Dodaj do ulubionych

Noziny z Warniji i Mazur

10.05.06, 10:09
Jek sia seteczkę łustrzeliło, tak trza nowy wóntek
założyć, coby noma szybciej sia łotwieroł.
Wpsisujta łolstynskie noziny, bandziewa wiency ziedzieć ...
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 10.05.06, 20:31
      Bandó nowe noziny i stare wciepne byśmy nie zaboczyli.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38863023
      • tralala33 Re: Noziny z Warniji i Mazur 10.05.06, 20:38
        A - to można teraz i z Mazur noziny tu znosić? Ale na początek coś z bardzo
        bliskiego Kortowa:

        Marcin Wojciechowski 10-05-2006

        Jutro zaczyna się Kortowiada.


        Bogusław Tworkowski, mieszkaniec ul. Świetlistej na Słonecznym Stoku:

        - Cieszę się, że Kortowiada właśnie się zaczyna. Sam byłem kiedyś olsztyńskim
        studentem i dobrze wiem, jak długo na tę imprezę młodzi ludzie czekają. Te
        cztery dni szalonej zabawy raz na rok im się należą i niech korzystają z tego,
        ile im tylko starczy sił. Później przecież nie będą mieli na to czasu.
        Słyszałem niedawno, że jeden z mieszkańców naszego osiedla mówił, że już drży
        na myśl, że 30 tys. chuliganów wkrótce zaleje całe Kortowo. Sądzę, że takie
        słowa mogły głęboko urazić tysiące studentów i ich rodziców. Zwłaszcza że
        większość mieszkańców tego osiedla na wynajmowaniu kwater studentom zarabia
        duże pieniądze. Dla mnie - i mam nadzieję, że także dla wielu moich sąsiadów -
        to sama przyjemność, że przez kilka następnych dni będę mógł popatrzeć na
        wesołych studentów przechadzających się tłumnie po mojej ulicy. Jednak apeluję
        do niektórych żaków, by śmiecili tak, aby można było po nich posprzątać. Nie
        wrzucajcie puszek i butelek do wody - później nikomu nie chce się tych waszych
        śmieci z niej wyciągać.

        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3336582.html

        • rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 10.05.06, 22:37
          Łu woju Kortowiada, łu noju Juwenalia 0 no to sia bandzie działo.
          A tu cóś takygo
          www.jonkowo.bil-wm.pl/index.php?inf=10&idsl=1&id=52
          Taka impreza odbyła się w Jonkowie po raz pierwszy. Ciekawy program artystyczny
          przerósł oczekiwania wszystkich . Spotkał się z tak miłym przyjęciem iż warto
          wprowadzić go na stałe w tradycję Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Jonkowie.
          • gajowy555 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 13:06
            Jeka szkoda com ło tam nie ziedzioł pryndzy.
            Tak 100% bym tam buł i relację na forum z psiyrszy ręki
            pokozał.
            I Cyfus tam buł.
            Szkoda...
            • rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 20:20
              [2003-06-25]
              Zidzołes co napsisane je na kóncu ?
              To tera sie zwijam na podłodze i sia śniyje, co aż ma bełk zaboloł - chi, chi -
              to było dwa lata tamu nazot wink)))))Chi, chi chi nachichała sią wink
              A bandziesz na Kortowiadzie ?
              • gajowy555 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 20:24
                No jó, tlo chto mnie w kónia tak psianknie zrobziół ?
                To jeka to est nozina, co mo trzi lata ?
                Am sia też fest nachichał.
                Jo mom Kortowiada łu siebzie we łogrodzie - co dzień...
                • rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 11.05.06, 20:26
                  chi chi , to rychtycznie mój błąd , nie myślałam ło dacie tlo o kunkursie.
                  To tera musiwam pilnować konkursu smile
        • tralala33 Kortowiada 11.05.06, 21:00
          To jeszcze trochę o Kortowiadzie - u mnie też ją przez okno słychać.

          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3339075.html
          Marcin Wojciechowski 11-05-2006
          Długim na ponad 200 metrów orszakiem studentów ze wszystkich wydziałów
          uniwersytetu zaczęła się w czwartek Kortowiada. Był już konkurs na wystrój
          akademików i wybory najpiękniejszej studentki. A to dopiero początek zabawy!

          • tralala33 Przysmak Kłobuka 11.05.06, 21:58
            Uważajta - chtó ma głód, niech tego nie czyto.
            • tralala33 Re: Przysmak Kłobuka 11.05.06, 21:58
              www.wm.pl/Index.php?ct=ostroda&sct=ostroda&id=859817

              GO [05.05.2006] Polędwiczki z sarny w sosie kurkowym z żurawiną i jałowcem
              otrzymały tytuł "Przysmak Kłobuka". Danie jest autorskim pomysłem Dariusza
              Strucińskiego, szefa kuchni Hotelu Anders.
              Wyniki pierwszej edycji konkursu na "Przysmak Kłobuka" ogłoszono w ubiegły
              piątek w Hotelu Karnity. Mimo że zgłoszonych zostało tylko kilka potraw, to
              wybór nie był prosty. Każda była inna i każda miała swój specyficzny charakter.
              Obok polędwiczek z sarny o zaszczytny tytuł konkurowały: gęś faszerowana
              przygotowana przez olsztyńską restaurację Krys-Stan, golonka Kłobuka z Karczmy
              Warmińskiej w Gietrzwałdzie, sandacz z wody (Hotel Karnity) i cebulaki w sosie
              błogotrawiennym z ekologicznego gospodarstwa rolnego "Platterówka".

              - Konkurs na "Przysmak Kłobuka", to część kampanii promującej region Warmii i
              Mazur, którą rozpoczęliśmy w ubiegłym roku - mówi Benedykt Puczkowski z "BiG"
              Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości, pomysłodawca i organizator konkursu.

              O ile wyróżnienie - niemal jednogłośnie - przyznano gęsi faszerowanej z Krys-
              Stanu, o tyle spór kapituły z przyznaniem nagrody głównej nie został od razu
              rozstrzygnięty. - Mamy dylemat, najlepiej gdybyśmy przyznali dwie równorzędne
              nagrody - przyznali członkowie kolegium konkursowego. W tej sytuacji decydujące
              zdanie miała zgromadzona w sali publiczność. To właśnie ich podniebienia
              wybrały polędwiczki z sarny z Hotelu Anders (45 głosów), które pokonały
              cebulaki z "Platterówki" (18 głosów).

              - Zgodnie z wymogami konkursu inspiracji szukałem w kuchni regionalnej - mówi
              Dariusz Struciński. - Postanowiłem wykorzystać dziczyznę oraz to, co można
              znaleźć w lesie, kurki, żurawinę i jałowiec. Proste, prawda?

              - Organizatorzy zapewnili nas, że konkurs będzie miał swoją przyszłość -
              usłyszeliśmy od Jerzego Kamińskiego z olsztyńskiego oddziału Polskiej Izby
              Turystyki. - Do serca każdego najlepsza droga biegnie przez żołądek. Naszym
              marzeniem jest, by w kolejnych latach do konkursu stawało nie kilka, lecz
              kilkaset potraw.

              Mariusz Kłokocki
              • rita100 Re: Przysmak Kłobuka 11.05.06, 22:09
                No to bandziewam konkurencją dla tych dań wink
                Świetny pomysł z tym konkursem.

                Ja bym wybrała gęśc faszerowaną i cobym tam do niej nie włożyła, wszystko co
                Klobuk kradnie wink))
            • rita100 Re: Przysmak Kłobuka 11.05.06, 21:59
              No jaki ? Jo w nocy nie jem wink))to Klobukowi nie zjym .
          • rita100 Re: Kortowiada 12.05.06, 22:14
            I co tam słychać na Kortowiadzie ?
            No lu noju na krakowskim rynku , gwołt ludziów i parad. Ciajzko przejść. Parada
            kochających inaczej , parada strajkujących pielęgniarek, parada wszechpolaków,
            jutro parada antyżydowska, a pojutrze parada antyrzadowa - turyści już nie mają
            miejsc na Rynku. Coś niesamowitego.
            • tralala33 Re: Kortowiada 12.05.06, 22:18
              Kolejna koncertowa noc, jak słyszę. Ale w samym Kortowie, tym starym, o dziwo
              czyściutko i raczej pusto. Chyba studenci przenieśli się na Górkę Kortowską i
              tam umpa, umpa, się bawią.
              • rita100 Re: Kortowiada 12.05.06, 22:40
                Jutro chyba będzie szczyt imprez . Sobota i pogoda to fajnie mają studenci.
    • gietpe Re: Noziny z Warniji i Mazur 13.05.06, 23:04
      ZESZYTY PANI MONIKI

      Zeszyty, które od kilkudziesięciu lat
      prowadzi Monika Lipowska, Warmiaczka
      zTomarynek koło Gietrzwałdu, to autentycz-
      na kronika wsi.
      Tomaryny i Tomarynki
      Najpierw leżą Tomaryny, do których jedzie-
      my żwirową drogą, wzniecając tumany kurzu.
      Z Tomaryn skręcamy w boczną drogę, kie-
      rując się. w stronę Pasłęki. Wzdłuż wody wi-
      dać pnie drzew. To ślady działalności bobrów,
      których wciąż przybywa.
      Monika Lipowska wita nas w drzwiach sta-
      rego budynku, o czerwonych cegłach i sko-
      śnym dachu. Taki, jakie się budowało od wie-
      ków na Warmii.
      — Zgadnijcie, ile ma lat? — pyta.
      — Dwieście? — ryzykujemy.
      — No, nie tyle. Ma 118 lat.
      — A pani z jakiego rocznika — nie wypa-
      da się pytać kobiety wprost o wiek.
      — A ile byście mi dali?
      — No, z sześćdziesiątkę...
      — Za mato. Jak w 45 weszli Rosjanie, mia-
      łam 13 lat. , .
      I toczy się opowieść ó tym, jak to kiedyś
      Bogdański z Gietrzwałdu wżenił się w Zin-
      ków z Tbmarynek, który właśnie ten dom po-
      stawili. A że pani Lipswska jest z domu Bog-
      dański, to wszystko .jasne.
      Mazurzy i Warmiacy
      — A pani kim się czuje, Niemką, Polką czy
      Warmiaczka? — pytam, spoglądając na świę-
      te obrazy.
      — Do niemieckiej szkoły wTomarynach'
      chodziłam, więc niemiecki znam. Ale czuję
      się Warmiaczką. Nie tak jak ci Warmiacy czy
      Mazurzy, co do Niemiec za chlebem powy-
      jeżdżali i tam zaraz Niemcami się ogłosili. •
      — A Tomarynki to gdzie leżą, na Warmii-
      czy na Mazurach? — pytamy. .
      —— Tomaryny na Mazurach, Tomarynki na
      Warmii i — co ciekawe --»<v obrębie Gietrz-
      wałdu. W dowodach mamy zapisane: Gietrz-
      watd 86. A granice Warmii chociaż potraficie
      określić? Pokażcie no, na tej mapie. Mam
      i niemiecką, i polską.
      Nie czeka, aż pokażemy, sama zakreśla
      ołówkiem.
      — Do Zalewu Wiślanego nasza Warmia
      sięga — pokazuje z dumą. ^
      Wyjmuje jeszcze jakieś kalendarze, książki.

      Jak tu Gierek przejeżdżał

      Teraz będzie mowa o tej kronice, co od l
      kudżiesięciu lat jest spisywana. ^
      —Jak myślicie, kiedy wTomarynach zało-
      żyli swiatło? — zadaje pytanie.
      — No, chyba po wojnie,, w latach 50.;
      zgadujemy ^
      — Nieprawda, przed wojną już było. Więk-
      sże wsie ich nie miały. Myślę, że dlatego,
      futejsi gospodarze byli zapobiegliwi. Co i
      telefonów nie jestem pewna, ale chyba jj
      jeszcze nie było. Może sołtys miał.
      WTomarynach mieszkali ewangelicy, Bi
      dyś była tam tylko jedna katoliczka. Katolicy
      zaczęli zjeżdżać po I wojnie światowej: Hill
      Rucha, Bogdański. Po przeciwnej stronie Pa
      słęki, w Tomarynkach, katolicy mieszkali od
      zawsze. Kiedy Bismarck nastał, Warmiaków
      próbował zgermanizować. Opornie mu to
      szło, bo trzymała ich wiara, język.
      -Ewangelicy stawiali w swoich wioskach
      krzyże, katolicy kapliczki — opowiada pani
      Monika.
      Dlaczego zaczęta spisywać, kiedy i ile na-
      padało, jaka była temperatura ? Bo namówił
      ją do tego ojciec.
      — Mówił mi, że co jakiś czas pogoda się
      powtarza, więc taki kalendarz może w życiu
      ^;ię przydać. Chciałam więc sprawdzić, po-
      równać. Tata częściowo miał rację. Ale żeby
      to udowodnić, życia trzeba.
      Pytamy, czy często Pasłęka wylewała.
      Zagląda do zeszytu.
      —Było kilka powodzi. W 1972 roku tak
      nas zalało, że kaczki sobie po polach pływa-
      ły, jak po bajorze. I zalało jeszcze wtedy, jak
      Gierek w 78. na dożynki jechał.
      — Nie chciałaby pani gdzieś tych zapisków
      opublikować? — pytamy, patrząc na zeszyty.
      — A kto to wyda! Zresztą, ja piszę tylko
      tak dla siebie. Choć niewykluczone, że kie-
      dyś ktoś to przeczyta i dowie się, jak tu przed
      laty ludzie żyli.

      Wczorajsza GO
      • rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 14.05.06, 21:07
        Gietpe , to również czytałam we Wprost chyba - ludzie pisza pamiętniki pogodowe
        od wieków i dzieki temu przepowiadają pogodę. To własnie najczesciej jest na
        Podlasiu, ale , że na Warmii tego nie slyszałam. Zaraz poszukam artykuł o tym.
        Dzieki temu dziennikowi , wiedzieli kiedy siać najlepiej i czy zbiory będa tego
        roku dobre czy nie.
        • rita100 Re: Noziny z Warniji i Mazur 14.05.06, 21:13
          Jutro powinien się ukazać ten artykuł

          www.angora.com.pl
          Wrona kracze na deszcz.
          Mieszkańcy wsi Kaniuki (Podlasie) układają prognoze pogody i zapisują w
          zeszycie. Bardzo ciekawy artykuł, jak tylko zacznie się angora otwierać to
          polecam.
          • gajowy555 Re: Polsko-niemieckie schronisko nad jez. Krzywym 15.05.06, 14:40

            Władze miasta, powiatu olsztyńskiego i niemieckiego powiatu Osnabrück chcą
            wspólnie wybudować schronisko młodzieżowe w Olsztynie.

            O budowę już kilka lat temu do władz pow. olsztyńskiego apelowały władze
            partnerskiego powiatu Osnabrück z Dolnej Saksonii w Niemczech. - Tam schronisko
            młodzieżowe to obiekt pomiędzy naszym hotelem a schroniskiem. Baza sanitarna
            jest na europejskim poziomie, ale śpi się w salach czteroosobowych, nie ma też
            kuchni - mówi Adam Sierzputowski, starosta olsztyński. - Koszt funkcjonowania
            schroniska jest niewielki.
            Obiekty te są jednak bardzo popularne wśród młodzieży niemieckiej. - W samej
            tylko Dolnej Saksonii jest ich 65 - mówi Sierzputowski.
            Władze powiatu przedstawiły wcześniej Niemcom trzy miejsca na schronisko -
            okolice jeziora Dadaj, Klebarskiego oraz miejscowość Klęsk. - Wszystkie zostały
            odrzucone. Chcieli, by schronisko powstało w Olsztynie - mówi starosta.
            Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna: - Mamy dwie lokalizacje na taki obiekt,
            które bierzemy pod uwagę. Pierwsza to tereny leżące w sąsiedztwie przystani OKS,
            druga to Słoneczna Polana. Oba są położone w malowniczej okolicy nad Jeziorem
            Krzywym. Które z tych miejsc zostanie wybrane? Będzie wiadomo, kiedy zakończymy
            prace nad planem zagospodarowania przestrzennego dla brzegów Jeziora Krzywego.
            Prace nad planem mają się skończyć w czerwcu.
            Olsztyn miałby przekazać teren pod budowę schroniska, a przedsięwzięcie byłoby
            finansowane ze środków unijnych i z pieniędzy niemieckiego powiatu. - Chcemy, by
            prace przy budowie schroniska skończyły się w 2008 roku - mówi Sierzputowski.
            Zarówno władze powiatu, jak i miasta tłumaczą, że placówka ma zachęcić do
            przyjazdu młodych Niemców do Olsztyna. - Mamy zabytki, przyrodę, ale trzeba
            jeszcze zatrzymać turystów na dłużej w mieście - mówi Grzymowicz.
            Czy takie schronisko zachęci młodych Niemców do przyjazdu w nasze strony?
            Zdaniem Jerzego Kamińskiego, prezesa warmińsko-mazurskiego oddziału Polskiej
            Izby Turystyki, tak. - To fantastyczny pomysł. Nie mamy w Olsztynie taniej bazy
            noclegowej, przez co młody człowiek nie ma się gdzie zatrzymać i pod dniu pobytu
            wyjeżdża - mówi Kamiński. - Byłem w Niemczech w takich schroniskach i wiem, jak
            bardzo są popularne wśród młodzieży. Na jego budowie zarobimy wszyscy. Gdybyśmy
            do tego dołożyli jeszcze lotnisko, to gwarancja sukcesu jest murowana.

            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3344822.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-15-02-05
            • gajowy555 Re: Prokurator sprawdzi Bema 18.05.06, 10:41
              Zabytkowa kamienica po seminarium duchownym miała odzyskać dawny blask, ale na
              razie konserwatorzy zabytków boją się, że zostanie zniszczona. I donieśli do
              prokuratora na właściciela, że bez zgody remontuje budynek.
              Urzędnicy zdecydowali się powiadomić prokuraturę, bo w inny sposób nie mogli
              wymóc na Wiesławie Pokrzywnickim, szefie Pok Touristu, nowym właścicielu
              budynku, wstrzymania remontu wewnątrz obiektu. - Inwestor w czasie remontu
              przystosowywał budynek do jego przyszłej funkcji. Wartość zabytkowa, artystyczna
              i historyczna była stopniowo niszczona - mówi Anna Juszczyszyn, miejski
              konserwator zabytków.
              Problem zaczął się w połowie lutego. Już wtedy konserwator zabytków nakazała
              wstrzymanie przebudowy kamienicy. Tłumaczyła, że właściciel musi najpierw zdobyć
              pozwolenie na prace. Żeby dostać pozwolenie, musiał przedstawić projekt, co chce
              w środku zrobić. Jak mówi Juszczyszyn, dokumenty takie złożył dopiero w połowie
              kwietnia. Jej zdaniem, nie uwzględniały one zachowania pierwotnego wystroju
              kamienicy. Właściciel mógł tylko prowadzić prace zabezpieczające budynek przed
              zniszczeniem. O remoncie i przebudowie nie mogło być mowy.
              Mimo to ekipa budowlana właściciela budynku kontynuowała prace. Na początku
              kwietnia wstrzymanie remontu nakazał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.
              Też bezskutecznie. - Właściciel odpowiada za stan budynku, ale to nie znaczy, że
              może w nim robić wszystko - tłumaczy Aleksander Lachowicz, powiatowy inspektor
              nadzoru budowlanego.
              Zdaniem konserwatora i inspektora roboty w budynku nie tylko doprowadziły do
              zniszczenia elementów wystroju wnętrza, ale także zagrażają samej konstrukcji
              budynku, bo bez zgody pogłębione zostały piwnice kamienicy.
              Wiesław Pokrzywnicki zarzuty odpiera. Mówi, że niczego nie zniszczył. Ale
              przyznaje, że zaczął prace bez pozwolenia. - Nie mogłem czekać na nie dłużej, bo
              dostałem na tę inwestycję kredyty bankowe, musiałem je spłacać. Żeby je spłacać,
              muszę wyremontować budynek i uruchomić w nim działalność - tłumaczy. - Gdybym
              nie zaczął tego robić, budynek i tak stałby i niszczał jak wcześniej.
              Dodaje, że konsultuje się z prawnikiem i zaskarży decyzję urzędników ratusza.
              Pokrzywnicki kupił budynek kilka miesięcy temu, zaraz zlecił prace badawcze
              konserwatorom - były niezbędne, by przygotować projekt przebudowy.
              Kamienica, w której przez kilkadziesiąt lat było seminarium, przez osiem
              ostatnich lat stała nieużytkowana. Dopiero w styczniu 2006 r. piękna kamienica
              została wpisana do rejestru zabytków.

              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3352112.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-18-02-05
              • gajowy555 Re: Kolejowy dworzec Olsztyn Główny, czyli kapital 18.05.06, 10:45

                Wyobraźmy sobie przez moment, że jesteśmy przybyszami, którzy przed chwilą
                przyjechali do Olsztyna pociągiem. Jak przywita nas olsztyńskich dworzec?

                Postanowiliśmy się nad tym zastanowić, bo w naszej ankiecie "Czego olsztyniak
                chce od Olsztyna" propozycja, by wyremontować ten budynek i okolice dworca
                znajduje się w czołówce głosujących Czytelników. A to znaczy, że mieszkańcom
                przeszkadza jego wygląd. Dlaczego? Bo nasz dworzec to relikt minionej epoki.
                Powstawał na początku lat 70., w czasach, kiedy "Polska rosła w siłę, a ludziom
                żyło się dostatniej", dlatego poniemiecka architektura dawnego budynku musiała
                ustąpić miejsca socjalistycznej nowoczesności. Jak wypada to reprezentacyjne
                miejsce dzisiaj, po trzydziestu z górą latach? Delikatnie mówiąc, nie najlepiej.
                Jest to melanż socjalizmu z kapitalizmem. Dziesiątki sklepików, stoisk i kiosków
                wypełniają toporną architekturę. Bankomat i automaty z napojami muszą stać pod
                ścianą, bo nikt nie przewidział wnęk na takie urządzenia. Stoiska przyklejone
                pod ścianami i wciśnięte w kąty wyparły to, co kiedyś było poczekalnią. Dlatego
                trudno o wolną ławeczkę lub siedzisko.
                Tylko gdzieniegdzie pojawiają się bardziej optymistyczne akcenty: a to
                automatyczna przechowalnia, a to peronowa umywalka czy nowe oświetlenie.
                Niestety te nowe elementy, wtłoczone w starą powłokę, potęgują tylko chaos.
                Wchodzącego do dworcowego holu biją po oczach poupychane wszędzie tandetne
                reklamy i jaskrawa kolorystyka budek handlowych. Przypomina to kraj dopiero
                rozwijający się. Jedyna korzyść dla pasażera jest taka, że może kupić na miejscu
                przysłowiowe "mydło i powidło", w tym słynne na cały kraj olsztyńskie zapiekanki.
                Są tu jednak rzeczy, które denerwują, choć wcale nie muszą. Poręcze schodów są
                ciemne, a gdzieniegdzie nawet czarne od brudu, może przydałoby się je
                przeszlifować i polakierować. Z podziemnych przejść skutecznie pasażerów
                wypłasza smród. Na ścianach budowli zajmowanej przez PKP i PKS widać nędzne
                graffiti (cierpliwy znajdzie nawet swastykę).
                Potrzebna jest gruntowna przebudowa dworca. Na razie administratorzy walczą o
                rzeczy bardziej prozaiczne: naprawę dworcowych drzwi, instalacji elektronicznego
                zegara, remont instalacji kanalizacyjnej...
                Inna sprawa to otoczenie dworca. Jest nieco lepiej niż rok temu. Hotel Gromada
                zyskał nową elewację, podobnie jak wieżowiec PKP. Ten ostatni przykryła niemal
                natychmiast - nijak dopasowana pod względem kolorów - gigantyczna reklama.
                Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Wystarczy przyjrzeć się żałosnej tablicy
                informującej o repertuarze naszych instytucji kulturalnych przy hotelu. Blaszana
                konstrukcja jest powyginana i nikomu to nie przeszkadza. Pod płotem leżą gałęzie
                z przyciętych niedawno krzaków, gdzie indziej drażni krzywy chodnik. Każda budka
                handlowa w okolicy ma inną formę i kolor. Te wszystkie "drobnostki" składają się
                na obraz budzący sprzeciw.

                Olsztyński dworzec ma jednak w sobie jakiś nostalgiczny urok. Ale tylko dlatego,
                że przywodzi na myśl komedie Stanisława Barei czy klimat wczesnych filmów
                Kieślowskiego.

                Zalety dworca Olsztyn Główny

                + rozbudowany sektor usługowy
                + olsztyńskie zapiekanki

                Wady dworca Olsztyn Główny

                - brakuje ławek
                - brudno
                - fatalna estetyka

                miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3350693.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-18-02-05
                • gajowy555 Re: Smak wschodniopruskiego rosołu 22.05.06, 19:58
                  Wreszcie możemy zaoferować wymagającym turystom coś więcej niż albumy z widokami
                  jezior i lasów. Mamy pierwszą regionalną książkę kucharską. I to jaką!

                  Przez lata Mazury były jednym z nielicznych regionów, który nie miał regionalnej
                  kuchni: Ślązacy zapraszają gości na swoje kluski, Poznaniacy na pyry pod różnymi
                  postaciami, a górale o kwaśnicy śpiewają piosenki. Na Mazurach kuchnia
                  regionalna sprowadzała się głównie do smażalni ryb. A w nich często zamiast
                  smażonej czy wędzonej sielawy można było kupić filet z morszczuka. Do tego frytki.

                  Regionalnymi mazurskimi potrawami zajadali się za to goście restauracji w
                  Niemczech, gdzie serwowano m.in. klopsiki królewieckie przyrządzone wedle
                  receptury gospodyń, które w 1945 roku musiały opuścić Mazury i wyemigrować na
                  Zachód.

                  Szczęśliwie się złożyło, że Waldemar Mierzwa, właściciel oficyny wydawniczej
                  Retman z Dąbrówna, dotarł do książek kucharskich, które spisały i wydały w
                  Niemczech wschodniopruskie gospodynie. Potem z pomocą Tadeusza Ostojskiego i
                  Rafała Wolskiego wydał właśnie "Smak Mazur".

                  I co się okazuje? - Jedli potrawy przyrządzane z tego, co i teraz zawsze mamy w
                  domu: mąka, ziemniaki, jaja, twaróg. Wszystko łatwe w przyrządzeniu - zauważyła
                  celnie moja przyjaciółka, gdy przeglądała "Smak Mazur".

                  A ja zaczęłam próbować: najpierw zrobiłam kluski twarogowe serwowane zamiast
                  makaronu do rosołu. Były fenomenalne: lekkie, puszyste, mocno pachniały natką
                  pietruszki. Tak mi posmakowały, że zagniotłam z twarogu makaron (rewelacja!).
                  Potem upiekłam rogaliki z ziemniaków na słodko. Jadli je: moja siostra,
                  szwagier, przyjaciele, sąsiedzi... Smakowały wszystkim. Rogaliki pozwoliły mi
                  też potwierdzić autentyczność przepisów - poczęstowałam nimi Alfreda Czeslę,
                  który dzieciństwo spędził w Mrągowie. Nic mu nie powiedziałam, że to wypiek z
                  ziemniaków. - Mój Boże, nie jadłem tego od pięćdziesięciu lat! - stwierdził
                  zdumiony. - Ciotka Ida piekła takie rogale i zanosiłem je z nią do starych
                  Niemek, które mieszkały na strychach i w suterenach. One parzyły sobie kawę i
                  chrupiąc je wspominały dawne czasy. Tyle że tamte rogale były nadziewane
                  marmoladą z buraków i przez to ich słodycz była inna. To był przysmak ubogich -
                  wspominał.

                  Odkrycie smaku dawnych Mazur pokazało mi moją ukochana krainę w kolejnej,
                  pięknej i pysznej odsłonie. Moich gości już nigdy nie zaprowadzę do pizzerii czy
                  smażalni ryb. Chyba że któraś restauracja zacznie serwować prawdziwe, pachnące
                  ziołami, sycące i pyszne regionalne potrawy. I wreszcie koniec z obdarowywaniem
                  znajomych tylko albumami z widokiem lasów i jezior. "Smak Mazur" to książka,
                  którą bez obawy można pokazywać w Polsce i świecie.

                  joanna.wojciechowska@olsztyn.agora.pl

                  miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3360225.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-22-02-05
                  • gajowy555 Re: Nocne oblężenie olsztyńskiego zamku 23.05.06, 10:12
                    Nocne oblężenie olsztyńskiego zamku przez zwiedzających .
                    Chyba po raz pierwszy w historii olsztyński zamek przeżył taki najazd
                    zwiedzających. W czasie Nocy Muzeów odwiedziło go ponad tysiąc sto osób.

                    Muzeum Warmii i Mazur w tym roku przyłączyło się do europejskiej akcji i w
                    sobotę było czynne do późnej nocy. Okazało się, że olsztyniacy tłumnie
                    skorzystali z okazji zwiedzenia zamku po zmroku. Tym bardziej że przygotowano
                    sporo atrakcji.

                    Na prelekcję o rekonstrukcji twarzy Mikołaja Kopernika na podstawie czaszki
                    znalezionej we fromborskiej katedrze przyszło tylu słuchaczy, że nie wszyscy
                    zmieścili się na sali. - Wykład był bardzo ciekawy, szczególnie wątki o
                    wykorzystaniu nowoczesnych metod kryminalistycznych - opowiada pani Katarzyna,
                    która do muzeum wybrała się z 14-letnią córką. Trochę zdenerwowała ją długa
                    kolejka do zamkowych lochów, gdzie na zamówienie straszył duch zamurowanego
                    żywcem Prusa. - Stałyśmy 40 minut i nie weszłyśmy do środka, zrezygnowałyśmy -
                    mówi. - Mimo to impreza jest bardzo fajna, lubię taką zagadkową atmosferę.
                    Podobał mi się też koncert Niki Jager i świetny klimat w Sali Kromerowskiej,
                    gdzie pianista grał jazzowe standardy. Czuję się pozytywnie naładowana - opowiada.

                    Długie kolejki były też na zamkową wieżę - wspinając się na nią, trzeba było
                    korzystać z latarki. Lecz czekanie nie dłużyło się aż tak bardzo, bo czas można
                    było sobie skrócić, oglądając pokaz wideo-artu - filmów zrealizowanych przez
                    olsztyńskich i gdańskich twórców. Dużą atrakcją okazało się oglądanie wystawy
                    złotnictwa sakralnego, po której oprowadzała jej autorka Małgorzata Okulicz, a
                    także zwiedzanie zamku z Mikołajem Kopernikiem.

                    Zainteresowaniem olsztyniaków zaskoczony był nawet Janusz Cygański, dyrektor
                    muzeum. - Nie spodziewałem się takiej frekwencji, szczególnie że tyle osób
                    przyjdzie na wykłady. W przyszłym roku chcemy jeszcze bardziej spotęgować ten
                    sukces i włączyć do imprezy inne muzea w Olsztynie, a także oddziały terenowe,
                    np. w Lidzbarku Warmińskim i Morągu - nie kryje zadowolenia Cygański. - Ta noc
                    była dla mieszkańców Olsztyna, ale w czasie wakacji planujemy raz w miesiącu
                    organizować nocne zwiedzanie zamku dla turystów.

                    W innych miastach wstęp na Noc Muzeów jest darmowy albo trzeba zapłacić
                    symboliczną złotówkę. W Olsztynie wejście do zamku kosztowało tyle co w każdy
                    inny dzień, czyli 6 zł. - Pozyskaliśmy tylko jednego sponsora. Żeby pokryć
                    koszty imprezy, musieliśmy sprzedawać bilety. Jednak szlak już jest przetarty i
                    liczymy, że sobotni sukces przekona sponsorów, że nie są to pieniądze stracone i
                    w przyszłym roku nie będzie już takich problemów - tłumaczy Ada Bogdanowicz z
                    działu promocji Muzeum Warmii i Mazur.

                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3360213.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-22-02-05

                    • rita100 Re: Nocne oblężenie olsztyńskiego zamku 23.05.06, 22:18
                      Dobrze co nie zaboziałes Gajowy o nozinach , bo zidze ich gwołt i to dobrych.
                      A jednak zamek był oblęzony, a jednak ta impreza ma sens i jak tylko pogoda
                      odpowiednia to każdy chce się przejść. Zgadzam sie , że takie noce w Olsztynie
                      powinny być w okresie wakacyjnym, bo po plazy jest gdzie się przejść i
                      pozwiedzać, a i okoliczne paby mają na tym interes. Noce letnie bywają piekne smile
                  • rita100 Re: Smak wschodniopruskiego rosołu 23.05.06, 22:22
                    To kuchnia mazurska nam się odradza , co czuć już na naszym wątku. Oby tylko
                    restauratorzy to pochwycili i pensjonaty i normalne gospodynie domowe.
                • rita100 Re: Kolejowy dworzec Olsztyn Główny, czyli kapita 23.05.06, 22:20
                  hihi, Dworzec olsztyński jest jedny z punktów Olsztyna , którym nie można się
                  chwalić. Nie wiem jak z tego wybrną ale konieczna jest jego zmiana i zmieniania
                  jego stylu.
                  • rita100 Re: Co tu kiedyś bylo ? 24.05.06, 22:36
                    www.wm.pl/Index.php?ct=olsztyn&id=490351
                    Fajne zdjecia i porównania.
                    • rita100 Re: Z ostatniej chwili 24.05.06, 22:49
                      Poziedzieli w tv, co do Krakowa jydzie z Warniji i Mazur 5000 pielgrzymów
                      • gajowy555 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 25.05.06, 12:24
                        I psiszó co eszcze na krakowskó msza wolne mniejsca só ...

                        Zbliża się spotkanie z Papieżem - krótki poradnik pielgrzyma
                        Na warszawską mszę wejściówek w Olsztynie już nie ma, zostały miejsca na
                        nabożeństwo w Krakowie. Ale ciągle można zdecydować się na spotkanie z Ojcem
                        Świętym w obu miastach, choć w stolicy papieża zobaczymy tylko na telebimach.

                        Gazeta.pl > Olsztyn > Aktualności

                        Czwartek, 25 maja 2006

                        Zbliża się spotkanie z Papieżem - krótki poradnik pielgrzyma


                        ad, ej 24-05-2006 , ostatnia aktualizacja 24-05-2006 20:52

                        Na warszawską mszę wejściówek w Olsztynie już nie ma, zostały miejsca na
                        nabożeństwo w Krakowie. Ale ciągle można zdecydować się na spotkanie z Ojcem
                        Świętym w obu miastach, choć w stolicy papieża zobaczymy tylko na telebimach

                        • W olsztyńskiej kurii przy ul. Pięniężnego 22 można jeszcze odebrać karty
                        wstępu na sobotnie spotkanie papieża z młodzieżą i na niedzielne nabożeństwo na
                        krakowskich Błoniach. Są też karty parkingowe dla tych, którzy pojadą samochodem
                        oraz bilety na specjalne pociągi 26 i 27 maja - wyjazd z Olsztyna o godz. 20 07.
                        Powrót 27 i 28 maja - wyjazd z Krakowa Głównego o godz. 22.24. Cena w obie
                        strony - 85 zł. Bilety na te pociągi można też kupić w kurii i kasie na dworcu.

                        • Według rozkładu kursują pociągi: do Krakowa przez Warszawę odjazd z Olsztyna
                        o godz. 5.28, do Warszawy godz. 8.50, 13.35, 17.08.

                        • Autobus PKS do Krakowa odjeżdża o godz. 6.15 przez Warszawę, inne do stolicy
                        godz. 6.40, 8, 9.50, 11.15, 13.45, 15.45, 16.45.

                        • W stolicy nabożeństwa będą transmitowane na telebimach. W czwartek na ekranie
                        ustawionym na placu Zamkowym będzie można obejrzeć ceremonię powitania Benedykta
                        XVI na Okęciu oraz nabożeństwo w archikatedrze św. Jana. W piątek telebimy staną
                        w Ogrodzie Saskim, na ul. Królewskiej (na wysokości pl. Małachowskiego), przy
                        ul. Ossollińskich (od strony ul. Moliera), na placu Teatralnym, przy katedrze
                        św. Floriana (na Pradze), jeden zawiśnie też na biurowcu Metropolitan (od strony
                        ul. Wierzbowej),

                        • O czym powinien pamiętać pielgrzym? Nie brać szklanych butelek i ostrych
                        narzędzi - ochrona nie wpuszcza z takimi przedmiotami. Zabrać coś
                        przeciwdeszczowego, ale nie parasol, bo zasłoni ołtarz innym.

                        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3368340.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-25-02-05
                        • gajowy555 Re: Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych tw 25.05.06, 12:27
                          Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych twórców.
                          Dziś poznamy laureata Literackiego Wawrzynu Warmii i Mazur za rok 2005. A
                          książek lokalnych autorów trzeba ze świecą szukać w olsztyńskich księgarniach.

                          Nagrodę przyznaje Polskie Towarzystwo Czytelnicze. Nominowane książki to
                          "Ziemiec" Kazimierza Brakonieckiego, "Śnieżnik. Wiersze elektroniczne" Alicji
                          Bykowskiej-Salczyńskiej, Wojciecha Kassa "Gwiazda Głóg", Znikanie "Erwina Kruka"
                          i "Żydówek nie obsługujemy" Mariusza Sieniewicza.

                          W księgarni szkolnej przy Głowackiego książek tych nie ma. - Po prostu nie
                          zamawiamy tych tytułów, bo nikt o nie nie pyta - mówi sprzedawczyni Alicja Nowicka.

                          Nie lepiej jest też w EMPIK-u, Bellonie. - Jako firmie ogólnopolskiej trudniej
                          nam zamawiać lokalnych pisarzy, choć widać takie zapotrzebowanie - przyznaje
                          Małgorzata Żak z EMPIK-u. - Sieniewicz sprzedaje się natomiast bardzo dobrze.

                          W Centrum Książki przy placu Jana Pawła II były trzy nominowane tytuły. -
                          Wawrzyn wzbudza zainteresowanie - mówi z kolei Irena Łęczkowska, dyrektor
                          Centrum. - Nagrodzona w ubiegłym roku Wawrzynem książka Andrzeja Rzempołucha
                          poświęcona architekturze Olsztyna sprzedawała się bardzo dobrze. Jest to przede
                          wszystkim zasługa samej książki. Nagroda przynosi jednak dodatkowe
                          zainteresowanie. Rozgłos sprawi, że na zakup decydują się ci, którzy wcześniej
                          się wahali, co wybrać i czy warto daną pozycję kupić. Dla nas księgarzy taka
                          nagroda przywraca na jakiś czas zainteresowanie książkami - cieszy się Łęczkowska.
                          Największym sceptykiem wszelkich nagród jest Stefan Zielski, właściciel
                          księgarni przy placu Konstytucji 3 Maja (trzy nominowane tytuły). - Nagroda nie
                          jest w stanie pomóc, jeśli do księgarni nie przychodzą ludzie. Zapaść właśnie
                          trwa. Teraz nie tylko Wawrzyn, ale nawet Nike nie pomaga - twierdzi Zielski.

                          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3368327.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-25-02-05
                          A jo sia pytom, a gdzie je Cyfus i jygo ksiójżki ?

                          • tralala33 Re: Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych tw 25.05.06, 12:31
                            Patrzcie jak śmiesznie cudzysłowy im się ustawiły
                            Znikanie "Erwina Kruka"
                            Wygląda na to, że niejaki Znikan napisał książkę pod tytułem 'Erwin Kruk' wink
                            Tak czy siak, trzeba będzie wybrać się do księgarni.
                            • tralala33 Wawrzyn dla Erwina Kruka 25.05.06, 20:02
                              A jednak!

                              Tomasz Kurs 25-05-2006

                              Tomik wierszy "Znikanie" Erwina Kruka najlepszą książką wydaną w 2005 roku -
                              uznała kapituła Literackiego Wawrzynu Warmii i Mazur. - Życie jest zagadką i
                              dopóki budzi ciekawość i zdumienie, to trzeba o tym opowiadać - mówi pisarz.

                              Jeszcze przed wręczeniem nagrody mówiło się, że faworytem jest właśnie Erwin
                              Kruk, poeta, pisarz, publicysta. I rzeczywiście przewidywania potwierdziły się,
                              to właśnie on odebrał statuetkę ustanowionej w ubiegłym roku przez Polskie
                              Towarzystwo Czytelnicze nagrody literackiej. Dostał też nagrodę czytelników.
                              Sam laureat nie wydawał się wczoraj zbytnio oszołomiony, jednak nie krył
                              zadowolenia - Doskonale wiem, że nagrody nie tworzą literatury, ale to miłe, że
                              istnieją - powiedział. Dostał statuetkę i czek na 5 tys. zł.
                              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3371358.html
                              • rita100 Re: Wawrzyn dla Erwina Kruka 25.05.06, 20:42
                                miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3371358.htmlGratulacje
                                Jo tam napsisała co dobrze sia stało. Erwin Kruk jest znanym i cenionym
                                pisarzem na Warniji.

                                Słuchajcie , ksiązki stanowczo sa za drogie jak i płyty CD. Dlatego ludzie
                                chodza po tanich księgarniach, a takie są, nawet w Krakowie. Największe dzieła
                                można tam kupić za 15-25-30 zł. Nie dziwię się , że w ksiegarniach coraz mniej
                                ludzi. Wiem ile pieniędzy trzeba wydać na ksiązki, kiedy się dużo czyta.
                                Najtańsze książki u nas są na Dworcu Głównym w Krakowie, a jaie tam można
                                kupić.... tylko o Warni i Maurach nie ma , a tak to wszystkie dostaniesz za
                                parę złotych.
                          • rita100 Re: Olsztyńscy księgarze nie dbają o lokalnych tw 25.05.06, 20:31
                            A jo sia pytam - gdzie jest ksiójżka Cyfusa - A życie toczy sia dalej...., taka
                            ksiójżka powinna być w każdym mnieście, a szczegolnie na Ślójsku, ktorej to
                            akcja się toczy. Nie wspomnę , ze w Krakowie jej nie było. Dodam , że
                            faktycznie Zaniknniony jest autorem "Erwina Kruka". Jek dobrze co my prowde
                            znomy wink)))))))
                        • rita100 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 25.05.06, 20:28
                          Nie zabocz Gajowy co jest łod jutra prohibicja wink)))
                          • gajowy555 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 25.05.06, 22:20
                            Spoko, takie rzeczy to tylko w Krakowie i Warszawce.
                            Łu noju nicht jakejś prohibicyji nie zidzioł i ło niy nie słyszoł.
                            No to po jednam, na zdrozie ...
                            • rita100 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 26.05.06, 21:01
                              Spotkanie z Papieżem łuż je w Krakowie. Pozietrze nie za dobre, a jek jutro
                              bandzie to nie ziadomo. Jó mom zakryte wodeczki i psiwa.
                              • rita100 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 26.05.06, 21:48
                                Ależ Kraków wita szczerze Papieża. To okno papieskie to już historia Krakowa.
                                To jest najbardziej popularne miejsce w Krakowie. Teraz jest transmisja.
                                • tralala33 Re: Zbliża się spotkanie z Papieżem 26.05.06, 21:49
                                  To biegnę zobaczyć smile)
                            • tralala33 Pani Zofia Giedrzycka-Gozdek 26.05.06, 21:01
                              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3373987.html
                              Adriana Tomaszewska 26-05-2006
                              Ile pięknych miejsc w naszym regionie zostało zniszczonych, lasy powycinane...
                              Trzeba walczyć, by tej natury, która zawsze była największym majątkiem Warmii i
                              Mazur, nie wyniszczyć zupełnie - mówi Zofia Giedrzycka-Gozdek, olsztyńska
                              przewodniczka.

                              Pani Zofia ma 87 lat, jest najstarszym przewodnikiem z warmińsko-mazurskiego
                              oddziału PTTK, który wczoraj obchodził 60. urodziny. 54 lata temu, z grupą
                              pasjonatów zachwyconych kulturą i historią Olsztyna i regionu, założyła Koło
                              Przewodników przy lokalnym oddziale PTTK.

                              Warmia dla Giedrzyckiej-Gozdek to przede wszystkim wielkie bogactwo zabytków i
                              niezwykła przeszłość, Mazury - perełka polskiej przyrody. Pani Zofia miała
                              poczucie misji, chciała nie tylko pokazywać przyrodę i architekturę, ale też
                              mówić o historii. - Chcieliśmy pokazać przyjezdnym specyfikę tych terenów,
                              przecież czasem nawet mały kościółek w wioseczce ma wielką wartość historyczną -
                              mówi.

                              • rita100 Re: Anna Andrusikiewicz 26.05.06, 21:31
                                Anna Andrusikiewicz przedstawia propozycje tras wycieczkowych po Olsztynie i
                                okolicach
                                www.olsztyn-pamiatki.pl/index.php
                                Bardzo ciekawą postacia w Olsztynie jest też Anna Andrusikiewicz , ciekawie
                                prowadzi po Olsztynie
                              • tralala33 Re: Pani Zofia Biedrzycka-Gozdek 28.05.06, 22:15
                                Nestorka olsztyńskich przewodników to pani Zofia Biedrzycka-Gozdek. Prostuję
                                pomyłkę i przepraszam.
                                • tralala33 Warsztaty z historią 28.05.06, 22:17
                                  Kolejna inicjatywa powstała dzięki Borussi:

                                  GO [25.05.2006] W Lidzbarku Warmińskim uratowano i odnowiono 19 zabytkowych
                                  nagrobków - to efekt tygodniowych młodzieżowych warsztatów konserwatorskich,
                                  które odbywały się na lidzbarskim cmentarzu.
                                  W ubiegłym tygodniu, od poniedziałku do piątku, kilkunastoosobowa grupa
                                  lidzbarskiej młodzieży uczestniczyła w warsztatach konserwatorskich na
                                  lidzbarskim cmentarzu. Pod okiem olsztyńskich konserwatorów zabytków odnawiali
                                  stare zaniedbane nagrobki. W sumie udało się odrestaurować 19 pomników, które
                                  niebawem zostaną wpisane na listę zabytków.

                                  W dzień młodzież pracowała na cmentarzu, wieczorami spotykała się w lidzbarskim
                                  zamku i rozmawiała o historii cmentarza i miasta. Organizatorem warsztatów było
                                  Muzeum Warmińskie w Lidzbarku i Stowarzyszenie Borussia z Olsztyna.
                                  Koordynatorem całego projektu jest Beata Masełko ze Stowarzyszenia Borussia,
                                  która od ponad pół roku jako wolontariuszka pracuje w lidzbarskim zamku.

                                  www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&sct=lidzbark&id=863725
                                  • rita100 Re: Warsztaty z historią 28.05.06, 22:43
                                    Tą Borussie to zaczynam coraz bardziej lubieć. Miałam jakoś zakodowane , że to
                                    organizacja anty polska, ale po przyglądnięciu się bliżej i zapoznaniu dzięki
                                    Tobie Tralala teraz zmieniłam zdanie. Wiele dobrego robią dla zachowania
                                    histori. A teraz te nagrobki cmentarne...
                                    Zasługują na oddzielny wątek.
                                    • gajowy555 Re: Smak Warmi, Mazur i Powiśla 29.05.06, 15:14
                                      No jó, am dzisio z rena słuchoł jek we radyji godali, co bandzie ksiójżka
                                      Smak Warmii, Mazur i Powiśla.
                                      Do 30 czerwca kożden bandzie mógł swój przepis na potrawę ludową, abo nowoczesną
                                      przesłać, ino na razie nie ziem gdzie, a jek go w ksiójżce zamnieszczó, to
                                      bandzie podpsisany nazwiskiem tygo, co go przysłał.
                                      Fejn ?
                                      Jek sia dowiem szczegółów to Woma napsisza...
                                      • rita100 Re: Smak Warmi, Mazur i Powiśla 30.05.06, 21:52
                                        Dobra - to ja rezerwuje przepis na kapuste modró. To warnijskie jydło.
      • tralala33 Pelagia Stramkowska ['] 30.05.06, 11:34
        informacje.wm.pl/?main=11&c=44,3,2974,,s154
        W trudnych wojennych czasach niosła pocieszenie potrzebującym. Jej słowo było
        święte. Była ostatnią, która pamiętała "Gazetę Olsztyńską" jako gazetę
        Pieniężnych. W wieku 91 lat odeszła od nas Pelagia Stramkowska.

        Pelagia Stramkowska to była postać, bez której trudno mówić o ostatnim stuleciu
        Olsztyna - mówi Jan Chłosta, historyk Warmii. - Była najstarszą córką
        Kazimierza i Ludwiki Stramkowskich. Uczęszczała do niemieckiej szkoły ludowej,
        polskiej wtedy nie było. Po jej ukończeniu brała udział w działalności koła
        Młodzieży Polskiej.

        Pelagia Stramkowska przez wiele lat była związana z wydawnictwem "Gazety
        Olsztyńskiej". W księgarni Pieniężnych przy ul. Młyńskiej 2 rozprowadzała
        polskie książki, dewocjonalia, kalendarze.

        - Brała też udział w pracy polskich organizacji, należała do chóru im.
        Nowowiejskiego - wylicza Jan Chłosta. - Pani Pelagia gorzko przeżyła wybuch
        wojny i zburzenie domu "Gazety Olsztyńskiej". Potem pomagała poniewieranym
        polskim jeńcom, zatrudnionym przy pracach budowlanych w rejonie dzisiejszej ul.
        Moniuszki. Przygotowywała im żywność i ciepłą odzież.

        Bezpośrednio po wojnie pani Pelagia próbowała włączyć się w przywracanie
        normalności. W 1945 roku wraz z Wandą Pieniężną organizowała stołówkę. Potem do
        1975 roku prowadziła księgarnię i skład papieru przy ul. Lanca - wylicza Jan
        Chłosta. - Zawsze chętnie wspominała "Gazetę Olsztyńską" i rodzinę Pieniężnych.
        • rita100 Re: Pelagia Stramkowska ['] 30.05.06, 21:55
          Umarła żywa historia, już nic nie bedzie wspominać - dobrze, że taka osoba
          była, z tego trzeba się cieszyć.
          Przychodzimy i odchodzimy [']
          • gajowy555 Re: Ksiądz Bronisław Magdziarz nie żyje 31.05.06, 12:35
            To jeszcze jedna smutna wiadomość.
            Zmarł ks. Bronisław Magdziarz. Osobiście znałem Go wiele lat. Był proboszczem
            mojej parafii.
            W domu rodzinnym mojej żonki prowadził kiedyś lekcje religii.
            Wspaniały człowiek. Jeszcze tylko kilku takich kapłanów ze "starej gwardii w
            Olsztynie zostało ...

            Duszpasterz, który zbudował pierwszy nowy kościół w powojennym Olsztynie zmarł
            po długiej chorobie wczoraj rano w szpitalu wojskowym. Miał 71 lat

            Był pierwszym proboszczem parafii Bogarodzicy Dziewicy Matki Kościoła w
            Jarotach. Zbudował kościół w latach 80. W ubiegłym roku, 25 lat od powstania
            parafii, przeszedł na emeryturę. Dłuższy staż mają tylko proboszczowie kierujący
            parafiami Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Józefa.

            Ksiądz Magdziarz urodził się w 1935 roku w Bydgoszczy. Warmińskie seminarium
            duchowne skończył w 1958 roku, pracował jako wikariusz w parafiach św. Apostołów
            Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim i Serca Pana Jezusa w Olsztynie. Zanim
            dostał zadanie zorganizowania nowej parafii na Jarotach był proboszczem w
            parafiach św. Szczepana w Różyńsku Wielkim i św. Stanisława Biskupa we Frankowie.

            Ksiądz Magdziarz skończył studia teologiczne na KUL-u w 1978 roku. Przez wiele
            lat był też dyrektorem ekonomicznym kurii warmińskiej. Uroczystości pogrzebowe
            odbędą się w środę i czwartek.

            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3382874.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-05-31-02-50
            • gajowy555 Re: Starówka bliżej turysty 31.05.06, 12:39
              Koniec wstydu dla turystycznego miasta - przyjezdni przestaną błądzić po
              Olsztynie. Jeszcze przed sezonem staną tablice wskazujące, jak dojść do Starówki
              i Informacji Turystycznej. Tylko czy to wystarczy?

              forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=38446&w=41567272&a=42779491&rep=1
              To obiecał nam Piotr Grzymowicz, wiceprezydent Olsztyna. A dziś z Pawłem
              Jaszczukiem, dyrektorem Miejskiego Zarządu Dróg, Mostów i Zieleni ustalą
              lokalizację znaków i w które miejsca mają prowadzić.

              "Gazeta" wielokrotnie pisała o paradoksie: wszyscy bolejemy nad tym, że turyści
              bawią w Olsztynie raptem dwa-trzy dni, a jednocześnie miasto nie jest dla nich
              przyjazne. Stolica Krainy Tysiąca Jezior jest dla nich jak labirynt - brakuje
              choćby elementarnych tablic informacyjnych.

              Dlatego jeszcze raz apelujemy. Znaki są niezbędne, bo jest źle. Jak bardzo?

              Wcielamy się w rolę turystów, którzy przyjechali pierwszy raz do Olsztyna.
              Zaczynam od dworca głównego - bo stąd zaczynają zwiedzanie. Szukamy wskazówek,
              jak dotrzeć do centrum czy Informacji Turystycznej. W budynku dworca i w okolicy
              ich nie ma. W informacji PKP pytamy o informację turystyczną. Słyszymy, że "jest
              przy Wysokiej Bramie". - Najlepiej dojechać tam autobusem linii nr jeden -
              dodaje pani z okienka. - Albo pójdziecie od dworca w prawo i zapytacie, ludzie
              pokierują.

              Vis-a-vis dworca jest mapa Olsztyna. Może na niej będzie wskazana droga do
              informacji. Jest, ale pokazuje, że informacja jest przy ul. 1 Maja. A mapka
              szczegółowa lokalizuje ją jeszcze gdzie indziej. My olsztyniacy wiemy, że IT od
              dawna jest w innych miejscach, ale turysta?

              Próbujemy więc dotrzeć do Informacji Turystycznej według wskazówek z PKP. Nie
              uszliśmy nawet kilkunastu metrów, gdy zauważamy naprzeciw poczty znak, że tu
              właśnie jest. Ale oprócz znaku nic nie ma. - Informacja jest w hotelu Gromada -
              podpowiada nam kierowca parkującego obok busa.

              Recepcja hotelu: - Takiego punktu tu nie ma.

              - Nie wiem, skąd tam się wziął ten znak ani dlaczego. Podejrzewam, że pochodzi z
              czasów, kiedy recepcjoniści hoteli musieli mieć przeszkolenie z informacji
              turystycznej, ale tego przepisu już dawno nie ma - wytłumaczy nam później
              Elżbieta Zawadzka, dyrektor Informacji Turystycznej w Olsztynie.

              Idziemy dalej. Na rondzie Bema pytamy przechodniów o drogę. Nie wiedzą. Dalej za
              skrzyżowaniem ul. Partyzantów i 1 Maja - też nie ma znaku, który mówiłby, gdzie
              ma iść turysta, by trafić do Informacji Turystycznej.

              I tak właśnie może błąkać się turysta po naszym mieście. Kłopoty mogą mieć też
              przyjezdni jadący samochodem od strony Warszawy, Ostródy czy Szczytna. Na
              rogatkach miasta dowiedzą się, że jest u nas monitoring oraz kemping w
              położonych 10 km od Olsztyna Dywitach. Tyle, że w mieście są jeszcze dwa
              kempingi - na Słonecznej Polanie nad Jeziorem Krzywym i w Gutkowie. Tylko skąd
              wiedzieć, jak tam dojechać, skoro znaków brak? Problem będą mieli też turyści
              szukając drogowskazów na plażę miejską - ich też w Olsztynie nie ma.

              Wiceprezydent Piotr Grzymowicz: - Znaki mówiące o tym, jak dojść do Informacji
              Turystyczne czy Starego Miasta staną w mieście do końca czerwca. Według naszych
              wyliczeń ich ustawienie nie będzie nas kosztowało więcej niż 20 tys. zł.


              • rita100 Re: Starówka bliżej turysty 31.05.06, 20:45
                Wspaniały pomysł z tymi oznaczeniami turystycznymi . Oby to tylko zrobili
                bardziej dekoracyjnie w stylu średniowiecznym, nie jakieś plastikowe czy
                metalowe szpetne tablice. Nie zwróciłam uwagę na to , bo już bym pokazała fajne
                zdjecia z takimi oznaczeniami nawet z małego miasteczka Wieliczka, które
                rzucają sie w oczy swoim wykonaniem. A zobaczcie jaki fajny pomysł mają Niemcy -
                na tym obrazku , ciekawe
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=55&pos=34
                • rita100 Re: Losy obelisku 02.06.06, 20:48
                  Pomnik pamięci pruskiego kanclerza Ottona von Bismarcka z 1899 roku ponownie
                  stanął w Nakomiadach jesienią 2005 roku - wcześniej, od lat 60. był zakopany
                  pod ziemią. Jego eksponowaniu sprzeciwia się Rada Ochrony Pamięci Walk i
                  Męczeństwa, ale mieszkańcy wsi przegłosowali, by zostawić go na miejscu. W
                  lutym powiatowy inspektorat nadzoru budowlanego kazał wójtowi Kętrzyna
                  Sławomirowi Jarosikowi usunąć obelisk. Powód? Brak pozwolenia na ponowną
                  ekspozycję. Kilka dni temu inspektor podtrzymał decyzję z lutego. Jarosik
                  uważa, że prawa nie złamał i nie zamierza rozbierać obelisku. Wystąpił do
                  głównego inspektora nadzoru budowlanego o wyłączenie z postępowania
                  wojewódzkiego inspektoratu.

                  miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3377758.html
                  • gajowy555 Re: Wyciąganie armat 05.06.06, 19:52
                    Wyciąganie armat
                    www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&id=737631
                    • gajowy555 Re: Wyciąganie armat 05.06.06, 20:00
                      Chochlik zapomniał wkleić tekst; a jest bardzo wiele ciekawych propozycji, np.
                      będzie można wypożyczyć historyczne stroje itp.

                      W tym tygodniu o planach wystawienniczych i przyszłości Zamku Biskupów
                      Warmińskich rozmawiamy z Iwoną Kluk, nowym kierownikiem muzeum w Lidzbarku.

                      - Nowe kierownictwo zamku, nowe zadania i nowy zamek. Czy takich efektów pani
                      pracy możemy się spodziewać w Lidzbarku?
                      - Nie sądzę. Ciężko mi będzie zmienić czternastowieczny zamek. A tak na
                      poważnie, to jest oczywiste, że nowa osoba na stanowisku zazwyczaj jest pełna
                      sił i zapału do pracy.

                      - Jakie zadania na panią czekają?
                      - Na dzień dzisiejszy moim podstawowym zadaniem jest uporządkowanie zamku.
                      Wymaga on estetyzacji i spojrzenia na to nowym okiem. Wymaga odświeżenia i
                      dodania nowych obiektów.

                      - Ma pani jakieś konkretne pomysły na zmiany?
                      - Chociażby letnia jadalnia.

                      - Co to znaczy?
                      - W tej chwili w letniej jadalni jest już bardzo ciekawa i cenna ekspozycja.
                      Znajduje się tam kolekcja portretów zamówionych przez Ignacego Krasickiego.
                      Zaproponowałam abyśmy wprowadzili do tej sali jeszcze rzeźbę antyczną.
                      Otrzymaliśmy na to zgodę. Mam nadzieję, że jeszcze w sezonie letnim na
                      lidzbarski zamek dotrze kilka rzeźb. W ten sposób podkreślimy wyjątkowy
                      charakter zgromadzonych tej sali wizerunków przodków biskupa - Biedersteinów i
                      Krasickich z Siecina.

                      - Coś jeszcze oprócz nowego wyglądu sali jadalnej?
                      - Zaczynamy operację wyciągania armat z piwnic. Małgorzata Okulicz, opiekunka
                      zbioru metali rozmawiała z profesorem Krauze z Torunia, który w ramach
                      współpracy z muzeum wykona piaskowanie (oczyszczanie - przyp. red.) armat. Mamy
                      też pewne pomysły aranżacyjne.

                      - To znaczy, że armaty pojawią się na zewnątrz?
                      - Na razie dwie staną na lawetach w krużgankach zachodnich i trzy potężne
                      kolubryny w części północnej. Dodatkowo pięć małych dział Grabowskiego stanie na
                      krużgankach, ale tylko na okres piaskowania. Chciałabym aby na zamek powróciła
                      zbrojownia.

                      - Przez ostatnie lata wydawało się jakby eksponatów ubywało. Możemy liczyć na
                      to, że oferta ekspozycyjna będzie bardziej atrakcyjna?
                      - Mam nadzieję. Będę dążyła do tego aby liczba obiektów muzealnych się
                      powiększała. To jest tylko kwestia czasu. Od dwóch lat pracuję nad ekspozycją
                      sztuki religijnej z dawnego Heimatmuseum. Malarstwo i rzemiosło artystyczne są
                      już przygotowane do ekspozycji. Natomiast nie ukrywam, że szukamy sponsorów na
                      konserwację rzeźby, która nie jest w dobrym stanie.

                      - Czy możemy liczyć na to, że zamek będzie żył poza sztywnymi godzinami otwarcia
                      i w weekendy?
                      - To są dalsze plany i trzeba czasu aby np. otworzyć w zamku kawiarnię.
                      Oczywiście chciałabym, żeby muzeum było otwarte. Wprowadziliśmy już pewną
                      zasadę. W tej chwili nie będzie już takiej sytuacji, że podczas dni kiedy ludzie
                      mają czas pójść do muzeum ono jest zamknięte. Taka instytucja jak muzeum powinna
                      być czynna wtedy, kiedy ludzie mają wolne. Muzeum było już otwarte w Boże Ciało
                      i będziemy tę zasadę kontynuować. Poza tym nawiązaliśmy współpracę ze szkołą
                      muzyczną, która w dniach 1-6 sierpnia organizuje Międzynarodową Szkołę Muzyki
                      Dawnej. Będziemy również uczestniczyć, choć na razie bardzo skromnie, w
                      obchodach Dni Lidzbarka Warmińskiego. 12 sierpnia ruszy na zamku ?Wypożyczalnia
                      za złotówkę? - czyli wypożyczalnia strojów historycznych. Będzie można
                      przyodziać się w taki strój i robić sobie zdjęcia na zamkowym dziedzińcu. 14
                      sierpnia będzie dzień otwarty dla wszystkich mieszkańców. Natomiast 15 sierpnia
                      użyczamy w godzinach popołudniowych dziedziniec zamkowy Lidzbarskiemu Domowi
                      Kultury. Odbędzie się tu koncert jazzowy.

                      Radosław Bielecki

                      www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&id=737631
                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=84&pos=46
                      • tralala33 Re: Wyciąganie armat 05.06.06, 20:52
                        Co to znaczy, że 14 sierpnia będzie dzień otwarty dla wszystkich mieszkańców? A
                        niemieszkańcy będą płacić 'kopytkowe'?
                        Żartuję - dobrze, że zamek lidzbarski ożywa. Teraz jeszcze warto 'wyjść' z
                        zamku na podzamcze i pałac biskupa Grabowskiego.
                        • tralala33 Wolontariat Borussi 05.06.06, 20:53
                          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3396774.html
                          Jeśli interesujesz się zabytkami, chcesz nauczyć się je konserwować i
                          dokumentować - masz właśnie szansę. Olsztyńska Borussia szuka młodych ludzi,
                          gotowych wziąć udział w projekcie "Wolontariat w ochronie krajobrazu
                          kulturowego Warmii i Mazur"
                          Nauka ochrony krajobrazu kulturowego to nowość. Olsztyńska Borussia wymyśliła,
                          jak uczyć młodych ludzi dbania o ślady przeszłości (niekoniecznie te wpisane do
                          rejestru zabytków i objęte prawną ochroną) rok temu. Wtedy do udziału w
                          pionierskim projekcie zgłosiło się dwadzieścia osób, które na co dzień pracują
                          m.in. w muzeum mazurskim w Szczytnie, domu kultury w Gietrzwałdzie i archiwum
                          państwowym w Olsztynie. Dokumentują zapomniane cmentarze, inwentaryzują
                          rozpadające się często chaty, robią wystawy.
                          W projekcie mogą uczestniczyć osoby, które mają od 18 do 26 lat. Zgłoszenie
                          powinno zawierać: • życiorys, • list motywacyjny opisujący zainteresowania,
                          dotychczasowe doświadczenia w pracy wolontariackiej, powody, które skłaniają
                          kogoś do podjęcia takiej decyzji, • informację o rodzaju pracy, którą chciałby
                          wykonywać przyszły wolontariusz, • informację o znajomości języków obcych
                          (uwaga, to nie jest warunek udziału w projekcie), • zdjęcie.

                          Zgłoszenia można wysyłać tylko do 10 czerwca na adres: Fundacja Borussia, ul.
                          Kopernika 45, 10-513 Olsztyn.
                          • gajowy555 Re: Spotkania Zamkowe bez telewizyjnych kamer 07.06.06, 13:41

                            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3399305.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-07-02-05

                            Spotkania Zamkowe "Śpiewajmy Poezję" po raz pierwszy od dziesięciu lat nie będą
                            rejestrowane przez telewizję. Jedyną okazja, by zobaczyć młodych wykonawców i
                            gwiazdy, będą koncerty pod zamkową lipą. Są przyjemne wieści: bilety na nie będą
                            tańsze niż przed rokiem.

                            Jeszcze dziś każdy, kto chce wziąć udział w konkursie "Śpiewajmy Poezję", może
                            zgłaszać swoją kandydaturę. Eliminacje będą 10 czerwca w warszawskiej szkole
                            teatralnej. Najlepsi, na przełomie czerwca i lipca staną w konkursowe szranki na
                            Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie.

                            Ale w tym roku Spotkania Zamkowe będą wyglądały trochę inaczej. Występy
                            konkursowe potrwają nie jeden, a dwa dni - Wróciliśmy do dawnej formuły, by
                            podkreślić wagę, jaką mają zmagania konkursowe - informuje Jolanta Szydzińska,
                            organizatorka Spotkań Zamkowych.

                            Po raz pierwszy od lat koncerty nie będą rejestrowane przez telewizję. - Dzięki
                            temu miejsc dla widzów będzie więcej - mówi Szydzińska.

                            By obejrzeć występy wykonawców, trzeba więc wybrać się na koncert. Bilety wstępu
                            będą tańsze niż przed rokiem nawet o 30-40 proc. Na pierwszy dzień konkursowy -
                            połączony z udziałem zeszłorocznych laureatów oraz spektaklem "Kwiaty Polskie" w
                            reżyserii i z udziałem Zbigniewa Zapasiewicza - kosztują 30 zł, drugiego dnia -
                            gwiazdą wieczoru jest olsztynianka Basia Raduszkiewicz - 25 zł. Droższe są
                            wejściówki na sobotnią galę. Za wstęp na koncert zwycięzców tegorocznego
                            konkursu i przedstawianie pt. "Tuwim... sam nie wiem..." w reżyserii Andrzeja
                            Poniedzielskiego (wystąpią w nim m.in. Katarzyna Groniec, Kinga Preis i Rafał
                            Królikowski) trzeba zapłacić 50 zł. Za to, by w niedzielę obejrzeć jubileusz
                            35-lecia istnienia Wolnej Grupy Bukowina, wystarczy kupić bilet za 25 zł.

                            Szczegółowe informacje na temat Spotkań Zamkowych na stronie internetowej
                            www.spiewajmypoezje.pl.
                            • gajowy555 Re: Kościół w Klebarku Wielkim zagrożony 07.06.06, 13:45

                              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3399296.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-07-02-05
                              O kościele w Klebarku

                              Klebarski kościół pod wezwaniem Znalezienia Krzyża Świętego w Klebarku Wielkim
                              powstał w 1892 roku na ruinach świątyni z XIV wieku. Jest jednym z trzech - obok
                              kościoła w Brąswałdzie i olsztyńskiego najświętszego Serca Pana Jezusa -
                              zbudowanych w typowym neogotyku warmińskim. Świątynia w Klebarku powstała
                              najwcześniej i jako jedyna ma rangę sanktuarium. We wnętrzu zachowały się
                              starsze elementy, między innymi XIV-wieczna chrzcielnica.

                              Osuwa się skarpa, na której stoi piękny, dziewiętnastowieczny kościół w Klebarku
                              Wielkim, jedyne neogotyckie sanktuarium na Warmii. A zagrożona jest nie tylko
                              świątynia, ale też stary drzewostan - sypie się grunt i odsłania korzenie drzew.

                              Ks. Henryk Błaszczyk, proboszcz parafii alarmuje: przez osuwanie się skarpy
                              pękają stare mury i sklepienia. Największe zniszczenia są na połączeniu
                              prezbiterium z halą główną kościoła - niektóre pęknięcia są tak duże, że można w
                              nie wsunąć dłoń. Zapadają się też niektóre fragmenty posadzki przy ołtarzu.
                              Różnicę poziomów najlepiej widać w pobliżu ścian, tu część posadzki jest ponad
                              centymetr wyżej.

                              To wina specyficznego układu gleby w skarpie, jej znaczna część to iły pylaste,
                              które pęcznieją i wpływają na niekorzystne ruchy budynku. Część skarpy została
                              sztucznie usypana podczas budowy kościoła w XIX wieku. Właśnie fragment, który
                              na niej stoi, teraz się obsuwa.

                              Kolejnym problemem są bardzo płytkie fundamenty, mają zaledwie 80 cm. - To błąd
                              popełniony przeszło 110 lat temu przez tych, którzy kościół budowali - mówi ks.
                              Błaszczyk. - Dzisiaj objawia się właśnie pękaniem murów.

                              Barbara Rams, zastępca warmińsko-mazurskiego konserwatora zabytków, była w
                              klebarskim kościele pięć lat temu. Wie o tym, że jego mury pękają. - Czekamy na
                              pełną dokumentację od księdza Błaszczyka. Dopiero wtedy będę mogła powiedzieć
                              coś więcej o stanie budynku - mówi Barbara Rams.

                              Kościół ma już gotową ekspertyzę geologiczną - kosztowała 50 tys. zł. Wynika z
                              niej, że aby uratować kościół trzeba jak najszybciej umocnić skarpę. Ksiądz
                              Błaszczyk współpracuje teraz z architektami, specjalistami od zabytków,
                              budowlańcami, którzy przygotowują projekt zabezpieczenia starych murów i
                              fundamentów. Trzeba też będzie uzupełnić ubytki, które powstały w ścianach na
                              skutek pęknięć. Ze wstępnych szacunków wiadomo, że prace przy ratowaniu świątyni
                              będą kosztować około 300 tys. zł.

                              Parafia nie ma tylu pieniędzy. Ksiądz Błaszczyk będzie ubiegał się o unijne
                              dotacje, część obiecała mu archidiecezja warmińska. Ale to ciągle za mało. -
                              Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by uratować kościół - zapewnia.

                              Pół roku temu pisaliśmy, że zabytkowe witraże w kościele wymagają szybkiej
                              konserwacji. - Najwyraźniej nieszczęścia chodzą parami - zachowuje pogodę ducha
                              proboszcz.

                              Dziś wiadomo już niemal na pewno, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa
                              Narodowego konserwację sfinansuje. Ile da pieniędzy i czy na pewno, ks.
                              Błaszczyk dowie się jeszcze w czerwcu. Witraże są wyjątkowo cenne. Pochodzą z
                              tej samej pracowni, co fromborskie. Tamte zostały niestety zniszczone przez
                              żołnierzy rosyjskich podczas II wojny światowej. Witraże w Klebarku sprytnie
                              ocalił ówczesny proboszcz, który ukrył je, zamalowując wapnem. Potem wapno
                              zostało usunięte. Po przeszło 110 latach od powstania trzeba koniecznie wymienić
                              ołów łączący poszczególne szkiełka. Część szybek jest wybitych i należy je
                              uzupełnić.

                            • tralala33 Re: Spotkania Zamkowe bez telewizyjnych kamer 07.06.06, 20:39
                              Jeśli nie telewizja to czy ktokolwiek zarejestruje te koncerty? Może będzie
                              jakaś płytka pokoncertowa? Albo choćby radio da minitransmisję?
                              • rita100 Re: Spotkania Zamkowe bez telewizyjnych kamer 08.06.06, 22:46
                                No właśnie , to i sponsorów nie będzie. Szkoda, ale wydaje mi się , ż ew
                                telewizji nie cieszył się on popularnościa jak np kantry w Mrągowie.
                                Scenografia nie wychodziła odpowiednio - lepiej bylo to zrobić nad jeziorem.

                                A tu cos ciekawego

                                Z ostatnich wieści - awaria w gorzelni i alkohol poleciał do jeziora. Jezioro
                                pełne wódki , wprawdzie 30% ale jest. Wódeczka pływa, a nad jezioro ściągają
                                ludzie, pełno ludzi, tłumy ludzi, a kobiety we wsi modlą się o opamiętanie
                                mężczyzn..... a mężczyżni z wiaderkami lecą po wodę hehhe
                                Nie powiem gdzie to jest, no nam się Warmia wyludni wink))
                                • gajowy555 Re: Dla telewizji blues ciekawszy od poezji 09.06.06, 12:30
                                  Organizatorzy Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy poezję" za późno zawiadomili
                                  telewizję, więc nie zobaczymy tego festiwalu na ekranach. Szybsi byli miłośnicy
                                  dobrej kuchni i wędkowania, dlatego w TVP obejrzymy Sielawę Blues.

                                  Spotkania Zamkowe to jeden z najważniejszych koncertów poezji śpiewanej w
                                  Polsce. Od ponad 30 lat młodzi ludzie stają do konkursu pod zamkową lipą. Dla
                                  wielu z nich to przepustka do późniejszej kariery. Na Spotkania przyjeżdżają też
                                  prawdziwe gwiazdy, w tym roku odwiedzą Olsztyn m.in. Andrzeja Poniedzielski,
                                  Zbigniew Zapasiewicz, Katarzyna Groniec i Rafał Królikowski. Wagę imprezy
                                  doceniała ogólnopolska telewizja i co roku rejestrowała koncerty.

                                  Jednak w tym roku po raz pierwszy zabraknie telewizyjnej transmisji. Dlaczego? -
                                  Zgłosiliśmy koncert "Tuwim... sam nie wiem..." w TVP 2, ale nie byli
                                  zainteresowani. Teraz są tam potężne zmiany kadrowe i właściwie nic, oprócz
                                  Sopotu i Opola, nie rejestrują. Oczywiście, telewizja regionalna będzie robiła
                                  reportaż ze Spotkań Zamkowych, a naszych koncertów można posłuchać przez radio w
                                  niemal całym kraju - mówi Jolanta Szydzińska, organizator Spotkań.

                                  Zadzwoniłam do Telewizji Polskiej i spytałam, czemu nie będzie ich w Olsztynie.
                                  - Przesłane materiały o koncertach były zbyt lakoniczne, scenariusz szczątkowy.
                                  Zresztą, nadeszły za późno, bo dopiero w maju - tłumaczyła Katarzyna Twardowska
                                  z biura rzecznika TVP. - Transmisja z tego wydarzenia to duże przedsięwzięcie,
                                  więc jego obsługę powinniśmy zaplanować dużo wcześniej. Mieliśmy też złe
                                  doświadczenia z poprzednich lat. Okazywało się, że nie jest to na tyle dobrze
                                  przygotowana i ciekawa impreza, by ją pokazywać na antenie ogólnopolskiej.

                                  Dla telewizji publicznej ciekawszy od Spotkań Zamkowych okazał się festiwal
                                  miłośników wędkowania i dobrej kuchni Sielawa Blues w Starych Jabłonkach. W tym
                                  roku po raz pierwszy relacja z imprezy pojawi się w TVP 2 (trzy 40-minutowe
                                  bloki w przyszłą sobotę). Śpiewajmy Poezję będzie można obejrzeć tylko na żywo.

                                  Widzom luźniej

                                  Ja się bardzo cieszę, że w tym roku telewizja nie rozwinie na zamkowym
                                  dziedzińcu kilometrów kabli, nie rozstawi lamp i mikrofonów. Będzie więcej
                                  miejsca dla widzów, artyści będą śpiewali tyle, ile chcą śpiewać, a nie tyle,
                                  ile zaplanowano dla nich w telewizyjnym harmonogramie. Spotkania są bardziej do
                                  słuchania niż oglądania, dlatego, moim zdaniem, wystarczy, jeśli koncerty
                                  zarejestruje radio. Pamiętam, będąc jeszcze studentką, słuchałam w akademiku
                                  spotkań transmitowanych przez radio. Słyszałam każdy oddech artystów i plusk, bo
                                  za oknem padał deszcz. Owinięta w koc czułam zamkowy klimat. Telewizyjna relacja
                                  tego nie oddaje.
                                  Magda Brzezińska 08-06-2006
                                  • tralala33 Magia Warmii 12.06.06, 20:51
                                    Niemcy oglądają magiczną Warmię


                                    Joanna Wojciechowska 12-06-2006 ,
                                    W siedzibie popularnego banku mieszkańcy niemieckiego Osnabrück przez miesiąc
                                    będą oglądać prace olsztyńskich artystów. Na wernisażu wystawy spotkali się
                                    żyjący w Niemczech Warmiacy i sympatycy Warmii.


                                    Osnabrück to niespełna dwustutysięczne miasto powiatowe w Dolnej Saksonii,
                                    które od siedmiu lat współpracuje z powiatem olsztyńskim. (...) Na
                                    wystawie "Magiczna sztuka Warmii". Prezentowanych jest na niej sto osiem prac:
                                    obrazów, zdjęć i rzeźb. Ich autorami jest trzydziestu artystów z powiatu
                                    olsztyńskiego. Prace m.in. Aleksandra Wołosa, Joanny Milewicz i Wiesława
                                    Wachowskiego, zdjęcia Mirosława "Mici" Bojenko, Jarosława Poliwko i pokazujące
                                    co prawda Mazury (jezioro Śniardwy i Puszczę Napiwodzko-Ramudzką) fotografie
                                    Mieczysława Wieliczki prezentowane są w gmachu Sparkasse, najpopularniejszego
                                    banku w Niemczech. Starostwo, które jest inicjatorem wystawy, liczy, że dzięki
                                    takiej prezentacji sztukę olsztyńskich artystów zobaczą tysiące ludzi.

                                    Sam wernisaż stał się w mieście sporym wydarzeniem towarzyskim. Do siedziby
                                    Sparkasse przyszło blisko dwieście osób: Niemców, żyjących w Osnabrück Polaków
                                    i Warmiaków, którzy wyjechali przed laty z Polski. - Warmia przez lata w naszej
                                    świadomości żyła w cieniu swojego brata, Mazur - mówił do zebranych Manfred
                                    Hugo, starosta powiatu Osnabrück. - Mam nadzieję, że dzięki tym pracom ludzie
                                    zobaczą jej piękno, zaczną zauważać jej magię - przyznał.

                                    Jednym z Warmiaków, który uczestniczył w wernisażu, był Hubert Monkowski.
                                    Przyjechał z oddalonego od Osnabrück o 180 km Meinerzhagen. - Urodziłem się w
                                    Jarotach, wyjechałem 40 lat temu. Mam tu swój dom, dobrze się czuję, ale ciągle
                                    kocham Warmię, jestem Warmiakiem. Nie mogło mnie tu zabraknąć - mówił.
                                    Monkowski często przyjeżdża do Polski, jest członkiem olsztyńskiej Borussii. -
                                    W Niemczech pokazuję, że porządni z nas ludzie - uśmiechał się.

                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3412847.html
                                    • rita100 Re: Magia Warmii 12.06.06, 21:03
                                      Czyli jeszcze są i zyją wspaniali Warmiacy - ale dalczego nie wspominają o
                                      Zjeździe Warmiaków, zjazd który by ich wszystkich połaczył. Czy Borussia
                                      propaguje ten Zjazd w Gietrzwałdzie ?
                                  • rita100 Re: Dla telewizji blues ciekawszy od poezji 12.06.06, 21:00
                                    Ja się bardzo cieszę, że w tym roku telewizja nie rozwinie na zamkowym
                                    dziedzińcu kilometrów kabli, nie rozstawi lamp i mikrofonów. Będzie więcej
                                    miejsca dla widzów, artyści będą śpiewali tyle, ile chcą śpiewać, a nie tyle,
                                    ile zaplanowano dla nich w telewizyjnym harmonogramie. Spotkania są bardziej do
                                    słuchania niż oglądania, dlatego, moim zdaniem, wystarczy, jeśli koncerty
                                    zarejestruje radio. Pamiętam, będąc jeszcze studentką, słuchałam w akademiku
                                    spotkań transmitowanych przez radio. Słyszałam każdy oddech artystów i plusk, bo
                                    za oknem padał deszcz. Owinięta w koc czułam zamkowy klimat. Telewizyjna relacja
                                    tego nie oddaje.
                                    Magda Brzezińska 08-06-2006

                                    Z tą opinia nie sposób sie nie zgodzić, też tak czuję - poezja śpiewana musi
                                    mieć swój klimat, a tego telewizja nie oddaje. Blues, blues tym powinni się
                                    szczegolnie zając, bo i gwiazdy tam też bywają.
                                    • gajowy555 Re: Erwin Kruk o mazurskiej gwarze 13.06.06, 12:56
                                      Mazurzy wymierają, a wraz z nimi ich gwara. Ale dopóki żyje choć jeden człowiek,
                                      który ją zna, warto o nią dbać, warto o niej dyskutować - mówił Erwin Kruk
                                      uczestnikom seminarium zorganizowanego w Olsztynie przez Niemiecko-Europejskie
                                      Centrum Kształcenia w Hesji

                                      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3407459.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-10-02-05
                                      W tym roku cykliczne seminarium organizowane przez centrum skupiające ludzi,
                                      którzy po wojnie osiedlili się w Hesji, odbywa się w Olsztynie i jest o
                                      Mazurach. Uczestnicy słuchają odczytów o historii krainy, jej mieszkańcach, ich
                                      religijności i obyczajach. Jednym z zaproszonych przez Niemców prelegentów był
                                      Erwin Kruk, Mazur, poeta, prozaik i felietonista. Miał mówić o "Mazurach dawniej
                                      i dziś".

                                      Zanim jednak wszedł do sali, w której miał głosić wykład, spotkał w holu Helmuta
                                      Kowalewskiego, uczestnika seminarium, który wyjechał z Nidzicy do Niemiec w 1958
                                      roku. Obaj znają mazurską gwarę. Erwinowi Krukowi przypomniały się żartobliwe
                                      wierszyki z dzieciństwa, które z błyskiem w oku zaczął recytować. - Nie mówiłem
                                      ich od lat - śmiał się poeta. - Ale widać głęboko zapadły mi w pamięć.

                                      Podczas wykładu Kruk mówił o tym, skąd wywodzą się Mazurzy. Przypomniał pogardę,
                                      jaka ich otaczała na przełomie XIX i XX wieku, obraźliwe dowcipy i przysłowia na
                                      ich temat ("Gdzie się kończy kultura, tam spotkasz Mazura" itp.) - jego zdaniem
                                      były wynikiem niemieckiej propagandy. Poeta przypomniał też ich tragedię po 1945
                                      roku, gdy musieli wyjechać do Niemiec, ponieważ polskie władze traktowały ich
                                      jako ludzi obcych. Ci, którzy zostali w Polsce, nie czuli się komfortowo. - Gdy
                                      szedłem do szkoły czy kościoła, musiałem uważać, żeby nie mówić nic mazurską
                                      gwarą, bo się ze mnie śmiali - opowiadał poeta, który w latach 40. wychowywał
                                      się w Dobrzyniu koło Nidzicy.

                                      Według szacunków Kruka, dziś żyje około pięciu tysięcy ludzi, którzy znają
                                      mazurską gwarę. - Język wymiera razem z ludźmi. Moim zdaniem dopóki żyje choć
                                      jeden człowiek, który ją zna, warto o nią dbać, warto o niej dyskutować -
                                      stwierdził i przeczytał w oryginale poświęcony córce Elizie wiersz z ostatniego
                                      tomiku "Znikanie". - To jedyny wiersz napisany po 1935 roku w mazurskiej gwarze
                                      - przyznał Kruk.

                                      Niemcy słuchali oczarowani, Polacy przyznawali, że nie spodziewali się usłyszeć
                                      wiersza w takim brzmieniu.
                                      • gajowy555 Re: Trakt biskupi dla turystów 13.06.06, 12:58
                                        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3407457.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-10-02-05

                                        Grupka pansjonatów pracuje nad rekonstrukcją dawnego traktu, którym biskupi
                                        wjeżdżali na Warmię.

                                        W warmińskiej karczmie Borowik w Butrynach można oglądać wystawę prac uczniów
                                        Liceum Plastycznego. Prace te są dokumentacją renowacji zabytkowej alei lipowej,
                                        będącej fragmentem dawnego traktu biskupiego.

                                        Dziś z traktu zachowała się tylko aleja kilkudziesięciu lip w okolicy wsi Bałdy.
                                        Jeszcze niedawno szlak ten był w opłakanym stanie: śmieci, gruz na drodze,
                                        zarośnięte i chore drzewa. Edward Cyfus, animator warmińskiej kultury, wyszedł z
                                        inicjatywą rekonstrukcji alei. - Ideą jest symboliczne odnowienie zwyczaju
                                        witania nowego biskupa Warmii właśnie w tym tradycyjnym miejscu - mówi Cyfus. -
                                        Planujemy przywrócenie alei jej historycznego znaczenia.

                                        W projekt zaangażowało się wiele osób i instytucji. Cyfus nawiązał współpracę
                                        m.in. z Liceum Plastycznym. Zrodził się pomysł zorganizowania plenerów
                                        malarskich w Bałdach, poprzedzonych gawędami o historii Warmii i traktu
                                        biskupiego. - Dla uczniów była to lekcja wrastania w Warmię - mówi Aleksander
                                        Kuberski, dyrektor Liceum Plastycznego. Ewald Kornek, wicedyrektor plastyka,
                                        zaprojektował "Wrota Warmii", które staną na początku alei. W prace nad
                                        oczyszczaniem traktu zaangażowali się mieszkańcy Butryn - uczestniczyli w
                                        sprzątaniu śmieci, wycinaniu krzaków, wyrównywaniu drogi.

                                        Aleja ma być zabytkiem przyrody i atrakcją turystyczną. Będą tu tablice
                                        historyczne, ścieżka spacerowa. Przedłużeniem alei będzie ścieżka dydaktyczna,
                                        poświęcona przyrodzie naszego regionu. Przygotowują ją pracownicy nadleśnictwa
                                        Jedwabno. W pobliżu można wypożyczyć rower, przejechać się bryczką i zjeść
                                        tradycyjną potrawę w Borowiku. - To piękna okolica. Warto wziąć rodzinę i
                                        przyjechać tu na spacer - zachęca Kuberski.

                                        Uroczyste otwarcie alei zaplanowano na koniec lipca. Pomysłodawcy chcieliby,
                                        żeby przeszedł nim nowy biskup warmiński.
                                        • gajowy555 Re: Ratusz zburzył Star-Turist 13.06.06, 13:03
                                          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3412951.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-13-02-05

                                          Burzenie Star-Turistu zaczęło się w poniedziałek o godz. 16.14 - kiedy na ul.
                                          Partyzantów było najwięcej olsztyniaków. Ale to że budynku nie ma, nie oznacza
                                          końca sporu między ratuszem a właścicielem firmy.

                                          Rozbiórka miała zacząć się w poniedziałek o godz. 6 rano. W biurowcu przy ul.
                                          Partyzantów pojawił się komornik z policją. W tym samym czasie od strony ul.
                                          Dąbrowszczaków podjechała koparka, która po niecałej godzinie odjechała. - Nie
                                          chcieliśmy ich wpuścić, prosiliśmy, by pokazali nam nakaz eksmisji czy
                                          jakikolwiek dokument, który pozwalałby na rozpoczęcie rozbiórki. Nic nie
                                          dostaliśmy - opowiada Mirosław Adamowicz, pracownik Star-Turist, który w tym
                                          czasie był już w biurze.

                                          Kilkadziesiąt minut później komornik w eskorcie policji wszedł do biura i zaczął
                                          komisyjne spisywanie rzeczy. Około godz. 8 do pracy przyszli pracownicy. Policja
                                          nie wpuściła ich jednak do środka. Stali przed budynkiem i obserwowali, jak ze
                                          środka wynoszone są po kolei ich komputery, biurka, segregatory z dokumentami...

                                          Później sami pomagali pracownikom firmy budowlanej w demontażu drzwi, okien,
                                          zlewów. Kiedy znikały kolejne elementy budynku, jego właściciel Andrzej
                                          Starkiewicz czekał w Warszawie na wizytę u prokuratora generalnego. - Miał
                                          jechać we wtorek, bo na ten dzień miał zaplanowaną wizytę, ale kiedy zobaczył,
                                          co się dzieje, pojechał w poniedziałek - mówił nam Adamowicz.

                                          Około godz. 14 pojawił się Romuald Centkowski, właściciel firmy budowlanej,
                                          która miała dokonać wyburzenia. O godz. 16.14 łopata koparki uderzyła w ścianę
                                          Star-Turistu. Cztery godziny później pozostała po nim tylko góra gruzu.

                                          Wyburzaniu przyglądali się olsztyniacy. Niektórzy robili zdjęcia. Inni nagrywali
                                          kamerą. - Przecież to pierwsza taka rozbiórka w mieście - podsumował jeden z nich.

                                          Razem ze mną całemu zdarzeniu przypatrywał się Jerzy Kamiński, z Polskiej Izby
                                          Turystycznej. Nie chciał komentować tego, co widzi. Chętny do rozmowy był za to
                                          pan Jarek z ul. Dąbrowszczaków. - Czy pan po tym, co się tutaj stało,
                                          zainwestowałby teraz w Olsztynie? - zapytał mnie. - Bo ja bym się tysiąc razy
                                          zastanowił.

                                          Wczoraj mimo licznych prób nie udało nam się porozmawiać w sprawie rozbiórki z
                                          Czesławem Małkowskim, prezydentem Olsztyna.

                                          Wyburzenie nie oznacza końca, ciągnących się od lat, sporów na linii ratusz -
                                          Starkiewicz. W Naczelnym Sądzie Administracyjnym na rozpatrzenie czekają trzy
                                          sprawy. Pierwsza - z powództwa Andrzeja Starkiewicza o wydzielenie z pasa drogi
                                          terenu, na którym miał do wczoraj biuro - odbędzie się pod koniec czerwca.

                                          Historia tego najgłośniejszego olsztyńskiego sporu sięga jeszcze ubiegłego
                                          wieku. W 1998 roku ratusz bez przetargu oddał Starkiewiczowi w półroczną
                                          dzierżawę kawałek zamkniętej dla ruchu ul. Dąbrowszczaków. Jego żona była w tym
                                          czasie radną miejską. Później sprawy bardzo mocno się skomplikowały...
                                          • rita100 Re: Piwo warnijskie ? 15.06.06, 22:14
                                            Powim krótko, Ślazacy doczekali się swojego piwa ŚLĄSKIE i takie jest teraz na
                                            rynku, i mocne i słabe , ale jest ogromnymi literami na puszce napisane
                                            ŚLĄSKIE. Czy już przygotowały się Warnijskie stare browarnie na mocną ,
                                            prawdziwą nazwę Warnijskie. Warnijskie Mocne piwo !
                                            Nazwa piwa też jest ważna.
                                            Tak na półce sklepowej ładnie by wyglądało takie piwo.
                                            • gajowy555 Re: Wystawa na bis i na lato... 19.06.06, 10:04
                                              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3421903.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-17-02-05
                                              Brawa dla Galerii BWA. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom zdecydowała się na
                                              powtórzenie w wakacje pięknej i cieszącej się ogromnym zainteresowaniem wystawy
                                              kilkuset dawnych zdjęć ze wschodniopruskich miasteczek.

                                              Wystawa "Atlantyda Północy", prezentująca fotografie z dawnych Prus Wschodnich,
                                              była pokazywana w tym roku wiosną. Obejrzało ją ok. 3 tys. osób.

                                              W marcu napisaliśmy, że warto by ją powtórzyć latem, gdy na Warmię i Mazury
                                              ściągają tysiące turystów. Stare fotografie świata, który przeminął, na pewno
                                              stałyby się atrakcją - nie tylko dla Polaków, ale też odwiedzających nas
                                              Niemców. To ważne także dlatego, że z badań olsztyńskiego ratusza wynika, że
                                              turyści w Olsztynie nie zatrzymują się na długo. Wpadają na dzień, dwa i
                                              wyjeżdżają, bo nic ich tu nie trzyma.

                                              Wtedy jednak pomysł wydawał się niemożliwy do zrealizowania - kalendarz galerii
                                              BWA był zapełniony. - Musielibyśmy odwołać już zaplanowane wystawy. Poza tym nie
                                              oszukujmy się, turyści raczej nie przyjeżdżają do nas na zwiedzanie galerii -
                                              tłumaczyła w marcu Krystyna Rutkowska, dyrektor BWA.

                                              W czasie wakacji miały być w galerii pokazywane prace Zdzisława Beksińskiego.
                                              Kiedy jednak okazało się, że ta wystawa jest zbyt kosztowna, na jej miejsce
                                              wskoczyła "Atlantyda". - Bardzo się z tego cieszę, bo ludzie z innych części
                                              kraju do mnie dzwoni albo pisali mejle z pytaniami, czy będą mogli obejrzeć
                                              wystawę w czasie wakacji - mówi Małgorzata Jackiewicz-Garniec z BWA.

                                              Trzy tysiące zwiedzających to ewenement, jak na autorską, olsztyńską wystawę w
                                              BWA w ostatnim dziesięcioleciu. Przychodzili na nią indywidualni widzowie i
                                              zorganizowane grupy, wycieczki szkolne i studenci w ramach zajęć, z odległych
                                              zakątków regionu przyjeżdżali miłośnicy swoich miast, by zobaczyć, jak one
                                              kiedyś wyglądały. - Z przyjemnością oprowadzałam po wystawie. Zaskoczyło mnie,
                                              ile pytań zadawali mi ludzie, jak interesowali się historią, krajobrazem
                                              kulturowym. Często pytali o postacie uwiecznione na zdjęciach - opowiada
                                              Jackiewicz-Garniec.

                                              "Atlantyda Północy" to wystawa zdjęć, które od 1864 do 1944 roku powstawały na
                                              zlecenie Urzędu Konserwatora Zabytków z Królewca. Liczni fotografowie
                                              uwieczniali na nich architektoniczne zabytki, rzeźby, drewniane chaty, wnętrza
                                              kościołów i pałaców. Pod koniec II wojny całe archiwum królewieckiego
                                              konserwatora miało być wywiezione do Niemiec. Nigdy tam nie dotarło, pociąg
                                              pełen szklanych negatywów i map został porzucony na toruńskiej bocznicy. Kilkoma
                                              tysiącami eksponatów zaopiekował się Instytut Sztuki PAN w Warszawie. W 1993
                                              roku olsztyński pisarz i poeta Kazimierz Brakoniecki i Konrad Nawrocki z PAN
                                              odkryli je na nowo. Wybrali 517 zdjęć i stworzyli z nich reportaż o tym, jak
                                              kiedyś wyglądały Prusy Wschodnie.

                                              Około 250 zdjęć będzie można zobaczyć w Galerii BWA przy al. Piłsudskiego 38 od
                                              22 czerwca do 3 września.


                                              A łu noju ta wystawa je do łobejrzynio bez calutki roczek
                                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=93
                                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=98
                                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=100
                                              • gajowy555 Re: Cuda na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej 19.06.06, 10:15
                                                miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3424871.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-19-02-05
                                                Bazar na Grunwaldzkiej to prawdziwie kultowe miejsce w Olsztynie. Można na nim
                                                kupić 12 rodzajów sałaty, antyczną porcelanę, zegar z pruskiego gospodarstwa
                                                albo... spotkać dawno niewidzianych znajomych. Nic dziwnego, że ma prawdziwych
                                                fanów.

                                                Nie ma innego miejsca w Olsztynie, w którym na jednym straganie można kupić 12
                                                rodzajów sałaty: lodowa, dębolistna, masłowa... każda smakuje inaczej. Uprawia
                                                ją Marian Białoboki z Gadów. - Sałata nadaje się do zupy tak jak kapusta, tylko
                                                trzeba ją wrzucić do garnka pod koniec gotowania - informuje ogrodnik. -
                                                Zapraszam w sierpniu, jak dojrzeją pomidory. Będę miał ich 58 odmian: białe,
                                                zielone, dwukolorowe - zebry.

                                                W dni targowe przy ul. Grunwaldzkiej spotykają się emeryci, gospodynie domowe,
                                                politycy, artyści, urzędnicy czy warszawiacy, którzy kupili stare warmińskie
                                                domy i chcą je stylowo urządzić. Sprzedawcy to także zróżnicowana grupa: od
                                                "tuptusiów" sprzedających starocie wygrzebane w śmietnikach, przez zwyczajnych
                                                ludzi interesu, rolników i działkowców, oferujących własnoręcznie wyhodowane
                                                rzodkiewki i mleko prosto od krowy, aż do hobbystów, którzy zarabiają na życie
                                                handlując antykami.

                                                Ewa Kleczek, urzędniczka, od ponad 30 lat robi zakupy przy Grunwaldzkiej. Choć
                                                mieszka koło Alfy nie wyobraża sobie, by miała tam kupować warzywa. Wybiera
                                                targ, bo: niższe ceny, duży wybór i świeżość. Zaopatruje się u handlarzy, do
                                                których ma zaufanie, ubolewa, że coraz więcej osób sprzedaje towary z hurtowni,
                                                a nie własne produkty. - To już nie to targowisko co dawniej, bardzo się
                                                rozrosło. Kiedyś nie było tu ciuchów, tylko rolnicy przyjeżdżali konnymi wozami.
                                                Sprzedawali prosto z nich warzywa, owoce, mleko, masło, jajka, oskubane kury na
                                                rosół, tak żółte, że od razu było widać, że nie były karmione paszą. Pamiętam,
                                                jak chodziłam tu jeszcze z babcią i kupowałyśmy masło od gospodarza, dzisiaj też
                                                kupiłam taką osełkę, by moje dzieci posmakowały, jak się różni od tego ze sklepów.

                                                Kleczek narzeka tylko na mały parking, żeby znaleźć miejsce dla samochodu,
                                                trzeba być tu przed godz. 7.

                                                Klientką bazaru jest też Kasia z Likus, dwudziestolatka, która pracuje w
                                                sklepie. W Olsztynie mieszka od niedawna, ale w targowisku przy Grunwaldzkiej po
                                                prostu się zakochała. - Jestem jego fanką. Zaglądam tu w drodze do pracy w każdy
                                                targowy dzień. Dla mnie, wegetarianki, to prawdziwy raj warzywny, do tego
                                                połączony z pchlim targiem. Nie mogę się oprzeć różnym starociom, pośród których
                                                można znaleźć prawdziwe skarby.

                                                W sobotę na targowisku Barbara i Henryk Łykowie rozłożyli stoisko z ozdobnymi
                                                filiżankami i zastawą stołową, niektóre pochodzą jeszcze sprzed wojny. Porcelanę
                                                sprowadzają z Belgii i Holandii, a sprzedają w Polsce. - Zaczęło się od
                                                kolekcjonowania, a skończyło na tym, że pasja stała się źródłem dochodu. Naszymi
                                                klientami są znane osoby m.in. Kora i Piotr Bałtroczyk, turyści, ale też ludzie,
                                                którzy nigdy nie weszliby do galerii. Za granicą bardzo cenią stare wyroby z
                                                Chodzieży, Ćmielowa czy Baranówki, jednak u nas ciężko znaleźć na nie nabywców.
                                                Wolimy bazar od własnego sklepu, bo tam bylibyśmy uwiązani, a tak mamy czas na
                                                wynajdowanie nowych rzeczy - opowiadają.




                                                • gajowy555 Re: Cuda na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej 19.06.06, 10:18
                                                  Co miłego może Cię spotkać przy ul. Grunwaldzkiej

                                                  Kupowałam tam chrzan domowej roboty. Sprzedawca dokładnie opowiedział, jak go
                                                  przygotowuje, a na koniec zapewnił: - Jak będzie kwaśny, to proszę przyjść,
                                                  oddam pani pieniądze.

                                                  Słoiczek kosztował złotówkę.

                                                  • Gdy robię zakupy przy ul. Grunwaldzkiej, zawsze zaczynam od gospodarzy przy
                                                  ławach. Ci mają prawdziwe cuda: mleko od krowy, domowe masło, twarogi, śmietanę,
                                                  jajka, konfitury, soki. Nigdy nie chcę mi się targać tych zakupów po całym
                                                  rynku, dlatego płacę za nie i zostawiam na przechowanie. Z absolutnym, pełnym
                                                  zaufaniem.

                                                  • Młody chłopak sprzedaje tam pyszne strucle ze śliwkami, serem, truskawkami.
                                                  Za pierwszym razem spytałam. - Która cukiernia je piekła?

                                                  - Moja mama - odparł z dumą.

                                                  W ostatnią sobotę sprzedawał galaretkę z płatków róży. Oczywiście "od mamy".


                                                  - skąd my znamy te klimaty ? Przypomina mi się "Warmińska Mamałyga..." z róży
                                                  w/g przepisu Rity...
                                                  • gajowy555 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 19.06.06, 10:24
                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3424866.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-06-19-02-05

                                                    Jutro na ulicę Zyndrama z Maszkowic powrócą żydowskie klimaty, jakich nie ma w
                                                    mieście od lat. Przy domu przedpogrzebowym zostanie otwarta wystawa stu prac
                                                    przedstawiających te okolice miasta, a Teatr Węgajty zagra żydowskie melodie

                                                    Od dwóch miesięcy uczniowie Gimnazjum nr 5 na plastyce rysowali swoje
                                                    wyobrażenia o tym, jak przed laty wyglądał dom przedpogrzebowy zaprojektowany na
                                                    początku XX wieku przez Ericha Mendelsohna, młodego Żyda z Olsztyna,
                                                    późniejszego słynnego architekta w Ameryce. Niektórzy rysowali też wizję
                                                    przyszłości tego miejsca. Jak wielokrotnie pisaliśmy, olsztyńska Borussia chce
                                                    tu utworzyć centrum pamięci o żyjącej w przedwojennym Olsztynie diasporze
                                                    żydowskiej i miejsce spotkań młodzieży. Remont budynku ma się zacząć jesienią. -
                                                    Ale nim zaczniemy organizować w tym budynku spotkania czy wystawy, chcemy
                                                    przypomnieć mieszkańcom Olsztyna, że w mieście żyli kiedyś Żydzi, że działała tu
                                                    m.in. ich fabryka zapałek i octu - mówi Joanna Turkiewicz z Borussii.

                                                    Od kilku miesięcy Borussia opowiada o olsztyńskich Żydach i tym, co tworzyli w
                                                    mieście, uczniom znajdującego się w dawnej żydowskiej dzielnicy Gimnazjum nr 5.
                                                    Uczniowie słuchali już wykładów o przedwojennym Olsztynie, byli na spacerze
                                                    "śladami olsztyńskich Żydów", teraz odbędzie się wernisaż ich prac. - Zawiesimy
                                                    je przy domu przedpogrzebowym przy ul. Zyndrama z Maszkowic, tak by każdy
                                                    przechodzień mógł je obejrzeć - opowiada Joanna Turkiewicz. - A samej imprezie
                                                    otwarcia wystawy nadamy wyjątkową oprawę: Teatr Węgajty wystąpi z koncertem
                                                    muzyki klezmerskiej. Mamy nadzieję, że przywoła to nieco zapomnianego
                                                    żydowskiego ducha okolicy.

                                                    Wernisaż i koncert rozpoczną się jutro o godz. 15.30. Od godz. 14 wolontariusze
                                                    rozpoczną porządkowanie dawnego cmentarza żydowskiego. Każdy może się do nich
                                                    przyłączyć.
                                                  • tralala33 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 20.06.06, 21:03
                                                    Nie żeby od razu krakowski Kazimierz ale miło by było, gdyby udało się ozywić
                                                    okolice ulicy Grunwaldzkiej czy starej Warszawskiej. Aż boję się pomysleć co to
                                                    będzie, jak uda się gospodarzom miasta przepchnąć pomysł zbudowania super ulicy
                                                    odcinającej Warszawską od Starego Miasta sad
                                                  • rita100 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 20.06.06, 23:19
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=51&pos=2
                                                    A tu spójrzcie , na inne dzielo Erich Mendelsohn w Gliwicach.
                                                    A w Olsztynie się urodził, lecz chyba swojej budowli nie ma.
                                                  • tralala33 Re: Wernisaż przy domu Mendelsohna 24.06.06, 23:47
                                                    Dopiero teraz zobaczyłam ten wpis. Świetny ten dom - czasem przewrotnie lubię
                                                    modernizm, dlatego lubię Gdynię. W Olsztynie jest tylko dom przedpogrzebowy
                                                    zaprojektowany przez Mendelshona, ale był wtedy jeszcze studentem architektury
                                                    gdy wykonał ten projekt dla swojej gminy żydowskiej. Po studiach wyjechał z
                                                    Olsztyna, tworzył początkowo w Berlinie, Wrocławiu a później już w Stanach.
                                                  • rita100 Re: Cuda na targowisku przy ul. Grunwaldzkiej 20.06.06, 23:15
                                                    Oj, Gajowy , zapomniałeś o obwarowaniach UE , ktora to zakazała sprzedaż takich
                                                    wyrobów - ani jajeczka nie można sprzedawać bez certyfikatu. To własnie wilki
                                                    ból rolników. Jak to robicie , ze promujecie te towary w mediach, kiedy u nas
                                                    sprzedaje się to na placu spod stołów.
                                                    Czy gospodarze się nie boją sprzedawać tak wspaniałe towary , bo to co domowej
                                                    roboty to najwspanialsz.
                                                    Wspaniale macie z tym targowiskiem.
        • tralala33 Muzyka łagodzi obyczaje 20.06.06, 21:04
          dlatego serdecznie zapraszam na koncerty muzyki organowej w niezwykłym wnetrzu
          kościoła ewangelickiego w Pasymiu.
          www.wm.pl/Index.php?ct=szczytno&sct=szczytno&id=867480
          GO [16.06.2006] Za tydzień rozpoczną się IX Pasymskie Koncerty Muzyki Organowej
          i Kameralnej. Będą wyjątkowe, bo odbędą się w roku jubileuszu 620-lecia nadania
          praw miejskich Pasymiowi.
          Pasymskie koncerty cieszą się coraz większą popularnością zarówno wśród
          mieszkańców, jak i turystów, również tych z zagranicy. Budzą też
          zainteresowanie mediów ogólnopolskich. Dwa lata temu jeden z koncertów w
          całości był retransmitowany przez Polskie Radio. Pasymskie spotkania z muzyką
          organowa odbywają się już od 9 lat. W ubiegłym roku wysłuchało ich ponad 6 tys.
          osób.

          Osiem koncertów
          Artyści, jak co roku, wystąpią w przepięknej scenerii XV-wiecznego kościoła
          ewangelicko-augsburskiego w Pasymiu. Wszystkie koncerty rozpoczynają się o
          godz. 18. Wstęp wolny. - W tym roku zaplanowaliśmy 8 koncertów, w których
          wystąpią artyści z kraju i zagranicy - zachęca ks. Witold Twardzik, proboszcz
          Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Pasymiu, organizator imprezy. - Jeden z
          koncertów poświęcony będzie jubileuszowi 620-lecia nadania praw miejskich
          Pasymiowi. Odbędzie się on w sobotę, 1 lipca. Wystąpią na nim m. in. prof.
          Sławomir Kamiński (organy) i prof. Tomasz Gubański (obój).
          Pierwszy koncert odbędzie się w sobotę, 24 czerwca. Wystąpi trio: Łucja
          Szablewska (sopran liryczny), Dariusz Przybylski (organy), Lubomir Jarosz
          (trąbka). Artyści wykonają utwory młodych kompozytorów Klasy Kompozycji
          Akademii Muzycznej w Warszawie (Mateusza Dębskiego, Pawła Przezwańskiego,
          Dariusza Przybylskiego, Jerzego Wołosiuka).
          Organizatorami koncertów są: Parafia Ewangelicko-Augsburska oraz Stowarzyszenie
          Miłośników Ziemi Pasymskiej "Kalwa".
          • rita100 Re: Muzyka łagodzi obyczaje 20.06.06, 23:21
            To już muzyka dla koneserów, ale to musi być duchowe słuchanie w takim wnętrzu.
            • rita100 Re: domki drewniane 20.06.06, 23:29
              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=154
              Tralala, korzystając a tego albumu, spójrz jak wyglądają domki drewniane w
              Niemczech , jakie są zadbane i jak dumnie w nich mieszkać - sa z lat 30.
              Tam dbaja i sa chronione. Pięknie wyglądają, może pokazać to Nekroskopowi , by
              i Białystok uwierzył w zabytkowość i urodę domków drewnianych, tych starych.
              • tralala33 Re: domki drewniane 22.06.06, 20:27
                Faktycznie - dobrze by było gdyby białostoczczanie uwierzyli, że Bojary mogą
                być piękne.
                • tralala33 Reszelanie 22.06.06, 20:28
                  W sobotę (27 maja) w Miejskim Ośrodku Kultury w Reszlu hucznie obchodzono 20
                  rocznicę powstania zespołu folklorystycznego Reszelanie.

                  Reszelanie otrzymali wiele listów z gratulacjami za krzewienie folkloru
                  warmińsko-mazurskiego i kultywowanie tradycji wraz z życzeniami dalszych
                  sukcesów. Ciepłe słowa przypłynęły także z zagranicy od byłych członków
                  zespołu. Były prezenty i kwiaty. Gorące przyjęcie jubilatów sprawiło, że
                  niektórzy z nich używając słów Edwarda Cyfusa, prowadzącego imprezę, "poryczeli
                  się" ze wzruszenia.
                  Jeszcze 20 lat temu na Warmii i Mazurach nie było tradycji folkloru. Jej ideę
                  zakrzewiły trzy koleżanki, które najpierw spotykały się na wspólnym śpiewaniu
                  pieśni folklorystycznych odtwarzanych z płyt. Dwie z nich mieszkają dziś w
                  Kanadzie. W zespole została jedna, Jolanta Wasilewska. Jak pojawiali się
                  kolejni członkowie?
                  - Zachęcałam koleżanki, gdy słyszałam jak śpiewają. Każdy kto przychodził czuł
                  takie ciepło, bo my wszystkich przygarnialiśmy do serca - opowiada Wasilewska,
                  nazywana matką Reszelan.
                  Łobejrzyjta łobrazki:
                  informacje.wm.pl/?main=11&c=44,2,3033
                  • rita100 Re: Reszelanie 22.06.06, 21:45
                    To jest fajne, że ludzie się tak spotykają sie i bawią, bawią folklorem , bo
                    folklor ma bawić, a nie byc obowiązkiem poznawczym, bo w folklorze ma się
                    czlowiek czuć swojsko, sielsko i anielsko. I w folklor mogą się bawić tak
                    dzieci jak i dorośli, jak grać w tenisa - od 6lat do 106 lat i zawsze powinno
                    przynosić radość, radośc zycia.
                    Dołaczam się do gratulacji
                    • tralala33 Bandziewam słuchać? 23.06.06, 21:37
                      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3438439.html
                      W sobotę o godz. 13.05 na antenie radiowej Dwójki rozpocznie się cykl
                      audycji "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach".

                      Program przygotował Piotr Matwiejczuk. O średniowiecznych budowlach opowie
                      Małgorzata Jackiewicz-Garniecz z olsztyńskiej galerii BWA. W pierwszym odcinku
                      o zamku krzyżackim w Barcianach. Opowieści oparte są na książce, która wkrótce
                      trafi do druku "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach. Powiśle, Warmia,
                      Mazury" Małgorzaty Jackiewicz-Garniec i Mirosława Garnca.
                      • rita100 Re: Bandziewam słuchać? 23.06.06, 21:59
                        to o zamku Morąg tyż bandzie ?
                        • tralala33 Stare motocykle 24.06.06, 23:37
                          przegapiłam crying

                          www.wm.pl/index.php?ct=olsztyn&id=868945
                          GO [24.06.2006] Jedni wolą ścigacze, inni czopery, jeszcze inni motocykle
                          zabytkowe, które wcześniej trzeba odrestaurować. I właśnie fanów takich maszyn
                          zapraszamy w sobotę na Stare Miasto na XXX Rotor Rajd.
                          Legendarny Harley Davidson z 1919 roku, któremu drogę oświetla lampa karbidowa,
                          to najcenniejsza perełka XXX Rotor Rajdu. Rajd jest rozgrywany w Marózku koło
                          Olsztynka. W sobotę zabytkowe motocykle pojawią się na Starym Mieście w
                          Olsztynie, gdzie są zorganizowane dwie konkurencje rajdu: jazda sprawnościowa
                          po torze przeszkód i konkurs elegancji.

                          - Motocykliści ubierają się w stroje z lat, z których pochodzą ich motocykle -
                          mówi Adam Lipka, organizator rajdu. - To niesamowicie widowiskowa konkurencja.
                          Zapraszam mieszkańców Olsztyna, bo w tym roku obsada rajdu jest bardzo ciekawa.
                          Będą motocykle, które bardzo rzadko można zobaczyć na drodze, nawet na rajdach
                          zabytkowych maszyn. A gdy ich właściciele jeszcze przebiorą się w stroje z
                          epoki... Świetna zabawa gwarantowana.

                          Na pewno jedną z ciekawszych załóg będzie małżeństwo, które przyjechało
                          motocyklem marki BMW z początku lat 20. Na konkursie elegancji będą przebrani w
                          letnie stroje z tamtych lat. Konkurencja sprawnościowa rozpocznie się o godz.
                          10 na ulicach Starego Miasta. Około godz. 12 pojawią się przebrani
                          motocykliści.

                          O godz. 13 motocykliści wyruszą na paradę. Zabytkowe maszyny przejadą ulicami:
                          Piłsudskiego, Dworcową, Pstrowskiego i Sikorskiego.

                          Michał Bartoszewicz
                          • rita100 Re: Stare motocykle 24.06.06, 23:42
                            A sam rajd to najstarsza impreza motocyklowa w Polsce. Jest organizowana od
                            1976 roku. Zajmuje się tym olsztyński klub motocykli weteranów "Rotor".

                            To dziś było - przydałby nam się reporter Max Kolonko, ktory by z samego
                            centrum nam zrobił relację bezpośrednią. Trzeba liczyć na Suda. Daję glowę , że
                            był. Zaraz Go zawołam.
          • tralala33 Goci tu byli 05.07.06, 20:50
            miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3465212.html
            GW Adriana Tomaszewska 05-07-2006 ,


            Archeolog amator odkrył nad Skandą ślady gockiego osadnictwa
            Znalezisko należy datować na II-III wiek n.e. - mówi Mirosław Hoffmann z Muzeum
            Warmii i Mazur. Osadę odkrył Robert Klimek, społeczny opiekun zabytków
            archeologicznych w województwie warmińsko-mazurskim.

            Z przedwojennej mapy autorstwa Leonarda Fromma, który także był społecznym
            opiekunem zabytków, wiadomo, że nad jez. Skanda są dwie osady z początku I
            tysiąclecia - nigdy jednak ich nie odkryto. Znalezionej przez Klimka na niej
            jednak nie było.

            Robert kilka dni temu idąc na plażę znalazł skorupę. - Jak mężczyźni idąc ulicą
            zwracają uwagę na kobiety, tak ja w plenerze odruchowo zwracam uwagę na to, co
            widać w ziemi, mam taki nawyk. Idąc w pobliżu skarpy zauważyłem coś, co mogło
            być ceramiką. Rzeczywiście to była skorupa, prawdopodobnie kawałek dzbana.
            Byłem zdziwiony, bo w tym miejscu nie spodziewałem się żadnej osady. Nie było
            jej w źródłach. Zaniosłem to do dr. Hoffamnna, który jest znawcą tego okresu. I
            okazało się, że miałem rację. Znalazłem ślad gockiej osady - opowiada Klimek.

            - To zabytek związany z kulturą wielbarską, ludnością pochodzenia gockiego ze
            Skandynawii, z Gotlandii. W I w. n.e., po przepłynięciu Bałtyku, osiedlili się
            u ujścia Wisły. Potem wędrowali na wschód, założyli państwa Wizygotów i
            Ostrogotów - wyjaśnia Mirosław Hoffmann, kierownik działu archeologii. - Tę
            osadę należy datować na drugą połowę II - początek III wieku n.e. Wtedy
            nastąpiła druga fala osadnictwa gockiego na ziemiach polskich. Koło Olsztyna
            mamy do czynienia z jego koncentracją. W obszarze miasta są cmentarzyska
            gockie. Ślady Gotów występują aż do dzisiejszego Barczewa.

            Jak poinformowała mnie Małgorzata Przybyszewska, kierownik wydziału ds.
            inspekcji zabytków archeologicznych w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, na
            terenie Warmii i Mazur jest kilkanaście tysięcy stanowisk osadniczych
            pochodzących z początku naszej ery. Odkrycie nie jest więc czymś niezwykłym.
            Ale Klimek ma na swoim koncie już około 30 podobnych sukcesów. To on natknął
            się na osadę w Lesie Miejskim. - To znalezisko jest o tyle ważne, że dotychczas
            nie było potwierdzenia, że osady gockie były nad Skandą, choć Fromm zaznaczył
            je na swojej mapie - mówi odkrywca.

            - Trzeba ocenić, czy miejsce nadaje się na badania. Zważywszy że w literaturze
            znane były dotąd dwie inne osady z tego okresu nad jeziorem, może się okazać,
            że jest to cmentarzysko. Jeśli jednak rzeczywiście to ślad osady, to może pomóc
            lepiej poznać gocką kulturę - mówi Hoffmann.
            • tralala33 Ulica 'Gazety Olsztyńskiej' 06.07.06, 19:27
              GO 2006-07-05, Grzegorz Szydłowski
              Ulica łącząca staromiejski rynek z Targiem Rybnym będzie nosiła imię "Gazety
              Olsztyńskiej" - zdecydowali w środę radni. Tym samym przychylili się do wniosku
              uczniów i dyrekcji Szkoły Podstawowej nr 29.

              - Oczywiście, że się cieszę, że jedna z ulic miasta będzie nosić imię "Gazety
              Olsztyńskiej". To dla nas bardzo ważne pismo. Czujemy jego opiekę. Duży nacisk
              kładziemy na kształcenie regionalne, a "Gazeta", jako największy tytuł, bardzo
              nam w tym pomaga - komentowała decyzję radnych Katarzyna Patyjuk, wicedyrektor
              SP 29.
              Dr Jan Chłosta, znany olsztyński historyk, twierdzi, że nadanie jednej z
              olsztyńskiej ulic imienia "Gazety" jest jak najbardziej zasadne. - "Gazeta
              Olsztyńska" wrosła w region i nasze codzienne życie. Obecne wydawnictwo
              kontynuuje jej dobre tradycji - uważa dr Chłosta.

              • rita100 Re: Piękny spadek po Krzyżakach 07.07.06, 20:34
                serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3464976.html
                W polskich wsiach znajduje się unikalny na skalę światową zespół murowanych
                kościołów gotyckich


                Profesor Christofer Herrmann przebadał 300 wiejskich, gotyckich świątyń
                powstałych w czasach krzyżackich na północy naszego kraju. Twierdzi, że pod
                względem rangi można je porównać jedynie z drewnianymi świątyniami Małopolski i
                Podkarpacia. Te ostatnie w 2003 r. trafiły na Listę Światowego Dziedzictwa
                Kultury UNESCO.

                Jak to się stało, że właśnie na północy Polski powstał ten niezwykły sakralny
                zespół architektoniczny? Ziemie należące w XIV i XV w. do państwa krzyżackiego
                były jednymi z najbogatszych i najlepiej zagospodarowanych w północnej Europie.
                Miarą zamożności były właśnie kościoły, które lokalne społeczności budowały na
                własny rachunek. Nikt nie chciał być gorszy od sąsiadów. W efekcie na Pomorzu,
                Warmii i Mazurach oraz w rejonie dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego powstało
                700 gotyckich kościołów parafialnych. Najwięcej w okolicach Malborka, Gdańska,
                Olsztyna i na Żuławach. Do dziś przetrwała mniej więcej połowa z nich. Ponad
                setka to oryginały - takie, które od fundamentów, przez mury, po więźbę
                dachową, wieżę, a często i okna pozostały w stanie niezmienionym przez 700 lat.

                Tajemnica świetnej kondycji drewnianych elementów konstrukcyjnych tkwi w
                wyjątkowym wyczuciu zasad fizyki, jakim odznaczali się ówcześni cieśle.
                Wytrzymałość więźb dachowych jest wielokrotnie przeszacowana, przez co 700-
                letnie dachy są wieczne.

                Najstarszy z przebadanych krzyżackich oryginałów znajduje się w Papowie
                Toruńskim. Badania więźby dachowej i dokumenty lokacyjne określają datę
                powstania kościoła na 1297 r. Świątynia podobnie jak większość jej podobnych
                zbudowana jest w całości z cegły.

                Odrębną grupę liczącą mniej niż pięć procent stanowią gotyckie kościoły
                szachulcowe charakterystyczne dla terenu Żuław. Kościoły szachulcowe składały
                się z drewnianego szkieletu wypełnianego cegłą oraz drewnem i tynkowanego.
                Nakładano na niego zwiewny drewniany dach, a obok stawiano lekką, wykonaną z
                tego samego materiału wieżę. Zaletą takiej konstrukcji była szybkość i prostota
                budowy. Świątynię można było wystawić zaledwie w rok.

                - Poza kilkoma wyjątkami polskie kościoły znajdują się w niezłym stanie -
                opowiada Christofer Herrmann. - Znacznie gorzej jest w okolicach Kaliningradu.
                Tam przetrwały tylko nieliczne. I to wyłącznie dzięki temu, że przerobiono je
                na magazyny, remizy i garaże.
                • gajowy555 Re: Archeolodzy szukają miejskich murów 11.07.06, 20:37
                  forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=38446&w=41567272&a=44868798&rep=1
                  Tomasz Kurs
                  10-07-2006, ostatnia aktualizacja 10-07-2006 20:18

                  Badacze zaczęli wykopaliska na Starym Mieście. By znaleźć pozostałości
                  fortyfikacji muszą przekopać się przez kilkumetrową warstwę gruzu i ziemi.

                  Archeolodzy chcą dokopać się do murów, które powstały na początku XV wieku
                  między obecnym Targiem Rybnym a ul. Nowowiejskiego. Wiadomo, że fortyfikacje
                  zachowały się, bo natrafiano na nie już wcześniej, przy okazji robót ziemnych.
                  Archeolodzy chcą je odkopać i przekonać się, którędy biegły, ile baszt się tutaj
                  znajdowało i w jakim stanie są pozostałości. Być może uda się także odnaleźć
                  ciąg tzw. muru niskiego, znajdującego się przed zasadniczym murem broniącym
                  dostępu do miasta.

                  Początkowa do prac poszukiwawczych została wykorzystana koparka. - Ale okazało
                  się, że musimy kopać ręcznie, by nie uszkodzić biegnących tu przewodów i rur -
                  mówi Adam Mackiewicz, archeolog.

                  Robotnicy przebijają się przez gruz, który zwożono tutaj w latach 40. i 50. -
                  Mur może znajdować się na głębokości 4,5 metra - mówi Mackiewicz.

                  Później trzeba będzie je obkopać, dlatego badacze gdzieniegdzie zejdą na 6-7
                  metrów w głąb ziemi.

                  Mimo, że wykopywane w czasie takich prac cegły są bardzo stare i przeleżały w
                  ziemi wiele lat, nie straciły na trwałości. - Bywało, że gotyckie cegły, które
                  znajdowaliśmy w ziemi, były trzykrotnie wytrzymalsze od współczesnych - mówi
                  Mackiewicz.

                  Archeolodzy kopać będą także w pobliżu Wysokiej Bramy, by sprawdzić, którędy
                  biegł mur ciągnący się od budowli.

                  Mury pojawią się na powierzchni tylko na moment. - Potem wykop zostanie
                  zasypany. Wiedza, którą zdobędziemy w czasie prac posłuży nam do stworzenia
                  tablic informacyjnych z wytyczonym przebiegiem miejskich fortyfikacji - mówi
                  Urszula Ulatowska z biura miejskiego konserwatora zabytków.

                  Wykopaliska potrwają najprawdopodobniej do końca sierpnia - w archeologii
                  niczego nie można być do końca pewnym.
                  • rita100 Re: Archeolodzy szukają miejskich murów 13.07.06, 21:57
                    moze znajda te tajemne lochy pod Starówka, które mogły być zakopane i gruzami
                    zablokowane.
                    • gajowy555 Re: Znaleźli niebo sprzed 500 lat 18.07.06, 13:21
                      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3490042.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-07-18-02-05

                      Znaleźli niebo sprzed 500 lat
                      Tomasz Kurs
                      17-07-2006, ostatnia aktualizacja 17-07-2006 19:45
                      Oryginalne gotyckie malowidła z XV wieku, jedne z najstarszych na Warmii -
                      odkryli olsztyńscy konserwatorzy w kościele we wsi Wrzesina.

                      Udało się to w trakcie badań konserwatorskich. Były konieczne, bo proboszcz
                      chciał położyć nową kamienną posadzkę. Prace zaczęły się w drugiej połowie
                      ubiegłego roku. - Zaraz na początku pod tynkiem znaleźliśmy gotycki zacheusz,
                      czyli krzyż wpisany w okrąg - mówi Justyna Dzieciątkowska. - Malowidła, które
                      mają 500 lat, są po prostu bezcenne - dodaje Szymon Konecko.

                      Podolsztyńska wieś Wrzesina została założona w 1352 roku, a więc rok wcześniej
                      od naszego miasta. Zachował się tu m.in. charakterystyczny układ zabudowy zwany
                      owalnicą - ulice tworzą zamknięty pierścień. Wyjątkowy jest też kościół
                      konsekrowany przez biskupa warmińskiego Jana Wilde w 1500 roku. Prawdopodobnie
                      równie stare są odkryte tu malowidła.

                      Na ścianach kościoła konserwatorzy Justyna Dzieciątkowska i Szymon Konecko
                      znaleźli sceny przestawiające piekło i niebo. - Prawdopodobnie jest też obraz
                      Sądu Ostatecznego, jednak znajduje się on za dobudowanym w latach 30. XIX wieku
                      chórem.

                      Odsłonięte lamperie przedstawiające motywy roślinne są doskonale zachowane.
                      Malowidło ma wysokość dwóch metrów. By do niego dotrzeć, trzeba było usunąć
                      grubą, w niektórych miejscach na ponad 10 cm, warstwę tynku.

                      Prace konserwatorskie mają też objąć malowidła na suficie z końca XVI wieku.
                      Najpierw była na nich święta rodzina, w kolejnych latach przybywały następne
                      postacie, m.in. św. Cecylia. - Wiek w którym powstały, określaliśmy m.in. na
                      podstawie ich ubiorów - mówi Szymon Konecko.

                      O wartości kościoła decyduje to, że znaczna jego część ma jeszcze gotyckie
                      pochodzenie. Późniejsze przeróbki zmieniły nieco jego charakter. We wnętrzu są
                      barokowe obrazy , a w latach 30. XX wieku dobudowano prezbiterium.

                      Kościół kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic. Np. kamienna podmurówka pod
                      drewnianą wieżą z XVII wieku jest gruba aż na dwa metry. Po co tak mocny mur pod
                      drewnianą konstrukcją? Nie wiadomo, ale to także zastanawia konserwatorów.

                      Badania zainteresowały stowarzyszenie "Dom Warmiński". - Chcemy w przyszłym roku
                      napisać projekt obejmujący kilka warmińskich kościółków, by przywrócić ich
                      gotycki charakter - mówi Szymon Drej ze stowarzyszenia. Pieniądze na
                      rewitalizację mają pochodzić z funduszy unijnych.

                      Dzieciątkowska i Konecko chcą odsłonić jak najwięcej malowideł. - W efekcie
                      przywrócimy klimat wiejskiego kościółka gotyckiego. Tam gdzie średniowieczna
                      farba została zmyta, albo nie zachowała się, wzory zostaną uzupełnione
                      analogicznie do już istniejących. - Po skuciu tynku będę miał większy kościół -
                      śmieje się proboszcz parafii św. Marii Magdaleny, Remigiusz Klimkowski.

                      Po wnętrzu przyjdzie kolej na poprawienie otoczenia kościoła i jego mury
                      zewnętrzne.

                      A tu są zdjęcia:


                      miasta.gazeta.pl/olsztyn/51,35189,3490042.html?i=0
            • tralala33 Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 18:54
              www.wm.pl/Index.php?ct=ketrzyn&sct=ketrzyn&id=872130
              Najpiękniejsze konie z całej Polski

              [21.07.2006] Już w sobotę w Kętrzynie będzie można podziwiać najpiękniejsze i
              najsilniejsze konie, które hodowcy z całej polski przywiozą do Stada Ogierów.
              Odbędą się bowiem jubileuszowe, X Pokazy Konne i V Czempionat Koni
              Zimnokrwistych. Impreza potrwa dwa dni.
              - Na listach mamy już wpisane 62 konie - mówi Jerzy Gawarecki, dyrektor Stada
              Ogierów. - Najwięcej przyjedzie do nas z województwa podlaskiego, bo aż 17
              sztuk. Program wypełniony jest po brzegi atrakcjami. Nic dziwnego, że z roku na
              rok osób chcących zobaczyć kętrzyńskie pokazy jest coraz więcej.

              - Przyjeżdżają do nas autokarami z takich miast jak Łódź, Lublin, Sokółka i
              wielu innych - mówi Gawarecki.

              Jednym z najważniejszych punktów Pokazów Konnych w Kętrzynie będzie z pewnością
              bicie rekordu w ilości koni zaprzęgniętych w poręcz. Co roku do poręczy
              podłączany jest jeden koń więcej. Teraz ma ich być 21. Aby zobaczyć jak
              przebiega bicie rekordu, należy odwiedzić kętrzyńskie stado ogierów w niedzielę.

              Inne atrakcje jakie będzie można zobaczyć podczas dwudniowej imprezy to m.in.
              wybór czempiona, kadryl sulek i z siodła, woltyżerka, pokazy konnej zrywki
              drewna, orki i siły uciągi konia.

              Jarosław Puszko, GO
              • tralala33 Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 18:58
                Kilka lat temu miałam okazję zwiedzić stajnie Stada Ogierów w Kętrzynie, same w
                sobie wspaniałe, zabytkowe budynki - niemal niezmienione od czasu wybudowania w
                latach siedemdziesiątych XIX wieku, niemal pałace dla koni. A oprowadzał nas
                mocno wtedy już starszy pan, wieloletni dyrektor tej instytucji, wówczas już na
                emeryturze. Wiedział wszystko o koniach, tradycjach i historii Stada Ogierów w
                Kętrzynie - dzięki temu nawet taki laik jak ja nie pomyli stadniny koni ze
                stadem ogierów wink Obejrzyjcie zdjęcia, a jeśli kiedyś będzie w Kętrzynie, to
                obejrzyjcie na własne oczy te cuda:
                www.mazury.com.pl/atrakcje/stado/
              • gietpe Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 19:01
                Niestety ominęła mnie ta przyjemność może w Panoramie obejrzę.Wczoraj w RO pan
                ze stadniny mówił że końmi interesują się dziewczęta a chłpcy prawie wcale.To
                sie dzieje na tym świecie...
                • gietpe Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 23.07.06, 23:02
                  No i o trakenach nic nie było tylko promocje.Jekich bandziem mnieli
                  policjantów ;chłopy jek demby.Panu Prezydentowi wnet dorównywali wzrostem.
                  • tralala33 Re: Stado Ogierów w Kętrzynie 24.07.06, 20:54
                    Nic to - ważne, że się udało pobić rekord:

                    "W sobotę i niedzielę odbywały się (w Kętrzynie) pokazy konne oraz czempionat
                    koni zimnokrwistych. Od lat ich główną atrakcją jest spinanie koni jeden obok
                    drugiego w tzw. poręcz.

                    W sobotę spięto ze sobą 21 ogierów zimnokrwistych. Bicie tego rekordu przyciąga
                    coraz większą publiczność. W tym roku, zdaniem Jerzy Gawareckiego, dyrektora
                    stada, przyjechało prawie 7 tysięcy widzów, w tym hodowcy z Francji, Niemiec i
                    Szwecji. Wśród innych atrakcji zaprezentowano pokazy konnej zrywki drewna czy
                    orki. Była również woltyżerka oraz pokazy końskich zaprzęgów.
                    żuk/www.gazetaolsztynska.pl
                    • gajowy555 Re: Piknik Country Mrągowo 2006 24.07.06, 21:16
                      Piknik Country Mrągowo 2006

                      Tegoroczny Piknik Coumtry odbędzie się w dniach 28-30 lipca. Festiwal w Mrągowie
                      to najbardziej prestiżowa w Polsce impreza prezentująca muzykę country. W tym
                      roku odbywa się już po raz dwudziesty piąty.

                      XXV Festiwal Piknik Country Mragowo 2006

                      Program: 28 lipca 2006 (piątek)

                      I część

                      19.00 Fayerwerk 19.25 Czas Na Grass 19.55 Vermond City 20.20 Rozpoczęcie
                      KONCERTU GALOWEGO Prowadzenie Koncertu – Korneliusz Pacuda, Michał Lonstar,
                      Paulina Tomborowska 20:30 Koncert zespołu BABSZTYL 21:00 Uroczyste Otwarcie XXV
                      Pikniku Country Mrągowo przez Burmistrz Miasta Mrągowa panią Otolię Siemieniec

                      21:10 Widowisko muzyczne: “GWIAZDY DLA COUNTRY” Reżyser: Bolesław Pawica
                      Przeboje MUZYKI COUNTRY śpiewają: Piosenki wybrane przez Korneliusza Pacudę i
                      LONSTARA

                      Halina Młynkova Maciej Maleńczuk Ania Wyszkoni Michał Milowicz Bogdan Gajkowski
                      (Kapitan Nemo) 22:15 Koncert pt. „LONSTAR - pierwsze 25 lat”

                      Goście: zespół COUNTRY FAMILY, KATJA KAYE (Niemcy), zespół taneczny Sexy Texas

                      II część Gwiazda wieczoru

                      23:00 - 1:00 Koncert - K.C.WILLIAMS (USA) z 7 osobowym zespołem K.C.Williams to
                      jeden z najbardziej interesujących i niezwykłych niezależnych muzyków country;
                      nagrał kilka albumów w Nashville; koncertuje z międzynarodowym zespołem z
                      Niemiec i USA. 29 lipca 2006 (sobota)

                      18.30 - 18.45 Urszula Chojan & Country Show Band 18.50 – 19.10 Drink Bar 19.15 –
                      19.30 Konrad Milczarski Band 19.30 – 19.35 Uroczyste otwarcie „Koncertu
                      Jubileuszowego” - Korneliusz Pacuda 19.35 - 20.00 Gang Marcela 20.05 - 20.30
                      Tomek Szwed 20.30 - 22.50 Widowisko muzyczno-taneczne - 3 częściowe „Wspomnienia
                      z 24 Pikników Country” z udziałem : Alicja Boncol, Kasia Bochenek, Kasia
                      Szubartowska, Paweł Bączkowski, Czarek Makiewicz, Janusz Nastarowicz, Andrzej
                      Trojak, Antek Kreis, Mariusz Kalaga, Przemek Myszkowski, Krzysztof Romaniszyn,
                      Rodeo, Scena Country, Strefa Country, The Medley, Grupa Furmana

                      23.00 - 0.00 DRUHA TRAVA ( Czechy ) + ANDY OWENS (USA )

                      0.00 - 0.40 „Johnny Cash – spacer w Polsce – widowisko muz. wystąpią : Alicja
                      Boncol, Kasia Bochenek, Paweł Bączkowski, Andrzej Trojak, Tomek Szwed, Antek
                      Kreis, Mariusz Kalaga, Rodeo , Whiskey River , Oliwia Trochimiuk, Konrad
                      Milczarski oraz ROBERT SIMEK ( Słowacja)

                      0.40 - 2.00 Projekcja filmu „Spacer po linie”.

                      30 lipca 2006 (niedziela)

                      Koncert „Country i okolice” 16.00 – 16.20 Jurek Paterski C.Club 16.20 – 16.50
                      JUKEBOX 16.50 – 17.25 QUIET MONKS - Cisi Mnisi 17.30 – 18.00 Marysia Gorajska i
                      AWRA 18.00 – 19.30 Maciej Maleńczuk z zespołem Homo Twist 19.30 – 21.00 Koncert
                      zespołu ŁZY 21.00 Oficjalne zakończenie Festiwalu Piknik Country Mrągowo 2006

                      - czy chto bandzie na festiwalu ? Czkamy na relacjo...
                      • rita100 Re: Piknik Country Mrągowo 2006 24.07.06, 22:18
                        Jó bande przed telywizórem i bande zidzieć jyzioro - to łuz bardzo popularny
                        piknik we Mragowie.
                        • tralala33 Re: Piknik Country Mrągowo 2006 26.07.06, 20:56
                          Lejdusie sia Woma tako muzyka? Jo myśla co łona je trocha dziwna łu noju no
                          dobrze co w Mrągowie gwółt ludzi bandzie sia radował.
                          No jo, cias nowy kóntek na noziny rychtować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka