jayamez
05.04.09, 02:10
Witam. Chcialbym prosic o rady, moze wlasne doswiadczenia w temacie.
Od jakichs 2,5 lat bola mnie piety obu nog, jedynie "od spodu", to miejsce, na
ktorym sie staje.
Na poczatku bolaly mnie w specyficzny sposob: po kazdym, nawet krotkim okresie
nie chodzenia. Czyli np. jak wstawalem po nocy z lozka ale tez jak jechalem 20
minut samochodem i z niego wysiadalem. I bolaly przez pierwsze powiedzmy 20-30
krokow a potem przestawaly i tylko w tle lekko cmily, jakbym "przywyczajal
sie" do bolu. Bylo to irytujace ale do przezycia.
Niestety jakis rok temu bol sie nasilil w ten sposob, ze jak chwile (ok 15
min) pochodzilem, to stopy zaczynaly bolec zdecydowanie mocniej, dluzsze
chodzenie robilo sie coraz trudniejsze. Ale i to jeszcze dawalo sie tolerowac.
Teraz zrobilo sie koszmarnie: prawa stopa nadal boli tak samo ale lewa boli
wlasciwie caly czas i to bardzo intensywnie. Za chwile mam odejsc od kompa i
wizja przejscia kilku metrow do sypialni przeraza mnie. A co z wyjsciem z
domu? Horror. Wyglada na to, ze bede musial korzystac z kul zeby dac rade w
ogole chodzic. Kazde stapniecie to okropny bol.
Konsultowalem sie oczywiscie z ortopedami i to raczej dobrymi. Bylo wykonywane
badanie RTG (wyszlo ok) i USG - i tutaj okazalo sie, ze w obu stopach sa
jakies drobne zmiany w rozciegnach podeszwowych. Ucieszylem sie, ze znam
rozwiazanie problemu. Zoperowano mi jedna stope (tylko jedna zebym mogl o
kulach chodzic bo po operacji na ta stope nie mozna bylo stawac przez jakis
czas). Zoperowano ta lewa stope, ta ktora bolala caly czas i bardziej, wlasnie
dlatego, ze ona bardziej przeszkadzala w chodzeniu. Na jakis czas bol zniknal.
To znaczy zniknal ten bol ciagly i bardzo intensywny, ale jak tylko zaczalem
bez kul chodzic, to znowu pojawil sie bol po kilkunastu minutach chodzenia. A
dzis zupelnie niespodziewanie nagle wrocil ten koszmarny intensywny bol lewej
stopy. I, jak pisalem, przeraza mnie mysl o kazdym kroku.
Czyli tak: zabieg niby naprawil problem z rozciegnem podeszwowym ale de facto
nie pomogl na bol. Ortopedzi rozkladaja rece i nie wiedza co jeszcze mozna
zrobic, na badaniach stopy wygladaja ok.
Probowalem moczenia, masazy/rozciagania przez rehabilitanta, ultradzwiekow,
laseroterapii. Nosze ortopedzyczne wkladki (mam plaskostopie i podobno stawiam
stopy troche zbyt na zewnetrzna krawedz i wkladki to koryguja). Probowalem
wkladek zelowych, zeby bylo bardziej miekko pod pietami. Nic nie pomaga.
Co to moze byc? Czy ktos mial podobny problem? Nasuwa sie mysl, ze moze to byc
zwiazane z jakas wada w moim sposobie chodzenia, ale do licha mam 30 lat i
chyba by to wyszlo wczesniej a nie zaczelo bolec po 20 paru latach chodzenia?
Moze ktos ma jakies pomysly? A moze namiar na dobrego ortopede gotowego podjac
nietypowe wyzwanie (bo tu raczej diagnoza nie skonczy sie na machnieciu RTG i
stwierdzeniu "problem to..."). Mieszkam w Warszawie, z kosztami sie nie licze,
byleby moc chodzic! :(