Dodaj do ulubionych

"Serialowi" w kinie

    • angazetka Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 09:59
      Bałam się, że po tylu nagrodach i recenzenckich zachwytach spotka mnie rozczarowanie. Ale nie. Na szczęscie nie.
      Bardzo kameralny, mały film, przepięknie pokazany, z genialną muzyką. Historia mocna, ale podana o niebo lepiej niż w plakatowym "Pokłosiu", oszczędnie, cicho, a chyba też bardziej wielowymiarowo. Pozostawia pole do namysłu, do własnej interpretacji. Film czaruje, uwodzi, nie pozwala oderwać wzroku od ekranu - nie jest doskonały, ale ma moc.
      I aktorstwo. Tak jak Dorociński jest dla mnie "jedynym polskim aktorem", Agata Kulesza jest "jedyną polską aktorką". Jest genialna. I cieszę się, że została odkryta.
      • dona.a Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 10:36
        angazetka napisała:


        > Agata
        > Kulesza jest "jedyną polską aktorką". Jest genialna. I cieszę się, że została
        > odkryta.

        I pomyśleć, że duży udział w tym odkryciu miał jej występ w TzG:)
        • faszyna Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 10:42
          dona.a napisała:
          > I pomyśleć, że duży udział w tym odkryciu miał jej występ w TzG:)>

          Czyzbyś podejrzewała Smarzowskiego o oglądanie TzG? Albo serialu "Prosto w serce"? ;)))
          • angazetka Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 13:37
            Skoro kręcił "Brzydulę", to dlaczego nie? ;) Faktem jest, że dopiero po wygraniu TzG o Kuleszy zrobiło się głośno i jej nazwisko zyskało na rozpoznawalności i wartości marketingowej. Z zyskiem dla widzów, bo wreszcie reżyserzy zaczęli widzieć sens w jej obsadzaniu.
        • angazetka Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 13:32
          I dlatego TzG ma dla mnie rację bytu ;)
          • dona.a Re: Donos z kina - "Ida" 31.10.13, 20:28
            angazetka napisała:

            > I dlatego TzG ma dla mnie rację bytu ;)

            Też tak uważam:) Poza tym pamiętam jak Glinka (nie porównuję jej z Kuleszą) powiedziała, że brała udział w czym się dało, żeby reżyserzy poznali jej możliwości (dotyczyło udziału w Forcie Boyard), jest to jakiś argument.
            • faszyna Koman za barem 01.11.13, 20:13
              Własnie zaczyna się Australia z Kidman w roli głównej, ale i z Jackiem Komanem w roli Iwana barmana. Wyglada przecudnie. :)
        • pepsic Re: Donos z kina - "Ida" 03.11.13, 15:32
          Ja bym jednak stawiala na serial, który ja odkryl szerokiej widowni, a mianowicie "Pensjonat pod Rożą".
          • faszyna Ah, ten świat Hollywoodu... 06.11.13, 15:12
            Wsiąkłam wczoraj kompletnie w Opowieści Hollywoodu na tvp kultura. Spektakl leciwy, ale kultowy i się zupełnie nie zestarzał przez te lata. Pamietam swój zachwyt podczas premierowej emisji i aż mnie zdziwiło, jak sztuka mi się spodobała także wczoraj. I Gajos. Nie ma co się dziwić, ze OH stały się przepustką do wielkiej post-Jankowej kariery dla Gajosa. Jednym słowem: sztuka-cymes palce lizać. :))
            • scoutek Re: Ah, ten świat Hollywoodu... 06.11.13, 17:20
              raczej post-Tureckiej;))
              Turecki z Kabareciku był post-Jankowy, podobno Gajos w szpitalu dopiero otrzeźwiał, że przegiął w drugą stronę, gdy go przywitano: dzień dobry panie Turecki:))
      • pepsic Re: Donos z kina - "Ida" 09.11.13, 20:14
        Poczułam sie na tyle zachęcona, aby na własne oczy sprawdzić. I potwierdzam wszystko to, co napisałaś:)
        • angazetka Re: Donos z kina - "Ida" 09.11.13, 21:32
          A to bardzo się cieszę :)
          • glafira Donos z internetu:) 11.11.13, 13:54
            Matt się zbiesił, jak w innym wątku zauważyła Faszyna, ale ja wcale mu się nie dziwię:)
            Ja też dałam sobie już spokój z 'polską, serialową jesienią'. Nawet mój od tylu lat ulubiony serial NDiNZ oglądam teraz po łebkach, głównie za sprawą wątku ciężarnej Oli, którego to (wątku) od jakiegoś czasu wybitnie nie trawię. Z Czasem honoru też zaczynam się żegnać, no nie da się już tego oglądać. To nie koniec świata ma jeszcze w sobie jakiś potencjał, humor i fajnych aktorów, ale troszkę zawiewa nudą i też nie czekam z utęsknieniem na kolejny odcinek, ba, nawet zapominam, iż coś takiego 'leci'.
            I dlatego, ja, osoba wychowana głównie na kinie i telewizji, zaczynam doceniać zalety internetu. Na początek wzięłam na tapetę wszystkie produkcje polskie ostatnich lat, które chciałam zobaczyć, a do kina nie dotarłam. Na pierwszy ogień poszedł "Swing" (bo krótszy niż inne tradycyjne filmy, a bardzo późny wieczór już był:) ). W kolejce czekają: Drogówka, Mój rower, Dzień kobiet, Obława, Różyczka, może spróbuję Weekend... i jeszcze parę innych.
            A więc co do Swingu. Pamiętam, ktoś, chyba Faszyna, pisał już o tym 'filmie', ale nie pamiętam co. Ja w każdym razie gorąco polecam. Świetny, chociaż w zasadzie trudno nazwać go zwykłym filmem. To raczej coś na kształt farsy rozgrywającej się w jednym pomieszczeniu i polegającej na rozmowach pomiędzy pięcioma osobami. Ale jakich rozmowach... Zdarzyło mi się parę razy zaśmiać na głos, co naprawdę rzadko się zdarza, nawet na rekomendowanych komediach. Bardzo dobre aktorstwo i co jest ewenementem tej produkcji to to, że Swing to wytwór kabaretu Limo, a stosunek do ówczesnych kabaretów z mojej strony jest ostatnio bardzo anty niestety. Ale wyjątek stanowi regułę, a Swing jest na to świetnym przykładem. Po prostu bardzo dobra komedia omyłek. Naprawdę polecam.

            PS. Tak zachwalany przez Matta serial "Bez tajemnic" też oczywiście mam w swoich internetowych planach, ale to raczej podczas jakiegoś dłuższego urlopu lub chorobowego:)
            Bo odcinków narosło już sporo, a ja chciałabym tak 'po Bożemu' od pierwszego, i dlatego ja, przynajmniej na razie, nie piszę się jeszcze na bieżącą dyskusję o serialu. Ale w niedalekiej przyszłości kto wie:))
            • faszyna Re: Donos z internetu:) 11.11.13, 14:29
              O Swingu pisałam jak najbardziej pozytywnie. Czyli chyba coś w tym filmie jest. ;)
              Z CzH odpadłam po 10 minutach, nie dałam rady pomysłom scenarzystów. Za to obejrzałam na jedynce film francuski z C. Deneuve. I warto było. :)
              • faszyna Chce się żyć z Idą bez tajemnic ;) 18.11.13, 11:34
                Uskuteczniłam pakietowe oglądanie podanych wyżej tytułow w bardzo krótkim czasie . Dwa kinowe i jeden internetowy, czyli II sezon Bez tajemnic w necie, oglądany w sposób "pacjentowy". Wrażenia po kolei.
                ChSŻ fajny film, ale mnie nie poruszył tak, jak powinien, biorąc pod uwagę przeczytane wcześniej relacje ws. chusteczek i chlipania w kinie. A ja nic, ani łezki...
                Ogrodnik gra wyśmienicie, ale naszła mnie refleksja, że postać nie rozwija się w trakcie filmu. I gdy już wszyscy zaczynają rozumieć bohatera, to ja ciągle widzę osobę, której gestów zupełnie nie potrafię zinterpretować. Mój feler jako widza? No może, ale w odbiorze całej tej historii przeszkadzało mi wspomnienie amerykańskich filmów, gdy sposobem porozumienia jest prosty ruch powiek (i to samo w dawno czytanym książkowym Hrabim Monte Christo). Tutaj wykorzystano ksiązke z symbolami, pewnie fakt z życia pierwowzoru, ale jednak...

                Ida-minimalizm posunięty do bólu... Czy mniej minimalizmu pomogłoby w odbiorze filmu, czy przeszkodziło? Ano nie wiem. Życiowo, tj. odnośnie do np. architektury czy świątecznej dekoracji, jestem za minimalizmem, ale moja percepcja, spaczona oglądaniem łopatologicznych seriali, chwilami domagała się na Idzie więcej. Np. co było za drzwiami mieszkania otwieranego wytrychem przez ciotkę albo jak wylądowała w rowie. Takie skrzywienie serialowe... ;) No ale oczywiście film świetny i Kulesza w czarnych kontaktach, dodających postaci dramatyzmu, też. Ale z filmu zapamiętałam głównie twarz aktorki grającej Idę.

                No i bez tajemnic, jak obiecałam Mattowi, tak zrobiłam, obejrzałam pierwszy tydzień w necie, a potem przeleciałam cały II sezon. Wrażenia? Z III serii utkwił mi w pamięci Głowacki, Stuhr jak zwykle wydał mi się z lekka papierowy (w kazdej roli dramatycznej tak go odbieram). Co do II serii, oglądanie "po pacjentach" sprzyja odbiorowi wątku. Kijowska swietna, natomiast Janda lepsza niż w I sezonie, ale ogólnie w ogóle mi się nie podobała.. A główne refleksje dotyczyły mojego własnego wnętrza, podobieństwa pewnych własnych stanów emocjonalnych do tych pokazanych w serialu i ciekawości, czy i w jakim stopniu przydałaby mi się taka terapia. W zyciu nie byłam, ale może powinnam? To jest, powinnam, jak każdy człowiek, miotający się pomiędzy tym, co by sie chciało, a tym, co go dziedzicznie ogranicza, ale nigdy nie poszłam. To ciekawa konkluzja po serialu: cos na kształt autoterapii z udziałem serialowych postaci... ;)
                • matt_banco Re: Chce się żyć z Idą bez tajemnic ;) 19.11.13, 13:36
                  Dzieki wielkie za garsc refleksji. Ja cos z kinem nie moge znow ruszyc. Obiecalem sobie pare miesiecy temu, ze pojde na "Walese" i ... no wlasnie. Pozniej podobna wewnetrzna obietnice zlozylem wzgledem "Wyscigu" ... bo i tematyka bardzo mi bliska i Howard za kamera i Zimmer za klawiszami, a i mam jakas slabosc do Bruhla (no a juz jako Niki Lauda). No i film w kinach, a ja wciaz nie.
                  A BT wciaz ogladam, chociaz poniedzialki i piatki zwykle jakos tak dziwnie, ze przysypiam na koncowkach ;-)
                  • matt_banco Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 09:34
                    Wczorajszy odcinek, z tercetem Celinska-Preis-Radziwilowicz zachwycajacy. Wlasciwie to nie do konca byl tercet, a duet plus arbiter. Mialem wrazenie, ze pan Jerzy wrecz nie chcial przeszkadzac kolezankom i z uznaniem przygladal sie ich "wyczynom". Piekna robota.
                    • scoutek Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 11:42
                      tak nagadaliście się na temat BT, że nadganiam:)
                      jak dogonię to się odezwę
                      • faszyna Ida... be tajemnic 20.11.13, 11:59
                        Jeszcze mi Ida chodzi po głowie. Film o odkrywaniu własnej przeszłości, film o trudnych relacjach polsko-żydowskich. Tak, ale także dość przewrotna historia o smakowaniu zycia i o podążaniu śladem krewnych, choćby emocjonalnie dalekich od siebie... To mi się właśnie skojarzyło w drodze do pracy. Czyli nie tylko traumy z I części filmu, ale i przewrotnośc drugiej. Choc może słowo "przewrotnośc" nie jest zbyt trafione... No ale że inne mi nie przychodzi do głowy, więc niech już tak będzie na określenie tej mini powiastki filozoficznej.
                        Uff, ale mi się pokrętnie Ida skojarzyła. ;))))

                        A co do BT, żarło, żarło i zdechło. Nagle poczułam przesyt formatem i zablokowałam się przy oglądaniu I sezonu. Może to wynik przesytu dzieleniem na czynniki pierwsze uczuć i emocji? A może podświadomie dostrzegłam pewną powtarzalność tekstu?
                      • glafira Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 15:04
                        scoutek napisała:

                        > tak nagadaliście się na temat BT, że nadganiam:)

                        Ja bym to nazwała raczej monologiem na temat BT, dialog wytworzył się nieco później:)

                        Ja nadganiam na razie kino polskie z ostatnich dwóch lat, na BT przyjdzie czas, ale prawdę mówiąc, tak mnie skołowaliście tym oglądaniem 'po pacjentach', że gdybym na przykład chciała dzisiaj zacząć, to co mam zrobić? Włączyć pierwszy odcinek pierwszego sezonu czy szukać pacjentów w środku sezonu, czy jeszcze jakaś inna opcja wchodzi w grę? Da się to jakoś sensownie wytłumaczyć BT-owskiemu laikowi:))
                        • faszyna Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 17:25
                          glafira napisał(a):
                          "gdybym na przykład chciała dzisiaj zacząć, to co mam zrobić?"
                          Zasada serialu jest prosta: każdy pacjent ma swój dzień tygodnia, a w piątek terapeuta idzie na własną terapie. Czyli jak chcesz ogladac po pacjentach, to wybieraj odcinki z tego samego dnia (poniedziałki, wtorki, etc.). Mnie się tak lepiej oglądało, bo się człowiek nie gubi w wątku. Ale zaczęłam ogladać komplet od II sezonu, co akurat miało mniejszy sens, bo mniej się orientowałam w rodzinnych sprawach terapeuty.
                          Tyle mojej podpowiedzi... :)
                          • scoutek Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 18:28

                            faszyna napisała:

                            > glafira napisał(a):
                            > "gdybym na przykład chciała dzisiaj zacząć, to co mam zrobić?"
                            > Zasada serialu jest prosta: każdy pacjent ma swój dzień tygodnia, a w piątek te
                            > rapeuta idzie na własną terapie. Czyli jak chcesz ogladac po pacjentach, to wyb
                            > ieraj odcinki z tego samego dnia (poniedziałki, wtorki, etc.)

                            albo inaczej: 1, 6, 11, 16... to są poniedziałki
                            2, 7, 12, 17 .....to wtorki
                            3, 8, 13, 18...... środy
                            4, 9, 14, 19 .....czwartki
                            5, 10, 15, 20 ...... piątki
                            proste:)
                            • glafira Re: Bez tajemnic ... tercet doskonaly 20.11.13, 21:33
                              Bardzo dziękuję za wyjaśnienia...:)
    • matt_banco "Wyscigowo" 21.11.13, 14:12
      No i sie zebralem i poszedlem na "Wyscig". Uuuuuuuuuaaaa ... piekne kino. Choc z takiego samograja zrobic kiepskie kino to byloby barbarzynstwo, no ale Howard i spolka dali rade. Oprocz tego, ze jest to swietny dramat sportowy, to jest to tez jeden z bardziej wzruszajacych filmow, jakie ostatnimi czasy widzialem. Bruhl w roli Laudy przejmujacy, ale przekonal mnie w koncu do siebie rowniez i Hemsworth ;-). A Zimmer muzycznie doprawil to po swojemu, co hmmm ... w samym filmie roznie brzmialo, ale musze tego posluchac bez obrazu.
      Wybornie filmowo spedzone dwie godziny.
      • glafira Reklamowo:) 22.11.13, 12:11
        A ja po obejrzeniu najnowszej reklamy Żywca nabrałam znowu ochoty na Blues Brothers. To film, który chyba nigdy się nie zestarzeje, a scena w barze, w którym bracia z kamiennymi twarzami śpiewają rawhide, a wokoło nich lata wszelkiej maści szkło - cudna.
        "Wybornie filmowo spędzone dwie godziny", że pozwolę sobie zacytować Matta:))
      • angazetka "Wyścigowa" wspólnota poglądów 22.11.13, 12:48
        Z rzadka się teraz udzielam, ale muszę wyrazić radość, że Tobie też się "Wyścig" tak spodobał. Byłam w kinie dwa razy, tak mnie ten film ujął. Inteligentnie napisany, świetnie zagrany, z fajnymi zdjęciami i dobrą muzyką, dopieszczony scenograficznie. Rewelacja sezonu.
        Co do aktorów jeszcze: Bruhl jest aktorem zacnym, to wiedziałam. Ale że Hemsworth jest aktorem nie tylko świetnie wyglądającym, lecz także świetnie grającym, to nie wiedziałam. Fajnie było się o tym przekonać.
        • baabeczka Re: "Wyścigowa" wspólnota poglądów 22.11.13, 22:40
          A na Papuszy ktoś był? Czytalam same pozytywy a nawet jeszcze wiecej, dla mnie jednak sztucznosc, dluzyzny i przygnębienie okrutne. Muzyka piękna i pani Jowita,jako Papusza doskonala.
    • matt_banco "Kobrowate" 25.11.13, 21:44
      No obejrzalem sobie "Kobre" na zywo i ... slabe ;-) Cos nie wyszlo i to chyba glownie po stronie aktorskiej. "Twist" bez werwy i zaskoczenia. Calosc zreszta nie miala tempa. I Karolak w drugiej odslonie jakos tak deklamacyjnie wypadl. No ale wlasnie mowia, ze posypali sie w tekscie i ze glownie spinali sie na tym, aby kompletnie nie wyleciec z watku, to troche inaczej to wyglada. No, ale jednak ogladanie "wpadki" z ktorej sie aktorzy wyratowali, to co innego niz ogladanie po prostu dobrego przedstawienia. Wolalbym aby nie musieli kombinowac, a po prostu trzymajac sie tekstu lepiej grali.
      • jaginger Re: "Kobrowate" 25.11.13, 22:22
        A to dzisiaj było? A ja jak za szczeniackich czasów zakodowałam, że będzie w czwartek :)
        To może dobrze, że do domu dojechałam na Homeland.
        • baabeczka Re: "Kobrowate" 25.11.13, 23:26
          Bardzo zawiedziona jestem tą Kobrą. Brak tempa, zła wymowa Kamili Baar i beznadziejna dykcja Karolaka. Bardzo to bylo widoczne w tej sztuce,wrecz przeszkadzalo w ogladaniu. Gdzie tam temu spektaklowi do starej kobry...:-(
          • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 08:16
            Baar jest od pewnego czasu pretensjonalna, ta wymowa mnie rozwala, połowy nie rozumiem
            w sumie mi się podobało, ale końcówka była koszmarna, dobrze, że chłopaki wyjaśnili, że to dlatego, że szyli
            bo już myślałam, że coś ze mną jest nieteges
            • faszyna Kobra w wymowie 26.11.13, 10:56
              Od razu powiem, ze nie dałam rady i obejrzalam tylko krótki kawałek, bo zwyczajnie nudne było.
              Co do Baar i jej wymowy, fakt, jest kiepsko. Ale maniera w jakiej mówi i gra, przypomina mi w pewnym sensie Jandę z jej piskliwym głosem. Niedawno leciał w tvp bardzo stary spektakl Trzech sióstr z czasów sprzed Człowieka z marmuru. Tu o dziwo Janda mówiła normalnym, bardzo przyjemnym głosem i przy zamkniętych oczach nie sposób było poznać, kto zacz. Potem niestety Jandzie trafił się Wajda i od dekad mamy co mamy, czyli tony trudne do zniesienia. Baar podobnie, gra manierą, której jeżeli się nie polubi, to nie idzie przetrzymać. Co, niestety, dotyczy wielu aktorów: maniera, którą jadą przez całą swoją karierę.
            • glafira Re: "Kobrowate" 26.11.13, 11:51
              A u mnie, jak to zwykle bywa w poniedziałkowy wieczór, posypała się podzielność uwagi i zwyczajnie przysnęłam:) Ale z tego kawałka, który zdążyłam zobaczyć, mogę wyciągnąć parę 'nie' pochopnych wniosków: po pierwsze, słaba gra aktorska, po drugie, słabe przygotowanie się aktorów w kwestii tekstu ( były pomyłki już na samym początku przedstawienia), po trzecie, gdzie te Kobry z tamtych lat (były powtórki w wakacje na tvp Kultura, więc można porównać mając świeżo w pamięci prototypy). A po czwarte... czyżby udział w serialach typu "Rodzinka" zupełnie zubożył aktorsko aktorów i odebrał im inspirację do zagrania prawdziwej roli? Bo tak się złożyło, ze los zagnał mnie do stolicy w połowie listopada, a będąc tam nie mogłam sobie odmówić wyjścia do teatru. Padło na Narodowy i "Kotkę na gorącym, blaszanym dachu". Oczywiście trudno porównywać Elizabeth Taylor do Kożuchowskiej, a film do teatru, ale czytałam też książkę i moje wyobrażenia o tej bohaterce Williamsa tak bardzo odbiegają od tego, co pokazała Kożuchowska w teatrze, a dodając do tego wczorajszy występ Karolaka 'na żywo', zaczynam się poważnie zastanawiać, czy rozgraniczenie typu aktor serialowy, aktor kinowy, czy aktor teatralny to tylko stereotypy i sprzeczne opinie, czy jednak bardzo poważna sprawa, a udział w serialach (telenowelach) odbiera aktorom to coś...
              I tym sposobem, zupełnie przez przypadek, dotarłam do clou wątku:)))

              PS. Tak na marginesie i nie odbiegając zbytnio od tematu, w sumie ciekawa jestem, jak sobie radzi nasz forumowy amant FB w teatrze? A może nawet wybiorę się na tą sztukę w celach forumowo - badawczo - dyskusyjnych, bo widziałam już zapowiedzi na plakatach, a i być może nadarzyłaby się okazja, aby osobiście zapytać Kasprzykowskiego o wyjaśnienie kwestii pojawienia się Karkowskiego... To byłoby coś:))
              • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 12:18
                glafira napisał(a):

                dwie rzeczy nasunęły mi się po przeczytaniu Twojego postu, glafiro:)

                > Oczywiście trudno porównywać Elizabeth Taylor do Koż
                > uchowskiej

                1. jak już porównywać to Kożuchowską do Elizabeth Taylor, w ten sposób, inaczej się nie da, a i tak nie ma o czym mówić


                > czy rozgraniczenie typu aktor serialowy, aktor kinowy, czy a
                > ktor teatralny to tylko stereotypy i sprzeczne opinie, czy jednak bardzo poważn
                > a sprawa, a udział w serialach (telenowelach) odbiera aktorom to coś...

                2. nie sądzę
                to po prostu poziom aktorstwa
                na przykładzie: widziałam Marka Kondrata i w serialu (W Labiryncie czy te wszystkie Ekstradycje) i widziałam na scenie
                zachwycający i tu i tu jak dla mnie
                bez różnicy
                choć piękniej jest obcować ze sztuką na żywo
                to samo zresztą miałam z Opanią (i jednym i drugim zresztą), Kingą Preiss, Kobuszewskim, Celińską .....

                myślę sobie, że ci młodzi, którzy grają więcej w filmach niż na deskach nabierają swoistej maniery, rozleniwiają się i mają problem z graniem na żywo po prostu
                fakt, to inna praca, inne warunki ale ci, którzy mają wieloletnią deskową praktykę są lepsi
                generalnie
                • glafira Re: "Kobrowate" 26.11.13, 12:47
                  scoutek napisała:

                  > glafira napisał(a):

                  > > Oczywiście trudno porównywać Elizabeth Taylor do Koż
                  > > uchowskiej

                  > 1. jak już porównywać to Kożuchowską do Elizabeth Taylor, w ten sposób,
                  > inaczej się nie da, a i tak nie ma o czym mówić

                  Co racja, to racja. Tak mi się w pośpiechu napisało. Tak to jest, jak się uprawia prywatę w pracy:)

                  Co do drugiej kwestii, to można by podyskutować. Oczywiście nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że aktor po szkole teatralnej nabiera pewnych manier i sposobu gry, co widać czasami u świeżo upieczonych absolwentów w filmach czy serialach. My potocznie nazywamy to, że ktoś gra teatralnie. Dopiero po jakimś czasie i pod wpływem różnych reżyserów zmienia się jakby ta teatralna maniera i rzecz jasna dany aktor nabiera też doświadczenia. Ale czy lata gry w typowych telenowelowych serialikach nie mają wpływu właśnie na poziom aktorstwa?
                  No i wydaje mi się, że Kondrat, Kobuszewski czy Celińska to nie są dobre przykłady. To aktorzy, a my analizujemy tu raczej tych z młodszego pokolenia, zwanych inaczej 'gwiazdami':)



                  • faszyna Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:27
                    Obserwacja kariery tego czy owego ulubionego aktora doprowadziła mnie do następującej konkluzji. Aktor teatralny, który tygodniami ćwiczy role, przez całe zycie doskonali swój warsztat aktorski. Bo nic tak nie nie uczy, jak ćwiczenia i próby połączone z obserwacją dobrze grajacych kolegów i wybitnych reżyserów. I taki aktor, jak trafi do serialu, potrafi zrobic perełkę nawet z epizodu.
                    Tymczasem aktorzy, jak sami to mówią, wpadają na plan zdjęciowy i odgrywają taśmowo kolejne scenki, często z biegu i bez większej liczby prób. No a skąd serialowy aktor, jeżeli nie ma etatu w teatrze, miałby mieć z latami coraz większą wiedzę jak grać? I to widać po aktorach, którzy zabłysnęli niedługo po studiach w jakimś chwytliwym hicie i potem lecą na opinii, ze są gwiazdami. Tylko się pytam, czy jeden lub drugi mój ulubiony aktor X stałby się taka gwiazdą, gdyby rola w n-tym serialu była tą pierwszą? Kto ich by wtedy kupił, z taką grą i taką manierą?
                    • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:55
                      faszyna napisała:

                      > Obserwacja kariery tego czy owego ulubionego aktora doprowadziła mnie do następ
                      > ującej konkluzji. [...] potrafi zrobic perełkę nawet z epizodu.

                      i to jest znakomita konkluzja:)
                      właśnie o to biega
                      ci zgrani w serialach mają słabe pojęcie o graniu na deskach
                      nie, żeby od razu byli gorsi ale coś w tym jest
                      mało prób (czas i kasa), możliwości montażowe, komputerowe, oświetleniowe, poprawy itd. to wszystko sprawia, że aktor nie musi się tak wysilać
                      a taki wyćwiczony na deskach z biegu włazi w buty bohatera serialowego i, mając komfort poprawek poza grą, od razu jest niezły
                    • matt_banco Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:59
                      Ciekawe, ze znow wrocilismy do glownego watku dyskusji, czyli do aktorow w serialach, filmach i w teatrze i ... w teatrze telewizji ;-) No tak, to ostatnie jednak trzeba rozrozniac, bo wyglada na to, ze jest swietnym egzaminem faktycznych umiejetnosci i zlozeniem gry na zywo z wymogami kamery i mikrofonu. A wszystko to chyba kwestia doswiadczenia z dana forma i swiadomosci jak i czym najlepiej sie w nia wpisac. No i tego kogos, kto stoi za kamera lub przed scena i patrzy i mowi, co sie sprawdza, a co nie.
                      Ja wciaz nie moge sie do konca przekonac np. do pana Radziwilowicza. Nie wiem jak wypada w teatrze, ale przed kamera zawsze mam wrazenie, ze jego cialo reaguje z opoznienieniem. To sa pewnie milisekundy, ale gdzies wciaz to widze i przypisuje to, moze blednie, probie panowania nad kazdym gestem, kazdym ruchem. W efekcie mam czasami wrazenie, ze pan Jerzy nie podnosi filizanki do ust, tylko gra podnoszenie filizanki do ust ;-) Co nie zmienia faktu, ze wciaz codziennie sie z nim spotykam przy kolejnych odcinkach BT (a III sezon bardzo mi przypadl do gustu).
                      Osobna kwestia pozostaje konstrukcje wczorajszego spektaklu, czy tez sztuki teatralnej. Jej "pietrowosc" byla malo finezyjna i przekombinowana. Oczywiscie lepsza gra aktorska znaczaco by temu pomogla, ale mimo tego nie byloby wielkiego WOW.
                      • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 14:07
                        jeszcze jedno co łączy naszą dyskuję i wczorajszą sztukę: otóż moim zdaniem najlepszy wczoraj był Frycz, jego chwilka na scenie była perełką
                        ale on jest bardziej teatralny niż serialowy, więc wszystko się zgadza:)


                        Matt, Radziwiłłowicz taki jest i na scenie, miałam to szczęście i widziałam go przed laty w "Zbrodni i karze" ze starszym Stuhrem w reż. A. Wajdy w Starym w Krakowie
                        był dokładnie taki jak w BT
                        • pepsic Re: "Kobrowate" 26.11.13, 20:34
                          Zgadzam sie, co do Frycza, widać starą szkołę.
                      • pepsic Re: "Kobrowate" 26.11.13, 20:32
                        Czego by nie zagrał Radziwiłowicz zawsze w nim widzę Raskolnikowa.
                        • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 20:46
                          A ja Birkuta;)))
                  • scoutek Re: "Kobrowate" 26.11.13, 13:56
                    glafira napisał(a):
                    > To aktorzy, a my analizujemy tu raczej tych z młodszego pokolenia, zwanych
                    > inaczej 'gwiazdami':

                    no właśnie
                    dlatego ci, przeszkoleni na dechach, są lepsi na starcie
          • pepsic Re: "Kobrowate" 26.11.13, 20:36
            Zaskoczyła mnie zła dykcja Baar, do tej pory tego nie zauważałam.
    • myslac88 Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 15:54
      nie zapominajmy, że do filmów często brani są lubiani aktorzy z seriali, ponieważ dla nich właśnie często przychodzą widzowie.....
      • baabeczka Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 16:06
        A czy te gwiazdy wczoraj wogole graly? One tylko byly, Karolak dretwy seplenil, stal sztywny, pchylony, i w odpowiednim momecie sie przewrocil, alez to byla gra, Baar z jedna mina przymruzonych oczu gimnastykowala sie to na fotelu,to na kanapie itd to byla gra? Wyraznie zobaczylismy, ze to sa aktorzy serialowi, o przepraszam, gwiazdy, i wyszlo szydlo z worka. Slabo, nudno, szkoda. Kilka miesiecy temu gral Pszoniak i Fronczewski ...oczu nie mozna bylo oderwac ,ale to bylo aktorstwo. Jak juz jest tak malo tego teatru w tv, to niech chociaz jest na poziome, bo seriali i serialkow jest bez liku.
        • angazetka Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 19:02
          No wiesz, Baar jest aktorką Teatru Narodowego...
          • scoutek Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 19:20

            angazetka napisała:

            > No wiesz, Baar jest aktorką Teatru Narodowego...

            nie szkodzi, maniera zabija u niej aktorstwo, niestety
            w Vincim Machulskiego jeszcze mnie zachwyciła, teraz już tylko drażni
            • baabeczka Re: "Serialowi" w kinie 26.11.13, 20:28
              No wiem, lubiłam tez jakmczytała poezję, ale od pewnego czasu coś się z nią stało i nie daję rady ani patrzeć, ani słuchać, z żalem to piszę, i zbiegło się to chyba z gwiazdorzeniem w Ndiz, bywaniem na sciankach i dzieleniem się zyciem prywatnym. Może się mylę, ale to nie jest już ta Baar. Dla mnie oczywiście.
        • dona.a Re: "Serialowi" w kinie 04.12.13, 09:43
          baabeczka napisała:

          > Kilka miesi
          > ecy temu gral Pszoniak i Fronczewski ...oczu nie mozna bylo oderwac ,ale to byl
          > o aktorstwo.

          Tak, to prawda, ale mimo wszystko irytuje mnie porównywanie aktorów z 30-40 letnią różnicą wieku i zawodowego doświadczenia. Co innego, gdybyś za przykład podała jakieś zachwycające aktorstwo równolatków, ale czyje? Oczywiście można dyskutować, czy w ten sam sposób za 30 lat ktoś napisze o Karolaku i Baar, bo jak sięgnę pamięcią to Fronczewski chyba od zawsze zachwycał :)
    • matt_banco BT ... z uporem 29.11.13, 13:06
      Mam wrazenie, ze III sezon jest duzo ciezszy od poprzednich. Ale tez chyba najbardziej wciagajacy. Jest tez bardziej "organicznie" grany i szczerze powiedziawszy tu mam pewien problem. Intensywnosc pokazywania emocji jest tak duza, iz momentami mam ochote odwrocic wzrok od ekranu, bo mam wrazenie, ze ogladajac to przekraczam, calkowicie iluzyjna co prawda, granice intymnosci. Tylko kogo, postaci, czy grajacego te postac aktora? ;-)
      Przy dyskusji o filmie "W imie" zastanawialismy sie, czy trzeba bylo ksiedza-geja na prowincji, aby pokazac jego zmagania z samym soba. W BT problem emocjonalnosci ksiedza pokazano bardziej "typowo", a zrobiono z tego i tak bardzo wciagajacy watek. W czym wielka zasluga Piotra Glowackiego.
      • faszyna Papusza 03.12.13, 10:47
        Dotarłam wreszcie na Papuszę. Co można powiedzieć o filmie? Chyba głównie to, że jest to film bez scenariusza, moim zdaniem. Owszem, jest powalająca muzyka w finale, jest bardzo dobre aktorstwo, w tym znanego Pawlickiego i szerzej nieznanego Walerysia. Są cudowne fotografie i to słowo: "fotografie" nie jest pomyłką, lecz moją opinią na temat zdjeć. W "normalnym" filmie zdjęcia pokazują akcję, a tu zdjęcia pokazują widoki, więc każda z klatek mogłaby być zamieniona na wysokiej klasy fotografię artystyczną. Taki filmowy Bułhak... I tego Bułhaka oglądało się dobrze, ale wrażenie niedosytu towarzyszyło mi przez większość filmu. Właściwie dopiero ostatnie sekwencje filmu opowiadające o chorej Papuszy, jej mężu i trudnych konsekwencjach publikacji wierszy przyniosły ze sobą filmowe emocje. Wcześniej łapałam się na myśli, że oglądam przeestetyzowane cepeliowskie obrazki, na których tabory wędrują, wędrują, a Cyganie grają, grają.... No i tu wracam do zdania pierwszego. Przeskoki w czasie i niedopowiedzenia mocno zaburzają odbiór filmu. Nie żeby były źle posklejane ze sobą, ale bo wszystko jest w tym filmie po łebkach. Film o życiu Cyganów? Tyle, ze w tym życiu są tylko zabawy przy ognisku i wędrówki z taborem. Film o utracie tożsamości przez Cyganów po przymusowym osiedleniu? Jak na taki temat, film jest zdecydowanie zbyt letni. Film o Ficowskim? Tego jest również za mało. Film o Papuszy? Jak na film o Papuszy, to jest decydowanie za mało o pierwszych okresach życia. To jest, pokazano całkiem sporo, ale paradoksalnie z Papuszą w tle. Film o wszystkim i o niczym, który by się nie obronił, gdyby nie zdjęcia i muzyka.
        Czy warto było iśc do kina? Ależ oczywiście warto. Choćby dla finałowej sceny i widoku taboru wędrującego wśród pól. I dla kompletnie mi nieznanego języka cygańskiego.
        • faszyna Remanenty.. 30.12.13, 19:37
          W ramach poświątecznych remanentów kilka refleksji.
          Rzuciłam okiem na portal filmpolski, a tu nieprzyjemna siurpryza: nowy wygląd, dużo mniej przyjazny niż poprzedni. Czyli co, kolejny spec od stron www miał pustki w kieszeni? Bo inaczej nie potrafię wyjaśnić tych nader częstych zmian różnych stron z wersji cool na wersję fuj.
          Nowy wygląd, a chyba także nowego gospodarza ma portalfilmowy. I mój komentarz jak wyżej...
          Nowy ma być także dyrektor festiwalu w Gdyni. Stary, czyli Michał Ch. był tak dobry i powszechnie chwalony, że trzeba go było wymienić na mniej doskonały model.;) Taka polska specjalność, kto wyrasta ponad, trzeba mu przyciąć nóżki.
          Na pocieszenie, njuz ze świata seriali, ze w nowym sezonie Przyjaciółek zagra Filip B. I Lesław Ż. do pary. Taka ładniejsza odsłona stajni Polsatu... ;)


          • jaginger Re: Remanenty.. 30.12.13, 23:00
            Chaciński dyrektorował festiwalem jedną kadencję 3 letnią - nie pamiętam teraz dokładnie.
            Taka była umowa. Ten nowy też chyba na kilka festiwali będzie.
            Filmpolski też mnie zaskoczył i rozczarował.
            • faszyna Re: Remanenty.. 31.12.13, 09:35
              jaginger napisała:

              > Chaciński dyrektorował festiwalem jedną kadencję 3 letnią - nie pamiętam teraz dokładnie. Taka była umowa.>

              Chyba nie masz orientacji w temacie. Owszem, MCh został dyrektorem na jedna kadencję, co normalne przy kadencyjności obsady stanowisk, ale startował tez w kolejnym konkursie. Jakis czas temu pisano w necie, ze ma kolejną kadencje w kieszeni, bo wszyscy go dobrze oceniają, ale (dla mnie niespodziewanie) organizatorzy zaprosili do konkursu kolejne osoby i wygrała własnie jedna z nich. Czyli już znany z umiejetności przegrał z dobrze zapowiadającym się. I przy okazji ograniczono kompetencje dyrektora-to już nie jedna osoba (dyrektor) dokona wyboru filmów, ale szersze gremium (kto, do znalezienia w necie).
              • jaginger Re: Remanenty.. 31.12.13, 13:08
                Dzięki za info. Nie wiedziałam i tak napisałam.
          • glafira Re: Remanenty.. 02.01.14, 17:11
            faszyna napisała:

            > Na pocieszenie, njuz ze świata seriali, ze w nowym sezonie Przyjaciółek zagra F
            > ilip B. I Lesław Ż. do pary. Taka ładniejsza odsłona stajni Polsatu... ;)


            Wygląda na to, że FB już całkiem na serio został ulubieńcem pani NT:))
            Ale to medal, który ma chyba dwie strony: dobrą, bo żadna oczywiście praca nie hańbi a i żyć też z czegoś trzeba, ale ta gorsza strona to, obawiam się, kolejne zaszufladkowanie w stronę 'serialowego amanta' lub coś w tym stylu, tym bardziej, że te polsatowskie serialiki nie cieszą się zbytnią popularnością widzów...
            Ale nie będę z tym nowym rokiem zbyt krytyczna i szczerze pożyczę powodzenia i nowych wyzwań nie tylko FB ale i wszystkim aktorom, którzy mimo wszystko umilają nam czas i przyczyniają się do starych i nowych tematów na tym forum:)
            A skoro nowy rok to i coś nowego powinno pojawić się w temacie. No i pojawiło się: "Słodkie życie". No cóż, nowy serial, ale zupełnie stare, klasyczne rozczarowanie...:)
            • faszyna Re: Remanenty.. 02.01.14, 17:58
              glafira napisał(a):
              > Ale to medal, który ma chyba dwie strony: /../ ta gorsza strona to, obawiam się, kolejne zaszufladkowanie w stronę 'serialowego amanta' lub coś w tym stylu, tym bardziej, że te polsatowskie serialiki nie cieszą się zbytnią popularnością widzów..>

              Ale FB w H52 i w 2XL to nie był zwykły amant i chyba tez tak będzie w Przyjaciólkach. Poza tym, na serialowym bezrybiu w TVN seriale polsatowskie zyskują widzów. A Przyjaciólki to całkiem przyjemny serial. No ale oczywiście tylko dobra rola kinowa pozwoliłaby na ambitniejsze zaistnienie FB w filmie.
              • glafira Re: Remanenty.. 02.01.14, 18:24
                faszyna napisała:

                No ale oczywiście tylko dobra r
                > ola kinowa pozwoliłaby na ambitniejsze zaistnienie FB w filmie.


                Czego mu szczerze życzę. Każdy w końcu jakoś zaczynał. Właśnie niedawno niechcący widziałam Kuleszę w "Pensjonacie pod Różą", a Lubosa i Jakubika w równie nic nie wnoszącym do polskiej kinematografii i dawno przez wszystkich zapomnianym serialiku "Codzienna 2 m 3"...
      • faszyna BT ... Matt, zaspoileruj! 02.01.14, 17:59
        Matt, czy możesz troszeczkę zaspoilerowac i napisac, jak się rozwinął watek księdza? Niestety, w necie brak streszczen poza 10-ty odcinek... Z góry wielkie dzięki! :)
        • matt_banco Re: BT ... Matt, spojleruje 02.01.14, 22:19
          To tak ogolnie, bo nie wiem do czego dotarli w tym streszczeniach
          Ksiadz przyszedl z problemem w postaci milosci do kobiety. Polki, nauczycielki ze szkoly gdzie prowadzil katacheze. I na poczatku wygladalo to tak, ze to jest zasadniczy problem, a dokladniej radykalizm jego milosci i okazywania jej. Opowiedzial o niej podczas kazania, na ktore zaprosil swoja ukochana. A tak, jak nietrudno sie domyslec, zachwycona nie byla. W efekcie ksiadz zostal jakby zawieszony, bo rzucona deklaracja w zasadzie nie jest tozsama z opuszczeniem stanu duchownego. Okazalo sie tez, ze ksiadz w milosci cywilnej nie do konca sobie radzi (dociera do niego, ze nie do konca bedzie w stanie byc ojcem dla syna swojej partnerki). Pewnego dnia u Radziwilowicza zjawia sie owa partnerka ksiedza i po krotce przedstawia swoj punkt widzenia. I tu sie zaczyna druga historia, znacznie ciekawsza. Otoz owa partnerka odkryla, ze w zasadzie jest tylko "przykrywka" dla pierwszej milosci ksiedza, pewnej Hiszpanki, ktora poznal na misji. I ze owa partnerka zasadniczo ma dosc (Konrad jest dodatkowo zazdrosny, czy tam zaborczy) i odchodzi od niego (wyjezdza do Gdanska, czy gdzies tam).
          Na nastepnych sesjach mamy dopowiedzenie tej "hiszpanskiej" historii, ze to tak naprawde byla wielka milosc ksiedza, ktory jednak w krytycznym momencie stchorzyl i nie podjal wyzwania w postaci zycia z kobieta na serio (oczywiscie podobnie jak z Ewa tak i z Hiszpanka nie mial wiekszych problemow z podjeciem zycia lozkowego ... no moze to "oczywiscie" jest troche zlosliwe z mojej strony). Jak zrozumial ze prawdopodobnie stracil szanse na prawdziwa milosc, to chcial w pewien sposob naprawic to wlasnie z owa Polka, ale stara milosc nie do konca mu na to pozwolila (bedac z Ewa, tak naprawde chcial odtworzyc relacja z poprzednia miloscia, gdzies tam nie do konca potrafil sie otworzyc na nowe uczucie, a moze po prostu bylo ono iluzja). Dodatkowo okazalo sie, ze publicznie potepil go jego przyjaciel, ktory w mlodosci mial wielki wplyw na jego wybor stanu duchownego. Tym samym nasz ksiadz poczul sie zdradzony (sam znal "czarna strone" swojego przyjaciela i nigdy z tej wiedzy nie skrorzystal). Najbardziej wzruszajaca scena byla ta, w ktorej mowi do Andrzeja (Radziwilowicz), ze wszystkich w zyciu zawiodl, kobiety ktore kochal, parafian, psychoterapeute (bo go oklamal) i samego siebie. Ale w Boga nie zwatpil, mimo wszystko.
          Ciekawa tez byla puenta, w ktorej Andrzej byl chyba pewny, ze Konrad odpusci psychoterapie. A ten sie z nim zegna i mowi, ze przyjdzie.

          Nie wiem czy czegos nie pokrecilem, ale chyba ogolny zarys fabuly oddalem.
          • faszyna Re: BT ... Matt, spojleruje 02.01.14, 22:34
            Dzieki wielkie. :) Lubie czytać streszczenia, bo mi w żaden sposób nie przeszkadzają w świeżym odbiorze takich filmów. A że pewnie nieszybko BT będzie dostępne za darmo w necie, to tym bardziej streszczenie warte przeczytania. Bo jak dotąd na filmpolski są tylko opisane dwa tygodnie.
            • glafira Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego filmu... 23.01.14, 17:43
              Skoro w serialach mamy zastój do marca, a te, które jeszcze nie poddają się 'sezonowym' prawom współczesnej telewizji i tak są wypierane przez sport (vide: temat 'Przegięcie'), to może nadszedł czas, aby odświeżyć 'wątek śmieciowy' i przenieść się do wielkiego świata:)
              Dokładnie tydzień temu ogłoszono nominacje do Oskara 2014. No cóż, wyjątkowo, a może nie, zaskoczenia nie ma. I nie ma też zaskoczenia, iż po raz kolejny nasza rodzima produkcja nie wskoczyła na piedestał nominacji dla filmu nieanglojęzycznego... Z jednej strony szkoda, ale z drugiej strony tak się zastanawiam, czy my zawsze musimy przedstawiać Akademii tylko te wielkie dzieła obrazujące naszą wojenno-solidarnościową historię (Katyń, 80 milionów, Wałęsa), a nie pomyślimy o tych mniej patriotycznych, a bardziej ludzkich tematach. W końcu w ostatnich latach powstało parę dobrych filmów, które z powodzeniem mogłyby konkurować z innymi startującymi do statuetki Oskara. A może coś Smarzowskiego? Na przykład "Drogówka". Jakby nie było, korupcja w policji to problem ogólnoświatowy, dlaczego nie pokazać światu polskich reali? :))
              A tu lista filmów nominowanych do Oskara, dla tych, którzy jeszcze się z nią nie zapoznali:)))
              film.onet.pl/wiadomosci/oscary-2014-ogloszono-nominacje/jm09k
              • faszyna Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 23.01.14, 18:04
                Oskary nieosiągalne, ale Mocny Anioł jak najbardziej. :) No ale skoro jeszcze do kina nie dotarłam, więc może odpuszczę sobie refleksje...
                Co do polskich kandydatów, odnoszę wrażenie, ze polska komisja ściga się z pendolino. Wymyslają sobie cechy predestynujące do nominacji, a tu kicha, ani światowo znany bohater, ani legenda chłopcow z Wrocławia nie pomaga. Może Ida by dała radę? Albo film z Ogrodnikiem? No a może właśnie Smarzowski i Róża? Albo Drogówka? A w przyszłym roku mógłby być Jack Strong, bo czytam o nim pozytywne opinie...
                Ale co tam Oskary, mnie dużo bardzie męczy pytanie, czemu Berlin nam niełaskawy? Nie lubią naszych za Odrą?
                • glafira Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 23.01.14, 19:01
                  faszyna napisała:

                  > Oskary nieosiągalne, ale Mocny Anioł jak najbardziej. :) No ale skoro jeszcze d
                  > o kina nie dotarłam, więc może odpuszczę sobie refleksje...

                  Ja też jeszcze nie dotarłam. Planuję jutro, ale jakoś nie mam szczególnego parcia na ten film. Może dlatego, że nawalony Więckiewicz to nic nowego, na zasadzie 'ale to już było':)
                  Była obsesja Smarzowskiego na temat wódki i był już wiecznie wstawiony Więckiewicz, choćby w "Wszystko będzie dobrze". Ale opinie na temat Mocnego Anioła są tak bardzo podzielone, że nie zostaje nic innego, jak wyrobić sobie własną. OT, dylemat:))
                  • faszyna Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 23.01.14, 20:18
                    Tez nie mam parcia z podobnych powodów. W ogóle z filmów Smarzowskiego najbardziej lubie Różę, ale to akurat jest jedyny film na podstawie obcego scenariusza. Czyli nie czuję się dobrze w świecie myśli i emocji Smarzowskiego. ;)
                    Poza tym w jakims stopniu podzielam przeczytane opinie na temat stajni reżysera. Może gdyby stosował większy płodozmian w doborze aktorów... A tak wiadomo mniej więcej, o jakiej Polsce mówi, jakimi aktorami i jakie są (alkoholowe) klimaty. W tym kontekście z ciekawością czekam na Wołyń, bo tu powinni się tez pojawić inni aktorzy (może jakiś Wołyniak z krwi i kości) i inne klimaty.
                    • baabeczka Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 00:20
                      Byłam dzisiaj, i nie mogę spac...tyle picia, brzydoty, wymiocin, zwierzecego sexu w nadmiarze, rozmow samobiczujacych...brod,smrod i piana na ustach...no masakra, aktorzy grali super,Wieckiewicz,Bielska,Jakubik,no przekonywujaco, ale nie moglam znisc non stop tej pijackiej brzydoty, rzygania,siksnia gdzie badz, no Drogowka to bylo cos,a tu sa obrazy i gadanie.Zaluje,ze poszlam,bo parcia tez nie miatplam na ten temat,ale polowek zaprosil. Nie rozumiem tez zachwytow nad rola pani Kijowskiej,ze taka swietna, moim zdaniem bylo jej malo i wlasciwie to niczym szczegolnym sie nie wykazala. Ciekawam waszych komentarzy...
                      • glafira Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 09:01
                        baabeczka napisała:

                        ...tyle picia, brzydoty, wymiocin, zwierzecego se
                        > xu w nadmiarze, rozmow samobiczujacych...brod,smrod i piana na ustach...no masa
                        > kra,


                        No właśnie... też słyszałam takie opinie i tak się zastanawiam , czy ze strony Smarzowskiego to studium człowieka - alkoholika, czy typowego alkoholizmu w polskim wydaniu. Może warto byłoby sięgnąć po książkę dla porównania.
                        Dla mnie takim niedoścignionym wzorem aktora grającego alkoholika był i jest Janusz Gajos w "Żółtym szaliku". Film przeciętny, ale Gajos powalający (nomen omen, film powstał wg scenariusza Jerzego Pilcha)

                        Ciekawam waszych komentarzy...

                        Mój pojawi się (o ile w ogóle) najwcześniej w poniedziałek późnym wieczorem. Dzisiejsze plany uległy zmianie, jak to w życiu bywa:)
                        • matt_banco Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 11:10
                          No mojego komentarza tez raczej nie bedzie. Sam alkoholu nie uzywam, a to co robi otoczenie "pod wpywem" jakos juz przestalo mnie interesowac (i to bez wzgledu na przyczyny). Takze niespecjalnie tez interesuje mnie to jako przekaz filmowy.
                          • scoutek Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 11:15
                            matt_banco napisał:

                            > No mojego komentarza tez raczej nie bedzie. Sam alkoholu nie uzywam, a to co ro
                            > bi otoczenie "pod wpywem" jakos juz przestalo mnie interesowac (i to bez wzgled
                            > u na przyczyny). Takze niespecjalnie tez interesuje mnie to jako przekaz filmow
                            > y.

                            mnie to interesuje wyłącznie jako dzieło Smarzowskiego, w sensie obraz
                            ale do kina się nie będę wyrywać, na pewno wystarczy mi ekran telewizora
                            a komentarz? pewnie tak, się zobaczy
                            • baabeczka Re: Oskary, znowu nieosiągalne dla polskiego film 24.01.14, 19:04
                              Żółty szalik....to elegancja a Janusz Gajos to pijak na poziomie...nie pokazano go w ekstremalnych sytuacjach, a u Smarzowskiego własciwie ...tylko wyżyny upodlenia, sytuacje skrajne do bólu, brrr jeszcze dzisiaj nie moge dojsc do siebie, tym bardziej, że mnie alkohol zupelnie nie interesuje, może dlatego taka reakcja, trudno znieść te obrazy.
                              • glafira "W roli Boga" 28.01.14, 17:34
                                Nikt nie oglądał? Wczoraj? Teatru tv?:)
                                Wiem, wiem, że to już było (ten teatr znaczy się), ale ja widziałam po raz pierwszy i muszę przyznać, iż dawno nie widziałam tak przykuwającego do fotela spektaklu. Pomijając trochę kontrowersyjny temat przedstawienia i świetną obsadę (Gajos, Stroiński, Królikowski, Zieliński, Gniewkowska) to naprawdę zachwyciła mnie gra aktorska, po prostu świetna. I nawet Schejbal czy Ostałowska nie raziły manieryczną grą, co w serialach zdarza im się często, niestety. A szczególne wyróżnienie należy się z mojej strony Andrzejowi Zielińskiemu. I w zupełności zgadzam się z Panem Cieślakiem, autorem tej wykopanej przeze mnie recenzji sprzed czterech lat:
                                www.rp.pl/artykul/536667.html
                                PS. A propos wcześniejszego tematu (Anioła) to ja jednak nie dotarłam do kina i chyba już nie dotrę. Męża ten film absolutnie nie interesuje, a sama to ja mogę się wybrać na film lekki, łatwy i przyjemny, na coś trudniejszego wolę zabrać ze sobą silne, męskie ramię:))
                                Także Babeczko, raczej ciężko Ci będzie porównać wrażenia...forumowicze się zbiesili:)))
                                • faszyna Re: "W roli Boga" 28.01.14, 18:24
                                  glafira napisał(a):
                                  > Nikt nie oglądał? Wczoraj? Teatru tv?:)>
                                  No ja nie. Ale oglądałam już dwa razy przy wcześniejszych emisjach, stąd wczoraj odpuściłam. A sztuka super, dająca do myslenia. Szkoda, ze tak rzadko są w tv sztuki/filmy o jakiejś sensownej treści. Takiej własnie do pomyślenia.
                                  A co do Mocnego Anioła, czekam na luty i emisję w moim prowincjonalnym kinie bez reklam. Wódka i reklamy w jednym to byłby nadmiar nieszczęścia. ;)
                                  • faszyna Ratując pana Banksa 31.01.14, 12:34
                                    Poszłam na to, na co nikt nie chodzi, czyli tytułowe RPB. Dla Emmy Thompson, o której piszą, że zagrała na oskara. Zdaje się nominacji nie dostała, a ja się z lekka rozczarowałam. Primo, ET jak to zwykle ET. Czasem tak jest, ze aktor jest tak wyrazisty, iż nie jest w stanie "przebić" żadnej swojej roli: jest zawsze tym samym aktorem X. Taka jest właśnie Emma T., mimo, że ja lubię, ale zauważam ciągle tą sama Emmę T.
                                    Po drugie, tak się składa, że nie czytałam książki, ani nie oglądałam filmu o Mary Poppins, zapewne kultowego w tamtej strefie. No a jak nie czytałam/nie oglądałam, to i relatywnie słabo mnie wciąga historia pisania scenariusza do filmu i problemów z autorką książki. Oczywiście, marudzę, film się dobrze i bez nudy ogląda, ale nie mogłam się pozbyć wrazenia, ze ten świetnie skonstruowany i zagrany film jest równie błahy jak film Disneya, o którym mowa.
                                    No i trzecia uwaga o klejeniu. ;) Zupełnie nie mogłam posklejać bohaterki w wieku zaawansowanym z jej dziecięcym wydaniem. W tym drugim wcieleniu to dziewczynka o ogromnej wyobraźni, a w pierwszym-klasyczna i kostyczna stara panna, z całą paletą dziwactw i nieprzystosowaniem do współczesnego świata. Nie sposób zrozumieć, w jaki sposób nastąpiła ta przemiana. A przecież, jeżeli się spojrzy na prawdziwy życiorys bohaterki, moze i była wredna i upierdliwa, ale nie chyba nie tak zachowawcza i wycofana jak bohaterka grana przez ET.
                                    No takie uwagi mam do całokształtu... ;)
                                    • matt_banco Re: Ratując pana Banksa 31.01.14, 14:00
                                      O dziekuje bardzo za zgrabna ocene ;-)

                                      Ja wczoraj lewym (gorzej widzacym) okiem probowalem zerkac na Toma i Julie. Niestety "Larry Crowne" nie tyle mnie zanudzil, co lekko rozwalil jakas taka infantylnoscia. A zanudzil to swoja droga. Po 45 minutach powiedzialem ... dosc, dosc, dosc ... Tom znikaj. I jeszcze mnie dobili panem White, czyli Bryanem Cranstonem, jako paskudzctwem meskim Julii niegodnym.
                                      Jakis czas temu nagralem sobie z TV film z ET i Dustinem ... i teraz nie wiem, czy zabierac sie za ogladanie, czy od razu wcisnac DELETE.
                                      • faszyna Re: Ratując pana Banksa 31.01.14, 14:58
                                        Tom H. zagrał tez w RPB. Walta Disney'a. Gra, jak to on zwykle, dobrze, ale wydał mi się z lekka rozklapciany. Podobniej jak w LC. Az rzuciłam okiem na datę urodzenia. No tak, nie młodniejemy i nasi idole też....
                                        Z filmów, na ktore czekam, to oczywiście Jack Strong. A w tv polecam niedziela tvp1 i "Tamara i mężczyźni". Widziałam w kinie. Wart polecenia. :)
                                        • matt_banco Re: Ratując Tamare z HDD 20.02.14, 00:34
                                          Obejrzalem "Tamare". Nagralem z TV, jak akurat leciala, ale musiala odlezec swoje ;-) Calkiem sympatyczny film, "sliczniuni" jesli idzie o zdjecia, muzyke (Desplat tak desplatowski, ze nawet nie wiedzac, ze to on i tak wiadomo ze to on), krajobrazy no i sama Tamare. Fajnie, lekko wariacko, zakrecona fabiula, choc momentami lekko nuzaco. W sumie jednak mily wieczor,
                                    • matt_banco Ratując pana Fassbendera 02.02.14, 09:28
                                      Jedna z telewizji zapodala wczoraj minifestiwal Fassbendera, a i przy okazji rezysera Steve'a McQueen'a (w kinach wlasnie "Zniewolony" premieruje). "Glod" widzialem wczesniej wiec odpuscilem, bo to nie jest rzecz do ogladania zbyt czesto (szczegolnie ostatnie 20 minut). Ale "Wstydu" nie widzialem ... i szczerze mowiac w okolicach 1 w nocy bylem lekko wsciekly, ze go zobaczylem. No nie trafil ten film do mnie na zadnym poziomie. Ani na poziomie fabuly, ani sposobu jej pokazania, ani nawet na poziomie Fassbendera ;-) To taki film, ktory wiecej obiecuje niz faktycznie daje. Ale najbardziej rozczarowujace bylo to, ze kompletnie niczym mnie ten obraz nie zaskoczyl. No nic ... jakby co mozna isc do kina i sprawdzic jak wyglada nastepne dzielo McQueena i Fassbendera ... i Hansa Zimmera.
                                      • faszyna Re: Ratując pana Fassbendera 02.02.14, 10:36
                                        "Jedna z telewizji "
                                        Matt, piszesz tak, jakby Twój kontrakt na forum wykluczał podanie nazwy stacji.;)))
                                        Co do meritum, jest w ogóle problem z wieloma głosnymi filmami ostatnich lat, ze albo rozczarowują, albo nie chce się ich oglądać. Wczoraj w Śniadaniu mistrzów (w jednej z telewizji ;)) ) goście mówili o braku zachwytu Warlikowskim i nowym Smarzowskim. Jedni bardzo chwalą, innych nie zachwyca-czy taki rozdźwięk opinii o głosnych produkcjach należy uznac za normalny? Ja w każdym razie nie pcham się na Oskarowe filmy, bo żaden mnie nie kręci a priori. Poszłabym za to na komedię "Wkręceni". Ponoć niezła. Jak pójdę, się przekonam...
                                        • matt_banco Re: Ratując pana Fassbendera 02.02.14, 11:31
                                          ;-))) No jak widac wplyw rodzimych seriali i zaklejanie znaczkow samochodowych udzielilo mi sie i tez stronie od nazw wszelakich.

                                          Wczoraj, w ramach remanentu, na dysku telewizora znalazlem i obejrzalem "Operacje DUNAJ" ... obejrzalem, no moze nie w calosci, bo jakies 30% wysluchalem jedynie dialogow i warstwy dzwiekowej (dobrodziejstwo sluchawek bezprzewodowych). I po co? No wlasnie po co. Po co zrobiona te ciezka - jak T-34 - komedie ... no nie wiem w sumie czy to podpada pod taka kategorie. Jakos mnie koszarowy humor nie bawil, a przede wszystkim irytowala warstwa dialogowa (tu nawet Zamachowski nie dal rady, bo nie bylo z czego zrobic kwestii). W sumie to nie spodziewalem sie, ze to wszystko wypadlo az tak slabo.
    • matt_banco Philip Seymour Hoffman 02.02.14, 21:17
      Nie zyje. Wielka strata. Swietny aktor, jeden z najlepszych w pokoleniu 40+. A moze i najlepszy.

      • baabeczka Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 10:50
        Dla mnie najlepszy :-( wielka szkoda, bo tyle jeszcze moglo być przed nim...
      • jaginger Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 11:08
        Jestem szoku. Szkoda.
      • matt_banco Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 11:24
        Moja filmowa znajomosc z panem Hoffmanem chyba rozpoczela sie od "Zapachu kobiety", choc jak zerknalem do imdb to wychodzi, ze byl to "Cudotworca", ale ja go nie pamietam z tego filmu w ogole, choc akurat swego czasu bardzo ten film lubilem (za Steve'a Martina na powaznie i Debre Winger). Pozniej byl "Twister" i "Boogie Nights". Ale tak naprawde to wielka sympatia do niego rozpoczela sie od "Flawless" i "Magnolii". Odkryciem bylo to, ze potrafil zagrac kogos wrazliwego i delikatnego. Pozniej to juz bylo latwo go lubic. Bardzo mi sie podobal jako krytyk muzyczny w "U progu slawy". Przez lata nazbieralem na DVD kilkanscie filmow z nim (to jeden z tych aktorow, dla ktorego faktycznie kupowalem filmy). Ostatni jaki z nim widzialem to "Moneyball". Jeden z jego filmow wciaz lezy na polce, teraz troche jak wyrzut sumienia ... "Synekdocha". Jakos nie mialem nigdy nastroju aby to obejrzec. Teraz juz nie bede szukal nastroju, po prostu go obejrze i pozegnam sie z panem Philipem. I poszukam "Mistrza".
        • pepsic Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 15:16
          "Synekdocha, Nowy Jork" na pewno Ci się spodoba, choć to film trudny. Z wielką przyjemnością wspominam natomiast jego drugoplanową rolę asystenta w "Big Lebowski". Mistrzostwo świata! Ostatni oglądany z Nim film to "Idy marcowe", bardzo średni.
          • scoutek Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 19:25
            a nasi przypomnieli sobie udział Seymoura w polskim filmie "Szuler" gdzie zagrał stangreta
            • faszyna Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 20:15
              Z zainteresowaniem przeczytałam Mattową listę filmów z PSH. Tytuły znane, ale nieobejrzane. To oznacza, ze mój rozwód z amerykańskimi filmami i odchylenie wahadełka w polską stronę były dużo silniejsze niż mi się wydawało. No ale takie ponoć czasy mamy, ze każdy ogląda co innego. I trudno o wspólną platformę do dyskusji. Bo przecież nie zaproponuję tu dyskusji w temacie rozdźwięku miedzy wyglądem a metryką sp. nieboszczyka. Zresztą już jakiś polski klasyk powiedział, ze na taki wygląd trzeba sobie zapracować. Widac PSH zapracował...
              • matt_banco Re: Philip Seymour Hoffman 03.02.14, 21:07
                To bardzo ciekawe spostrzezenie, ze mamy takie czasy, ze kazdy ogladda/slucha co innego. Tez to zauwazylem i jest to dosc przewrotne. Oto 20-25 lat temu, ba jeszcze 15 lat temu istniala jakas tam wspolna baza kulturowa. Teraz jak spotykam sie ze znajomymi, to zwykle nie rozmawiamy o tym co widzielismy/sluchalismy, tylko bardziej ustalamy wzajemnie to czego nie wiedzialismy/nie sluchalismy ;-) Oto co zrobil nielimitowany dostep do kultury.
                A wlasnie, po dwoch latach wroce do porzadnego ogladania filmow z plyt. Wczoraj zamowilem nowy odtwarzacz stacjonarny, bo mnie wkurza ogladania z notebooka. Jeszcze nie wiedzialem, ze przyda sie w tak niewesolych okolicznosciach.
                • glafira Tak ogólnie... 04.02.14, 17:50
                  Tak ogólnie to informacja o śmierci PSH nie była dla mnie aż tak wielkim zaskoczeniem. Oczywiście wielka szkoda, ale od jakiegoś czasu gdzieś nieformalnie pojawiały się njusy o powrocie tego aktora do nałogu... tak nieformalnie, ale tak nieformalnie mówiło się swego czasu też o innych 'wielkich' artystach, którzy mimo zewnętrznych deklaracji o zupełnym zerwaniu z narkotykami, wewnętrznie ciągle w tych nałogach trwali. Nazwisk wymieniać nie będę, bo sporo takich osób odeszło z tego świata ostatnio. No szkoda.
                  Ja Philipa pamietam przede wszystkim z Zapachu kobiety, Twistera i Mission Impossible III.

                  A jakby na przekor tej smutnej wiadomosci, nasi artysci swietuja sobie wreczanie Telekamer. Niech im bedzie, ale zastanawia mnie, dlaczego taka gala nie byla transmitowana przez zadna, doslownie, zadna telewizje, a po drugie, jak zwykle dla mnie najwiekszym zaskoczeniem nie sa same nagrody, a nominacje, zwlaszcza w kategorii Serial i Osobowosc telewizyjna. A dlaczego. Ocencie sami
                  film.onet.pl/wiadomosci/telekamery-2014-znamy-laureatow/ntkvk
                  No i dlaczego, skoro wygrala Kamila Baar i wygral Marek Bukowski, serial Na dobre i na zle nie znalazl sie na liscie nominowanych...
                  • faszyna Re: Tak ogólnie... Orły 04.02.14, 18:08
                    Kiedys Telekamery bardzo mnie rajcowały, oglądałam gale i nawet głosowałam przez internet. I z żalem przyjęłam fakt, ze "sami swoi" ten konkurs zarżnęli. Czemu, kto wie? Może to takie polskie bagienko zadziałało, wciągające wszystko jak leci, bez baczenia czy dobre czy złe... A w podsumowaniu braku transmisji chyba powiem, ze tak będziesz szanowany jak sam się szanujesz. Telewizje się nie szanują, więc i wzajemnie.

                    Dzisiaj ogłoszono nominacje do Orłow. Specjalnie rzuciłam okiem na liste zgłoszonych filmów, by sprawdzić czego mi tu brak. A brak nominacji choćby dla Dnia kobiet (swietna Kwiatkowska) i dla Kolak z "Chce się żyć" Jest za to dla Nehrebeckiej, a ja nie bardzo pamiętam, kogo tam zagrała...
                    Kogo obstawiacie? Bo ja chyba Ogrodnika i Idę. Kulesza? Budnik? No to pewnie będzie Grochowska. ;) Ale dałabym Orła Jakubikowi za drugoplanową w ChSŻ.
                    • glafira Re: Tak ogólnie... Orły 04.02.14, 21:29
                      Trudno coś obstawiać, jak się niewiele z tych produkcji widziało:)
                      To znaczy, widziałam Układ zamknięty, ale wobec przewagi nominacji dla Idy, Chce się żyć czy Imagine, szanse ma raczej marne. Ale jestem prawie pewna, że Ida będzie gościć na scenie kilkakrotnie w różnych kategoriach
                      • faszyna Veni, vidi, PMA ;) 13.02.14, 10:43
                        baabeczka 24.01.14, 00:20:
                        "Byłam dzisiaj, i nie mogę spac...tyle picia, brzydoty, wymiocin, zwierzecego sexu w nadmiarze, rozmow samobiczujacych...brod,smrod i piana na ustach...no masakra ./.../ nie moglam znisc non stop tej pijackiej brzydoty, rzygania,siksnia gdzie bądź"

                        No tak... A ja poszłam i niespodziewanie film mi się spodobał. Duzo bardziej niż Drogówka, w której było i picie i zwierzęcy seks, który tak się nie spodobał Baabeczce. A tu, siupryza, tego seksu i wymocin nie było wcale ponad miarę i do nieoglądania. Oczywiście, srodowisko, w którym dzieje się film, nie pociąga, ale jakos mocno wkręciłam się w tą banalną akcję, złożoną z sekwencji pijackich i odwykowych. O aktorstwie można długo bądź krótko, to ja krótko. Więckiewicz genialny, ale jak on to zrobił, że w scenach upicia ma napuchniętą twarz, a gdy jest trzeźwy, to twarz jest normalna? Ponoć na planie nie pili, ale RW zagrał pijanego jak mało kto wcześniej w polskim filmie.
                        Pochwalę tez montaż, mocno szarpany, ale wszystko składa się sprawnie do kupy. Pogratulowac!
                        Co do samej treści, co odbiorca, to inna opinia. Moja połówka zdecydowanie filmu nie kupiła, a ja właśnie tak. Bo odebrałam go nie przez pryzmat wyłącznie wódczany, ale jako obraz zapętlenia w dowolnego rodzaju błędach życiowych, których nie chcemy już więcej popełniać, a jednak popełniamy, wchodząc nieustająco do umownego baru Pod Mocnym Aniołem po każdej próbie obietnicy, ze my już "nigdy więcej". No ale właśnie my "ciągle więcej", tyle że na zwykłe błędy zyciowe odwyku nijakiego nie ma. Więc i o wyjście z takiego życiowego lub zawodowego zapętlenia bardzo trudno.
                        Jeżeli komus spodobała się samochodowa nie-akcja w "Baby sa jakies inne", powinien także zaakceptować gadulstwo w PMA. Ja w każdym razie obserwowałam tą nielinearnie pokazaną postępującą degrengoladę bohatera z dużym zainteresowaniem. I jak już wcześniej napisałam, dużo bardziej mi się spodobał PMA niż Drogówka, której scenariusz wydał mi się nie do końca konsekwentny. A cały czas, patrząc na Więckiewicza, zastanawiałam się, jak dużo w filmie z prawdziwego życia Pilcha... I właśnie od tej refleksji, ze RW to przecież JP, nie potrafiłam się uwolnić przez cały pobyt w kinie...
                        I już na koniec, refleksja "widowniowa". Moje kino niesieciowe było pełne po brzegi, co nie na każdym filmie się tu zdarza.
                        • faszyna Facet potrzebny od zaraz! 18.02.14, 15:46
                          To juz tylko ja chodzę tu do kina? ;))
                          No skoro tak, to wrażenia z kolejnego filmu. W ramach tzw. pustostanu wczoraj poszłam na "Faceta (nie)potrzebnego...". O filmie pisano różnie, raz źle, a raz tak sobie. Moje dominujące wrażenie jest takie, że komuś pomyliły sie konwencje. Skąd pomysł, by z takiego scenariusza próbowac zrobic komedię romantyczną? Toż to manifest feministyczny, którego celem jest pokazanie, że faceci są do d.... Każden jeden emocjonalny popapraniec, począwszy od ojca bohaterki, a na ostatnim z kolejki byłych kończąc. Mysle, że gdyby zrobić ten film na serio, to by wyszła całkiem sensowna rzecz. A tak mamy nieśmieszne scenki udające śmieszne scenki i snującą się od czasu do czasu Maciąg. Ale to, co film ratuje, to niezłe aktorstwo i finałowa piosenka śpiewana przez Kulig. Podsumowując, na komedie romantyczne chodzę, by sobie poprawić nastrój widokiem księcia z bajki. Tu o księciu mowy nie ma, są za to faceci 1:1 jak w realu.
                          • glafira Re: Facet potrzebny od zaraz! 19.02.14, 16:52
                            faszyna napisała:

                            > To juz tylko ja chodzę tu do kina? ;))

                            Na to wygląda;))
                            Ale może nie do końca. Co prawda ja odpuściłam sobie "Pod mocnym Aniołem" i 'niepotrzebnego faceta', ale jutro późnym wieczorem wybieram się na Jacka Stronga. Tyle sprzecznych opinii pojawiło się na temat tego filmu, że nie pozostaje nic innego, jak wyrobić sobie własną. No i na przekór tym, którzy twierdzą, iż na ten film chodzą tylko 'Gimbusy':)))

                            PS. Tego 'nie' potrzebnego faceta też miałam na uwadze, ale chyba górę wzięła jakaś ogólna awersja do współczesnych polskich komedii romantycznych. Czytałam różne opinie, ale nawet te zachęcające mnie osobiście nie zachęciły. Teraz czytam, że z komedią romantyczną niewiele ma ten film wspólnego, ale i tak zaczekam chyba na premierę telewizyjną. Przynajmniej rozczarowanie (o ile takowe będzie) zostanie pomniejszone o koszty zakupu biletów (parę groszy w domowym budżecie zostanie) :))
                          • angazetka Re: Facet potrzebny od zaraz! 20.02.14, 19:42
                            > To juz tylko ja chodzę tu do kina? ;))

                            Na polskie filmy chyba tak ;) Nawet "Jack Strong" nie mógł mi się przebić ostatnimi czasy przez oscarowe produkcje. Taki czas.
                            • faszyna Re: Facet potrzebny od zaraz! 25.02.14, 09:52
                              "To juz tylko ja chodzę tu do kina?"
                              A jednak nie! :) Wczoraj zgadałam sie ze znajomą studentką na temat Faceta. Pierwsze zdanie brzmiało, że zmarnowali jej Walentynki, bo wybrała się wtedy do kina na Faceta, a film był do bani. Druga refleksja dotyczyła obsady. Że głowna bohaterka moze być i że jest to wykapany portret jej koleżanki (czyli plus dla castingu, że cos z tzw. prawdy zycia jest w tym filmie). A trzecia uwaga odnosiła się do facetów i grających ich aktorów. Z ciekawszych uwag jedna dotycząca Małaszyńskiego, ktory gra wykładowcę,w którym kochaja sie studentki. Tymczasem moja znajoma nie zostawiła suchej nitki na tym wyborze, bo aktor stary, gruby i z fryzurą od czapy, oraz całkowicie nie do zakochania. Czyzby zmiana warty wśród widzów płci pieknej i przestał już działac mit Piotra z Magdy M., którego usilnie trzymają sie castingowcy i rezyserzy? Moze cos w tym być, juz wczesniej Matt utyskiwał nad misiowatym chodem Maksa w Lekarzach, a teraz taka krytyka... To zresztą ciekawy przypadek, od lat aktor wszelkimi siłami odcina sie od roli, ktora przyniosła mu popularnośc (i zapewne finansową prosperity), a obsadowcy wiedza swoje i tam, gdzie trzeba atrakcyjnego faceta, zatrudniają Małaszynskiego. Taka ironia szufladkowania...
                              • glafira Re: Facet potrzebny od zaraz! 27.02.14, 15:23
                                faszyna napisała:

                                Z ciekawszych uwag jedna dotycząca
                                > Małaszyńskiego, ktory gra wykładowcę,w którym kochaja sie studentki. Tymczasem
                                > moja znajoma nie zostawiła suchej nitki na tym wyborze, bo aktor stary, gruby
                                > i z fryzurą od czapy, oraz całkowicie nie do zakochania.


                                To chyba już koniec świata. Małaszyński stary, gruby i brzydki. Pora umierać:)))

                                Co do wizyt w kinie, to byłam na Jacku Strongu, ale nie będę się rozpisywać. Film poprawny politycznie, dobrze zrobiony, Dorociński, chociaż z wyglądu mało przypomina postać którą gra, to świetnie naśladuje i sposób mówienia i zachowania Kuklińskiego. Mile spędzone dwie godziny, bez poczucia straty finansowej na wydane bilety, ale szału nie ma.
                                Z innych propozycji. Moje ulubione kino studyjne, jak co roku, rozpoczyna już oscarowy marzec. W oko wpadły mi 4 pozycje: "Wielkie piękno", "Tajemnica Filomeny", "Wilk z Wall Street" i "Grawitacja". Jeśli czas pozwoli, to wybiorę się na wszystkie te filmy, jeśli nie to chyba postawię na Sandrę Bullock, chociaż Filomena też kusi. W każdym razie zawsze to mały kroczek do przodu, aby Faszyna nie czuła się aż tak bardzo osamotniona;))
                                • faszyna Re: Facet potrzebny od zaraz! 27.02.14, 17:30
                                  "To chyba już koniec świata. Małaszyński stary, gruby i brzydki. Pora umierać:)))"
                                  Umierać, że jest taki, czy że młode dziewczyny tak go oceniają? ;))
                                  Bo co do tego ostatniego, pamiętam rozmowę sprzed lat. Ja na ostatnim roku studiów, dwie siostry w wieku 16-17 i "ta trzecia" czyli pewna Finka, o której wieku była rozmowa. Dziewczyny jednomyślnie stwierdziły, że jest stara, a na moje pytanie, ile lat jej dają, odrzekły, że z 26. Niewątpliwie 37 to nie 26, więc według tego kryterium, Małaszyński dla takich -nastek to może już nawet muzeum? ;)

                                  Co do chodzenia do kina, jak widać po moich wpisach, chodzę ostatnio na kino alternatywne, takie jak Facet, ale milo mi będzie, jak ktoś pójdzie na mainstreamowe-oskarowe i cos tu bałaknie. :)
                                  • angazetka Re: Facet potrzebny od zaraz! 27.02.14, 19:59
                                    To ja bałaknę podsumowanie przedoskarowe, może być? :)
                                  • glafira Re: Facet potrzebny od zaraz! 27.02.14, 21:42
                                    faszyna napisała:

                                    > Umierać, że jest taki, czy że młode dziewczyny tak go oceniają? ;))

                                    Niewątpliwie dlatego, że tak jest postrzegany... w ogóle...Jeszcze świeżo w pamięci mam ten szał na punkcie Piotra Korzeckiego. Piotr Korzecki stary, gruby i brzydki!. No, pora umierać:))
    • matt_banco Papierowo ... 25.02.14, 15:40
      Z racji tego, ze ostatnio telewizor widuje jedynie w przelocie, to i nawet nie wiem czy sie juz nowy sezon zaczal czy nie. Jedyna rzecza, jako ogladam jest "Detektyw", a i to czasami z poslizgiem. Ale za to robiac porzadki, chyba wiosenne, wpadly mi w rece numery miesiecznikow filmowych z lat 90. Alez jak kasy na to puscilem ;-) Niestety nie zachowaly sie pelne roczniki, chociaz tez i niespecjalnie staralem sie szukac. Tak sobie usiadlem na stercie tej makulatury i zaczalem przegladac numery "Filmu". "Kina" i sporadycznie "Cinemy". Fascynujaca podroz w przeszlosc. Nie bardzo wiem co zrobic z tymi czasopismami, troche szkoda wyrzucic. Ale takie podczytywanie "staroci" mialo tez wspolczesny aspekt. Poszedlem do kiosku i kupilem nowy numer "Kina". I sobie teraz podczytuje w przerwach sniadaniowych, troche jednak teskniac za tym jak postrzegalem filmy i kino te 15-20 lat temu.
      A przy okazji tez znalazlem pierwsze numery, pierwszej Machiny. Do tej pory pamietam, jak siedzialem na dworcu kolejowym w Bydgoszczy i z wypiekami na twarzy czytalem artykul z pierwszj Machiny dotyczacy M. Nymana. Po latach przypomnialem go sobie, zerknalem na polke z dyskografia pana N i znow stwierdzilem, ze kiedys bylo fajniej. Bo prosciej. I mlodziej. Czlowiek czytal i wiedzial. Teraz czyta i nic nie wie ;-)
      • faszyna Re: Papierowo ... 25.02.14, 16:28
        "znow stwierdzilem, ze kiedys bylo fajniej. Bo prosciej. I mlodziej."
        A ja myślę, że prościej, bo młodziej. Jak sobe przypomnę swoje dawne poglądy w różnych sprawach, to wydają mi się one bardzo młodzieńcze i młodzieńczo głupie. A teraz wszystko się zagmatwało, we wszystkim coraz częściej jestem na tak, a nawet na nie. Taki przywilej wieku już nie młodzieńczego.;)
        • baabeczka Re: Papierowo ... 25.02.14, 16:51
          Musze sie z wami zgodzic...prosciej,bo mlodziej i zdrowiej:-( i tez tak mam...slucham,czy ogladam i mi sie podoba,ale juz kto to jest,jak sie nazywa. Nie wiem i nie staram sie dowiedziec, bo i tak zapomne:-( na Niepotrzebnego Potrzebnego nie poszlam swiadomie, wybralam Sierpien w hrabstwie Osage. Trudny,ciezki film o sprawach tyczacych rodzicow i dzieci...uff patologiczna rodzina amerykanska, ale poszlam dla Meryl a ona mnie w tym filmie zawiodla. Nie moglam za to oderwac wzroku od Julii R.
          • angazetka Re: Papierowo ... 25.02.14, 17:01
            Czuję się nieco osamotniona w kwestii Meryl w tym filmie i w końcu ktoś mnie rozumie :)
            A jutro idę na "American Hustle", żeby mieć jako taki pogląd na Oscary.
            • dona.a Re: Papierowo ... 26.02.14, 21:48
              angazetka napisała:

              > A jutro idę na "American Hustle", żeby mieć jako taki pogląd na Oscary.

              Byłam i baaardzo mi się film podobał, mimo, że wcześniej słyszałam różne opinie.
    • angazetka Przedoskarowo w kinie 27.02.14, 20:36
      Ponieważ wczoraj skończyłam mój wielki projekt "Zobacz większość nominowanych", pokuszę się o kilka zdań podsumowania - może ktoś zechce przeczytać i coś dodać? :) Widziałam "Grawitację", "American Hustle", "Zniewolonego", "Wilka z Wall Street", "Ją", "Sierpień w hrabstwie Osage" i "Blue Jasmine".

      Co powinno wygrać? "Zniewolony". Bez cienia wątpliwości. Wielkie kino, które nie oszczędza widza i nie stosuje łatwego grania na emocjach i schematach myślowych. No i jak zagrane, Jezu słodki!
      We wszystkich kategoriach technicznych śmiało może wygrywać "Grawitacja", bo jest totalnie oszałamiająca wizualnie. Nie bardzo mi się na to chciało iść, a z seansu wyszłam oczarowana. Fabularne naiwności są zatarte przez efekty, muzykę, zdjęcia. Bajka.

      Scenariusze - moje serce z łatwością rozdziela tu Oscary. Za scenariusz adaptowany (choć do dziś nie wiem, co on niby adaptował) - "Przed północą". Jestem fanką tej trylogii i bardzo bym chciała takiego jej zwieńczenia. Cudowne gadane kino, mądre i cierpkie. Za oryginalny - "Ona". Za inteligentne pokazanie tematu "człowiek a sztuczna inteligencja". I w ogóle chciałabym nagrodzić ten niezwykły film, moje miejsce drugie wśród propozycji tego sezonu, a to chyba jedyna kategoria, gdzie ma szansę na statuetkę.

      Aktorzy... Dałabym DiCaprio, głównie dlatego, że od kilku filmów nie gra, tylko żebrze o Oscara. Jest w tym wybitny, ale w tej wybitności wciąż czuję taką sztuczność, taką pozę: "zagram wam i to, i śmo, i sukienkę nałożę, i odegram narkotykowy haj, tylko daaajcie!". Może jak dadzą, to będzie znośniejszy. Tak, "Wilk z Wall Street" mnie zmęczył i wkurzył, a od połowy także znudził.

      Czuję, że z grona kobiet najlepszą rolą jest ta, której jeszcze nie widziałam, czyli Judi Dench z "Filomenie". Jak dostanie Blanchett, to będzie ok. Ja bym dała po znajomości Amy Adams, bo jestem jej fanką (dwie tak różne role - w "Jej" i w "American Hustle" - w jednym sezonie, oglądałam tydzień po tygodniu. Robi wrażenie skalą możliwości). NIE dałabym Meryl, bo przeszarżowała rolę w "Sierpniu".

      Drugi plan. Fassbender. Tak, wiem, Jared Leto (którego jeszcze nie widziałam), ale musiałby się bardzo postarać, by zatrzeć wrażenie, jakie robi Fassbender w "Zniewolonym". Jego szalone oczy mam przed oczyma duszy mojej na samo wspomnienie filmu. Poza tym należy mu się awansem za "Wstyd", za który go nawet nie nominowano (błąd taki sam, jak brak nominacji dla Phoenixa za "Ją" w tym roku - JAK TO MOŻLIWE?). Wśród pań jestem najbliższa kibicowaniu Julii Roberts, bo przyćmiła Meryl, a to jest jednak duża sztuka.

      Co mnie zmartwi, to nagroda za reżyserię i/lub scenariusz dla "American Hustle". Ten film się trzyma na kostiumach, charakteryzacji (za którą zresztą NIE MA nominacji, choć akurat powinien - fenomenalnie pobrzydzony Bale: tylko jego oczy i uśmiech zdradzają czar, przytłumiony przez cudowną zaczeskę, brzuszek i potworne garnitury; że o reszcie fryzur nie wspomnę) i aktorstwie. Natomiast scenariusza to on bardzo zdecydowanie nie ma.

      Zmartwi mnie też nieco Oscar dla Jennifer Lawrence, choć ją lubię i widzę jej talent. Nie zrobiła w AH nic aż takiego, by ją nagrodzić rok po roku.

      Co mnie zaś martwi najbardziej i to już od etapu ogłoszenia nominacji, to fakt, że tak całkowicie pominięto "Wyścig", który był jednym z najlepszych filmów minionego roku, a Ron Howard powinien spokojnie odbierać statuetkę za reżyserię. No ale nie.
      • glafira Pooskarowo w kinie 27.02.14, 22:02
        Bardzo dziękujemy za to przedoskarowe podsumowanie. Ja niestety, jeśli zobaczę któryś z tych filmów, to już po oskarowych rozdaniach, ale awansem pokibicuję Sandrze Bullock, tak z czystej sympatii do tej aktorki no i mogę potrzymać kciuki za "Krainę lodu", bo to ulubiona ostatnio bajka mojej bratanicy:)
      • matt_banco Re: Przedoskarowo w kinie 28.02.14, 08:49
        Kurcze, zatesknilem za takimi zabawami preoskarowymi, a swego czasu tez takowe uprawialem.
        Nie wiem jak tam Fassbender, ale "klubowy" Leto byl wspanialy. Tak, to dobre slowo, wspanialy. Zmajstrowal swoja postac tak, ze oczu nie mozna oderwac. No i jest jeszcze Matthew. Co sie z tym facetem porobilo? Cztery dychy juz dawno przekroczone, a temu sie fajerwerkow aktorskich zachciewa i to jeszcze z takimi poswieceniem i wyczuciem. W "Klubie" byl swietny, ale w "Detektywie" jest jeszcze lepszy.
        • angazetka Re: Przedoskarowo w kinie 28.02.14, 10:00
          A gdyby przyznawano Oscary za epizody, bez wahania dałabym go właśnie Matthew McC za występ w "Wilku z Wall Street". Najlepszych kilka minut filmu, rola zostająca pod powiekami. Niesamowity zwrot jego kariery.
          • glafira Re: Przedoskarowo w kinie 01.03.14, 13:21
            No to jeszcze przedoskarowo, tylko z naszej rodzimej półki, czyli anty oskary po polsku:)
            www.wirtualnemedia.pl/artykul/najgorsze-polskie-filmy-czyli-weze-2014-tajemnica-westerplatte-ma-najwiecej-nominacji#
            Zaskoczenia prawie nie ma, może poza Krzysztofem Globiszem. Proszę, nawet jemu się przytrafiło:))
            • glafira "80 milionów" 02.03.14, 13:23
              Dzisiaj o godz. 20.00 w telewizji Puls. Kto jeszcze nie widział, ma okazję, a warto, choćby po to, aby zobaczyć, od czego tak naprawdę zaczął się ten 'śmieciowy' wątek:))
              • scoutek Re: "80 milionów" 02.03.14, 13:59
                a ja polecam "Sherlocka" na dwójce po 21
                to ten ostatni z Benedictem Cumberbatchem i Martinem Freemanem
                serial, nie film fabularny
                ale świetny imho
          • dona.a Re: Przedoskarowo w kinie 02.03.14, 13:59
            angazetka napisała:

            > A gdyby przyznawano Oscary za epizody, bez wahania dałabym go właśnie Matthew M
            > cC za występ w "Wilku z Wall Street". Najlepszych kilka minut filmu, rola zosta
            > jąca pod powiekami.

            O, tak. Z Wilka najbardziej zapamiętałam właśnie Matta, scena przy stole w restauracji(?) mistrzostwo.
      • matt_banco Re: Przedoskarowo w kinie 03.03.14, 07:18
        No i prosze, a jednak Matthew zaoskarzyl ... Jared takze. Wczoraj w nocy, szewndajac sie po kanalach natknalem sie na McConaughey'a. Stal i gadal robil jakies dziwne rzeczy, adekwatne do pory w jakiej sie na niego natknalem. A natknalem sie na "Zabojczego Joe", jakos tak od polowy chyba. Obejrzalem jakies 20-30 minut, wlasnie dla Matthew. Dziwne to bylo ... Dopiero dzisiaj sprawdzilem skad taka dziwacznosci i ze za kamera weteran Friedkin. Moze jak bedzie lecial w bardziej ludzkiej porze to doogladam poczatek i koniec.
      • matt_banco Pooskarowo - American 06.03.14, 09:10
        Oj, troche sie zawiodlem "American Hustle". Jakio filmem, a ktorego powinien byc fajerwerk, a byla jeno petarda. Nieposkladane to wszystko tak jak powinno, szczegolnie w filmach o kanciarzach. No ale jest Bale, jest Adams i jest ... Lawrence. Amy jest cudowna. Zerkam na nia od czasu "Zlap mnie jesli potrafisz" i nadal nie moge wyjsc z podziwu, jaka to piekna i utalentowana kobieta. Bale jak nie Bale i to robi wrazenie, glownie tym stonowaniem. Jennifer tez mi sie podobala, choc nie przepadam za jej wczesniejszymi rolami, to tu mi bardzo podpasowala. No i bardzo mi sie podoba, ze ten "mlodziak" przeciez zasuwa rowno ze starszymi kolegami.
      • matt_banco Pooskarowo - Ona 08.03.14, 07:38
        Co sie ze mna dzieje ... hmmm ... albo wlasnie nic sie nie dzieje. O ile pierwszy z filmow oskarowych obejrzanych przeze mnie, czyli "Witaj w klubie" satysfakcja widza sie pojawila, o tyle z drugim i trzecim juz tak latwo nie bylo. No wlasnie trzeci, czyli "Ona". To jonze'owskie, wiec zarzut o przekombinowaniu troche nie na miejscu, no ale do mnie film nie trafil. Przy calej swietnej realizacji, interesujacym aktorstwie, jednak mialkie. Takie pitu-pitu o samotnosci i uzaleznieniu od technologii. Jesli chodzi o samotnosci to chyba wole te z "Miedzy slowami", jesli idzie o technologie to wole te stara, "guziczkowo-klawiszowa", ktora tez uzalezniala, ale w mniej pretensjonalny sposob. A co do "Onej" to jasnym punktem byla Scarlett, chociaz dawalo to troche zabawny efekt, gdy widz ma przed oczami jej fizycznosc, a postac ktora grala mowi o pozbyciu sie checi posiadania ciala. No i Amy ... szaromyszkowa ;-)
      • matt_banco Pookarowo - Powalesalem sie troche 09.03.14, 11:32
        Oj ... i znow rozczarowanie. "Walesa" ... jest Historia, nie ma opowiesci. I rytmu. Wieckiewicz bardzo dobry, za dobry wrecz jak na ten film. Rola ladnie utrzymana w ryzach, w sekwencjach rozmowy z Fallaci lekko brawurowa. Ale film jako calosc rozczarowujacy. Nie wiem czy ja sie stalem taki wybredny, czy co ... ale w tym tygodniu jakos nie zaspokojono moich potrzeb filmowych ;-)
        Za to zdarzylo sie cos dziwnego ... przez przypadek obejrzalem nowy polsatowski show "Twoja twarz brzmi znajomo". Kurcze, nie wiem jak to mozliwe, ale swietnie sie bawilem. Cos co na pierwszy rzut oka wygladalo jak szczyt kiczu, okazalo sie byc zawodowo zrobiona rozrywka z kiczem wpisanym w konwencje. Nie wiem czy mi sie gust popsul, czy poczucie humoru polepszylo? ;-)
        • baabeczka Re: Pookarowo - Powalesalem sie troche 09.03.14, 17:04
          Myslę,Matt, ze ci sie poprawilo poczucie humoru :-) tez jakimś trafilem w polowie na ten polsatowski program i...i zostałam, spodobało mi się i czekam na nastepny odcinek...niebywałe:-) natomiast Wałęse oglądalam z ciekawościa, to kawal i mojego życia,więc tym bardziej przyjmowałam z sympatią.
        • glafira Re: Pookarowo - Powalesalem sie troche 10.03.14, 21:42
          matt_banco napisał:

          > Za to zdarzylo sie cos dziwnego ... przez przypadek obejrzalem nowy polsatowski
          > show "Twoja twarz brzmi znajomo". Kurcze, nie wiem jak to mozliwe, ale swietni
          > e sie bawilem.

          Też przypadkowo obejrzałam, wczorajszą powtórkę. Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy oglądałam tego typu program. Rzeczywiście fajne to było. I cel szlachetny, chociaż biorąc pod uwagę koszty przygotowania takiego programu, te 10 tys. zł wygranej to kropla w morzu, ale niech będzie, liczą się intencje:)
    • matt_banco "Kulturalni" kompozytorzy muzyki filmowej 02.03.14, 21:13
      Wczoraj zaczal sie na TVP Kultura serial dokumentalny o kompozytorach muzyki filmowej. Zaczeli od Maurice'a Jarre'a, za tydzien Bruno Coulais ... serial francuski, to chyba glownie bedzie o Francuzach. A tych jest wystarczajaco zeby zrobic serial. Mam nadzieje, ze Cosma sie zalapie. Bo, ze zalapie sie Desplat to chyba oczywiste ... w tym roku nominowany za "Tajemnice Filomeny" Moze w koncu dostanie biorac pod uwage, ze przez ostatnie 8 lat mial 6 nominacji. No ale to pracoholik ... wlasciwie nie schodzi ponizej 4 kompozycji filmowych na rok.
      Tegoroczne nominacje w kategorii oryginalnej muzyki niestety niewiele mi mowia (troche wstyd), choc oprocz Desplata mamy dwoch starych wyjadaczy ... Williamsa i Newmana. Ja jestem wciaz na etapie ubieglorocznych nominacji i muzyki do "Anny Kareniny". Ba, ostatnio wrocilem do oskarowej muzyki do "Social Network" ... i nadal nie wiem za co wlasciwie Reznor dostal te nagrode.
    • angazetka Pooscarowo 03.03.14, 17:20
      Oglądałam galę na żywo i świetnie się bawiłam. Doskonała prowadząca, udane żarty, ludzka twarz hollywoodzkiego gwiazdorstwa (selfie! pizza i Brad Pitt noszący plastikowe talerzyki! poruszający Leto! Steve McQueen skakączy po scenie, bo dostał Oscara!). Werdykt sensowny. Fajnie było.
      • faszyna W temacie Więckiewicza 10.03.14, 17:35
        Skoro dzisiaj Orły i nominowany RW, to ja o moich wrażeniach po PMA. W kolejnej juz recenzji przeczytałam, ze film pozostawia widza chłodnym. Że nie wzbudza emocji, jakich można by oczekiwac po tak mocnej opowieści o pisarzu borykającym sie z alkoholizmem. Zastanawiając sie nad tym zdaniem, doszłam do wniosku, ze to wina pewnego błędu w obsadzie. Owszem, RW jest genialny jako alkoholik, ale zupełnie nie chwycił mnie za serce w pierwszych sekwencjach filmu, podczas wywiadu dla tv lub wykładu dla studentów. Czemu, to dośc proste. Bo nie przypominam sobie ani jednej roli Więckiewicza, w której by zagrał faceta kwalifikującego sie do roli obiektu moich uczuć. Zwykle gra bandziorów, prostaków lub alkoholików właśnie, a nie kochanka mniej czy bardziej romantycznego. Więc i Więckiewicz w PMA to jedynie facet chory na alkoholizm, a takiemu to ja mogę co najwyżej współczuć, ale nie kibicować. Wyjdzie na prostą-dobrze, zachla się na smierć- tez dobrze. A przecież klasyczna konstrukcja filmu zakłada, ze widz powinien polubić głownego bohatera, nawet gdy ten jest złodziejem czy typem spod ciemnej gwiazdy. A tu nic z tego. Scena wywiadu wydała mi sie kompletnie skopana aktorsko przez RW, ale może zagrana była poprawnie, tyle że RW zupełnie mi nie pasuje jako sławny autor i obiekt uczuć studentek. Więc w konsekwencji losy bohatera, skądinąd świetnie opowiedziane, są tylko sprawną opowieścią, ale nie "dusza-szczypatielną" historią. Ale gdyby taki np. Dorocinski, z dorobkiem calkiem romantycznym, zagrał głowna rolę, to zapewne odbiór filmu byłby diametralnie inny....

        No i taka moja refleksja "okołoorłowa". A swoja droga, "cudze chwalicie, swego nie szanujecie". Jeszcze później nasza niezmiennie droga telewizja publiczna nie mogła nadac tych Orłow? Przeciez mogła je retransmitowac tak gdzies w okolicach pierwszego kura, co wydatnie zbliżyłoby polskie Orły do amerykanskich Oskarów. ;))) Chyba w te sprawie napisze jakąś petycję do TVP....
        • glafira Re: W temacie Więckiewicza 10.03.14, 22:00
          faszyna napisała:

          > Więc w konsekwencji losy bohatera, ską
          > dinąd świetnie opowiedziane, są tylko sprawną opowieścią, ale nie "dusza-szczyp
          > atielną" historią.

          Dlatego z całą odpowiedzialnością polecam książkę. Filmu jeszcze nie widziałam, ale w czasie lektury PMA moja wyobraźnia podsuwała mi obraz głównego bohatera w niczym nie przypominający Więckiewicza. Być może odebrałam książkę inaczej niż Smarzowski, ale z dwojga złego, z pewnością bardziej spasował tu Więckiewicz niż Dorociński.

          Chyba w te sprawie napisze jakąś petycję do TVP....

          A ja się chętnie pod nią podpiszę...
          • faszyna Re: W temacie Więckiewicza 11.03.14, 10:00
            glafira napisał(a):
            " ale z dwojga złego, z pewnością bardziej spasował tu Więckiewicz niż Dorociński."

            E, ten "mój" Dorociński to był taki dżołk. ;) Cały czas, patrząc na RW w PMA, miałam przed oczami samego Pilcha. Który jako osoba i mężczyzna w jednym mnie się nawet podoba. A RW prywatnie (tj. w wywiadach, nie żebym go znała) tylko lubię i szanuję. ;))
        • matt_banco Orlowatosc 11.03.14, 08:27
          ... no nie dalem rady. I to nie z powodu pory. Ciezkawe to bylo, kompletnie bez wdzieku, wtorne (co najgorsze rowniez na poziomie dowcipu). Po 45 minutach bylem umeczony bardziej niz przy ogladaniu najgorszych odcinkow polskich seriali ;-) I jeszcze ten znaczek, prawie jak jakas sprawnosc zucha. I nie dziwie sie jednemy z obdarowanych, ze zapytal "Co to jest?". Ktoz stal za tym dzielem sztuki telewizyjnej, kto to rezyserowal?
          • faszyna Re: Orlowatosc 11.03.14, 10:14
            A ja dałam radę, bo mój galowy masochizm nie ma granic. ;)
            Fakt, ze tym razem coś w gali nie zagrało. Dowcipny MS był dowcipny tylko w połowie, a już zupełnie nie potrafiłam zinterpretować jego posunięcia z Kingą Preis. Właśnie dokładnie: "posunięcia", kiedy to MS "wygonił" KP z miejsca na widowni, które miała zająć JK. Czy to był żart, bo do teraz tego nie kumam? Bo jak nie z góry ustalony żart, to byłoby grube chamstwo taki wist. W każdym razie, żart czy wpadka prowadzącego, wyszło to bardzo kiepsko.
            Co do nagród, nie widziałam "Imagine", więc się nie wypowiadam, ale ogólnie nagrody mi się spodobały. Oczywiście nie wiem, czemu wśród nominowanych nie było Doroty Kolak za "Chce się żyć", bo była świetna i ciągle ją widzę przed oczami, w odróżnieniu od nagrodzonej Nehrebeckiej, której, paradoksalnie, z filmu nie zapamiętałam (za to pamiętam z "Mojego Roweru"). Muzyka i zdjęcia do Papuszy-bardzo zasłużenie. No i Ogrodnik, gdyby nie było Orła, byłaby to chyba największe zaskoczenie gali.
            "Wałęsa" przegrał w masie, ale choć to film ważny, to przychylam się do wcześniejszej opinii Matta, ze film taki sobie.
            O porze retransmisji już pisałam, ktoś za to powinien beknąć, ale jak znam życie, jeżeli beknie, to tylko z przejedzenia na bankiecie po-galowym.
            • matt_banco Re: Orlowatosc 11.03.14, 10:29
              Oj to Twardzielka jestes ... Mnie wlasnie po "zarcie" z Preis zaczela sie palic w glowie czerwona lampka. Panom z PWC chyba sie profesje pomylily, a przynajmniej ambicje. Ledwie wytrzymalem "listy" Stuhra. Ale mialem juz kompletnie dosc, jak zaczal cos bredzic pan z Filmwebu, a potem jakis "turysta".
              Ciekawy mnie film Bodo Koxa, szczegolnie ze mam go i lezy sobie grzecznie od jakiegos czasu. Co siegne, to odkladam ;-) Moze teraz w koncu sie z nim zmierze.
              A wczoraj ostatni odcinek "Detektywa". Hmmm ... no nie powiem, ze padlem na kolana. 7 odcinkow bylo swietnych (chociaz drugi mi lekko podpadl), ale ten finalowy cos tak lekko zazgrzytal. No ale ja generalnie nie przepadam za az tak "kliamatycznymi" rzeczami. Jak mnie w mlodosci Lynch zaszczepil "Miasteczkiem Twin Peaks", tak moja lekka niechec do "przeklimatyzowanych" filmow trzyma do dzisiaj.
            • angazetka Re: Orlowatosc 11.03.14, 10:57
              Pietrasik dziś w "Polityce" stwierdził, że Orły powinny być wręczane przed Oscarami, bo jak są tydzień po, to prowincjonalność gali bije po oczach.
              • glafira Re: Orlowatosc 11.03.14, 14:54
                Ja wytrzymałam do 'turysty', potem stwierdziłam, że szkoda 'nocy', sen ważniejszy:)
                I o ile samą galę jeszcze bym zdzierżyła, to dobiły mnie 'żenujące żarty prowadzącego', które były tym razem naprawdę żenujące. Nie rozśmieszył mnie upadek kolegi Polaka wynoszonego na noszach, nie śmiałam się przy odczytywaniu listu od przyjaciela. W ogóle nie wiem, co to miało być. Pokazanie krytykom "Pokłosia", ze można z tego żartować? I dlaczego akurat przy wręczaniu Orłów? A może to ja jestem osobą zupełnie pozbawioną poczucia humoru? Może, ale nie zmienia to faktu, że nie podobało mi się zupełnie. I chociaż bardzo lubię i szanuję Macieja, to wydaje mi się, iż posadzenie Torbickiej na widowni, zamiast na scenie w roli prowadzącej, było duuuuużym błędem reżysera tego spektaklu.
                • faszyna Re: Orlowatosc 11.03.14, 17:38
                  Kiepski, nie kiepski dowcip-dyskutować mozna długo. Ale jednak filmik z Więckiewiczem zabawny był. Tyle, ze bliżej konca gali. No i ten da sie obejrzeć:
                  www.youtube.com/watch?v=sISLSkOK7A4
                  Ale tak w ogóle, to szkoda, że mowa tu o gali, a nie o nagrodach. Natomiast co do komentarza ws. gali w Polityce, cóż dziwnego, ze prowincjonalna, skoro do poziomu prowincji spycha ją tvp i inne media. Wystarczy popatrzec na dzisiejsze i wczesniejsze wiadomosci, gdzie o Orłach jest/było o niebo mniej niz było o Oskarach.
                  • baabeczka Re: Orlowatosc 11.03.14, 17:55
                    Właśnie...pora fatalna, chociaż jestem emerytka i rano wstać nie musze, to tvp pokpiwa sobie z widzów. Masz być ok wobec tv płacąc abonament a ona ci za to...właśnie...:-(. Co do prowadzacego MS jestem rozczarowana, bardzo go lubilam kiedyś, ale coraz mniej mnie bawi, wczorajsze zarty zupelnie od czay i za dlugie, zdecydowanie za dlugie. Orły przyznano moim zdaniem bardzo trafnie, oczywiscie mowie o glównych,bo na zdjęciach,kostiumach itp się nie znam, chociaż w Papuszy zachwyciła mnie tylko przepiękna i przejmująca muzyka.Film podobal mi się średnio, wydawalo mi się,że oglądam obrazy, nawet bez podpisow.
                  • glafira Re: Orlowatosc 11.03.14, 21:01
                    faszyna napisała:

                    > Ale tak w ogóle, to szkoda, że mowa tu o gali, a nie o nagrodach.

                    W sumie masz rację. Zamiast skupić się na nagrodach, obgadujemy galę:)
                    Ale nagrody były raczej zasłużone (chyba), raczej przewidywalne i raczej obyło się bez niespodzianek. No i najlepiej słuszność lub nie przyznanych Orłów oceni ktoś, kto widział wszystkie filmy, albo przynajmniej większość. Inni mogą jedynie skomentować otoczkę. A ta byłaby lepsza, gdyby obyło się bez udziwnień, dowcipów i kopiowania Oskarów. Po prostu uroczyste rozdanie nagród i tyle. I przede wszystkim transmitowane!!!
          • matt_banco Poorlowato ... "Dziewczyna z szafy" 14.03.14, 09:05
            No zabralem sie i ... no gdybym sie nie zabral, to tez by sie nic nie stalo ;-) Nie przepadam za filmami "nieadekwatnymi", czyli zabierajacymi sie za temat, z ktorym pozniej radza sobie przecietnie. Jakby wywalic wszystkie efekty specjalnie to moze mialoby wiecej wyrazu, a tak troche sie to w tym zeppelinach i dzungli utopilo. Ale z drugiej strony ladne to bylo ;-) Podobal mi sie Glowacki, chociaz z kazdym nastepnym filmem jaki z nim widze mam wrazenie, ze jednak dysponuje dosc przewidywalnym arsenalem srodkow wyrazu. Niespecjalnie za to spodobal mi sie pomysl Mecwaldowskiego na role Tomka. Za bardzo to bylo "widoczne", za bardzo kontrolowane. No i momentami przypominalo zachowanie jakiegos ptaka, co w polaczniu z podkrecona fizjonomia aktora, dawalo troche groteskowy efekt. No i ostatnia kwestia ... Lubos. No nie bardzo wiem, za co byla ta nominacja do Orlow za role drugoplanowa. Chyba za okielznanie temperamentu ;-) Ale w sumie fajnie, ze Kox zrobil ten film, zrobil go po swojemu i ze doceniono jego wysilki.
            • faszyna Jack Strong 16.03.14, 21:39
              Wreszcie dotarłam na JS. Krótko: film niewątpliwie lepszy od Pokłosia, Dorociński może być, scenariusz w jakiś 80% sensowny, choć słabszy początek i koniec. Ozdobą filmu są świetne role drugoplanowe. Czop mnie zauroczył, w Pokłosiu średnio mnie przekonał, a tu po prosu fajny był. Małaszyński w epizodycznej roli dla mnie bez zarzutu, szkoda, ze nie było go o scenę-dwie więcej. A Krzysztof Dracz jako Jaruzelski - bardzo do obejrzenia. No ale bab jak na lekarstwo, nawet Ostaszewska w roli zony bardzo drugoplanowa.... Ech, ten patriarchat w filmie... ;)
              • matt_banco Re: Jack Strong 16.03.14, 22:11
                No ja tak ide do kina od tygodnia, ze dojsc nie moge. I pewnie skonczy sie tak jak z "Walesa", ze obejrzalem dopiero na DVD (co akurat nie bylo zlym pomyslem).
                A jak tam nowy kanal filmowy? Przyznam, ze wczoraj obejrzalem sobie na nim "Lenina" w dosc duzych fragmentach, bo darze ten flm wielka sympatia, a muzyke Tiersena kocham. No i jeszcze Bruhl w wersji mlodzienczej, gdzie pewnie nikt sie wtedy nie spodziewal, ze kiedys tam zagra u Rona Howarda Nikiego Laude. O samym kanale trudno cos powiedziec, bo akurat zestaw jaki proponuja to rzeczy przyzwoite, ale juz widziane i to czasami nie raz. W sumie to uwage moja zwrocily nietypowe reklamy, bo wiekszosc jakos tam z kultura i filmem zwiazana.
              • misterni Re: Jack Strong 17.03.14, 00:37
                Dorociński może być? Dorociński był świetny po prostu :)
                Czop oczywiście też. Jaruzelski w punkt :)
                Generalnie film bardzo dobrze zrobiony, świetnie się go ogląda.
                • baabeczka Re: Jack Strong 17.03.14, 12:31
                  Uwazam,ze film dobry, moze nie calkiem prawdziwy,ale dobry, aktorzy dobrani super. Dorocinski mnie pasowal i reszta, tylko ta gonitwa samochodami pod koniec mnie wkurzala, no,ale ogolnie dobrze...
                  • faszyna Re: Jack Strong 17.03.14, 12:57
                    A ja się zagubiłam w sytuacji "okołogonitwowej". Kogo w końcu obserwowano: dom Kuklińskiego czy jego sąsiada i skąd włamanie do sąsiada? Historycznie, sąsiad (Ostaszewicz, nie Ostaszewski) uciekł na Zachód kilka miesięcy wcześniej, więc obserwacja jego domu nie miałaby sensu. Baka rzucił, ze myślał, ze służby są z powodu Kuklinskiego, Zamachowski, ze sąsiada...Maż zinterpretował, ze chyba pilnowali RK, ale na rozkaz Zamachowskiego wkroczyli do sąsiada. Jednym słowem, emocjonalne to było, ale o co chodziło?
                    A co do Marcina D., oczywiście dobrze zagrał, ale się nie wybił. Po prostu, był świetny jak zwykle, ale standardowa świetność w tym przypadku to dla mnie za mało.
                    • matt_banco Re: Jack Strong ... z DVD 31.07.14, 09:47
                      No wreszcie obejrzalem ... hmmmm ... moze 46-cali to za malo na ten film, nie wiem. Nie porwal. Czy powinien? Wedlug mnie tak, bo taka historia niejako z definicji powinna byc porywajaca. Nie porwal tez Dorocinski. Pewnie nie mogl za bardzo (bo przeciez potrafi), bo postac byla taka jaka byla i nie chciano z Kuklinskiego zrobic jakiegos komiksowego superbohatera. No ale chyba mozna bylo to jakos lepiej opowiedziec, moze faktycznie nie dalo sie z tego zrobic thrillera szpiegowskiego, ale cos bardziej sensacyjnego chyba tak. W calej opowiesci jakos tak braklo precyzji, a to rzecz ktora w filmach szpiegowskich lub paraszpiegowskich jest podstawowa. To wlasnie za precyzje ukladanki i szczegoly lubimy filmy tego typu. A tu cos nie do konca gralo. Pojawia sie drugi Opel, nie do konca wiadomo jak i co, a pozniej trach i juz jestesmy w Berlinie. O magicznej maszynie sluzacej do komunikacji nie wspominajac. Pojawila sie, zepsula sie i w zasadzie nie bardzo wiadomo czym byla.
                      Nie bardzo tez zalapalem pomysl na klamre spinajaca, czyli przesluchanie Kuklinskiego przez Amerykanow.
                      Faktycznie drugi plan dawal rade, od Dracza przez Bake, na Rosjanach konczac. Calosc przyzwoita, ale zebym spadl z kanapy z wrazenia to ... nawet sie delikatnie nie zsunalem.
    • matt_banco "Kamienie na szaniec" ... dzwiekowo 25.03.14, 11:32
      Ciekawa sprawa ... oto praktycznie rownoczesnie z premiera kinowa pojawiala sie plyta z muzyka z filmu. A ze z muzyka filmowa mi przez ostatnie kilka ... no dobra kilkanascie ... lat bardzo po drodze, to i muzyke nabylem. Nie pierwszy to raz w moim przypadku, ze muzyka wyprzedza obraz, a czasami nawet tego obrazu nigdy nie widze.
      Wiec jak sie owa muzyka Leszka Targosza sprawdza w filmie przynajmniej na razie nie wiem. Poczytalem sobie wywiad z nim i absolutnie wszystko co powiedzial znalazlo sie na tej sciezce. Jest ambientowo, jest elektronicznie, jest "mansellowo", jest "martinezowato", ale jest tez ladne nawiazanie do motywow dzwiekowych kojarzacych sie z muzyka z czasow akupacji (jak w utworze Aleja Szucha 25). Brzmi to wszystko bardzo wspolczesnie i ciekawie (ladnie odrobiona lekcja z inspiracji) i szczerze mowiac zacheca do sprawdzenia, jak to zagralo w filmie.
      No a teraz troche marudzenia. Fajnie, ze plyta wydana "na goraco", ale troche przesadzili z okladka i napisami "FILM W KINACH". Bedzie tam jakies 2 miesiace, a pozniej ... juz nie bedzie, a okladka chyba zostanie ;-) Nie wiem tez po co mi napis (nie naklejka, bo na ta bym nie marudzil), ze plyta zawiera nowy utwor D. Podsiadlo. No i nie ma zadnej ksiazeczki. Wiec w sumie calosc sprawia wrazenie wersji "mocno promocyjnej".
      No i najwiekszy mankament, jak dla mnie. Nienawidze muzyki filmowej z wgranymi dialogami. Soudtracki tak spreparowane omijam szerokim lukiem. Nawet jesli jest to w miare sensownie zrobione (wgrane kwestie sa charakterystyczne lub podbijaja nastroj), to wolalbym miec wersje bez takich dodatkow. No ale przymkne na to ucho, bo muzycznie plyta trafia w moj gust. No wlasnie ciekawe ile sie tego sprzeda i na ile "okladkowy" Podsiadlo pociagnie te sprzedaz (no ale moze bedzie jak z muzyka do "Drive", gdzie kilka piosenek pociagnelo cala "reszte" Cliffa Martineza ... swoja droga tym ktorym podobaly sie tamte martinezowe "klimaty" odnajda je tez w "Kamieniach").
      • faszyna Przed tegoroczną Gdynią 26.03.14, 12:18
        Matt, zazdroszczę pasji muzycznych i umiejętności opisu, czyli przymiotów mi kompletnie obcych. :)

        A co do Gdyni, wysłuchałam w jakims radio rozmowy m.in. z nowym dyrektorem Festiwalu. Rozmowa długa, więc nie streszczę, ale się podzielę nachalnym wrazeniem, że wysłuchałam
        wypowiedzi człowieka młodego i naiwnego. No i teraz będę czekać na Gdynię z ciekawością, czy na taki odbiór dyrektora miało wpływ moje starcze zgorzknienie, czy też życiowe doświadczenie. Oczywiście dopuszczam tez możliwość trzecia, że mylę naiwność z dyplomacją, ale o tym tez się przekonam dopiero jesienią.
        • glafira Tak...ogolnie o niczym:) 27.03.14, 18:03
          Matt, ja też podziwiam pasję i umiejętność ubrania wrażeń w słowa. Chylę czoła:)

          Co do meritum forum, to zupełnie odpadłam w tym sezonie wiosennym. PA odpuściłam, to nie to, na co czekałam. Przyjaciółek wcześniej nie oglądałam, teraz dałam szansę, ale po pierwszym odcinku wysiadłam. Nowości prawie żadnych, a jak "widzę słodycze, to kwiczę":))
          Jednym słowem posucha. Co prawda przeprosiłam się z serialem NDiNZ i wczoraj po dłuższej przerwie obejrzałam kolejny odcinek, ale... muszę to jeszcze przemyśleć. Wybaczyć i zapomnieć, czy tylko wybaczyć...
          Ale..., nie ma tego złego... Zrobiło się więcej czasu na lekturę, którą ostatnio trochę zaniedbałam. Właśnie skończyłam "Służące". Świetna książka. Wiem, wiem, że o książkach piszemy na innym forum, ale ja mam wytłumaczenie, bardzo konkretne. Otóż mgliście pamiętam, iż ktoś kiedyś (prawdopodobnie Faszyna, jeśli się nie mylę) wspomniał o obejrzanym filmie na podstawie tej książki. Po prostu ciekawa jestem innych opinii, bo film też już obejrzałam (jest dostępny w necie) i jak to zwykle bywa, nie umywa się do książkowego pierwowzoru. Moim zdaniem oczywiście. Dobry, ale to nie to. A może to odbiór na 20 calowym monitorze nie umywa się do odbioru na kinowym ekranie? Teraz żałuję, że nie dotarłam wtedy do kina, ale film mnie rozczarował, no i mam z tym problem:)))
          • glafira Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 01.04.14, 18:06
            glafira napisał(a):

            Teraz żałuję, że nie dotarłam wtedy do
            > kina, ale film mnie rozczarował, no i mam z tym problem:)))

            No cóż, rozmowy z samym sobą staja się na forum ostatnio bardzo popularne, nie będę wyjątkiem:)))
            Ale rzeczywiście miałam problem, bo na temat tego filmu słyszałam i czytałam tylko i wyłącznie same entuzjastyczne opinie. No więc obejrzałam jeszcze raz, tym razem na ekranie telewizora za pomocą kabla łączącego komputer z telewizorem. Odbiór lepszy (większy), ale wrażenia niestety podobne. Film wydaje mi się taki hurra optymistyczny, w książce autorka jakby głębiej i jednocześnie w sposób bardziej subtelny zagłębia się w południowo-amerykańskie rasistowskie problemy. A dzielę się wrażeniami, bo o ile i książka i film robią wrażenie, to jednak książka po przeczytaniu trzyma jeszcze przez kilka dni w napięciu, a film po prostu przelatuje przez świadomość i równie szybko wylatuje. I ciekawa jestem, czy to tylko takie moje ogólne uprzedzenia do filmowych adaptacji, czy to jednak taka ogólna tendencja, że film rzadko kiedy dorównuje swojemu literackiemu pierwowzorowi, a o przewyższeniu mowy nie ma.
            W tym konkretnym przypadku i tak wyjątkowo i film trzyma się ściśle książkowej fabuły i aktorzy zostali świetnie dobrani, ale niesmak po obejrzeniu filmu pozostaje. I nie mam zielonego pojęcia, skąd się wziął. Awersja do hollywoodzkich kolorków czy uprzedzenia książkowego mola?:)))
            • matt_banco Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 01.04.14, 20:13
              Czyli czasami lepiej nie czytac ;-) Mnie sie "Sluzace" podobaly (widzialem chyba z rok temu), ale poza ogolnym wrazeniem i fabula to wiecej nie pamietam.
              Ja ostatnio obejrzalem "Gangstera" (cokolwiek nietrafione tlumaczenie) i sie lekko rozczarowalem. Nawet zwiazek ze "Sluzacymi" byl, bo przeciez i tu i tam grala Jessica Chastain. No problem w tym, ze nie bardzo wiedzialem po co bylo az Jessice zatrudniac. Ale ten film generalnie obsade mial "wystrzalowa", od Wasikowskiej przez Oldmana a na Pearce'ie konczac. No i tez byla to adaptacja powiesci, ktora to adaptacje zrobil sam Nick Cave. I tu faktycznie po seansie przez chwile przemknelo mi przez glowe ... "ciekawe czy ksiazka byla ciekawsza" ;-)
              Ostatnio czytanie ksiazek (pozazawodowych) slabo mi idzie. Z wielka nadzieja zabralem sie za "Beksinskich" i przez 3 tygodnie przeczytalem 50 stron. Chyba to wina slabnacego wzroku ;-)
              • faszyna Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 02.04.14, 11:40
                "No cóż, rozmowy z samym sobą staja się na forum ostatnio bardzo popularne, nie będę wyjątkiem"
                Piekny komentarz do forum, glafiro. :))

                W związku z powyższym oświadczam, że nie pamiętam Służących na tyle, by coś tu dodać do braku dyskusji o tym filmie, więc jedynie, co zrobie, to się zaraz wpiszę do sezonu seriali 2014, w którym tez się rozmawia głownie ze sobą. ;))
                • matt_banco Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 02.04.14, 14:47
                  ;-)))) Czyli nie dosc, ze nie ma czego ogladac w TV, to jeszcze ponosi ona odpowiedzialnosc za zanik aktywnosci na forum. No chyba, ze owa aktywnosc przeniosla sie gdzies na bardziej nowoczesne formy kontaktu. Tak wlasnie wrocilem z obiadu, gdzie podczytywalem sobie staromodna "Polityke" i zerkalem na wspolspozywajacych ... nikt gazetki nie czytal, wszyscy gmerali po wyswietlaczach swoich smartfonow. No ja sie zatrzymalem na etapie myszki jako podstawowego mechanizmu interakcji, gmerania po szklanych powierzchniach nie cierpie, jest mi kompletnie obce sensorycznie ;-)
                  • faszyna Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 02.04.14, 15:05
                    matt_banco napisał:
                    <podczytywalem sobie staromodna "Polityke" /../ ja sie zatrzymalem na etapie myszki jako podstawowego mechanizmu interakcji, gmerania po szklanych powierzchniach nie cierpie, jest mi kompletnie obce sensorycznie>

                    Wspólnota genów czy co?;) Bo ja mam tak samo, tyle że na razie nie miałam czasu na Politykę, leżącą tuz przy klawiaturze, i na obiad.

              • glafira Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 03.04.14, 16:46
                matt_banco napisał:

                > Czyli czasami lepiej nie czytac ;-)

                Nie da się:) Starych drzew się nie przesadza, vide późniejsza wypowiedź tego samego autora, którą cytuję poniżej:
                Tak wlasnie wrocilem z obiadu, gdzie podczytywalem sobie staromodna "Polityke" i zerkalem na wspolspozywajacych ... nikt gazetki nie czytal, wszyscy gmerali po wyswietlaczach swoich smartfonow. No ja sie zatrzymalem na etapie myszki jako podstawowego mechanizmu interakcji, gmerania po szklanych powierzchniach nie cierpie, jest mi kompletnie obce sensorycznie ;-)

                No tak...
                Ja co prawda nie mam nic przeciwko nowinkom technicznym i sama czasami 'gmeram' po wyświetlaczu mojej dotykowej nokii, ale z czytania zwykłych, wydanych w formie papierowej książek nigdy, powtarzam: NIGDY nie zrezygnuję, no chyba, że samowolnie zanikną, ale wtedy i mnie już chyba na tym świecie nie będzie. Taką mam przynajmniej nadzieję. Po mnie choćby potop. Tyle w tym temacie:))
                Jedyne ustępstwo, na które mogę pójść, to rezygnacja z oglądania adaptacji filmowych. To pójdzie mi o wiele łatwiej. Właśnie teraz czytam "Icemana" Anthony'ego Bruno i chociaż o filmie słyszałam dużo dobrego, z obejrzeniem owego poczekam chyba do czasu, aż słowo pisane uleci mi z pamięci. To tak w kwestii kolejnego rozczarowania:).

                A z zupełnie innej beczki. WĘŻE 2014.
                Coś świtało mi w głowie, że miało się to odbyć na początku kwietnia. I rzeczywiście, coś znalazłam:
                film.onet.pl/wiadomosci/weze-2014-rozdane-ostra-randka-najgorszym-filmem-roku/h4qyg
                Jakieś zaskoczenie? Moim zdaniem żadnego, może poza faktem, iż 'twórcy', w cudzysłowiu, tych 'dzieł' nie biorą na klatę porażki i dalej brną w to samo bagno. Bo po kiego grzyba kręci się kolejne twory do tej nagrody:
                film.onet.pl/zwiastuny/kochanie-chyba-cie-zabilem-zwiastun/xzvxn
                No, to odrobiłam zaległe lekcje na forum:)))
                • angazetka Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 03.04.14, 19:52
                  Ba! Jeden pan nominowany nawet kapitule wężowej sądem grozi i w ogóle bardzo jest oburzon, że tak się jego dzieło szarga... Smutne to.
                  • baabeczka Re: Tak...ogólnie jeszcze o Służących:) 24.04.14, 14:28
                    Tak sie zlożyło, że żadnego z wężowatych nie ogladalam, wiec nie mam zdania, chociaz cenie niektórych aktorów i szkoda,że grają w takich filmach ....np Zebrowski, Zamachowski,Mecwaldowski...no,ale może takie czasy. Słuzace oglądałam, bardzo mi się podobaly,wiec ksiązki już nie przeczytam, dzieki Waszym opiniom, coby nie psuć sobie smaku.
                    Polecam na Ale Kino we wtorki o dwudziestej dobry serial dunski pt Rzad, już trzecia seria. Bardzo aktualne tematy polityczne i zyciowe...czyli podobnie jak u nas...
                    • glafira Równi i równiejsi? 25.04.14, 10:19
                      Taka mała refleksja.
                      Pooglądałam sobie wczoraj trochę Fryderyki. Nie to, żebym się aż tak interesowała muzyką, raczej z ciekawości. Nie jestem do końca pewna, czy to była transmisja, czy retransmisja, ale... gala rozpoczęła się o przyzwoitej porze, trwała długo i wyglądało to jednak na transmisję. I przy okazji przypomniała mi się gala wręczania Orłów, tak po macoszemu ostatnio potraktowana przez tvp. Czym zatem różnią się nagrody za dokonania muzyczne od tych filmowych, że jedne można pokazać frontem do widza, a drugie gdzieś z tyłu, na zapleczu, upychając jakąś dziurę programową...
                      • faszyna Re: Równi i równiejsi? 25.04.14, 12:24
                        Fryderyków akurat nie oglądałam, tj. widziałam ostatnie 10 minut, ale mam podobne odczucia. Co więcej, konfrontuję je z opiniami, ze gale Orłów to nieudana zabawa w gale oskarowe. A jak mają być udane, jak polskie media rozpisują się i rozgadują o Oskarach przed, w trakcie i po, a o Orłach byle co i byle kiedy. Przecież Oskary nie narodziły się jak Feniks z popiołów, ale zostały wypromowane na najważniejsza filmową imprezę na świecie. Tymczasem traktowanie Orłow takie jak je widzielismy choćby w tym roku, wskazuje że, primo, organizatorzy i media nie są profesjonalne, secundo, że nie wierzą we sukcesy własnego "podwórka". Tymczasem tą zaściankowość widać głównie w medialno-promocyjnym otoczeniu, a nie w samych Orłach (np. o wręczonych Orłach nie było ani słowa w mojej ulubionej "Polityce")
                        PS. Podobnie potraktowano Telekamery i Wiktory, spychając je do medialnej pakamery. No i na skutki nie trzeba było długo czekać...
                        • matt_banco Re: Równi i równiejsi? 25.04.14, 17:40
                          No ja nie wytrzymalem ogladania Fryderykow, dwa podejscia po mniej wiecej 5 minut i dalem spokoj. Uznalem, ze "jutro" poczytam sobie kto i dlaczego wygral Podsiadlo i zasadniczo wystarczy.
                          Nie tak dawno zalapalem sie na "Superpake", czyli kabareton z okazji 30-lecia Paki ... mizerne, mizerne, straszliwie mizerne (no ale kabarety juz dawno uznaly, ze udowodnia stara zasade, iz ilosc nie przechodzi w jakosc). Obejrzalem pierwsza czesc, wciaz liczac, ze moze jednak ... ale nie, okazalo sie, ze nawet Andrus ze Stuhrem czasami nie daja rady ;-)
                          Moze to juz po prostu nie te czasy, gdy "gala" bylo komus do czegos potrzeba, chociaz ... mamy ostatnio przypadek Karoliny Czarneckiej i jej wystepu na PPA (jaby ktos jeszcze nie widzial ... www.youtube.com/watch?v=iSHG_B4GhFg ). Piekny przyklad "mocy" alternatywnych (????) kanalow dystrybucji, choc zrodlo przeciez telewizyjne (przynajmniej jedna z wersji). Swoja droga zupelnie przez przypadek piosenka pokazuje, ze umejetnosc rozumienia prostego tekstu piosenki i podstawowych srodkow wyrazu artystycznego nie jest jednak powszechna ;-)
                          Kiedys PPA jakos bardziej funkcjonowalo w mojej swiadomosci i zainteresowaniach, pozniej kompletnie przestalo mnie interesowac, a jeszcze pozniej zlapalem sie na tym, ze znow jest interesujaco, czasami nawet ultrainteresujaco, tylko za juz nie jestem za bardzo w stanie sie interesowac.
                          • glafira Re: Równi i równiejsi? 27.04.14, 14:08
                            No tak... Nawet Przegląd Piosenki Aktorskiej nie oparł się współczesności i i twardo idzie z duchem czasu:)
                            Swoją drogą mnie jakoś nigdy PPA nie pociągał, chociaż czasami z ciekawości poczytałam sobie recenzje i wiadomości z Przeglądu. Ale to tylko tak pro forma. A występ Czarneckiej widziałam już wcześniej jako jeden z paru obleganych wejść na youtube, chociaż mnie osobiście bardziej zainteresował zaskakujący występ irlandzkiego księdza (jakby ktoś jeszcze nie widział) :))
                            www.youtube.com/watch?v=SqSIXuIoG4k
                            A co do kabaretu. Byłam kiedyś na Hrabim i Ani Mru-Mru. Wynudziłam się trochę i to wystarczyło mi już za cały telewizyjny kabareton. I raczej podzielam zdanie mojej mamy, która twierdzi, że polski, prawdziwy kabaret zatrzymał się na etapie Kabaretu Starszych Panów, ewentualnie Laskowika i Smolenia. Cała reszta to tylko mierne podróbki i można je sobie w zupełności darować. Dlatego jeśli już oglądam, to powtórki właśnie tych 'starszych' i nawet Stuhr nie jest w stanie mnie zachęcić do oglądania tych nowszych. Uwielbiam go jako aktora, ale w kabarecie go nie widzę. I jako prowadzącego 'galę' niestety też:)
                            • angazetka Re: Równi i równiejsi? 27.04.14, 15:37
                              > I raczej podzielam zdanie
                              > mojej mamy, która twierdzi, że polski, prawdziwy kabaret zatrzymał się na etap
                              > ie Kabaretu Starszych Panów, ewentualnie Laskowika i Smolenia.

                              Ewentualnie Potemu ;) Nowych nawet nie próbuję oglądać, krótkie fragmenty przy lataniu po kanałach wystarczają za straszak.
    • matt_banco Ramowkowa TV 29.04.14, 15:30
      wyborcza.pl/1,75478,15874097,Prezes_TVP__Polacy_wola_tradycyjna_telewizje__I_nie.html#CukGW
      Tak przeczytalem i ... chyba nastepne sezony serialowo-telewizyjne beda jeszcze gorsze niz obecny. Czyli produkcji wlasnej bedzie jeszcze mniej, podobnie jak rzeczy kupionych, bo tych nikt nie chce ogladac. Piekne ;-) Zabetonowali pie...mi pasmo 20-22 i sie dziwia, ze "nielepkowscy" nie maja specjalnej ochoty ogladac odgrzewanych rzeczy. No, ale przynajmniej jeden kanal wychodzi im sensownie ... ten "kulturalny". Ostatnia seria filmow i koncertow muzycznych zadziwiajaca.

      A tak poza tematem ... zaczal sie drugi sezon "Zawod: Amerykanin". Serial z tych co to "zaginaja czas". Nic wielkiego niby sie nie dzieje, a godzina ogladania mija w 15 minut.
      • angazetka Re: Ramowkowa TV 29.04.14, 15:58
        Tak, Polacy nie chcą płacić za "Homeland" - tylko co wobec tego robią na mojej półce te wszystkie niedostępne w Polsce seriale? Z czego utrzymują się pirackie serwisy, z których ludzie ściągają na potęgę?
        Prościej jest udawać, że tego nie ma, i dalej oferować "Klan".
        • scoutek Re: Ramowkowa TV 29.04.14, 17:34
          Polacy nie chcą bo już widzieli
          gdyby puszczali serial zaraz po premierach, albo przynajmniej nieco szybciej, to mieliby szansę na większą oglądalność
          a tak: większość widziała w necie to co ma oglądać drugi raz? nie każdy jest tak walnięty jak ja
          • matt_banco Re: Ramowkowa TV 29.04.14, 18:51
            ;-)

            Ano wlasnie dostalem w "kablowce" dwa "nowe" kanaly. CBS Europa i CBS Drama ... popatrzylem i podobnie jak ze Stopklatka ... po co mi takie kanaly? Wspominac mam, zalowac ze kiedys byly lepsze filmy? No problem w tym ze niekoniecznie byly lepsze. Mam czasami wrazenie ze telewizja staje sie coraz bardziej smieciowa i to nawet u takich producentow jak Discovery czy BBC.
            A tak w temacie ramowki, to ostatnimi czasy faktycznie coraz czesciej sam sobie ukladam program z ciekawych rzeczy, ktore nagrywam sobie z roznych kanalow. Na dysku twardym mam w sumie najlepszy kanal telewizyjny. I to calkowicie legalny ;-))))
            • scoutek Re: Ramowkowa TV 29.04.14, 19:00
              canal+ zapowiada dwa maratony w najbliższym czasie: jeden to pierwszy sezon House of Cards, drugi to drugi sezon House of Cards
              no i potem jak to kupi publiczna jedynka to może sobie liczyć oglądalność
    • matt_banco Echhh ... 12.05.14, 11:30
      Ogladalem w tym sezonie jeden, jedyny serial ... Zawod: amerykanin. Z powodu logistycznych ogladalem powtorki niedzielne. No i powtorki szlag trafil. Teraz mam tylko do dyspozycji piatkowa premiere o 21. No to podziekuje. Ja juz nie bardzo wiem dokad zmierzaja te telewizje i to zarowno te bezplatne i platne. Trzy kanaly HBO ... poza nielicznymi wyjatkami ("Detektyw") absulutnie nie ma czego ogladac. Na dodatek wycieli mi z kablowki pakiet BBC, wstawiajac w zamian niewiele warte CBS i ... Stopklatke. 120 kanalow ... i wszedzie pierdoly (no dobra, broni sie TVP Kultura, Planete, kilka rzeczy na NG i kilka rzeczy na Discovery). Im wiecej, tym gorzej.
      • faszyna Re: Echhh ... 13.05.14, 12:35
        Matt, a ja mam problem z kinem. Nie widzę teraz w repertuarze żadnego filmu, na który chciałabym pójść. No może poza "Powstaniem", na który się wybieram.
        Co do telewizji, wszystkie mają nas gdzieś. Dlatego coraz częściej oglądam seriale w internetowym pre-time.
        • dona.a Re: Echhh ... 13.05.14, 19:54
          faszyna napisała:

          > Nie widzę teraz w repertuarze żadnego filmu, na
          > który chciałabym pójść. No może poza "Powstaniem", na który się wybieram.

          Niestety to prawda, coś w tym jest bo widownie puste. Byłam ostatnio na "Medicusie", w kinie ja i jeszcze jedna osoba. Również wybieram się na "Powstanie", ale trochę dlatego, że kompletnie nie ma na czym oka zawiesić, a kocham kino :)
          • glafira A mówiły jaskółki... 20.05.14, 15:23
            że niedobre są spółki:)))
            Może coś w tym jest, bo chociaż zapowiada się nieźle, to biorąc pod uwagę niedawne doświadczenie ze współpracy TVP i BBC, to może być kolejny niewypał. Nie chcę być tu prorokiem, broń Boże, ale dlaczego znowu wojna! Współczesne relacje pomiędzy obydwoma narodami mogłyby być bardziej interesujące:)
            Ale mimo to nie ukrywam, że chętnie zobaczę ponowną kooperację tych dwóch telewizyjnych potentatów. I mam cichą nadzieję, że tym razem wyjdzie to trochę lepiej:
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/458375,ruszaja-zdjecia-do-serialu-dzwony-wojny-produkowanego-przez-tvp-i-bbc.html
            • matt_banco Re: A mówiły jaskółki... i spokojny Dorocinski 20.05.14, 15:58
              No tak, czyli podejscie nr 2. Szczerze mowiac ... nie czekam ;-)
              Nie wiem czy mi abstynencja telewizyjna zaszkodzila, ale nie do konca rozumiem spot reklamowy z panem Dorocinskim. Gazeta dziwnie zestawiona (napis "wywrocony" do gory nogami), piesek i on ... spokoj. Jakos tak to pokretne troche ;-)
              • glafira Re: A mówiły jaskółki... i spokojny Dorocinski 20.05.14, 17:29
                Z reklamami to ja jestem na bakier. Nie oglądam, nie śledzę nowości...
                Dorociński w reklamie???
                No proszę. Drzewiej na palcach jednej ręki można było wymienić aktorów, którzy reperowali sobie budżet udziałem w reklamach, teraz chyba mało jest takich, którzy tego nie robią. No właśnie, a są jeszcze tacy?:))
                • faszyna Re: A mówiły jaskółki... i spokojny Dorocinski 20.05.14, 18:20
                  O reklamie:
                  "Dorociński w reklamach PZU ma odzwierciedlać spokój, który firma zapewnia jej klientom. - To jeden z najbardziej znanych i najlepszych aktorów. Jego wizerunek, zarówno aktorski jak i prywatny, świetnie do nas pasuje. Jest dojrzały, stabilny, przyjazny i ciepły - wylicza Marta Życińska, dyrektor biura marketingu w PZU.
                  /.../Według magazynu „Forbes” wizerunek reklamowy Marcina Dorocińskiego jest warty 392 tys., co dało mu 43. miejsce na zeszłorocznej liście 100 najcenniejszych marketingowo polskich gwiazd"
                  Tylko pozazdrościć, ze ktoś za jego "gębę" chce tyle dać. Ja za swoją chyba musiałabym dopłacić. ;)))
            • angazetka Re: A mówiły jaskółki... 20.05.14, 19:25
              Wojna, bo stulecie, w Wielkiej Brytanii bardzo mocno obchodzone. A że fascynuje mnie ich stosunek do Wielkiej Wojny, to chętnie zobaczę.
              • glafira "Ranczo"... 25.05.14, 15:51
                Nie podpisuję się pod 'ranczowym' wątkiem, bo jestem do tyłu, spóźniona o co najmniej 4 serie, ale oglądam sobie od początku, od pierwszej serii i na tyle mi się spodobało, że postanowiłam polecić tym, którzy (tak jak ja, do niedawna), nie brali tego serialu, w ogóle i w szczególe, pod uwagę:)
                Z braku laku, ale nie tylko, warto pozagłębiać się trochę w polską, współczesną wieś 'sielską, anielską'... Warto choćby dla tych znanych i trochę zapomnianych aktorów (Niemczyk, Pieczka)...
                • scoutek Re: "Ranczo"... 25.05.14, 18:08

                  glafira napisał(a):

                  > Nie podpisuję się pod 'ranczowym' wątkiem, bo jestem do tyłu, spóźniona o co na
                  > jmniej 4 serie, ale oglądam sobie od początku, od pierwszej serii i na tyle mi
                  > się spodobało,

                  że tak gupio napiszę: a nie mówiłam :))))))
                  • glafira Sezon ogórkowy... 19.06.14, 15:19
                    ... objawił nam się w telewizorni Kac Wawą, Ciachem, Śniadaniem do łóżka, Źle myślącym kotkiem:)
                    To zapchaj dziury czy nachalna poprawa wizerunku???
                    Bo jak dla mnie, to typowe, współczesne 'półkowniki', które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale ktoś widocznie myśli inaczej, skoro niedawno odbyła się premiera nowej komedii z Szycem, a onegdaj [chyba wczoraj] czytałam o Zakościelnym, któremu wciąż wydaje się, że komedie romantyczne to właściwy wybór w jego karierze aktorskiej.
                    Ok. Można nie oglądać. I nie oglądam. Ale nie daje mi spokoju pytanie, po kiego diabła kręci się dalej te same gnioty? Ktoś jeszcze chodzi na to do kina?
                    Jeśli tak, to zwracam honor i odwołuję wszystkie herezje:)))
                    • scoutek Re: Sezon ogórkowy... 19.06.14, 15:59
                      mnie się wydaje, że to, że puszczają takie gnioty w tiwi teraz to wina mundialu
                      tok myślenia był pewnie taki: i tak wybiorą mecz, więc wsio ryba co na drugim w tym czasie
                      a nuż jakaś kobieta zajrzy to się ucieszy z Szyca, Adamczyka itd.?
                    • pepsic Re: Sezon ogórkowy... 20.06.14, 19:25
                      Z tym, że komedia omyłek pt. "To nie tak, jak myślisz kotku" nie jest wcale zła.
                      • scoutek Re: Sezon ogórkowy... 20.06.14, 19:54
                        nie?
                      • angazetka Re: Sezon ogórkowy... 20.06.14, 20:26
                        Doprawdy, nie ośmieliłabym się sprawdzać.
    • matt_banco Ogorki dojrzewaja, a seriale sie produkuja ... 07.07.14, 15:37
      Wakacje nabieraja rozpedu ... w telewizji absolutnie nic sie nie dzieje, oprocz kopaczy piłkowych i odgrzewanych rozsmieszaczy estradowych, ale gdzies tam, w czelusciach hal produkcyjnych pewnie juz ruszyly kamery, ekipy weszly na plan i majstruja "nowosci" do jesiennej i wiosennej ramowki.
      I co ... i zamierzaja zrobic "O mnie sie nie martw", z K. Zielinska. Co ciekawe njus jest calkiem swiezy i wszyscy podaja, ze ma byc, ze ona jako czarny charakter i ... nic wiecej nie wiadomo. Kilka portali plotkarskich, kilka branzowych i kilka gazetowych donosza o tym samym i zaden nie jest w stanie podac niczego wiecej. No oprocz domyslow, ze nowy serial zastapi "Barona 24".
      Oprocz tego bedzie goraco bo beda "Strazacy". Z Zakoscielnym ... no ale to ponoc na wiosne. Gdzie tam jeszcze powinna byc HBOwska "Wataha", no ale na to sie nie zalapie, bo zrezygnowalem z tego kanalu. Swoja droga wielkie rozczarowanie ... co mnie umeczyla ta ich ramowka. Jesli juz sa ciekawie rzeczy to nigdy wtedy gdy akurat mialem na nie czas (czyli miedzy 22 a 1 w nocy), w sumie przez rok moze obejrzalem 8-10 filmow w calosci ;-)
      Z jednej strony jestem ciekaw co tam jeszcze sie "pichci", z drugiej po ostatnim sezonie serialowym jakos niespecjalnie tesknie za intensywnym korzystaniem z telewizora.
      • faszyna Re: Ogorki dojrzewaja, a seriale sie produkuja .. 07.07.14, 17:13
        Wakacje nabierają rozpędu... No tak, w tv nic, ale Polsat zrobił wbrew i puszcza na ipli nowy sezon "Na krawędzi". Obejrzałam pierwszy odcinek, zapewne dla Bukowskiego. I właściwie nie mam zdania, bo primo, akurat u nas najazd gości, a secundo, bo na mojego zawodowego mecie sezonu jakas nagła erupcja obowiązków pozbawiła mnie sił do wszystkiego innego niż te terminowe prace... No takie wakacje mam w lipcu, więc bryndzy w tv nie zauważam.;)
        • angazetka Re: Ogorki dojrzewaja, a seriale sie produkuja .. 07.07.14, 19:33
          Ja zaś bryndzy nie zauważam, bo śledzę kopaczy ;)
          • glafira Re: Ogorki dojrzewaja, a seriale sie produkuja .. 08.07.14, 18:27
            angazetka napisała:

            > Ja zaś bryndzy nie zauważam, bo śledzę kopaczy ;)

            Ja kopaczy nie śledzę, mąż za mnie odwala tę pańszczyznę. Jako przodownik wyrabia przynajmniej 150% normy, cokolwiek to znaczy:))
            Ale na bryndzę, na szczęście, też nie mam czasu. Tegoroczna, wiosenno-letnia pogoda, słońce na przemian z deszczem baaardzo sprzyja wzrostowi wszelkiego rodzaju chwastom i niepożądanym innym roślinom, a pozbywanie się ich z przydomowego ogródka absorbuje całkowicie mój wolny czas wykradziony pomiędzy obowiązkami zawodowymi i domowymi. Ale to nie oznacza, że nie śledzę informacji na temat nowości, jakie ma zamiar zaserwować nam telewizja. Śledzę, i owszem i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jeszcze właśnie tylko powtórki są w stanie zatrzymać mnie przed telewizorem. Przykłady. Proszę bardzo. W niedzielne popołudnia na tv Historia cudowne, przedwojenne, czarno-białe polskie komedie. W poniedziałkowe wieczory 0-7 zgłoś się. Cudne. W porze obiadowej zahaczam czasami o Brzydulę. Też da się oglądać. Rodzina zastępcza. No, mój ulubiony serial, pokazujący, często w niekoniecznie żartobliwy sposób, nomen omen, kulisy kręcenia współczesnych seriali - tasiemców.
            Gdzieś tam w nocy można się natknąć na Oficera. Jest Lalka, Dom, Polskie drogi, Daleko od szosy. Znane na pamięć to prawda, ale wobec tego, co nas czeka w przyszłości, pokazujące, że nie zawsze było tak źle i może dające nadzieję, iż historia lubi się powtarzać i kiedyś powrócą dobre czasy...
            Bo jak na razie bryndza, to fakt:

            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/463970,katarzyna-zielinska-dostala-glowna-role-w-serialu-tvp-o-mnie-sie-nie-martw.html
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/463538,weronika-rosati-prowadzi-rozmowy-z-producentami-lekarzy.html
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/463342,katarzyna-zielinska-w-obsadzie-serialu-przyjaciolki.html
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/462943,weronik-rosati-i-maciej-zakoscielny-wystapia-w-nowym-serialu-tvp-strazacy.html
            No może to zapowiada się trochę lepiej, ale czy tego nie zepsują...

            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/462838,tworcy-czasu-honoru-powstanie-szykuja-imponujacy-plan-zdjeciowy.html
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/462724,piotr-fronczewski-wystapi-w-glownej-roli-w-nowym-serialu-tvp-prokurator.html
            • baabeczka Re: Ogorki dojrzewaja, a seriale sie produkuja .. 08.07.14, 22:49
              Za chwile kopacze sie koncza i zostanie tylko bryndza. Tak zle to chyba nigdy nie bylo.
              O Zielinskiej zmilcze...:-(
    • matt_banco Slawa i chwala ... 16.07.14, 08:27
      Wlasnie TVP KULTURA powtarza. A ja nie widzialem. Nie widzialem, bo w latach 90 ubieglego stulecia nie mialem telewizora i glownie siedzialem w kinie ;-) Pozerkalem dzisiaj kilka minut i czym predzej zaprogramowalem nagrywanie kolejnych odcinkow. Ciekawe jest jednak to, ze patrzac na ten fragment odnosilem wrazenie, ze to produkcja z lat 80 (chociaz wiedzialem ze tak nie jest). Ten dziwny efekt "postarzenia" przytrafia sie dosc czesto produkcjom telewizyjnym. Czasami ogladam jakies programy czy reportaze, raptem sprzed 10 lat i wygladaja jak wyciagniete z jakiegos pradawnego archiwum. Kolory dziwne, rozdzielczosc marna, a to tylko 10 czy 15 lat. Wyglada to czasami gorzej niz rzeczy faktycznie powstale w latach 60 czy 70. Tak do konca nie umiem powiedziec skad sie bierze ten efekt. A moze to zludzenie i jedynie moja percepcja sie przyzwyczaja do "nowych" rzeczy i pozniej plata mi takie figle. A moze to ten wredny telewizor ;-)))
      • glafira Re: Slawa i chwala ... 16.07.14, 13:39
        Ha, byłam pierwsza!!:)) To znaczy, pierwsza (chyba) w tym wątku odkryłam ten serial, to znaczy powtórkę tego zapomnianego i nie oglądanego wcześniej serialu i to ponad rok temu. Oto dowód, proszę, według powiedzenia 'szukajcie, a znajdziecie:)))
        forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=s%C5%82awa+i+chwa%C5%82a
        A to dowodzi, że forumowicze 'śmieciowego' wątku gusta i doświadczenia mają podobne, a to niezaprzeczalny fakt, iż dzięki temu zawsze znajdzie się powód do dyskusji:)

        A z innej beczki. Korzystając z wolnego czasu odhaczam sobie filmy, zapisane kiedyś do obejrzenia, w większości polskie. I tak. Parę filmów pomijam milczeniem. "Płynące wieżowce" zrobiły na mnie wrażenie, owszem, ale nie z powodu śmiałych scen erotycznych, a raczej z odwagi ich pokazania w tym naszym (sorry), ale jeszcze nieco zaściankowym kraju. Wałęsę też chyba pominę milczeniem, nastawiłam się na coś trochę innego. Ale jestem świeżo po filmie "Mój rower" i... polecam, polecam, polecam, świetne aktorstwo, dobre dialogi i ogólnie warto.
    • matt_banco Pani od scenariuszy ... mowi ... 10.08.14, 11:15
      Nie wiem czy bylo gdzies juz na forum odniesienie do tego wywiadu, ale z racji tego, ze "w temacie" i dosc ciekawe (choc w dosc specyficznym kontekscie) wiec zamieszczam
      weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,16441334,Karolina_Frankowska___Nie_chce_oceniac_polskich_seriali_.html#TRwknd
      Troche zdziwila mnie odpowiedz na pytanie, ktore seriale polskie sie udaly. "Wojna domowa", "Czterdzistolatek" i "Stawka wieksza" ... no, czyli wedlug Pani w latach 80, 90 i wspolczesnych nic juz ciekawego nie powstalo. Za to ... uwaga ... „Przepis na życie. To było wydarzenie. Świetny scenariusz, reżyser, fenomenalni aktorzy. I poniosło!". Pania scenarzystke tez troche ponioslo, jak widac. No ale rynek produkcyjny malutki, w zasadzie ryneczek, to i nie ma co sie podkladac. ;-)))
      • faszyna Pani mówi: poszło i poniosło ;)) 10.08.14, 12:36
        No cóz, nie znam branży, w pracownicy której mówiliby publicznie prawdę. Chyba że naprawdę myslą to, co mówią, a to już byłaby klęska. Może gdyby ci wszyscy scenarzyści mieli w sobie odrobine pokory i samokrytyki, to byśmy tam bardzo tu nie narzekali na kolejne ich dzieła.
        Matt, a może generalny problem z naszym odbiorem polskich produkcji jest taki, ze są one pisane i kręcone dla innego kręgu odbiorców i raczej takiego kręcącego się około szczytu krzywej Gaussa? Im bliżej szczytu linii, tym widzów więcej i oglądalność wieksza. ;))
        • matt_banco Re: Pani mówi: poszło i poniosło ;)) 10.08.14, 13:46
          Czyli mowisz, ze jestemy lekko w ogonie lub w niszy. No, hmmm ... nie wiem, ja ostatnimi czasy mam coraz wiecej problemow ze zrozumieniem kierunku, w ktorym zmierza wspolczesna cywilizacja ;-) Pozostajac w obszarze telewizyjnym ... 100 kanalow w kablowce i nie ma czego ogladac. Albo mieszkasz w miescie 600 tys i nie ma gdzie kupic butow meskich, takich "codziennych", lekko sportowych, wygodnych i bez udziwnien i ceny z kosmosu. Wszedzie jest to samo. Jakby kierunek byl "wiecej tego samego", a nie "wiecej roznorodnosci".

          No ale ... obejrzalem w koncu "Sesje". W koncu, bo chcialem isc do kina, a kupilem pare dni temu na DVD. Temat ... jak temat, ale bardziej mnie interesowalo jak to zostanie zrobione. Do Helen Hunt zawsze mialem stosunek ambiwalentny, z jednej strony jest w niej cos niekobiecego, z drugiej intrygujacego, choc jej styl aktorski nie do konca do mnie trafia. W sumie to samo mozna powiedziec o W. H. Macy'm, ktory kreuje postac cokolwiek nieortodoksyjnego duchownego ;-) No i film zostal zrobiony ciekawie, lekko i pastelowo, bez zbednego dociskania. Filmow o niepelnosprawnych walczacych z przeciwnosciami losu bylo mnostwo. Ten moze nie jest wybitny, ale jest dobrze zrobiony i ma te mila ceche, ze poprawia humor w sposob niemechaniczny. A Helen? W formie.
          • glafira Produkty z Morza Martwego..., 17.08.14, 13:32
            bo przeglądając serialowe propozycje na nadchodzący jesienny sezon, odnoszę dziwne wrażenie, że jakaś martwica ogarnęła nasze stacje telewizyjne. Żadnych interesujących nowości, kontynuacje seriali, których i tak nikt już (chyba) nie oglądał, bombardowanie reklamami produktów z gatunku scripted docu, na których widok przynajmniej ja dostaję gęsiej skórki...
            I co tu robić w długie, jesienno - zimowe wieczory...
            Mam tylko nadzieję, że nie wpłynie to aż tak bardzo na aktywność forum, zawsze wszak można porozmawiać o pogodzie, no i gdzieś tam mały promyczek zawsze się znajdzie:
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/467038,tvp2-nakreci-2-sezon-serialu-krew-z-krwi.html
            rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/466944,premierowy-odcinek-nowego-sezonu-homeland-bedzie-trwal-dwie-godziny.html
            • faszyna Re: Produkty z Morza Martwego..., 19.08.14, 09:26
              I nie ma co się dziwić wczorajszej notce w necie, że stacje tv tracą widzów.
              A co do seriali i polityki serialowej stacji, ciekawy jest upadek TVN i awans Polsatu. TVN wyraźnie nie może się odnaleźć po śmierci Wejcherta i zmianach własnościowych w koncernie. Co do Polsatu, odnoszę wrażenie, ze zatrudnienie Terentiew wreszcie zaczyna procentować. Te nowe produkcje są jak na obecne realia ciekawe. Ja w każdym razie coraz rzadziej śledzę seriale TVN na rzecz tych w Polsacie. A co do tych wszystkich show, nie oglądam, z jedynym wyjątkiem, tj. programu "Twoja twarz...".
    • matt_banco Zbrodnia - mini serial 19.08.14, 09:06
      AXN postanowil dolaczyc do stacji produkujacych polskie seriale. 3-odcinkowa ZBRODNIA na horyzoncie, zmajstrowana przez panow do PARADOKSU, czyli Zglinskiego i Brejdyganta. Jak tak dalej pojdzie, to nowych polskich seriali bedziemy szukac w coraz bardziej niszowych telewizjach. Moze kanal Mango sie skusi na jakies polaczenie kulinarno-fitnessowe ;-)
      • glafira Jeszcze serialowo... 19.08.14, 12:15
        Żadnych kulinarno - fitnessowych seriali! Stanowczo protestuję:))
        Natomiast zgadzam się w zupełności co do obecnej przewagi Polsatu nad TVN-em. Rzeczywiście trzeba przyznać, że Terentiew postawiła trochę stację na nogi, a TVN strasznie obniżył loty. Praktycznie nie ma tam już nic do oglądania, może poza paroma dobrymi filmami, które od czasu do czasu emitują.

        A na marginesie. Na facebooku trwa akcja wysyłania pocztówek do Miszczaka w sprawie kontynuacji Brzyduli. Ja nie istnieję na FB gdyby co, link przysłała mi znajoma z prośbą, aby się włączyć:)
        No cóż, może bym się w to i pobawiła, Brzydulę lubię a wysłanie pocztówki to żaden problem, ale...istnieją duże obawy, że taka kontynuacja zrobiona na siłę na prośbę widzów okaże się kolejnym rozczarowaniem. Swego czasu widzowie tak bardzo nalegali na dalszy ciąg Magdy M, że stacja uległa i dokręcili IV część. I co? Kompletne fiasko. Dlatego ja pas, ale link podaję, może ktoś ma więcej wiary w serialowe dokrętki TVN-u:)
        www.facebook.com/pages/Chcemy-kontynuacji-Brzyduli/280348252157837
        • glafira Re: Jeszcze serialowo...i cztery wesela... 21.08.14, 15:51
          ...widziałam w reklamie nowego sezonu Przyjaciółek. No, no. Ładnie się zapowiada, miejmy tylko nadzieję, że obejdzie się bez pogrzebu:))
    • matt_banco Rozmowa Majowa 23.08.14, 12:28
      Jako fan Czeslawy Kiszczak grzecznie pomaszerowalem do kiosku kupic Wysokie Obcasy w wersji standardowej, czego nie robie od lat (choc mam na strychu calkiem pokazny zestaw rocznikow WO sprzed 12-14 lat) I grzecznie zaczytalem sie w rozmowie z pania Maj. Warto bylo.
      • faszyna Re: Rozmowa Majowa 23.08.14, 15:39
        Jak to miło, ze ani w ząb nie wiem, o kim piszesz, Matt. No jak to było w starym dowcipie? "Kuzdy ma swoich znajomych"... ;))))
        • matt_banco Re: Rozmowa Majowa 23.08.14, 17:13
          Maria Maj, aktorka, glownie teatralna. Nasze serce kupila rola w Licencji na wychowanie, gdzie grala Czesie. Dokladniej Czeslawe Kiszczak, opiekunke dzieci, ale w istocie ... no wlasnie. Odcinek o szpiegowskiej przeszlosci pani Czesi byl bezbledny ;-)
          • faszyna "Magia" bez magii 26.08.14, 17:25
            Rzutem na urlopową taśmę, poszłam obejrzeć nowego Allena. No niestety, ani Allena ani Firtha nie wystarczyło na tytułową magię. Jakos to wszystko było bez polotu czy też przytupu: niby akcja się toczy, ale anemiczny ten film jakoś taki... I to, czego nie lubie, czyli wątek starego i młodej, których połączy miłość. No nie wiem, czy współczesnym panienkom tak śpieszno do związków z mężczyznami starszymi o dekady, gdy młodszy czeka pod drzwiami...
            • angazetka Re: "Magia" bez magii 26.08.14, 21:58
              A ja właśnie myślę, czy jutro iść na "Magię", czy na "Lucy" w ramach pierwszego dnia po urlopie, który był także urlopem od kina.
              • faszyna Re: "Magia" bez magii 27.08.14, 11:03
                Na Allena zawsze warto pójść, choćby dla ładnych obrazków. ;) Ale według mnie scenariusz się nie broni. To, co miało być przewrotne, jest mało przewrotne, a główna para za mało intrygująca, bym uwierzyła w ich uczucie. No ale jak się nie pojdzie, to się trudno odnieść do kwestii, czy film udany czy tez nie. Na pewno udany jest Firth w przebraniu Chinczyka i zaslaniajacy słonia.:)
                Jak to było w dowcipie? Różnica miedzy słoniem i fortepianem: fortepian można zasłonić, ale słonia nie można zafortepianić. No i Allenowi nie udało się właśnie zafortepianowanie. ;)
                • glafira Wracając do korzeni... 28.08.14, 19:44
                  ... czyli nawiązując do pierwszego postu tego wątku. Tylko ja pobawię się w podobieństwa, nie różnice. Bo dzisiaj przypadkowo włączyłam tvn 7, a tam Magda M, a po niej Brzydula. Według mnie dwa najlepsze seriale tvn-owskie, jak na razie nie do przebicia i jedyne do których mam czasami ochotę wracać.
                  Ale do rzeczy:)
                  'Na styku serial tvn/serial tvn (Magda M/Brzydula) pełno jest podobieństw, mimo pracy różnych reżyserów i scenarzystów. Oto niektóre z nich:'
                  1/ Dwóch przyjaciół. Jeden przystojny, bystry, inteligentny, widzący i rozumiejący więcej niż inni, drugi mniej rozgarnięty i mniej przystojny (Piotr, Wojtek/Marek, Sebastian).
                  2/ Poranny jogging tychże, oraz inne sporty przez nich uprawiane (wspinaczka/kosz, tenis).
                  3/ Wredny współpracownik (Bartek/Aleks).
                  4/ Najlepszy przyjaciel głównej bohaterki (Sebastian/Maciek).
                  5/ Przemiana głównej bohaterki (Magda/Ula) z miłej i sympatycznej skądinąd dziewczyny w niesympatyczną, głupią i pustą lalkę (Magda M IV seria/ Brzydula po przemianie).
                  6/ Główny bohater z porywającego za serce amanta przeistaczający się w skamlącego pieska (Piotr/Marek). Tu plus na konto Marka, trochę mniej skamlał.
                  7/ Ten trzeci (Filip/Piotr). Nachalny i nie wzbudzający zaufania.
                  8/ Propozycja wyjazdu w siną dal dana głównej bohaterce przez tego nachalnego (Australia/Mazury).
                  9/ Prezenty przesyłane głównej bohaterce nawiązujące do w/w wyjazdu (pudło z przyrządami do nurkowania/ pudło z marynarską czapką).
                  10/ Głupie miny głównej bohaterki mające obrazować jej wahania pomiędzy propozycją skorzystania z wyjazdu, a miłością do tego jedynego.
                  11/ Obsypywanie głównej bohaterki płatkami róż przez narzucających się jej nagle ni z gruszki ni z pietruszki mężczyzn (wątki zupełnie niezrozumiałe dla normalnego widza obu płci).
                  12/ Mijanie się głównych bohaterów.
                  13/ Brak poważnej, szczerej rozmowy pomiędzy głównymi bohaterami.
                  14/ Beznadziejne zakończenia obu seriali...

                  "I tyle moich refleksji spisanych na kolanie:))"
                  Jedyne pozytywne ogniwo łączące te oba seriale, to aktor Jacek Braciak. Fajnie się go ogląda. Zahukany, nieśmiały Łukaszek, a za 10 min. (po reklamach), nieobliczalny, chimeryczny histeryk...
                  Co jeszcze. IV serie Magdy M obejrzalam tylko raz i zadnych powrotow do tego arcydziela juz nie przewiduje. A Brzydula skonczyla sie dla mnie po 188 odcinku...
                  Nie wazne jak sie zaczyna, wazne jak sie konczy i fajnie by bylo, jakby przynajmniej Prawo Agaty podpielo sie pod to powiedzenie, ale obejrzalam z ciekawosci przedpremierowy odcinek nowego sezonu i obawiam sie, ze daleko nie poplyniemy...
                  Byle do wiosny...





                  • faszyna Re: Wracając do korzeni... 28.08.14, 20:31
                    Bardzo ciekawe zestawienie. :))
                    A co do PA, same ciąże w naszych serialach. Ciążą twórcom te seriale czy co? ;))
                    • glafira Re: Wracając do korzeni... 28.08.14, 20:57
                      faszyna napisała:

                      > Bardzo ciekawe zestawienie. :))

                      Może ciekawe, ale obnażające monotematyczność i schematyczność seriali, niestety:))

                      • faszyna Re: Wracając do korzeni... 28.08.14, 21:35
                        "obnażające monotematyczność i schematyczność seriali"
                        A czy nasze zycie nie jest schematyczne? Trudno więc oczekiwać oryginalności w n-tych wariantach serialowych.
                        Co do tego zestawienia, nie za bardzo zgadzam się z opinią nt. późnej Uli. Dla mnie Ula "przed" i Ula "po" w ogóle się ze sobą nie kleją, tak jakby były to postacie z całkiem innych filmów. Troche podobnie Marek. I to akurat koresponduje z samym aktorem. FB jest dla mnie zupełnie inny w każdej kolejnej roli. Nie wiem, jak on to robi, albo dlaczego tak go odbieram, bo jako aktor chyba nie ma tak bogatego warsztatu, by z tegoż warsztatu wynikała ta zmienność, ale Marek, Artur czy teraz Szymon to kompletnie inni faceci i żaden mi się nie kojarzy z któryms poprzednim.
                        Przy okazji, skoro nowy sezon za pasem, z ciekawości szukałam zdjęc z planu nowego sezonu Przyjaciólek i co dziwne, nigdzie nie znalazłam zdjęc Bobka. A nawet w zwiastunie serialu, dostępnym na youtube, tez go nie ma.
                        www.youtube.com/watch?v=reUsttwwjzc
                        Są sceny ślubne czterech przyjaciółek, jest Żurek i pozostali faceci, ale nie Bobek. Co więcej, wygląda jakby specjalnie go nie pokazano. Czy cos z tego wynika? No ciekawe....
                        • glafira Re: Wracając do korzeni... 29.08.14, 17:37
                          faszyna napisała:

                          > A czy nasze zycie nie jest schematyczne?

                          Jest, dlatego przynajmniej w serialach oczekiwałabym więcej wyobraźni u scenarzystów. Bo czy dwa różne, zrobione przez innych twórców seriale muszą mieć aż tyle podobnych wątków? A już najbardziej rozwalają mnie te płatki róż. Nie można było inaczej???

                          > Co do tego zestawienia, nie za bardzo zgadzam się z opinią nt. późnej Uli. Dla
                          > mnie Ula "przed" i Ula "po" w ogóle się ze sobą nie kleją, tak jakby były to po
                          > stacie z całkiem innych filmów.


                          Bo nie tak łatwo było mieć pomysł na 'nową' Ulę. Nawet scenarzystom się to nie udało:)

                          > Przy okazji, skoro nowy sezon za pasem, z ciekawości szukałam zdjęc z planu now
                          > ego sezonu Przyjaciólek i co dziwne, nigdzie nie znalazłam zdjęc Bobka. A nawet
                          > w zwiastunie serialu, dostępnym na youtube, tez go nie ma.
                          > www.youtube.com/watch?v=reUsttwwjzc
                          > Są sceny ślubne czterech przyjaciółek, jest Żurek i pozostali faceci, ale nie B
                          > obek. Co więcej, wygląda jakby specjalnie go nie pokazano. Czy cos z tego wynik
                          > a? No ciekawe....


                          A to zagadka. Może był tak zajęty próbami do 'starego' spektaklu z 'nową' obsadą, że nie znalazł czasu na sesje zdjęciowe i udział w zwiastunie serialu:))
                          • faszyna Dwa filmy, dwa bieguny... 06.09.14, 17:46
                            Wczoraj przypadkiem trafiłam w tv na Hansa Klossa Patryka Vegi. Co to było, co to było, panowie? Próbowalam się z tym nawet zmierzyć, ale odpadłam od ściany talentu pana V.;))
                            Jedyna pociecha, to info, że "J-23 znowu nadaje", albo bardziej po ludzku-Smarzowski zaczyna kręcić Wołyń. Premiera za półtora roku, a ja już czekam na ten film. Ponoć ma być o miłości, więc już wypada się bać, bo miłość w wersji Smarzowskiego to jest miłość romantyczna inaczej .;))

                            • matt_banco Re: Dwa filmy, dwa bieguny... 07.09.14, 08:27
                              Tak mnie zainspirowalo to Twoje odpadanie od sciany talentu pana V, ze wczoraj w nocy po pierwszym odcinku "Twarzy brzmiacej znajomo" zerknalem na kilka minut "Jota". W pierwszej chwili myslalem, ze popsuly mi sie sluchawki, a dokladniej ze cos sie porobilo z transmisja bezprzewodowa. Wybuchy brzmialy tak nienaturalnie, jakby ktos zrobil je dmuchajac w mikrofon ... ale zerknalem na ekran i wizualnie tez nie bylo to duze lepsze. Najbardziej mnie jednak "zachwycil" montaz. Jego dynamika byla taka, ze wlasciwie niewiele rozumialem z tego fragmentu ktory widzialem, tak mi wszystko smigalo przed oczami. A pozniej pojawily sie panie ... uaaaa ... po prostu zesztywnialem, tak mnie drewnem porazily. Po jakichs 15 minutach uznalem, ze nie dam rady, bo koszmar przed snem jest jeszcze gorszy niz ten w trakcie snu.

                              A co do "Twarzy" ... formula jak widac podobna, moze nawet za bardzo podoba, jak w pierwszej serii. Fajnie zrobiony Lennon (faktycznie troche wygladalo to tak, jakby Michael Douglas w roli Liberace wcielil sie w Lennona ... urocze), ciekawy Feel (czyli Barbara Melcer), zaskakujacy, mimo wszystko, Kuba Moleda i ... nietrafiona Skrzynecka. Cos tu nie zagralo, jakas taka niefortunna proba zdominowania, za bardzo to bylo krzykliwe. Wolalem Kwiatkowska.
    • matt_banco Wszystkie odloty Daviesa 12.09.14, 11:00
      W tym sezonie serialowym mam troche luzu antenowego, czyli oprocz wtorkow ("Masters of sex"), piatku ("O mnie sie nie martw") i niedzieli ("Czas honoru"), w pozostale dni moge ogladac rzeczy filmowe. HBO wykopalem z kablowki wiec mozna wrocic do poleczki z DVD (szczegolnie, ze jak sie okazalo moj odtwarzacz BR robi z tych DVD calkiem przyzwoite rzeczy, jesli idzie o obraz ... nie posiadam zadnej plyty BR ;-)
      Zaczalem, jak to zwykle od konca, czyli od filmu ktory stal na samym koncu kolejki, a na polke trafil niedawno. Co tam nawypisywali na tej okladce ... ze genialny, ze komedia, ze czarny humor, ze blyskotliwy i w ogole. I ze bracia Coen w najwyzszej formie. Oczywiscie to wszystko o " Co jest grane Davis". No i obejrzalem, tylko chyba pomylilem okladki albo filmy, bo z wielkim trudem odnajdowalem w nim te wszystkie okladkowe peany. A wlasciwie to nie odnajdowalem. Nie powiem, ze film mnie zmeczyl, bo przyjemnosc z ogladania byla calkiem duza, w czym wielka zasluga zdjec i muzyki, ale jednak uczucie zawodu bylo wysoce niekomfortowe. Bo tak w zasadzie to dosc trywialna i nudna historia. No ale wielkim milosnikiem tworczosci braci Coen z ostatnich 10 lat to raczej nie jestem.
      Tak mnie ten film zirytowal, glownie tym rozmienieciem sie miedzy tym co o nim mowiono i pisano, a tym co sam obejrzalem, ze musialem czyms zmazac zle wrazenie.
      Padlo na "Wszystkie odloty Cheyenne'a". I od razu zrobilo mi sie lepiej, duzo lepiej. Az zalowalem, ze film odstal na polce chyba z 1,5 roku, szczegolnie ze jak wchodzil do kin to nawet byla pokusa zobaczenia go na duzym ekranie. Ale i ten telewizyjny maly nie jest wiec wielkiej straty nie bylo. Od razu sobie przypomnialem, ze w piwnicy mam calkiem pokazna kolekcje filmow z Pennem i dlaczego w ogole zbieralem jego dokonania (pierwszy raz zachwycil mnie w "Zyciu Carlita", a zupelnie rozkochal w "Slodkim draniu"). Cheyenne to przeuroczo wykombinowana postac, nawet nie na granicy przerysowania tylko gdzies obok niej. To w zasadzie nie powinno sie udac, ale wyszlo swietnie. Zabawnie, cieplo i nietrywialnie. A jak jeszcze oprocz Talking Heads, Byrne'a pojawil sie Arvo Part ... no to juz byl prawie szantaz emocjonalny. "Spiegel im spiegel" ... www.youtube.com/watch?v=TJ6Mzvh3XCc ... i oczy sie pocą.
    • matt_banco Pan Profesor tanczy i spiewa ... 14.09.14, 10:25
      Najpierw dygresja osadzajaca w watku ... jako "widzowie seryjni" p. Marcina Przybylskiego pamietamy chyba przede wszystkim z "Trzeciego oficera" i z "Przepisu na zycie". No to kwestia serialowa zalatwiona ...

      Obejrzalem sobie drugi odcinek "Twarzy znajomej z brzmienia" i wielka przyjemnosc sprawilo mi przygladanie sie temu, jak swietnie wybrnal z sytuacji pan profesor, czyli wlasnie Marcin Przybylski (jak podkreslano w pierwszym odcinku, dr hab. i profesor zwyczajny AT). W drugim juz tego sepcjalnie nie podkreslano, co odczytuje jako intwerwencje samego zainteresowanego, ktory z takim wizerunkiem nie do konca odnajdowal sie w konwencji. W drugim odcinku pan Marcin "schowal" sie kompletnie za odtwarzana postacia, czyli za panem Polomskim i konsekwentnie nie wychodzil z roli od poczatku do konca. I zadzialalo. Oto mielismy kawalek aktorstwa wlasciwie rekonstrukcyjnego ;-) Zachowano zarowno szacunek do postaci, jak i dystans i humor. W sumie to po Banderasie pan profesor nie mial innego wyjscia, musial znalezc sposob na wpisanie sie w konwencje, ale na wlasnych zasadach.
      A co do samego show, to nie jest zle, ale jak widac bylo po drugim odcinku kierunek "afraamerykanski" fajnie dzialal gdy byl jedynie marginalny. Gdy co druga postac jest ciemnoskora, to niedorobki charakteryzacji zaczynaja draznic. Ale "przemiana" Mai Bohosiewicz naprawde udana. Bardziej jak postac z kreskowki czy komisku, ale fajna.
      • glafira Re: Pan Profesor tanczy i spiewa ... 14.09.14, 13:10
        Lepiej bym tego nie ujęła;-) Dla pana Połomskiego warto było wytrzymać do końca programu, chociaż chciałam sobie odpuścić już w czasie pierwszych reklam. Mgliście pamiętam Marcina Przybylskiego z "Trzeciego oficera" (Przepisu na Życie nie oglądałam), ale wczorajszy występ dla mnie to był prawdziwy popis kunsztu aktorskiego. Nie tylko charakteryzacja, ale przede wszystkim sposób wcielenia się w rolę i to, o czym wspomina Matt, dystans do siebie i wspaniałe, ironiczne, inteligentne, cudowne poczucie humoru. I mam nadzieję, że będziemy jeszcze mieli okazję zobaczyć tego pana nie tylko w tego typu programach.
        Co do reszty, to rzeczywiście trochę drażnią niedoróbki charakteryzacji, zwłaszcza te rozpływające się na 'ciemnoskórych' twarzach kosmetyki, ale o ile pamiętam, program był kręcony w czasie upalnego lata i widocznie w klimatyzowanych pomieszczeniach nie do końca ta klimatyzacja zadziałała:)))
      • matt_banco Re: Pan Profesor tanczy i spiewa ... 14.09.14, 15:42
        Ha ... niby slyszalem juz te informacje, ale dopiero dzisiaj jak ogladalem wywiad p. Raczka z Karolina Czarnecka, to ta informacja do mnie dotarla. To po czesci p. Przybylski stoi w pewnym stopniu za sukcesem piosenki "Hera, koka, hasz". No dokladniej to po prostu zasugerowal Karolinie na zajeciach z "Piosenki aktorskiej", ze powinna sprobowac zmierzyc sie z tym utworem. Ciekawe.
        • glafira Gdynia i... dylemat;-) 21.09.14, 13:52
          Oglądałam dzisiaj na tvp Kultura powtórkę z wręczenia nagród na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Wczoraj była transmisja na żywo, ale przegapiłam. Główna nagroda nie była wielkim zaskoczeniem, raczej większym by było, gdyby film "Bogowie" tej nagrody nie dostał, ale ja nie do końca o tym. Po prostu ciągle nie mogę pogodzić się z tym, że w ostatnich latach ten festiwal tak jest traktowany po macoszemu przez tvp. Kiedyś to było duże telewizyjne kulturalne święto, były zapowiedzi, były migawki z przebiegu festiwalu i była szumnie zapowiadana transmisja z wręczania nagród. A teraz cichutko i gdybym przypadkowo nie przełączyła na Kulturę, nawet nie wiedziałabym, że można było obejrzeć transmisję, bo nawet w programie chyba było coś innego. Szkoda.

          A z innej beczki. Wygląda na to, że mamy dzisiaj zagwozdkę. Co wybrać. Finałowy i NIEZAKODOWANY mecz w siatkówce z udziałem naszej drużyny czy "Czas honoru". Nie jestem kibicem sportowym prawie w ogóle, ale w takim dniu raczej nawet nie wypada nie pokibicować wspaniałym chłopakom. Cichociemni też mają swój urok, ale dzisiaj niestety chyba będą musieli pójść w odstawkę;-)))
          • faszyna Re: Gdynia i... dylemat;-) 21.09.14, 15:29
            Polityka TVP jest taka, ze transmisja jest na Kulturze, potem retransmisja na Polonii, a rano znowu na Kulturze... To się nazywa misja TVP. ;))))
            Co do dylematów, mam takowy w związku z filmami w Gdyni. W tym roku czasu starczyło mi na bardzo krótki weekend w Gdyni i trzy filmy wybrane z dużym problemem z listy 13-tu. No i tu jest dylemat, bo tegoroczna lista wydała mi się wyjątkowo nieciekawa. Zawiniła gorsza niż ostatnio produkcja czy nowy dyrektor i nowy system wyboru filmów? W każdym razie ta lista nie wzbudziła mojego entuzjazmu i obejrzane filmy też.
            "Obywatela" pewnie będzie się kiedyś oglądało jako cenne źródlo wiedzy o meandrach historii Polski, ale poza fajnym aktorstwem panów S. niczego zachwycającego tu nie wypunktuję, co oczywiście nie znaczy, ze film bardzo krytykuję.
            "Bogowie", coz z tego, że film dobry, jak wyszłam z kina z niezdefiniowanym brakiem entuzjazmu. Dopiero po dłuższym namysle doszłam do wniosku, ze ten brak zachwytu wynika ze sposobu prezentacji bohatera. Po prostu Religa w tym filmie jest mało sympatyczny, co więcej, nie wspierają bohatera obrazki z życia rodzinnego jak to zwyczajowo bywa w amerykańskich produkcjach (małżeństwo wydaje się na skraju rozpadu, a przecież, jak czytam, przetrwało 40 lat; o dzieciach tez ani słowa, a profesor dzieci miał) . A może mojemu odbiorowi zaszkodziła moja opinia o karierze politycznej profesora? No nie wiem, ale całość, tj. i film i nagrodę przyjmuję bez euforii.
            "Fotograf"-film Krzystka wydał mi się bardzo ciekawy, no ale nie na te czasy jakie teraz mamy: Moskwa jako miejsce akcji i plejada rosyjskich aktorów. Co do tych aktorów, powtarzają się twarze znane z Małej Moskwy. Akcja kryminału obraca się wokół chłopca, który nie mówił własnym głosem, co wydaje się nierealistyczne, lecz raczej alegoryczne. Całość to mieszanka kryminału (seryjny morderca), historii stosunków polsko-radzieckich (Legnica) i psychologii. I jakos to wszystko, zresztą bardzo sprawnie zrealizowane, co do idei (ludzie skażeni i poszkodowani sowieckim komunizmem) przypomina "Mała Moskwę". Krytykowi w tvp kultura film bardziej się podobał niż MM, ale nie mogę się oprzec wrażeniu, ze choć film lepszy i lepiej zagrany (Woronowicz i Kot w epizodycznych rolach), to jednak cokolwiek wtórny w twórczosci Krzystka. No ale Krzystek to Krzystek, każdy film wart obejrzenia.
          • matt_banco Re: Gdynia i... dylemat;-) 21.09.14, 18:05
            Ja tez ogladalem, ale bez euforii. Cos mi nonstop zgrzytalo w tej gali. Poczynajac od wlosow Torbickiej ;-) A tak powaznie, to niby scenografia fajna, niby pomysl na uzycie polskiej muzyki filmowej jako przerywnikow tez swietny, ale calosc ... wciaz jakas taka zasciankowa. Zarowno odczytujacy werdykty, jak i sami nagrodzeni jacys tacy nieogarnieci. No kurka, no czlowieku jak juz jedziesz na taka gale, to przygotuj sobie kilka sensownych zdan, wypowiedz je w zrozumialy sposob i nie cuduj, bo wychodzisz na bufona albo abnegata. Dzwinie rzeczy gadajacy p. Palkowski jakos zniechecil mnie do "Bogow". Glownie tym, ze byl zdziwiony tym, ze zrobil ten film. Ba, ponoc calkiem dobrze. No a jak kurka wodna mial go zrobic? Przez przypadek mu wyszedl dobrze? Nie rozumiem tego. Tego typu filmu z definicji maja byc zrobione dobrze i koniec. I nie ma tu miejsca na jakies cudowanie, krygowanie i tak dalej. Jesli istnialo ryzyko skopania takiego filmu, to znaczy ze ten rezyser nie powinien tego robic.
            Nie rozumialem tez sposoby doboru "fragmentow" ilustrujacych nagrodzone kategorie. Jak jest montazowa, to potrzebuje pokazania tego mistrzostwa montazu, jak jest muzyczna, to podobnie. Szczegolnie, ze sporo z tych filmow to nowosci, ktorych nie dalo sie obejrzec przed. Moze to jest podstawowy problem, brak emocji wynikajacy z niemoznosci zderzenia wlasnego zdania, z tym co zrobilo jury. No ja wiem, ze mozna przeciez pojechac i na miejscu poogladac ... ale nie zawsze mozna. Ja i tak ogladam wiekszosc filmow grubo po czasie i dopiero wtedy przypominam sobie, ze to np. laureat jakiejs tam nagrody. I to chyba jest podstawowy problem, ze taka gale oglada sie jako telewidz w zasadzie jako widowisko, a nie do konca jako emocjonujacy final zmagan. Oczywiscie nagrody moga byc pozniej wyznacznikiem tego czy isc czy nie isc.
            • faszyna Re: Gdynia i... dylemat;-) 21.09.14, 19:12
              "Dzwinie rzeczy gadajacy p. Palkowski /../byl zdziwiony tym, ze zrobil ten film. Ba, ponoc calkiem dobrze."
              No to było od czapy. Palkowski, laureat Gdyni za Rezerwat, z workiem nagrod za tamten film, w tym Paszportu Polityki, nie miałby zrobić dobrego filmu? Jak tej wypowiedzi zupełne nie rozumiem. Podobnie jak kazdej publicznej wypowiedzi, która odnosi się do prywatnych rozmów i spraw, nieznanych zwykłemu telewidzowi.
    • matt_banco Tradycja i kontekst ... 24.09.14, 19:26
      Obejrzalem sobie, z wielkim zaciekawieniem, 2 i polowe 3 odcinka serialu dokumentalnego "Ameryka w prime time'ie", ktory leci na TVP Kultura w sobotnie ranki. Zestaw osob, ktore sie wypowiadaja jest po prostu oszalamiajacy, a to co mowia bardzo interesujace. Kazdy producent kreatywny danego serialu (a sa tam ludzie od "Chirurgow", "Wcielen Tary", "6 stop", "Seksu w miescie" i wszystkiego co dobre, a przynajmniej przyzwoite) dokladnie zna wszystkich poprzednikow, ich dokonania, ma bardzo precyzyjne zrodla inspiracji i odniesien. Wlasciwie kazdy z przywolywanych seriali ma swoje osadzenie kulturowe lub socjologiczne, element pewnej nowosci, czy przelomu. Jak tak sie slucha tego, jak swiadomie tworzone byly niektore z seriali, to trudno sie dziwic, ze wyszly az tak dobre. Bardzo mi sie podoba to myslenie w kategoriach postaci, jej roli, motywacji, odniesien kulturowo-spolecznych i tak dalej. Tego, ze to postac jest kluczowa dla tego aby serial odniosl sukces. Tego, ze postac moze sie zachowywac glupio, ale musi byc wewnetrznie spojna. Dorobienie fabuly do tego jest juz wzglednie proste. Trudno sie nie zadumac, szczegolnie w kontekscie ostatnich dokonan polskich tworcow seriali, gdzie ani postaci ani fabuly sensownej nie ma.
      Doogladam sobie druga polowe trzeciego odcinka i zaluje, ze nie nagralem pierwszego z tej serii.
    • matt_banco ZaVegowani na smierc 04.10.14, 14:34
      Alez dziala marketingowe wytoczono z okazji premiery nowego dziela P. Vegi. Gdzie nie spojrzec nasz ukochany rezyser lub ktos z jego aktualnych podopiecznych probuje podkrecac napiecie. Na Polsacie chyba kogos juz to wkurzylo, bo zapodal wczoraj "Ciacho" i balonik napiecie trzeba dmuchac od nowa, cholera. Tak sobie czytam te wywiady z rezyserem i mam jakies takie wrazenie, ze nic w zasadzie z jego ostatnich dokonan nie nadszarpnelo jego dobrego samopoczucia. Oczywiscie chcialoby sie, zeby panu Vedze udalo sie w koncu zrobic cos naprawde dobrze i to bez wspierania sie socjotechnicznymi sztuczkami na etapie promocji.
      • faszyna Re: ZaVegowani na smierc 04.10.14, 15:42
        Ale zauważ, ze o filmie mówili też w Tygodniku Kulturalnym, powtórka dzisiaj 18:20, a oni nie mówia o byle Ciachach itp. A co mówili, slabo zapamietalam, bo słuchałam wychodząc z mieszkania, wiec tylko piate przez dziesiąte. W każdym razie uznali to za odbicie od dna. Postaram się dzisiaj doogladac, by nabrać poglądu.
        • glafira Re: ZaVegowani na smierc 04.10.14, 17:12
          Pani Maja Staniszewska z "Metra" pisze tak: "Masakra Vegi". I dalej: "Patryk Vega, twórca 'Pitbulla' i kilku komedii, o których lepiej zapomnieć, chciał zrobić wbijające w fotel kino sensacyjne. Mnie 'Służby specjalne' z fotela wyrzuciły. Ze śmiechu".
          Potem krótki opis treści filmu i epilog: "Oglądacie 'Służby specjalne' na własną odpowiedzialność". Koniec cytatu.
          A chciałam namówić męża i wybrać się do kina. Z ciekawości i trochę z sentymentu do "Pitbulla", zapominając o ciachowych i twarzo-twarzowych wpadkach;-)
          I teraz nie wiem, komu zaufać. Samozachwytowi Vegi czy recenzentce z codziennej gazetki;-)))
          • matt_banco Re: ZaVegowani na smierc 04.10.14, 20:15
            Hmmm ... na glownej stronie Gazety, 4 linki do materialow zwiazanych z filmem Vegi. Czy mozna w ciemno zgadywac kto byl producentem? ;-)

            Tak to wyglada:
            kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,16733251,Patryk_Vega__Zainspirowala_mnie_historia_o_polityku_.html#BoxKultMT
            www.plotek.pl/plotek/1,78649,16744710,Do_roli_w__Sluzbach_specjalnych__Boladz_schudla_i.html#CukVid
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16738170,Technik_kryminalistyki__Sa_sluzby__ktore_potrafia.html#MT#Cuk
            kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,16741743,_Zawsze_mialam_przy_sobie_dwa_szejkery_i_zbior_roznych.html#Cuk
            Szczerze mowiac nachalnosc jest lekko obezwladniajaca.
            • glafira Re: ZaVegowani na smierc 05.10.14, 14:10
              matt_banco napisał:

              > Szczerze mowiac nachalnosc jest lekko obezwladniajaca.

              Tak jak i finanse przeznaczone na promocję filmu. Chyba większe nawet niż na samą produkcję. Ale reklama dźwignią handlu. I w tym Vega jest naprawdę dobry;-))
              • dona.a Re: ZaVegowani na smierc 05.10.14, 19:41
                Znajomy był na rzeczonym filmie, ogólnie jest rozczarowany, szczególnie aktorstwem, poza kilkoma flagowymi nazwiskami.
                • faszyna Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 10:42
                  Obejrzałam sobie Co za tydzień i reportażyk z planu nowego kalendarza Dżentelmeni. Na planie Paweł Małaszyński, jakby żywcem przeniesiony z planu prześmiewczej "Magdy M. 20 lat później". No co za czasów dożylismy: Magda nieustannie młodnieje, a Piotr dziadzieje. ;)))) Pamietam z czasów serialu "Magda M." wypowiedź produkcji, ze aktora trzeba było postarzyć do roli, bo wyglądał młodziej niż jego partnerka. No teraz by nie było takiej potrzeby, tylko czemu kultowy amant zamienił się w kabaretowego anty-amanta? Szkoda wielka, amantów nigdy dosyć... :(((((
                  • glafira Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 12:24
                    No tak, aż chciałoby się powtórzyć za Danutą Rinn "gdzie te chłopy...";-)

                    A ja trochę w innym temacie. Tak przeglądam sobie to forum i rzeczywiście smutno tu ździebko. W wątku "Osobne forum MjM i NW - dlaczego nie, a Klan tak" forumowicz/forumowiczka burina pisze, cytuję: "... no Telewizji ruchu prawie w ogóle nie ma, na serialach jeśli już w ogóle się dyskutuje to tylko gnioty i nie ma nawet prób podejmowania jakichś dogłębniejszych analiz."
                    No tak...
                    Niedawno, właściwie wczoraj późnym wieczorem szukałam informacji o pewnym filmie, aktorze. Przeniosło mnie do filmwebu, zaczęłam przeglądać polskie seriale i na Brzyduli w banalnie zaczętym wątku "Kiedy Marek zakochał się w Uli" jaka piękna dyskusja się rozwinęła. Warto poczytać. Dogłębna analiza scenariusza, postaci, charakterów i zachowań bohaterów i to po sześciu latach od premiery serialu. Ok, była teraz powtórka, ale to nie zmienia faktu.
                    Może tu tkwi problem. Może wystarczyłby odpowiedni serial z odpowiednio złożonym, ciekawym scenariuszem a dyskusja sama by się rozwinęła. Bo obecnie po prostu nie ma czego analizować. Wszystkie seriale zlewają się w jedno, wszyscy bohaterowie zachowują się i rozmawiają podobnie, a za sprawą aktorów skaczących po serialach (wspominałam o tym niedawno w innym wątku) widz czasami nawet nie wie, w który serial wskoczył. No i notorycznie amantów brak, to fakt:)))
                    • matt_banco Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 12:41
                      Specyficznosc tego forum, przynajmniej od paru lat, zwiazana byla z polska produkcja serialowa. Wynika to chyba przede wszystkim z tego, ze "premiery" sa tu i teraz i mniej wiecej oglada(lo) sie to na biezaco. Ma to urok dyskusji na zywo, ot 15 minut temu skonczyl sie odcinek i mozna wpasc i podzielic sie wrazeniami. Przy zachodnich rzeczach bierze to w leb, bo wiekszosc oglada "gdzies" i ginie urok "na zywo". A po tygodniach czy miesiacach to jakos tak brakuje motywacji do pisania (chlubnym wyjatkiem bylo "Downton Abbey"). A nawet jesli "leci" cos godnego uwagi, to na kanalach niszowych i nie ma odpowiedniej liczby dyskutantow (no chociazby tak sie dzieje z "Masters of sex").
                      Dodatkowo polskie telewizje robia to co robia z serialami, to i dyskusja kuluje, bo widzowie "odpadaja" od seriali. Za chwile na AXN pojdzie polski miniserial ... moze na chwile dyskusja sie ozywi ;-)
                      No i jeszcze jedno ... spora czesc "doglebnych analiz" na Filmwebie jest lekko przytlaczajaca. Raz poziomem ogolnej wiedzy filmowej (w jedna i druga strone), a dwa ... fanostwem lub poddaniem sie "klimatowi" albo "przekazowi".
                      • faszyna Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 12:49
                        Nie mam daru dogłębnego analizowania serialu, ale dawniej seriale prowokowały mnie chociaż do "pojajcarzenia". A teraz właśnie jest tylko tak: jak ten aktor utył, jakiego ta aktorka dorobiła się cellulitu. ;) No po prostu szkoda słow i uwagi po kolejnych odcinkach. No bo co można wpisac na temat takiego choćby PA: ze Agata kolejny raz kogos broni, a Marek dalej nie wie, której chce? Masakra po prostu. Może Wataha jest serialem do dyskusj, ale coz tego, skoro nie mam HBO. Nic tylko pora umierać. ;)))
                      • glafira Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 14:03
                        matt_banco napisał:

                        > No i jeszcze jedno ... spora czesc "doglebnych analiz" na Filmwebie jest lekko
                        > przytlaczajaca. Raz poziomem ogolnej wiedzy filmowej (w jedna i druga strone),
                        > a dwa ... fanostwem lub poddaniem sie "klimatowi" albo "przekazowi".

                        Nie chodzi o poziom dyskusji (bywa różny, nie zaprzeczam) ale o to, że jest serial, o którym ludziom chce się dyskutować. W temacie obecnie emitowanych w telewizji seriali dyskusja wygląda podobnie jak tu.
                        • faszyna Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 14:30
                          Przeczytałam tę dyskusję o Brzyduli. Alez się uczestniczkom zebrało na pisanie. :)
                          Mysle, ze do takiej dyskusji trzeba serialu, który zagra na emocjach widzów. To jest fajne, gdy fikcyjne postacie skłaniają do psychologicznych analiz. I przy okazji analiz bardzo bezpiecznych, bo o fikcyjnym bohaterze można dużo pisać bez obawy, ze się omawianą postać urazi. Niestety, problem w tych 6-ciu latach po emisji Brzyduli jest taki, ze nie przypominam sobie żadnej z serialowych postaci, która na dłużej by mnie zaintrygowała. No może Agata i Marek w części pierwszej, ale to już zdecydowanie minęło. A szkoda, szkoda, bo dzielic na czworo bohaterów seriali bardzo lubię...
                          • glafira Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 15:25
                            faszyna napisała:

                            > Mysle, ze do takiej dyskusji trzeba serialu, który zagra na emocjach widzów. To
                            > jest fajne, gdy fikcyjne postacie skłaniają do psychologicznych analiz. I przy
                            > okazji analiz bardzo bezpiecznych, bo o fikcyjnym bohaterze można dużo pis bać
                            > ez obawy, ze się omawianą postać urazi.

                            Ale trafiłaś w sedno'-) O to chodzi właśnie. O emocje i o bezpieczeństwo omawianych postaci. I ja bym jeszcze dodała satysfakcję aktorów, że zagraną przez siebie postacią pobudzają widza do takich dyskusji:)

                            No może Agata i Marek w części pie
                            > rwszej,

                            Sorry, ale Agata w Brzyduli??? Kojarzę Agatę z Magdy M, Agatę i Marka oczywiście z Prawa Agaty, ale, choć pamięć mam zawodną, a Brzydulę oglądałam dawno (pomijając przypadkowe odcinki przy okazji powtórek) takiego imienia w tym serialu zupełnie nie pamiętam. Coś mi umknęło?
                            • faszyna Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 15:56
                              Cyt.: "problem w tych 6-ciu latach po emisji Brzyduli jest taki, ze nie przypominam sobie żadnej z serialowych postaci, która na dłużej by mnie zaintrygowała. No może Agata i Marek"
                              Rzecz jasna chodziło o PA i o seriale emitowane w sześcioleciu.
                              • glafira Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 16:30
                                faszyna napisała:

                                > Cyt.: "problem w tych 6-ciu latach po emisji Brzyduli jest taki, ze nie przypom
                                > inam sobie żadnej z serialowych postaci, która na dłużej by mnie zaintrygowała.
                                > No może Agata i Marek"
                                > Rzecz jasna chodziło o PA i o seriale emitowane w sześcioleciu.

                                Jeszcze raz sorry. Kłania się tu czytanie ze zrozumieniem, u mnie rzecz jasna;-)))
                                A tak przy okazji. No proszę. Na Filmwebie ktoś rozpoczął dyskusję, która pobudziła forumowiczów Forum seriali do analizy dyskusji o dyskusjach o serialach...
                                • glafira Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 16:53
                                  glafira napisał(a):

                                  > faszyna napisała:
                                  >
                                  > > Cyt.: "problem w tych 6-ciu latach po emisji Brzyduli jest taki, ze nie p
                                  > rzypom
                                  > > inam sobie żadnej z serialowych postaci, która na dłużej by mnie zaintryg
                                  > owała.
                                  > > No może Agata i Marek"
                                  > > Rzecz jasna chodziło o PA i o seriale emitowane w sześcioleciu.
                                  >
                                  > Jeszcze raz sorry. Kłania się tu czytanie ze zrozumieniem, u mnie rzecz jasna;-
                                  > )))
                                  > A tak przy okazji. No proszę. Na Filmwebie ktoś rozpoczął dyskusję, która pobud
                                  > ziła forumowiczów Forum seriali do analizy dyskusji o dyskusjach o serialach...

                                  PS. Tak to jest, jeśli czas przeznaczony na obowiązki domowe poświęca się w pośpiechu na zaglądanie na to forum...
                                  Jest to co powyżej, a miało być: 'A tak przy okazji. No proszę. Na Filmwebie ktoś rozpoczął dyskusję, która pobudziła forumowiczów Forum seriali do dyskusji o analizach dyskusji o dyskusjach o serialach...';-)
                                  Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wątek śmieciowy podskoczył o parę punktów w górę:)))

                                  • faszyna Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 17:45
                                    "Wątek śmieciowy podskoczył o parę punktów w górę"
                                    Pointa z tego płynie taka: nasze seriale sa takiej jakości, ze można o nich dyskutować wyłącznie w wątku śmieciowym. ;)))
                                    • matt_banco Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 14.10.14, 19:28
                                      ;-)))
                                      Faszyno jestes bezlitosna. A watek smieciowy kiedys sobie w calosci wydrukuje i na stare lata bede mial raport ze swojej (i oczywiscie nie tylko) fascynacji kinem, filmem i serialem ;-)
                          • glafira Re: Gdy real dogania fikcję.. ;) 16.10.14, 19:14
                            faszyna napisała:

                            > Przeczytałam tę dyskusję o Brzyduli. Alez się uczestniczkom zebrało na pisanie.

                            I dalej piszą:)
                            Zajrzałam dzisiaj z ciekawości, a tam dyskusja trwa w najlepsze. Marka rozebrały już na czynniki pierwsze, teraz Sebastian poszedł pod młotek. Dostało się Paulinie, Ulce przy okazji trochę też. Ciekawe, kto następny...
                            Ale fajnie, zaczyna mi się to podobać. Szkoda tylko, ze mimo najszczerszych chęci ja nie znalazłam żadnego bohatera, którego mogłabym sobie tak 'poobgadywać';-) Przeleciałam w myślach wszystkie seriale, na które obecnie zerkam i nikt nie przyszedł mi do głowy. Może jakieś sugestie?
                            Chyba jednak nie, bo Faszyna już podsumowała kondycję seriali w minionym sześcioleciu:

                            "No bo co można wpisac na temat takiego choćby PA: ze Agata kolejny raz kogos broni, a Marek dalej nie wie, której chce? Masakra po prostu. Może Wataha jest serialem do dyskusj, ale coz tego, skoro nie mam HBO. Nic tylko pora umierać. ;)))"

                            I:
                            "Niestety, problem w tych 6-ciu latach po emisji Brzyduli jest taki, ze nie przypominam sobie żadnej z serialowych postaci, która na dłużej by mnie zaintrygowała. No może Agata i Marek w części pierwszej, ale to już zdecydowanie minęło. A szkoda, szkoda, bo dzielic na czworo bohaterów seriali bardzo lubię..."

                            C'est la vie:)))

    • matt_banco Artykul w temacie ... 18.10.14, 09:13
      mizerii serialowej ostatnich tygodni, czyli "polityczny" artykul "Polska miejscem zbrodni" odnoszacy sie do Watahy i Zbrodni plus kilka wycieczek do produkcji zachodnich. W sumie absolutnie nic odkrywczego, no moze oprocz tego ze daje sie wyczuc, iz autorka jeszcze wierzy (lub udaje), ze wspomniane produkcje beda dobre.
      Co do "Watahy" to podano dwie istotne informacje. Pierwsze to to, iz byla pierwotnie szykowana dla Polsatu i ze pilot nie byl zachwycajacy. No wiec moze cos z tego pilota zostalo w pierwszym odcinku i stad to takie malo intrygujace. Druga rzecz, to fakt iz scenariusz "polerowala" specjalistyka z Wielkiej Brytanii. No coz, miejmy nadzieje ze w dalszych odcinkach faktycznie widac te pomoc.
      O "Zbrodni" nic ciekawego w sumie nie napisano ;-)
      • glafira W temacie recenzji... 19.10.14, 13:00
        Parę cytatów z recenzji sztuki "Di, Viv i Rose" z Brodzik, Widawską i Lipmann:
        "Znakomity tekst, znakomite aktorstwo. Przygotuj się, że pęknie ci serce", "Prawdziwy klejnot", "Gdybym mieszkała w Londynie, chodziłabym na Di, Viv and Rose codziennie", "Zabawna, poruszająca i szokująca - jednocześnie!"...

        Byłam, widziałam i nie porwało mnie, ani aktorstwo, ani tekst. Może oprawa muzyczna obroniła się trochę. I nie byłam w tym odosobniona. Paru widzów nie dotrwało do końca, bo po przerwie widownia jakby trochę się przerzedziła, a para w rzędzie przed nami stwierdziła krótko, ale dosadnie: "Może być, ale d...py nie urywa":)
        Ciekawe są te rozbieżności pomiędzy opiniami widzów i krytyków. A może po prostu nawalił przekład w wykonaniu niejakiej Klaudyny Rozhin. W każdym razie tylko panowie byli zgodni co do jednego. O Małgorzacie Lipmann, mało znanej rzeczywiście z ekranów telewizyjnych aktorce krążyła wspólna opinia 'ale laska!':)))
        • faszyna Re: W temacie recenzji... 19.10.14, 16:30
          "Ciekawe są te rozbieżności pomiędzy opiniami widzów i krytyków."
          A mnie się zdaje , że to nie byli krytycy, lecz pseudokrytycy. Tacy do wynajęcia przez producentów filmów i spektakli. Mysle tez, że pisanie recenzji z tej sztuki przez poważnego krytyka byłoby poniżej jego godnosci, bo prawdziwy krytyk chodzi wyłącznie na bardzo poważne sztuki w bardzo poważnych teatrach. ;))))
          A poważniej, często na starcie jakiegoś filmu czytam w necie pozytywne lub nawet entuzjastyczne opinie, które się nijak mają do prawdziwej wartości tegoz filmu. Takie czasy: każdy do wynajęcia, nawet krytyk...

          • glafira Serialowo... 28.10.14, 19:40
            Od kilku dni nie zaglądałam na fora. Dzisiaj nadrabiam zaległości i naprawdę, naprawdę jestem pod wrażeniem tak pięknie rozkwitającej dyskusji o Brzyduli na filmwebie. A u nas taka posucha... Co z tymi obecnymi serialami jest nie tak???:)
            • faszyna Re: Serialowo... 29.10.14, 09:40
              Rzeczywiscie, ta dyskusja robi wrazenie. Czytałam i czytałam, tak mnie wciągnęło.
              Pytasz, co z nowymi serialami jest nie tak. Myslę, ze nie budzą emocji. To jest, może budzą jakies uczucia odnośnie jakości serialu, ale nie odnośnie samych postaci. Aby się chciało tak wałkować stany psychiczne bohaterów, to trzeba się z nimi utożsamiać lub ich mocno nie lubić. Mnie tez kiedys jeden serial tak wciągnął, bo jego bohater bardzo mi przypominał kogos z realu. Czasem wciąga atrakcyjny aktor/aktorka-wtedy chciałoby się być na miejscu obiektu jego/jej uczuc. Przez te wpisy o Brzyduli gdzies się przewija myśl: chciałabym, by mnie pokochał taki facet jak Marek. I wtedy, gdy serial jest zbiezny z doswiadczeniami lub pragnieniami, ma się ochote wałkować temat. A obecnie grane seriale takiej okazji nie tworzą. Zakochac się w bohaterze "Tylko się nie martw" albo PA? No bez przesady... Można pokibicować, ale bez wiekszej emocji. Więc może winna jest jakośc scenariusza albo mniej kiczowaty pomysł na film. W końcu nic tak emocjonalnie nie wciąga jak serialowe wariacje na temat bajek naszego dzieciństwa, takich jak Kopciuszek czy Królewna Śnieżka.
            • matt_banco Re: Serialowo... 29.10.14, 10:45
              Odpowiem jednym zdaniem ... obecne seriale sa zle robione.

              Faszyna stawia teze, iz ze wspolczesnymi bohaterami serialow ciezko sie utozsamiac i identyfikowac. Pewnie faktycznie to glowna przyczyna, ale jak sie nie umie opowiadac to i bohaterstwo w zasadzie niepotrzebne. Przy czym opowiesc nie musi byc wcale jakas dynamiczna. Ma byc wciagajaca.
              Tak czekam na 3 odcinek "Zbrodni" i zastanawiam sie, jak to mozliwe, ze stoi za tym Greg Zglinski na spolke z Brejdygantem, czyli ci ktorzy zrobili "Paradoks". I nawet jesli nie uznamy "Paradoksu" za rzecz wybitna czy chocby bardzo dobra, to jakosciowo bylo to zrobione o pare klas lepiej. Czy to format tak namieszal, czy tez ktos po prostu nie mial serca do roboty. Swoja droga wykonanie prostego eksperymentu w wyobrazni i podmienienie postaci granej przez Zielinskiego na te, ktora kreowal w "Paradoksie" Lukaszewicz i dodatkowo zamiana pani Kulik na Anne Grycewicz (ale mowimy tu nie tylko o aktorach, ale o calych postaciach) i juz zrobiloby sie cokolwiek nietrywialnie ;-) I nawet gdyby zostawiono mizerie fabularna, to i tak byloby lepiej, bo widza ciagnelaby relacja miedzypostaciowa. Mam nadzieje, ze w trzecim odcinku cos tak sie zacznie dziac, bo naprawde szkoda zepsutej szansy.
              • faszyna Re: Serialowo... 29.10.14, 12:05
                "Faszyna stawia teze, iz ze wspolczesnymi bohaterami serialow ciezko sie utozsamiac i identyfikowac."
                Nie, ja stawiam tezę, że do napisania długiego elaboratu na temat stanu uczuc Marka Dobrzańskiego na przestrzeni 235 odcinków serialu trzeba czegoś więcej niż dobrego scenariusza. Trzeba się emocjonalnie zaangazować, by nie rzec-zakochać w postaci, bo inaczej nie starczy weny twórczej na więcej niż dwa zdania. Ja tez pewnie bym była w stanie napisac ze dwie strony tekstu o ewolucji uczuć Marka B., ale nijak nie dałabym rady tego zrobić w temacie Marka Dębskiego. Bo mnie Marek D. akurat pozostawia w chłodzie emocjonalnym i z tego chłodu mogą wyniknąć ze dwa-trzy zdania co najwyżej. ;))
                • glafira Re: Serialowo... 29.10.14, 15:02
                  W tej dyskusji o Brzyduli uczestnicy nie tylko emocjonalnie angażują się w daną postać ale i w sytuacje i zachowania bohaterów, a co najlepsze, każdy ma swoje zdanie odnośnie tego, co w danej chwili bohater miał na myśli mówiąc czy robiąc coś tak a nie inaczej. A na to potrzebny jest i dobry scenariusz i nawet pewne niedopowiedzenia, bo chociaż oglądamy to samo, to interpretujemy inaczej. I mamy o czym dyskutować:)
                  Rzeczywiście w PA trudno o emocjonalny związek z postaciami serialu. Bo o czym tu rozmawiać. Marek spojrzał na Agatę, ona na niego, popatrzyli na siebie, spojrzeli na siebie, przesłał jej powłóczyste spojrzenie, ona spiorunowała go wzrokiem... i tak dalej i nic z tego nie wynika. Zresztą ja już zrobiłam pa, pa PA, poczekam na lepsze czasy.
                  Matt wspomina o Zbrodni. Gdzieś tam pojawia się wątek o serialu Wataha. Fajnie, tylko trzeba mieć AXN czy HBO. Ja zrezygnowałam z kablówki już jakiś czas temu i muszę zadowolić się tym, co jest. A jest jak powyżej. Trochę smutno, bo porozbierać bohatera na czynniki pierwsze też bardzo lubię, tylko serialowa współczesność na to nie pozwala:))
    • matt_banco "Kasowanie" serali 02.11.14, 09:37
      W watku o "O mnie sie nie martw" pojawil sie zarzut, iz czesc widzow "skasowala" serial po kilku odcinkach. No i cos w tym jest. Sa takie seriale, na ktorych wieszamy psy i "doogladujemy" je do konca i takie, ktore dostaja 1-2 szanse i niekogo nie obchodzi juz to co sie dzieje z serialem pozniej. I szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem dlaczego tak sie dzieje. Ja faktycznie "O mnie nie nie martw" odpuscilem po chyba 4 odcinkach, bez wiekszego zalu. Czasami jeszcze zerkne, ale nie powiem abym widzial jakas wielka zmiane na plus. "Zbrodnie" wyogladalem do konca, choc przeciez i fakty i intuicja podpowiadala, ze nic dobrego z tego nie wyniknie. A jednak ogladalem i dlaczego? No chyba jednak to kwestia gatunku. Po prostu kryminal, jaki by nie byl, ma w sobie naturalna zagadke, ktora czasami oczywiscie okazuje sie trywialna, ale ciekawosc pozostaje. W przypadku obyczajow i komedii ten element jest znacznie slabszy. No bo co tam na koncu moze byc ... zyli dlugo i szczesliwie (w wersji oczywistej) albo zyli dlugo i nieszczesliwie (w wersji alternatywnej) ;-)
      • toja50 Re: "Kasowanie" serali 02.11.14, 11:10
        Powiem podobnie...cos w tym jest. O mnie sie nie martw nie przekonuje, owszem lekkie,zabawne a moze glupkowate...uIga...wyjatkowa przekupa, nie moge zniesc tego mielenia, wtracania,wiem,tak ma byc,ale mnie wkurza, bo zatykam uszy zanim wypowie slowo, a w sumie mila postac. Reszta...roznie, i trudno, bo nie przepadam za komediami,zwlaszcza polskimi.
        Natomiast od Zbrodni spodziewalam sie czegos mocnego. Obsada nieograna, krajobraz piekny i znajomy,wiec...ale niestety ostatni odcinek pograzyl caly serial. Gdzie mu tam do skandynawskich klimatow.
        No i nie czekam juz na zaden serial. Jak wpadnie cos w oko, ogladam, jak mam inne zajecie, nie zaluje. Do tego doszlo:-)
    • matt_banco Serce, serduszko ... 06.11.14, 10:39
      www.gazeta.tv/Wideo/10,130250,16919753,_Serce__serduszko____zwiastun_filmu.html
      Wiadomo, ze zwiastuny nic nie mowia, ale wyglada to przesympatycznie. Od Kolskiego odpadlem gdzies na etapie "Pornografii". Dlaczego? No wlasciwie to nie wiem, ale jakos nie moglem sie nigdy zmusic do obejrzenia "Jasminum" czy "Afoni", mimo ze mam je nagrane. Od tygodnia "ide" na "Bogow" i wciaz nie dotarlem, ale za to jutro dostane soundtrack Chajdeckiego z tego filmu. Ostatnio wiecej filmow slucham niz ogladam ;-)
      • matt_banco Bogowie ... 14.11.14, 13:13
        Hura ... udalo sie. Grzecznie poszedlem na seans poranny i "Bogowie" obejrzani. Z satysfakcja i jednym malym minusem. Bezsprzecznie film sie swietnie oglada, opowiesc sie toczy, podbita odpowiednio emocjami i humorem, a takze tymi wszystkimi wymownymi ujeciami. Podobala mi sie tez tonacja barwna, choc bylo to dosc ryzykowne. Podobala mi sie, bo byla ciekawa estetycznie, ale nie jestem do konca przekonany czy jej mrocznosc nie byla troche zbyt przesadzona (nowa klinika juz w momencie startu przypominala szpital po przejsciach). Ale scenoagraficznie pieknie. Balem sie tez jak sie sprawdzi muzyka Chajdeckiego, na plycie wydana w wersji rozszerzonej i bardzo "masywnej". Ale jednak w filmie sie sprawdzila, choc nie powiem, ze w kazdym momencie idealnie. Aktorstwo ... wiadomo. To gdzie ten minus. No paradoks polega na tym, ze jakos tak czekalem na troche wiecej relacji Religa-zona, ale przeciez nie moglo ich byc wiecej, bo prawdodpodobnie wiecej nie bylo. Jak zwykle tez nie zalapalem motywacji alkoholizmu ... no ale, tego raczej jako abstynent nigdy nie zalapie.
        • faszyna Rewizor i mecenas 25.11.14, 20:25
          No cóz, chyba pora umierać, skoro młody narybek aktorski mnie nie cieszy. Wczoraj zmierzyłam się z Rewizorem, ale mnie do cna znudził głownie przez młodą obsadę w roli fałszywego rewizora. Debiutant, napisali w napisach końcowych, a ja się pytam, czy lepszych debiutantów na rynku nie ma? No ale pewnie nie ma, jak mecenas z OMSNM to równie zimna ryba na tym bezrybiu. Pawłowski ma dwie miny: uśmiecha się albo nie uśmiecha się. Dziwne, ale sa fanki tego aktora na innych forach. Mnie jednak chyba trapi starość: Małaszynski był OK, Bobek był OK, ale kiedy przyszła pora na Pawlowskiego, to patrzeć się za bardzo nie chce. No jeszcze po drodze był Ciachorowski w telenoweli TVN, też słabo nadający się do konsumpcji. A wracając do Rewizora, zaraz przypomniał mi się stary Rewizor z Lomnickim i Fronczewskim. No kudy temu młodziakowi do Fronczewskiego... I już tylko na marginesie spytam, jak to możliwe, ze przy tylu kandydatach na 1 miejsce na egzaminach wybierają tak niewyrazistych kandydatów do tego zawodu?
          • baabeczka Re: Rewizor i mecenas 26.11.14, 15:13
            Zgadzam sie w stu procentach,faszyno. Czekalam,kiedy ten mlodzieniec przestanie nawijac, nie bylam w tym odosobniona,domowy wyszedl. Tez juz jestem wiekowa i moze za duzo dobrych aktorow widzialam, zeby sie zadowolic debiutantem:-( do tego slabym. Na tle pozostalych aktorow wypadl wyjatkowo nieciekawie. A tak czekalam na poniedzialkowy teatr.
            • matt_banco Re: Rewizor i mecenas 27.11.14, 00:05
              Aha ... czyli miejsce na dysku nagrywarki zajalem niepotrzebnie i bez zalu skasowac nalezy. ;-) A mialem sie za ten teatr wczoraj zabrac, ale uznalem ze lepiej zrobie jak nadrobie zaleglosci w serii "Teledyski zmienily muzyke", ktora to leci na TVP Kultuira, a ktorej nie mam czasu ogladac w soboty. Nie jest to tak interesujaca seria jak "Klasyczne albumy rocka", ale oglada sie calkiem przyjemnie.
              • glafira Teatralnie i ... serialowo 27.11.14, 09:45
                Ja wczorajszy wieczór poświęciłam na teatr. Żałuję tylko bardzo, że nie oglądałam od początku, bo podkusiło mnie, aby po kilkuodcinkowej przerwie zobaczyć, co porabiają lekarze w Leśnej Górze.
                Ożenek na TV Polonia z 1976r. Po prostu perełka. Uczta duchowa najwyższych lotów, wspaniałe aktorstwo (Kwiatkowska, Seniuk, Kobuszewski, Pokora) humor i relaks. Rzeczywiście jak się patrzy na te współczesne 'sztuki teatralne' czy na większość seriali, to chciałoby się powtórzyć za Marylą Rodowicz "dziś prawdziwych 'aktorów' już nie ma". Niestety odchodzą (dzisiaj znowu kolejna smutna wiadomość) i coraz trudniej o godne zastępstwo.
                Ale może nie jest jeszcze tak do końca źle, bo, jak powyżej pisałam, wpadłam na chwilę do Leśnej Góry i akurat znowu pojawiła się w serialu Julia Kamińska. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie swoją grą aktorską (na plus). Nie widziałam w niej nic z Brzyduli czy innych wcieleń, była bardzo ekspresyjna i wiarygodna i właściwie to trudno mi zrozumieć, dlaczego spotyka się z aż taką krytyką ze strony widzów i internautów. W Brzyduli też, według mnie, dała radę, zwłaszcza w tych odcinkach do przemiany, mimo tego, że grając Brzydulę była przecież bardzo młodziutką osobą i bez odpowiedniego wykształcenia aktorskiego.
                • faszyna Nierozważny i nieromantyczny 03.12.14, 21:53
                  Poszłam sobie na nowy film z Hugh Grantem. Polski tytuł jak zwykle bałamutny: "Scenariusz na miłość", gdy w oryginale The rewrite, słowo może trudne do zgrabnego przetłumaczenia, ale na pewno nie o miłości. No i film, jaka z niego komedia romantyczna? Pewnie ten tytuł i opis gatunku robią filmowi więcej złego niż dobrego. A sam film całkiem przyjemny i Grant fajny w swojej mało Grantowej roli. Historia o bezrobotnym hollywoodzkim scenarzyscie, który dla kasy bierze posadę nauczyciela scenopisarstwa na prowincjonalnym uniwersytecie. Co do Granta, zaczęłam nawet żałować, że odszedł od ról dramatycznych, bo tu się całkiem dobrze sprawia bez swoich zwykłych min niedorosłego chłopca. No może na początku widać i miny, i chód znany z Notting Hill, ale potem jest już Grant w nowej odsłonie. Więc jak ktoś Granta lubi dla samego Granta, film wart obejrzenia. Ale oczywiscie bez napinki, bo to nie jest Oskarowe dzieło. Tylko taki filmik na wolne zimowe wieczory.
                  • matt_banco Re: Rozważna i nieromantyczna 03.12.14, 22:13
                    Och, wolne zimowe wieczory ... istnieje cos takiego? Ja sie zalapalem na 577 odcinek NDINZ. Dlaczego? No to dobre pytanie, ale odpowiedz jest bardzo prosta ... scenariusz machnal pan Igor Brejdygant, ktoremu ostatnio "Zbrodnia" nie wyszla, a "Paradoks" jakos bardziej. Jako bonus dostalem Julkie Kaminska i szczerze mowiac bonus byl lepszy niz glowne danie. "Wycofana" Julia, w wersji pobrzydzonej ... minimalistycznie fajna. Nawet rekwizyt, czyli okulary ladnie ograla ... no ale to akurat juz robila ;-) Taka rozwazna i nieromantyczna.
                    • glafira Re: Rozważna i nieromantyczna 04.12.14, 21:56
                      O, jak fajnie, że w moim uwielbieniu dla roli Kamińskiej w NDiNZ nie jestem odosobniona:)
                      Rozważna i nieromantyczna... lepiej bym tego nie ujęła. Dobrze jej to wychodzi, a przy okazji zauważyłam, że odnośnie przynajmniej tego serialu dyskusja się rozwija, bo z resztą jakoś cieniutko. Ale nie ma się co dziwić, tegoroczny, jesienny sezon serialowy wypadł wyjątkowo słabo, nie było o czym pisać. I zupełnie serio można stwierdzić, że Kamińska górą, bo od czasu do czasu (z ciekawości) wpadam na tą brzydulową dyskusję na filmwebie, a tam spory, dywagacje i poważne wywody na temat zachowań bohaterów kwitną w najlepsze i już nie wiem, czy to fenomen serialu to sprawił, czy fakt, że tvn7 w niecały miesiąc po zakończeniu powtórki serialu znowu zaczął emisję Brzyduli od początku...

                      PS. Faszyno, dzięki za recenzję. Co prawda, Hugh Grant to nie ten aktor, który ma szansę przyciągnąć mnie do kina, a Notting Hill to nie jest mój ulubiony film i dlatego nawet nie zwróciłam uwagi na tą nowość pod tytułem: "Scenariusz na miłość", ale może się wybiorę... właśnie szukałam w repertuarze kinowym czegoś lekkiego, a zarazem innego od polskich komedii romantycznych:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka