verdana
22.01.07, 18:13
My - mniej-więcej feministki? A nasi mężowie? Są z tego zadowoleni? Woleliby
mieć zonę, co potulnie podaje talerze i kapcie? Sa jakieś pretensje typu "ja
przychodze po pracy, a tu ...", albo "Moglabys zrobić to i to, przeciez to
babska robota".
Mój mąż odmawia jedynie pod tym pretekstem przyszywania guzików. Ja tez
odmawiam. W związku z tym mąż ma już tylko ze trzy koszule.