Dodaj do ulubionych

Barcelo La Galea - Lanzarote

01.08.08, 11:33
Hotel położony jest przy oceanie. Jednak tylko część pokoi jest z
widokiem na ocean. Pozostałe \"widoki\" to: lokalna droga, basen,
dziedziniec, tyły lokali usługowych. Studia położone są na parterze,
a apartamenty na piętrach. Pokoje nie posiadają ani klimatyzacji ani
wentylatorów. W nocy może być duszno. Studia wychodzące na lokalną
drogę nie są w żaden sposób zabezpieczone (bo trudno żeby był to
murek o wys. ok 1m) co może mieć przykre konsekwencje nocą. Radzę
zamykać drzwi balkonowe na zasuwkę gdyż zdarzyła się kradzież
podczas snu (pokój 162). Brak reakcji z-cy dyrektorki hotelu
(puszysta blondynka) na to zdarzenie rozbrajające. Pokoje są duże,
sprzątane prawie codziennie oprócz czwartków i niedziel. Z
dodatkowych mieszkańców zauważyliśmy mrówki i... karaluchy. Dojście
do plaży poprzez promenadę do której można dostać się bezpośrednio z
hotelu. Plaża ładna, duża, piaszczysta i czysta. Woda w oceanie
czysta. Plaże także żwirkowe i kamieniste. Na jednej z plaż
zatoczkowych dobre warunki do pływania z rurką (małe fale). Długa
promenada zachęca do spacerów i korzystania z innych plaż.
Wyżywienie świetne (różnorodnie, dużo i smacznie). W ALL sami robimy
sobie drinki. Nie polecam dla osób dbających o linię :) W okolicy
sporo pub-ów i dyskotek. W sklepach tania elektronika i perfumy.
Stosunek jakości do ceny (1700 zł/2 tyg/ALL) powyżej oczekiwań.

SLY
Obserwuj wątek
    • wkhotel Re: Barcelo La Galea - Lanzarote 01.08.08, 11:34
      Pierwsze wrażenie z hotelu było fatalne-pokój z widokiem na patio
      przy recepcji. Mały, ciemny, łazienka, a szczególnie wanna-koszmar.
      Standard pokoju bardziej przypomina jakiś ośrodek wczasowy niż
      hotel, więc jeśli ktoś chce spędzać dużo czasu w pokoju-nie polecam.
      Ale zachwyciła nas stołówka. 7 olbrzymich stołów pełnych
      różnorodnego jedzenia. Świeże warzywa, mięsa, sosy, dodatki, a także
      jeden stół przeznaczony na jedzenie "gotowanie na naszych oczach".
      Do tego oczywiście zawsze desery i lody. No i alkohol w
      nieograniczonych ilościach. Wino, piwo, jakaś maszynka do gotowych
      drinków. Z mocnych alkoholi gin, rum, wódka, a także orgynalne
      Martini- wszystkie rodzaje, jak się któryś alkohol kończył-donosili.
      Na stołówce pije się ze szkła. Po kolacji raczej zostają plastki i
      kubki do "coca coli". Obsługa bardzo miła. Na stołówce sprzątają ze
      stołów. Nie ma raczej problemów z zamianą pokoju, my na początku
      chcieliśmy, ale okazało się, że wszytkie mają podobny widok i
      standard, więc szkoda nam było marnować czasu na przeprowadzkę.
      Hotel umieszczony jest w samym centrum miejscowości. Dookoła jest
      dużo pubów, kawiarni, restauracji-większość angielskich,
      hiszpańskiej ani jednej nie znaleźliśmy :/, sklepików z pamiątkami i
      perfumami (które są jakieś 30% tańsze niż w Polsce-radze zabrać więc
      ze sobą zapas gotówki ;)) A i jeszcze jedno, w hotelu nie ma
      kantoru, więc lepiej od razu mieć zapas euro. W razie czego,
      najlepiej jest wymienić gotówkę w banku, który jest oddalnony o pięć
      minut, bo w lokalnych kantorach nie znają czegoś takiego jak
      złotówka;) Plaże w pobliżu hotelu są dwie. Jedna bardzo duża, druga
      kameralna. Na obydwu płatne leżaki.
      Miejscowość polecam osobom szukającym spokoju i odpoczynku.

      Natalia
    • wkhotel Re: Barcelo La Galea (***) - Lanzarote 01.08.08, 11:34
      Hotel dobrze położony, w centru kurortu a mimo to spokój. Niestety
      my preferujemy bardziej kameralne warunki (bez animacji, dzieci,
      tłumów na stołówce). Całe dnie jeździliśmy samochodem po wyspie bo
      jest wyjątkowa! Wycieczki we własnym zakresie, bo te oferowane przez
      biuro są drogie. Polecamy plażę de Famara! Zjawiskowa. Warto
      zwiedzić Timanfaye, wioski rybackie z pysznymi rybami, lokalne
      tawerny. Podobała nam się Play Blanca (kurort). Większość
      oferowanych przez przewodniki atrakcji jest godna polecenia.
      Klimat "wiecznej wiosny"-w słońcu ciepło, w cieniu chłodno. Zatem
      pogoda zdradliwa. W styczniu oboje się przeziębiliśmy! Średnia
      temperatura zimą to około 18-20 stopni, a więc nie upalnie. Drogi są
      dobrej jakości, ale oznakowanie fatalne. Fajna, wysmakowana
      architektura. W pokoju było zimno (styczeń 2008). Nasz wychodził na
      ocean, może to jest przyczyna. Jedzenia dużo i urozmaicone.

      foxy
    • wkhotel Re: Barcelo La Galea - Lanzarote 01.08.08, 11:35
      Hotel broni się ładną roślinnością, kuchnią i urozmaiceniem
      posiłków, jednak mnie na zawsze kojarzyć będzie sie z karaluchami,
      które mimo wielu podróży w różne miejsca - widziałam pierwszy raz i
      do tego nie jeden raz. Łącznie z tym,że zmuszona byłam dokonać
      egzekucji na jednym osobniku, który znalazł sie na środku pokoju.
      Wizja zabrania go do domu w plecaku była wystarczającą motywacją,
      żeby sie przełamać. Basen faktycznie na zdjęciach wygląda ładniej
      niż w rzeczywistości. Animacje skupiają sie wieczorem w restauracji,
      nie nad basenem, wiec jak kto lubi. Miejscowość faktycznie
      spokojna,nawet w sezonie. Kupując ofertę myślałam że tydzień to
      będzie za mało. Wracając - nie żałowałam ;) Z wycieczek nie polecam
      wyprawy na Merlina. Strata czasu i pieniędzy, no chyba że dla
      prawdziwych pasjonatów. Polecam wycieczkę do Parku Timanfaja, na
      Fuertę i wokół wyspy - szczególnie, jeżeli wylot do Polski ma się
      wieczorem, a pokój trzeba opuścić w południe. Wraca sie przed
      odjazdem (co oczywiście trzeba sprawdzić), a zyskuje sie fajny
      ostatni dzień, bez siedzenia na walizkach:) Agencja turystyczna jest
      niemalże przed hotelem. Ceny oczywiście konkurencyjne. Ogólnie, nie
      oczekując zbyt wiele i nie przepłacając moża skorzystać.

      Kasia
    • wkhotel Barcelo La Galea (***) - Lanzarote, Costa Teguise 01.08.08, 11:37
      Costa Teguise - miejsce w ktorym znajduje się hotel jak dla mnie
      rewelacynje i jesli chodzi o miasteczka turystyczne jest ono
      najladniejsze z calej wyspy! Plaza 'w zasiegu reki', pare kroków i
      ma sie cudowny widok na ocean, polecam szczegolnie noca. Plaza na
      kapiele i przesiadywanie dobra na pierwszy dzien, pozniej jednak
      trzeba wyruszyc i pozwiedzac inne plaze na wyspie! A gwarantuje ze
      kazda z nich jest inna i nie spotka sie dwoch takich samych z takim
      samym kolorem piasku! REWELACJA TO CZARNA PLAZA z zielonymi
      minerałami - oliwinami, z ktorych wykonuje sie slynna na calej
      wyspie zielona biżuterię.

      Hotel sam w sobie wymaga remontu, nie wiem jakie pokoje przeznaczane
      sa dla niemcow, ale jesli takie same jak dla Polakow to chyba nie sa
      to prawdziwi niemcy! Ok. hotel ma tylko 3 gwiazdki i nie ma co od
      niego za wiele wymagac, ale jakis standard powinien byc. Stan
      lazienki oplakany!!! Wanna przypominala wanne z czasow
      przedwojennych, ktorej nikt nie umyl! Moze i w lazience sie nie
      przesiaduje za wiele w czasie urlopu ale umyc sie tez trzeba
      czasami... Po interwencji w hotelu i prośbie o zmiane pokoju (choć
      pani w sumie nie wiedziała dlaczego chcemy zmieniac pokoj i co nam
      sie tak naprawde nie podoba???) po 2 dniach dano nam klucze do
      innego pokoju - i co sie okazalo?? Tam taka sama wanna! moze nie az
      taka żółta, ale tez syfiasta! Wiec z dwojga zlego wolelismy zostac w
      naszym starym pokoju :]. Jak dla mnie kupowanie pokoju z widokiem na
      morze nie ma sensu - lepiej takie pieniadze przeznaczyc na wynajecie
      na caly tydzien samochodu! Poza tym widok na baseny i ogromne
      fikusy - tez jest calkiem miły. Baseny - przereklamowane. Bylismy w
      listopadzie - bylo maksymalnie 22-23 stopnie a basen nie byl
      podgrzewany! Woda zimna brrrr... poza tym na prospektach baseny noca
      niby byly podswietlane - niestety przez caly czas naszego pobytu
      wcale nie byly podswietlane, a szkoda bo daje to duzy efekt! No ale
      rekompensatom moze byc ladnie wkomponowana zieleń w hotelu i to , ze
      nie jest to wielki moloch, tylko maly kameralny hotel.

      Jedzenie - róznorodne, akurat na tydzien, pozniej moze zaczac sie
      juz nudzic; bo mimo ze jest duzy wybor... jest praktycznie ciagle to
      samo! Salatki - do kitu. dobre sa ryby! Ale trzeba je sobie
      doprawic, gdyz oni tam chyba wcale nie wiedza co to sa przyprawy?
      Mieso... srednie, dobre sa ziemniaki, frytki jak sie trafi. Duzy
      wybor sosow wiec mozna cos fajnego wykombinowac. Napoje full -
      nieograniczona ilosc! I to jest bardzo fajne w opcji all
      inclusive :) ARBUZY wszędzie! Pyszne kiwi i ogolnie owoce na
      poziomie! Ciekawe sa desery, lokalne ciasta i pyszne slodkie sosy:).
      Tak samo na śniadania, musli, rozne rodzaje pieczywa (nawet dla
      cukrzykow)... owoce... owoce... jajecznica i pyszne hiszpańskie
      malutkie kielbaski, ktore staly sie moim glownym pozywieniem :).
      Przekaski w barze przy basenie... hm... to chyba resztki z
      poprzedniego obiadu??? Frytki jakby lezaly 10 dni i ktos wsadzil je
      znow do kąpieli olejowej :) jakies hod dogi, sałatki ale to wszystko
      takie raczej kiepskie, choc jak czlowiek glodny to i to zje! Dobre
      sa lody i - o dziwo - kawa z ekspresu :). To tyle jeśli chodzi o
      jedzenie!
      ogólnie byłam zadowolona z tego co bylo a jak mi cos nie pasowalo to
      po prostu tego nie jadlam i szukalam czegos innego! Wiec można
      powiedzieć ze wilk byl syty i owca cala :) jedzenie mozna na pewno
      polecic!

      Wynajmujac samochod polecamy firme Hertz!!! cena taka sama jak w
      innych wypozyczalniach za to ubezpieczenie calkowite! Wyspe raczej
      lepiej zwiedzac samochodem! Drogi sa cudowne!!! bez dziur, kolein!!
      wielkie, szerokie i dobrze oznakowane!!!No moze mozna sie pomylic
      czasami na rondach ktorych jest tam zatrzesienie!

      NIE POLECAM JAMEOS DEL AQUA! to jest pewne nieporozumienie raczej!
      Placi sie 8E tylko po to zeby zobaczyc basenik pomalowany na
      niebiesko??? poza tym nic tam zachwycającego nie ma.
      Za to zaraz obok polecam jaskinie Cueva de los Verdes! wspaniale i
      niesamowite przezycie. W jaskiniach tych chowali sie kiedys
      mieszkancy wyspy przed najazdami piratow. Co ciekawe w jaskiniach
      jest taka sama temperatura co na zewnatrz - przy czym nie ma
      upalnego slonca i jest to niesamowicie mila i pozwalajaca wypoczac
      odmiana! Wazna informacja dla zwiedzających moze byc to że jesli
      chcecie zobaczyc sobie wiekszosc z miejsc turystycznych, czyli np.
      wlasnie jaskinie, timanfaya itp. to mozna kupic sobie karnet na
      wejscia do wszystkich tych obiektow! Jest o wiele tanszy!!! Mozna go
      kupic w kazdym punkcie turystycznym!

      Pani z Itaki bardzo mila i sympatyczna! wycieczki polecane z Itaki
      sa ciekawe, niestety bardzo drogie!!! cos w okolicach 30-45E, nie
      pamietam dokladnie! My nie korzystaliśmy z tych wycieczek poniewaz
      wypożyczenie samochodu na dzień to 30 E na dwie osoby i wjazd na
      timanfaya 16E wiec reasumujac 2 osoby maja wycieczkę w cenie jednej
      wycieczki proponowanej przez Itake!
      Sama Itaka dobrze i sprawnie wszystko zorganizowala, choc trzeba tez
      dać im minus za to ze nie poinformowali o tym, ze samolocie nie ma
      żadnych przekąsek, ani herbaty i kawy wliczonej w cene lotu! I jesli
      sie czegos ze soba nie zabralo to niestety ceny w samolocie sa
      kosmiczne!

      Marta
    • turhotel Re: Barcelo La Galea - Lanzarote 22.07.09, 13:58
      Hotel w hiszpańskim klimacie. Pokoje skromne, ale w porządku.
      Obsługa bardzo przyjemna i uczynna. Jedzenie smaczne i w nadmiarze
      tak jak alkohole i napoje. Animacje od 10:30 do 23:00 ( piłka wodna,
      strzelanie, nauka nurkowania, wieczorne atrakcje). Osoby chcące
      wypocząć nie muszą nawet wychodzić poza teren hotelu. Baseny trochę
      chłodne, ale napoje rozgrzewające są! Dużo leżaków. Ciekawe atrakcje
      wieczorne (konkursy, pokazy). Nic nam nie zginęło i nie słyszeliśmy
      przez cały pobyt o takim incydencie. W razie pytań służę pomocą @.
      Osobiście polecam. Dwa tygodnie zleciały szybko i bardzo przyjemnie.
      Paweł
    • mandinka68 Re: Barcelo La Galea - Lanzarote 11.08.09, 02:29
      Byłam rok temu w sierpniu, last minute, 2 tyg., all inclusive, Itaka. Miałam szczęście, bo większość pobytu miałam w pokoju z widokiem na ocean. Zakwaterowano nas pierwszej nocy w części nad stołówką, 2 pokoje, ale widok na jakieś głośne, ciemne podwórko. Moja córka zauważyła po wejściu do łazienki brudne ręczniki i to mnie trochę podkurzyło. Załadowałam ręczniki do torby i udałam się do recepcji, pomimo, ze minęła północ. Wyjaśniłam panu w recepcji ( grzecznie i po angielsku), ze niestety pokój nie jest odpowiednio posprzątany i proszę o czyste ręczniki i pościel. Bardzo przepraszał, a następnego dnia po śniadaniu wróciłam do wypucowanego na błysk pokoju, gdzie czekał na mnie kosz owoców i szampan, z przeprosinami ! Bardzo miła niespodzianka; co więcej po południu zaproponowano mi zmianę pokoju i to był ten fart. Przeniosłam się na parter do najładniejszej chyba częsci hotelu, z widokiem na ocean, bez żadnych dopłat. To chyba swiadczy o klasie hotelu i zyczliwości personelu, bo sierpień to pełnia sezonu, a za "sea view" nie musiałam nic dopłacać. Co do innych spraw: karaluchy są obecne na całej wyspie, widywałam je wielokrotnie w róznych miejscach, trzeba przywyknąć. Polska metoda : lakier do włosów typu strong, skleja owady i unieszkodliwia je skutecznie:) Moim zdaniem jedzenie w hotelu jest wyśmienite; nie wiem jak smakują tam hot dogi i frytki, za to gazzpacho, flany, mojo rojo i verde, owoce morza, makarony etc. są fantastico , a jedzenie bez ograniczeń.Mają tam nawet produkty dla diabetyków. Hotel jest przyjazny dzieciom, które do woli kruszą, krzycza, rozrabiają, łażą między stołami, a obsługa cierpliwie zbiera, układa i zamiata potłuczone kubki i talerzyki. Dla mnie to argument za, bo jest swojsko, wyspiarsko i hiszpańsko. Dużym atutem są wieczorne animacje na naprawdę dobrym poziomie: ekwilibrystyka, chiński teatr, numery cyrkowe, boys- i girls-bandy, a potem karaoke. Nie polecam tego miejsca wysublimowanym turystom, lubiącym luksus ani tym, którzy nie lubią dzieci. Mogą się denerwować. Uważam, że ten hotel, jak na standard turystyczny ( wg sieci Barcelo)jest naprawdę przyzwoitym miejscem na wypoczynek. Mogą się w nim nudzić wielbiciele dyskotek i nocnego zycia, ale tuz obok puby i restauracje otwarte są niemal non stop. Sporo tu Anglików, którzy są tez właścicielami wielu lokali i sklepów, i czasem ma się wrazenie, ze jesteśmy w UK.Wyspa Lanzarote jest bardzo egzotyczna i wciąż mało skomercjalizowana. Niemal połowę jej powierzchni zajmują wulkany ( ok.300 stożków) i szkody, które poczyniły :))Krajobraz w Parku Timanfaya jest obłędny i przypomina filmy science fiction. Poza tym nie ma tu ogromnych wieżowców i hoteli, prawie wszystkie budynki są białe lub beżowe z zielonymi lub niebieskimi dodatkami. Polecam oprócz wycieczek, wyjazd na niedzielny targ do Costa Teguise, można poczuc miejscową atmosferę i kupić trochę fajnych pamiątek. I oczywiście podróż śladami Cesare Manrique, wspaniałego architekta, który nie pozwolił zabudować wyspy koszmarkami hotelowymi. Śmiało mogę powiedzieć, że nie żałuję tych 2 tygodni ani 2900 zł za osobę, które wydałam na sierpniowy pobyt w Barcelo la Galea. Zainteresowanych odsyłam po szczególy:lola68@autograf.pl
    • wkhotel Re: Barcelo La Galea - ITAKA 14-21.11.09 (PART 1) 23.11.09, 21:46
      Witam, opis swój przygotowałam dla osób, które zainteresowane są
      wyjazdem na Lanzarote, a szczególnie dla tych, którzy wybierają się
      z BP Itaka do Hotelu Barcelo La Galea w Costa Teguise.
      Od razu wyjaśniam, że ten opis to moje OSOBISTE-SUBIEKTYWNE
      odczucia, ktoś inny wyspę, hotel i BIURO Podróży ma prawo postrzegać
      zupełnie odmiennie!!!! Więc nie oczekuję krytyki a zainteresowanych
      proszę o pytania na które chętnie odpowiem jeśli będę umiała.
      Byłam z koleżanką, bez dzieci i nie zwracałam specjalnej uwagi na
      udogodnienia dla maluchów.
      Byłam w okresie 14-21 listopada 2009 i moje spostrzeżenia, uwagi i
      informacje dotyczyć będą właśnie tego okresu, zwłaszcza jak chodzi o
      All Inclusive w okresie zimowym.
      Wyjazd rezerwowałam jako last minute , niecałe dwa tygodnie przed
      wyjazdem, nie miało to jednak żadnego wpływu na formę usługi.

      1.
      Lanzarote- wyspa piękna, intrygująca, ciemna, skalista, groźna nawet
      w charakterze, więc polecam ją głównie wielbicielom Wysp
      Kanaryjskich, spacerów po wulkanach, jaskiniach, trekkingu, ale
      także miłośnikom opalania, basenowania i lenistwa. Uprzedzam: mało
      zieleni, a ta która jest gdzieniegdzie - sztucznie utrzymywana.
      Głównie w hotelach, na promenadach miasteczek turystycznych,
      deptakach itd.
      Wyspa zupełnie inna niż Gran Canaria i Teneryfa, przede wszystkim
      niska zabudowa, maks 2-3 pietra, wszystkie budynki utrzymane w
      białej tonacji z zielonymi, brązowymi a czasem niebieskimi
      okiennicami , balkonami i zdobieniami.

      Wiele miejsc zachowuje styl twórcy turystyki i estetyki na wyspie:
      Cezarego Manrique i cała wyspa swym klimatem tak naprawdę cudownie
      nawiązuje do jego twórczości.
      W wielu hotelach, restauracjach i miejscach przygotowanych dla
      turystów widać jego artystyczna myśl. Takiej konsekwencji w
      tworzeniu miejsc dla turystów nie widziałam w żadnym innym miejscu
      na świecie. Co prawda wyspa jest nieduża ale ręka Manriqua dotknęła
      wiele sfer zycia.
      Najważniejsze miejsca które zwiedziłam i dysponuję fotkami: Jameos
      del Agua (jaskinia z białymi krabami)., Mirador Del Rio (punkt
      widokowy z widokiem na La Graciosę), El Golfo (szmaragdowe
      jeziorko), Los Hervidieros (Skały, morze i Dzika biała piana morska)
      Jaskinia Cueve, Fundacja Cezarego Manriqua w Tachiche (Dom, który
      przegrał w karty), Plaże Papagayo. Niestety nie zwiedziałm ogrodu
      kaktusów Jardin de Kaktus ale czasu zabrakło niestety.

      2.
      Costa Tegiuse- ładna miejscowość stworzona pod turystów, jedna długa
      promenada wzdłuż morza, na promenadzie tylko na tyłach hotelu
      Barcelo La Galea są sklepiki i knajpki ( głównie angielskie puby)
      Reszta promenady typowo spacerowa. W miejscowości mnóstwo sklepików,
      głównie prowadzonych przez Chińczyków i Hindusów a w nich totalny
      badziew i dziadostwo. Jest kilka sklepików z typowymi pamiątkami a w
      nich mnóstwo biżuterii z oliwinów, skały wulkanicznej, piasku
      wulkanicznego, wisiorki, bransoletki, obrazy, lustra i tysiące
      innych gadżetów. Są fajne knajpki , też wiele prowadzonych przez
      Chińczyków z dobrym jedzeniem, w większości knajpek bilard,
      telewizor a i często automaty do gry by zadowolić klientów w każdym
      wieku. Są też pizzerie, naleśnikarnie i kebab bary. Wiele marketów
      typu Spaar i HiperDino a w nich wszystko to co u nas. Milion
      perfumerii Charlie i Dynamo. Ceny podobne, w każdej super ceny!!!
      Kupiłam Miracle Lancome za 75 zł i Armaniego za 80. U nas to samo
      150-200 zł. Tanie wino i napoje alkoholowe, wiele w plastikowych
      butelkach, przygotowanych do wywiezienia z wyspy przez turystów.

      Costa Teguise dosyć senne jak o tej porze roku, wieczorem na
      promenadzie spotkać można było nielicznych spacerowiczów, gdzie oni
      wszyscy byli , tego nie wiem.
      Późnym wieczorem w knajpkach sporo osób, miasteczko wydawało się
      ciche i bezpieczne. Czysto, klimatycznie choć gdybym drugi raz miała
      jechać na Lanzarote zdecydowanie wybrałabym miejscowość PLAYA Blanca-

      zielona, bardziej kolorowa i chyba bardziej tętniąca życiem.

      3.
      Plaże: jest ich kilka- w pobliżu hotelu Playa Las Cucharas- wielka,
      rozległa z wielkimi falami. Ja zdecydowanie wolałam Playa Del
      Jabillio, piękna laguna po prawej stronie promenady. Kameralnie,
      sympatyczni i cicho. Małe rybki przemykały pod nogami delikatnie
      podszczypując turystów. Takie pieszczotki. Leżaki płatne 4 euro
      leżak wraz z parasolem.


      4.
      Barcelo la Galea- ja jestem bardzo zadowolona, choć pewnie nie
      wszystkim się podobał. Zwarta zabudowa na bazie prostokąta,
      maksymalnie 3 piętra, widok na różne strony świata w tym na ścianę.
      My na szczęście mieliśmy widok na basen i morze ale ludzie bez
      problemu ludzie pokoje zamieniali jak im coś nie pasowało. Standard
      pokoi podstawowy z dużym plusem za oddzielną sypialnie, z jeszcze
      większym za aneks kuchenny. Są talerze, garnki, sztućce, szklanki,
      filiżanki, otwieracze do wina itd. Bywałam w lepszych pokojach ale i
      w dużo gorszych. Jak dla mnie było ok.

      Zresztą w tym pokoju tylko spałam ewentualnie rano wypijałam kawę na
      balkonie. Mróweczki w łazience. La kukaracha nie wiedziałam!!!
      Sprzątanie i wymiana ręczników codziennie za wyjątkiem czwartków i
      niedziel. Niestety, chyba kryzys dotarł i na Wyspę bo w łazience
      (mimo zapowiedzi) nie było żadnych płynów, mydełek, szamponów.
      Jedynie w dozowniku płyn do kąpieli, który skończył się następnego
      dnia i nigdy go nie uzupełniono. Trzeba swoje zabrać z domu. Baseny
      trzy- w dwóch (w tym w brodziku) zimna woda która „wykręcała
      jajniki”. W jednym basenie podgrzewana i basen ten był okupowany
      przez dzieciaki.

      NIGDY nie było walki o leżaki i generalnie po raz pierwszy byłam w
      hotelu, w którym nie trzeba było leżaków rezerwować. Przy basenie
      głównie dzieciaki ze Skandynawii (wakacje jesienne!) oraz dziadkowie
      z Hiszpanii, Niemiec i Skandynawii. Generalnie 85% klienteli to
      starszyzna plemienna z Hiszpanii, fajowi Dziadkowie!!! Dużo
      Anglików, Szwedów, Duńczyków i Norwegów. Kilku Rosjan. Polaków
      kilkunastu.
      Hotel rozłożony na dużym terenie, nikt nikomu w drogę nie wchodził.
      Ładna infrastruktura, dużo zieleni, atmosfera klimatycznie i
      plastycznie powiązana z twórczością Cezarego Manrigua.
      Przy recepcji dwa komputery z dostępem do Internetu: 3 euro za pół
      godziny.

      Ludzie którzy maja ALL inclusive noszą czerwone opaski. Ale: NIKT
      NIGDY nikogo nie sprawdzał w restauracji, na basenie czy w drink
      barze. Było sporo ludzi bez All(np. Hiszpanie) ale jedli i pili
      wszystko to co dla ludzi a All. W restauracji głównej tak
      samo ,żadnej kontroli. Super. W pokojach NIE MA klimatyzacji ale nam
      potrzebna o tej porze roku nie była. W restauracji głównej są
      foteliczki dla małych dzieci.
      ...
      • wkhotel Re: Barcelo La Galea - ITAKA 14-21.11.09 (PART 2) 23.11.09, 21:47
        5. All Inclusive: w barze przy basenie od 10.00 do 18.00. Stoją
        automaty z kawą( kilka rodzajów) wrzątek (herbatka w saszetkach stoi
        na barze). Jak ktoś nie chce kawy z dystrybutora to ma saszetki z
        kawą do zaparzenia. Mleko także z automatu. Napoje w styropianowych,
        plastikowych albo papierowych kubkach ale jak ładnie poprosisz
        barmana ( który pojawia się tylko by sprzątać) to da Ci szklaneczkę
        czy drinkówkę. Są dystrybutory z napojami: cola, fanta, sprite,
        tonic, sok pomarańczowy. Dystrybutor z piwem i dystrybutor z
        SZAMPANEM. NIE ma już opisywanej przez innych maszyny do robienia
        drinków. Za to na barze stoi ze dwadzieścia butelek różnych
        alkoholi, każdy leje sobie sam co chce i ile chce, można mieszać,
        próbować, miksować jak się podoba. Lód wystawiony w metalowym
        kubełku. Jest czysta wódka, różne likiery, wermuty, oryginalne
        Batida di Coco, krem czekoladowy i Krem Irish, Dzin i inne trunki.
        Nie sposób to przepić. Od 12.00 do 13.00 i od 15.00 do 16.00 są
        przekąski: hamburgery i hot dogi, ciastka, warzywa, jadłam tylko
        raz, acha były też lody. Każdy sobie sam nakładał, były ze cztery
        rodzaje. Żadnych ograniczeń, można sobie było nalać drinów i iść z
        nimi w kibini mater. Żadnej kontroli i sprawdzania czy
        reglamentacji. Od 18.00 do 23.00 drinki i napoje w drink barze
        (Disco Bar w podziemiach hotelu). Tak samo: pijesz ile dasz radę. A
        rady nie dajesz temu wszystkiemu. O 23.00 koniec All inclusive,
        sprzątają napoje i alkohole, po tej godziny można sobie drineczki,
        piwo, napoje kupować w barze za kaskę. Jeden spory drink około 5
        Euro. W disco barze wieczorem codziennie o 20.30 dyskoteka
        dziecięca, potem prezentacje i animacje- pokazy węży, żółwi, tańce
        guanchów, śpiewy śmiesznych zespołów jak u nas na weselu, są tańce i
        swawole ale najfajniejsi są dziadkowie z Hiszpanii. Bawią się
        cudnie!!!! Pozazdrościć. UWAGA!!!! O tej porze roku bar przy
        recepcji był nieczynny. Był tylko wielki telewizor przy którym
        Hiszpanie oglądali mecze i grali w karty, były wirtualne kręgle i
        inne gry.A, zapomniałam dodać że w barze przy basenie i drink barze
        trzy dystrybutory z winem białym, różowym i czerwonym. To samo
        restauracji do obiadu i kolacji. Woda w restauracji głównej
        butelkowana: trza brać z lodówek i pić.
        6. Jedzenie w hotelu: śniadanie, lunch i kolacja w restauracji
        głównej. Żarcia tyle jak dla wielorybów: przy wejściu do
        restauracji pieczywo-kosze z bułkami a do kolacji półmiski z serami.
        Bufet nr 1 to sałaty, warzywa, oliwki,pomidory, szparagi, cebula,
        papryka, pasztety, dżem, biały ser itd… itd….. Bufet nr 2 to wielkie
        półmiski z sałatkami, bufet nr 3 to dania na ciepło w zależności od
        pory dnia zmieniającymi się: na sniadanie i inne posiłki
        frytki,jajka na twardo, fasolka w sosie pomidorowym, bekon,
        paróweczki, kiełbaski, rózne zapiekanki, makarony, spaghetti
        (Codziennie) risotta i miliony potraw. Bufet nr 4 to mięsa, gulasze,
        ziemniaki i inne cuda. Nie umiem wymienić bo było tego za dużo.
        Bufet nr 4 to słodkości: na sniadanie płatki (kilka rodzajów),
        miody, dżemy,musli, jogurty, kasza manna, grysik, ciepłe croissanty,
        ciasteczka, mleko i inne cuda. Do obiadu i kolacji kilka gatunków
        ciastek, puddingi czekoladowe, waniliowe lub truskawkowe, bita
        smietana, lody i inne cuda. Do śniadania osobny stolik z daniami dla
        bezglutenowców: płatki, pieczywo, ciasteczka. Nie za wiele ale jest
        Dodatkowo pod ścianą Sali głównej : Bufet typu show cooking czyli
        kelner-kucharz serwujący ( przygotowujący) na gorąco dania: na
        sniadanie jajka sadzone, jajecznica, kiełbaski, bekon, i inne , a na
        obiad i kolacje różne mięsa, ryby, zawsze pizza, nigdy nie
        brakowało. Połowy dań nie wymienię ale nie pamiętam bo było tak
        dużo. Na śniadanie i inne posiłki dodatkowo wielki stół z pieczywem:
        bułeczki, chleb i bagietki, na śniadanie dodatkowo toster w którym
        można sobie grillować pieczywo. Na stole ze słodkościami masło i
        margaryna. Czasami brakowało kieliszków do wina ale czasem bywały
        takie „Fale” ze nagle przyszło mnóstwo ludzi i na chwilę zabrakło,
        ale kelnerzy dwoili się i troili by donieść, zresztą po dwóch dniach
        każdy wiedział, gdzie są kelnerskie zakamarki i można było sobie
        wziąć samemu Kelnerzy w restauracji mili, uwijali się jak frygi,
        wymieniali obrusy milion razy, klientowi nie wolno było zasiąść przy
        stole z obrusem z choćby najmniejszą plamką. Czegoś takiego jeszcze
        nie widziałam
        7. Inne hotele: W Los Zocos była dystrybucja drinków na kartę
        czipową. Każdy miał imienną, i by wziąć drinka trzeba było ustawić
        się w długiej kolejce, każdy drink/napój/kawa musiał być na
        kartę „nabity” , dostawało się maleńkiego drinka w ilości sztuk 1
        (Lub jakiś napój) i ludzie byli wściekli, bo trwało to naprawdę
        długo. Byli zachwyceni patrząc na nasz hotel i nasze drink bary!
        8. Wycieczki z Itaką: 63 euro za Grand Tour czyli objazd wyspy
        (Fajnie ale za szybko!!). Cudowna pilotka Pani Ewa CZ.- znakomity
        głos i dykcja, świetna intonacja głosu, tembr wyćwiczony, ogromna
        kultura słowa, doskonała polszczyzna, wielka inteligencja, ja
        aktorka i dziennikarka byłam pełna podziwu dla jej kunsztu
        słowa!!!!!!!!!!!! Wielkie ukłony i podziw. (Polka od 13tu lat
        mieszkająca na wyspie).
        Po raz pierwszy w życiu spotkałam tak znakomitego pilota (niczego
        innym nie ujmując) z taką kulturą mowy.
        Fuertewentura 63 euro: wyspa brzydka, nudna i nieciekawa, uczyniona
        pod publiczkę (MOJE OSOBISTE ZDANIE I PROSZĘ MI DO GARDŁA NIE
        SKAKAĆ) tam nie jadę na dłużej!!! Piękne plaże nie wystarczą.
        Zabrakło Manriqowi zycia i nie zdążył wyspy upiększyć. Pilotka za
        to super, tez Polka mieszkająca w Corallejo. Kompetentna, miła i
        ciepła, jej córka zdobyła tytuł Miss Fuerte Najprzyjemniejszy efekt
        wycieczki to rejs promem po Atlantyku. Cudowny czas, piękne chwile,
        wspaniałe widoki!!! Na innych wycieczkach nie byłam.
        9. Wycieczki samodzielne: w Cabrera Medina wypożyczyliśmy na
        jeden dzień SAABA Cabrio i zjechaliśmy całą wyspę, nie starczyło
        tylko czasu na kaktusy. 60 euro za dzień z ubezpieczeniem ale były i
        dużo tańsze auta. My chcieliśmy poczuć się jak w Malibu. Wstępy
        płatne praktycznie wszędzie : najtaniej Plaże Papagyo 3 euro od
        auta, poza tym: Mirador Del Rio 4 euro (od osoby),Jameos Del Agua,
        Jaskinie, Fundacja Manriguea 8 euro od osoby.

        10. Itaka: w biurze (Wrocław) załatwiłam wszystko szybko,
        sprawnie i elegancko. Niestety parę informacji było niespójnych.
        Powiedziano nam, że do samolotu bagaż może wynosić: główny 17
        kilogramów i podręczny 3 kilogramy. I , że przewoźnik czyli
        Eurocypria bardzo tego zakazu przestrzega. Na Okęciu (Lot z
        Warszawy) okazało się, że mogliśmy mieć 20 kg bagażu głównego i 5
        podręcznego!!!! Prawda natomiast jedna , że w wypadku bagażu
        głównego za każdy kilogram ponad 20 kilo trzeba było zapłacić 8
        euro!! Odprawa na lotnisku szybka i sprawna, Pani z Itaki na
        stanowisku biura podróży była duuuużo przed czasem, więc nie było
        żadnych kolejek, przepychanek i korków. Odlot punktualny (9.00),
        samolot Boeing 737-800 wygodny, przestronny i całkiem nowy.Przelot
        bez cateringu, na pokładzie możliwość zakupów kanapek, zupki z
        kubka, róznistych napojów i alkoholii.
        Stanowczy, wiele razy podkreślany zakaz picia alkoholu wniesionego
        na pokład!(Polak w końcu potrafi) Na szczęście nikt nie pił. Droga
        powrotna-rezydentka odstawiła nas na lotnisko do punktu dopraw ,
        jednak „zapomniała” o klientach z Los Zocos i Barcelo Lanzarot Res
        (A może kierowca zapomniał??) zostali godzinę przed odlotem zabrani
        z hotelu w wielkich nerwach, na dodatek autobus podstawiony pod Los
        Zocos zabrał tylko część turystów tak jakby pilotka nie wiedziała
        ile osób wraca do kraju, dosłownie w ostatniej chwili podstawiono
        dodatkowy autobus ale co ludziska nadszarpnęli sobie nerwów to ich.

        <a href="mailto:han
        • gretaso Re: Barcelo La Galea - ITAKA 14-21.11.09 (PART 2) 08.03.10, 21:09
          wiecie co?jestem pod wrazeniem tych opisów, piękne,wystarczające,
          dokładne, nic dodac nic ując, ja osobiscie tez tam bylam w
          lipcu,troche zaskoczyła nas pogoda,bywało pochmurnie i max24stopnie,
          woda zimna w basenach,pokoje takie sobie, ale jedzonko pyyszne,
          skorzystalismy tylko z jednej wycieczki na wulkany, park tmamfaya,
          polecam. plaża czysta i bliziutko.. obok fajne dyskoteki po wyjsciu
          z hotelu, bylismy chyba w tzrech, super, sklepy z perfumami,obok
          hotelu studio tatuaży, niedaleko oceanarium na które mozna pójsc
          piechotka i zwiedzic okolice.. suuper

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka