Dodaj do ulubionych

o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru proszę

30.04.07, 18:55
Zasadniczo zgadzam sie z Wami, że lepsza chusta i że nie należy nosić dziecka przodem do kierunku jazdy. Jest jednak faktem, że wiele dzieci uwielbia tę pozycję, nieważne, w chuście czy w nosidle. Dla mnie - żeby nie być gołosłowną - to upodobanie było wybawieniem, kiedy młoda miała 3-5 mies. Trafił mi się zawisak cycowiec totalny, nie złaziła ze mnie nawet na moment. Chusta mnie ratowała, ale tylko częściowo, bo naprawdę chciałam choć na chwilę czasem dziecko z siebie zdjąć - przespać się normalnie pół godziny, wejść pod prysznic, pogrzebać w słownikach, żeby skończyć jakąś chałturę. Zapakowanie dziecka na tatę (w chuście na tacie w żadnym razie jeździć nie chciała, ryk pod niebiosa) w nosidle i przodem było jedynym rozwiązaniem. Wszystko się we mnie skręcało na ten widok, zwłaszcza gdy po godzinie wracał tata ze śpiącym (!!!) w tej pozycji dzieckiem (wyglądała...hm...słów mi brak, przezabawnie), ale dziecko ma się świetnie, a ja - odpukać - pozostałam przy zdrowych zmysłach. Wydaje mi się więc, że najważniejszą rzeczą jest w tej kwestii, podobnie jak we wszystkich kwestiach hodowlanych, UMIAR. Czyli: raczej zalecamy inne pozycje, jeśli już przodem, to lepiej krótko niż długo, jeśli są jakiekolwiek problemy z mięśniami/stawami itp, to trzy razy się zastanów i zapytaj lekarza.
Obserwuj wątek
    • agamamaani Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 30.04.07, 19:10
      szczerze.. to ja nie widzę wytłumaczenia dla noszenia przodem..
      tak jak dla sadzania na siłę i "prowadzenia za rączkę" aby dziecię nauczyło się
      chodzić..

      jak chcbyć noszone to znaczy że potrzebuje bliskości a jak chce sobie oglądac
      świat to niech ogląda np z biodra..nosidło to przedziwny niefizjologiczny
      wynalazek ( tak jak np chodzik - też niektórzy to lubują o zgrozo :/) jedynym
      wytłumaczniem dla mnie noszenia przodem do świata są ułożenia odgięciowe i wnm (
      ale to nie w chuście czy nosidle a na rękach) i nie w wymuszonej pozycji a
      delikatnie..
      • kakot Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 30.04.07, 20:18
        moje wytłumaczenie właśnie śpi na łóżku za mną. Próbowaliśmy wszystkiego - to był jedyny sposób, tak jak napisałam.
        • kasiaimichael Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 30.04.07, 20:33
          Jedyny sposob na co?
          • kasiaimichael Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 30.04.07, 20:40
            Przeczytalam dokladniej to co napisalas i uwazam ze:
            1. godzina w nosidle przodem do swiata to bardzo duzo
            2. nie ma znaczenia czy dziecko ma jakies problemy z miesniami czy stawami bo w
            tej pozycji chodzi o kregoslup, ktory u kazdego malego dzicka nie ma
            wyksztalconych krzywizn szyjnej i ledzwiowej wiec caly kregoslup a szczegolnie
            odcinek ledzwiowy jest w niej nadmiernie obciazony.
        • agamamaani Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 30.04.07, 21:59
          kakot napisała:

          > moje wytłumaczenie właśnie śpi na łóżku za mną. Próbowaliśmy wszystkiego - to b
          > ył jedyny sposób, tak jak napisałam.
          wiesz nie chcę cię atakować.. wielu dzieciom też pewnie tragedia sie ine stała
          mimo, że były w chodzikach.. wiele nie ma pokrzywionych kręgosłupów mimo, zę
          siedzą krzywo przed komputerami czy TV zamiast na rowerach w parkach jeździc czy
          za piłką ganiać..
          wyjątek niestety nie świadczy o tym, że nosidło jest dobre..
    • andziulindzia Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 30.04.07, 22:06
      Ja swojego młodszego dziecia nie nosiłam i nie noszę przodem do świata w
      chuście, ale doskonale rozumiem, że matka nie musi 24 godziny na dobę stanowić
      jedność ze swoim dzieckiem. Matka to też człowiek i ma prawo do swobody, chwili
      w samotności, odcyckowania od czasu do czasu. Starsza córka też miała okres -
      tylko przodem do świata u taty na rączkach (była dzieckiem bezchustowym i
      beznosidłowym) i żadna siła nie zmusiła ją do leżenia w wózku lub przebywania
      na rękach w pozycji brzuszek do brzuszka. I już.
      • ithilhin wedlug fizjoterapetow przodem o swiata 30.04.07, 22:47
        to na rekach.
        i krotko.

        i tak:
        www.maluchy.pl/artykuly/151_4.jpg
        lub tak:
        www.maluchy.pl/artykuly/151_3.jpg
        widac na tych zdjeciach, ze nosisdlo nie zapewni takiej pozycji. ani chusta.
        a na rekach zbyt dlugo tak dziecka nie potrzymamy.
        na szczescie :-)

        cytuje:
        Warunkiem jej stosowania jest bardzo dokładne dostosowanie kąta odchylenia
        naszego ciała do wieku i warunków rozwojowych dziecka. Im jest mniejsze, tym
        bardziej my sami musimy odchylić się do tyłu, tak aby maluch leżał na naszej
        klatce piersiowej."
        "Jeżeli zauważymy, że głowa dziecka zbyt się chwieje i opada na boki, to znaczy,
        że maluch jeszcze nie jest do tej pozycji przygotowany."
    • abiela Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 01.05.07, 00:17
      Oj nie wierzę, że to jedyny sposób. Z resztą ja bym czegos taliego dziecku
      wogóle nie pokazała, po co? Szukałabym dalej innego roziwązania - rozumiem, że
      dziecko ciągle wyło?
      Co do argumentu, że "ja tak robiłam, a nic się dziekcu nie stało", to jest on
      dla mnie skonstuowany na zasadzie "mój dziadek palił papierisy całe życie, a
      dożył 100 lat".

      Jest wiele rzeczy szkodliwych dla dzieci, które matki robią i już. To nie
      znaczy, że należy jej popierać.
      • blige Re: o nosidlach i jeżdżeniu przodem - umiaru pros 01.05.07, 01:39
        a ja napisze tak:
        dla Filipa mielismy nosidelko, wybrane, wyszukane, rekomendowane, z mozliwoscia
        stosowania w czterech pozycjach: przodem, tylem do kierunku, na plecach i jak w
        kolysce. I nosilismy go we wszystkich czterech. Mamy nawet piekne zdjecie w
        ramce, z hiszpanskich wakacji, jak siedzi u Lukasza; przodem oczywiscie:-)
        Nie slyszalam o chustach, nie czytalam czy wolno, Filip nie mial zadnych
        problemow zdrowotnych wiec sugerowalam sie tym, co pisali przy nosidle. Dlatego
        z duza rezerwa podchodze do rodzicow tak wlasnie noszacych swoje dzieci, a
        widze tego ostatnio na peczki. Gdyby wowczas podszel do mnie ktos i powiedzial,
        ze robie swojemu dziecku krzywde popukalabym sie w czolo i pogonila.
        Ciesze sie, ze jestem z mysie na forum lutowym i ze dzieki niej zakochalam sie
        w chuscie.
        A Ninke po domu nosze tak jak na zalaczonych przez Gosie fotografiach:-)
        intuicyjnie:-)
        • starogardzka_mama dziwi mnie 01.05.07, 11:00
          Mnie zaś, bardzo dziwi wypowiedź kakot, która na forum jest nie pierwszy raz i
          nie od miesiąca. Jeśli czytała uważnie, to doskonale wie dlaczego tu na forum,
          krótko mówiąc, negowany jest ów sposób noszenia w chustach czy nosidłach.

          Albo kakot nie doczytała.
          Albo doczytała, nie daje sobie rady z własnym dzieckiem, mimo to bierze
          odpowiedzialność za taki sposób noszenia i zagłusza sumienie wystąpieniem na forum.

          >blige napisała:
          > problemow zdrowotnych wiec sugerowalam sie tym, co pisali przy nosidle. Dlatego
          >
          > z duza rezerwa podchodze do rodzicow tak wlasnie noszacych swoje dzieci, a
          > widze tego ostatnio na peczki. Gdyby wowczas podszel do mnie ktos i powiedzial,
          >
          > ze robie swojemu dziecku krzywde popukalabym sie w czolo i pogonila.

          Ty piszesz o osobach, które nie miały możliwości W Y B O R U. Nie miały
          sposobności dowiedzieć się o negatywnych skutkach noszenia przodem, z takich czy
          innych powodów.
          Ale kakot ten wybór miała i teraz dorabia do niego teorię.
          • guruburu Re: dziwi mnie 01.05.07, 16:10
            Dzieci są bardzo elastyczne (psychicznie, fizycznie, anatomicznie itp. itd.) -
            bo są zaprogramowane na przetrwanie i rozwój. Tak na prawdę to aż dech zapiera w
            piersiach jak się poobserwuje i poczyta co potrafi już noworodek i w jakie
            narzędzia jest wyposażony (a rodzi się przecież tak niesamowicie neurologicznie
            'niedorobiony'). Mimo to staramy się wybierać 'jak najlepiej'. Nie ma co sobie
            na głowie kołków ciosać, zwłaszcza za rzeczy minione, ale szukać alternatywnych
            rozwiązań.
          • mala.meg Re: starogardzka mama 01.05.07, 16:17
            Kakot właśnie pisze że wyboru nie miała.
            Pamiętam jak nasza Marynia w cudownym wieku 3 mies nagle zaczęła wrzeszczeć
            wieczorami. Zaczynała ok 22 i tak przez pare godzin (raz nawet do 6 rano). Nie
            pomagało jej nic, ani cycuś, ani noszenie, przytulanie, czy to przeze mnie, czy
            przez męża, ani wożenie w wózku. Któregoś dnia to po prostu minęło (trwało ok.
            miesiąca). Gdyby jej wtedy pomagało noszenie przodem do świata, zapewniam cie,
            że na pewno tak byśmy ją nosili - ile by chciała.
            A co do noszenia przodem: nasz najstarszy tak właśnie lubił być noszony,
            potrafił się tego ostro domagać. Nie mówię o okresie wczesnego niemowlęctwa,
            tylko tak gdzieś właśnie 3 do 6 mies. Dziewczynek już tak nie nosiliśmy (bo nie
            chciały). Z jakiegoś powodu niektóre dzieci tak lubią.
            A przy okazji: Kakot, ucałowania dla Zosieńki.
            M
            • guruburu Upodobania dzieci 01.05.07, 17:43
              Nasza córka też przez pewien czas lubiła być noszona przodem do swiata... na
              rękach. W chuście nie było problemu, ale na rękach się wykręcała, w chuście była
              tak dwa razy (zdjęcia znacie, z nogami w środku) i wcale nie była jakaś super
              zachwycona.
            • agamamaani niektóre dzieci.. 01.05.07, 18:39
              mala.meg napisała:

              > Z jakiegoś powodu niektóre dzieci tak lubią.

              nie chcę być złośliwa, ale większośc dzieci LUBi gapić się w TV - od początku
              życia w zasadzie dziecko posadzone przed telewizorem "znika" czy to powód abyśmy
              im na to pozwalali i w ten sposób uspokajali??
              dlatego NIE mówię kategorycznie noszeniu w nosidle przodem.. NIE NIE NIE
              nie widzę wytłumaczenia nie wierzę, że tatuś nie mógł dziecia uspokoić w inny
              sposób niż noszenie przodem w nosidle
              • mala.meg Re: niektóre dzieci.. 01.05.07, 18:40
                agamamaani napisała:

                >nie wierzę, że tatuś nie mógł dziecia uspokoić w inny
                > sposób niż noszenie przodem w nosidle

                Ja mówiłam o noszeniu przodem ale na rękach, nie o nosidle.

                • agamamaani Re: niektóre dzieci.. 01.05.07, 19:04
                  a to zwracam honor.. umiejętne noszenie przodem dziecka na rękach zapobiega np
                  ułożeniom odgięciowym..
            • starogardzka_mama mala.meg 01.05.07, 19:56
              mala.meg napisała:

              > Kakot właśnie pisze że wyboru nie miała.

              Pytanie retoryczne, bo nie zamierzam wchodzić w polemikę na temat wychowywania
              dzieci: czy córka kakot fizycznie lub parapsychologicznie wymusiła pozycję
              przodem do świata w nosidle?

              > miesiąca). Gdyby jej wtedy pomagało noszenie przodem do świata, zapewniam cie,
              > że na pewno tak byśmy ją nosili - ile by chciała.

              Rozumiem, że rodzice mają czasem serdecznie dość, stąd robią coś niezgodnego z
              sumieniem albo wbrew sobie lub po prostu coś niewłaściwego.

              Nie podoba mi się dorabianie do tego teorii, bo "mi się udało i nic się nie
              stało". Tym razem. Albo na razie.
              Takie postępowanie otwiera furtkę dla innych. Tej pani dziecko noszone w
              chuście(nosidle) przodem do świata nic się przecież nie stało, mojemu też na
              pewno nic nie będzie.

              Czy w przyszłości dziecko nie będzie miało problemów z kręgosłupem? Czy wiesz co
              to jest ból stawów biodrowych, które kiedyś w niemowlęctwie "naruszone", dają o
              sobie znać znacznie wcześniej niż na starość? I etc.

              Nie jest więc to kwestia tu i teraz. Ani nawiedzenia pewnych chustomaniaczek ;)


              > chciały). Z jakiegoś powodu niektóre dzieci tak lubią.

              To oczywiste. Dzieci w pewnym wieku chcą chłonąć świat z różnych, nowych,
              fascynujących perspektyw a że rozwój fizyczny jeszcze im na raczkowanie,
              siadanie, chodzenie nie pozwala, korzystają z rąk tych, co już te umiejętności
              posiedli ;)
            • abiela Re: starogardzka mama 01.05.07, 23:23
              mala.meg napisała:

              > A co do noszenia przodem: nasz najstarszy tak właśnie lubił być noszony,
              > potrafił się tego ostro domagać.

              Ale rozumiem, że na rękach a nie w nosidle? To duża różnica. I o to tu chodzi.
              • mala.meg Re: abiela 02.05.07, 10:57
                Na rękach, na rękach.
                Przy najstarszym używałam nosidełka na szelkach z dzieckiem włożonym brzuch do
                brzucha. Mieszkaliśmy na wysokim 4 piętrze i znoszenie wózka i dziecka było
                beznadziejne. Jak zaczął ważyć ok. 8 kg skończyliśmy zabawę z nosidłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka