Dodaj do ulubionych

Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji

10.05.02, 19:26
Kto potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego dysleksja robi tak
zawrotną karierę, podczas gdy tyle innych DYS-COŚ-TAM
w ogóle nie istnieje w zwolnieniologii stosowanej.

Na przykład znam ludzi, którzy się patologicznie spóźniają.
Tak jak dyslektyk nie może się przekonać do ortografii,
tak oni do punktualności. Spóźni się taki na pociąg
i nie ma dyskusji. Pociąg odjechał. Żaden papier nie chroni
człowieka chorego na DYSPUNKTUALIĘ, przed niczym. Dotyczy
to również szkoły, gdzie dyslektykowi wprawdzie wolno nie umieć
ortografii, ale wobec DYSPUNKTUALNEGO wyciąga się konsekwencje
w związku z jego spóźnialstwem. A przecież każdy wie (albo
przynajmniej wyczuwa), że takiemu zmienić się jest trudniej,
niż niejednemu zatwierdzonemu papierem dyslektykowi
nauczyć się ortografii. Nie znacie TAKICH niepunktualnych???

A ta nie mająca prawa bytu DYSPUNKTUALIA - to nie jest
kwestia złego wychowania, braku kultury czy nonszalancji.
To jest choroba taka sama jak dysleksja, tyle że nikt
nie wyniósł jej na ołtarze. Widocznie nie trafiła się
jeszcze nikomu wystarczająco obrotnemu i wpływowemu.

Inny przykład: nie narzekam na niski IQ, ale patologicznie
nie pamiętam dat. Czy ja przypadkiem nie mam DYSCHRONOLOGII?
A papieru w szkole nie miałem, że mogę nie umieć tej czy innej
daty. Moja ocena z historii odzwierciedlała moją niesprawność
w operowaniu datami. A dyslektyk nie umie, ale na świadectwie
może mieć bardzo dobry. Czym jest taka ocena "bardzo dobry"?
Co taka ocena stwierdza? Że umie, kiedy nie umie??? Niech on
i będzie uznawany za chorego, ale nie umie to nie umie. Po co
kłamać "bardzo dobry"??? Kto nie ma słuchu, ma trójczynę ze
śpiewu, nikt nie pisze, że "bardzo dobry".

W "Wiedzy i Życiu" z maja br. można znaleźć (na str. 13)
taką sentencję: "Jedną z rzeczy, których nigdy nie zdołam
zrozumieć, jest sposób obliczania podatku dochodowego"
- - - (Albert Einstein).
I to by idealnie opisywało kolejną moją nie uznawaną przez
świat jednostkę chorobową: patologicznie nie potrafię
wypełniać formularzy dla fiskusa.
Może wielki fizyk powiedział to żartem, może serio. Ja wiem,
że w moim przypadku istnieje rzeczywista wewnętrzna bariera
nie do przeskoczenia. I mam wielki żal - dlaczego nikt
jeszcze nie pisze o DYSFISKALII i w związku z tą chorobą
nie da mi papieru, że ja PIT-ów wypełniać nie muszę!

Właściwie to moja przypadłość dotyczy nie tylko prawa
podatkowego. Nie potrafię przebrnąć przez język używany
w jakimkolwiek dziale prawa - te wszystkie ustawy
to jeden dla mnie wielki bełkot. Myślicie, że cierpię
mniej niż dyslektyk? Myślicie, że mnie nie obowiązuje prawo?


Cały szum o dysleksję - według mnie - wynika z tego, że
akurat tej przypadłości trafił się szczęśliwy los na loterii.
Kto nie ma słuchu, ma trójczynę ze śpiewu,
a rzesze dyslektyków grają mu na nosie.

Trafiła im się czterolistna koniczynka.
Obserwuj wątek
    • evaww Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji 11.05.02, 16:52
      Jaka zawrotna kariera? Kończyłam szkołę w 1977roku i tylko przez błędy
      ortograficzne nie poszłam na moją wymarzoną psychologię! Nie zdałabym egzaminu
      z języka polskiego. Skończyłam matematykę, też ją lubię, ale ta
      psychologia...Teoretycznie są studia zaoczne, ale płatne, na to mnie nie stać!
      Nie wydaje mi się sprawiedliwe i normalne, aby młodzi ludzie i teraz, kiedy już
      tyle wiemy o dysleksji musieli rezygnować z rozwijania swych zainteresowań! I
      jeszcze do tego byli poniżani w szkołach. O ile śpiewać nie każdy musi, o tyle
      bez czytania i pisania trudno o jakikolwiek dyplom. W mojej rodzinie od trzech
      pokoleń są przypadki dysortografii. A tylko córka była traktowana w szkole jak
      istota rozumna.Teraz ma kłopoty z niemieckim i z datami(przestawia cyfry), ale
      przynajmniej nie ma kompleksów. Przed wojną mój ojciec nie znosił momentu
      oddawania prac pisemnych, profesor zawsze zostawiał jego wypracowanie na
      koniec i komentował: 24 błędy takie, 17 owakich, oj durny, ty durny. Podczas
      wakacji ojciec przepisywal trzy księgi "Pana Tadeusza". Ja dostawałam w
      podstawówce dwie oceny 5 za treść i 2 za ortografię. Obciach. Później zawsze
      trzy-naciągnięte, pani miała miękkie serce. Rozumiem, że dysortografik nie może
      robić korekty w wydawnictwie, nie może byc tłumaczem czy sekretarką, ale
      dlaczego nie ma prawa zostać lekarzem, muzykiem czy nawet dziennikarzem!? A do
      uprawiania tych zawodów konieczna jest matura, bez niej do Akademii Muzycznej
      nie przyjmą nawet geniusza . Poczytaj trochę o dysleksji, może książkę profesor
      Bogdanowicz?
      Pozdrawiam!
      • poomerang Podtrzymuję - - - - - zawrotna kariera 11.05.02, 23:41
        Przede wszystkim nie odpowiadasz na pytanie, tylko pytlujesz swoje
        dyslektyczne matry. Typowa gadka, którą słyszy się wszędzie - jak
        ktoś może nas, biednych dyslektyków, nie żałować?!
        Napisałem wyraźnie: Niech sobie taki dyslektyk będzie uznawany
        za chorego. Niech będzie. Po co mnie przekonujesz?

        Ja pytam o coś innego: dlaczego tylko dysleksja zasłużyła sobie
        na takie względy. Dlaczego nie uznaje się za chorobę tysiąca
        innych takich samych przypadłości i nie daje się papierów - na
        geografię, na języki... O właśnie! Przecież teraz wszędzie są
        egzaminy z języków. Nieumienie języka obcego zamyka dziś drogę
        takim jak Ty w 1977. Dlaczego nie ma papieru, że wolno nie umieć
        języka? Dlaczego pracodawcy wymagają tej informacji w CV? Dlaczego
        nikogo nie rusza, że poniża się ludzi nie mających w mózgu
        - nie z ich winy - predyspozycji do języków?

        Nie dopuszczasz poniżania kogoś, kto nie umie ortografii
        (słusznie, każde poniżanie jest złe), ale jeśli będą poniżać
        kogoś, kto jest np. niezaradny życiowo, to już nie Twój problem,
        bo Ty jesteś Dyslektykiem, tak? Dyslektyka nie wolno poniżać,
        bo nie jest durny, tak? To ci dopiero! Według mnie nie tylko
        dyslektyka nie wolno poniżać! Durnego też nie wolno!

        Kolejna mantra: "teraz, kiedy już tyle wiemy o dysleksji"...
        No właśnie. A o wyżej wymienionych przypadłościach (dysfiskalia,
        dyspunktualia itp.) nie wiemy. Kwestia czasu i interesów. Ale
        to nie znaczy, że nie istnieją. Jeśli o mnie chodzi, to jestem
        przekonany, że usterka na ortografię i usterka na języki
        istnieją dokładniutko tak samo.

        Wreszcie jeśli chodzi o zawrotną karierę, to wystarczy posłuchać
        dyskusji wśród dzieci, gdzie "taki dyslektyk to ma dobrze!",
        a papier na dysleksję uchodzi za dobro luksusowe, oznakę statusu
        i szpan.

        Pozdrawiam
        • evaww Re: Podtrzymuję - - - - - zawrotna kariera 12.05.02, 11:30
          Akurat w nauce języków obcych dysleksja przeszkadza. Zaburzenia kierunku i
          czasu to przypadek "ciężkiej dysleksji", szczęśliwie mnie nie dotyczy. Ale
          miałam ucznia, świetnie myślącego logicznie, z głową pełną orginalnych
          pomysłów, który spóźniał się na każdą lekcję i potrafił się zgubić (w 6kl.) na
          osiedlu, na którym mieszkał od dziecka. Zapewne są jeszcze niezbadane
          dysfunkcje, ale droga jest otwarta, może się tym zajmiesz? Czy dlatego, że nie
          ma lekarstwa na raka lekarze powinni przestać operować wyrostek robaczkowy!?
          Komentarze dzieci mogą być oczywiście okrutne, ale dla Ciebie to takie
          autorytety moralne? Może to Ty powinieneś kształtować pogląd na świat
          małolatów, a nie wsłuchiwać się nabożnie w ich żale? Ważne jest, aby rodzice
          uwierzyli w istnienie dysleksji, bo bez ich zgody nikt nie przebada dzieci.
          Zapewniam, że mimo Twoich lęków, mnóstwo dzieci nie ma orzeczeń i dysleksje nie
          zrobiła aż takiej "kariery". Otrzymanie orzeczenia nie jest takie proste,
          oprócz badań o których nie mam pojęcia psycholog robi test na inteligencję i
          przepytuje z zasad ortograficznych. Badanie trwa kilka godzin, nigdy nie jest
          zakończone po pierwszym spotkaniu, czasem trwa to kilka lat. Wyluzuj.
          Pozdrawiam
          • poomerang Re: 12.05.02, 16:55

            evaww napisał(a):

            > Akurat w nauce języków obcych dysleksja przeszkadza.



            Sama dajesz najlepsze dowody na to, jak atrakcyjnym orężem jest słowo
            dysleksja. Ja o braku predyspozycji do języka, a Ty zaraz zawężasz
            problem do dyslektyków, jakby poza tym zaczarowanym kręgiem problem
            nie był wart uwagi. Jakby tylko dyslektyk miał prawo być cierpiący
            z tego powodu, a taki, co umie ortografię, a "tylko" język mu
            nie wchodzi, był nieważny.
            Jak napiszę, że na świecie są głodni, to gotowaś pewnie odpowiedzieć,
            że rzeczywiście dyslektyk może odczuwać głód.

            Nie chodzi mi o to, w czym jeszcze dysleksja przeszkadza. Niech ona
            nawet przeszkadza w wiązaniu butów. Próbuję zwrócić uwagę na to, że
            poza dyslektykami istnieją inni ludzie, których mózgi w niektórych
            obszarach sobie nie radzą. Że są dyskryminowani. Że są na straconej
            pozycji na rynku pracy. Że ZUS nie dyskutuje, jak taki nie dopilnuje
            terminu. Że są rolowani kruczkami prawnymi, których nie są w stanie
            pojąć. Ale takich ludzi Ty każdą swoją odpowiedzią podświadomie
            próbujesz wyrzucić poza nawias dyskusji, wszelką uwagę rezerwując
            dla dyslektyków. Biedny dyslektyk, języka nie umie. Ja też nie umiem,
            chociaż na jego naukę poświęciłem wiele lat i wysiłku. Uznasz mnie
            za tumana tylko dlatego, że nie mam problemów z ortografią?

            A próbuję na to wszystko zwrócić uwagę, bo mimo Twoich sugestii,
            bym się zajął badaniem dysfunkcji, niestety, nie dam rady, chociażby
            z powodu braku odpowiedniego wykształcenia. Ale szczerze mówiąc
            liczę na to, że trafi na to forum ktoś, kto byłby w stanie się tym
            zająć, i komu spodoba się ten pomysł. W końcu pomysł dysleksji
            też nie od razu był oczywisty. Może taka podpowiedź stanie się
            początkiem nowej dziedziny psychologii (oczywiście odradzam
            zajmowanie się brakiem predyspozycji do wypełniania PIT-ów,
            bo taka choroba nigdy nie ujrzy światła dziennego; nawet, gdyby
            była śmiertelna).

            Pozdrawiam
            • evaww Re: 12.05.02, 19:06
              poomerang napisał(a):

              >
              > evaww napisał(a):
              >
              > > Akurat w nauce języków obcych dysleksja przeszkadza.
              >
              >
              >
              > Sama dajesz najlepsze dowody na to, jak atrakcyjnym orężem jest słowo
              > dysleksja. Ja o braku predyspozycji do języka, a Ty zaraz zawężasz
              > problem do dyslektyków, jakby poza tym zaczarowanym kręgiem problem
              > nie był wart uwagi. Jakby tylko dyslektyk miał prawo być cierpiący
              > z tego powodu, a taki, co umie ortografię, a "tylko" język mu
              > nie wchodzi, był nieważny.
              > Jak napiszę, że na świecie są głodni, to gotowaś pewnie odpowiedzieć,
              > że rzeczywiście dyslektyk może odczuwać głód.
              >
              > Nie chodzi mi o to, w czym jeszcze dysleksja przeszkadza. Niech ona
              > nawet przeszkadza w wiązaniu butów. Próbuję zwrócić uwagę na to, że
              > poza dyslektykami istnieją inni ludzie, których mózgi w niektórych
              > obszarach sobie nie radzą. Że są dyskryminowani. Że są na straconej
              > pozycji na rynku pracy. Że ZUS nie dyskutuje, jak taki nie dopilnuje
              > terminu. Że są rolowani kruczkami prawnymi, których nie są w stanie
              > pojąć. Ale takich ludzi Ty każdą swoją odpowiedzią podświadomie
              > próbujesz wyrzucić poza nawias dyskusji, wszelką uwagę rezerwując
              > dla dyslektyków. Biedny dyslektyk, języka nie umie. Ja też nie umiem,
              > chociaż na jego naukę poświęciłem wiele lat i wysiłku. Uznasz mnie
              > za tumana tylko dlatego, że nie mam problemów z ortografią?
              >
              > A próbuję na to wszystko zwrócić uwagę, bo mimo Twoich sugestii,
              > bym się zajął badaniem dysfunkcji, niestety, nie dam rady, chociażby
              > z powodu braku odpowiedniego wykształcenia. Ale szczerze mówiąc
              > liczę na to, że trafi na to forum ktoś, kto byłby w stanie się tym
              > zająć, i komu spodoba się ten pomysł. W końcu pomysł dysleksji
              > też nie od razu był oczywisty. Może taka podpowiedź stanie się
              > początkiem nowej dziedziny psychologii (oczywiście odradzam
              > zajmowanie się brakiem predyspozycji do wypełniania PIT-ów,
              > bo taka choroba nigdy nie ujrzy światła dziennego; nawet, gdyby
              > była śmiertelna).
              >
              > Pozdrawiam
              Nie chcę dyslektów ze wszystkiego tłumaczyć, ale dać im szansę w tym, w czym mogą
              być dobrzy! I chciałabym, aby to była norma. Nie jest ich winą, że w Polsce nie
              ma specjalisty od dyskalkuli i innych kłopotów. Ale o ile praca w zawodzie ,
              gdzie konieczna jest znajomość języka obcego nie jest obowiązkowa, o tyle nauka
              do 18 roku życia jest! Nikt nie zmusza łamagi do udziału w olimpiadzie, a młody
              człowiek pragnący studiować leśnictwo musi zdawać maturę!

              Co do zawężania problemu. Dysleksja to szerokie pojęcie, czy chcesz, czy nie. Ma
              różne postacie. I porafi przeszkadzać całe życie. Nie wściekaj się, nie masz
              czego dyslektykom zazdrość.

              Na rynku pracy nie będą przed Tobą. W świecie dorosłych nie ma taryfy ulgowej.
              Ale o dzieci trzeba dbać! I egzekwować od nich wiedzę i umiejętności zgodnie z
              ich talentami. Brak zrozumienia tekstu czytanego zwykle zniechęca dzieci do
              jakiegokolwiek wysiłku. Potrzebują wsparcia! Bo w innym razie ukończą szkołę jako
              analfabeci.
              PIT-a nikt nie musi wypełniać osobiście, nie każdy musi czysto śpiewać i pływać
              motylkiem. Każdy musi chodzić do szkoły.

              Chyba mnie nie lubisz. Masz bardzo osobisty stosunek do dysleksji! Nadepnął Ci
              któryś dyslektyk na odcisk? Ja cenię Jacka Kuronia, Andersena, czasem czytam
              Wajraka. Czy są (byli) wrogami ludzkości?

              P.S.

              To nie złośliwość, ale d. bardzo przeszkadza w wiązaniu butów. I zapinaniu
              guzików.

              Pozdrawiam
              • poomerang Re: 12.05.02, 22:33
                Za ostro dzielisz świat.
                Dyslektyk to dla Ciebie młody człowiek pragnący studiować leśnictwo
                (a musi zdawać maturę!). I dlaczego nie ma prawa zostać lekarzem,
                muzykiem czy nawet dziennikarzem!?
                A nie uznawany oficjalnie dyspoliglota marzący o czymś tak, jak
                ten Twój dyslektyk? Taki nie wzrusza Cię zupełnie. Jego pragnienie
                kwitujesz słowami: "praca w zawodzie, gdzie konieczna jest znajomość
                języka obcego nie jest obowiązkowa" (równie dobrze mogłabyś to samo
                powiedzieć dyslektykowi o leśnictwie). A czy wiesz, że na niemal
                wszystkie kierunki studiów jest, był lub będzie egzamin wstępny
                z języka obcego? I potem, w czasie studiów, też. I jeśli ktoś jest
                noga z języków, to o spełnieniu marzeń może tylko pomarzyć.

                Właśnie takie postawy sprawiają, że mam tak nieprzychylny stosunek do
                tego, co się wyprawia z dysleksją. Programy nauczania dla dzieci
                dyslektycznych to fikcja, a o pomocy tylko się trąbi. Organizuje się
                akcje. Nagłaśnia się. Popularyzuje się książki profesor Bogdanowicz.
                Chodliwy temat dla mediów. A w praktyce mamy pozoranctwo polegające
                na tym, że dzieciom z papierem po prostu wolno popełniać błędy
                i tylko stawia się im wyższe oceny, np. piątkę, jak popełni siedem
                błędów. A to raczej nie zachęca do żadnego wysiłku, lecz bardziej
                wpędza w przekonanie, że uczyć się nie trzeba.
                Dzieci bez papieru (które też coś tam czują) widzą, że ich trud włożony
                w naukę jest mniej warty niż odpowiedni papier od cioci. Papier od cioci.
                Pozdrawiam
                • Gość: eva21 Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.02, 23:11
                  "Dyspoliglota "mnie wzrusza, ale nie wiem jak mu pomóc! I tyle. Wracam do
                  nieszczęsnego wyrostka-wolno lekarzom go operować? Mimo tylu chorób
                  nieuleczalnych? Chyba tak. Wolno i mi mówić dzieciakowi ,że "długi" piszemy
                  przez długie u, to z ogonkiem. A "krótki", przez ó krótkie. Może to brzmi
                  głupio, ale działa.
                  evaww-zapomniałam się zalogować
                  • poomerang Re: 14.05.02, 07:37
                    Trochę nie rozumiem Twojej retoryki. "Wolno Ci mówić dzieciakowi..."?
                    Oczywiście, że wolno, ale albo to jest argument z innej bajki, albo
                    mam rozumieć, że znowu rezerwujesz sobie pewien rodzaj pomocy wyłącznie
                    dla dyslektyków. Ja tak mówię dziecku niedyslektycznemu. To się nazywa
                    mnemotechnika i jest stosowane od zawsze. Mogłaś tak mówić również
                    przed wynalezieniem dysleksji.

                    Wracasz do wyrostka. Oczywiście, że wolno go operować, tylko że można
                    to zrobić dobrze i źle. Nikt nie operuje wyrostka sekatorem i pogrzebaczem.
                    O metodach wycinania "dyslektycznego wyrostka" napisałem szerzej trochę
                    niżej na tej stronie.
    • Gość: AC778K Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: 128.253.229.* 13.05.02, 04:02
      To nie zadna tam kariera, tylko w koncu stwierdzenie faktu, ze mozgi roznych ludzi moga pracowac roznie. I to
      nie jestoczywiscie zadna choroba, choc tak jest przedstawiane. Jak mawia moj przyjaciel-elektronik: mozgi
      dyslektykow/dysgrafikow sa inaczej "nawiniete" i daje zawsze mala, swietna ilustracje. Kazdy wie co to jest
      kalkulator. Otoz firma Hewlett-Packard (znana wyklym, smiertelnikom m. innymi z doskonalych drukarek) od lat
      produkuje znakomite kalkulatory, oparte o tzw. odwrotnej polskiej logice (Inverse Polish Logic- na poczatku
      myslalem, ze to jakas kpina ale nie, jak boga kocham, bez podtekstow, to tylko uznanie jednego z "produktow"
      polskiej szkoly logikii!- oczywiscie nie tej z bazaru), ktorych sposob dzialania zupelnie rozni sie od powszechnych
      kalkulatorow (w HP najpierw wprowadza sie liczby do dwoch pamieci a potem naciska klawisz dzialania, w
      WSZYSTKICH innych popularnych kalkulatorach: liczba - dzialanie - liczba - znak rownosci; zauwazmy, ze choc
      dzialanie HP wydaje sie dziwaczne, to dodatkowo wykonuje o jedna czynnosc mniej ). Oczywiscie i te i te daja
      ten sam wynik, choc inaczej do niego dochodza i nikt przytomny nie "wysmiewa" tych pierwszych za sposob ani
      tym bardziej nie kaze ich wyrzucic tylko dlatego, ze logika dzialania jst dla niego dziwaczna.
      Niestety, nasz system edukacyjny jest oparty na sztywnej zasadzie "poprawnosci dzialania " bez wiekszego
      zainteresowania "wynikiem", czyli raczej tym jak uczen rozwiazuje problem niz tym czy potrafi samodzielnie
      stawic czola nowym problemom - analogia do kalkulatorow jest bezposrednia.

      pozdrawiam Cie evaww. Ja dla odmiany wyladowalem na fizyce i tez mi tu dobrze, ale zal pozostal....
    • Gość: AC778K Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: 128.253.229.* 13.05.02, 04:12
      Wiesz co, poomeranq, moze rzeczywiscie masz racje. Dyslektycy sa bardzo zdolni w kierunkach scislych i
      artystycznych. Znam jednego wybitnego... spawacza (acetylen+luk elektryczny) niesamowicie lebski facet,
      szkola go "zalatwila" bo zrobila "glupa klasowego". Zostal spawaczem, bo sie nadal tylko do zawodowki. Polski
      nie stac na takie marnotrastwo talentow. A cwaniakow co maja lewe zaswiadczenia zycie szybciej niz pozniej
      zweryfikuje. Mysle, ze doczekamy sie czasow, kiedy nie bedzie ani "lewych" papierow dyslektycznych and
      lewych "rent".
    • poomerang Dyslektyk - jest czy nie jest niepełnosprawny? 13.05.02, 08:18
      Evaww wspomniała o łamagach, których nikt nie zmusza do udziału w
      olimpiadzie. Dyslektycy są zmuszani do startu w dyktandach z faworyzowanych
      pozycji. To tak, jakby w meczu koszykówki niektórzy zawodnicy mieli
      orzeczenie o trudności w trafianiu do kosza i w związku z tym każde ich
      trafienie liczyło się za dziesięć razy więcej punktów. Dyslektycy startują
      nie tylko w dyktandach, ale również w... konkursach ortograficznych, i to
      w jednej kategorii ze wszystkimi, ale na różnych prawach. Skoro są inne
      kryteria oceny, to powinny być osobne dyktanda, albo przynajmniej osobne
      kategorie. To nie jest kwestia segregacji rasowej - w sporcie też
      organizuje się osobne zawody dla niepełnosprawnych i jakoś nikt się
      nie obrusza. Tymczasem decydenci od dysleksji chcieliby równocześnie tę
      niepełnosprawność i wyeksponować, i zatuszować.

      Nie mam nic przeciwko temu, żeby dyslektykom w sposób szczególny pomagać
      w osiągnięciu sprawności (wariant A). Nie mam też nic przeciwko temu, żeby
      ortografię, a także języki, wyłączyć z egzaminów - maturalnych, wstępnych.
      Z tym że wyłączyć ogólnie, dla wszystkich (wariant B). Nie mam nawet nic
      przeciwko połączeniu obu wariantów! (A+B).
      Ale zdecydowanie mam coś przeciwko temu, by szanowni dobroczyńcy
      tworzyli fikcję i wybierali sobie z tych wariantów tylko to, co ich nic nie kosztuje.

      Oto jeszcze jeden z aspektów tej fikcji: zaistniała powszechna zgoda co do
      tego, że ortografia nie jest taka ważna, a jednak
      - wymaga się jej od dzieci niedyslektycznych z wysokim IQ
      - wymaga się jej od dzieci niedyslektycznych z niskim IQ
      Jak TYM dzieciom wytłumaczyć, dlaczego?
      • Gość: AC778K Re: Dyslektyk - jest czy nie jest niepełnosprawny? IP: 128.253.229.* 13.05.02, 15:29
        Tu sie z Toba calkowicie zgadzam. To fikcja, ale cala nasza szkola jest fikcyjna, bo stara sie z uporem maniaka
        stosowac stare, sredniowieczne zasady "pedagigoczno-dydaktyczne" do wspolczesnych wymogow.

        PS. Im wiecej sie czyta, tym mniej bledow ortograficznych sie robi. Ale trzeba czytac a nie BB ogladac 24h/24h.
    • Gość: RobertJ Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 13.05.02, 23:40
      Nieoczekiwana kariera dysleksji (a w zasadzie dysortografii) wiąże się z
      egzaminami. Cóż łatwiejszego niż załatwić sobie odpowiedni papierek i do końca
      nauki mieć święty sposób z ortografią. Niedawno pewien mój uczeń chcąc
      udowodnić mi swoją przypadłość napisał "gura". Uważał, że to zabawne. A tak
      swoją drogą; gdzie podziewają się owi dys... po skończonej szkole średniej? Ja
      tylko raz w życiu zetknąłem się pośrednio z taką osobą. Zresztą bardzo szybko
      ją nauczono jak powinna pisać.
      • evaww Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji 19.05.02, 17:30
        Jeśli jesteś nnauczycielem, to wiedza o dysleksji jest Twoim obowiązkiem
        zawodowym. Tu nie ma miejsca na jakieś "widzimisię"!
        Fakt, że ktoś "załatwia" sobie fałszywe świadectwo maturalne, nie jest podstawą
        aby wszystkie inne dyplomy uznać za kupione.
        Po skończonej szkole średniej dys... są wszędzie, jeśli trudno ich rozpoznać, to
        najlepszy dowód na to, że można z dys... fukcjonować, nie będąc zagrożeniem dla
        ludzkości.

        Gość portalu: RobertJ napisał(a):

        > Nieoczekiwana kariera dysleksji (a w zasadzie dysortografii) wiąże się z
        > egzaminami. Cóż łatwiejszego niż załatwić sobie odpowiedni papierek i do końca
        > nauki mieć święty sposób z ortografią. Niedawno pewien mój uczeń chcąc
        > udowodnić mi swoją przypadłość napisał "gura". Uważał, że to zabawne. A tak
        > swoją drogą; gdzie podziewają się owi dys... po skończonej szkole średniej? Ja
        > tylko raz w życiu zetknąłem się pośrednio z taką osobą. Zresztą bardzo szybko
        > ją nauczono jak powinna pisać.

        • Gość: red Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: *.fish.ar.szczecin.pl 20.05.02, 17:38
          Tylko że 3/4 dyslektyków to normalni oszuści którym rodzice "właściwy" papierek
          załatwili.
          • Gość: asia Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.05.02, 19:44
            Z ogromną ciekawościa czytam to, co napisaliście. I powiem szczerze,że nie mam
            zdania na ten temat. Mój syn, obecnie student został zakwalifikowany w siódmej
            klasie szkoły podstawowej do grona dyslektyków. Zawsze bardzo pilnowałam, żeby
            poznał wszelkie reguły ortograficzne i naprawdę je znał. A jednak robił błędy.
            Były to czasy, kiedy o tym problemie niewiele się mówiło, bardzo długo nie
            wiedziałam, że jest coś takiego, co się nazywa dysleksją. Nauczyciele też
            niewiele o tym wiedzieli i to niestety, było przyczyną wielu stresów (np. miał
            obniżane stopnie z klasówek z matematyki za błędy ortograficzne (sic!). Chłopak
            bardzo dużo czytał, wydawało mi się, że w takiej sytuacji pewne wyrazy, z
            którymi spotykał się non stop powinny mu się utrwalić. "Jak się pisze żaba?" -
            pytałam."No, oczywiście przez ż" - odpowiadał. "to dlaczego napisałeś przez
            rz?", "Ja tak napisałem? To niemożliwe!". Zdawał do liceum jako dyslektyk, a
            więc jako ten "uprzywilejowany". Egzamin był bardzo trudny - to było renomowane
            liceum społeczne, do którego dostać się nie było łatwo. Zdał na 2 pozycji.
            Gdyby nie miał zaświadczenia i tak by się dostał. W tej szkole spotkał
            wspaniałych nauczycieli. Spędził cztery lata w przyjaznej atmosferze, wyciszył
            się, uspokoił. Maturę zdawał bez żadnego zaświadczenia - nie było potrzebne,
            już nie robi błędów. I co mam o tym myśleć?
        • Gość: Sabrina Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.05.02, 19:36
          Mam w klasie dyslektyka. Zresztą niejednego.
          14 maja była humanistyczna część egzaminu gimnazjalnego z języka polskiego. W
          teście Mensy wyszło mi, że mam IQ ok 140, poza tym nie mam żadnych problemów z
          ortografią. W szkole z wszystkich przedmiotów humanistycznych poza WOSem
          (polski, angielski, niemiecki, historia, sztuka) będę miała na świadectwie
          oceny celujące. Egzamin sam w sobie źle mi nie poszedł. Ale rozbroiło mnie
          jedno. Do rozwiązania mieliśmy test, na który skladało się 20 zadań zamkniętych
          i zadania otwarte, w tym rozprawka i notatka do kroniki. W ciągu tych 2 godzin
          ledwie zdążyłam się wyrobić. Jestem pewna, ze w tym pośpiechu narobiłam mnóstwo
          błędów stylistycznych, gramatycznych i może nawet ortograficznych. Poczas gdy
          mój kolega, który ma odpowiedni papierek o dysleksji pisał sobie o godznikę
          dłużej. I mi zostaną wzięte pod uwagę błędy ortograficzne, natomiast jemu -
          NIE! I co, jeśli się okaże, ze będzie miał wyższy wynik ode mnie, tylko
          dlatego, że ja w pośpiechu mogłam napisać "mażenie" [bez aluzji;)]? To znaczy,
          że jest lepszy z polskiego ode mnie, chociaż on ma piątki a ja szóstki? Do bani
          z takim systemem.
          Natomiast osoba, która byłaby chora, na wspomniane "notoryczne spóźnianie" nie
          zostalaby w ogóle do takiego egzaminu dopuszczona, jak każdy inny, kóry się
          spóźni.
          To jest własnie sprawiedliwość odnośnie dyslektyków. Nie każda osoba będąca
          dyslektykiem jest geniuszem. Einstein akurat był.
          • poomerang Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji 20.05.02, 20:57
            evaww napisał(a):

            > Nadepnął Ci któryś dyslektyk na odcisk? Ja cenię Jacka Kuronia, Andersena,


            Gość portalu: Sabrina napisał(a):

            > To jest własnie sprawiedliwość odnośnie dyslektyków. Nie każda osoba będąca
            > dyslektykiem jest geniuszem. Einstein akurat był.



            Z tym Einsteinem, Andersenem i kilkoma innymi to ja mam poważne wątpliwości. Jak
            można stwierdzić, że Andersen był dyslektykiem? (domyślam się, że chodzi o Hansa
            Christiana, a nie Artura). Umarł przed wynalezieniem dysleksji. Nie pamiętam może
            dat, ale wyczuwam, że ktoś tu coś naciąga
            • evaww Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji 21.05.02, 10:27
              Podobnie jak nie każdy daltonista! Lecz o ile można bez szkody dla "kariery
              szkolnej" być daltonistą czy zwyczajnie niemuzykalnym i w to każdy Ci łatwo
              uwierzy, o tyle dysleksja bardzo przeszkadza, a bez pomocy i diagnozy w
              odpowiednim czasie może i uniemożliwić naukę.
              Moją córkę do poradni wysłała pani z przedszkola. Sama jestem po studiach
              nauczycielskich, ale wtedy nic nie zauważyłam u własnego dziecka. (Bo i
              niewiele o tym wiedziałam.) Okazało się, że córka jest lewooczna i praworęczna,
              czyli ma lateralizację skrzyżowaną. I to może skutkować kłopotami w czytaniu i
              pisaniu. Dostałam zestaw ćwiczeń rysunkowych, dzięki którym dziecko miało
              poradzić sobie z kierunkiem pisma itp. Trafiła mi się szczęśliwie mądra
              przedszkolanka.I pilna córka. Rysowała sumiennie, przez kalklę, nieskończenie
              wiele esów-floresów. Doszłam do wprawy i sama przygotowywałam jej ćwiczenia,
              np: rysowałam,jeden pod drugim jednakowe kwadraty i dzieliłam je na cztery
              części.Jedą część (np. prawą górną )zamalowywałam. Córka miała za zadanie w
              pozostałych kwadratach zamalować tą samą część. Nawet nie wiecie, jakie to było
              dla niej trudne! Prawo-lewo, góra-dół, potem:p-b, d-g, wschód-zachód, nie do
              zrobienia. Ale jest uparta i ambitna. Czytać uczyła się dłużej od pozostałych
              dzieci, ale nie ma z tym kłopotów, lubi czytać i to nie tylko Sapkowskiego czy
              Tolkiena(teraz to wszyscy czytają) ale i Szekspira.Dała sobie radę. Jest w
              przyzwoitym liceum.
              Obawiam się, że gdyby pomoc nie nadeszła w odpowiednim momencie, dziecko byłoby
              skazane na dużo więcej klęsk. Ważna też jest praca. Mam świadomość, że syn w
              podobnej sytuacji odpuściłby sobie jakikolwiek wysiłek, taki typ.
              Teraz nie mogę zmusić córki do kolejnej wizyty w poradni, powinna iść na
              kontrolne badanie. Może odczuła niechęć otoczenia? Nie zdawałam sobie sprawy,
              że dysleksja to taki drażliwy temat. Młoda potrafi teraz napisać wypracowanie
              bez błędów, ale jednocześnie może zrobić ich kilka w temacie lekcji. Na jej
              błędy nie ma reguły.
              Co do Andersena, diagnoza nie moja, czy naciągana????
          • Gość: Tomato Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji IP: 62.200.126.* 21.05.02, 11:09
            hej czemu martwisz sie o innych a nie o siebie? ja jestem dyslektykiem i nie
            uwazam zeby bledy ortograficzne mialyby mi przeszkodzic w karierze. co prawda
            na maturze nie mialem zadnego zaswiadczenia ale na pewno byloby mi latwiej
            gdybym je mial. I matura z jezyka polskiego byla dla mnie tylko testem ktory
            byl dla mnie przepustka na studia. I w ogle jestem za tym zeby matura z jezyka
            polskiego ani z matematyki nie byla obowiazkowa. Niech kazdy wybierze sobie dwa
            przedmioty i z nich zdaje mature. Nie rozumiem czemu przez jezyk polski mam
            miec zablokowana droge do kariery chociaz i tak go nie urzywam, bo panstwo
            zatroszczylo sie o mature z jezyka polskiego ale po studiach bylem pol roku
            bezrobotny i musialem poszukac pracy za granica. Ja jestem patriota ale to
            trzeba czuc a nie zmuszac mnie do znajomosci historii literatury chociaz wole
            zajmowac sie fizyka.
            • evaww Re: Dlaczego?! - - - - - ta zawrotna kariera dysleksji 22.05.02, 08:56
              Kończę, chyba teraz ja mam zbyt emocjonalny stosunek do tej dyskusji. Przyjęłam
              do wiadomości, że:
              1. Nie każdy wierzy w istnienie dysleksji. Może trzeba zobaczyć, aby uwierzyć?!
              2. Wielu uważa orzeczenia z poradni za sfałszowane.
              3. Inne kryteria oceny dzieci z dysfunkcjami budzą kontrowersje.
              4. Wśród dys... wielu daje sobie radę i ma w nosie nowe przepisy egzaminacyjne
              (na poziomach do matury włącznie).

              A ja nie zmieniam swych przekonań. Czuję się mniejszością. Cześć.
    • poomerang Re: Dlaczego?! - - - ta zawrotna kariera dysleksji 12.07.02, 22:45
      Temat wraca jak bumerang:
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=2405668&a=2405668

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka