Dodaj do ulubionych

Prawda,czy falsz?

12.07.07, 23:10
/zeby tylko nie przeniesli Andreasa do ' matrymonialnych wink...../
Dave....-pan okolo 50-tki....KOlega mojego szefa Nr.2..Zawsze w czapce / na
glowie - dodaje - bo zawsze smieszy mnie ten zwrot - bo niby gdzie?//....,z
napisem "Szalony"...
Fajny byl ten pierwszy raz,kiedy zobaczylam Dave i jego
czapke...Pomyslalam,ze to zapowiedz poznania 'szalonego' czlowieka...
I nie mylilam sie...Zycie Dave jest szalenstwem....Udany zwiazek z
zona,ktora w posagu wniosla 13 znanych stacji benzynowych ,kilka
domow ,samolot i dwoch - zatrudnionych na stale - pilotow...Nie bez powodu
wspominam tych pilotow...Okazuje sie,ze zatrudnienie tylko jednego pilota -
na stale - jest wiekszym potwierdzeniem zamoznosci - niz sam samolot....
Niejednego to cieszy - takze i pewnie cieszy Dave...Tak zakladam....
Ale poza tym....Dave boi sie,co bedzie - jak Jego nie bedzie...I - na
wszelki wypadek - juz zaczal umierac...Czuje sie dobrze....,ale chodzi - z
niewiadomych powodow - do lekarzy,ktorzy mowia jednoglosnie - az nad podziw
jednoglosnie - ze ma poczatki....i tu nastepuje plejada chorob - w zaleznosci
od specjalizacji lekarza....Zaraz za tym -" ida" medykamenty,ktore
powoduja,ze zycie Dave jest takie - a nie inne smile....Jedna "mala"/pigula wink/
na relaks,druga na spanie i trzecia...w postaci malutkiej buteleczki
Merlot /pewnie od szamana/ - na dobry humor...Ta od szamana nie dziala.....
Od 8:00 do 11:00 - Dave nadzoruje - cokolwiek to znaczy....Okolo 11:00
bierze 'mala' i rusza do domu...Siada przed telewizorem i 'leci' ta
szamanska...poganiajaca ta od snu...O 12:00 - odlot...I znow....Od
8:00.....................
IRMA....
Okolo 50 - tki...
Przybyla do Stanow 26 lat temu, na tratwie - ....MOze to zbyt wielkie
slowo...Taka platanina pali i galezi...Wysiadla na brzegu z lodzi coast guard
i - wedlug Jej relacji - usmiechnela sie...Nie,zeby Jej zle bylo na
Kubie...Byla ukochanym / piatym/ dzieckiem - zawsze wysylanym po chleb...Jak
kolejka byla za dluga - to mdlala - i dostawala poza kolejka.../Z czego tylko
pierwszy raz zemdlala naprawde.../...
Po przyjezdzie do raju smile... - obiecala sobiewink,ze bedzie lepiej...I
jest..Nawet wtedy - kiedy wieczorem - po dziewieciogodzinnej pracy - siada
przy stole,znalezionym na smietniku - i zdrapuje farbe po to,zeby polozyc
nowa -i sprzedac na 'garage sale' w niedziele....Nawet wtedy - kiedy
podejmuje sie pracy,ktora polega na uczeniu bogatej ,mlodej zony -
gotowania...A jest powszechnie wiadome - od niej samej - ze Irma nie umie
gotowac...smile
Pieniadze dzieli..Polowa dla niej - polowa dla rodziny w kraju...."BO inaczej
zgina z glodu" - jak mowi...Nie wierze - znam takie tematy - ale Ona wierzy i
wie swoje.......
Irma niezbyt czesto mowi o zlych rzeczach...,ale i tak wszystko ma swoje
szczesliwe zakonczenie....
W Jej obecnosci - sa tylko dwie mozliwosci - usmiechac sie,lub smiac sie
glosno....Co tez -i wiekszosc z nas - przebywajacych z Nia -
robi....Nazywamy ja ' strzalka".....
Chociaz tez i wszyscy potrafimy sobie wyobrazic....- jak boli to - "co Irme
gryzie"....
........................
"I kiedy - po kilku dniach na wodzie ,w otoczeniu trzech nieznajomych i
rozwrzeszczanego czterolatka - zblizyla sie lodz...i jeden z tych na lodzi
zaczal cos krzyczec w nasza strone w niezrozumialym dla nas jezyku...,a
pozniej - kiedy nie reagowalismy...- podplyneli blizej - i zaczeli nas
sciagac na lodz - zaczynajac od tego dzieciaka....NIeznajomy z lodzi wyciagal
reke - wspoltowarzysze wyciagali reke...i hooop.Rozplakalam sie....Ze
strachu...CO teraz...Odesla nas na Kube...,zamkna gdzies..,w nalepszym
wypadku - bede musiala jakos zaplacic....
I wtedy - ponad ta reka,ktora 'przyszla i po mnie" - zobaczylam oczy....".
wink




Obserwuj wątek
    • bella1 Re: Prawda,czy falsz? 13.07.07, 05:07
      ...Barman mial spory dylemat...Sprawdzic ID,czy nie sprawdzic...Z jednej
      strony - mloda twarz goscia - i obowiazek,ze wszystkich ' mlodocianych' nalezy
      legitymowac...,a z drugiej strony....18% napiwku od zamawianej butelki wina -
      nie do pogardzenia ....Znowu spojrzal na chlopaka...,troche z nadzieja...,ze
      przez te pare sekund ,ktore dzielily go od poprzedniego spojrzenia - mogly
      dodac lat.../20 $....Cztery razy kino...dwa razy wstep do fitness club,3 drinki
      w zaprzyjaznionej knajpce,10 kaw po meksykansku,jeden porzadny stek
      argentynski..../"Cholera "- myslal..."czemu to ten zamowil - a nie tamten,ktory
      zamowil pierwsza butelke...Moglbym nadal udawac,ze nie widze,co i komu
      polewaja..."
      Ale nic sie nie zmienilo...Chlopak nadal byl 'zbyt mlodociany',zeby zamowic
      butelke...A w pewnej chwili - kiedy ktos z Jego towarzystwa -powiedzial cos
      zabawnego - i ten rozesmial sie - wygladal jak dzieciak....
      "A co - jak ktos z tego towarzystwa - to podpucha?"- myslal barman...
      "Strace licencje za glupie 18%"....
      I kiedy podjal decyzje,zeby poprosic o okazanie ID... - nastapil toast -
      skierowany do "mlodego"....
      Za szczesliwy powrot z Iraku........
      ................
      fr.youtube.com/watch?v=GgCug_mPb44&mode=related&search=
      • 1.bazyl Re: Prawda,czy falsz? 13.07.07, 10:56
        Bardzo fajni ludzie - najbardziej podoba mi sie Irma uczaca gotowania smile
        Ale - kierujac sie tytulem watku - mamy zgadnac, ktora z tych postaci jest
        prawdziwa, a ktora wymyslilas?
        • bella1 Re: Prawda,czy falsz? 13.07.07, 21:46
          ...smile
          MICHAIL - namalowal ostatnio koguta...Z z tych czterech obrazow,ktore
          widzialam - kogut podobal mi sie najbardziej...MIchail przyjechal z Czech dwa
          lata temu - i od razu zaczal spektakularnie wink...Praca po 16 godzin
          dziennie...Pierwszy rok -raz w miesiacu bral wolne.Wychodzil z domu okolo
          10:00..i wracal po kilku godzinach - obladowany torbami i kartonami...Rozkladal
          to na podlodze na kupki...to dla zony,to dla syna,to dla sasiadki,ktora pomaga
          zonie ....Zadzwonil kiedys do mnie i - podekscytowany - poprosil o pomoc...W
          bardzo waznej sprawie....CHodzilo o zakup "psa,ktory mowi" z firmy
          Matel...Takiego i tylko takiego - bo takie bylo marzenie wnuczki ...
          Wtedy to pierwszy raz zobaczylam pierwszy obraz....Jakas scenka ,ktora nie
          zrobila na mnie wrazenia,choc namalowana calkiem poprawnie.
          I wtedy tez dowiedzialam sie,ze MIchail jest malarzem...
          Przed wyjazdem do Stanow - taki mial plan....Popracowac,zarobic,odlozyc....-i
          tak przez szesc miesiecy...A pozniej pomalowac,oprawic,wstawic do
          galerii...odebrac pieniadze za sprzedany obraz....smile..i znow...
          Kochany gosc.....Mial w sobie tyle wiary -co do swojej wyjatkowosci i swojego
          talentu...BYlo tylko jedno 'ale'....nie ma czasu na malowanie...
          Rok drugi...MIchail nadal pracowal po 16 godzi...Bral raz w miesiacu wolne,ale
          juz nie przychodzil do domu z torbami.Wracal z banku - z malutkim
          swistkiem,ktory byl potwierdzeniem przelania pieniedzy na konto zony...Cieszyl
          sie,ze zona kupila nowy samochod,ze syn pojechal na wycieczke zagraniczna...
          Na 30 - ta rocznice slubu - chcial wyslac zonie pierscionek.I znow poprosil o
          pomoc....Pojechalismy do pobliskiego sklepu jubilerskiego - drogiego jak nie
          wiem co - i MIchail pokazal palcem...Zajelo to pare minut...1000 dolarow
          lzejszy - ale bardzo szczesliwy,poprosil o jeszcze jedna
          przysluge...Podwiezienie do sklepu dla artystow....Tam - dopiero po godzinie -
          zdecydowal sie na drewniana skrzynke,ze wszystkimi przyborami malarskimi i tani
          projektor.....I znow - jak nakrecony - zaczal opowiadac o swoim malowaniu i
          chodzeniu po galeriach...I znow bylo fajnie sluchac....TYlko ten brak czasu na
          malowanie...wink
          Miesiac temu Michail stracil prace....Zyje z oszczednosci,leci na zupach
          chinskich po 60 centow...Nie chodzi do banku......
          Spotkalam go kilka dni temu...Po wszystkich nowinach - przyszedl czas na
          pytanie o malowanie....Malujesz?
          Tyle samo,co kiedys...-troche...
          Przeciez masz od groma czasu.....
          Ale jestem zajety szukaniem pracy....
          No,ale jezeli nie teraz - to kiedy?
          Jak znajde prace ...troche odloze...i po szesciu miesiacach zaczne.....
          smile
          • 1.bazyl Re: Prawda,czy falsz? 14.07.07, 05:12
            To jest bardzo przygnebiajaca historia...
            • 1.bazyl Re: Prawda,czy falsz? 14.07.07, 19:30
              Ale tak swoja droga, jak on projektor kupuje, to to chyba nie jest dobry
              malarz...
              W dodatku, to nie jest tak, ze jak sie nie maluje przez dluzszy okres czasu, to
              potem mozna ot tak sobie usiasc i machnac rysunek, jakby nigdy nic. Reka
              drewnieje, zatraca sie zrecznosc (oczywiscie nie do konca, po pewnym czasie -
              cwiczen - to wraca). Jak on jeszcze zajmuje sie monotonna praca fizyczna, to
              pewnie i wrazliwosc po trochu zatraca...

              Potem , po pol roku, odkryje, ze nie moze juz malowac tak, jakby chcial,
              zacznie pic, i pograzy sie w depresji - faceci czesto tak maja...
              I dlatego tak mnie to przygnebilo.
              • bella1 Re: Prawda,czy falsz? 15.07.07, 07:28
                Zgadzam sie...widzialam takie przypadki...Talent - to nie jazda na rowerze...
                .................
                Mr.W. -szef nad szefami nr1.NIkomu z osob go znajacych - nawet na gruncie
                bardziej prywatnym - nie przyszloby do glowy powiedziec o nim -po prostu -"W"...
                A wiec...Pan W. jest w miescie,Pan W. wyjezdza z miasta,Pan W. kupil,Pan W.
                sprzedal....NIe raz sie zastanawialam - na czym polega ten fenomen.Wiekszosc z
                tak mowiacych - nawet nie widziala Pana W. 'na oczy"..smile.A jak widziala - to
                starszego pana,troche z dystansem do wszystkiego - tak jak wiekszosc panow w
                tym wieku....Ja widzialam go pare razy - czekajacego na lodz,ktora zabiera Pana
                W. do domu... - na wyspe.Spogladnelam z zainteresowaniem - ot,szef nad szefami
                nr.1...Ale tylko z zainteresowaniem...
                Pan W. zrobil ,nie tak dawno, spore zamieszanie .Sprzedal 29 swoich wlasnosci -
                na raz - innej korporacji - inkasujac ...3 biliony.....
                Oczywiscie - nie jest to czysty zarobek, wlasnosci przeciez kosztowaly...Ale i
                tak - bylo to niewyobrazalne...
                I wtedy ... - moje - ot,takie sobie zainteresowanie - zamienilo sie w
                ciekawosc....Jaki trzeba miec leb -zeby operowac takimi pieniedzmi....Ile
                pracy,ile nauki - stoi za takimi ruchami.....
                .............
                Na szkoleniu - poznajac historie firmy - zycie Pana W. tez zostalo omowione....
                ...Nigdy nie ukonczyl szkoly sredniej...... smile

                • 1.bazyl Re: Prawda,czy falsz? 15.07.07, 12:23
                  eee, to chyba nie trzeba byc super wyksztalconym - u nas tez znajdziesz
                  przyklady, patrz Grobelny na przyklad, albo Bykowski.
                  To trzeba miec taka kupiecka cwanosc... A trzy biliony czy trzy miliony -
                  kwestia skali. Pewnie jak potrenowal za mlodu na trzech tysiacach, to potem na
                  starosc jakos sobie poradzil z wiekszymi pieniedzmismile. Zaryzykowalabym nawet
                  teze, ze ucza sie ci, ktorzy zmyslu do interesow raczej nie maja.

                  Kiedys czytalam takie wyliczenie, ile kosztuje wydanie 1 plyty CD (techniczne
                  tloczenie to grosze), jakie potworne pieniadze sa na tym zarabiane, i jak w
                  przedziwny sposob rozplywaja sie w powietrzu - i potem porownanie, (troche
                  demagogiczne, rzecz jasna) ile potrzeba dolarow, zeby jedno dziecko przezylo w
                  Afryce przez miesiac, ile kosztuje szczepionka, ile doprowadzenie wody dla
                  calej wioski...

                  Mam nadzieje, ze pan W. robi cokolwiek pozytecznego ze swoimi pieniedzmi, poza
                  tym, ze przelewa je z konta na konto i wydaje na drogie futra dla zony...
                  • bella1 Re: Prawda,czy falsz? 15.07.07, 17:19
                    Nie mam pojecia,czy Pan W. robi cos pozytecznego.....Oprocz tego -ze daje
                    zatrudnienie,co jest oczywiste....
                    Jego firma partycypuje w tzw.'akcjach' - ale jest to raczej proces wymuszony
                    przez ' akcje' - i Pan W. wcale nie musi nawet wiedziec o tym....
                    .....
                    Sredni koszt produkcji perfum - zawartosc,butelka,opakowanie - $3...Cena - to
                    kombinacja kosztu produkcji i kosztu nakladow medialnych -w tym reklamy.
                    Przypomina mi sie dowcip,kiedy to milosnik "Playboya' wchodzi do sklepu ze
                    starymi gazetami i magazynami - i wskazujac na okladki z dziewczynami -
                    mowi:'ta mialem...,ta tez mialem...."
                    Ja tak robie - ogladajac spoty i reklamy perfum..."Ta utrzymuje..."wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka