Gość: Majka :) IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 19:57 Czyżby w Warszawie skończył się nabór? Od rana cisza na forum :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: km Po naborze !!! IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 11.07.02, 22:37 W Warszawie w znanych mi liceach "z górnej półki" już od poniedziałku 8.07 jest po naborze. W szkole ucichł telefon - praktycznie nawet nie ma nawet przypadkowych telefonów: czy przypadkiem nie zostało jedno miejsce? Znajomi przestali prosić o radę... To wszystko świadczy, że już po NABORZE !!! Pozdrawiam serdecznie Krzysztof Mirowski dyrektor LXVII LO Warszawa dyrmir@ids.pl Ps. Też mnie korciło od rana, aby założyć wątek na ten temat :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka :) Re: Po naborze !!! IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 23:13 Życzę więc ODPOCZYNKU :-))) Miłych wakacji (o ile dyrektorzy takie miewają :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec_g Co dalej (tzn. jaki nabór na studia od 2005) ? IP: *.chello.pl 11.07.02, 23:30 Jeśli Pan jeszcze nie wyjechał na wakacje, to mam krótką prośbę. Niech Pan w skrócie opisze co czeka tych szczęśliwych, świeżo upieczonych, licealistów za 3 lata. Czy będzie tylko matura, czy matura i egzaminy wstępne? Jeśli rekrutacja na studia będzie podobna do tej obecnej do liceów, to nie warto zaprzątać sobie głowy zadaniami jakie były na egzaminach wstępnych. I jeszcze jedno - jak sobie poradzili absolwenci Pana szkoły w tym roku? Podobno wszyscy zdawali nową maturę. Czy szkoły wyższe ją honorowały? Pozdrawiam Ojciec gimnazjalisty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: km Re: Co dalej (tzn. jaki nabór na studia od 2005) IP: *.wawpie.ext.ids.pl 12.07.02, 10:47 Rzeczywiście w tym roku wszyscy absolwenci LXVII LO w Warszawie zdawali nową maturę - i WSZYSCY ZDALI. Nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi dotyczącymi rekrutacji na studia, ale chyba wszyscy musieli na swoje kierunki zdawać egzaminy wstępne (praktycznie wszyscy próbowali na kilka "obleganych" kierunków). Jak będzie wyglądała matura i rekrutacja na studia w 2005 r - sam chciałbym coś wiedzieć, Na razie żadnych decyzji, ani nawet oficjalnych informacji w tej sprawie nie ma.... Zyczę miłych wakacji - pozdrawiam sedecznie Krzysztof Mirowski dyrektor LXVII LO Warszawa dyrmir@ids.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec_g Re: Co dalej (tzn. jaki nabór na studia od 2005) IP: *.chello.pl 12.07.02, 12:05 Gość portalu: km napisał(a): > Rzeczywiście w tym roku wszyscy absolwenci LXVII LO w Warszawie zdawali nową > maturę - i WSZYSCY ZDALI. Nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi dotyczącymi > rekrutacji na studia, ale chyba wszyscy musieli na swoje kierunki zdawać egzami > ny > wstępne (praktycznie wszyscy próbowali na kilka "obleganych" kierunków). Gratuluję 100% zdawalności matury w LXVII LO w Warszawie! Jeśli "nowi" maturzyści zdawali wszędzie egzaminy wstępne, to oznacza to, że uczelnie, mimo wcześniejszych deklaracji (za min. Handtkego i Wittbrodta), nie otworzyły się na nich. Szkoda. > Jak będzie wyglądała matura i rekrutacja na studia w 2005 r - sam chciałbym coś > > wiedzieć, Na razie żadnych decyzji, ani nawet oficjalnych informacji w tej > sprawie nie ma.... W zasadzie min. Łybacka na początku oświadczyła, że tylko przesuwa termin wdrożenia nowej matury tak, żeby jako pierwszy zdawał ją rocznik 1986. Chyba że się coś po cichu zmieniło. Ale nie sądzę, bo kto zaprzątałby sobie teraz głowę tym co będzie za 3 lata, jak jest tyle bieżących problemów. > Zyczę miłych wakacji - pozdrawiam sedecznie Panu również życzę udanego wypoczynku i dziękuję za wszystkie informacje. Ojciec gimnazjalisty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: Po naborze !!! IP: *.fuw.edu.pl 12.07.02, 09:53 Gość portalu: km napisał(a): > W Warszawie w znanych mi liceach "z górnej półki" już od poniedziałku 8.07 jest > > po naborze. Czy w takim razie może Pan w przybliżeniu podać koszt naboru tych 60 uczniów do Pana szkoły? (Pomnożymy to przez 10000 i będziemy mieli pierwsze przybliżenie do faktycznej ceny tego zamieszania zapłaconej po stronie szkół.) Tylko błagam, niech Pan nie pisze, że Pan i komisje pracowaliście w ramach etatów, więc to nic nie kosztowało (jak to celnie wypunktowała kiedyś Majka). Skoro w ramach etatów pracowano nad rekrutacją, to nie pracowano nad innymi, bardziej istotnymi dla poziomu szkoły sprawami - nie samokształcono się, nie studiowano oferty dwudziestu różnych podręczników czy choćby nie regenerowano sił do pracy w nowym roku. Pozdrawiam serdecznie Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: km koszty naboru IP: *.wawpie.ext.ids.pl 12.07.02, 12:07 Zacznę od zasadniczej deklaracji: JESTEM ZA POZOSTAWIEM W PRZYSZŁOŚCI KANDYDATOM PEŁNEGO PRAWA WYBORU SZKÓŁ (bez ograniczeń liczby) JESTEM ZA USPRAWNIENIEM REKRUTACJI (np. przez centralny system komputerowy). Tegoroczna rekrutacja, jak każda poprzednia, wiązała się z kosztami dwojakiego rodzaju: RZECZOWE (opłaty związane z prezentacjami, zakup materiałów biurowych, druk materiałów informacyjnych, druk (xero) dokumentów związanych z rekrutacją: podania, potwierdzenia woli itp., opłaty za telefon) - szacunkowo wyniosło to 2000 - 3000 zł. Przy innej organizacji rekrutacji ta część kosztów uległaby jedynie bardzo nieznacznemu zmiejszeniu (o rzędu 10%), gdyż zasadnicze koszty w tej grupie są związane z faktem funkcjonowania szkoły w dużym mieście i dużą liczbą potencjalnych kandydatów. (Prezentacje szkół w formie profesjonalnych targów EXPO XXI) i rozprowadzaniem bezpłatnych materiałów informacyjnych w olbrzymich ilościach (6000 informatorów). Przypuszczam, że koszty te są nawet nieporównywalne w Warszawie, gdyż inne szkoły mogły prowadzić akcję informacyjną w innej skali (taniej = mniej ulotek; drożej = kolorowe foldery). Te koszty zależą także od "popularności szkoły" (niezależnie od jej przyczyn). OSOBOWE. Wydatki bezpośrednie wyniosły 0 - z prostego powodu: szkoła nie ma środków na ten cel (mówię o kosztach jako wydatkach bezpośrednich, a nie o pracy). Pracę administracji udało się tak zorganizować, że obyło się bez nadgodzin (dotyczy to zarówno okresu składania podań jak i kopii dokumentów i wreszcie samych oryginałów), nakłąd pracy w przeliczeniu szacuję na ok 30 dniówek. Już po zakończeniu roku szkolnego od 24 czerwca do 5 lipca nauczyciele (Komisja rekrutacyjna, ok. 10 osób) poświęciła na rekrutację ok. 250 godzin, bez dodatkowego wynagrodzenia. Podane zaangażowanie czasowe byłoby oczywiście mniejsze przy mniejszej liczbie kandydatów. Przy centralnej rekrutacji nakład pracy w szkole byłby oczywiście zdecydowanie mniejszy (zależnie od wersji, czy kandydaci składają dokumenty w jednym wybranym liceum, ze wskazaniem pozostałych, czy w gimnazjum, czy w innym zewnętrznym organie). Ale nawet centralna rekrutacja wymagałaby czasu i to w przeliczeniu na jednego kandydata większego niż obecnie w jednej szkole. (Schematycznie: Obecnie 1 uczeń w każdej szkole wymaga nakładu pracy np. 20 minut i to się powtarza w np 10 szkołach. Przy centralnej rekrutacji na każdego ucznia przypadłoby 40 minut). Jeżeli kogoś dziwi podany czas na ucznia to proszę uwzględnić, że obejmuje on potwierdzenie kopii dokumentów, przyjęcie dokumentów, przygotowanie danych do wprowadzania do komputera, wprowadzanie danych do komputera, przygotowanie wydruków i ich sprawdzenie pod względem merytorycznym, wywieszenie list i ich wielokrotne weryfikowanie (lista rezerwowa), telefonowanie do "list rezerwowych" i wiele innych. Przy centralnej rekrutacji wzrosłaby ilość danych wprowadzanych do komputera (co oczywiste spis szkół w odpowiedniej kolejności, ale także więcej "danych" w związku z różną specyfiką szkół" - dla niektórych szkół ważna będzie ocena z geografii, a dla innych nie). Chciałbym zwrócić uwagę, że przy tradycyjnej rekrutacji (egzaminy pisemne z 2-3 przedmiotów + egzaminy/rozmowy ustne) nawet przy mniejszej liczbie kandydatów nakład pracy w szkole był też bardzo duży (przeprowadzenie egzaminów, sprawdzanie + cała praca dokumentacyjna). Pozdrawiam serdecznie Krzysztof Mirowski dyrektor LXVII LO WArszawa dyrmir@ids.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: koszty naboru IP: *.fuw.edu.pl 12.07.02, 13:59 Bardzo dziękuję za rzetelnie wykonane zadanie :-) Podsumowując: koszty osobowe, finansowane z etatów wyniosły u Pana 1,3 etatu miesięcznego czyli z obciążeniami w granicach 2,500 zł. W skali kraju (przybliżając grubo, bo szkoła jest nietypowa - mała, rekrutację zakończyła szybko i bez przedłużających się dogrywek) daje to ok. 25 mln po stronie kosztów osobowych w szkołach. Przyjmując za trafne (moim zdaniem grubo przesadzone!) Pana oszacowanie czasu pracy przy rekrutacji centralnej, otrzymujemy 1/6 tej kwoty, a więc róznica w cenie ponad 20 milionów. To tylko koszty pracy, nie licząc kosztów (i strat!) poniesionych po stronie rodziców. Myślę, że takie kwoty (tego rzędu wielkości) trzeba mieć na uwadze rozważając celowość sytemu rekrutacji centralnej. Sadzę, że decyzja i ogłoszenie przetargu na ten system powinny być podjete jeszcze w czasie wakacji. Do nowego systemu muszą się dostosować szkoły (także gimanazja, gdyby to one bezpośrednio miały kierować do systemu dane o dokonaniach kandydatów). Wymagana by też pewnie była pewna prawna standaryzacja pozycji "konkursy i inne osiagnięcia", tak by ten fragment kryteriów był łatwo przyswajalny dla systemu. Pozdrawiam seredcznie, Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: km Re: koszty naboru IP: *.wawpie.ext.ids.pl 12.07.02, 15:33 Przypuszczam, że wyliczone oszczędności są nieco na wyrost, ponieważ: 1. Nie obejmują kosztów przygotowania i WDROŻENIA systemu w tysiącach szkół, które będą do niego wprowadzać dane (nie zależnie od tego czy to gimnazja czy licea). Pewne doświadczenie z podobnym systemem mają licea, w ramach przygotowań nowej matury: szkoły przekazywały do OKE dane o uczniach i ich wyborach (przedmioty maturalne, deklarowane poziomy egzaminów, certyfikaty, olimpiady itp) na dyskietkach w jednolitym programie (buło to jeszcze na etapie próbnej matury, która się odbywała wszędzie). Nie wiem czy analogicznie dane o uczniach gimnazjów nie są przekazywane do OKE w celu druku zaświadczeń o egzaminach. 2. Oszczędności powstaną tylko tam, gdzie kandydaci skłądali i mogą składać wiele podań. Ta sytuacja istnieje w dużuch miastach. W małych ośrodkach, gdzie są 2-3 licea taki system mało uprości i mało oszczędzi kosztów - co oczywiśnie nie oznacza, że nie warto go tam wprowadzić. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof Mirowski dyrektor LXVII LO Warszawa dyrmir@ids.pl Ps. Taki system, nawet jeżeli będzie obejmował całe miasto (np Warszawę) musi dawać możliwość ubiegania się o przyjęcie w innym mieście niż kończone gimnazjum (przyjąłem uczniów z Pruszkowa, Pistowa, a nawet Szczecina). Wiem, że uczniowie ci "na wszelki wypadek" składali także podania w miejscu zamieszkania. Tworzenie systemu ogólnopolskiego moim zdaniem jest dodatkową komplikacją, bo numer szkoły, podobnie jak nazwa (np Staszic) przestaje jednoznacznie określać szkołę. Ponadto pewne "zamieszanie" w systemie rekrutacji tworzą szkoły niepubliczne z własną, odrębną rekrutacją. Wiem, że w tym roku wielu kandydatów uczestniczyło w rekrutacji do szkół niepublicznych w kwietniu i maju, nawet wpłaciło tam wpisowe, ale swoją ostateczną decyzję uzależniło od wyniku rekrutacji do szkół publicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: koszty naboru IP: *.fuw.edu.pl 15.07.02, 10:16 Gość portalu: km napisał(a): > Przypuszczam, że wyliczone oszczędności są nieco na wyrost, ponieważ: > > 1. Nie obejmują kosztów przygotowania i WDROŻENIA systemu w tysiącach szkół, Tu może nie napisałem dość precyzyjnie: Te zaszczędzone środki to kwota, którą potencjalnie można przeznaczyć na system i wdrożenie. Moim zdaniem jest ona o całe rzędy wielkości za duża! Moje doświadczenia z "wdrożeniami" są koszmarne. Dlatego uważam, że najbardziej celowe jest rozpisanie przetargu na przyjazny, intuicyjny system nie wymagający "wdrożeń" (na poziomie użetkownika przygotowującego dane do systemu i odczytującego efekty działania). > szkoły przekazywały do OKE dane o uczniach i ich wyborach > (przedmioty maturalne, deklarowane poziomy egzaminów, certyfikaty, olimpiady it > p) > na dyskietkach w jednolitym programie (buło to jeszcze na etapie próbnej matury > , > która się odbywała wszędzie). Idealnie by było, gdyby niektórych danych nie trzeba było wprowadzać kilkakrotnie, ale by raz wprowadzone mogły być importowane do różnych systemów (vulkanowych także!). > 2. ... W małych ośrodkach, gdzie są 2-3 > licea taki system mało uprości i mało oszczędzi kosztów - co oczywiśnie nie > oznacza, że nie warto go tam wprowadzić. Uwaga słuszna. Kobnkluzja też! > Tworzenie > systemu ogólnopolskiego moim zdaniem jest dodatkową komplikacją, Ale ma wiekie zalety. Na przykład taką, że jest tylko jedno miejsce rozdziału, które może być łatwo przetestowane, a potem kontrolowane - zapewne celowe by było użycie kilku maszyn pracujących niezależnie. Myślę, że wiele osób odrzuca taką myśl, bo po prostu sobie tego nie wyobraża. Dlatego pozwolę sobie wstukać kilka słów dla laików (takich jak pani Dziezgowska czy redaktor Cieśliński). Dane o jednym uczniu i jego dokonaniach to raptem: 2 bajty (gimnazjum) + 4 bajty (pesel) + 22 bajty (oceny i inne*) = 28 bajtów. *zakładam, że każdy konkurs ma wskazany przedmiot wiodący plus ewentualnie poboczny i że konkursy, i inne, są kategoryzowane np. w 3 kategoriach zależnych od rangi; ocena plus informacja o 3 ewentualnych osiągnieciach z danego przedmiotu to tylko 1 bajt informacji! Dodatkowo informacja o "przywilejach" np. dla dzieci nauczycieli czy sierot. Typowe gimnazjum musi przesłać o wszystkich swoich uczniach ok. 2 kilobajtów danych. Dane o całym roczniku absolwentów w Polsce zmieszczą się na 10 dyskietkach! Dane o preferencjach kandydatów to podobna ilość informacji. Dane o algotytmach punktacji 10000 szkół/klas to kolejna, podobna porcja. W sumie informacja o wszystkich subtelnościach rekrutacji w Polsce nie zajmie więcej jak 50 MB informacji. Z czymś takim poradzi sobie nawet zupełnie muzealny pecet! (Namawiałbym raczej nie do korzystania z peceta, ale do zaimplementowania systemu w jakimś centrum informatycznym, np. w ICM-ie). Jeszcze słowo o algorytmie rekrytacji, bo włos mi się jeży na głowie gdy czytam o "turach", "etapach", kategoriach absolwentów i opłacie 10 zł od rekruta (to szanowny pioc!). Algorytm ideowo jest następujący: Do każdej szkoły/klasy wybiera się (zgodnie z algorytmem punktowania podanym przez szkołę) najpierw spośród tych, którzy wskazali ją jako pierwszą na swej liście (do limitu miejsc; w przypadku równej liczby punktów uwzględnia się przywileje i inne kryteria; w ostateczności losuje się). Tym którzy się znaleźli pod kreską "skraca się" listę preferencji (druga szkoła staje się pierwszą) i procedurę powtarza się od nowa (na wszystkich uczniach, także tych, którzy zmieścili się w pierwszej przymiarce). Potem to samo od nowa i znów od nowa. Uczeń, któremu wyczerpie się lista preferencji (lepiej by listy były na tyle długie, by żadna się nie wyczerpała!) spada na listę awaryjną, do rozdziału kuratoryjnego w sierpniu czy wrześniu. Procedura działa tak długo, aż nie będzie powodowała już żadnych "skróceń" list. Oznacza to, że każdy już gdzieś jest, lub że jest na liście awaryjnej. To tylko opis ideologii. Informatyk (na pewno każdy finalista olimpiady informatycznej) zrealizuje to samo trochę inaczej, ale znacznie szybciej. To już jednak technikalia. > bo numer szkoły, > podobnie jak nazwa (np Staszic) przestaje jednoznacznie określać szkołę. Wcześniej czy później dojrzejemy do systemu ogólnopolskiej numeracji szkół (do celów administracyjnych). Nie widzę powodu, by taki "PESEL" szkoły nie miałby być wprowadzony już teraz. > Ponadto pewne "zamieszanie" w systemie rekrutacji tworzą szkoły niepubliczne z > własną, odrębną rekrutacją. Oczywiście nie sposób komuś nakazać chodzenia do szkoły, nawet jeśli się do tego zdeklarował. Będą rezygnacje. Zniechęcać do nich może jedynie fakt, że po rezygnacji trudno wrócić lub wskoczyć tam gdzie się wcześniej nie zadeklarowało. To by było możliwe tylko w przypadku wolnych miejsc. Szkół prywatnych na razie nie jest wiele. Dlatego, jeśli w jakiejś klasie zamiast 30 uczniów rozpocznie naukę 28, to pewnie nie należy z tego powodu robić tragedii. Pozdrawiam serdecznie (i upoważniam każdego do dowolnego korzystania z wyżej nakreślonych myśli, traktując je jako cytat lub choćby jako własne :-)) Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: koszty naboru IP: 213.241.34.* 17.07.02, 18:49 Panowie! 1.Przypominam, że w Polsce obowiązuje ustawa o zamówieniach publicznych.Przetarg rozstrzygnąłby się gdzieś koło grudnia. 2.Każda szkoła ma swój numer NIP i REGON, które mogą łatwo być użyte do identyfikacji w systemie informatycznym.Co więcej, jakieś numery szkoły mają w systemie OKE i CKE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: koszty naboru IP: *.fuw.edu.pl 18.07.02, 09:12 Gość portalu: Zielicz napisał(a): > Panowie! > 1.Przypominam, że w Polsce obowiązuje ustawa o > zamówieniach publicznych.Przetarg rozstrzygnąłby się > gdzieś koło grudnia. Dlatego trzeba to zrobić już! Roboty dla programistów jest ledwie na kilka dni. Implementacja samego algorytmu to kilka godzin (na olimpiadzie nie dano by na to więcej niż dwie!) Jest jeszcze przygotowanie przyjaznych interfejsów do wprowadzania danych (3 rodzaje: kryteria szkół, preferencje uczniów, osiagnięcia uczniów), które przetwarzałyby je na pliki pre-wsadowe i konsolidator danych, robiący z nich właściwy plik wsadowy dla głównego programu. (Zresztą można to zrobić na kilka innych, równie porostych sposobów.) Potrzebny jest też generator danych przykładowych dla przetestowania systemu. Ten powinna przygotować firma niezależna od od twórców zasadniczego systemu. Pierwszy test praktyczny na "twardych" danych powinien się odbyć po ogłoszeniu wyników egzaminu próbnego. > 2.Każda szkoła ma swój numer NIP i REGON, które mogą > łatwo być użyte do identyfikacji w systemie > informatycznym.Co więcej, jakieś numery szkoły mają w > systemie OKE i CKE. A więc sprawa jest jeszcze prostsza niż myślałem. Dziękuję za informacje i pozdrawiam, Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: koszty naboru IP: 213.241.34.* 17.07.02, 18:43 Panie Dyrektorze! Pan ma ponoć doktorat ze ścisłej chemii. Korzystając z centralnego systemu rekrutacji uczeń będzie musiał(!) podać listę rankingową szkół do których sie wybiera. Bez tego żaden komputer nie pomoże. Co więcej, zasady rekrutacji (obliczania punktów) inne w każdej szkole też czynią ten system trudnym do zinformatyzowania. Moim zdaniem sprawna rerutacja(a nie katastrofa organizacyjna jak w tym roku) może funkcjonować wyłącznie w oparciu o wyniki uczciwie przeprowadzonego egzaminu pogimnazjalnego(zwłaszcza, że stosowna baza danych jest już w OKE) z ewentualnymi wagami dla poszczególnych części egzaminu w zależności od profilu.No i punkty za ściśle określone sukcesy w konkursach przedmiotowych, być może za niektóre certyfikaty językowe).Oceny ze świadectw są absolutnie nieporównywalne i nie powinny być brane pod uwagę. Przecież dlatego właśnie ,na Boga, wprowadzono egzaminy zewnętrzne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: koszty naboru IP: *.fuw.edu.pl 18.07.02, 09:32 Gość portalu: Zielicz napisał(a): > Korzystając z > centralnego systemu rekrutacji uczeń będzie musiał(!) > podać listę rankingową szkół do których sie wybiera. Bez > tego żaden komputer nie pomoże. Co więcej, zasady > rekrutacji (obliczania punktów) inne w każdej szkole też > czynią ten system trudnym do zinformatyzowania. Myli się Pan! Jeśli miał Pan jakiegoś ucznia, który startował w olimpiadzie informatycznej, to proszę go zapytać, czy to rzeczywiście jest jakakolwiek trudność informatyczna. > Moim zdaniem sprawna rerutacja...może funkcjonować wyłącznie > w oparciu o wyniki uczciwie przeprowadzonego egzaminu > pogimnazjalnego( Ma Pan wiele racji, ale nie do końca. Egzamin jest jednak obarczony także sporym błędem związanym z jego płytkością i jednorazowością. Natomiast rzeczywiście, nad tymi wadami łatwiej popracować niż nad obiektywnością i porównywalnością ocen szkolnych. Trzeba tylko chcieć popracować! Obawiam się sporego oporu nauczycielskiego, osób zainteresowanych w podważaniu wiarygodności i konkluzywności wyników egzaminu oraz zainteresowanych utrzymaniem atrybutu "władzy" nauczycielskiej w postaci oceny, kóra sie liczy, a nie jedynie informuje. Myślę, że wielu kiepskim nauczycielom znacznie wygodniej jest pracowac pod presją uczniów i rodziców (także dyrekcji) na oceny niż pod presją na mierzalne zewnetrznie efekty pracy. Oceny można zawsze "wyczarować". Efektów wyczarować się nie da! Drugi aspekt to to, że szkoły średnie mają swoje specyfiki i powinny mieć możliwość adresowania swojej oferty do tych, którzy najwięcej są w stanie z niej skorzystać. Obecny egzamin zewnętrzny niesie zbyt mało informacji o predyspozycjach ucznia. Konkursów jest mało, są dość prymitywne (pewnie Pan to wie, skoro córka startowała!), a konkursy masowe (kangurowe) bywają mało wiarygodne. Co myślę o certyfikatach pisałem kiedyś panu Dyrektorowi, więc nie będę się powtarzał. Nad tym można i trzeba popracować. Po wykonaniu pewnej pracy to rzeczywiście może być najrozsądniejsze rozwiązanie. > Przecież dlatego właśnie ,na Boga, wprowadzono > egzaminy zewnętrzne. Oczywiście, ale zawsze musi być jakiś okres przejściowy i okres docierania rozwiązań. Pozdrawiam serdecznie Marek.Pawłowski@fuw.edu.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: koszty naboru IP: 213.241.34.* 19.07.02, 18:51 Aż taki głupi informatycznie nie jestem.Co do konieczności podania kolejności wybieranych szkół nie ma Pan chyba wątpliwości.Mam nad Panem taką praktyczną przewagę, że brałem udział w tegorocznej rekrutacji.Nie jest problemem kwestia punktacji za świadectwa czy egzamin - to są liczby i to jednoznacznie zapisane.Problem się zaczyna przy osiągnięciach i ich interpretacji.W Polsce są tysiące konkursów dla gimnazjalistów o różnej randze i ilości uczestników.Tutaj niestety jest problem, bo różne szkoły punktowały to (bądź nie)intuicyjnie, na podstawie swojej wiedzy o tych konkursach.Niestety komputer nie człowiek...Przy czym np.zwyciężca konkursu "Nasz Pcim Dolny" może być cennym kandydatem w 4 szkołach ponadgimnazjalnych tegoż Pcimia, a ten sam sukces może być obojętny szkołom krakowskim.Problem jest nie na poziomie komputera, ale obróbki danych ze świadectw w informację, z którą on może coś sensownego zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
jola42 Re: Po naborze??? 22.07.02, 10:25 Dyskutujemy tu sobie o tym jak poprawić nabór do liceów i wydaje się, że jesteśmy zgodni co do pryncypiów. Tymczasem: www2.gazeta.pl/edukacja/1,27095,941510.html w Poznaniu prezydent miasta i kurator zgodnym chórem twierdzą, że: - trzeba ograniczyć kandydatom możliwość wyboru, - wspomaganie rekrutacji systemem komputerowym jest możlwe tylko wtedy, gdzy szkołu ujednolicą punktację. Podobno "inaczej sie nie da". Ręce opadają, kiedy czyta się coś takiego! Co robić? Jak przebić się do urzędniczych umysłów? Odpowiedz Link Zgłoś