Dodaj do ulubionych

dobry dowcip!!!!

    • dociek Bajka 11.09.04, 21:34
      Spotyka Czerwony Kapturek wilka. Wilk wyskakuje z grozna mina i mowi
      - Zdejmuj!
      Czerwony Kapturek patrzy sie na wilka, mysli i zaczyna zdejmowac majty. Na to
      wilk:
      -Co Ty? Srac bedziesz? Zegarek zdejmuj...
    • dociek Bajka 11.09.04, 21:39
      Wilk spotkał w lesie Czerwonego Kapturka.
      - Zjem cię - mówi.
      - Wilku, zanim mnie zjesz, pokochaj mnie trochę - prosi Czerwony Kapturek.
      Tak też się stało. Wilk zabiera się do zjedzenia C.K.
      - Wilku, było tak dobrze! Pokochaj mnie jeszcze raz!
      Wilk ponownie spełnia jej prośbę, jeszcze raz i kilka razy. Na drugi dzień nad
      grobem wilka niedźwiedź wygłasza mowę pożegnalną:
      - Odszedł nasz drogi brat... A niech mi tu ktoś jeszcze wpuści te q*.*ę do
      lasu!

    • dociek Bajka 11.09.04, 21:40
      Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła,
      wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W
      końcu dotarł Czerwony Kapturek do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia
      zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie
      wyjść. Dzwonią po leśniczego Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić,
      wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w
      lesie. Chodzą, wołają, Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony,
      prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka:
      - Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co
      jest?
      Wilk na to:
      - Dajcie wy mi wszyscy spokój Jestem kompletnie zje*.*y. Cala noc tańczyłem z
      Costnerem.

    • bubster Re: dobry dowcip!!!! 12.09.04, 23:00
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15384&w=15700367
    • dociek Re: dobry dowcip!!!! 14.09.04, 13:28
      Pani kazała przygotować dzieciom historie z morałem, które opowiedzieli im
      rodzice. Pierwsza jest Małgosia.
      - Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli,
      ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
      - Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
      - Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
      Następny opowiada Mareczek:
      - Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile
      zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
      - Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
      - Nie z każdego jajka wylęga się kura.
      Kolej na Jasia (pani łyka valium):
      - Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na
      spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę whisky.
      Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego
      garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky
      naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł
      między Niemców. I tu dawaaaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię
      jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu
      ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże.
      Na trzydziestym klinga poszłaaa, resztę dziadek zarąbał z buta i uciekł.
      W klasie konsternacja. Pani - w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
      - Śliczna historyjka, ale jaki morał?
      - Też taty pytałem, a on na to: ,,Nie wkurzaj dziadka Staszka, jak se popije''.
    • dociek Re: dobry dowcip!!!! 14.09.04, 14:29
      Ktoś, kiedyś chciał rozweselić żonę przeżywającą właśnie "TE dni"
      zadając jej pytanie:
      "Ile kobiet ze stresem przedmiesiączkowym jest potrzebnych by wymienić
      przepaloną żarówkę?"
      Odpowiedź żony brzmiała:
      - Jedna! Tylko jedna A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktoś w
      tym domu kto wie JAK wymienić przepaloną żarówkę! Wy mężczyźni
      byście się nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA!
      Siedzieli byście w ciemnościach TRZY DNI zanim byście zrozumieli
      co KU..A jest nie tak! I, jak tylko już to zrozumiecie to nie
      jesteście w stanie ZNALEŹĆ w domu zapasowej żarówki pomimo tego,
      że od 17 lat są zawsze w tej samej szafce! A jeżeli już
      stałby się CUD i w jakiś niewytłumaczalny sposób znajdziecie w
      koncu te PIEPRZONE ŻARÓWKI to przez DWA DNI problemem nie do
      pokonania będzie POSTAWIENIE KRZESŁA pod żyrandolem i WYMIENIENIE TEJ
      PIER......J ŻARÓWKI. KOLEJNE DWA K....SKIE DNI ZAJMIE WAM ODSTAWIENIE
      TEGO JEB....O KRZESŁA Z POWROTEM NA MIEJSCE! A W MIEJSCU GDZIE STAŁO
      I TAK, NA PODŁODZE ZOSTANIE PIER.....Y PUSTY ZGNIECIONY KARTONIK PO
      WKRĘCONEJ NOWEJ ŻARÓWCE! BO WY NIGDY KU..A NIE POTRAFICIE PO SOBIE
      POSPRZĄTAĆ! GDYBY NIE MY TO BYŚCIE DO USRANEJ ŚMIERCI BRNĘLI PO
      PACHY W ŚMIECIACH I DOPIERO GDYBY NP. ZGINĄŁ WAM PIER.....Y PILOT OD
      TELEWIZORA ZATRUDNILI BYŚCIE POD HASŁEM: "AKCJA RATUNKOWA" CAŁĄ
      PIER.....Ą ARMIĘ DO TEGO JEB....O SPRZĄTANIA! I TAK KU..A DO ZAJ.....A!
      CAŁE ŻYCIE Z KRETYNAMI!

      I tu nastąpiła chwila ciszy po której mąż usłyszał:
      - Przepraszam kochanie... O co pytałeś?


    • dociek Re: dobry dowcip!!!! 16.09.04, 17:01
      Pani Stefania, dawna kościelna organistka, miała już 80 lat i była ogólnie
      lubiana i szanowana za swoją dobroć dla wszystkich. Pewnego wiosennego dnia
      postanowił odwiedzić ją miejscowy proboszcz. Zaprosiła go do swego pokoju,
      gdzie w rogu stały małe, domowe organy. Tym co przykuło szczególna uwagę
      księdza, była przezroczysta bańka z wodą, po powierzchni której coś pływało. To
      co zobaczył pastor przyprawiło go niemal o szok, zadyszkę i poważny wstrząs -
      na powierzchni wody pływała prezerwatywa. " Pewnie coś się jej pomieszało w
      głowie na starość", pomyślał i postanowił, że nie będzie o nic pytał, pomimo że
      ciekawość go zżerała.
      Kiedy Stefania wróciła z ciastakmi i herbatą, rozpoczęli rozmowę. Proboszcz
      długo powstrzymywał się od pytania o bańkę z wodą, w końcu jednak nie wytrzymał:
      - Pani Stefanio - pyta wskazując na bańkę - może mi pani powiedzieć coś o tym ?
      - Ależ oczywiście - odparła staruszka - Czy to nie wspaniałe ? Spacerowalam
      sobie po przedmieściu parę miesięcy temu i znalazłam mała paczuszkę. Było na
      niej napisane : Założyć na organ i utrzymywać w wilgoci, a zapobiegnie chorobom.
      I myślę, że to działa, bo przez całą zimę nie złapałam przeziębienia...
    • dociek Re: dobry dowcip!!!! 21.09.04, 15:43
      Srodek nocy - trzecia nad ranem.
      Do domu powraca zmeczony, po libacji z kolegami mezczyzna.
      Otwiera drzwi cichutko, delikatnie skrada sie w przedpokoju,
      zeby tylko nie obudzil zony. Nagle slychac zgrzyt zegara,
      wysuwa sie kukulka i kuka 3 razy.
      - O, Cholera - mysli zaniepokojony mezczyzna
      - Ale wiem co zrobic - dokukam jeszcze 8 razy i zona nawet jak sie obudzila,
      bedzie myslala, ze wrócilem o 11:00.
      Jak postanowil, tak zrobil, i zadowolony z siebie polozyl sie spac.
      Rano budzi go zona .
      - Kochanie, musisz dzisiaj wczesnie wstac
      - A po co? Przeciez dzis sobota.
      Musisz wstac i oddac nasz zegar do naprawy
      A co sie stalo?
      Cos jest nie w porzadku z kukulka?
      - Wyobraz sobie zakukala w nocy 3 razy, potem zachichotala szyderczo, pare razy
      beknela, dokukala 8 razy, puscila baka, zaryczala jak wól i poszla do lazienki
      sie porzygac" .
    • dociek Re: dobry dowcip!!!! 21.09.04, 22:51
      Facet zwierza się barmanowi.
      - Widzi pan, kocham i jestem kochany.
      - No to gratuluję - mówi barman.
      - Ale tu, do cholery, chodzi o dwie różne kobiety!
    • kokolores Re: dobry dowcip!!!! 25.10.04, 00:52
      nad przepascia stoi diabel, w towarzystwie anglika, francuza, niemca i polaka.
      diabel mowi do anglika:
      - skocz w dol!
      - nie skocze!
      - no skocz, gentelman by skoczyl!
      siup, anglik skoczyl w przepasc. teraz diabel zwraca sie do niemca:
      - skocz w dol!
      - nie skocze!
      - no skocz, gentelman by skoczyl!
      - nie skocze!
      - ale to rozkaz!
      siup, niemiec za anglikiem tez skoczyl w przepasc. diabel zwraca sie wiec do
      francuza:
      - skocz w dol!
      - nie skocze!
      - no skocz, gentelman by skoczyl!
      - nie skocze!
      - ale to rozkaz!
      - nie skocze!
      - ale wiesz teraz taka moda
      no i francuz polecial za anglikiem i niemcem.
      z diablem zostal juz tylko polak wiec i tego diabel namawia:
      - skocz w dol!
      - nie skocze!
      - no skocz, gentelman by skoczyl!
      - nie skocze!
      - ale to rozkaz!
      - nie skocze!
      - ale wiesz teraz taka moda
      - nie ma mowy!
      - a kto ty wlasciwie jestes?
      - ja? polak!
      - aaa polak...., to pewnie ze ty to nie skoczysz!
      - COOO? JA NIE SKOCZE?!

      He,he
      • dociek Re: dobry dowcip!!!! 25.10.04, 01:09
        To było tak: Był sobie bardzo dobry prałat, człowiek bardzo wielkiej wiary i
        dobrego serca. Nie uciekały przed nim zwierzęta, karmił biedaków, nocował
        bezdomnych. Któregoś wieczora wracał po mszy na plebanię i nagle usłyszał ciche
        wołanie: ,,Księże prałacie! Księże prałacie!''. Odwrócił się, ale nic nie
        zobaczył. Po chwili wołanie powtórzyło się. Rozejrzał się uważnie i w szarówce
        wieczoru dostrzegł siedzącą na kamieniu żabę. Podszedł i schylił się nad ledwo
        żywym zwierzątkiem, a ono wyjąkało: ,,Weę mnie ze sobą, jestem zaklęty przez
        złą wiedęmę. Zanieś mnie na plebanię, nakarm, daj pić, przytul i pocałuj, a
        zdejmiesz ze mnie zły czar''.
        Prałat niewiele myśląc, zabrał żabkę, nakarmił, napoił, przytulił i pocałował,
        a nawet położył w swoim łóżku, na swojej poduszeczce. Następnego dnia rano
        obudził się, patrzy, a obok niego leży piękny 16-letni ministrant...
        - I taka właśnie jest nasza linia obrony, wysoki sądzie...
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 31.10.04, 10:10
      heh nie wiem czy to było ale ...

      Idą Świeta, a to oznacza że...
      Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po
      sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby
      wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś
      kupiłem.
      Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku
      książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie
      półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym,
      co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym
      roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem przeciwzmarszczkowy,
      ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie wygładzi, a po drugie,
      przecież nie wydam na
      kosmetyki całej kasy na Boże Narodzenie.
      I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program
      komputerowy,choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 48
      godzinach, bo każda gra jest dla niego za trudna, Półmózg jeden. Żona będzie
      miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś
      ładniejszego. W rezultacie kupię byle co - jak co roku. Potem śledzik w
      pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa,
      który życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy
      byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem
      do komputera. Krwiopijca jeden. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan
      Henio obślini biust pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum,
      bo oni zawsze walą się jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w
      dodatku żona będzie robić wymówki. Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak
      karpia, bo małżonka - uważacie -wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może
      patrzeć, choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca.
      Przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia
      z dzieciństwa", a ono w dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko.
      Jak taki glon emocjonalny, może mieć jakiekolwiek wspomnienia? No i
      kolacyjka wigilijna.
      Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co za kutas wymyślił
      ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą
      wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem.
      Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw
      prezenty! Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć,choć z góry wiem, że ten
      krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby
      liczną kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił szafę takim
      badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił
      wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki.
      Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim
      supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziom. Po
      prezentach się zacznie. Te same
      kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince.
      Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na pościel.
      Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i
      zacznie płakać, "jak
      to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda akurat, co wykażą następne
      dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego
      od złamanych chujów. To oczywiście prawda, ale dlaczego popierać to
      rzucaniem w niego
      salaterką po śledziach? Mniejsza o jego mordę, ale ciotka nigdy nie trafia.
      Plama na wersalce cuchnie jeszcze przez dwa tygodnie po
      Wigilii. Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6-letnia latorośl kuzynostwa
      z Lublina nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym
      radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu,
      to pewne jak w banku.
      Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy których wszyscy
      oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się
      poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło
      swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni.
      A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo to
      religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy
      nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w
      bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja
      małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka - jak to robi od
      kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham,
      będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych
      nogach, bo za
      duży tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale
      i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco.
      Wracając trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię
      katolicka młodzież szczególnie lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu
      zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w
      płaskorzeźbę. Wreszcie
      wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych
      troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym życiu. Kilka dni
      odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się
      kolejny kretyński wynalazek - Sylwester. Ludzie! Kto to wymyślił?! Już od
      listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś
      bal".
      Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A
      niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak
      przecież skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo
      wszystkim się wydaje,
      że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu
      domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po
      nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w
      Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja
      wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co
      pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam
      przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie
      sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje
      rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy
      godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą
      szczać do zlewu, jak
      mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię.
      U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym
      można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś
      ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda
      kobitka jeszcze przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak
      kupa. W tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w
      uśmiechu i ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą
      nikt nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie
      cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami
      jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą
      albo chcą ruchać wszystko, na co trafią w drodze do baru. O północy trzeba
      obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc
      wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag
      trafił czym prędzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane
      makijaże kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą
      w sałatkę), śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w
      kiblu. Norma. Ja, oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć
      konieczności odwożenia mojej nawalonej ślubnej do domu. I tak zakończę ten
      najgorszy okres w roku...
      • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 31.10.04, 10:13
        Niedziela, po kościele dwóch rolników siedzi w miejscowej "pijalni",
        jeden opowiada:
        - Alem się urobił. Żeby dostać te francowate dopłaty, musiałem wpisać
        cały żywy inwentarz do ewidencji. Każdemu zwierzakowi kolczyk w lewe ucho...
        - Mogę sobie wyobrazić, wszystkie krowy, wszystkie owce, świnie....
        - Z tym to pestka, ale ja mam pszczoły...

        *****

        Żona do męża piłkarza:
        - Kochanie, zgadnij kto to jest:
        Dwa mecze w miesiącu, 10 minut na boisku, średnio: trzy strzały na mecz
        z czego tylko jeden w światło bramki.
        Mąż śmiejąc się:
        - Nie wiem kto to jest, ale to musi być największy patałach w czwartej
        okręgówce!
        - Nie kochanie, to tylko Twoje statystyki z nocy...

        *****

        Drogówka zatrzymuje blondynkę :
        - Dzień dobry. Kontrola drogowa. Ma pani gaśnicę ?
        - Mam !
        - A trójkącik ?
        - Wczoraj zgoliłam ...

        *****

        Baba u lekarza : Panie doktorze, zawsze jak palę papierosa to myślę o seksie.
        Lekarz: Może najpierw usiądziemy i zapalimy?

        *****

        Akwizytor puka do drzwi.
        Otwiera mu dwóch 12-latków z piwem w dłoniach, z papierosami w zębach.
        - Czy mogę prosić rodziców?... Czy są w ogóle wasi rodzice... ?
        - A jak ci się k***a wydaje... ?

        *****

        Dwóch złych zbójców gwałci dwie zakonnice.
        - Panie, przebacz im albowiem nie wiedzą co czynią - modli się starsza.
        - To chyba twój, bo mój wie doskonale - mruczy zadowolona druga.
      • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 31.10.04, 10:14
        Polska, rok 2015. Spłonęła Biblioteka Narodowa, a w niej cały księgozbiór
        prezydenta Leppera. Jedna z tych dwóch książek była wyjątkowo cenna, bo już
        pokolorowana.
      • jetbang kilka zasad pracy w biurze 31.10.04, 10:15
        Kilka zasad przetrwania w biurze

        Zasady biurokratyczne:
        1. Nie myśl ! A jeżeli już pomyślałeś to
        2. Nie mów ! Ale jeżeli już powiedziałeś to
        3. Nie pisz ! Jeżeli już napisałeś to
        4. Nie podpisuj ! A jak podpisałeś, no to się k.... potem nie dziw !

        Prawo Tertila:
        Sprawa raz odłożona, dalej odkłada się sama.

        Prawo Clyde'a:
        Im dłużej zwlekasz z tym, co masz do zrobienia, tym większa szansa, ze ktoś
        cię wyręczy.

        Zasada Larsona:
        Dokonaj czegoś niemożliwego, a szef zaliczy to do twoich obowiązków.

        Reguła Jaffersona:
        Tytuły przeważają nad osiągnięciami.

        Prawo Wilsona:
        Ranga osoby jest odwrotnie proporcjonalna do szybkości mowy.

        Reguła Achesona:
        Raport ma służyć nie informowaniu czytelnika, lecz ochronie autora.

        Prawo Niesa:
        Energia zużywana przez biurokrację na obronę błędu jest wprost
        proporcjonalna do jego wielkości.

        Prawo Phillipa:
        Łatwe do przeprowadzenia są tylko zmiany na gorsze.

        Reguły komisyjne:
        * * * * *Nigdy nie zjawiaj się na czas, bo będziesz musiał zaczynać.
        * * * * *Nie odzywaj się do połowy posiedzenia, a zyskasz opinię człowieka
        inteligentnego.
        * * * * *Bądź tak mało konkretny, jak to tylko możliwe, dzięki temu nikogo
        nie urazisz.
        * * * * *Kiedy masz wątpliwości, zaproponuj powołanie podkomisji.
        * * * * *Pierwszy wystąp z wnioskiem o przełożenie obrad - zyskasz
        popularność, gdyż wszyscy na to czekają.

        Prawo Woltrskiego:
        Praca w zespole polega na tym, że przez połowę czasu trzeba tłumaczyć innym,
        że są w błędzie.

        Prawo Owena:
        * * * * *Jeśli jesteś dobry, to cała robota zwali się na ciebie.
        * * * * *Jeśli jesteś naprawdę dobry, to nie dopuścisz do tego.

        Pułapka:
        Żaden szef nie będzie trzymał pracownika, który ma zawsze rację.
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 31.10.04, 16:51
      Wrzuć monetę, wybierz kawę, weź kubek a na końcu wciśnij guzik "aprj"


      www.cartoline.it/pics/_zoom_flash.htm?immagine=scherzi_150404_01
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 31.10.04, 17:11
      Stara chalupa na koncu swiata, biedne malzenstwo, wychowujace spora
      gromadke dzieci. Pewnego wieczora chlop pouczony przez lekarza, zaklada
      prezerwatywe. Malzonka oburzona podnosi lament:
      Jasiek, cy ty zgupio do reszty? Dzieciska butow na zime ni maja, a ty se ciula
      stroisz?!
    • jetbang można się uśmiać 31.10.04, 17:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=3260668&v=2&s=0
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 20.11.04, 23:49
      Szkoła podstawowa /lata 50-te/
      Pani pyta uczniów, kim chcieliby zostać gdy dorosną.
      - Jasiu - pyta pani małego Kulczyka- kim chciałbyś zostać jak dorośniesz?
      -BIZNESMENEM- odpowiada Jasio Kulczyk
      -Ależ Jasiu, w naszym kraju nie ma takiego zawodu jak biznesmen-strofuje
      pani.
      -Olek-pyta małego Olka Kwaśniewskiego- a ty powiedz nam kim
      zostaniesz jak będziesz już dorosły ?

      -PREZYDENTEM PROSZĘ PANI-odpowiada roztropnie mały Olek

      -Nie, nie ma takiej mozliwości. U nas w kraju nie ma takiego stanowiska.
      Pani już lekko poirytowana wybiera ostatniego ucznia, Włodka Ałganowa
      -Włodku , a Ty kim zostaniesz jak dorośniesz????????
      -Ja, proszę Pani załatwię to wszystko moim kolegom.
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 28.11.04, 23:09
      Osoby:
      Energiczny Chłopczyk - dziecina dynamiczna, nadmiernie przedsiębiorcza.
      Zrezygnowana Mamusia - posiadaczka synka i obfitych zakupów.
      Nobliwa Staruszka - przedstojąca mamusi w kolejce do kasy.
      Wymalowana Blondyna - przedstojąca Nobliwej Staruszki, model "tipsy,tapeta i
      woda utleniona".
      Miejsce i czas akcji: Znany Supermarket, godziny wieczorne.
      Energiczny Chłopczyk biega
      Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj.
      Energiczny Chłopczyk biega dalej
      Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj. Proszę.
      Energiczny Chłopczyk biega dalej
      Zrezygnowana Mamusia: Natychmiast przestań biegać.
      Energiczny Chłopczyk biega dalej
      Nobliwa Staruszka życzliwie, z promiennym usmiechem: Ach,zupełnie jak mój
      prawnuczek. Niech się pani nie denerwuje.
      Dziecko ma dosyć zakupów. Ja zreszta też.
      Zrezygnowana Mamusia z nieskrywaną ulgą: Tak, ja też.
      Wymalowana Blondyna: O tej godzinie bachory to już powinny być w łóżkach!
      Nobliwa Staruszka: A kurwy w pracy!

      ******

      W przedziale kolejowym siedzi młode małżeństwo, babcia i mężczyzna. Zakochani
      nie mogąc się sobą nacieszyć strasznie się obściskują i całują. Na co mężczyzna
      po kilku minutach reaguje:
      - Przepraszam państwa. Ale czy mogliby państwo przestać, bo dopiero co
      wyszedłem z więzienia i długo nie byłem z kobietą.
      Na co młoda para prawie nie reaguje. Mężczyzna ponawia swoją prośbę:
      - Przepraszam państwa. Ale czy naprawdę mogliby państwo przestać, bo dopiero co
      wyszedłem z więzienia i tak długo nie byłem z kobietą, że zgwałciłbym muchę w
      locie.
      Na to babcia:
      - Bzzzzzzz...

      ****

      Młoda para przychodzi do urzędu stanu cywilnego. Urzędnik pyta:
      - Czy jesteście należycie przygotowani do tak ważnego kroku?
      - Oczywiście - odpowiada młody kandydat na żonkosia. - Mamy już piętnaście
      litrów wódki, trzydzieści pięć butelek wina i sześć litrów spirytusu.

      *****

      Pewien młody mężczyzna stoi w otwartych drzwiach:
      - Przyszedłem poprosić o rękę pańskiej córki. Ale to tylko formalność.
      - Wypraszam sobie! - wścieka się przyszły teść. - Kto ci powiedział, że to
      tylko formalność?
      - Ginekolog.

      *****

      Do firmy przyszedł hydraulik naprawić WC. Wszedł do sekretariatu i pyta:
      - No to gdzie jest ten sracz?
      Sekretarka nieśmiało odpowiada:
      - Szef jest właśnie na obiedzie.
      - Ale pani mnie źle zrozumiała - mam na myśli te dwa zera.
      - Zastępcy mają naradę.
      - Ale pani złota, ja się pytam, gdzie tu się gó_no robi?
      - Aha, ... rachunkowość jest piętro wyżej...
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 28.11.04, 23:14
      - Chce zalozyc kurwa konto w tym jebanym banku.
      - Co prosze??
      - Powiedzialem, ze chce zalozyc kurwa pierdolone konto w tym jebanym banku!
      - Jak pan smie!
      - Normalnie! Nie doslyszysz szmato ? Dawaj mi tu kurwa kierownika! Kierownik,
      caly nabuzowany, bo juz wie czego i jak zada ten klient:
      - No wiec, o co panu chodzi!
      - Powtarzam kurwa po raz trzeci, ze chce zalozyc chujowe konto w tym jebanym
      kurwa banku!
      - A ile pan chce wplacic?
      - 2 miliardy.
      -* I ta kurwa robila jakies problemy???

      *****

      Do ciezko rannego w wypadku podchodzi ksiadz:
      - Czy wierzysz w Boga?
      - Chlopie, ja umieram, a tobie sie na zagadki zbiera?!!!

      *****

      Komendant strazy pozarnej zjawia sie w remizie. Wolnym krokiem idzie
      korytarzem do swojego gabinetu. Siada za biurkiem, powoli wypija kawe,
      przeciaga sie, ziewa, nie spieszac sie wlacza megafon i
      mówi:
      - No, chlopaki, zbierac sie! Jest robota! Pali sie urzad skarbowy...

      *****

      Pani w szkole:
      - Z czego robi sie kielbase?
      Dzieci milcza
      - Jasiu ty powinienes wiedziec - twój tata jest masarzem?
      - Ja wiem, ale Tatus powiedzial, ze jak komus powiem to mnie zabije.

      *****

      Żona zaprosiła sobie kochanka na wieczór. Niespodziewanie rozlega sie
      dzwonek u drzwi - oczywiście mąż. Spanikowany facet , goły , chowa sie do
      szafy. Mija godzina , dwie , trzy - gościu doczekał do nocy.... Cichutko
      uchyla szafę - ok.wszyscy śpią - można spadać. A ze był na golasa ubrał
      sie w futro kochanki niestety - mąż dopiero
      przysypiał i usłyszał jakiś szmer otwiera oko i widzi w świetle latarni
      postać wyłażącą z szafy:
      - Kto ty jesteś ??????
      - Mol
      - A futro ?????
      - Zjem w domu

      *****

      Arabscy terroryści uprowadzili mały samolot, w którym lecieli Amerykanin i
      Rosjanin. Przywódca terrorystów o imieniu Abdul pyta Amerykanina:
      - Jakie jest twoje ostatnie życzenie?
      - Chciałbym zjeść hot-doga i napić się Coca-coli.
      Amerykanin dostał to, co chciał.
      - A jakie jest twoje życzenie? - Abdul pyta Rosjanina.
      - Kopnij mnie z całej siły w d... .
      Abdul kopnął Rosjanina, ten błyskawicznie uwolnił ręce z więzów, wyciągnął z
      kieszeni pepeszę i jedną serią zabił wszystkich terrorystów.
      Zdziwiony Amerykanin pyta:
      - Dlaczego nie zrobiłeś tego wcześniej?
      - Ruskie nie agriesory!
    • jetbang wkrótce Mikołaj! 28.11.04, 23:15

      - Dzień Dobry, tu Święty Mikołaj. Czy w tym roku byłeś grzeczny? Nie
      kradłeś? Nie kombinowałeś? Nie oszukałeś urzędu podatkowego?.... To się
      wreszcie naucz, bo ja ci wiecznie prezentów robić nie będę!
    • jetbang zagląda tu ktoś i wogóle ktoś to czyta ???? n/t 28.11.04, 23:18

      • mike79 Re: zagląda tu ktoś i wogóle ktoś to czyta ???? n 30.11.04, 01:27
        nioo :D
    • zo_h Re: dobry dowcip!!!! 27.01.05, 21:06
      Zgadnijcie o kim to:

      Byl kiedys bardzo dobry proboszcz - czlowiek wielkiej wiary i dobroci.Nie
      uciekaly przed nim zwierzeta, karmil biedaków, nocowal bezdomnych... Któregos
      wieczora wracal po mszy do plebani i uslyszal ciche wolanie: - Ksieze
      proboszczu! Odwrócil sie, ale nic nie zobaczyl, po chwiliwolanie powtórzylo sie
      i w szarówce dostrzegl siedzaca na kamieniu zabe.Podszedl i schylil sie nad
      ledwo zywym zwierzatkiem a ono wyjakalo: -Wez mnie ze soba, jestem zakletym
      przez zla wiedzme 15-letnim ministrantem. Wez mnie na plebanie, nakarm, napój,
      przytul, pocaluj, a zdejmiesz zly czar... Proboszcz niewiele myslac zabral
      zabke, nakarmi, napoil, przytulil, pocalowal i nawet polozyl na swojej
      poduszeczce...Rano obudzii sie, patrzy... a kolo niego lezy piekny 15-letni
      ministrant...I TAKA JEST NASZA LINIA OBRONY, WYSOKI SADZIE
    • kokolores Re: dobry dowcip!!!!:))))))))))) 01.03.05, 20:32
      Mąż i żona jedzą obiadek,żona paskudnie oblała się zupą
      -Popatrz- wyglądam jak świnia!
      -No i jeszcze się zupą oblałaś.
      :o)
    • kokolores Re: dobry dowcip o blondynkach 04.03.05, 13:23


      Rozmawiaja dwie blondynki przez telefon: o ciuchach, pogodzie i innych
      pierdolach. Po kwadransie jedna mówi:
      - Wiesz, bo my z Tomkiem to sie kochamy...
      - Aaa, to bylo mówic od razu. Zadzwoñ jak skoñczycie!

    • kokolores Re: dobry dowcip!!!!Ha,ha,ha..... 07.04.05, 14:43



      Nad rzeka, obok farmy siedzi krowa i pali trawke. Zadowolona, klimat i
      te
      sprawy. Podplywa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
      - Te, krowa, co robisz?
      - Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
      - Daj troche, jeszcze nigdy nie kurzylem...
      - Jasne! Ciagnij macha bracie!
      Bóbr wciagnal dym i od razu go wypuscil. Na to krowa:
      - Stary, nie taaak! Patrz: ciagniesz macha i trzymasz go w plucach
      dluzsza chwile. Zreszta - wiesz co?
      W tym czasie jak wciagniesz, przeplyn sie kawalek pod woda w dól
      rzeki,
      wróc tu i wtedy wypusc powietrze. I mówie ci bedzie OK.
      Jak uradzili tak zrobili. Bóbr sie zaciagnal, plynie pod woda, ale
      juz
      po kilku chwilach zrobilo mu sie happy.
      Wyszedl na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnal sie na trawe i
      orbituje.
      Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
      - Te bóbr, co robisz?
      - Aaaa, widzisz hipciu, fazuje sobie troszku...
      - Daj troche stuffu, ja tez chce.
      - Podplyn na przeciwko do krowy. Ona ci da.
      Hipopotam podplynal w góre rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywalila
      galy i krzyczy:
      - Bóbr, qu...a, WYPUSC POWIETRZE!!!
    • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 14.04.05, 22:14
      W sklepie tekstylnym do sprzedawczyni podchodzi elegancko ubrana kobieta i prosi
      o wełniany materiał w kolorze czerwonym
      - Proszę taki, żeby nie był zbytnio jaskrawy i zbyt ciemny.
      Sprzedawczyni przynosi kolejne bele materiałów, jest już bardzo zgrzana,
      zmęczona, a klientka ciągle wybrzydza. Po pół godziny wybrała w końcu dobry kolor.
      - Ile metrów?- pyta sprzedawczyni
      - Jakich metrów?! Mój mąż przywiózł mi z Hiszpanii szmacianego byczka Fernando i
      gdzieś odpadł mu język .

      *****

      Pewna wycieczka szkolna, przybyła by zwiedzić masarnię.
      Oprowadzający tłumaczy dzieciom jak działa cała linia produkcyjna mówiąc:
      - Zobaczcie, tu na początku tej linii jest sobie jeszcze żywa świnka, a tam na
      końcu wychodzą gotowe kiełbaski.
      Na to jedno z dzieci zapytało:
      - A czy nie dało by się odwrotnie
      - Odwrotnie to zrobili twoi rodzice...

      * * * * *

      Wykopaliska w Izraelu, uczeni w pewnej jaskini znaleźli blok z wyrytymi
      symbolami. Z wielkim trudem blok wydobyli z jaskini i przewieźli do
      Uniwersytetu, ustawili go na podium i publicznie debatowali nad tajemniczymi
      symbolami.
      Profesor Goldbaum zaczął:
      - Jako pierwszy od lewej widzimy symbol płonącego krzewu, wnioskuje z tego ze
      znaki te wyrył ktoś z rodu Mojżesza...
      W tym momencie podnosi rękę jeden ze studentów pierwszego roku, siedzący w
      pierwszym rzędzie:
      - Czy mogę zabrać glos?
      - Cisza, cisza, teraz profesorowie analizują te symbole!
      Profesor Szwarcmund:
      - Drugi rysunek od lewej przedstawia dwie młode niewiasty, moim zdaniem znaczy
      to ze starożytne ludy miały kobiety w wielkiej estymie...
      Znów student z pierwszego rzędu: -Ale ja bym...
      -Cisza, cisza!
      Profesor Apfelbrot:
      - Trzeci symbol od lewej oznacza bez wątpienia Świątynie Salomona w Jerozolimie,
      a czwarty zaraz obok przedstawia wóz drabiniasty, co moim zdaniem oznacza ze
      starożytni ludzie nie tylko znali, koło, ale także podróżowali w celach
      religijnych...
      Student z pierwszego rzędu:
      -Ja bym tylko chciał...
      -Cisza, cisza!!
      Profesor Burgenmeyer:
      - Piąty symbol przedstawia rybę, a szósty mężczyznę oddającego mocz na ziemie.
      Moim zdaniem oznacza to ze starożytni korzystali z darów morza, a także
      uprawiali i nawozili w sposób naturalny ziemie...
      Student:
      - Może ja powiem...
      - Cisza, cisza!!!
      Profesor Goldbaum:
      - Ostatni znak widzimy wyraźnie jest Gwiazda Dawida, co oznacza z pewnością ze
      starożytni na tych terenach byli pochodzenia hebrajskiego...
      Student wstaje i krzyczy:
      - Dajcie mi cos w końcu powiedzieć! Po pierwsze po hebrajsku czyta się od prawej
      do lewej, a po drugie to znaczy: Dawid, olej te ryby, wskakuj w brykę i
      przyjeżdżaj do Jerozolimy, tu dziwki aż się palą!

      * * * * *

      W kolejce stoją 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi
      gruba baba - tak ze 150 kg minimum. Synek mówi do ojca:
      - Tato, patrz jaka ta baba jest ogrooomnaaaa...
      Ojciec się zaczerwienił, głupio mu się zrobiło i mówi:
      - Synku, nie można tak mówic o ludziach.
      - Ale ona jest taka gruuubaa... nigdy nie widziałem takiej grubej baby.
      - Dobrze, ale to niegrzecznie w ten sposób mówić o innych.
      W tym momencie kobiecie przy pasku odzywa się komórka - pi, pi, pi, pi...
      A synek z przerażeniem:
      - Tato! Uważaj! Będzie cofać!

      * * * * *

      Siedzą dwie babcie klozetowe i plotkują. Przechodzi elegancki pan i jednej z
      nich kłania się
      kapeluszem. Druga z podziwem w głosie:
      - Wow! Znasz go?
      - Znam. Srywa u mnie...

      * * * * *

      Pewna firma dała ogłoszenie do gazety:
      "Zatrudnimy pracownika od zaraz. Musi dobrze posługiwać się komputerem,
      kserokopiarką i znać przynajmniej dwa języki. WSZYSTKIM DAJEMY RÓWNE SZANSE!"
      No i jako pierwszy na rozmowę wszedł pies z gazetą w pysku. Podszedł do kolesia
      przeprowadzającego wywiad, pomerdał ogonem i wypluł na biurko ową gazetę z
      zaznaczonym ogłoszeniem. Koleś w pierwszej chwili zdębiał, ale potem powiedział:
      - Bardzo chętnie byśmy Pana... to znaczy Ciebie zatrudnili, ale od kandydatów
      wymagamy obsługi komputera...
      Na to pies wskoczył na fotel, chwycił w pysk myszkę i napisał łapkami bezbłędnie
      kilka wersów z „Pana Tadeusza” w wordzie. Po czym zadowolony zeskoczył na
      podłogę, zaszczekał i znowu zamerdał ogonem. Na to koleś trochę zbladł, ale
      dalej mówi:
      - No tak... rozumiem... Ale wymagamy także obsługi kserokopiarki...
      Pies głową podsunął sobie krzesełko do kserokopiarki, wskoczył na nie i
      perfekcyjnie skopiował kilka dokumentów mrucząc coś sobie wesoło. A gdy skończył
      zaszczekał i zeskoczył na podłogę. Tym razem koleś trochę się rozjaśnił na
      twarzy i powiedział:
      - No dobrze. Ale my wymagamy także znajomości co najmniej dwóch języków.
      Pies przekrzywił głowę, spojrzał na faceta i z jakby lekkim uśmieszkiem na
      twarzy powiedział:
      -MIIIAAAAUUUUUU!

      * * * * *

      Dwa strusie gonią dwie strusice. Nagle strusice bach - głowę w piasek. Strusie
      stają jak wryte. Jeden do drugiego:
      - Patrz kurna mać, no i nam uciekły...

      * * * * *

      Rozmawia dwóch architektów, jeden z dzieckiem, drugi bez.
      I ten bez dziecka mówi do tego drugiego:
      - To twoje?
      - Moje
      Przygląda się chwilę z uwagą po czym dodaje:
      - No fajne, ale ja bym zrobił inaczej...

      * * * * *

      Pietka z Wowcikom poszli do teatru na „Lampę Alladyna” Przed spektaklem napili
      się piwa.. Pietce w czasie spektaklu zachciało się do kibla. Wyszedł na korytarz
      a tam cała masa drzwi. Wchodzi do pierwszych – garderoba. Wchodzi do drugich –
      charakteryzacja. Wchodzi do trzecich.. półmrok – mało co widać...Patrzy.. na
      środku coś na kształt nocnika leży..
      I dawaj rozpiął rozporek i zrobił co miał zrobić. Wraca na sale a tam cały sala
      wręcz pokłada się ze śmiechu. Piet`ka pyta:
      - Wowcik, z czego oni się tak śmieją co?
      - Nooo stary... jak wszedłeś na scenę – sala milczała. Kiedyś rozpiął rozporek –
      sala zamarła. Jak żeś nalał do tego tam... – mało którego nie zmroziło. No ale
      kiedy z tej lampy tam wyszedł Dżin i powiedział: „Nie no pie**ole taką rolę!” –
      wierz mi nikt nie wytrzymał i wszyscy ryknęli śmiechem!!!

      * * * * *

      Osiedle nowobogackich. Dzieci bawią się w piaskownicy, wykopując dziurę
      telefonami komórkowymi. Nagle jedno z nich trafia na kamień i jego komórka łamie
      się. Dzieci w śmiech.
      - No i co się śmiejecie?! Jutro tatuś kupi mi nowy, lepszy! - płacze nieszczęsny
      malec.
      - Ale dzisiaj, jak ostatni wieśniak będziesz piasek kopać łopatką!

      * * * * *

      Policjant zatrzymuje gościa w Jaguarze ponieważ nie zatrzymał się na stopie.
      - Poproszę prawo jazdy - mówi glina.
      - Ale panie władzo czy mógł by pan powiedzieć co ja zrobiłem - mówi kierowca jaguara
      - Nie zatrzymał się pan na znaku STOP.
      - Ale panie władzo, nie widziałem żadnego samochodu w odległości 20 km!!
      - Nic nie szkodzi, przepisy trzeba przestrzegać!
      - No, ale panie władzo, gdy dojeżdżałem do znaku to zwolniłem gdzieś do 20 km i
      gdy nie zobaczyłem żadnego samochodu, pojechałem dalej ostrożnie -kłóci się gościu.
      - Zwolnił pan, ale się nie zatrzymał - mówił poirytowany glina.
      - Czy nie ma pan co innego do roboty tylko wlepianie mandatów za nic. Idź pan
      lepiej sobie pączka zjedz!!- mówi zdenerwowany kierowca.
      - Udam, że nie słyszałem ostatniego komentarza. A teraz prawo jazdy proszę.
      - Nie, niech pan mi najpierw wytłumaczy jaka jest różnica pomiędzy zwolnieniem a
      kompletnym zatrzymaniem, bo ja nadal nie rozumiem czemu zwolnienie nie wystarczy.
      - Ależ proszę mogę panu wytłumaczyć.
      Glina otwiera drzwi od samochodu, wyciąga gościa, i zaczyna go lać pałą po łbie,
      i tak przez 5 minut. Na koniec się pyta:
      - To chciał by pan teraz żebym zwolnił czy kompletnie się zatrzymał??

      * * * * *

      Wykład z wychowania seksualnego. Temat "Seks w naszym życiu"
      Profesor:
      - Wszystkich pozycji mamy 121!
      Jakiś głos z sali:
      - 122!!!
      Profesor:
      - Kto to powiedział???
      Wstaje jakiś młody chłopak...
      Profesor:
      - Proszę wyjść z sali!!!
      Gdy chłopak wychodzi Profesor kontynuuje..
      - Tak jak mówiłem mamy 121 pozycji. Pierwsza pozycja: kobieta na dole, mężczyzna
      na górze...
      Nagle drzwi
      • jetbang Re: dobry dowcip!!!! 14.04.05, 22:16
        Wykład z wychowania seksualnego. Temat "Seks w naszym życiu"
        Profesor:
        - Wszystkich pozycji mamy 121!
        Jakiś głos z sali:
        - 122!!!
        Profesor:
        - Kto to powiedział???
        Wstaje jakiś młody chłopak...
        Profesor:
        - Proszę wyjść z sali!!!
        Gdy chłopak wychodzi Profesor kontynuuje..
        - Tak jak mówiłem mamy 121 pozycji. Pierwsza pozycja: kobieta na dole, mężczyzna
        na górze...
        Nagle drzwi się otwierają... Wciska się głowa...
        - A jak tak... to 123!!

        * * * * *

        Wraca żołnierz z wojska. Zachodzi do domu a tam na łóżku pod ścianą trójka
        dzieci siedzi... jedno mniejsze od drugiego...
        - Czyje to dzieci?- pyta żony
        - Wszystkie nasze... pamiętasz jak cię brali do wojska? Ja wtedy brzemienna
        byłam... tak i Kola się urodził... a potem pamiętasz, jak cię odwiedzałam? Tak i
        Wania przyszedł na świat...
        - A trzeci?! - pyta zenerwowany mąż - trzeci!!!!
        - A coś ty się tak tego trzeciego uczepił? Siedzi sobie, to niech siedzi...

        * * * * *

        Zbulwersowane dziewczę wraca z randki, z włosem rozwianym i z rumieńcem
        zgorszenia wpada do pokoju matki i relacjonuje:
        - To świnia! Nigdy więcej się z nim nie umówię! On nie ma za grosz szacunku dla
        mnie!!
        - A co się stało?
        - Mamo, czy ty wiesz, jakie on zna świńskie piosenki? Nieprzyzwoite, pełne
        wulgarnych słów, i w ogóle takie, że żadna przyzwoita kobieta nie powinna ich
        słuchać!
        - Nie żartuj, córeńko, on ci takie piosenki na randkach śpiewa?!
        - Nie śpiewa, gwiżdże...

        * * * * *

        Dwóch Irlandczyków przeprowadziło napad na bank. Z banku zabrali dwa duże worki,
        każdy po jednym. Po jakimś czasie ukrywania się, spotkali się ze
        sobą i dzielą się wrażeniami:
        - Co było w Twoim worku?
        - Pół miliona dolarów!
        - Wow, Ty to masz szczęście... co z nim zrobiłeś?
        - Kupiłem sobie wspaniały dom, a co ty miałeś w swoim worku?
        - No ja miałem pecha... Był pełen rachunków do zapłacenia.
        - I co z nimi zrobiłeś?
        - Spłacam je po trochu...

        * * * * *

        Ciszę panującą w pewnym małym miasteczku nagle przerwała donośna eksplozja w
        aptece. Wszyscy wybiegli z domów, żeby zobaczyć co się stało. Z apteki
        wydobywały się wielkie kłęby dymu. Po chwili wyczołgał się z niej aptekarz. Jego
        biały kitel był teraz cały czarny i osmolony. Pokuśtykał do stojącej w pobliżu
        kobiety i powiedział:
        - Czy mogłaby pani poprosić swojego lekarza, żeby jeszcze raz wypisał tę
        receptę? I teraz niech to zrobi drukowanymi literami!

        * * * * *

        Pewien farmer miał pole arbuzów. Podczas jednego z obchodów farmy zauważył, że
        ktoś mu je regularnie podkrada i robi sobie ucztę.
        Pomyślał nad sposobem zabezpieczenia się na przyszłość przed kolejnymi
        kradzieżami i postawił przy polu znak:
        "UWAGA! Do jednego z tych arbuzów wstrzyknięto cyjanek"
        Kilka dni później wybrał się na kolejny obchód swojej farmy, gdy doszedł do
        arbuzów, zauważył, że tym razem żaden z nich nie został skradziony, ale zobaczył
        przy nich inny znak, na którym widniał napis:
        "Teraz już do dwóch"

        * * * * *

        Dwóch myśliwych z Texasu polowało na łosie nad jeziorem na Alasce. Obaj
        upolowali piękne sztuki. Wrócili do samolotu którym przylecieli, a pilot mówi,
        że nie ma mowy, żeby wystartowali z oboma upolowanymi łosiami, jeden musi zostać.
        - Bzdury - krzyczy jeden z myśliwych - Kiedy byliśmy tu w zeszłym roku pilot
        zabrał nas stąd a wcale nie miał większego samolotu niż twój. Tamten miał jaja i
        nie bał się polecieć!
        Pilot się zdenerwował i powiedział:
        - Do cholery, jeżeli on to zrobił to ja też potrafię. Nie latam gorzej niż inni!
        Załadowali się, silnik na pełną moc i startują. Niestety nie wznieśli się nad
        drzewa na końcu jeziora. Zahaczyli o wierzchołki, samolot spadł i rozbił się.
        Żywi ale trochę połamani wyczołgują się z krzaków, a pilot potrząsnął głową i pyta:
        - Gdzie jesteśmy?
        Jeden z myśliwych podnosi się z ziemi i mówi:
        - Powiedziałbym... że przynajmniej sto metrów dalej niż w zeszłym roku...

        * * * * *

        Upał 40C. W wielkim dole pracuje przy wykopach dwóch roboli, a pod drzewem z
        drinem siedzi sobie ich szefu.
        W końcu jeden z robotników nie wytrzymuje i mówi do drugiego.
        - Ty, czemu my tak zapieprzamy w tym upale, a szefu sobie sączy zimnego drina?
        - Nie wiem, idź się go zapytaj.
        Tak też zrobił.
        Wygramolił się z rowu, podchodzi do szefa i mówi:
        - Szefie, jak to jest że my tak mocno pracujemy, a ty siedzisz sobie w cieniu z
        drinem?
        - No wiesz, to jest po prostu inteligencja
        - Jak to inteligencja?
        - No tak, to, zaraz ci zademonstruje.
        Szef wstał, położył dłoń na pniu drzewa i mówi do robola:
        - Uderz jak tylko potrafisz najmocniej w moją rękę.
        Robotnik uśmiechnął się i walnął jak tylko najmocniej potrafił jednak szef w
        ostatniej chwili odsunął dłoń i robocina pieprznął z całej pary w pień.
        Szefunio zachichotał i szyderczo powiedział:
        - To jest właśnie inteligencja.
        Robotnik zszedł na dół i mówi do drugiego.
        - Siedzimy w tym rowie a on na górze, bo to sprawa inteligencji
        - No co ty stary robisz jaja, jakiej inteligencji?
        - Zademonstruję ci.
        Pierwszy robol położył sobie dłoń na twarzy i mówi:
        - Widzisz moją dłoń?
        - No jasne, że widzę.
        - No to teraz weź łopatę i pieprznij mnie nią w łąpę jak tylko najmocniej
        potrafisz...

        * * * * *

        Przychodzi Iwanow do Petrowa i pyta:
        - Jak to jest, że twoja krowa daje 100 litrów na dzień?
        Petrow na to:
        - Widzisz... cała rzecz w czułości.
        Przychodzę do niej co rano, co by czule zagaić na zasadzie: co tam dziś mamy,
        mleczko czy wołowinkę?

        * * * * *

        Facet jedzie drogą i widzi samochód w rowie. Zazwyczaj nie pomaga ludziom, więc
        przejeżdża obok i jedzie dalej. Spogląda jednak we wsteczne lusterko i zauważa,
        że za kierownicą auta w rowie siedzi piękna kobieta. Cofa więc swą półciężarówkę
        i zaczepia linę mówiąc :
        - Wie pani, jest pani pierwszą kobietą w ciąży, której pomagam.
        - Ale ja nie jestem w ciąży - mówi ona.
        - Z rowu też jeszcze pani nie wyjechała.

        * * * * *

        Idą dwie blondynki przez pustynię i nagle zza hałdy lew wyskakuje. Jedna bierze
        piach do ręki i sru po oczach. Idą dalej. Znowu zza hałdy lew wyskoczył i ta
        sama piach w rękę i sru po oczach. Sytuacja powtarza się parę razy. Dochodzą
        blondy do wzgórza a za nim stado lwów - no może ze 300 szt. Odwraca się jedna i
        ucieka a druga jak wryta stoi. Ta co ucieka, wrzeszczy:
        - Hela dawaj! Co z tobą?
        - JA PIACHEM NIE RZUCAŁAM!!!!

        * * * * *

        Pewien facet zmienił szampon. Już po pierwszym umyciu włosów był zachwycony
        nowym, więc napisał entuzjastyczny list do producenta. Kilka tygodni później po
        powrocie z pracy zobaczył, że w salonie jest kilkadziesiąt butelek różnych
        szamponów, które przysłała mu firma w celu darmowego przetestowania.
        - No i co teraz? - pyta żona.
        - Teraz to ja piszę do General Motors.

        * * * * *

        - Czy mogę prosić o rękę pana córki?
        - A co, nie masz swojej - zażartował ojciec
        - Mam, ale jest już zmęczona...

        * * * * *

        Jedzie facet na rowerze i nagle urwał mu się pedał. Podniósł go mały chłopiec,
        macha nim i krzyczy:
        - Peeeeeeeedaaaaał, peeeeeeeedaaaaaaał!
        Facet odwraca się i mówi:
        - Mój ty mały psychologu...

        * * * * *

        Pewna aktorka opowiada koleżance o niedawnym obiedzie ze znanym reżyserem.
        - Pokazał mi scenariusz. Wiesz, główna rola jakby dla mnie stworzona. Potem
        poszliśmy do niego, żeby omówić zamysł filmu. I w trakcie rozmowy ten bydlak
        mówi mi, że widzi mnie w roli pokojówki, która na ekranie nie mówi ani słowa.
        - No i co ? - pyta koleżanka
        - No wiesz. Roześmiałam mu się prosto w jajca.

        * * * * *

        Przychodzi facet do seksuologa. Ten go pyta:
        - Kiedy miał pan ostatnio stosunek ?
        - Oj panie doktorze tak dawno, że nie pamiętam. Zadzwonię do żony, może ona wie.
        Wykręca numer i mówi:
        - Zosia, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks?
        - A kto mówi ?
    • jetbang czas to chyba trochu podbic do gory !!! ;-))) 03.09.05, 10:08
      W ZOO przed klatka z malpami synek pyta sie mamy:
      - Mamusiu dlaczego w tej klatce zamkneli informatykow?
      - Jak to informatykow? - pyta mama
      - No tak, jak nasz tatus - nieogolone, brudne i maja odparzenia na dupie


      Synek z Tatusiem w ZOO:
      -Tato, tato zobacz jaka obrzydliwa malpa..!!!
      -O, dobrze ze mi przypomniale synu, mama prosila zebysmy byli wczesniej na
      obiedzie...

      Dlaczego mężczyzna jest jak burza?
      - Bo nigdy nie wiadomo, kiedy dojdzie, jak obfite będą opady i jak długo to
      potrwa.


      Przychodzi blondynka do banku i mowi, ze wylatuje na wakacje za granice i prosi
      o kredyt w wysokosci 3000 PLN na 2 tygodnie. Urzednik prosi ja o przedstawienie
      jakiegos zabezpieczenia pod pozyczke. Blondi wyjmuje kluczyki od Jaguara
      stojacego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgadza sie na
      przyjecie samochodu pod zastaw. Pracownik banku odbiera kluczyki i odprowadza
      samochod do podziemnego garazu w banku. Po 2 tygodniach blondynka oddaje dlug w
      wysokosci 3000 PLN i odsetki 22,50 PLN. Urzednik bankowy mowi:
      "Cieszymy sie z udanego interesu i mamy nadzieje, ze wakacje sie udaly.
      Jednakze w czasie Pani nieobecnosci sprawdzilismy, ze jest Pani
      multimilionerka. Zastanawia nas, po co zawracala Pani sobie glowe pozyczka na
      3000 PLN ?" Blondi odpowiada: "A gdzie do diabla w Warszawie znalazlabym
      parking strzezony dla Jaguara na 2 tygodnie za 22,50 zlotych?"
      • jetbang moze to i bylo ale ... jest wazne!!! 03.09.05, 10:10

        Dla niektórych ważne...
        Szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych w naszym mózgu.
        Komórki nerwowe się nie regenerują.
        Ludzki mózg składa się z około 3 miliardów komórek nerwowych, z czego używamy na
        co dzień około 10% z nich. Zatem około 2,7 miliarda komórek jest niepotrzebnych.
        Szklanka wódki zabija 1000 komórek nerwowych. Człowiek może bez obawy o swoje
        zdrowie wypić 2 700 000 szklanek wódki.

        Przeliczamy:
        1 butelka (750 g, czyli krowa) = 3 szklanki, zatem 2 700 000/3 = 900 000 butelek.
        Zakładając, że maksymalny wiek przeciętnego alkoholika wynosi 55 lat, a zaczyna
        on pić powiedzmy mając 15 lat, to mamy 40 lat stażu.
        Przeliczamy lata na dni: 40 * 365 = 14600 dni picia.
        Jeżeli możemy wypić 900 000 butelek bez obawy o nasze komórki nerwowe to:
        900000/14600 = 62 butelki wódki dziennie!
        Wniosek:
        Aby umrzeć z braku komórek nerwowych musielibyśmy pić po 20 butelek wódki na
        śniadanie, 20 na obiad i 20 na kolację...
        KAMIEŃ Z SERCA !
        GORZAŁKA DLA WSZYSTKICH !
        Podaj dalej, żeby ludzie nie żyli w nieświadomości ;-)
      • jetbang samo życie ;-))) 03.09.05, 10:13
        Tyram Ci ja w kuchni: jedną ręką zmywam, drugą gotuję, trzecią ziemniaki
        obieram, kiedy z pokoju dobiega czuły głos mężczyzny mojego, który wyleguje się
        na kanapie:
        - Słonko moje Ty śliczne, chodź na chwilkę!
        No i biegnę, może chce się zreflektować za ostatnie przewinienia (lub Coś równie
        nierealnego).
        - No co chciałeś misiaczku?
        - Nie mogę patrzeć jak tak tyrasz, zaharowywujesz się dla mnie...
        ... dlatego z łaski swojej, zamknij drzwi od kuchni, proszę...
      • jetbang Re: czas to chyba trochu podbic do gory !!! ;-))) 03.09.05, 10:14

        Kochany, dziekuje Ci za uroczy wieczor i cudowne 45 sekund!


        - Kiedy przychodzi starosc?
        - Gdy w aptece, kiedy prosisz o prezerwatywy sprzedawca pyta: "Zapakowac na
        prezent?"


        - Boze?
        - Tak, Adamie?
        - Co sie wczoraj wieczór dzialo? Gdzie moje trzy zebra?
        - Jak to co? Pochlales i zachcialo ci sie dziewczynek.


        Na Starym Rynku od ladnych paru lat siedzi zagrzybialy zul, zbierajac drobne na
        wino. Pewnego dnia przejezdza tamtedy piekna blondynka w niesamowitym
        kabriolecie. Staje na wysokosci zula i mowi mu, zeby wsiadal. Gdy przekonala go,
        ze nie zartuje, zul wsiada. Odjezdzaja z piskiem opon.
        Dojezdzaja po 15 minutach do jej willi na przedmiesciach, dom, basen, zyc nie
        umierac. Po wejsciu oferuje mu kapiel. Po kapieli ostrzygla zula, podala mu
        Malibu. Po dluzszej rozmowie przy kominku rzeczy dzieja sie same. Ona caluje go
        w policzek, on ja w czolo. Dochodzi do pozycji 69, obie strony sa zadowolone. W
        tej pozycji nagle ona puszcza baka.
        Jaki wniosek?
        Biednemu zawsze wiatr w oczy.



        Policjant wrocil pozno do domu i zastal zone sama w lozku, posciel rozmemlana, a
        zona jakos dziwnie rozochocona.
        - Twój kochanek tu byl? Gdzie sie schowal? Pod lózkiem? - pyta i zaglada pod
        lozko. - Pod lozkiem go nie ma. W kuchni? - i zaglada do kuchni. - W kuchni go
        nie ma. W szafie?Z szafy wychyla sie reka z banknotem 200 zl. Policjant
        dyskretnym ruchem oglada sie i bierze banknot.- W szafie tez go nie ma. To gdzie
        sie schowal?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka