shipa
11.12.08, 06:07
Kiedys, jak Dziecia w planach nie bylo, a nawet mojego meza nawet nie znalam, trafilam przypadkiem na to Forum. Spodobal mi sie pomysl, ale inne rzeczy wybily sie na pierwszy plan. Ziarenko jednak zostalo zasiane.
Potem moja problemowa ciaza sprawila, ze nie o chustach myslalam- a to byl blad, o czym pozniej.
A jak Lusia sie urodzila, w dalekim kraju, moja mysl byla taka: a gdzie tu sie kupuje chusty? A Pan Google powiedzial, ze za dwa dni beda targi chust i nosidel!
No to zatargalam w jedynym dostepnym mi nosidle- foteliku samochodowym- 8- dniowego Dziecia na targi, by zakupic maj-taja, bo takowego chcialam. Przyszlam jednak za pozno (koordynacja: dziecko- karmienie- przewijanie metro- uspokajanie meza, ze wszystko z nami jest ok jeszcze ciagle szwankowala), i wszystkie dostepne ,,od reki" byly wyprzedane, a na zamowienie to dopiero za 10 dni, buuu.... A ja nie po to przeforsowalam niezakupienie wozka, by czekac az tyle.
Z targow wyszlam zamotana w cienkiego Hopka, zielonego. Milosc od pierwszego dotyku.
Maz pierwszy raz zachustowal sie po miesiacu dopiero- i przeeepadlo! Mozliwe, ze kocha noszenie w chuscie jeszcze bardziej niz ja.
Tydzien temu poszlismy do sklepu z art dzieciecymi z mysla: Dziec juz siedzi, moze warto by jednak kupic wozek? Skladany, by latwo zabrac sie dalo do samolotu? Ogladalismy dlugo, jezdzilismy sobie nimi po sklepie nie mogac sie zdecydowac, i nagle olsnienie z mojej strony: juz wiem, ale najpierw chodzmy na kawe! Popijamy, a moj Kochany mowi: Wiesz, moze nie kupujmy wozka, tylko kolejna chuste? Jakby czytal w moich myslach!
Przyznal, ze kiedys myslal, ze brak wozka to zly pomysl, ale teraz dla Niego wyjecie dziecka z chusty i wlozenie go do wozka to jak ,,pozbycie sie" czesci siebie.
Kiedys pytalam, co by bylo, gdyby chusta byla rozowa ( bo dla dziewczynki:-)- bo mialam wybor miedzy zielonym a rozowym Hopkiem- odpowiedzial, ze nosilby z duma i radoscia bez wzgledu na kolor, bo teraz rozumie moje stwierdzenie, ze noszac Malenstwo czuje sie ciagle jak ,,troche w ciazy", bo On tez odbiera zachustowanego malucha jako integralna czesc swojego ciala.
Teraz bede madrzejsza juz przed kolejnym porodem- chusta ,,pojdzie" za mna do szpitala, bo poprzednio brakowalo mi czegos w czasie parcia do ,,przytrzymania sie"- teraz po prostu przewloke chuste przez rame lozka i bede mogla ciagnac za te ,,wodze".
Lubilam byc w ciazy, teraz to uczucie czesciowo moze mi towarzyszyc dzieki chuscie.
Chusta nie pozwala na niedbalstwo wobec dziecka- trudno nosic nieprzewiniete czy glodne dziecko, a juz na pewno ignorowac jego placz, co czasem widze w stosunku do dzieci w wozkach- nie bardzo to rozumiem, ale kazdy wybiera najwygodniejsza dla siebie metode wychowywania.
Chusta pozwala nakarmic dyskretnie mala ,,Pijaweczke", ktora czasem chce ssac o nieoczekiwanych porach. Chusta zmniejszyla u nas dolegliwosci zwiazane z kolka. Chusta pozwala na wykonanie wiekszosci prac domowych bez obaw o pozostawienie Malenstwa bez opieki ,,na chwile". Chusta pozwala wygodnie podrozowac, nie tylko w obrebie najblizszej okolicy. Niweluje problemy z podrozowaniem komunikacja miejska czy podmiejska (wysokie wjazdy do autobusow czy pociagow, albo brak miejsca w takowych na postawienie wozka). Pozwala uspic/ wyciszyc Dziecia przed wejsciem na poklad samolotu i umozliwic Mu/Jej, a takze innym pasazerom na spokojna podroz bez placzu, ktory czesto towarzyszy malym ludziom wybudzonym w czasie wyciagania z wozka czy fotelika, ktory trzeba oddac przed wejsciem na poklad.
Chusta daje mase swobody w przemieszczaniu, daje wolnosc od problemow zwiazanych ze schodami i niedzialajacymi windami.
Chusta wywoluje pozytywne reakcje u innych ludzi, pozwala nawiazac latwy kontakt z otoczeniem, powoduje (podobnie jak jej Zawartosc) usmiech sympatii i eksplozje zyczliwosci- tak wynika z moich, jak i meza, doswiadczen. Nigdy wczesniej nie rozmawialismy z taka ilosic nieznajomych jak od czasu zaistnienia w naszej rodzinie chusty.
Chusta powoduje poprawe humoru- jak mam ,,dola", wiaze Malenstwo i sobie po prostu ide przed siebie. Po dziesiatej uwadze na temat ,,cudownosci" mojego Dziecia z chusty nie sposob smucic sie dalej;-).
Teraz ,,walczymy z chusta" miedzy soba, ja i maz- kto ja wlozy, i kto Dziecia ponosi- zwylke na zasadzie ,,kto pierwszy, ten lepszy!". Kochamy noszenie, wozka nie mamy i raczej miec nie bedziemy, albo raczej niepredko.Kolejna chusta juz do nas leci.
Wszystkim uczestnikom tego Forum skladamy gorace podziekowania za wspieranie i rozwijanie idei noszenia, ktora dla nas okazala sie strzalem w dziesiatke.