mdevine
30.05.07, 11:53
Byliśmy wczoraj na kontroli bioderka, które miało być przeze mnie ćwiczone, a
było raczej noszone w chuście, mea culpa... Jechałam do ortopedy z duszą na
ramieniu, co też to wynikło z moich praktyk. Ort. przepuścił Młodego przez
USG, powyginał go tak, że małżowi jakieś syknięcia się wyrywały z ust, poczem
stwierdził, że po lekkiej wadzie śladu nima i jest galanto. Więc pytam go, co
sądzi o chustach (a ort niebylejaki, doktor traumatolog itd..) a on mi na
to:"To proszę już nic z dzieciem nie robić, tylko dalej w chuście nosić".
Normalnie, ciotki, dziecko mi wyleczyłyście :-) Głowę dam, że chusta znacznie
skuteczniejsza była niż moja "pielęgnacja w odwodzeniu" :-)