brezly
23.01.04, 07:52
Witam sposrod mrokow tego sloneczengo poranka. Ciezkie jest zycie wsrod bib i
narad sluzbowych, a tu jeszce cale dwa dnie przede mna. Z biegiem czasu
czlowiek nabiera upodobania do wprowadzania sie w stan upojenia alkoholowego w
komfortowych warunkach, typu zacisze wlasnych czterech scian, a tu trza do
miasta jezdzic, po knajpach przesiadywac, jesc jakies paskudztwa morskie (jest
cos gleboko nie w porzadku w popijaniu osmiornic piwem, one nie po to zyja w
cieplych morzach, zeby je weissbierem zalewac po smierci, jakbym byl
osmiornica to bym sie chyba wsciekl) potem po nocach wracac (na rowerze,
przeciez nie bede sie hanbil wolaniem taksowki, poki moge na rower wsiasc,
nie), to jest zabawa dla mlodziezy wszak.
A tu co? I Godot nie przyszedl?