gajowy555 10.05.06, 10:09 Jek sia seteczkę łustrzeliło, tak trza nowy wóntek założyć, coby noma szybciej sia łotwieroł. Wpsisujta łolstynskie noziny, bandziewa wiency ziedzieć ... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 10.05.06, 20:31 Bandó nowe noziny i stare wciepne byśmy nie zaboczyli. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38863023 Odpowiedz Link
tralala33 Re: Noziny z Warniji i Mazur 10.05.06, 20:38 A - to można teraz i z Mazur noziny tu znosić? Ale na początek coś z bardzo bliskiego Kortowa: Marcin Wojciechowski 10-05-2006 Jutro zaczyna się Kortowiada. Bogusław Tworkowski, mieszkaniec ul. Świetlistej na Słonecznym Stoku: - Cieszę się, że Kortowiada właśnie się zaczyna. Sam byłem kiedyś olsztyńskim studentem i dobrze wiem, jak długo na tę imprezę młodzi ludzie czekają. Te cztery dni szalonej zabawy raz na rok im się należą i niech korzystają z tego, ile im tylko starczy sił. Później przecież nie będą mieli na to czasu. Słyszałem niedawno, że jeden z mieszkańców naszego osiedla mówił, że już drży na myśl, że 30 tys. chuliganów wkrótce zaleje całe Kortowo. Sądzę, że takie słowa mogły głęboko urazić tysiące studentów i ich rodziców. Zwłaszcza że większość mieszkańców tego osiedla na wynajmowaniu kwater studentom zarabia duże pieniądze. Dla mnie - i mam nadzieję, że także dla wielu moich sąsiadów - to sama przyjemność, że przez kilka następnych dni będę mógł popatrzeć na wesołych studentów przechadzających się tłumnie po mojej ulicy. Jednak apeluję do niektórych żaków, by śmiecili tak, aby można było po nich posprzątać. Nie wrzucajcie puszek i butelek do wody - później nikomu nie chce się tych waszych śmieci z niej wyciągać. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3336582.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 10.05.06, 22:37 Łu woju Kortowiada, łu noju Juwenalia 0 no to sia bandzie działo. A tu cóś takygo www.jonkowo.bil-wm.pl/index.php?inf=10&idsl=1&id=52 Taka impreza odbyła się w Jonkowie po raz pierwszy. Ciekawy program artystyczny przerósł oczekiwania wszystkich . Spotkał się z tak miłym przyjęciem iż warto wprowadzić go na stałe w tradycję Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Jonkowie. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 13:06 Jeka szkoda com ło tam nie ziedzioł pryndzy. Tak 100% bym tam buł i relację na forum z psiyrszy ręki pokozał. I Cyfus tam buł. Szkoda... Odpowiedz Link
rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 20:20 [2003-06-25] Zidzołes co napsisane je na kóncu ? To tera sie zwijam na podłodze i sia śniyje, co aż ma bełk zaboloł - chi, chi - to było dwa lata tamu nazot )))))Chi, chi chi nachichała sią A bandziesz na Kortowiadzie ? Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 20:24 No jó, tlo chto mnie w kónia tak psianknie zrobziół ? To jeka to est nozina, co mo trzi lata ? Am sia też fest nachichał. Jo mom Kortowiada łu siebzie we łogrodzie - co dzień... Odpowiedz Link
rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 20:26 chi chi , to rychtycznie mój błąd , nie myślałam ło dacie tlo o kunkursie. To tera musiwam pilnować konkursu Odpowiedz Link
tralala33 Kortowiada 11.05.06, 21:00 To jeszcze trochę o Kortowiadzie - u mnie też ją przez okno słychać. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3339075.html Marcin Wojciechowski 11-05-2006 Długim na ponad 200 metrów orszakiem studentów ze wszystkich wydziałów uniwersytetu zaczęła się w czwartek Kortowiada. Był już konkurs na wystrój akademików i wybory najpiękniejszej studentki. A to dopiero początek zabawy! Odpowiedz Link
tralala33 Przysmak Kłobuka 11.05.06, 21:58 Uważajta - chtó ma głód, niech tego nie czyto. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Przysmak Kłobuka 11.05.06, 21:58 www.wm.pl/Index.php?ct=ostroda&sct=ostroda&id=859817 GO [05.05.2006] Polędwiczki z sarny w sosie kurkowym z żurawiną i jałowcem otrzymały tytuł "Przysmak Kłobuka". Danie jest autorskim pomysłem Dariusza Strucińskiego, szefa kuchni Hotelu Anders. Wyniki pierwszej edycji konkursu na "Przysmak Kłobuka" ogłoszono w ubiegły piątek w Hotelu Karnity. Mimo że zgłoszonych zostało tylko kilka potraw, to wybór nie był prosty. Każda była inna i każda miała swój specyficzny charakter. Obok polędwiczek z sarny o zaszczytny tytuł konkurowały: gęś faszerowana przygotowana przez olsztyńską restaurację Krys-Stan, golonka Kłobuka z Karczmy Warmińskiej w Gietrzwałdzie, sandacz z wody (Hotel Karnity) i cebulaki w sosie błogotrawiennym z ekologicznego gospodarstwa rolnego "Platterówka". - Konkurs na "Przysmak Kłobuka", to część kampanii promującej region Warmii i Mazur, którą rozpoczęliśmy w ubiegłym roku - mówi Benedykt Puczkowski z "BiG" Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości, pomysłodawca i organizator konkursu. O ile wyróżnienie - niemal jednogłośnie - przyznano gęsi faszerowanej z Krys- Stanu, o tyle spór kapituły z przyznaniem nagrody głównej nie został od razu rozstrzygnięty. - Mamy dylemat, najlepiej gdybyśmy przyznali dwie równorzędne nagrody - przyznali członkowie kolegium konkursowego. W tej sytuacji decydujące zdanie miała zgromadzona w sali publiczność. To właśnie ich podniebienia wybrały polędwiczki z sarny z Hotelu Anders (45 głosów), które pokonały cebulaki z "Platterówki" (18 głosów). - Zgodnie z wymogami konkursu inspiracji szukałem w kuchni regionalnej - mówi Dariusz Struciński. - Postanowiłem wykorzystać dziczyznę oraz to, co można znaleźć w lesie, kurki, żurawinę i jałowiec. Proste, prawda? - Organizatorzy zapewnili nas, że konkurs będzie miał swoją przyszłość - usłyszeliśmy od Jerzego Kamińskiego z olsztyńskiego oddziału Polskiej Izby Turystyki. - Do serca każdego najlepsza droga biegnie przez żołądek. Naszym marzeniem jest, by w kolejnych latach do konkursu stawało nie kilka, lecz kilkaset potraw. Mariusz Kłokocki Odpowiedz Link
rita100 Re: Przysmak Kłobuka 11.05.06, 22:09 No to bandziewam konkurencją dla tych dań Świetny pomysł z tym konkursem. Ja bym wybrała gęśc faszerowaną i cobym tam do niej nie włożyła, wszystko co Klobuk kradnie )) Odpowiedz Link
rita100 Re: Przysmak Kłobuka 11.05.06, 21:59 No jaki ? Jo w nocy nie jem ))to Klobukowi nie zjym . Odpowiedz Link
rita100 Re: Kortowiada 12.05.06, 22:14 I co tam słychać na Kortowiadzie ? No lu noju na krakowskim rynku , gwołt ludziów i parad. Ciajzko przejść. Parada kochających inaczej , parada strajkujących pielęgniarek, parada wszechpolaków, jutro parada antyżydowska, a pojutrze parada antyrzadowa - turyści już nie mają miejsc na Rynku. Coś niesamowitego. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Kortowiada 12.05.06, 22:18 Kolejna koncertowa noc, jak słyszę. Ale w samym Kortowie, tym starym, o dziwo czyściutko i raczej pusto. Chyba studenci przenieśli się na Górkę Kortowską i tam umpa, umpa, się bawią. Odpowiedz Link
rita100 Re: Kortowiada 12.05.06, 22:40 Jutro chyba będzie szczyt imprez . Sobota i pogoda to fajnie mają studenci. Odpowiedz Link
gietpe Re: Noziny z Warniji i Mazur 13.05.06, 23:04 ZESZYTY PANI MONIKI Zeszyty, które od kilkudziesięciu lat prowadzi Monika Lipowska, Warmiaczka zTomarynek koło Gietrzwałdu, to autentycz- na kronika wsi. Tomaryny i Tomarynki Najpierw leżą Tomaryny, do których jedzie- my żwirową drogą, wzniecając tumany kurzu. Z Tomaryn skręcamy w boczną drogę, kie- rując się. w stronę Pasłęki. Wzdłuż wody wi- dać pnie drzew. To ślady działalności bobrów, których wciąż przybywa. Monika Lipowska wita nas w drzwiach sta- rego budynku, o czerwonych cegłach i sko- śnym dachu. Taki, jakie się budowało od wie- ków na Warmii. — Zgadnijcie, ile ma lat? — pyta. — Dwieście? — ryzykujemy. — No, nie tyle. Ma 118 lat. — A pani z jakiego rocznika — nie wypa- da się pytać kobiety wprost o wiek. — A ile byście mi dali? — No, z sześćdziesiątkę... — Za mato. Jak w 45 weszli Rosjanie, mia- łam 13 lat. , . I toczy się opowieść ó tym, jak to kiedyś Bogdański z Gietrzwałdu wżenił się w Zin- ków z Tbmarynek, który właśnie ten dom po- stawili. A że pani Lipswska jest z domu Bog- dański, to wszystko .jasne. Mazurzy i Warmiacy — A pani kim się czuje, Niemką, Polką czy Warmiaczka? — pytam, spoglądając na świę- te obrazy. — Do niemieckiej szkoły wTomarynach' chodziłam, więc niemiecki znam. Ale czuję się Warmiaczką. Nie tak jak ci Warmiacy czy Mazurzy, co do Niemiec za chlebem powy- jeżdżali i tam zaraz Niemcami się ogłosili. • — A Tomarynki to gdzie leżą, na Warmii- czy na Mazurach? — pytamy. . —— Tomaryny na Mazurach, Tomarynki na Warmii i — co ciekawe --»<v obrębie Gietrz- wałdu. W dowodach mamy zapisane: Gietrz- watd 86. A granice Warmii chociaż potraficie określić? Pokażcie no, na tej mapie. Mam i niemiecką, i polską. Nie czeka, aż pokażemy, sama zakreśla ołówkiem. — Do Zalewu Wiślanego nasza Warmia sięga — pokazuje z dumą. ^ Wyjmuje jeszcze jakieś kalendarze, książki. Jak tu Gierek przejeżdżał • Teraz będzie mowa o tej kronice, co od l kudżiesięciu lat jest spisywana. ^ —Jak myślicie, kiedy wTomarynach zało- żyli swiatło? — zadaje pytanie. — No, chyba po wojnie,, w latach 50.; zgadujemy ^ — Nieprawda, przed wojną już było. Więk- sże wsie ich nie miały. Myślę, że dlatego, futejsi gospodarze byli zapobiegliwi. Co i telefonów nie jestem pewna, ale chyba jj jeszcze nie było. Może sołtys miał. WTomarynach mieszkali ewangelicy, Bi dyś była tam tylko jedna katoliczka. Katolicy zaczęli zjeżdżać po I wojnie światowej: Hill Rucha, Bogdański. Po przeciwnej stronie Pa słęki, w Tomarynkach, katolicy mieszkali od zawsze. Kiedy Bismarck nastał, Warmiaków próbował zgermanizować. Opornie mu to szło, bo trzymała ich wiara, język. -Ewangelicy stawiali w swoich wioskach krzyże, katolicy kapliczki — opowiada pani Monika. Dlaczego zaczęta spisywać, kiedy i ile na- padało, jaka była temperatura ? Bo namówił ją do tego ojciec. — Mówił mi, że co jakiś czas pogoda się powtarza, więc taki kalendarz może w życiu ^;ię przydać. Chciałam więc sprawdzić, po- równać. Tata częściowo miał rację. Ale żeby to udowodnić, życia trzeba. Pytamy, czy często Pasłęka wylewała. Zagląda do zeszytu. —Było kilka powodzi. W 1972 roku tak nas zalało, że kaczki sobie po polach pływa- ły, jak po bajorze. I zalało jeszcze wtedy, jak Gierek w 78. na dożynki jechał. — Nie chciałaby pani gdzieś tych zapisków opublikować? — pytamy, patrząc na zeszyty. — A kto to wyda! Zresztą, ja piszę tylko tak dla siebie. Choć niewykluczone, że kie- dyś ktoś to przeczyta i dowie się, jak tu przed laty ludzie żyli. Wczorajsza GO Odpowiedz Link
rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 14.05.06, 21:07 Gietpe , to również czytałam we Wprost chyba - ludzie pisza pamiętniki pogodowe od wieków i dzieki temu przepowiadają pogodę. To własnie najczesciej jest na Podlasiu, ale , że na Warmii tego nie slyszałam. Zaraz poszukam artykuł o tym. Dzieki temu dziennikowi , wiedzieli kiedy siać najlepiej i czy zbiory będa tego roku dobre czy nie. Odpowiedz Link
rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 14.05.06, 21:13 Jutro powinien się ukazać ten artykuł www.angora.com.pl Wrona kracze na deszcz. Mieszkańcy wsi Kaniuki (Podlasie) układają prognoze pogody i zapisują w zeszycie. Bardzo ciekawy artykuł, jak tylko zacznie się angora otwierać to polecam. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Polsko-niemieckie schronisko nad jez. Krzywym 15.05.06, 14:40 Władze miasta, powiatu olsztyńskiego i niemieckiego powiatu Osnabrück chcą wspólnie wybudować schronisko młodzieżowe w Olsztynie. O budowę już kilka lat temu do władz pow. olsztyńskiego apelowały władze partnerskiego powiatu Osnabrück z Dolnej Saksonii w Niemczech. - Tam schronisko młodzieżowe to obiekt pomiędzy naszym hotelem a schroniskiem. Baza sanitarna jest na europejskim poziomie, ale śpi się w salach czteroosobowych, nie ma też kuchni - mówi Adam Sierzputowski, starosta olsztyński. - Koszt funkcjonowania schroniska jest niewielki. Obiekty te są jednak bardzo popularne wśród młodzieży niemieckiej. - W samej tylko Dolnej Saksonii jest ich 65 - mówi Sierzputowski. Władze powiatu przedstawiły wcześniej Niemcom trzy miejsca na schronisko - okolice jeziora Dadaj, Klebarskiego oraz miejscowość Klęsk. - Wszystkie zostały odrzucone. Chcieli, by schronisko powstało w Olsztynie - mówi starosta. Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna: - Mamy dwie lokalizacje na taki obiekt, które bierzemy pod uwagę. Pierwsza to tereny leżące w sąsiedztwie przystani OKS, druga to Słoneczna Polana. Oba są położone w malowniczej okolicy nad Jeziorem Krzywym. Które z tych miejsc zostanie wybrane? Będzie wiadomo, kiedy zakończymy prace nad planem zagospodarowania przestrzennego dla brzegów Jeziora Krzywego. Prace nad planem mają się skończyć w czerwcu. Olsztyn miałby przekazać teren pod budowę schroniska, a przedsięwzięcie byłoby finansowane ze środków unijnych i z pieniędzy niemieckiego powiatu. - Chcemy, by prace przy budowie schroniska skończyły się w 2008 roku - mówi Sierzputowski. Zarówno władze powiatu, jak i miasta tłumaczą, że placówka ma zachęcić do przyjazdu młodych Niemców do Olsztyna. - Mamy zabytki, przyrodę, ale trzeba jeszcze zatrzymać turystów na dłużej w mieście - mówi Grzymowicz. Czy takie schronisko zachęci młodych Niemców do przyjazdu w nasze strony? Zdaniem Jerzego Kamińskiego, prezesa warmińsko-mazurskiego oddziału Polskiej Izby Turystyki, tak. - To fantastyczny pomysł. Nie mamy w Olsztynie taniej bazy noclegowej, przez co młody człowiek nie ma się gdzie zatrzymać i pod dniu pobytu wyjeżdża - mówi Kamiński. - Byłem w Niemczech w takich schroniskach i wiem, jak bardzo są popularne wśród młodzieży. Na jego budowie zarobimy wszyscy. Gdybyśmy do tego dołożyli jeszcze lotnisko, to gwarancja sukcesu jest murowana. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3344822.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-15-02-05 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Prokurator sprawdzi Bema 18.05.06, 10:41 Zabytkowa kamienica po seminarium duchownym miała odzyskać dawny blask, ale na razie konserwatorzy zabytków boją się, że zostanie zniszczona. I donieśli do prokuratora na właściciela, że bez zgody remontuje budynek. Urzędnicy zdecydowali się powiadomić prokuraturę, bo w inny sposób nie mogli wymóc na Wiesławie Pokrzywnickim, szefie Pok Touristu, nowym właścicielu budynku, wstrzymania remontu wewnątrz obiektu. - Inwestor w czasie remontu przystosowywał budynek do jego przyszłej funkcji. Wartość zabytkowa, artystyczna i historyczna była stopniowo niszczona - mówi Anna Juszczyszyn, miejski konserwator zabytków. Problem zaczął się w połowie lutego. Już wtedy konserwator zabytków nakazała wstrzymanie przebudowy kamienicy. Tłumaczyła, że właściciel musi najpierw zdobyć pozwolenie na prace. Żeby dostać pozwolenie, musiał przedstawić projekt, co chce w środku zrobić. Jak mówi Juszczyszyn, dokumenty takie złożył dopiero w połowie kwietnia. Jej zdaniem, nie uwzględniały one zachowania pierwotnego wystroju kamienicy. Właściciel mógł tylko prowadzić prace zabezpieczające budynek przed zniszczeniem. O remoncie i przebudowie nie mogło być mowy. Mimo to ekipa budowlana właściciela budynku kontynuowała prace. Na początku kwietnia wstrzymanie remontu nakazał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Też bezskutecznie. - Właściciel odpowiada za stan budynku, ale to nie znaczy, że może w nim robić wszystko - tłumaczy Aleksander Lachowicz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Zdaniem konserwatora i inspektora roboty w budynku nie tylko doprowadziły do zniszczenia elementów wystroju wnętrza, ale także zagrażają samej konstrukcji budynku, bo bez zgody pogłębione zostały piwnice kamienicy. Wiesław Pokrzywnicki zarzuty odpiera. Mówi, że niczego nie zniszczył. Ale przyznaje, że zaczął prace bez pozwolenia. - Nie mogłem czekać na nie dłużej, bo dostałem na tę inwestycję kredyty bankowe, musiałem je spłacać. Żeby je spłacać, muszę wyremontować budynek i uruchomić w nim działalność - tłumaczy. - Gdybym nie zaczął tego robić, budynek i tak stałby i niszczał jak wcześniej. Dodaje, że konsultuje się z prawnikiem i zaskarży decyzję urzędników ratusza. Pokrzywnicki kupił budynek kilka miesięcy temu, zaraz zlecił prace badawcze konserwatorom - były niezbędne, by przygotować projekt przebudowy. Kamienica, w której przez kilkadziesiąt lat było seminarium, przez osiem ostatnich lat stała nieużytkowana. Dopiero w styczniu 2006 r. piękna kamienica została wpisana do rejestru zabytków. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3352112.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-18-02-05 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Kolejowy dworzec Olsztyn Główny, czyli kapital 18.05.06, 10:45 Wyobraźmy sobie przez moment, że jesteśmy przybyszami, którzy przed chwilą przyjechali do Olsztyna pociągiem. Jak przywita nas olsztyńskich dworzec? Postanowiliśmy się nad tym zastanowić, bo w naszej ankiecie "Czego olsztyniak chce od Olsztyna" propozycja, by wyremontować ten budynek i okolice dworca znajduje się w czołówce głosujących Czytelników. A to znaczy, że mieszkańcom przeszkadza jego wygląd. Dlaczego? Bo nasz dworzec to relikt minionej epoki. Powstawał na początku lat 70., w czasach, kiedy "Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej", dlatego poniemiecka architektura dawnego budynku musiała ustąpić miejsca socjalistycznej nowoczesności. Jak wypada to reprezentacyjne miejsce dzisiaj, po trzydziestu z górą latach? Delikatnie mówiąc, nie najlepiej. Jest to melanż socjalizmu z kapitalizmem. Dziesiątki sklepików, stoisk i kiosków wypełniają toporną architekturę. Bankomat i automaty z napojami muszą stać pod ścianą, bo nikt nie przewidział wnęk na takie urządzenia. Stoiska przyklejone pod ścianami i wciśnięte w kąty wyparły to, co kiedyś było poczekalnią. Dlatego trudno o wolną ławeczkę lub siedzisko. Tylko gdzieniegdzie pojawiają się bardziej optymistyczne akcenty: a to automatyczna przechowalnia, a to peronowa umywalka czy nowe oświetlenie. Niestety te nowe elementy, wtłoczone w starą powłokę, potęgują tylko chaos. Wchodzącego do dworcowego holu biją po oczach poupychane wszędzie tandetne reklamy i jaskrawa kolorystyka budek handlowych. Przypomina to kraj dopiero rozwijający się. Jedyna korzyść dla pasażera jest taka, że może kupić na miejscu przysłowiowe "mydło i powidło", w tym słynne na cały kraj olsztyńskie zapiekanki. Są tu jednak rzeczy, które denerwują, choć wcale nie muszą. Poręcze schodów są ciemne, a gdzieniegdzie nawet czarne od brudu, może przydałoby się je przeszlifować i polakierować. Z podziemnych przejść skutecznie pasażerów wypłasza smród. Na ścianach budowli zajmowanej przez PKP i PKS widać nędzne graffiti (cierpliwy znajdzie nawet swastykę). Potrzebna jest gruntowna przebudowa dworca. Na razie administratorzy walczą o rzeczy bardziej prozaiczne: naprawę dworcowych drzwi, instalacji elektronicznego zegara, remont instalacji kanalizacyjnej... Inna sprawa to otoczenie dworca. Jest nieco lepiej niż rok temu. Hotel Gromada zyskał nową elewację, podobnie jak wieżowiec PKP. Ten ostatni przykryła niemal natychmiast - nijak dopasowana pod względem kolorów - gigantyczna reklama. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Wystarczy przyjrzeć się żałosnej tablicy informującej o repertuarze naszych instytucji kulturalnych przy hotelu. Blaszana konstrukcja jest powyginana i nikomu to nie przeszkadza. Pod płotem leżą gałęzie z przyciętych niedawno krzaków, gdzie indziej drażni krzywy chodnik. Każda budka handlowa w okolicy ma inną formę i kolor. Te wszystkie "drobnostki" składają się na obraz budzący sprzeciw. Olsztyński dworzec ma jednak w sobie jakiś nostalgiczny urok. Ale tylko dlatego, że przywodzi na myśl komedie Stanisława Barei czy klimat wczesnych filmów Kieślowskiego. Zalety dworca Olsztyn Główny + rozbudowany sektor usługowy + olsztyńskie zapiekanki Wady dworca Olsztyn Główny - brakuje ławek - brudno - fatalna estetyka miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3350693.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-18-02-05 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Smak wschodniopruskiego rosołu 22.05.06, 19:58 Wreszcie możemy zaoferować wymagającym turystom coś więcej niż albumy z widokami jezior i lasów. Mamy pierwszą regionalną książkę kucharską. I to jaką! Przez lata Mazury były jednym z nielicznych regionów, który nie miał regionalnej kuchni: Ślązacy zapraszają gości na swoje kluski, Poznaniacy na pyry pod różnymi postaciami, a górale o kwaśnicy śpiewają piosenki. Na Mazurach kuchnia regionalna sprowadzała się głównie do smażalni ryb. A w nich często zamiast smażonej czy wędzonej sielawy można było kupić filet z morszczuka. Do tego frytki. Regionalnymi mazurskimi potrawami zajadali się za to goście restauracji w Niemczech, gdzie serwowano m.in. klopsiki królewieckie przyrządzone wedle receptury gospodyń, które w 1945 roku musiały opuścić Mazury i wyemigrować na Zachód. Szczęśliwie się złożyło, że Waldemar Mierzwa, właściciel oficyny wydawniczej Retman z Dąbrówna, dotarł do książek kucharskich, które spisały i wydały w Niemczech wschodniopruskie gospodynie. Potem z pomocą Tadeusza Ostojskiego i Rafała Wolskiego wydał właśnie "Smak Mazur". I co się okazuje? - Jedli potrawy przyrządzane z tego, co i teraz zawsze mamy w domu: mąka, ziemniaki, jaja, twaróg. Wszystko łatwe w przyrządzeniu - zauważyła celnie moja przyjaciółka, gdy przeglądała "Smak Mazur". A ja zaczęłam próbować: najpierw zrobiłam kluski twarogowe serwowane zamiast makaronu do rosołu. Były fenomenalne: lekkie, puszyste, mocno pachniały natką pietruszki. Tak mi posmakowały, że zagniotłam z twarogu makaron (rewelacja!). Potem upiekłam rogaliki z ziemniaków na słodko. Jadli je: moja siostra, szwagier, przyjaciele, sąsiedzi... Smakowały wszystkim. Rogaliki pozwoliły mi też potwierdzić autentyczność przepisów - poczęstowałam nimi Alfreda Czeslę, który dzieciństwo spędził w Mrągowie. Nic mu nie powiedziałam, że to wypiek z ziemniaków. - Mój Boże, nie jadłem tego od pięćdziesięciu lat! - stwierdził zdumiony. - Ciotka Ida piekła takie rogale i zanosiłem je z nią do starych Niemek, które mieszkały na strychach i w suterenach. One parzyły sobie kawę i chrupiąc je wspominały dawne czasy. Tyle że tamte rogale były nadziewane marmoladą z buraków i przez to ich słodycz była inna. To był przysmak ubogich - wspominał. Odkrycie smaku dawnych Mazur pokazało mi moją ukochana krainę w kolejnej, pięknej i pysznej odsłonie. Moich gości już nigdy nie zaprowadzę do pizzerii czy smażalni ryb. Chyba że któraś restauracja zacznie serwować prawdziwe, pachnące ziołami, sycące i pyszne regionalne potrawy. I wreszcie koniec z obdarowywaniem znajomych tylko albumami z widokiem lasów i jezior. "Smak Mazur" to książka, którą bez obawy można pokazywać w Polsce i świecie. joanna.wojciechowska@olsztyn.agora.pl miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3360225.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-22-02-05 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Nocne oblężenie olsztyńskiego zamku 23.05.06, 10:12 Nocne oblężenie olsztyńskiego zamku przez zwiedzających . Chyba po raz pierwszy w historii olsztyński zamek przeżył taki najazd zwiedzających. W czasie Nocy Muzeów odwiedziło go ponad tysiąc sto osób. Muzeum Warmii i Mazur w tym roku przyłączyło się do europejskiej akcji i w sobotę było czynne do późnej nocy. Okazało się, że olsztyniacy tłumnie skorzystali z okazji zwiedzenia zamku po zmroku. Tym bardziej że przygotowano sporo atrakcji. Na prelekcję o rekonstrukcji twarzy Mikołaja Kopernika na podstawie czaszki znalezionej we fromborskiej katedrze przyszło tylu słuchaczy, że nie wszyscy zmieścili się na sali. - Wykład był bardzo ciekawy, szczególnie wątki o wykorzystaniu nowoczesnych metod kryminalistycznych - opowiada pani Katarzyna, która do muzeum wybrała się z 14-letnią córką. Trochę zdenerwowała ją długa kolejka do zamkowych lochów, gdzie na zamówienie straszył duch zamurowanego żywcem Prusa. - Stałyśmy 40 minut i nie weszłyśmy do środka, zrezygnowałyśmy - mówi. - Mimo to impreza jest bardzo fajna, lubię taką zagadkową atmosferę. Podobał mi się też koncert Niki Jager i świetny klimat w Sali Kromerowskiej, gdzie pianista grał jazzowe standardy. Czuję się pozytywnie naładowana - opowiada. Długie kolejki były też na zamkową wieżę - wspinając się na nią, trzeba było korzystać z latarki. Lecz czekanie nie dłużyło się aż tak bardzo, bo czas można było sobie skrócić, oglądając pokaz wideo-artu - filmów zrealizowanych przez olsztyńskich i gdańskich twórców. Dużą atrakcją okazało się oglądanie wystawy złotnictwa sakralnego, po której oprowadzała jej autorka Małgorzata Okulicz, a także zwiedzanie zamku z Mikołajem Kopernikiem. Zainteresowaniem olsztyniaków zaskoczony był nawet Janusz Cygański, dyrektor muzeum. - Nie spodziewałem się takiej frekwencji, szczególnie że tyle osób przyjdzie na wykłady. W przyszłym roku chcemy jeszcze bardziej spotęgować ten sukces i włączyć do imprezy inne muzea w Olsztynie, a także oddziały terenowe, np. w Lidzbarku Warmińskim i Morągu - nie kryje zadowolenia Cygański. - Ta noc była dla mieszkańców Olsztyna, ale w czasie wakacji planujemy raz w miesiącu organizować nocne zwiedzanie zamku dla turystów. W innych miastach wstęp na Noc Muzeów jest darmowy albo trzeba zapłacić symboliczną złotówkę. W Olsztynie wejście do zamku kosztowało tyle co w każdy inny dzień, czyli 6 zł. - Pozyskaliśmy tylko jednego sponsora. Żeby pokryć koszty imprezy, musieliśmy sprzedawać bilety. Jednak szlak już jest przetarty i liczymy, że sobotni sukces przekona sponsorów, że nie są to pieniądze stracone i w przyszłym roku nie będzie już takich problemów - tłumaczy Ada Bogdanowicz z działu promocji Muzeum Warmii i Mazur. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3360213.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-22-02-05 Odpowiedz Link
rita100 Re: Nocne oblężenie olsztyńskiego zamku 23.05.06, 22:18 Dobrze co nie zaboziałes Gajowy o nozinach , bo zidze ich gwołt i to dobrych. A jednak zamek był oblęzony, a jednak ta impreza ma sens i jak tylko pogoda odpowiednia to każdy chce się przejść. Zgadzam sie , że takie noce w Olsztynie powinny być w okresie wakacyjnym, bo po plazy jest gdzie się przejść i pozwiedzać, a i okoliczne paby mają na tym interes. Noce letnie bywają piekne Odpowiedz Link
rita100 Re: Smak wschodniopruskiego rosołu 23.05.06, 22:22 To kuchnia mazurska nam się odradza , co czuć już na naszym wątku. Oby tylko restauratorzy to pochwycili i pensjonaty i normalne gospodynie domowe. Odpowiedz Link
rita100 Re: Kolejowy dworzec Olsztyn Główny, czyli kapita 23.05.06, 22:20 hihi, Dworzec olsztyński jest jedny z punktów Olsztyna , którym nie można się chwalić. Nie wiem jak z tego wybrną ale konieczna jest jego zmiana i zmieniania jego stylu. Odpowiedz Link
rita100 Re: Co tu kiedyś bylo ? 24.05.06, 22:36 www.wm.pl/Index.php?ct=olsztyn&id=490351 Fajne zdjecia i porównania. Odpowiedz Link
rita100 Re: Z ostatniej chwili 24.05.06, 22:49 Poziedzieli w tv, co do Krakowa jydzie z Warniji i Mazur 5000 pielgrzymów Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 25.05.06, 12:24 I psiszó co eszcze na krakowskó msza wolne mniejsca só ... Zbliża się spotkanie z Papieżem - krótki poradnik pielgrzyma Na warszawską mszę wejściówek w Olsztynie już nie ma, zostały miejsca na nabożeństwo w Krakowie. Ale ciągle można zdecydować się na spotkanie z Ojcem Świętym w obu miastach, choć w stolicy papieża zobaczymy tylko na telebimach. Gazeta.pl > Olsztyn > Aktualności Czwartek, 25 maja 2006 Zbliża się spotkanie z Papieżem - krótki poradnik pielgrzyma ad, ej 24-05-2006 , ostatnia aktualizacja 24-05-2006 20:52 Na warszawską mszę wejściówek w Olsztynie już nie ma, zostały miejsca na nabożeństwo w Krakowie. Ale ciągle można zdecydować się na spotkanie z Ojcem Świętym w obu miastach, choć w stolicy papieża zobaczymy tylko na telebimach • W olsztyńskiej kurii przy ul. Pięniężnego 22 można jeszcze odebrać karty wstępu na sobotnie spotkanie papieża z młodzieżą i na niedzielne nabożeństwo na krakowskich Błoniach. Są też karty parkingowe dla tych, którzy pojadą samochodem oraz bilety na specjalne pociągi 26 i 27 maja - wyjazd z Olsztyna o godz. 20 07. Powrót 27 i 28 maja - wyjazd z Krakowa Głównego o godz. 22.24. Cena w obie strony - 85 zł. Bilety na te pociągi można też kupić w kurii i kasie na dworcu. • Według rozkładu kursują pociągi: do Krakowa przez Warszawę odjazd z Olsztyna o godz. 5.28, do Warszawy godz. 8.50, 13.35, 17.08. • Autobus PKS do Krakowa odjeżdża o godz. 6.15 przez Warszawę, inne do stolicy godz. 6.40, 8, 9.50, 11.15, 13.45, 15.45, 16.45. • W stolicy nabożeństwa będą transmitowane na telebimach. W czwartek na ekranie ustawionym na placu Zamkowym będzie można obejrzeć ceremonię powitania Benedykta XVI na Okęciu oraz nabożeństwo w archikatedrze św. Jana. W piątek telebimy staną w Ogrodzie Saskim, na ul. Królewskiej (na wysokości pl. Małachowskiego), przy ul. Ossollińskich (od strony ul. Moliera), na placu Teatralnym, przy katedrze św. Floriana (na Pradze), jeden zawiśnie też na biurowcu Metropolitan (od strony ul. Wierzbowej), • O czym powinien pamiętać pielgrzym? Nie brać szklanych butelek i ostrych narzędzi - ochrona nie wpuszcza z takimi przedmiotami. Zabrać coś przeciwdeszczowego, ale nie parasol, bo zasłoni ołtarz innym. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3368340.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-25-02-05 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych tw 25.05.06, 12:27 Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych twórców. Dziś poznamy laureata Literackiego Wawrzynu Warmii i Mazur za rok 2005. A książek lokalnych autorów trzeba ze świecą szukać w olsztyńskich księgarniach. Nagrodę przyznaje Polskie Towarzystwo Czytelnicze. Nominowane książki to "Ziemiec" Kazimierza Brakonieckiego, "Śnieżnik. Wiersze elektroniczne" Alicji Bykowskiej-Salczyńskiej, Wojciecha Kassa "Gwiazda Głóg", Znikanie "Erwina Kruka" i "Żydówek nie obsługujemy" Mariusza Sieniewicza. W księgarni szkolnej przy Głowackiego książek tych nie ma. - Po prostu nie zamawiamy tych tytułów, bo nikt o nie nie pyta - mówi sprzedawczyni Alicja Nowicka. Nie lepiej jest też w EMPIK-u, Bellonie. - Jako firmie ogólnopolskiej trudniej nam zamawiać lokalnych pisarzy, choć widać takie zapotrzebowanie - przyznaje Małgorzata Żak z EMPIK-u. - Sieniewicz sprzedaje się natomiast bardzo dobrze. W Centrum Książki przy placu Jana Pawła II były trzy nominowane tytuły. - Wawrzyn wzbudza zainteresowanie - mówi z kolei Irena Łęczkowska, dyrektor Centrum. - Nagrodzona w ubiegłym roku Wawrzynem książka Andrzeja Rzempołucha poświęcona architekturze Olsztyna sprzedawała się bardzo dobrze. Jest to przede wszystkim zasługa samej książki. Nagroda przynosi jednak dodatkowe zainteresowanie. Rozgłos sprawi, że na zakup decydują się ci, którzy wcześniej się wahali, co wybrać i czy warto daną pozycję kupić. Dla nas księgarzy taka nagroda przywraca na jakiś czas zainteresowanie książkami - cieszy się Łęczkowska. Największym sceptykiem wszelkich nagród jest Stefan Zielski, właściciel księgarni przy placu Konstytucji 3 Maja (trzy nominowane tytuły). - Nagroda nie jest w stanie pomóc, jeśli do księgarni nie przychodzą ludzie. Zapaść właśnie trwa. Teraz nie tylko Wawrzyn, ale nawet Nike nie pomaga - twierdzi Zielski. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3368327.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-25-02-05 A jo sia pytom, a gdzie je Cyfus i jygo ksiójżki ? Odpowiedz Link
tralala33 Re: Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych tw 25.05.06, 12:31 Patrzcie jak śmiesznie cudzysłowy im się ustawiły Znikanie "Erwina Kruka" Wygląda na to, że niejaki Znikan napisał książkę pod tytułem 'Erwin Kruk' Tak czy siak, trzeba będzie wybrać się do księgarni. Odpowiedz Link
tralala33 Wawrzyn dla Erwina Kruka 25.05.06, 20:02 A jednak! Tomasz Kurs 25-05-2006 Tomik wierszy "Znikanie" Erwina Kruka najlepszą książką wydaną w 2005 roku - uznała kapituła Literackiego Wawrzynu Warmii i Mazur. - Życie jest zagadką i dopóki budzi ciekawość i zdumienie, to trzeba o tym opowiadać - mówi pisarz. Jeszcze przed wręczeniem nagrody mówiło się, że faworytem jest właśnie Erwin Kruk, poeta, pisarz, publicysta. I rzeczywiście przewidywania potwierdziły się, to właśnie on odebrał statuetkę ustanowionej w ubiegłym roku przez Polskie Towarzystwo Czytelnicze nagrody literackiej. Dostał też nagrodę czytelników. Sam laureat nie wydawał się wczoraj zbytnio oszołomiony, jednak nie krył zadowolenia - Doskonale wiem, że nagrody nie tworzą literatury, ale to miłe, że istnieją - powiedział. Dostał statuetkę i czek na 5 tys. zł. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3371358.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Wawrzyn dla Erwina Kruka 25.05.06, 20:42 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3371358.htmlGratulacje Jo tam napsisała co dobrze sia stało. Erwin Kruk jest znanym i cenionym pisarzem na Warniji. Słuchajcie , ksiązki stanowczo sa za drogie jak i płyty CD. Dlatego ludzie chodza po tanich księgarniach, a takie są, nawet w Krakowie. Największe dzieła można tam kupić za 15-25-30 zł. Nie dziwię się , że w ksiegarniach coraz mniej ludzi. Wiem ile pieniędzy trzeba wydać na ksiązki, kiedy się dużo czyta. Najtańsze książki u nas są na Dworcu Głównym w Krakowie, a jaie tam można kupić.... tylko o Warni i Maurach nie ma , a tak to wszystkie dostaniesz za parę złotych. Odpowiedz Link
rita100 Re: Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych tw 25.05.06, 20:31 A jo sia pytam - gdzie jest ksiójżka Cyfusa - A życie toczy sia dalej...., taka ksiójżka powinna być w każdym mnieście, a szczegolnie na Ślójsku, ktorej to akcja się toczy. Nie wspomnę , ze w Krakowie jej nie było. Dodam , że faktycznie Zaniknniony jest autorem "Erwina Kruka". Jek dobrze co my prowde znomy ))))))) Odpowiedz Link
rita100 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 25.05.06, 20:28 Nie zabocz Gajowy co jest łod jutra prohibicja ))) Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 25.05.06, 22:20 Spoko, takie rzeczy to tylko w Krakowie i Warszawce. Łu noju nicht jakejś prohibicyji nie zidzioł i ło niy nie słyszoł. No to po jednam, na zdrozie ... Odpowiedz Link
rita100 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 26.05.06, 21:01 Spotkanie z Papieżem łuż je w Krakowie. Pozietrze nie za dobre, a jek jutro bandzie to nie ziadomo. Jó mom zakryte wodeczki i psiwa. Odpowiedz Link
rita100 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 26.05.06, 21:48 Ależ Kraków wita szczerze Papieża. To okno papieskie to już historia Krakowa. To jest najbardziej popularne miejsce w Krakowie. Teraz jest transmisja. Odpowiedz Link
tralala33 Pani Zofia Giedrzycka-Gozdek 26.05.06, 21:01 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3373987.html Adriana Tomaszewska 26-05-2006 Ile pięknych miejsc w naszym regionie zostało zniszczonych, lasy powycinane... Trzeba walczyć, by tej natury, która zawsze była największym majątkiem Warmii i Mazur, nie wyniszczyć zupełnie - mówi Zofia Giedrzycka-Gozdek, olsztyńska przewodniczka. Pani Zofia ma 87 lat, jest najstarszym przewodnikiem z warmińsko-mazurskiego oddziału PTTK, który wczoraj obchodził 60. urodziny. 54 lata temu, z grupą pasjonatów zachwyconych kulturą i historią Olsztyna i regionu, założyła Koło Przewodników przy lokalnym oddziale PTTK. Warmia dla Giedrzyckiej-Gozdek to przede wszystkim wielkie bogactwo zabytków i niezwykła przeszłość, Mazury - perełka polskiej przyrody. Pani Zofia miała poczucie misji, chciała nie tylko pokazywać przyrodę i architekturę, ale też mówić o historii. - Chcieliśmy pokazać przyjezdnym specyfikę tych terenów, przecież czasem nawet mały kościółek w wioseczce ma wielką wartość historyczną - mówi. Odpowiedz Link
rita100 Re: Anna Andrusikiewicz 26.05.06, 21:31 Anna Andrusikiewicz przedstawia propozycje tras wycieczkowych po Olsztynie i okolicach www.olsztyn-pamiatki.pl/index.php Bardzo ciekawą postacia w Olsztynie jest też Anna Andrusikiewicz , ciekawie prowadzi po Olsztynie Odpowiedz Link
tralala33 Re: Pani Zofia Biedrzycka-Gozdek 28.05.06, 22:15 Nestorka olsztyńskich przewodników to pani Zofia Biedrzycka-Gozdek. Prostuję pomyłkę i przepraszam. Odpowiedz Link
tralala33 Warsztaty z historią 28.05.06, 22:17 Kolejna inicjatywa powstała dzięki Borussi: GO [25.05.2006] W Lidzbarku Warmińskim uratowano i odnowiono 19 zabytkowych nagrobków - to efekt tygodniowych młodzieżowych warsztatów konserwatorskich, które odbywały się na lidzbarskim cmentarzu. W ubiegłym tygodniu, od poniedziałku do piątku, kilkunastoosobowa grupa lidzbarskiej młodzieży uczestniczyła w warsztatach konserwatorskich na lidzbarskim cmentarzu. Pod okiem olsztyńskich konserwatorów zabytków odnawiali stare zaniedbane nagrobki. W sumie udało się odrestaurować 19 pomników, które niebawem zostaną wpisane na listę zabytków. W dzień młodzież pracowała na cmentarzu, wieczorami spotykała się w lidzbarskim zamku i rozmawiała o historii cmentarza i miasta. Organizatorem warsztatów było Muzeum Warmińskie w Lidzbarku i Stowarzyszenie Borussia z Olsztyna. Koordynatorem całego projektu jest Beata Masełko ze Stowarzyszenia Borussia, która od ponad pół roku jako wolontariuszka pracuje w lidzbarskim zamku. www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&sct=lidzbark&id=863725 Odpowiedz Link
rita100 Re: Warsztaty z historią 28.05.06, 22:43 Tą Borussie to zaczynam coraz bardziej lubieć. Miałam jakoś zakodowane , że to organizacja anty polska, ale po przyglądnięciu się bliżej i zapoznaniu dzięki Tobie Tralala teraz zmieniłam zdanie. Wiele dobrego robią dla zachowania histori. A teraz te nagrobki cmentarne... Zasługują na oddzielny wątek. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Smak Warmi, Mazur i Powiśla 29.05.06, 15:14 No jó, am dzisio z rena słuchoł jek we radyji godali, co bandzie ksiójżka Smak Warmii, Mazur i Powiśla. Do 30 czerwca kożden bandzie mógł swój przepis na potrawę ludową, abo nowoczesną przesłać, ino na razie nie ziem gdzie, a jek go w ksiójżce zamnieszczó, to bandzie podpsisany nazwiskiem tygo, co go przysłał. Fejn ? Jek sia dowiem szczegółów to Woma napsisza... Odpowiedz Link
rita100 Re: Smak Warmi, Mazur i Powiśla 30.05.06, 21:52 Dobra - to ja rezerwuje przepis na kapuste modró. To warnijskie jydło. Odpowiedz Link
tralala33 Pelagia Stramkowska ['] 30.05.06, 11:34 informacje.wm.pl/?main=11&c=44,3,2974,,s154 W trudnych wojennych czasach niosła pocieszenie potrzebującym. Jej słowo było święte. Była ostatnią, która pamiętała "Gazetę Olsztyńską" jako gazetę Pieniężnych. W wieku 91 lat odeszła od nas Pelagia Stramkowska. Pelagia Stramkowska to była postać, bez której trudno mówić o ostatnim stuleciu Olsztyna - mówi Jan Chłosta, historyk Warmii. - Była najstarszą córką Kazimierza i Ludwiki Stramkowskich. Uczęszczała do niemieckiej szkoły ludowej, polskiej wtedy nie było. Po jej ukończeniu brała udział w działalności koła Młodzieży Polskiej. Pelagia Stramkowska przez wiele lat była związana z wydawnictwem "Gazety Olsztyńskiej". W księgarni Pieniężnych przy ul. Młyńskiej 2 rozprowadzała polskie książki, dewocjonalia, kalendarze. - Brała też udział w pracy polskich organizacji, należała do chóru im. Nowowiejskiego - wylicza Jan Chłosta. - Pani Pelagia gorzko przeżyła wybuch wojny i zburzenie domu "Gazety Olsztyńskiej". Potem pomagała poniewieranym polskim jeńcom, zatrudnionym przy pracach budowlanych w rejonie dzisiejszej ul. Moniuszki. Przygotowywała im żywność i ciepłą odzież. Bezpośrednio po wojnie pani Pelagia próbowała włączyć się w przywracanie normalności. W 1945 roku wraz z Wandą Pieniężną organizowała stołówkę. Potem do 1975 roku prowadziła księgarnię i skład papieru przy ul. Lanca - wylicza Jan Chłosta. - Zawsze chętnie wspominała "Gazetę Olsztyńską" i rodzinę Pieniężnych. Odpowiedz Link
rita100 Re: Pelagia Stramkowska ['] 30.05.06, 21:55 Umarła żywa historia, już nic nie bedzie wspominać - dobrze, że taka osoba była, z tego trzeba się cieszyć. Przychodzimy i odchodzimy ['] Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Ksiądz Bronisław Magdziarz nie żyje 31.05.06, 12:35 To jeszcze jedna smutna wiadomość. Zmarł ks. Bronisław Magdziarz. Osobiście znałem Go wiele lat. Był proboszczem mojej parafii. W domu rodzinnym mojej żonki prowadził kiedyś lekcje religii. Wspaniały człowiek. Jeszcze tylko kilku takich kapłanów ze "starej gwardii w Olsztynie zostało ... Duszpasterz, który zbudował pierwszy nowy kościół w powojennym Olsztynie zmarł po długiej chorobie wczoraj rano w szpitalu wojskowym. Miał 71 lat Był pierwszym proboszczem parafii Bogarodzicy Dziewicy Matki Kościoła w Jarotach. Zbudował kościół w latach 80. W ubiegłym roku, 25 lat od powstania parafii, przeszedł na emeryturę. Dłuższy staż mają tylko proboszczowie kierujący parafiami Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Józefa. Ksiądz Magdziarz urodził się w 1935 roku w Bydgoszczy. Warmińskie seminarium duchowne skończył w 1958 roku, pracował jako wikariusz w parafiach św. Apostołów Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim i Serca Pana Jezusa w Olsztynie. Zanim dostał zadanie zorganizowania nowej parafii na Jarotach był proboszczem w parafiach św. Szczepana w Różyńsku Wielkim i św. Stanisława Biskupa we Frankowie. Ksiądz Magdziarz skończył studia teologiczne na KUL-u w 1978 roku. Przez wiele lat był też dyrektorem ekonomicznym kurii warmińskiej. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę i czwartek. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3382874.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-31-02-50 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Starówka bliżej turysty 31.05.06, 12:39 Koniec wstydu dla turystycznego miasta - przyjezdni przestaną błądzić po Olsztynie. Jeszcze przed sezonem staną tablice wskazujące, jak dojść do Starówki i Informacji Turystycznej. Tylko czy to wystarczy? forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=38446&w=41567272&a=42779491&rep=1 To obiecał nam Piotr Grzymowicz, wiceprezydent Olsztyna. A dziś z Pawłem Jaszczukiem, dyrektorem Miejskiego Zarządu Dróg, Mostów i Zieleni ustalą lokalizację znaków i w które miejsca mają prowadzić. "Gazeta" wielokrotnie pisała o paradoksie: wszyscy bolejemy nad tym, że turyści bawią w Olsztynie raptem dwa-trzy dni, a jednocześnie miasto nie jest dla nich przyjazne. Stolica Krainy Tysiąca Jezior jest dla nich jak labirynt - brakuje choćby elementarnych tablic informacyjnych. Dlatego jeszcze raz apelujemy. Znaki są niezbędne, bo jest źle. Jak bardzo? Wcielamy się w rolę turystów, którzy przyjechali pierwszy raz do Olsztyna. Zaczynam od dworca głównego - bo stąd zaczynają zwiedzanie. Szukamy wskazówek, jak dotrzeć do centrum czy Informacji Turystycznej. W budynku dworca i w okolicy ich nie ma. W informacji PKP pytamy o informację turystyczną. Słyszymy, że "jest przy Wysokiej Bramie". - Najlepiej dojechać tam autobusem linii nr jeden - dodaje pani z okienka. - Albo pójdziecie od dworca w prawo i zapytacie, ludzie pokierują. Vis-a-vis dworca jest mapa Olsztyna. Może na niej będzie wskazana droga do informacji. Jest, ale pokazuje, że informacja jest przy ul. 1 Maja. A mapka szczegółowa lokalizuje ją jeszcze gdzie indziej. My olsztyniacy wiemy, że IT od dawna jest w innych miejscach, ale turysta? Próbujemy więc dotrzeć do Informacji Turystycznej według wskazówek z PKP. Nie uszliśmy nawet kilkunastu metrów, gdy zauważamy naprzeciw poczty znak, że tu właśnie jest. Ale oprócz znaku nic nie ma. - Informacja jest w hotelu Gromada - podpowiada nam kierowca parkującego obok busa. Recepcja hotelu: - Takiego punktu tu nie ma. - Nie wiem, skąd tam się wziął ten znak ani dlaczego. Podejrzewam, że pochodzi z czasów, kiedy recepcjoniści hoteli musieli mieć przeszkolenie z informacji turystycznej, ale tego przepisu już dawno nie ma - wytłumaczy nam później Elżbieta Zawadzka, dyrektor Informacji Turystycznej w Olsztynie. Idziemy dalej. Na rondzie Bema pytamy przechodniów o drogę. Nie wiedzą. Dalej za skrzyżowaniem ul. Partyzantów i 1 Maja - też nie ma znaku, który mówiłby, gdzie ma iść turysta, by trafić do Informacji Turystycznej. I tak właśnie może błąkać się turysta po naszym mieście. Kłopoty mogą mieć też przyjezdni jadący samochodem od strony Warszawy, Ostródy czy Szczytna. Na rogatkach miasta dowiedzą się, że jest u nas monitoring oraz kemping w położonych 10 km od Olsztyna Dywitach. Tyle, że w mieście są jeszcze dwa kempingi - na Słonecznej Polanie nad Jeziorem Krzywym i w Gutkowie. Tylko skąd wiedzieć, jak tam dojechać, skoro znaków brak? Problem będą mieli też turyści szukając drogowskazów na plażę miejską - ich też w Olsztynie nie ma. Wiceprezydent Piotr Grzymowicz: - Znaki mówiące o tym, jak dojść do Informacji Turystyczne czy Starego Miasta staną w mieście do końca czerwca. Według naszych wyliczeń ich ustawienie nie będzie nas kosztowało więcej niż 20 tys. zł. Odpowiedz Link
rita100 Re: Starówka bliżej turysty 31.05.06, 20:45 Wspaniały pomysł z tymi oznaczeniami turystycznymi . Oby to tylko zrobili bardziej dekoracyjnie w stylu średniowiecznym, nie jakieś plastikowe czy metalowe szpetne tablice. Nie zwróciłam uwagę na to , bo już bym pokazała fajne zdjecia z takimi oznaczeniami nawet z małego miasteczka Wieliczka, które rzucają sie w oczy swoim wykonaniem. A zobaczcie jaki fajny pomysł mają Niemcy - na tym obrazku , ciekawe schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=55&pos=34 Odpowiedz Link
rita100 Re: Losy obelisku 02.06.06, 20:48 Pomnik pamięci pruskiego kanclerza Ottona von Bismarcka z 1899 roku ponownie stanął w Nakomiadach jesienią 2005 roku - wcześniej, od lat 60. był zakopany pod ziemią. Jego eksponowaniu sprzeciwia się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ale mieszkańcy wsi przegłosowali, by zostawić go na miejscu. W lutym powiatowy inspektorat nadzoru budowlanego kazał wójtowi Kętrzyna Sławomirowi Jarosikowi usunąć obelisk. Powód? Brak pozwolenia na ponowną ekspozycję. Kilka dni temu inspektor podtrzymał decyzję z lutego. Jarosik uważa, że prawa nie złamał i nie zamierza rozbierać obelisku. Wystąpił do głównego inspektora nadzoru budowlanego o wyłączenie z postępowania wojewódzkiego inspektoratu. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3377758.html Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Wyciąganie armat 05.06.06, 19:52 Wyciąganie armat www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&id=737631 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Wyciąganie armat 05.06.06, 20:00 Chochlik zapomniał wkleić tekst; a jest bardzo wiele ciekawych propozycji, np. będzie można wypożyczyć historyczne stroje itp. W tym tygodniu o planach wystawienniczych i przyszłości Zamku Biskupów Warmińskich rozmawiamy z Iwoną Kluk, nowym kierownikiem muzeum w Lidzbarku. - Nowe kierownictwo zamku, nowe zadania i nowy zamek. Czy takich efektów pani pracy możemy się spodziewać w Lidzbarku? - Nie sądzę. Ciężko mi będzie zmienić czternastowieczny zamek. A tak na poważnie, to jest oczywiste, że nowa osoba na stanowisku zazwyczaj jest pełna sił i zapału do pracy. - Jakie zadania na panią czekają? - Na dzień dzisiejszy moim podstawowym zadaniem jest uporządkowanie zamku. Wymaga on estetyzacji i spojrzenia na to nowym okiem. Wymaga odświeżenia i dodania nowych obiektów. - Ma pani jakieś konkretne pomysły na zmiany? - Chociażby letnia jadalnia. - Co to znaczy? - W tej chwili w letniej jadalni jest już bardzo ciekawa i cenna ekspozycja. Znajduje się tam kolekcja portretów zamówionych przez Ignacego Krasickiego. Zaproponowałam abyśmy wprowadzili do tej sali jeszcze rzeźbę antyczną. Otrzymaliśmy na to zgodę. Mam nadzieję, że jeszcze w sezonie letnim na lidzbarski zamek dotrze kilka rzeźb. W ten sposób podkreślimy wyjątkowy charakter zgromadzonych tej sali wizerunków przodków biskupa - Biedersteinów i Krasickich z Siecina. - Coś jeszcze oprócz nowego wyglądu sali jadalnej? - Zaczynamy operację wyciągania armat z piwnic. Małgorzata Okulicz, opiekunka zbioru metali rozmawiała z profesorem Krauze z Torunia, który w ramach współpracy z muzeum wykona piaskowanie (oczyszczanie - przyp. red.) armat. Mamy też pewne pomysły aranżacyjne. - To znaczy, że armaty pojawią się na zewnątrz? - Na razie dwie staną na lawetach w krużgankach zachodnich i trzy potężne kolubryny w części północnej. Dodatkowo pięć małych dział Grabowskiego stanie na krużgankach, ale tylko na okres piaskowania. Chciałabym aby na zamek powróciła zbrojownia. - Przez ostatnie lata wydawało się jakby eksponatów ubywało. Możemy liczyć na to, że oferta ekspozycyjna będzie bardziej atrakcyjna? - Mam nadzieję. Będę dążyła do tego aby liczba obiektów muzealnych się powiększała. To jest tylko kwestia czasu. Od dwóch lat pracuję nad ekspozycją sztuki religijnej z dawnego Heimatmuseum. Malarstwo i rzemiosło artystyczne są już przygotowane do ekspozycji. Natomiast nie ukrywam, że szukamy sponsorów na konserwację rzeźby, która nie jest w dobrym stanie. - Czy możemy liczyć na to, że zamek będzie żył poza sztywnymi godzinami otwarcia i w weekendy? - To są dalsze plany i trzeba czasu aby np. otworzyć w zamku kawiarnię. Oczywiście chciałabym, żeby muzeum było otwarte. Wprowadziliśmy już pewną zasadę. W tej chwili nie będzie już takiej sytuacji, że podczas dni kiedy ludzie mają czas pójść do muzeum ono jest zamknięte. Taka instytucja jak muzeum powinna być czynna wtedy, kiedy ludzie mają wolne. Muzeum było już otwarte w Boże Ciało i będziemy tę zasadę kontynuować. Poza tym nawiązaliśmy współpracę ze szkołą muzyczną, która w dniach 1-6 sierpnia organizuje Międzynarodową Szkołę Muzyki Dawnej. Będziemy również uczestniczyć, choć na razie bardzo skromnie, w obchodach Dni Lidzbarka Warmińskiego. 12 sierpnia ruszy na zamku ?Wypożyczalnia za złotówkę? - czyli wypożyczalnia strojów historycznych. Będzie można przyodziać się w taki strój i robić sobie zdjęcia na zamkowym dziedzińcu. 14 sierpnia będzie dzień otwarty dla wszystkich mieszkańców. Natomiast 15 sierpnia użyczamy w godzinach popołudniowych dziedziniec zamkowy Lidzbarskiemu Domowi Kultury. Odbędzie się tu koncert jazzowy. Radosław Bielecki www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&id=737631 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=84&pos=46 Odpowiedz Link
tralala33 Re: Wyciąganie armat 05.06.06, 20:52 Co to znaczy, że 14 sierpnia będzie dzień otwarty dla wszystkich mieszkańców? A niemieszkańcy będą płacić 'kopytkowe'? Żartuję - dobrze, że zamek lidzbarski ożywa. Teraz jeszcze warto 'wyjść' z zamku na podzamcze i pałac biskupa Grabowskiego. Odpowiedz Link
tralala33 Wolontariat Borussi 05.06.06, 20:53 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3396774.html Jeśli interesujesz się zabytkami, chcesz nauczyć się je konserwować i dokumentować - masz właśnie szansę. Olsztyńska Borussia szuka młodych ludzi, gotowych wziąć udział w projekcie "Wolontariat w ochronie krajobrazu kulturowego Warmii i Mazur" Nauka ochrony krajobrazu kulturowego to nowość. Olsztyńska Borussia wymyśliła, jak uczyć młodych ludzi dbania o ślady przeszłości (niekoniecznie te wpisane do rejestru zabytków i objęte prawną ochroną) rok temu. Wtedy do udziału w pionierskim projekcie zgłosiło się dwadzieścia osób, które na co dzień pracują m.in. w muzeum mazurskim w Szczytnie, domu kultury w Gietrzwałdzie i archiwum państwowym w Olsztynie. Dokumentują zapomniane cmentarze, inwentaryzują rozpadające się często chaty, robią wystawy. W projekcie mogą uczestniczyć osoby, które mają od 18 do 26 lat. Zgłoszenie powinno zawierać: • życiorys, • list motywacyjny opisujący zainteresowania, dotychczasowe doświadczenia w pracy wolontariackiej, powody, które skłaniają kogoś do podjęcia takiej decyzji, • informację o rodzaju pracy, którą chciałby wykonywać przyszły wolontariusz, • informację o znajomości języków obcych (uwaga, to nie jest warunek udziału w projekcie), • zdjęcie. Zgłoszenia można wysyłać tylko do 10 czerwca na adres: Fundacja Borussia, ul. Kopernika 45, 10-513 Olsztyn. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Spotkania Zamkowe bez telewizyjnych kamer 07.06.06, 13:41 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3399305.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-07-02-05 Spotkania Zamkowe "Śpiewajmy Poezję" po raz pierwszy od dziesięciu lat nie będą rejestrowane przez telewizję. Jedyną okazja, by zobaczyć młodych wykonawców i gwiazdy, będą koncerty pod zamkową lipą. Są przyjemne wieści: bilety na nie będą tańsze niż przed rokiem. Jeszcze dziś każdy, kto chce wziąć udział w konkursie "Śpiewajmy Poezję", może zgłaszać swoją kandydaturę. Eliminacje będą 10 czerwca w warszawskiej szkole teatralnej. Najlepsi, na przełomie czerwca i lipca staną w konkursowe szranki na Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie. Ale w tym roku Spotkania Zamkowe będą wyglądały trochę inaczej. Występy konkursowe potrwają nie jeden, a dwa dni - Wróciliśmy do dawnej formuły, by podkreślić wagę, jaką mają zmagania konkursowe - informuje Jolanta Szydzińska, organizatorka Spotkań Zamkowych. Po raz pierwszy od lat koncerty nie będą rejestrowane przez telewizję. - Dzięki temu miejsc dla widzów będzie więcej - mówi Szydzińska. By obejrzeć występy wykonawców, trzeba więc wybrać się na koncert. Bilety wstępu będą tańsze niż przed rokiem nawet o 30-40 proc. Na pierwszy dzień konkursowy - połączony z udziałem zeszłorocznych laureatów oraz spektaklem "Kwiaty Polskie" w reżyserii i z udziałem Zbigniewa Zapasiewicza - kosztują 30 zł, drugiego dnia - gwiazdą wieczoru jest olsztynianka Basia Raduszkiewicz - 25 zł. Droższe są wejściówki na sobotnią galę. Za wstęp na koncert zwycięzców tegorocznego konkursu i przedstawianie pt. "Tuwim... sam nie wiem..." w reżyserii Andrzeja Poniedzielskiego (wystąpią w nim m.in. Katarzyna Groniec, Kinga Preis i Rafał Królikowski) trzeba zapłacić 50 zł. Za to, by w niedzielę obejrzeć jubileusz 35-lecia istnienia Wolnej Grupy Bukowina, wystarczy kupić bilet za 25 zł. Szczegółowe informacje na temat Spotkań Zamkowych na stronie internetowej www.spiewajmypoezje.pl. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Kościół w Klebarku Wielkim zagrożony 07.06.06, 13:45 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3399296.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-07-02-05 O kościele w Klebarku Klebarski kościół pod wezwaniem Znalezienia Krzyża Świętego w Klebarku Wielkim powstał w 1892 roku na ruinach świątyni z XIV wieku. Jest jednym z trzech - obok kościoła w Brąswałdzie i olsztyńskiego najświętszego Serca Pana Jezusa - zbudowanych w typowym neogotyku warmińskim. Świątynia w Klebarku powstała najwcześniej i jako jedyna ma rangę sanktuarium. We wnętrzu zachowały się starsze elementy, między innymi XIV-wieczna chrzcielnica. Osuwa się skarpa, na której stoi piękny, dziewiętnastowieczny kościół w Klebarku Wielkim, jedyne neogotyckie sanktuarium na Warmii. A zagrożona jest nie tylko świątynia, ale też stary drzewostan - sypie się grunt i odsłania korzenie drzew. Ks. Henryk Błaszczyk, proboszcz parafii alarmuje: przez osuwanie się skarpy pękają stare mury i sklepienia. Największe zniszczenia są na połączeniu prezbiterium z halą główną kościoła - niektóre pęknięcia są tak duże, że można w nie wsunąć dłoń. Zapadają się też niektóre fragmenty posadzki przy ołtarzu. Różnicę poziomów najlepiej widać w pobliżu ścian, tu część posadzki jest ponad centymetr wyżej. To wina specyficznego układu gleby w skarpie, jej znaczna część to iły pylaste, które pęcznieją i wpływają na niekorzystne ruchy budynku. Część skarpy została sztucznie usypana podczas budowy kościoła w XIX wieku. Właśnie fragment, który na niej stoi, teraz się obsuwa. Kolejnym problemem są bardzo płytkie fundamenty, mają zaledwie 80 cm. - To błąd popełniony przeszło 110 lat temu przez tych, którzy kościół budowali - mówi ks. Błaszczyk. - Dzisiaj objawia się właśnie pękaniem murów. Barbara Rams, zastępca warmińsko-mazurskiego konserwatora zabytków, była w klebarskim kościele pięć lat temu. Wie o tym, że jego mury pękają. - Czekamy na pełną dokumentację od księdza Błaszczyka. Dopiero wtedy będę mogła powiedzieć coś więcej o stanie budynku - mówi Barbara Rams. Kościół ma już gotową ekspertyzę geologiczną - kosztowała 50 tys. zł. Wynika z niej, że aby uratować kościół trzeba jak najszybciej umocnić skarpę. Ksiądz Błaszczyk współpracuje teraz z architektami, specjalistami od zabytków, budowlańcami, którzy przygotowują projekt zabezpieczenia starych murów i fundamentów. Trzeba też będzie uzupełnić ubytki, które powstały w ścianach na skutek pęknięć. Ze wstępnych szacunków wiadomo, że prace przy ratowaniu świątyni będą kosztować około 300 tys. zł. Parafia nie ma tylu pieniędzy. Ksiądz Błaszczyk będzie ubiegał się o unijne dotacje, część obiecała mu archidiecezja warmińska. Ale to ciągle za mało. - Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by uratować kościół - zapewnia. Pół roku temu pisaliśmy, że zabytkowe witraże w kościele wymagają szybkiej konserwacji. - Najwyraźniej nieszczęścia chodzą parami - zachowuje pogodę ducha proboszcz. Dziś wiadomo już niemal na pewno, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego konserwację sfinansuje. Ile da pieniędzy i czy na pewno, ks. Błaszczyk dowie się jeszcze w czerwcu. Witraże są wyjątkowo cenne. Pochodzą z tej samej pracowni, co fromborskie. Tamte zostały niestety zniszczone przez żołnierzy rosyjskich podczas II wojny światowej. Witraże w Klebarku sprytnie ocalił ówczesny proboszcz, który ukrył je, zamalowując wapnem. Potem wapno zostało usunięte. Po przeszło 110 latach od powstania trzeba koniecznie wymienić ołów łączący poszczególne szkiełka. Część szybek jest wybitych i należy je uzupełnić. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Spotkania Zamkowe bez telewizyjnych kamer 07.06.06, 20:39 Jeśli nie telewizja to czy ktokolwiek zarejestruje te koncerty? Może będzie jakaś płytka pokoncertowa? Albo choćby radio da minitransmisję? Odpowiedz Link
rita100 Re: Spotkania Zamkowe bez telewizyjnych kamer 08.06.06, 22:46 No właśnie , to i sponsorów nie będzie. Szkoda, ale wydaje mi się , ż ew telewizji nie cieszył się on popularnościa jak np kantry w Mrągowie. Scenografia nie wychodziła odpowiednio - lepiej bylo to zrobić nad jeziorem. A tu cos ciekawego Z ostatnich wieści - awaria w gorzelni i alkohol poleciał do jeziora. Jezioro pełne wódki , wprawdzie 30% ale jest. Wódeczka pływa, a nad jezioro ściągają ludzie, pełno ludzi, tłumy ludzi, a kobiety we wsi modlą się o opamiętanie mężczyzn..... a mężczyżni z wiaderkami lecą po wodę hehhe Nie powiem gdzie to jest, no nam się Warmia wyludni )) Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Dla telewizji blues ciekawszy od poezji 09.06.06, 12:30 Organizatorzy Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy poezję" za późno zawiadomili telewizję, więc nie zobaczymy tego festiwalu na ekranach. Szybsi byli miłośnicy dobrej kuchni i wędkowania, dlatego w TVP obejrzymy Sielawę Blues. Spotkania Zamkowe to jeden z najważniejszych koncertów poezji śpiewanej w Polsce. Od ponad 30 lat młodzi ludzie stają do konkursu pod zamkową lipą. Dla wielu z nich to przepustka do późniejszej kariery. Na Spotkania przyjeżdżają też prawdziwe gwiazdy, w tym roku odwiedzą Olsztyn m.in. Andrzeja Poniedzielski, Zbigniew Zapasiewicz, Katarzyna Groniec i Rafał Królikowski. Wagę imprezy doceniała ogólnopolska telewizja i co roku rejestrowała koncerty. Jednak w tym roku po raz pierwszy zabraknie telewizyjnej transmisji. Dlaczego? - Zgłosiliśmy koncert "Tuwim... sam nie wiem..." w TVP 2, ale nie byli zainteresowani. Teraz są tam potężne zmiany kadrowe i właściwie nic, oprócz Sopotu i Opola, nie rejestrują. Oczywiście, telewizja regionalna będzie robiła reportaż ze Spotkań Zamkowych, a naszych koncertów można posłuchać przez radio w niemal całym kraju - mówi Jolanta Szydzińska, organizator Spotkań. Zadzwoniłam do Telewizji Polskiej i spytałam, czemu nie będzie ich w Olsztynie. - Przesłane materiały o koncertach były zbyt lakoniczne, scenariusz szczątkowy. Zresztą, nadeszły za późno, bo dopiero w maju - tłumaczyła Katarzyna Twardowska z biura rzecznika TVP. - Transmisja z tego wydarzenia to duże przedsięwzięcie, więc jego obsługę powinniśmy zaplanować dużo wcześniej. Mieliśmy też złe doświadczenia z poprzednich lat. Okazywało się, że nie jest to na tyle dobrze przygotowana i ciekawa impreza, by ją pokazywać na antenie ogólnopolskiej. Dla telewizji publicznej ciekawszy od Spotkań Zamkowych okazał się festiwal miłośników wędkowania i dobrej kuchni Sielawa Blues w Starych Jabłonkach. W tym roku po raz pierwszy relacja z imprezy pojawi się w TVP 2 (trzy 40-minutowe bloki w przyszłą sobotę). Śpiewajmy Poezję będzie można obejrzeć tylko na żywo. Widzom luźniej Ja się bardzo cieszę, że w tym roku telewizja nie rozwinie na zamkowym dziedzińcu kilometrów kabli, nie rozstawi lamp i mikrofonów. Będzie więcej miejsca dla widzów, artyści będą śpiewali tyle, ile chcą śpiewać, a nie tyle, ile zaplanowano dla nich w telewizyjnym harmonogramie. Spotkania są bardziej do słuchania niż oglądania, dlatego, moim zdaniem, wystarczy, jeśli koncerty zarejestruje radio. Pamiętam, będąc jeszcze studentką, słuchałam w akademiku spotkań transmitowanych przez radio. Słyszałam każdy oddech artystów i plusk, bo za oknem padał deszcz. Owinięta w koc czułam zamkowy klimat. Telewizyjna relacja tego nie oddaje. Magda Brzezińska 08-06-2006 Odpowiedz Link
tralala33 Magia Warmii 12.06.06, 20:51 Niemcy oglądają magiczną Warmię Joanna Wojciechowska 12-06-2006 , W siedzibie popularnego banku mieszkańcy niemieckiego Osnabrück przez miesiąc będą oglądać prace olsztyńskich artystów. Na wernisażu wystawy spotkali się żyjący w Niemczech Warmiacy i sympatycy Warmii. Osnabrück to niespełna dwustutysięczne miasto powiatowe w Dolnej Saksonii, które od siedmiu lat współpracuje z powiatem olsztyńskim. (...) Na wystawie "Magiczna sztuka Warmii". Prezentowanych jest na niej sto osiem prac: obrazów, zdjęć i rzeźb. Ich autorami jest trzydziestu artystów z powiatu olsztyńskiego. Prace m.in. Aleksandra Wołosa, Joanny Milewicz i Wiesława Wachowskiego, zdjęcia Mirosława "Mici" Bojenko, Jarosława Poliwko i pokazujące co prawda Mazury (jezioro Śniardwy i Puszczę Napiwodzko-Ramudzką) fotografie Mieczysława Wieliczki prezentowane są w gmachu Sparkasse, najpopularniejszego banku w Niemczech. Starostwo, które jest inicjatorem wystawy, liczy, że dzięki takiej prezentacji sztukę olsztyńskich artystów zobaczą tysiące ludzi. Sam wernisaż stał się w mieście sporym wydarzeniem towarzyskim. Do siedziby Sparkasse przyszło blisko dwieście osób: Niemców, żyjących w Osnabrück Polaków i Warmiaków, którzy wyjechali przed laty z Polski. - Warmia przez lata w naszej świadomości żyła w cieniu swojego brata, Mazur - mówił do zebranych Manfred Hugo, starosta powiatu Osnabrück. - Mam nadzieję, że dzięki tym pracom ludzie zobaczą jej piękno, zaczną zauważać jej magię - przyznał. Jednym z Warmiaków, który uczestniczył w wernisażu, był Hubert Monkowski. Przyjechał z oddalonego od Osnabrück o 180 km Meinerzhagen. - Urodziłem się w Jarotach, wyjechałem 40 lat temu. Mam tu swój dom, dobrze się czuję, ale ciągle kocham Warmię, jestem Warmiakiem. Nie mogło mnie tu zabraknąć - mówił. Monkowski często przyjeżdża do Polski, jest członkiem olsztyńskiej Borussii. - W Niemczech pokazuję, że porządni z nas ludzie - uśmiechał się. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3412847.html Odpowiedz Link
rita100 Re: Magia Warmii 12.06.06, 21:03 Czyli jeszcze są i zyją wspaniali Warmiacy - ale dalczego nie wspominają o Zjeździe Warmiaków, zjazd który by ich wszystkich połaczył. Czy Borussia propaguje ten Zjazd w Gietrzwałdzie ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Dla telewizji blues ciekawszy od poezji 12.06.06, 21:00 Ja się bardzo cieszę, że w tym roku telewizja nie rozwinie na zamkowym dziedzińcu kilometrów kabli, nie rozstawi lamp i mikrofonów. Będzie więcej miejsca dla widzów, artyści będą śpiewali tyle, ile chcą śpiewać, a nie tyle, ile zaplanowano dla nich w telewizyjnym harmonogramie. Spotkania są bardziej do słuchania niż oglądania, dlatego, moim zdaniem, wystarczy, jeśli koncerty zarejestruje radio. Pamiętam, będąc jeszcze studentką, słuchałam w akademiku spotkań transmitowanych przez radio. Słyszałam każdy oddech artystów i plusk, bo za oknem padał deszcz. Owinięta w koc czułam zamkowy klimat. Telewizyjna relacja tego nie oddaje. Magda Brzezińska 08-06-2006 Z tą opinia nie sposób sie nie zgodzić, też tak czuję - poezja śpiewana musi mieć swój klimat, a tego telewizja nie oddaje. Blues, blues tym powinni się szczegolnie zając, bo i gwiazdy tam też bywają. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Erwin Kruk o mazurskiej gwarze 13.06.06, 12:56 Mazurzy wymierają, a wraz z nimi ich gwara. Ale dopóki żyje choć jeden człowiek, który ją zna, warto o nią dbać, warto o niej dyskutować - mówił Erwin Kruk uczestnikom seminarium zorganizowanego w Olsztynie przez Niemiecko-Europejskie Centrum Kształcenia w Hesji miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3407459.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-10-02-05 W tym roku cykliczne seminarium organizowane przez centrum skupiające ludzi, którzy po wojnie osiedlili się w Hesji, odbywa się w Olsztynie i jest o Mazurach. Uczestnicy słuchają odczytów o historii krainy, jej mieszkańcach, ich religijności i obyczajach. Jednym z zaproszonych przez Niemców prelegentów był Erwin Kruk, Mazur, poeta, prozaik i felietonista. Miał mówić o "Mazurach dawniej i dziś". Zanim jednak wszedł do sali, w której miał głosić wykład, spotkał w holu Helmuta Kowalewskiego, uczestnika seminarium, który wyjechał z Nidzicy do Niemiec w 1958 roku. Obaj znają mazurską gwarę. Erwinowi Krukowi przypomniały się żartobliwe wierszyki z dzieciństwa, które z błyskiem w oku zaczął recytować. - Nie mówiłem ich od lat - śmiał się poeta. - Ale widać głęboko zapadły mi w pamięć. Podczas wykładu Kruk mówił o tym, skąd wywodzą się Mazurzy. Przypomniał pogardę, jaka ich otaczała na przełomie XIX i XX wieku, obraźliwe dowcipy i przysłowia na ich temat ("Gdzie się kończy kultura, tam spotkasz Mazura" itp.) - jego zdaniem były wynikiem niemieckiej propagandy. Poeta przypomniał też ich tragedię po 1945 roku, gdy musieli wyjechać do Niemiec, ponieważ polskie władze traktowały ich jako ludzi obcych. Ci, którzy zostali w Polsce, nie czuli się komfortowo. - Gdy szedłem do szkoły czy kościoła, musiałem uważać, żeby nie mówić nic mazurską gwarą, bo się ze mnie śmiali - opowiadał poeta, który w latach 40. wychowywał się w Dobrzyniu koło Nidzicy. Według szacunków Kruka, dziś żyje około pięciu tysięcy ludzi, którzy znają mazurską gwarę. - Język wymiera razem z ludźmi. Moim zdaniem dopóki żyje choć jeden człowiek, który ją zna, warto o nią dbać, warto o niej dyskutować - stwierdził i przeczytał w oryginale poświęcony córce Elizie wiersz z ostatniego tomiku "Znikanie". - To jedyny wiersz napisany po 1935 roku w mazurskiej gwarze - przyznał Kruk. Niemcy słuchali oczarowani, Polacy przyznawali, że nie spodziewali się usłyszeć wiersza w takim brzmieniu. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Trakt biskupi dla turystów 13.06.06, 12:58 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3407457.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-10-02-05 Grupka pansjonatów pracuje nad rekonstrukcją dawnego traktu, którym biskupi wjeżdżali na Warmię. W warmińskiej karczmie Borowik w Butrynach można oglądać wystawę prac uczniów Liceum Plastycznego. Prace te są dokumentacją renowacji zabytkowej alei lipowej, będącej fragmentem dawnego traktu biskupiego. Dziś z traktu zachowała się tylko aleja kilkudziesięciu lip w okolicy wsi Bałdy. Jeszcze niedawno szlak ten był w opłakanym stanie: śmieci, gruz na drodze, zarośnięte i chore drzewa. Edward Cyfus, animator warmińskiej kultury, wyszedł z inicjatywą rekonstrukcji alei. - Ideą jest symboliczne odnowienie zwyczaju witania nowego biskupa Warmii właśnie w tym tradycyjnym miejscu - mówi Cyfus. - Planujemy przywrócenie alei jej historycznego znaczenia. W projekt zaangażowało się wiele osób i instytucji. Cyfus nawiązał współpracę m.in. z Liceum Plastycznym. Zrodził się pomysł zorganizowania plenerów malarskich w Bałdach, poprzedzonych gawędami o historii Warmii i traktu biskupiego. - Dla uczniów była to lekcja wrastania w Warmię - mówi Aleksander Kuberski, dyrektor Liceum Plastycznego. Ewald Kornek, wicedyrektor plastyka, zaprojektował "Wrota Warmii", które staną na początku alei. W prace nad oczyszczaniem traktu zaangażowali się mieszkańcy Butryn - uczestniczyli w sprzątaniu śmieci, wycinaniu krzaków, wyrównywaniu drogi. Aleja ma być zabytkiem przyrody i atrakcją turystyczną. Będą tu tablice historyczne, ścieżka spacerowa. Przedłużeniem alei będzie ścieżka dydaktyczna, poświęcona przyrodzie naszego regionu. Przygotowują ją pracownicy nadleśnictwa Jedwabno. W pobliżu można wypożyczyć rower, przejechać się bryczką i zjeść tradycyjną potrawę w Borowiku. - To piękna okolica. Warto wziąć rodzinę i przyjechać tu na spacer - zachęca Kuberski. Uroczyste otwarcie alei zaplanowano na koniec lipca. Pomysłodawcy chcieliby, żeby przeszedł nim nowy biskup warmiński. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Ratusz zburzył Star-Turist 13.06.06, 13:03 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3412951.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-13-02-05 Burzenie Star-Turistu zaczęło się w poniedziałek o godz. 16.14 - kiedy na ul. Partyzantów było najwięcej olsztyniaków. Ale to że budynku nie ma, nie oznacza końca sporu między ratuszem a właścicielem firmy. Rozbiórka miała zacząć się w poniedziałek o godz. 6 rano. W biurowcu przy ul. Partyzantów pojawił się komornik z policją. W tym samym czasie od strony ul. Dąbrowszczaków podjechała koparka, która po niecałej godzinie odjechała. - Nie chcieliśmy ich wpuścić, prosiliśmy, by pokazali nam nakaz eksmisji czy jakikolwiek dokument, który pozwalałby na rozpoczęcie rozbiórki. Nic nie dostaliśmy - opowiada Mirosław Adamowicz, pracownik Star-Turist, który w tym czasie był już w biurze. Kilkadziesiąt minut później komornik w eskorcie policji wszedł do biura i zaczął komisyjne spisywanie rzeczy. Około godz. 8 do pracy przyszli pracownicy. Policja nie wpuściła ich jednak do środka. Stali przed budynkiem i obserwowali, jak ze środka wynoszone są po kolei ich komputery, biurka, segregatory z dokumentami... Później sami pomagali pracownikom firmy budowlanej w demontażu drzwi, okien, zlewów. Kiedy znikały kolejne elementy budynku, jego właściciel Andrzej Starkiewicz czekał w Warszawie na wizytę u prokuratora generalnego. - Miał jechać we wtorek, bo na ten dzień miał zaplanowaną wizytę, ale kiedy zobaczył, co się dzieje, pojechał w poniedziałek - mówił nam Adamowicz. Około godz. 14 pojawił się Romuald Centkowski, właściciel firmy budowlanej, która miała dokonać wyburzenia. O godz. 16.14 łopata koparki uderzyła w ścianę Star-Turistu. Cztery godziny później pozostała po nim tylko góra gruzu. Wyburzaniu przyglądali się olsztyniacy. Niektórzy robili zdjęcia. Inni nagrywali kamerą. - Przecież to pierwsza taka rozbiórka w mieście - podsumował jeden z nich. Razem ze mną całemu zdarzeniu przypatrywał się Jerzy Kamiński, z Polskiej Izby Turystycznej. Nie chciał komentować tego, co widzi. Chętny do rozmowy był za to pan Jarek z ul. Dąbrowszczaków. - Czy pan po tym, co się tutaj stało, zainwestowałby teraz w Olsztynie? - zapytał mnie. - Bo ja bym się tysiąc razy zastanowił. Wczoraj mimo licznych prób nie udało nam się porozmawiać w sprawie rozbiórki z Czesławem Małkowskim, prezydentem Olsztyna. Wyburzenie nie oznacza końca, ciągnących się od lat, sporów na linii ratusz - Starkiewicz. W Naczelnym Sądzie Administracyjnym na rozpatrzenie czekają trzy sprawy. Pierwsza - z powództwa Andrzeja Starkiewicza o wydzielenie z pasa drogi terenu, na którym miał do wczoraj biuro - odbędzie się pod koniec czerwca. Historia tego najgłośniejszego olsztyńskiego sporu sięga jeszcze ubiegłego wieku. W 1998 roku ratusz bez przetargu oddał Starkiewiczowi w półroczną dzierżawę kawałek zamkniętej dla ruchu ul. Dąbrowszczaków. Jego żona była w tym czasie radną miejską. Później sprawy bardzo mocno się skomplikowały... Odpowiedz Link
rita100 Re: Piwo warnijskie ? 15.06.06, 22:14 Powim krótko, Ślazacy doczekali się swojego piwa ŚLĄSKIE i takie jest teraz na rynku, i mocne i słabe , ale jest ogromnymi literami na puszce napisane ŚLĄSKIE. Czy już przygotowały się Warnijskie stare browarnie na mocną , prawdziwą nazwę Warnijskie. Warnijskie Mocne piwo ! Nazwa piwa też jest ważna. Tak na półce sklepowej ładnie by wyglądało takie piwo. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Wystawa na bis i na lato... 19.06.06, 10:04 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3421903.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-17-02-05 Brawa dla Galerii BWA. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom zdecydowała się na powtórzenie w wakacje pięknej i cieszącej się ogromnym zainteresowaniem wystawy kilkuset dawnych zdjęć ze wschodniopruskich miasteczek. Wystawa "Atlantyda Północy", prezentująca fotografie z dawnych Prus Wschodnich, była pokazywana w tym roku wiosną. Obejrzało ją ok. 3 tys. osób. W marcu napisaliśmy, że warto by ją powtórzyć latem, gdy na Warmię i Mazury ściągają tysiące turystów. Stare fotografie świata, który przeminął, na pewno stałyby się atrakcją - nie tylko dla Polaków, ale też odwiedzających nas Niemców. To ważne także dlatego, że z badań olsztyńskiego ratusza wynika, że turyści w Olsztynie nie zatrzymują się na długo. Wpadają na dzień, dwa i wyjeżdżają, bo nic ich tu nie trzyma. Wtedy jednak pomysł wydawał się niemożliwy do zrealizowania - kalendarz galerii BWA był zapełniony. - Musielibyśmy odwołać już zaplanowane wystawy. Poza tym nie oszukujmy się, turyści raczej nie przyjeżdżają do nas na zwiedzanie galerii - tłumaczyła w marcu Krystyna Rutkowska, dyrektor BWA. W czasie wakacji miały być w galerii pokazywane prace Zdzisława Beksińskiego. Kiedy jednak okazało się, że ta wystawa jest zbyt kosztowna, na jej miejsce wskoczyła "Atlantyda". - Bardzo się z tego cieszę, bo ludzie z innych części kraju do mnie dzwoni albo pisali mejle z pytaniami, czy będą mogli obejrzeć wystawę w czasie wakacji - mówi Małgorzata Jackiewicz-Garniec z BWA. Trzy tysiące zwiedzających to ewenement, jak na autorską, olsztyńską wystawę w BWA w ostatnim dziesięcioleciu. Przychodzili na nią indywidualni widzowie i zorganizowane grupy, wycieczki szkolne i studenci w ramach zajęć, z odległych zakątków regionu przyjeżdżali miłośnicy swoich miast, by zobaczyć, jak one kiedyś wyglądały. - Z przyjemnością oprowadzałam po wystawie. Zaskoczyło mnie, ile pytań zadawali mi ludzie, jak interesowali się historią, krajobrazem kulturowym. Często pytali o postacie uwiecznione na zdjęciach - opowiada Jackiewicz-Garniec. "Atlantyda Północy" to wystawa zdjęć, które od 1864 do 1944 roku powstawały na zlecenie Urzędu Konserwatora Zabytków z Królewca. Liczni fotografowie uwieczniali na nich architektoniczne zabytki, rzeźby, drewniane chaty, wnętrza kościołów i pałaców. Pod koniec II wojny całe archiwum królewieckiego konserwatora miało być wywiezione do Niemiec. Nigdy tam nie dotarło, pociąg pełen szklanych negatywów i map został porzucony na toruńskiej bocznicy. Kilkoma tysiącami eksponatów zaopiekował się Instytut Sztuki PAN w Warszawie. W 1993 roku olsztyński pisarz i poeta Kazimierz Brakoniecki i Konrad Nawrocki z PAN odkryli je na nowo. Wybrali 517 zdjęć i stworzyli z nich reportaż o tym, jak kiedyś wyglądały Prusy Wschodnie. Około 250 zdjęć będzie można zobaczyć w Galerii BWA przy al. Piłsudskiego 38 od 22 czerwca do 3 września. A łu noju ta wystawa je do łobejrzynio bez calutki roczek schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=93 schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=98 schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=100 Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Cuda na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej 19.06.06, 10:15 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3424871.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-19-02-05 Bazar na Grunwaldzkiej to prawdziwie kultowe miejsce w Olsztynie. Można na nim kupić 12 rodzajów sałaty, antyczną porcelanę, zegar z pruskiego gospodarstwa albo... spotkać dawno niewidzianych znajomych. Nic dziwnego, że ma prawdziwych fanów. Nie ma innego miejsca w Olsztynie, w którym na jednym straganie można kupić 12 rodzajów sałaty: lodowa, dębolistna, masłowa... każda smakuje inaczej. Uprawia ją Marian Białoboki z Gadów. - Sałata nadaje się do zupy tak jak kapusta, tylko trzeba ją wrzucić do garnka pod koniec gotowania - informuje ogrodnik. - Zapraszam w sierpniu, jak dojrzeją pomidory. Będę miał ich 58 odmian: białe, zielone, dwukolorowe - zebry. W dni targowe przy ul. Grunwaldzkiej spotykają się emeryci, gospodynie domowe, politycy, artyści, urzędnicy czy warszawiacy, którzy kupili stare warmińskie domy i chcą je stylowo urządzić. Sprzedawcy to także zróżnicowana grupa: od "tuptusiów" sprzedających starocie wygrzebane w śmietnikach, przez zwyczajnych ludzi interesu, rolników i działkowców, oferujących własnoręcznie wyhodowane rzodkiewki i mleko prosto od krowy, aż do hobbystów, którzy zarabiają na życie handlując antykami. Ewa Kleczek, urzędniczka, od ponad 30 lat robi zakupy przy Grunwaldzkiej. Choć mieszka koło Alfy nie wyobraża sobie, by miała tam kupować warzywa. Wybiera targ, bo: niższe ceny, duży wybór i świeżość. Zaopatruje się u handlarzy, do których ma zaufanie, ubolewa, że coraz więcej osób sprzedaje towary z hurtowni, a nie własne produkty. - To już nie to targowisko co dawniej, bardzo się rozrosło. Kiedyś nie było tu ciuchów, tylko rolnicy przyjeżdżali konnymi wozami. Sprzedawali prosto z nich warzywa, owoce, mleko, masło, jajka, oskubane kury na rosół, tak żółte, że od razu było widać, że nie były karmione paszą. Pamiętam, jak chodziłam tu jeszcze z babcią i kupowałyśmy masło od gospodarza, dzisiaj też kupiłam taką osełkę, by moje dzieci posmakowały, jak się różni od tego ze sklepów. Kleczek narzeka tylko na mały parking, żeby znaleźć miejsce dla samochodu, trzeba być tu przed godz. 7. Klientką bazaru jest też Kasia z Likus, dwudziestolatka, która pracuje w sklepie. W Olsztynie mieszka od niedawna, ale w targowisku przy Grunwaldzkiej po prostu się zakochała. - Jestem jego fanką. Zaglądam tu w drodze do pracy w każdy targowy dzień. Dla mnie, wegetarianki, to prawdziwy raj warzywny, do tego połączony z pchlim targiem. Nie mogę się oprzeć różnym starociom, pośród których można znaleźć prawdziwe skarby. W sobotę na targowisku Barbara i Henryk Łykowie rozłożyli stoisko z ozdobnymi filiżankami i zastawą stołową, niektóre pochodzą jeszcze sprzed wojny. Porcelanę sprowadzają z Belgii i Holandii, a sprzedają w Polsce. - Zaczęło się od kolekcjonowania, a skończyło na tym, że pasja stała się źródłem dochodu. Naszymi klientami są znane osoby m.in. Kora i Piotr Bałtroczyk, turyści, ale też ludzie, którzy nigdy nie weszliby do galerii. Za granicą bardzo cenią stare wyroby z Chodzieży, Ćmielowa czy Baranówki, jednak u nas ciężko znaleźć na nie nabywców. Wolimy bazar od własnego sklepu, bo tam bylibyśmy uwiązani, a tak mamy czas na wynajdowanie nowych rzeczy - opowiadają. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Cuda na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej 19.06.06, 10:18 Co miłego może Cię spotkać przy ul. Grunwaldzkiej Kupowałam tam chrzan domowej roboty. Sprzedawca dokładnie opowiedział, jak go przygotowuje, a na koniec zapewnił: - Jak będzie kwaśny, to proszę przyjść, oddam pani pieniądze. Słoiczek kosztował złotówkę. • Gdy robię zakupy przy ul. Grunwaldzkiej, zawsze zaczynam od gospodarzy przy ławach. Ci mają prawdziwe cuda: mleko od krowy, domowe masło, twarogi, śmietanę, jajka, konfitury, soki. Nigdy nie chcę mi się targać tych zakupów po całym rynku, dlatego płacę za nie i zostawiam na przechowanie. Z absolutnym, pełnym zaufaniem. • Młody chłopak sprzedaje tam pyszne strucle ze śliwkami, serem, truskawkami. Za pierwszym razem spytałam. - Która cukiernia je piekła? - Moja mama - odparł z dumą. W ostatnią sobotę sprzedawał galaretkę z płatków róży. Oczywiście "od mamy". - skąd my znamy te klimaty ? Przypomina mi się "Warmińska Mamałyga..." z róży w/g przepisu Rity... Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 19.06.06, 10:24 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3424866.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-19-02-05 Jutro na ulicę Zyndrama z Maszkowic powrócą żydowskie klimaty, jakich nie ma w mieście od lat. Przy domu przedpogrzebowym zostanie otwarta wystawa stu prac przedstawiających te okolice miasta, a Teatr Węgajty zagra żydowskie melodie Od dwóch miesięcy uczniowie Gimnazjum nr 5 na plastyce rysowali swoje wyobrażenia o tym, jak przed laty wyglądał dom przedpogrzebowy zaprojektowany na początku XX wieku przez Ericha Mendelsohna, młodego Żyda z Olsztyna, późniejszego słynnego architekta w Ameryce. Niektórzy rysowali też wizję przyszłości tego miejsca. Jak wielokrotnie pisaliśmy, olsztyńska Borussia chce tu utworzyć centrum pamięci o żyjącej w przedwojennym Olsztynie diasporze żydowskiej i miejsce spotkań młodzieży. Remont budynku ma się zacząć jesienią. - Ale nim zaczniemy organizować w tym budynku spotkania czy wystawy, chcemy przypomnieć mieszkańcom Olsztyna, że w mieście żyli kiedyś Żydzi, że działała tu m.in. ich fabryka zapałek i octu - mówi Joanna Turkiewicz z Borussii. Od kilku miesięcy Borussia opowiada o olsztyńskich Żydach i tym, co tworzyli w mieście, uczniom znajdującego się w dawnej żydowskiej dzielnicy Gimnazjum nr 5. Uczniowie słuchali już wykładów o przedwojennym Olsztynie, byli na spacerze "śladami olsztyńskich Żydów", teraz odbędzie się wernisaż ich prac. - Zawiesimy je przy domu przedpogrzebowym przy ul. Zyndrama z Maszkowic, tak by każdy przechodzień mógł je obejrzeć - opowiada Joanna Turkiewicz. - A samej imprezie otwarcia wystawy nadamy wyjątkową oprawę: Teatr Węgajty wystąpi z koncertem muzyki klezmerskiej. Mamy nadzieję, że przywoła to nieco zapomnianego żydowskiego ducha okolicy. Wernisaż i koncert rozpoczną się jutro o godz. 15.30. Od godz. 14 wolontariusze rozpoczną porządkowanie dawnego cmentarza żydowskiego. Każdy może się do nich przyłączyć. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 20.06.06, 21:03 Nie żeby od razu krakowski Kazimierz ale miło by było, gdyby udało się ozywić okolice ulicy Grunwaldzkiej czy starej Warszawskiej. Aż boję się pomysleć co to będzie, jak uda się gospodarzom miasta przepchnąć pomysł zbudowania super ulicy odcinającej Warszawską od Starego Miasta Odpowiedz Link
rita100 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 20.06.06, 23:19 schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=51&pos=2 A tu spójrzcie , na inne dzielo Erich Mendelsohn w Gliwicach. A w Olsztynie się urodził, lecz chyba swojej budowli nie ma. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 24.06.06, 23:47 Dopiero teraz zobaczyłam ten wpis. Świetny ten dom - czasem przewrotnie lubię modernizm, dlatego lubię Gdynię. W Olsztynie jest tylko dom przedpogrzebowy zaprojektowany przez Mendelshona, ale był wtedy jeszcze studentem architektury gdy wykonał ten projekt dla swojej gminy żydowskiej. Po studiach wyjechał z Olsztyna, tworzył początkowo w Berlinie, Wrocławiu a później już w Stanach. Odpowiedz Link
rita100 Re: Cuda na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej 20.06.06, 23:15 Oj, Gajowy , zapomniałeś o obwarowaniach UE , ktora to zakazała sprzedaż takich wyrobów - ani jajeczka nie można sprzedawać bez certyfikatu. To własnie wilki ból rolników. Jak to robicie , ze promujecie te towary w mediach, kiedy u nas sprzedaje się to na placu spod stołów. Czy gospodarze się nie boją sprzedawać tak wspaniałe towary , bo to co domowej roboty to najwspanialsz. Wspaniale macie z tym targowiskiem. Odpowiedz Link
tralala33 Muzyka łagodzi obyczaje 20.06.06, 21:04 dlatego serdecznie zapraszam na koncerty muzyki organowej w niezwykłym wnetrzu kościoła ewangelickiego w Pasymiu. www.wm.pl/Index.php?ct=szczytno&sct=szczytno&id=867480 GO [16.06.2006] Za tydzień rozpoczną się IX Pasymskie Koncerty Muzyki Organowej i Kameralnej. Będą wyjątkowe, bo odbędą się w roku jubileuszu 620-lecia nadania praw miejskich Pasymiowi. Pasymskie koncerty cieszą się coraz większą popularnością zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów, również tych z zagranicy. Budzą też zainteresowanie mediów ogólnopolskich. Dwa lata temu jeden z koncertów w całości był retransmitowany przez Polskie Radio. Pasymskie spotkania z muzyką organowa odbywają się już od 9 lat. W ubiegłym roku wysłuchało ich ponad 6 tys. osób. Osiem koncertów Artyści, jak co roku, wystąpią w przepięknej scenerii XV-wiecznego kościoła ewangelicko-augsburskiego w Pasymiu. Wszystkie koncerty rozpoczynają się o godz. 18. Wstęp wolny. - W tym roku zaplanowaliśmy 8 koncertów, w których wystąpią artyści z kraju i zagranicy - zachęca ks. Witold Twardzik, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Pasymiu, organizator imprezy. - Jeden z koncertów poświęcony będzie jubileuszowi 620-lecia nadania praw miejskich Pasymiowi. Odbędzie się on w sobotę, 1 lipca. Wystąpią na nim m. in. prof. Sławomir Kamiński (organy) i prof. Tomasz Gubański (obój). Pierwszy koncert odbędzie się w sobotę, 24 czerwca. Wystąpi trio: Łucja Szablewska (sopran liryczny), Dariusz Przybylski (organy), Lubomir Jarosz (trąbka). Artyści wykonają utwory młodych kompozytorów Klasy Kompozycji Akademii Muzycznej w Warszawie (Mateusza Dębskiego, Pawła Przezwańskiego, Dariusza Przybylskiego, Jerzego Wołosiuka). Organizatorami koncertów są: Parafia Ewangelicko-Augsburska oraz Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Pasymskiej "Kalwa". Odpowiedz Link
rita100 Re: Muzyka łagodzi obyczaje 20.06.06, 23:21 To już muzyka dla koneserów, ale to musi być duchowe słuchanie w takim wnętrzu. Odpowiedz Link
rita100 Re: domki drewniane 20.06.06, 23:29 schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=154 Tralala, korzystając a tego albumu, spójrz jak wyglądają domki drewniane w Niemczech , jakie są zadbane i jak dumnie w nich mieszkać - sa z lat 30. Tam dbaja i sa chronione. Pięknie wyglądają, może pokazać to Nekroskopowi , by i Białystok uwierzył w zabytkowość i urodę domków drewnianych, tych starych. Odpowiedz Link
tralala33 Re: domki drewniane 22.06.06, 20:27 Faktycznie - dobrze by było gdyby białostoczczanie uwierzyli, że Bojary mogą być piękne. Odpowiedz Link
tralala33 Reszelanie 22.06.06, 20:28 W sobotę (27 maja) w Miejskim Ośrodku Kultury w Reszlu hucznie obchodzono 20 rocznicę powstania zespołu folklorystycznego Reszelanie. Reszelanie otrzymali wiele listów z gratulacjami za krzewienie folkloru warmińsko-mazurskiego i kultywowanie tradycji wraz z życzeniami dalszych sukcesów. Ciepłe słowa przypłynęły także z zagranicy od byłych członków zespołu. Były prezenty i kwiaty. Gorące przyjęcie jubilatów sprawiło, że niektórzy z nich używając słów Edwarda Cyfusa, prowadzącego imprezę, "poryczeli się" ze wzruszenia. Jeszcze 20 lat temu na Warmii i Mazurach nie było tradycji folkloru. Jej ideę zakrzewiły trzy koleżanki, które najpierw spotykały się na wspólnym śpiewaniu pieśni folklorystycznych odtwarzanych z płyt. Dwie z nich mieszkają dziś w Kanadzie. W zespole została jedna, Jolanta Wasilewska. Jak pojawiali się kolejni członkowie? - Zachęcałam koleżanki, gdy słyszałam jak śpiewają. Każdy kto przychodził czuł takie ciepło, bo my wszystkich przygarnialiśmy do serca - opowiada Wasilewska, nazywana matką Reszelan. Łobejrzyjta łobrazki: informacje.wm.pl/?main=11&c=44,2,3033 Odpowiedz Link
rita100 Re: Reszelanie 22.06.06, 21:45 To jest fajne, że ludzie się tak spotykają sie i bawią, bawią folklorem , bo folklor ma bawić, a nie byc obowiązkiem poznawczym, bo w folklorze ma się czlowiek czuć swojsko, sielsko i anielsko. I w folklor mogą się bawić tak dzieci jak i dorośli, jak grać w tenisa - od 6lat do 106 lat i zawsze powinno przynosić radość, radośc zycia. Dołaczam się do gratulacji Odpowiedz Link
tralala33 Bandziewam słuchać? 23.06.06, 21:37 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3438439.html W sobotę o godz. 13.05 na antenie radiowej Dwójki rozpocznie się cykl audycji "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach". Program przygotował Piotr Matwiejczuk. O średniowiecznych budowlach opowie Małgorzata Jackiewicz-Garniecz z olsztyńskiej galerii BWA. W pierwszym odcinku o zamku krzyżackim w Barcianach. Opowieści oparte są na książce, która wkrótce trafi do druku "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach. Powiśle, Warmia, Mazury" Małgorzaty Jackiewicz-Garniec i Mirosława Garnca. Odpowiedz Link
tralala33 Stare motocykle 24.06.06, 23:37 przegapiłam www.wm.pl/index.php?ct=olsztyn&id=868945 GO [24.06.2006] Jedni wolą ścigacze, inni czopery, jeszcze inni motocykle zabytkowe, które wcześniej trzeba odrestaurować. I właśnie fanów takich maszyn zapraszamy w sobotę na Stare Miasto na XXX Rotor Rajd. Legendarny Harley Davidson z 1919 roku, któremu drogę oświetla lampa karbidowa, to najcenniejsza perełka XXX Rotor Rajdu. Rajd jest rozgrywany w Marózku koło Olsztynka. W sobotę zabytkowe motocykle pojawią się na Starym Mieście w Olsztynie, gdzie są zorganizowane dwie konkurencje rajdu: jazda sprawnościowa po torze przeszkód i konkurs elegancji. - Motocykliści ubierają się w stroje z lat, z których pochodzą ich motocykle - mówi Adam Lipka, organizator rajdu. - To niesamowicie widowiskowa konkurencja. Zapraszam mieszkańców Olsztyna, bo w tym roku obsada rajdu jest bardzo ciekawa. Będą motocykle, które bardzo rzadko można zobaczyć na drodze, nawet na rajdach zabytkowych maszyn. A gdy ich właściciele jeszcze przebiorą się w stroje z epoki... Świetna zabawa gwarantowana. Na pewno jedną z ciekawszych załóg będzie małżeństwo, które przyjechało motocyklem marki BMW z początku lat 20. Na konkursie elegancji będą przebrani w letnie stroje z tamtych lat. Konkurencja sprawnościowa rozpocznie się o godz. 10 na ulicach Starego Miasta. Około godz. 12 pojawią się przebrani motocykliści. O godz. 13 motocykliści wyruszą na paradę. Zabytkowe maszyny przejadą ulicami: Piłsudskiego, Dworcową, Pstrowskiego i Sikorskiego. Michał Bartoszewicz Odpowiedz Link
rita100 Re: Stare motocykle 24.06.06, 23:42 A sam rajd to najstarsza impreza motocyklowa w Polsce. Jest organizowana od 1976 roku. Zajmuje się tym olsztyński klub motocykli weteranów "Rotor". To dziś było - przydałby nam się reporter Max Kolonko, ktory by z samego centrum nam zrobił relację bezpośrednią. Trzeba liczyć na Suda. Daję glowę , że był. Zaraz Go zawołam. Odpowiedz Link
tralala33 Goci tu byli 05.07.06, 20:50 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3465212.html GW Adriana Tomaszewska 05-07-2006 , Archeolog amator odkrył nad Skandą ślady gockiego osadnictwa Znalezisko należy datować na II-III wiek n.e. - mówi Mirosław Hoffmann z Muzeum Warmii i Mazur. Osadę odkrył Robert Klimek, społeczny opiekun zabytków archeologicznych w województwie warmińsko-mazurskim. Z przedwojennej mapy autorstwa Leonarda Fromma, który także był społecznym opiekunem zabytków, wiadomo, że nad jez. Skanda są dwie osady z początku I tysiąclecia - nigdy jednak ich nie odkryto. Znalezionej przez Klimka na niej jednak nie było. Robert kilka dni temu idąc na plażę znalazł skorupę. - Jak mężczyźni idąc ulicą zwracają uwagę na kobiety, tak ja w plenerze odruchowo zwracam uwagę na to, co widać w ziemi, mam taki nawyk. Idąc w pobliżu skarpy zauważyłem coś, co mogło być ceramiką. Rzeczywiście to była skorupa, prawdopodobnie kawałek dzbana. Byłem zdziwiony, bo w tym miejscu nie spodziewałem się żadnej osady. Nie było jej w źródłach. Zaniosłem to do dr. Hoffamnna, który jest znawcą tego okresu. I okazało się, że miałem rację. Znalazłem ślad gockiej osady - opowiada Klimek. - To zabytek związany z kulturą wielbarską, ludnością pochodzenia gockiego ze Skandynawii, z Gotlandii. W I w. n.e., po przepłynięciu Bałtyku, osiedlili się u ujścia Wisły. Potem wędrowali na wschód, założyli państwa Wizygotów i Ostrogotów - wyjaśnia Mirosław Hoffmann, kierownik działu archeologii. - Tę osadę należy datować na drugą połowę II - początek III wieku n.e. Wtedy nastąpiła druga fala osadnictwa gockiego na ziemiach polskich. Koło Olsztyna mamy do czynienia z jego koncentracją. W obszarze miasta są cmentarzyska gockie. Ślady Gotów występują aż do dzisiejszego Barczewa. Jak poinformowała mnie Małgorzata Przybyszewska, kierownik wydziału ds. inspekcji zabytków archeologicznych w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, na terenie Warmii i Mazur jest kilkanaście tysięcy stanowisk osadniczych pochodzących z początku naszej ery. Odkrycie nie jest więc czymś niezwykłym. Ale Klimek ma na swoim koncie już około 30 podobnych sukcesów. To on natknął się na osadę w Lesie Miejskim. - To znalezisko jest o tyle ważne, że dotychczas nie było potwierdzenia, że osady gockie były nad Skandą, choć Fromm zaznaczył je na swojej mapie - mówi odkrywca. - Trzeba ocenić, czy miejsce nadaje się na badania. Zważywszy że w literaturze znane były dotąd dwie inne osady z tego okresu nad jeziorem, może się okazać, że jest to cmentarzysko. Jeśli jednak rzeczywiście to ślad osady, to może pomóc lepiej poznać gocką kulturę - mówi Hoffmann. Odpowiedz Link
tralala33 Ulica 'Gazety Olsztyńskiej' 06.07.06, 19:27 GO 2006-07-05, Grzegorz Szydłowski Ulica łącząca staromiejski rynek z Targiem Rybnym będzie nosiła imię "Gazety Olsztyńskiej" - zdecydowali w środę radni. Tym samym przychylili się do wniosku uczniów i dyrekcji Szkoły Podstawowej nr 29. - Oczywiście, że się cieszę, że jedna z ulic miasta będzie nosić imię "Gazety Olsztyńskiej". To dla nas bardzo ważne pismo. Czujemy jego opiekę. Duży nacisk kładziemy na kształcenie regionalne, a "Gazeta", jako największy tytuł, bardzo nam w tym pomaga - komentowała decyzję radnych Katarzyna Patyjuk, wicedyrektor SP 29. Dr Jan Chłosta, znany olsztyński historyk, twierdzi, że nadanie jednej z olsztyńskiej ulic imienia "Gazety" jest jak najbardziej zasadne. - "Gazeta Olsztyńska" wrosła w region i nasze codzienne życie. Obecne wydawnictwo kontynuuje jej dobre tradycji - uważa dr Chłosta. Odpowiedz Link
rita100 Re: Piękny spadek po Krzyżakach 07.07.06, 20:34 serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3464976.html W polskich wsiach znajduje się unikalny na skalę światową zespół murowanych kościołów gotyckich Profesor Christofer Herrmann przebadał 300 wiejskich, gotyckich świątyń powstałych w czasach krzyżackich na północy naszego kraju. Twierdzi, że pod względem rangi można je porównać jedynie z drewnianymi świątyniami Małopolski i Podkarpacia. Te ostatnie w 2003 r. trafiły na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Jak to się stało, że właśnie na północy Polski powstał ten niezwykły sakralny zespół architektoniczny? Ziemie należące w XIV i XV w. do państwa krzyżackiego były jednymi z najbogatszych i najlepiej zagospodarowanych w północnej Europie. Miarą zamożności były właśnie kościoły, które lokalne społeczności budowały na własny rachunek. Nikt nie chciał być gorszy od sąsiadów. W efekcie na Pomorzu, Warmii i Mazurach oraz w rejonie dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego powstało 700 gotyckich kościołów parafialnych. Najwięcej w okolicach Malborka, Gdańska, Olsztyna i na Żuławach. Do dziś przetrwała mniej więcej połowa z nich. Ponad setka to oryginały - takie, które od fundamentów, przez mury, po więźbę dachową, wieżę, a często i okna pozostały w stanie niezmienionym przez 700 lat. Tajemnica świetnej kondycji drewnianych elementów konstrukcyjnych tkwi w wyjątkowym wyczuciu zasad fizyki, jakim odznaczali się ówcześni cieśle. Wytrzymałość więźb dachowych jest wielokrotnie przeszacowana, przez co 700- letnie dachy są wieczne. Najstarszy z przebadanych krzyżackich oryginałów znajduje się w Papowie Toruńskim. Badania więźby dachowej i dokumenty lokacyjne określają datę powstania kościoła na 1297 r. Świątynia podobnie jak większość jej podobnych zbudowana jest w całości z cegły. Odrębną grupę liczącą mniej niż pięć procent stanowią gotyckie kościoły szachulcowe charakterystyczne dla terenu Żuław. Kościoły szachulcowe składały się z drewnianego szkieletu wypełnianego cegłą oraz drewnem i tynkowanego. Nakładano na niego zwiewny drewniany dach, a obok stawiano lekką, wykonaną z tego samego materiału wieżę. Zaletą takiej konstrukcji była szybkość i prostota budowy. Świątynię można było wystawić zaledwie w rok. - Poza kilkoma wyjątkami polskie kościoły znajdują się w niezłym stanie - opowiada Christofer Herrmann. - Znacznie gorzej jest w okolicach Kaliningradu. Tam przetrwały tylko nieliczne. I to wyłącznie dzięki temu, że przerobiono je na magazyny, remizy i garaże. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Archeolodzy szukają miejskich murów 11.07.06, 20:37 forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=38446&w=41567272&a=44868798&rep=1 Tomasz Kurs 10-07-2006, ostatnia aktualizacja 10-07-2006 20:18 Badacze zaczęli wykopaliska na Starym Mieście. By znaleźć pozostałości fortyfikacji muszą przekopać się przez kilkumetrową warstwę gruzu i ziemi. Archeolodzy chcą dokopać się do murów, które powstały na początku XV wieku między obecnym Targiem Rybnym a ul. Nowowiejskiego. Wiadomo, że fortyfikacje zachowały się, bo natrafiano na nie już wcześniej, przy okazji robót ziemnych. Archeolodzy chcą je odkopać i przekonać się, którędy biegły, ile baszt się tutaj znajdowało i w jakim stanie są pozostałości. Być może uda się także odnaleźć ciąg tzw. muru niskiego, znajdującego się przed zasadniczym murem broniącym dostępu do miasta. Początkowa do prac poszukiwawczych została wykorzystana koparka. - Ale okazało się, że musimy kopać ręcznie, by nie uszkodzić biegnących tu przewodów i rur - mówi Adam Mackiewicz, archeolog. Robotnicy przebijają się przez gruz, który zwożono tutaj w latach 40. i 50. - Mur może znajdować się na głębokości 4,5 metra - mówi Mackiewicz. Później trzeba będzie je obkopać, dlatego badacze gdzieniegdzie zejdą na 6-7 metrów w głąb ziemi. Mimo, że wykopywane w czasie takich prac cegły są bardzo stare i przeleżały w ziemi wiele lat, nie straciły na trwałości. - Bywało, że gotyckie cegły, które znajdowaliśmy w ziemi, były trzykrotnie wytrzymalsze od współczesnych - mówi Mackiewicz. Archeolodzy kopać będą także w pobliżu Wysokiej Bramy, by sprawdzić, którędy biegł mur ciągnący się od budowli. Mury pojawią się na powierzchni tylko na moment. - Potem wykop zostanie zasypany. Wiedza, którą zdobędziemy w czasie prac posłuży nam do stworzenia tablic informacyjnych z wytyczonym przebiegiem miejskich fortyfikacji - mówi Urszula Ulatowska z biura miejskiego konserwatora zabytków. Wykopaliska potrwają najprawdopodobniej do końca sierpnia - w archeologii niczego nie można być do końca pewnym. Odpowiedz Link
rita100 Re: Archeolodzy szukają miejskich murów 13.07.06, 21:57 moze znajda te tajemne lochy pod Starówka, które mogły być zakopane i gruzami zablokowane. Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Znaleźli niebo sprzed 500 lat 18.07.06, 13:21 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3490042.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-07-18-02-05 Znaleźli niebo sprzed 500 lat Tomasz Kurs 17-07-2006, ostatnia aktualizacja 17-07-2006 19:45 Oryginalne gotyckie malowidła z XV wieku, jedne z najstarszych na Warmii - odkryli olsztyńscy konserwatorzy w kościele we wsi Wrzesina. Udało się to w trakcie badań konserwatorskich. Były konieczne, bo proboszcz chciał położyć nową kamienną posadzkę. Prace zaczęły się w drugiej połowie ubiegłego roku. - Zaraz na początku pod tynkiem znaleźliśmy gotycki zacheusz, czyli krzyż wpisany w okrąg - mówi Justyna Dzieciątkowska. - Malowidła, które mają 500 lat, są po prostu bezcenne - dodaje Szymon Konecko. Podolsztyńska wieś Wrzesina została założona w 1352 roku, a więc rok wcześniej od naszego miasta. Zachował się tu m.in. charakterystyczny układ zabudowy zwany owalnicą - ulice tworzą zamknięty pierścień. Wyjątkowy jest też kościół konsekrowany przez biskupa warmińskiego Jana Wilde w 1500 roku. Prawdopodobnie równie stare są odkryte tu malowidła. Na ścianach kościoła konserwatorzy Justyna Dzieciątkowska i Szymon Konecko znaleźli sceny przestawiające piekło i niebo. - Prawdopodobnie jest też obraz Sądu Ostatecznego, jednak znajduje się on za dobudowanym w latach 30. XIX wieku chórem. Odsłonięte lamperie przedstawiające motywy roślinne są doskonale zachowane. Malowidło ma wysokość dwóch metrów. By do niego dotrzeć, trzeba było usunąć grubą, w niektórych miejscach na ponad 10 cm, warstwę tynku. Prace konserwatorskie mają też objąć malowidła na suficie z końca XVI wieku. Najpierw była na nich święta rodzina, w kolejnych latach przybywały następne postacie, m.in. św. Cecylia. - Wiek w którym powstały, określaliśmy m.in. na podstawie ich ubiorów - mówi Szymon Konecko. O wartości kościoła decyduje to, że znaczna jego część ma jeszcze gotyckie pochodzenie. Późniejsze przeróbki zmieniły nieco jego charakter. We wnętrzu są barokowe obrazy , a w latach 30. XX wieku dobudowano prezbiterium. Kościół kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic. Np. kamienna podmurówka pod drewnianą wieżą z XVII wieku jest gruba aż na dwa metry. Po co tak mocny mur pod drewnianą konstrukcją? Nie wiadomo, ale to także zastanawia konserwatorów. Badania zainteresowały stowarzyszenie "Dom Warmiński". - Chcemy w przyszłym roku napisać projekt obejmujący kilka warmińskich kościółków, by przywrócić ich gotycki charakter - mówi Szymon Drej ze stowarzyszenia. Pieniądze na rewitalizację mają pochodzić z funduszy unijnych. Dzieciątkowska i Konecko chcą odsłonić jak najwięcej malowideł. - W efekcie przywrócimy klimat wiejskiego kościółka gotyckiego. Tam gdzie średniowieczna farba została zmyta, albo nie zachowała się, wzory zostaną uzupełnione analogicznie do już istniejących. - Po skuciu tynku będę miał większy kościół - śmieje się proboszcz parafii św. Marii Magdaleny, Remigiusz Klimkowski. Po wnętrzu przyjdzie kolej na poprawienie otoczenia kościoła i jego mury zewnętrzne. A tu są zdjęcia: miasta.gazeta.pl/olsztyn/51,35189,3490042.html?i=0 Odpowiedz Link
tralala33 Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 18:54 www.wm.pl/Index.php?ct=ketrzyn&sct=ketrzyn&id=872130 Najpiękniejsze konie z całej Polski [21.07.2006] Już w sobotę w Kętrzynie będzie można podziwiać najpiękniejsze i najsilniejsze konie, które hodowcy z całej polski przywiozą do Stada Ogierów. Odbędą się bowiem jubileuszowe, X Pokazy Konne i V Czempionat Koni Zimnokrwistych. Impreza potrwa dwa dni. - Na listach mamy już wpisane 62 konie - mówi Jerzy Gawarecki, dyrektor Stada Ogierów. - Najwięcej przyjedzie do nas z województwa podlaskiego, bo aż 17 sztuk. Program wypełniony jest po brzegi atrakcjami. Nic dziwnego, że z roku na rok osób chcących zobaczyć kętrzyńskie pokazy jest coraz więcej. - Przyjeżdżają do nas autokarami z takich miast jak Łódź, Lublin, Sokółka i wielu innych - mówi Gawarecki. Jednym z najważniejszych punktów Pokazów Konnych w Kętrzynie będzie z pewnością bicie rekordu w ilości koni zaprzęgniętych w poręcz. Co roku do poręczy podłączany jest jeden koń więcej. Teraz ma ich być 21. Aby zobaczyć jak przebiega bicie rekordu, należy odwiedzić kętrzyńskie stado ogierów w niedzielę. Inne atrakcje jakie będzie można zobaczyć podczas dwudniowej imprezy to m.in. wybór czempiona, kadryl sulek i z siodła, woltyżerka, pokazy konnej zrywki drewna, orki i siły uciągi konia. Jarosław Puszko, GO Odpowiedz Link
tralala33 Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 18:58 Kilka lat temu miałam okazję zwiedzić stajnie Stada Ogierów w Kętrzynie, same w sobie wspaniałe, zabytkowe budynki - niemal niezmienione od czasu wybudowania w latach siedemdziesiątych XIX wieku, niemal pałace dla koni. A oprowadzał nas mocno wtedy już starszy pan, wieloletni dyrektor tej instytucji, wówczas już na emeryturze. Wiedział wszystko o koniach, tradycjach i historii Stada Ogierów w Kętrzynie - dzięki temu nawet taki laik jak ja nie pomyli stadniny koni ze stadem ogierów Obejrzyjcie zdjęcia, a jeśli kiedyś będzie w Kętrzynie, to obejrzyjcie na własne oczy te cuda: www.mazury.com.pl/atrakcje/stado/ Odpowiedz Link
gietpe Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 19:01 Niestety ominęła mnie ta przyjemność może w Panoramie obejrzę.Wczoraj w RO pan ze stadniny mówił że końmi interesują się dziewczęta a chłpcy prawie wcale.To sie dzieje na tym świecie... Odpowiedz Link
gietpe Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 23:02 No i o trakenach nic nie było tylko promocje.Jekich bandziem mnieli policjantów ;chłopy jek demby.Panu Prezydentowi wnet dorównywali wzrostem. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 24.07.06, 20:54 Nic to - ważne, że się udało pobić rekord: "W sobotę i niedzielę odbywały się (w Kętrzynie) pokazy konne oraz czempionat koni zimnokrwistych. Od lat ich główną atrakcją jest spinanie koni jeden obok drugiego w tzw. poręcz. W sobotę spięto ze sobą 21 ogierów zimnokrwistych. Bicie tego rekordu przyciąga coraz większą publiczność. W tym roku, zdaniem Jerzy Gawareckiego, dyrektora stada, przyjechało prawie 7 tysięcy widzów, w tym hodowcy z Francji, Niemiec i Szwecji. Wśród innych atrakcji zaprezentowano pokazy konnej zrywki drewna czy orki. Była również woltyżerka oraz pokazy końskich zaprzęgów. żuk/www.gazetaolsztynska.pl Odpowiedz Link
gajowy555 Re: Piknik Country Mrągowo 2006 24.07.06, 21:16 Piknik Country Mrągowo 2006 Tegoroczny Piknik Coumtry odbędzie się w dniach 28-30 lipca. Festiwal w Mrągowie to najbardziej prestiżowa w Polsce impreza prezentująca muzykę country. W tym roku odbywa się już po raz dwudziesty piąty. XXV Festiwal Piknik Country Mragowo 2006 Program: 28 lipca 2006 (piątek) I część 19.00 Fayerwerk 19.25 Czas Na Grass 19.55 Vermond City 20.20 Rozpoczęcie KONCERTU GALOWEGO Prowadzenie Koncertu – Korneliusz Pacuda, Michał Lonstar, Paulina Tomborowska 20:30 Koncert zespołu BABSZTYL 21:00 Uroczyste Otwarcie XXV Pikniku Country Mrągowo przez Burmistrz Miasta Mrągowa panią Otolię Siemieniec 21:10 Widowisko muzyczne: “GWIAZDY DLA COUNTRY” Reżyser: Bolesław Pawica Przeboje MUZYKI COUNTRY śpiewają: Piosenki wybrane przez Korneliusza Pacudę i LONSTARA Halina Młynkova Maciej Maleńczuk Ania Wyszkoni Michał Milowicz Bogdan Gajkowski (Kapitan Nemo) 22:15 Koncert pt. „LONSTAR - pierwsze 25 lat” Goście: zespół COUNTRY FAMILY, KATJA KAYE (Niemcy), zespół taneczny Sexy Texas II część Gwiazda wieczoru 23:00 - 1:00 Koncert - K.C.WILLIAMS (USA) z 7 osobowym zespołem K.C.Williams to jeden z najbardziej interesujących i niezwykłych niezależnych muzyków country; nagrał kilka albumów w Nashville; koncertuje z międzynarodowym zespołem z Niemiec i USA. 29 lipca 2006 (sobota) 18.30 - 18.45 Urszula Chojan & Country Show Band 18.50 – 19.10 Drink Bar 19.15 – 19.30 Konrad Milczarski Band 19.30 – 19.35 Uroczyste otwarcie „Koncertu Jubileuszowego” - Korneliusz Pacuda 19.35 - 20.00 Gang Marcela 20.05 - 20.30 Tomek Szwed 20.30 - 22.50 Widowisko muzyczno-taneczne - 3 częściowe „Wspomnienia z 24 Pikników Country” z udziałem : Alicja Boncol, Kasia Bochenek, Kasia Szubartowska, Paweł Bączkowski, Czarek Makiewicz, Janusz Nastarowicz, Andrzej Trojak, Antek Kreis, Mariusz Kalaga, Przemek Myszkowski, Krzysztof Romaniszyn, Rodeo, Scena Country, Strefa Country, The Medley, Grupa Furmana 23.00 - 0.00 DRUHA TRAVA ( Czechy ) + ANDY OWENS (USA ) 0.00 - 0.40 „Johnny Cash – spacer w Polsce – widowisko muz. wystąpią : Alicja Boncol, Kasia Bochenek, Paweł Bączkowski, Andrzej Trojak, Tomek Szwed, Antek Kreis, Mariusz Kalaga, Rodeo , Whiskey River , Oliwia Trochimiuk, Konrad Milczarski oraz ROBERT SIMEK ( Słowacja) 0.40 - 2.00 Projekcja filmu „Spacer po linie”. 30 lipca 2006 (niedziela) Koncert „Country i okolice” 16.00 – 16.20 Jurek Paterski C.Club 16.20 – 16.50 JUKEBOX 16.50 – 17.25 QUIET MONKS - Cisi Mnisi 17.30 – 18.00 Marysia Gorajska i AWRA 18.00 – 19.30 Maciej Maleńczuk z zespołem Homo Twist 19.30 – 21.00 Koncert zespołu ŁZY 21.00 Oficjalne zakończenie Festiwalu Piknik Country Mrągowo 2006 - czy chto bandzie na festiwalu ? Czkamy na relacjo... Odpowiedz Link
rita100 Re: Piknik Country Mrągowo 2006 24.07.06, 22:18 Jó bande przed telywizórem i bande zidzieć jyzioro - to łuz bardzo popularny piknik we Mragowie. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Piknik Country Mrągowo 2006 26.07.06, 20:56 Lejdusie sia Woma tako muzyka? Jo myśla co łona je trocha dziwna łu noju no dobrze co w Mrągowie gwółt ludzi bandzie sia radował. No jo, cias nowy kóntek na noziny rychtować. Odpowiedz Link