somepoint210
01.02.07, 18:02
Wlasnie wrocilem z miejsca, gdzie w ciagu niespelna pol godziny wojska
federalne stracily okolo 7,000 ludzi walac w mur doskonale ufortyfikowanych
Rebels. Cold Harbor okreslany jest mianem najkrwawszej batalii "Civil War".
Niezbyt znana jest historia Yankee "flag bearer", ktory dzierzac mocno flage
maszerowal w kierunku linii "Alabama Regiment", mimo kul i artylerii walacej
w jego regiment z trzech stron. Kiedy zblizyl sie do linii Konfederatow na
odleglosc niemal "point blank" strzaly ucichly, a ze strony regimentu z
Alabamy wzniosly sie okrzyki "Wracaj z powrotem". Wreszcie Yankee zatrzymal
sie i powoli rzucil okiem do tylu, z calego regimentu (po naszemu pulk)
zostal on jeden, za nim lezaly tylko ciala. Szeregowiec wyprostowal sie jak
struna i dumnie trzymajac w jednym reku gwiazdzista flage druga zasalutowal
regimentowi z Alabamy. Na to Rebels wyszli ze swoich umocnien i glosnym
rykiem pozdrowili odwaznego szeregowego. Yankee "Flag bearer" wykonal
prawidlowy "w tyl zwrot" i nie niepokojony przez nikogo wrocil do linii Unii.
Niestety polegl w innym miejscu Cold Harbor tego samego dnia. Jak myslicie co
ta historia ma wspolnego ze Slaskiem? Odpowiedz za jakies dwa tygodnie, teraz
spiesze po raz kolejny do Gettysburga:)
Pozdr.