myslen
23.06.05, 02:45
Niedawno w Panoramie mówiono o ściąganiu w szkole, a na koniec skomentowano,
że młodzież nie widzi w tym nic złego co bardzo mnie rozbawiło. Sam dosyć
niedawno pisałem maturę (w starym systemie) i doskonale wiem, że program
szkoły średniej jest nieźle "przeładowany", co 2-3 dni kartkówka/klasówka.
Tymczasem nauczyciele (nie piszę, że wszyscy) nie za bardzo przykładają się
do nauczania, tak przynajmniej było w moim ogólniaku który jest uznawany za
dobry. I komu ma się chcieć siedzieć od powrotu ze szkoły do późnej nocy nad
książkami? Chciałbym się spytać dziennikarzy Panoramy co młodzież ma widzieć
złego w ściąganiu jeżeli bez tego można i nie zdać? Poza tym w każdej dobrej
szkole średniej prawie każdy bierze korepetycje, bo bez nich nie dał by rady.
Prawda jest taka, że w klasie maturalnej każdy uczy się do tego co będzie
zdawał na maturze (oczywiście w dużym stopniu na korepetycjach, w szkole
nauczyciel nie będzie przecież uczył za takie marne pieniądze).