Fundusze dla wytrawnych

30.12.07, 20:26
Materiał pochodzi z wrześniowego numeru Forbes

Finanse [Forbes 10/07, str. 50]
Fundusze dla wytrawnych
Tomasz Symonowicz

Niniejsze opracowanie nie ma w założeniu podważać kanonu pasywnej inwestycji w
fundusze, opartej na kilkuletnim horyzoncie czasowym, zalecanej najczęściej
klientom przez specjalistów z branży. Jest natomiast próbą oceny
alternatywnych metod, które pojawiają się nie tylko w odpowiedzi na
emocjonalne zachowania, takie, jak niecierpliwość, frustracja, efekty stadne w
okresach załamania koniunktury, często przejawiane przez niedoświadczonych
inwestorów. Metody te są również objawem świadomego podejścia do efektywności
lokowania środków przez profesjonalnych graczy. Postaramy się wykazać, że
aktywne inwestowanie jest racjonalne, jeśli impulsywność i przeczucie
zastąpimy przemyślaną i wypróbowaną uprzednio strategią.

Protoplastą i guru funduszowego timingu był w latach osiemdziesiątych XX wieku
Gil Blake, który swoją metodę nakreślił w jednym z wywiadów zebranych przez J.
Schwagera w drugiej części trylogii znanej pasjonatom jako Market Wizards
(polskie wydanie - "Mistrzowie rynków finansowych"). Jego pomysł opierał się
na technicznej analizie tzw. efektu impetu (momentum), czyli sile rozpędu
powodującej, że jednodniowy wzrost wyceny funduszu po spadkach przedłużał się
minimum na kolejny dzień z prawdopodobieństwem 70-80 proc. Początkowe
zastosowanie do funduszy z rodziny Fidelity, zaangażowanych w amerykańskie
obligacje municypalne, przestało być rentowne na skutek zmniejszenia
zmienności, jednak dalsze poszukiwania doprowadziły Blake'a do wycyzelowania
metody i osiągnięcia potężniejszego efektu w przypadku funduszy sektorowych.
Zasada kontynuacji trendu pozostała niezmieniona, ale pojawił się dodatkowy
warunek - skala zmiany wyceny w pierwszy dzień wzrostów musiała przewyższać
wielodniową średnią. Zlewarowany trzema kredytami hipotecznymi, osiągał przez
dwanaście lat wyjątkowo dobre i stabilne wyniki inwestycyjne, przy
stuprocentowym zaangażowaniu środków własnych i powierzonych w zarządzanie
przez klientów: średnia roczna stopa zwrotu wyniosła 45 proc. przy niewielkich
obsunięciach i 96 proc. miesięcy bez strat. Nowatorskie podejście do
konserwatywnego dotąd inwestowania opierało się na trzech filarach:
systematycznym podejściu (sygnały zmiany pozycji były generowane
mechanicznie), całkowitym zaufaniu do stabilności oraz absolutnej dyscyplinie.

Próbę przeniesienia strategii impetu w polskie warunki i sprawdzenia
możliwości jej zastosowania zawarto w kilku symulacjach zaprezentowanych
poniżej. Można je przeprowadzić używając arkusza kalkulacyjnego lub jednego z
programów służących do analizy technicznej. Założyliśmy następujące warunki
zawarcia transakcji:
- wybrano fundusz akcyjny o w miarę długiej historii wyceny; nazwa nie jest
istotna, gdyż zakładamy, iż strategia powinna być stabilna dla wszystkich
pozostałych funduszy tego typu ze względu na podobne profile i dość mocne
korelacje;
- ponieważ dane przyjęte do testów (wycena jednostki netto) składają się tylko
z jednej wartości dziennie, dlatego dla zobrazowania strategii utworzono serię
syntetyczną , która nie zmienia w żaden sposobu obliczeń - dodano cenę
otwarcia równą wartości wyceny z poprzedniego dnia; ostatni dzień testu to 31
sierpnia 2007;
- pozycja długa (kupno) zostaje zajęta w dniu, w którym wartość jednostki
wzrośnie w stosunku do wartości ją poprzedzającej (biała świeca z zieloną
strzałką na wykresie), a bezpośrednio przed nią nastąpił przynajmniej
jednodniowy spadek (świeca czarna); w odróżnieniu od Blake'a nie zajmujemy
pozycji w funduszu pieniężnym po odsprzedaniu jednostki;
- pomijamy koszty transakcji dla klarowniejszej prezentacji wyników; nie jest
to zresztą nierealne, gdyż np. Supermarket mBanku umożliwia taki bezprowizyjny
obrót;
- odniesieniem (benchmarkiem) dla naszych testów jest zysk osiągnięty przez
zainwestowanie 100 zł od momentu pierwszej wyceny wybranego funduszu 18
grudnia 1995 bez przerw do czasu ostatniej wyceny (patrz: tabela).
Symulacja pierwsza nawiązuje bezpośrednio do oryginalnej metody, która
zakładała, że ruch w górę trwa przynajmniej jeszcze jedną sesję po każdym
pierwszym powrocie do wzrostów. Przetestowaliśmy więc zamykanie pozycji po
ściśle ustalonej liczbie dni w zakresie od 1 do 50, zawsze takiej samej, bez
względu na sytuację rynkową. Wyniki nie przekroczyły benchmarku, osiągając
około 55-57 proc. trafności, ale przy dużo niższych maksymalnych obsunięciach
od 5 do 16 proc.
Aby zracjonalizować metodę i pozwolić zyskom naturalnie rosnąć w sprzyjających
warunkach, a straty szybko ucinać, zmieniono sposób zamknięcia pozycji -
wyjście następuje zawsze po pierwszym spadku wyceny (czerwona strzałka na
wykresie). Zysk nieznacznie przekroczył benchmark przy stałej liczbie
jednostek i niewielkim obsunięciu rzędu 15 proc. (strategia Impet). Natomiast
istotną przewagę można uzyskać wykorzystując dobrze znany procent składany.
Podczas gdy w funduszu cały czas utrzymujemy niezmienną liczbę wykupionych
jednostek, w naszej strategii zasymulowaliśmy reinwestycję zysków, przy
każdorazowym stuprocentowym zaangażowaniu posiadanego kapitału. Zysk został
potrojony przy połowę mniejszym obsunięciu (Impet 2)!
To tylko model potencjalnej metody, nie ma gwarancji uzyskania podobnych
zysków. Jest on jednak solidną podstawą do poszukiwań własnych rozwiązań.




Pełna wersja