Dodaj do ulubionych

Mówi sprzedawca prac domowych

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:31
"Po co nam system egzaminów zewnętrznych" powiada pracownica
oświaty.A po to moja droga, aby eliminować tych, którzy
zaliczają zadania domowe wspomagając się gotowcami.Po to są
egzaminy, aby selekcjonować uczniów kupujących rozwiązania zadań
lub ściągających w trakcie klasówek od pilnie przyswajających
samodzielnie wiedzę.Nie widzę niczego zdrożnego w działalności
omówionej grupy, choć osobiście nie skorzystałbym z
zaprezentowanej oferty.
Obserwuj wątek
    • Gość: Roman Re: Mówi sprzedawca prac domowych IP: *.medwln01.nj.comcast.net 23.09.03, 00:19
      Panie Rafale, gratuluje pomyslu i realizacji.
    • Gość: pelikan Re: Mówi sprzedawca prac domowych IP: *.kol.tke.pl 23.09.03, 00:22
      I wspaniale........popieram to rozwiazanie i zycze jego
      uczestnikom jak najwiekszych zarobków i satysfakcji!Nareszcie
      nauczyciele i ich klienci robia to co umieja i co jest im
      potrzebne do normalnego zycia w tym popieprzonym systemie.A
      co,wladzom sie nie podoba?!tym gorzej dla władz.....dzieki bogu
      cos wymkneło sie im spod kontroli i moga IM wszystkim
      skoczyc.Skoro na rynku jest takie zapotrzebowanie to nalezy to
      kontynuowac,a władza moze zrobic jedną rzecz:Przyjac to do
      wiadomosci i nie przeszkadzac!!To autentyczny znak prawdziwego
      rozwoju,postepu...cudowne!!
      • Gość: xxx To moze niech lepiej... IP: FRAPRX* / 195.145.80.* 23.09.03, 11:39
        To moze niech lepiej niech nauczyciele w szkole pisza wypracowania za swoich
        uczniow? Po godzinach, albo jeszcze lepiej w godzinach pracy. A poniewaz
        musieliby sprawdzac wlasne pisanie
        • Gość: ojciec Re: To moze niech lepiej... IP: 62.190.181.* 23.09.03, 14:01
          > To moze niech lepiej niech nauczyciele w szkole pisza wypracowania za swoich
          > uczniow?

          Alez to sie juz dzieje. Poprzez korepetycje.
    • Gość: cysorz Re: Mówi sprzedawca prac domowych IP: *.chem.cornell.edu 23.09.03, 01:07
      Brawo, choc nieswiadomie ale na pewno zmusicie Ministerstwo
      szybciej niz pozniej do egzaminow zewnetrznych - tak jak jest
      wszedzie w tzw. cywilizowanym swiecie. Sprawa jest prosta jak
      drut - zewnetrzny pisemny rozwiazuje sprawe. PS. Jak dlugo w
      Polsce ludziom bedzie sie wydawac, ze to papierek a nie wiedza
      daja gwarancje dobrej pracy, tak dlugo taki interes moze
      kwitnac. Przyjdzie Europa i pozamiata. Jak? Obsadzi swoimi
      najwazniejsze stanowiska a to bedzie latwe bo naprzeciwko
      bedzie stala polska "konkurencja" powiewajaca
      polskimi "rownowaznymi" dyplomami, ktorym mozna bedzie
      sobie.... najwyzej.
      • Gość: Smoczyca Zaporaszam do Warszawy IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 18:44
        Zapraszam do Warszawskiego I LO na lekcje jezyka polskiego!
        Zobacz co nam zadaja (4-5 wypracowan z dnia na dzien) a moze
        zmienisz zdanie...
    • buzek2 Czy kuratorium (MEN) chociaż raz wspomniało odpisywa 23.09.03, 02:04
      nie na maturach??? To jest dopiero przekręt! A potem ktoś ma to
      poprawiać!!!Nieważne , że wszyscy prawie mają to samo.
      W WC jest centrum wymiany ściąg!
    • Gość: Studentin Re: Mówi sprzedawca prac domowych IP: *.mw.mil.pl 23.09.03, 07:44
      Od lat korzystam z portali niemieckojezycznych z pracami
      domowymi do pisania roznych prac na germanistyce - nie zamawiam
      ich jednak, a jedynie czytam i czerpie z nich pomysly na forme,
      temat itp. Zawsze wychodzi z tego samodzielna praca, podparta
      rowniez innymi zdrodlami... Zamawianie prac - czy to w szkole
      podstawowej, czy na studiach - to juz jest szczyt lenistwa i
      glupoty, czlowiek sam sobie krzywde robi. W pracy nikt nie
      napisze za ciebie projektu zleconego przez szefa!!!
      • Gość: e a co tobie brakuje pomyslow?moze jestes glupsza IP: *.psm.gda.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 08:24
        niz sadzisz?
      • Gość: e-tam Bylo, jest i bedzie IP: *.nabs.gu.edu.au 23.09.03, 08:24
        Gość portalu: Studentin napisał(a):

        > Od lat korzystam z portali niemieckojezycznych z pracami
        > domowymi do pisania roznych prac na germanistyce - nie
        zamawiam
        > ich jednak, a jedynie czytam i czerpie z nich pomysly na
        forme,
        > temat itp. Zawsze wychodzi z tego samodzielna praca, podparta
        > rowniez innymi zdrodlami... Zamawianie prac - czy to w szkole
        > podstawowej, czy na studiach - to juz jest szczyt lenistwa i
        > glupoty, czlowiek sam sobie krzywde robi. W pracy nikt nie
        > napisze za ciebie projektu zleconego przez szefa!!!
        A jak widze mlody czlowieku zyjesz jeszcze ideami a nie wiele
        wiesz o prawdziwym zyciu. Przyszly szef tez nie bedzie wiedzial
        kto tobie napisal czy pomogl w projekcie a oprocz tego, do czego
        zatrudnia sie KONSULTANTOW - to jest taka droga chodzaca sciaga
    • michalfront na studiach tez tak dorabiałem... 23.09.03, 08:40
      było bardzo duże zainteresowanie - prace pisałem sam, głównie z
      polskiego i historii. Dawałem też korepetycje, ale to już mniej
      opłacalne (1 strona pracy - 20 zł czyli tyle co za godzinę
      korepetycji, a więc praca na 5 stron daje tyle co miesiąc zajęć
      raz w tygodniu). Nikt nigdy się nie skarżył, wręcz przeciwnie,
      miałem stałych klientów.
      I nie uważam tego za naganne - prace z historii zamawiały
      głównie osoby ukierunkowane na przedmioty ścisłe, często
      naprawdę dobrzy uczniowie, którzy po prostu woleli zająć się w
      tym czasie matematyką czy chemią. Zresztą ja robiłem dokładnie
      tak samo - z przedmiotów ścisłych byłem noga i wiedziałem że
      później na studiach nie będę się rozwijał w tym kierunku więc
      dałem sobie spokój i skoncentrowałem się na tym co mnie
      interesuje i co będzie stanowiło w przyszłości mój zawód...
      To się da wyeliminować tylko w jeden sposób - raz w miesiącu
      nauczyciel poświęca dwie godziny lekcyjne (jedne po drugiej) na
      napisanie wypracowania w klasie - i tyle...
    • Gość: Jacques Re: Mówi sprzedawca prac domowych IP: *.chello.pl 23.09.03, 12:00
      Brawo Panie przedsiębiorco, brawo!!!
      Dzieki Panu może szybciej zreformuje sie oświata i zacznie uczyć
      każdego tego co go interesuje a nie wszystkiego po trochu.
    • Gość: rudy102_t_34_85 Re: Mówi sprzedawca prac domowych IP: *.is.pw.edu.pl 23.09.03, 12:58
      Żałuję że za moich,szkolnych lat czegoś takiego nie było bo
      chętnie bym skorzystał!Pamiętam ile czasu zajmowało mi
      pamięciowe,bezmyślne "wkuwanie" rozmaitych mądrości w rodzaju co
      to takiego jest "przydawka" czy "formy czasu terażniejszego o
      końcówkach niemęskoosobowych"(program 4 klasy podstawówki!).Te
      nieprzespane noce okupione bólem głowy i nerwami nic mi nie dały
      bo dziś nie pamiętam co to "przydawka"...Natomiast biologia czy
      fizyka były dla mnie czymś w rodzaju przygody intelektualnej i
      chętnie się tego uczyłem...Nie twierdzę że "gotowce" to dobra
      rzecz ale mogą być one swego rodzaju protezą ułatwiającą
      przebrnięcie przez ułomny system oświaty,który traktuje uczniów
      jako bezduszne matryce w których można zapisać co się chce i jak
      się chce.
      • Gość: xxx Nie w tym rzecz! IP: 195.145.80.* 23.09.03, 14:44
        Czym jest przydawka potem sie i tak nie pamieta
        • rudy102_t_34_85 Re: Nie w tym rzecz! 23.09.03, 15:19
          Ot i właśnie;MYŚLEĆ,ANALIZOWAĆ,KLASYFIKOWAĆ a nie bezmyślnie
          wkuwać...A zamiast przydawek i okoliczników uczyć LOGIKI JAKO
          OSOBNEGO PRZEDMIOTU a nie przyklejańca do tabliczki mnożenia.
    • Gość: MP Chora praktyka oceniania za prace domowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:37
      Czy problem nie bierze sie stąd, że prace domowe
      nie pełnią jedynie roli ćwiczenia pomagającego
      uczniowi w pracy, której zwieńczeniem będzie klasówka lub
      egzamin? Ilu jest takich nauczycieli, którzy pracę domową
      traktują jako szansę daną uczniowi (by się sprawdził,
      uzyskał informacje zwrotną zanim przystapi do włąściwego
      sprawdzianu)? Czy większość z nauczycieli nie traktuje pracy
      domowej w kategoriach obowiązku, z którego należy rozliczyć,
      a efekt rozliczenia uwzględnić w rozrachunku końcowym?
      Czy takie traktowanie prac domowych nie jest sprzeczne,
      z przepisami o ocenianiu, które nakazują nauczycielowi
      rozpoznać faktyczny stan wiedzy i umiejętności, i tylko
      to (a nie np. pilność w wykonywaniu wszelkich poleceń!)
      brać pod uwagę przy ustalaniu oceny końcoworocznej?
      Czy wreszcie takie traktowanie prac domowych nie jest
      odpowiedzią na wygodnickie podejście wielu rodziców,
      pragnących na szkołę zwalić całą odpowiedzialność za swe
      dzieci w myśl zasady: "jak gówniarz złapie kilka pałek
      za brak pracy, to sam się nauczy, że trzeba je odrabiać;
      nie będę musiał go pilnować"? I wreszcie czy czasem
      w tej bezkrytycznej presji na prace domowe nie ma
      trochę zazdrości i zawiści w sytuacji, gdy "taki jeden
      żednej pracy nie odrobił, a miał sukcesy w konkursach i
      dostał szóstkę, a moja córka po nocach nad każdą pracą
      ślęczy i ledwie może się na piątkę wyrobić"?
      Dla mnie rada jest prosta: nie chcesz to nie odrabiaj,
      chcesz, to niech ktoś za ciebie napisze; liczy się to
      co u ciebie zostanie i czym bedziesz mógł się wykazać
      na pisanym samodzielnie sprawdzianie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka