zemdlał. Kiedy leżał powalony niemocą, cała komenda wykonała brawurowo
      utwór Besame Mucho. Kapral Klucha grał na grzebieniu.

      ŚRODA
      Gramy w rosyjską ruletkę. Cudem przeżyłem. Posterunkowy Paproch, zamiast
      zostawić jedną kule, wyjął tylko jedną z magazynka. Wyszły nasze braki w
      wyszkoleniu. Nikt nie został nawet draśnięty. Jedynie Klucha przytrzasnął sobie
      palec. Cynglem.

      CZWARTEK
      Wyruszyliśmy w pościg za skradzioną furgonetką bankową. Tego jeszcze nie było.
      Wszystkie rowery w akcji.

      PIĄTEK
      Dziś zawody strzeleckie. Byłem drugi. Tuż, tuż za pułkownikiem Żelaznym. Na
      następne zawody będę musiał przygotować nową tarczę, bo od trzech lat mam cały
      czas ten sam wynik i obecna tarcza już mi mocno wyblakła.

      SOBOTA
      Nareszcie weekend. Gram z posterunkowym Paprochem w szachy. Nawet nam szybko
      idzie , bo mamy tylko połowe pionków i to w tym samym kolorze.

      NIEDZIELA
      Dzisiaj mam wolne. Nie mogę jednak zapomnieć o pracy. Wróg zawsze czuwa.
      Przeglądam interesującą książkę dotyczącą kryminalistyki. Ciekawie się zaczyna,
      cytuje ...nazywam się Żbik a na imię mam kapitan

      PONIEDZIAŁEK
      Siedzę razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.

      WTOREK
      Nadal siedzimy nad krzyżówką.

      ŚRODA
      Przyszedł pułk. Żelazny i powiedział żebyśmy odwrócili krzyżówkę, bo leży do
      góry nogami.

      CZWARTEK -Odwróciliśmy. Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.

      PIĄTEK
      Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.

      SOBOTA
      Ponieważ zabrakło krzyżówki z nudów zabraliśmy się do łapania bandytów. Ja
      złapałem jednego a kapral Klucha 38.

      NIEDZIELA
      Pułkownik Żelazny, osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady
      Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami. A ja musiałem zwolnić
      kierowcę. Pech.

      PONIEDZIAŁEK
      Kieruję ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał pułk. Żelazny. Pomachałem
      mu ręką. Mam teraz niezły karambol.

      WTOREK
      Razem z kapralem Kluchą bierzemy udział w pościgu za skradzioną Toyotą. Musimy
      go jednak przerwać bo nogawka wkręciła mi się w łańcuch a kapralowi Klusze, pęd
      powietrza oderwał dzwonek.

      ŚRODA
      Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja się cholera
      przyznałem.

      CZWARTEK
      Dostaliśmy wiadomość, że przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr. 7 niejaka babcia
      Pelasia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie potwierdziła.
      Babcia Pelasia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.

      PIĄTEK
      Gram z kapralem Kluchą w karty. Wygrałem. Pięć asów na karetę jokerów.

      SOBOTA
      Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego malucha. I do tego tuż pod moim
      oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w kartotece. To mój
      maluch. Chyba wezmę urlop.

      NIEDZIELA
      Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody. Może to
      angina?

      PONIEDZIAŁEK
      Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra. Pędzimy na sygnale.
      Tuż pod domem pana ministra, kapral Klucha na coś najechał. Sprawdzam co to
      było. Już nie szukamy kotka.

      WTOREK
      W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę. Niestety.
      Wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał, jak goły
      przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.

      ŚRODA
      Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z sąsiadem, że w
      dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był nieprzytomny.

      CZWARTEK
      W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym skądś znal.
      Ale skąd?

      PIATEK
      Dzisiaj pułk. Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem, która nie
      wiadomo czemu, zaplątała się między listy gończe. Teraz już wiem skąd znałem
      tego gościa!

      SOBOTA
      Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.

      NIEDZIELA
      Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości dwóch
      jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł. Psy 2. Nawet
      się zgadza.

      PONIEDZIAŁEK
      Posterunkowego Paprocha nie ma od tygodnia w pracy. Pewnie w czasie drogi
      powrotnej na komendę znowu wjechał na rondo. To już nie pierwszy raz, więc znów
      trzeba mu będzie zanieść termos i kanapki.

      WTOREK
      Dzisiaj degustowałem rosyjski koniak. Mam dziwne uczucie, jakby się nagle
      zrobiło ciemno.

      ŚRODA
      Tak ciemno to jeszcze nie było. Nawet latarnie ktoś wyłączył.

      CZWARTEK
      Strasznie ciemno.

      PIĄTEK
      Trochę jaśniej ale nadal ciemno.

      SOBOTA
      Przejaśnia się. Zauważyłem nawet, ze przede mną stoi jakaś butelka. W gardle
      sucho. Napiłem się!

      NIEDZIELA
      No, teraz to dopiero ciemno!

      PONIEDZIAŁEK
      Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne uzębienie a jednak?!

      WTOREK
      Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się to
      spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny nie
      zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.

      ŚRODA
      Nudzimy się w radiowozie. Grzebię w samochodowej zapalniczce. Palec mi się
      zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.

      CZWARTEK
      Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym prędzej ale nie
      było się po co śpieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.

      PIĄTEK
      Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro prowadzi
      radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.

      SOBOTA
      Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania. Dostaliśmy
      wiadomość z komendy aby zwrócić echosondę która jest dowodem w sprawie.

      NIEDZIELA
      Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzień bardzo udany. Szkoda
      tylko, że zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego zespołu.

      PONIEDZIAŁEK
      Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski mojego malucha. 50km/h -
      urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się łuszczyć a wycieraczki
      przepełzły na tylnią szybę. 70km/h - maska zawinęła mi się na dach. Przechodzę
      na prędkość ekonomiczną. Minął mnie rowerzysta.

      WTOREK
      Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album. Po obejrzeniu pierwszej
      strony, pułk. Żelazny pobiegł do toalety. A ja niestety, zwymiotowałem dopiero
      w domu.

      ŚRODA
      Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki. Widoczny napis
      POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś...dziwne.

      CZWARTEK
      Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie. Papierkowa robota.

      PIĄTEK
      Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który został nam
      przysłany z komendy głównej. Razem z paczką dyskietek. Pułk. Żelazny złożył
      podanie o przydział komputera.

      SOBOTA
      Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, że on płaci podatki a my tu
      tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w zeszłym
      tygodniu.

      NIEDZIELA
      Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy posterunkowy
      Paproch z manekinem. Cos tu jest nie tak. Nie wiem dlaczego posterunkowy
      Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł Żelazny i wytrzaskał Paprocha po pysku.
      No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym oddychaniem. Rozbierać się czy nie? A
      zimą?

      PONIEDZIAŁEK
      Kapral Klucha wygrał w Audiotele latarkę i komplet baterii. Ciężkie miał
      pytania. Jak się nazywa nasz kraj? 1. Burkina Faso, 2. Polska, 3. B
      • waldek.usa Ty chyba chcesz mnie w tarapaty 27.10.04, 20:13
        wpedzic. Jestem w pracy, zaczelo mna rzucac ze smiechu i byc moze ktos
        pomyslal, ze mam padaczke, hehehe.
        Dzieki!
      • xxx131 Re: Pamietnik milicjanta 30.10.04, 22:59
        Zatrzymanie tych mężczyzn polegało na szarpaniu i kopaniu nas po nogach.


        Mężczyzna ten włożył rękę pod kołdrę i usiłował pocałować pokrzywdzoną.

        A.B. zachowywał się arogancko plując na dowódcę radiowozu. Jak wyjaśniłem
        szwagrowi obrzucany przez niego obelgami, że sygnet nie jest stracony i
        najdalej następnego dnia wydalę go.

        Wobec powyższego, że żaden z nich nie był w stanie nietrzewym nie było podstawy
        żeby kogoś zatrzymać.

        W miejscu zamieszkania posiada dobrą opinię ponieważ nie utrzymuje kontaktów z
        miejscową ludnością i jest mało znany.

        H.W. od dawna nigdzie nie pracuje, ale prowadzi pasożytniczy tryb życia.

        Zatrzymanego wraz z łupem i notatką służbową przekazałem oficerowi dyżurnemu.

        W trakcie doprowadzania do radiowozu wyjął członka i na oczach licznie
        zgromadzonych pracowników i interesantów w pomieszczeniach służbowych ZUS oddał
        mocz.

        Ustalono, że J.N. była w 9 miesiącu ciąży, która dla zgody przesuwała lodówkę
        babci po remoncie przeprowadzonym dla zgody. Na zaistniałe zdarzenie wszedł mąż
        R.N. Widząc awanturę, jak też żonę której to zaczęła odchodzić woda, w obawie
        przed porodem odepchnął od drzwi ob. K.A. jak też jej córkę W.U. które to
        upadły w swoim pokoju.

        Widziałam jak leżała na podłodze nago tj. bez odzieży.

        W/wym. stwierdziła, że została pobita przez 3 n/n mężczyzn, z których jeden
        nazywa się Gulka Andrzej.

        W okolicy zwłok nie znaleziono żadnych przedmiotów, które mogły posłużyć do
        nagłej śmierci.

        Oskarżony rżnął na mnie ubranie. Sukienki nie porżnął gdyż zdążyłam się
        rozebrać.

        Uprzejmie proszę Pana Prokuratora o zmianę trybu postępowania z aresztu
        śledczego na wolną stopę.

        Zauważyłem dwóch mężczyzn w wieku różnym.

        ...ponieważ nikogo nie było w pobliżu poza dwoma funkcjonariuszami MO zabrałem
        ten sweter.

        Ostatnio, tj. 8 br. miesiąca było włamanie w nocy do mieszkania szkodząc szyby
        i wyłączając co chwila światło. (..) Napastnik wlazł oknem i zaczynając gwałt,
        zamaskował się i nie było widać kto to mógł być. Domyślam się, że to było
        napuszczenie C. Stefanii co nosi mój płaszcz i między innymi inne ubranie.

        ...gdy się zwracałem do współlokatorki Janiny K. to mi powiedziała, że kartofle
        wsadziła w dupę, lecz na skutek interwencji MO kartofle zwróciła.

        Uderzył mnie w prawy barek.

        Łapówki w postaci pieniędzy przyjmował do prawej kieszeni spodni mundurowych.

        ...i wspólnie z psem służbowym zaraz podjęliśmy pościg za uciekającym
        osobnikiem.

        Na tylnym siedzeniu samochodu nr... siedział n/n mężczyzna. Miał spodnie
        opuszczone do kolan i juwenalia na wierzchu.

        W czasie jazdy patrolowej zauważyłem dwóch mężczyzn bijących się na jezdni i
        trzeciego leżącego obok. Ta sprawa wydała się więc mi podejrzana.

        Ob. K. został przez nas zatrzymany w łazience, gdzie wpadł rozpędem wrzucając
        dowód rzeczowy bezpośrednio w rurę kanalizacyjną.

        ...chęć wypicia wódki wynikała z choroby mojego kolegi po wcześniejszym
        pijaństwie.

        Teściowa zakradała pensję miesięczną i rozłączyła nas dając kochankowi nasze
        przyrządy kuchenne, a mężowi dawała zatruty alkohol chcąc go pozbawić życia.

        Na osiedlu NiedĽwiadek powinna być stała i częsta kontrola MO, bo dzieją się
        tam niestworzone rzeczy a chuligaństwo się sądzi i dalej rozwydrza.

        ...a swe dziecko obywatel O. chce wychować na postrach Wwa Rakowiec na co ja
        jako dzielnicowy nie mogę się zgodzić.

        ...utrzymuję kontakt wyłącznie z elementem zarażonym wenerycznie.

        Powiadomiony przez sklepową o włamaniu udałem się od razu na miejsce. Przed
        sklepem na rozsypanym popiele stwierdziłem ślady. Nie można było rozpoznać czy
        są to ślady człowieka czy kota. Musiały to jednak być ślady kota, gdyż po
        wejściu do sklepu zauważyłem wewnątrz siedzącego kota, który się różnie bawił,
        a na moje wejście nie zareagował. W sklepie pełno było wydzielin od kota. Nic z
        towaru nie brakowało tylko były na podłodze rozsypane papierosy. Na pewno
        papierosy te kot wziął sobie do bawienia. Dlatego stwierdziłem, że włamanie nie
        miało miejsca, a tylko kot w sklepie rozrabiał i sklepowa niepotrzebnie złożyła
        doniesienie.

        ...nie mogła się uczyć, bo bez przerwy odbywały się hulanki, pijaństwo i
        swawole.

        Żona wykonywała pracę w domu składanie długopisów, klejenie puderniczek, to ja
        żonie pomagałem bo ja jestem bardzo zdolny i nie chwaląc się mam doskonałą
        pamięć.

        On dotykał ją na wersalce w połowie odcinka pomiędzy kolanami a brzuchem.

        W domu opieki społecznej są ludzie potrzebujący. Ja wiem jak się sprawa
        przedstawia na tym odcinku bo lubię czytać "Zdrowie", "Służbę Zdrowia", "Nową
        Wieś" i wiele innych pism.

        Po przybyciu na miejsce zastałem cudzoziemców: Palestyńczyk, Irak i ob. Niemiec.

        Miał członka wyjętego, którego emitował za kioskiem w dłoni.

        ...a na ciele były widoczne ślady ukąszeń przez czarnego psa.

        Awanturnik siedział spokojnie na łóżku. Kiedy zażądałem okazania dowodu
        osobistego zaczął wymachiwać do mnie rękami i jednocześnie rękami zapierał się
        o meble.

        ...ma opinię negatywną z powodu skłonności do nadużywania alkoholu i nocowania
        obywateli WNP.

        Podczas zatrzymywania zachowywał się średnio.

        U Roberta zabawialiśmy się piciem wódki i dwoma Rosjankami zapoznanymi pod
        stadionem.

        Uprzejmie proszę o zrobienie kontroli celem przywrócenia do porządku życia
        codziennego Edwarda K.

        Według rozeznania jest zdrowy i całymi dniami wałęsa się z elementem
        przestępczym i nie pracuje. Ostatnio kombinuje z chorobami na nogi, wrzody i
        płuca.

        W. nie było, bo pojechał na zebranie świadków Jehowy, nie wiadomo w jakim celu.

        Oskarżony ze świadkiem J. uzgadniał zakres wykonania robót hydraulicznych, co w
        efekcie doprowadziło do długotrwałego pijaństwa trwającego co najmniej przez
        cały dzień.

        Ja to jakbym i chciał bić żonę to nie miałem kiedy. Ona ciągle w rozjazdach
        uprawiała turystykę europejską Włochy, Turcja, skóry, sukienki.

        Taki wyrok, mogę założyć, był normalny w czasie komunistycznym, ale na dzień
        dzisiejszy obraża Majestat Prawa Rzeczpospolitej Polski.

        Zrobił ze mnie białą niewolnicę zmuszoną w pokorze usługiwać panu mężowi, a
        niejednokrotnie pić z nim alkohol bez pożywienia, co zawsze na drugi dzień
        odchoruje.

        Pan docent powiedział, że żona pana doktora to laboratoryjna ku... Wobec tego
        pan doktor uderzył pana docenta i powiedział, żeby pan docent w pracy zajmował
        się czymś innym.

        W rozmowie z w/wym. dowiedzieliśmy się, że wynikła wspólna awantura między tymi
        osobnikami, którzy byli w stanie nietrzeĽwym. Powody awantury trudno było
        ustalić, bo obie strony miały rację.

        ...mam 4 letnie dziecko i reumatyzm, a wszystko na skutek tej wilgoci.

        W miejscu swojego zatrudnienia ma opinię negatywną, ponieważ ma narzeczonego
        Murzyna, z którym się codziennie spotyka.

        Razem ze mną dowódca warty prowadził obserwacje z ukrycia. Do przejścia na
        posterunku nr 2 ob. S.O. zbliżała się w podejrzanym rozkroku. Po zatrzymaniu w
        czasie transportu na wartownie główną ob. S.O. dobrowolnie wyjęła ukrytą w
        reformach pompę paliwową.

        Po wejściu do magazynu zobaczyłam leżącą obok biurka na podłodze nogę naszej
        pracownicy fizycznej G.T., a obok na podłodze leżącego ubranego tylko w spodnie
        niezapięte naszego pracownika fizycznego J.L.

        Wynikiem kontaktu władzy z obywatelem było 17 dni zwolnienia lekarskiego.

        ...cichaczem popsuł mi opinię w miejscu pracy.

        ...a co do szczęki to jak zaczęła się wydzierać, a buzię ma od ucha do ucha to
        szczęka jej wypadła i sama pękła.

        Od gotowania i obowiązków mieszkaniowych żona się uchyla.

        Ona myśli, że jej jako emerytce politycznej wszystko wolno.

        Mam dziecko w wieku wychowawczym.

        Osobnik mimo mojego upomnienia zachowywał się agresywnie. Wobec powyższego
        uderzyłem go kilka razy pałką służbową, więc do radiowozu wsiadł chętnie.

        W tym czasie rozpoczęła się ingerencja teściowej w nasze pożycie.

        Sąsiad G. urządza sceny bandyckie pod moimi oknami wrzeszcząc zwie
        • xxx131 Re: Pamietnik milicjanta 30.10.04, 23:00
          ...zwierzęcym głosem pozoruje napad. Nadmieniam, że G. chodzi po mieszkaniu w
          ciężkich drewniakach, co jest sprzeczne z wszelkimi zasadami. Dzielnicowy
          polecił mu chodzić w bamboszach, ale on nie podporządkował się i nadal zakłóca
          spokój o różnych porach.

          Wymieniony cieszy się na tutejszym terenie dobrą opinią i chuliganem nie jest,
          bo choć czasami się upija ale cudzych kobiet nie zaczepia i zanadto jak na swój
          wiek nie chuligani.

          W połowie drogi do Warszawy usiadłam na muszli w ubikacji. Po chwili dosiadła
          się do mnie młoda osoba, tak że siedziałyśmy we dwie osoby na jednej muszli.

          Przybyłem do śmietnika, aby sprzątnąć zanieczystości.

          W dniu 15 lipca żona do mieszkania na noc sprowadziła osobnika o imieniu Józef
          w stanie nietrzeĽwym, który tej nocy spał z moją żoną. Kiedy po przyjściu do
          mieszkania zauważyłem Józefa i zapytałem żony co to za człowiek, powiedziała,
          że to nasz krewny i od tej pory Józef zamieszkał z nami na stałe.

          W miejscu zamieszkania opinię posiada negatywną bo lubi wesołe życie i często
          wałęsa się bez celu.

          Zostałem w dniu 26 stycznia napadnięty z kratą w szyję i wciągnięty w bramę
          oraz przydeptany przez sąsiada, których było dwóch.

          W rozmowie z zatrzymanym stwierdziłem jedynie starganie materiału w kroczu,
          które według oświadczenia było wynikiem bójki.

          Potrafiła mi bezczelnie powiedzieć, że ja się dobieram do córki w celu
          seksualnym. Jak trzeba być wyrafinowanym i mieć gest żeby tak bezczelnie mnie
          oczerniać.

          Dane personalne ustaliłem na podstawie ustnej.

          Uprzejmie proszę prokuraturę o pomoc i wskazanie mi drogi ratunku przed
          awanturnictwem w zachowaniu się mojej żony Jadwigi G. z domu C. która z dnia na
          dzień staje się ordynarniejsza w buzi i prędka w rękoczynach. Pracowałem jako
          murarz i dodatkowo jako malarz, żeby więcej zarobić. Ale i tym wiele łask od
          żony nie zdobyłem. Miałem żonę przy wypłacie dalej żyłem w celibacie, bo żona
          chorą udawała i ciągle z dziećmi spała. Dzieci bardzo kochałem, więc rozwodu
          nie żądałem, choć życie u żony za parobka miałem. Skłóciła mnie z rodziną, by
          gorszą być gadziną. Po pracy sprzątałem, gotowałem bo w domu puste garnki
          miałem. Żona nie gotowała bo odchudzać się chciała, dzieci od gotowanego
          odzwyczajała, tylko by im szynkę dawała. Odstawiła mnie od siebie całkowicie
          przez co ciężkie miałem życie, ale pieniędzy ode mnie ciągle wolała, choć mi
          jeść nie dawała.

          Według mojej obserwacji nie był pijany tylko napity.

          Wierzę w wysoki organ Generalnej Prokuratury, który sprawi, że karząca ręka
          sprawiedliwości dosięgnie tę bandę złodziei.

          Świadek jako długoletni funkcjonariusz w czasie wykonywania obowiązków
          służbowych ma szczególnie wyostrzone postrzeganie wzrokowe i słuchowe.

          Kiedy mąż w swym widzie pijackim chce mnie bić to tulę to dziecię 4-letnie do
          swego łona niczym tarczą osłaniając się od zadawania razów ręką zabestwionego
          pijaka, a czasem i czymś cięższym.

          Zajście w piwiarni było dla żartu i nie czuję się winnym. Kolega dla śmiechu
          podstawił nogę Darkowi i on upadł z tym piwem. On się obraził niepotrzebnie i
          doprowadził do małej bójki, w której nic złego nikomu się nie stało.

          Świadek nie mógł widzieć żebym kradł kury z kurnika jak siedział na strychu, bo
          okno od strychu zasłaniają mu drzewa. Te drzewa wyciął przed sprawą w sądzie,
          żeby nie dać mnie się złapać na strasznym swoim kłamstwie.

          Współoskarżony przekonywał mnie, że sprawa zostanie umorzona, bo z Kowalskim
          się pogodził, a proces odbędzie się tylko dla formalności. Przyznaję ze
          wstydem, że i mi się udzielił ten optymizm, czego dziś po wyroku bardzo
          serdecznie żałuję.

          Mój syn 11-letni powiedział, że tata kopnął go tak, że aż go uderzył w żołądek
          gdyż wcześniej w czasie tej akcji ten sam syn huśtał się na huśtawce, a mój mąż
          powiedział, że go na tej huśtawce powiesi i wyrażał się i bluzgał przy dziecku.

          Żona jak ją mocniej podpytałem wypierała się Kowalskiego, a już najbardziej
          wycieczki z nim do lasu koło Nieporętu.

          W związku z posądzeniem mnie przez oskarżonego o utrzymywanie intymnych,
          kontaktów z jego żoną składam wyłącznie do wiedzy Sądu oświadczenie w sferze
          czysto biologicznej dotyczącej mojego zdrowia. Otóż jest to akt złośliwości ze
          strony oskarżonego, gdyż w spuściĽnie genetycznej po moich przodkach otrzymałem
          przerost gruczołu krokowego (tj. prostata) chorobę powodującą niemoc płciową,
          co dotknęła również i mnie przed ponad dwoma laty.

          Ob. S. na naszym terenie powozi koniem obesranym jak krowa.

          Protokół oględzin kurnika: jedna kura biała, łeb urwany - nie żyje, druga kura
          pstra, łeb urwany - nie żyje, trzecia kura chodzi - sprawna.

          Mąż przy ludziach powiedział że jestem głupia jak Albin z KC.

          Z rozpytania sąsiadów wynika, że podejrzany zakopał poszlakę w ogródku.

          W mieszkaniu urządził melinę pijacko-złodziejsko-pasersko-prostytucką.

          Lokatorzy składali skargi, że W. wypija mleko z butelek przed drzwiami, które
          napełnia swoim moczem.

          ...zniszczyła mnie świadomie stylowy tapczan-wersalkę, łamiąc w nim ramę przez
          skakanie po nim sama i we dwie osoby, a tapicer tapczan ten sprzedał wiedząc,
          że Julia S. ma zaburzenia psychiczne.

          Stwierdzam, że w wyniku znajomości z nią zauważalne jest w jej życiu
          partnerskim zboczenie seksualne przeważnie w sobotę.

          Na postoju taxi zauważyłem 2 mężczyzn. Prawdopodobnie oczekiwali na taksówkę.

          Do domu sprowadza element z którym wyprawia orgie.

          Dziecko w/wym. ma cechy orientalne, gdyż jest dzieckiem prostytutki i Araba.

          Zniknęła perspektywa napicia się wódki, bo nie było za co jej kupić.

          Byłem wczoraj u lekarza na kręgosłup a ona zapisała mi biseptol i calcypirynę.

          Oskarżony do wybitej szyby sklepowej podszedł wyłącznie z własnej ciekawości,
          towar z wystawy zabrał bezwiednie, gdyż się zdenerwował. Ucieczka oskarżonego
          na widok funkcjonariuszy policji wynikła stąd, że będąc w przeszłości
          czterokrotnie karany bał się bezpodstawnego posądzenia o dokonanie włamania. Z
          tych względów działanie oskarżonego nie nosi cech przestępstwa, a jest jedynie
          nader dla niego nieprzyjemnym zbiegiem okoliczności.

          Mąż nie chciał żeby wynikła jakaś awantura i zwrócił się do Grzegorza z prośbą
          żeby się odpier...

          Wysoki sądzie, nie twierdzę, że jestem bez winy bo nie powinienem tam iść do
          tego sklepu, ale co ja mogłem poradzić mając 3,17 promila alkoholu we krwi. A
          jeżeli policja znalazła jakieś łomy to ja jestem przekonany, że w takim stanie
          w jakim się znajdowałem (3,17/w) to nawet jeżeli ten łom ważyłby choć tylko 2
          kg to by mnie przewrócił nie mówiąc o rozrywaniu kłódek.

          Awantury z żoną były podyktowane na tle dokładnie nie mam pojęcia, bo nie
          jestem awanturny ani alkoholik.

          Powiedział do mnie, że mogę go pocałować w ch..a, w jaja i w tym podobne.

          ...lubił wypić, ale żeby chodził i pił to nie, tylko przy okazji.

          W/wym. stwierdził, że w dniu dzisiejszym ok. 13 wrócił na Pragę do swojego
          domu. Przed blokiem spotkał swojego psa. Wziął psa ze sobą i poszli na Bazar
          Różyckiego na piwo.

          W.M. złośliwie stuka do muszli klozetowej w jej najgłośniejszym miejscu.

          Oskarżony wyraził skruchę na przewodzie, ale po sprawie zaczął od nowa robić to
          samo.

          Odwołuje swoje przyznanie się, bo na komendzie śledczy mnie sugesterował.

          W czasie gdy tu jeszcze mieszkała leżała pijana na podwórzu z ob. K. nieżyjącym
          już od 2 lat.

          Ob. S. jest zagrożona rozcięciem nożem.

          ...i jeszcze szarpał furtkę zapraszając męża do bicia.

          W rodzinie ogłosił mnie jako czerwonego pająka i partyjną kurwę.

          Obywatel wyzywał pokrzywdzonego wulgarnie słowami "coś ty zrobił".

          Pokrzywdzony, natarczywie dobierał się w okolice mojego członka.

          Zatrzymani szli i głośno śpiewali "Padają deszcze, biją grady, a za nami idą
          skur....draby". A za w/wym. szliśmy my t.j. ja i plut. K.

          Matka opiniowanego pracuje w przedsiębiorstwie państwowym, ojciec jest
          alkoholikiem. Innych danych o nagannej postawie w d
          • xxx131 Re: Pamietnik milicjanta 30.10.04, 23:01
            ...drodze wywiadu nie dokonałem.

            Dlaczego Ob. dzielnicowy stosuje do mnie krzyk jako do interesanta.

            Schodzi się do jej mieszkania różny element pijacki i przestępczy płci męskiej,
            z którym utrzymuje szerokie stosunki.

            Ja z nerwów nabawiłem się alergii rąk i pracować nie mogę.

            Alkoholu nadużywał umiarkowanie. Nie stwierdza się żeby wałęsał się w stanie
            nietrzeźwym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka