04.02.04, 12:34
nie wiem jak Wy, ale ja do tej pory zupełnie nie interesowałam się żadnymi
sportami. Nigdy nie miałam problemów z nadwagą, może dlatego zupełnie nie i
teresowały mnie te sprawy. Ale od kiedy pracuję siedzę tyle czasu zgięta na
foteliku, zaczyna mi brakować jakiegoś ruchu. Ponieważ nie jestem w stanie
się zmobilizować do ćwiczeń, rozejrzałam się po jakichś klubach, siłowniach.
Jest drogo! Zwłaszcza te rzeczy, które mnie interesują najbardziej: joga,
streching...czyli relaksacyjne. A wy? Chodzicie do jakichś fitness klubów?
Obserwuj wątek
    • m-gosia Re: sport! 04.02.04, 12:56
      Mnie sport jakoś nigdy też nie pociągał, ale od czasu przesiadywania przed
      komputerem..wlasnie, te plecy:))Zapisalam się do fitness klubu na zajecia w
      grupie, ogolnie rzecz biorąc wytrzymałościowe - rozgrzewka na stepie, a pozniej
      praca z obciązeniami nad wszystkimi mięsniami ciała (szczeg. grzbietu!) plus
      rozciąganie na koniec. To nie są cwiczenia odchudzające, raczej na wzmocnienie i
      rozciagniecie miesni. Czuje się po nich naprawde super, jakby bardziej
      wypoczeta, chociaz z cwiczen wracam dopiero po 22-ej:)) Myslalam kiedys jeszcze
      o jodze, ale nie wiem czy pod koniec dnia potrafiłabym się naprawde oddac medytacji.
      Acha, wiadomo ze cena jest bardzo wazna, ale czasem warto zaryzykowac tanszy
      klub, ale ze sprawdzonym trenerem, sprzetem itp. Ja zaryzykowalam i jestem
      zakochana w swojej trenerce (ufff, co zz wyzwanie...).
      • pireneje Re: do m-gosi 04.02.04, 13:33
        m-gosiu, a jaki fitness klub polecasz w K?
        P.S. Skoro udało mi się zauważyć w natłoku innych wątków, że jesteś z K. i
        skoro już sie wygadałam, że też tu przebywam, to już się nie wymigasz od
        odpowiedzi ;-)
        Kiedyś bardzo byłam zadowolona z klubu k/ Plivy na Mogilskiej, ale ostatnio
        zrobiłam sobie dość długa przerwe, więc chcę zasięgnąć języka :-)
        • m-gosia Pireneje, 04.02.04, 14:10
          ja chodzę do małego klubu na Ruczaju (dokladnie Ruczaj62). Mały, niepozorny,
          sama bym go chyba nie wybrała..., ale zaciągnęła mnie tam koleżanka i póki co
          nie żałuję. Zajecia w grupie ok, ale szczerze mówiąc siłowni nie polecam.
          • pireneje Re: Pireneje, 04.02.04, 14:22
            Dzięki za info :-)
            Wiesz, zanim znalazłam ten fitness na Mogilskiej, byłam w kilku innych, które
            nie zachwyciły mnie. Faktycznie, bardzo wiele zależy od instruktorki...
            Trafiłam kiedyś na taką, która lubowała sie w wielce skomplikowanych układach
            choreograficznych... nikt nie był w stanie powtórzyć tego za nią... coś
            okropnego!
          • kurczak1976 Ruczaj 04.02.04, 14:50
            A dokladnie w ktorym miejscu jest ten fitness i moze jak sie nazywa:o)
            Ja sie tam troche orientuje ale z takich wiekszych to mi sie Escada rzucila w
            oczy i chyba jest jeszcze cos kolo Olimpu?!
            A czy bylas moze w Alstarze na Zawilej?
            Tak sie kiedys reklamowali ale jakos nie mam przekonania:o)
            • m-gosia Re: Ruczaj 04.02.04, 15:29
              Ten klub jest na skrzyżowaniu Kobierzyńskiej i Miłkowskiego, schowany troche w
              glebi, vis-a-vis nowego kościoła...mówię ci, niepozorny, mieści sie w takiej
              -2piętrowej dużej chałupie:)I serio chyba nazwy nie ma... Prowadzi go Barbara
              Wojas, osoba podobno znana w krakowskim swiatku sportu, ale ja sie tam nie znam:))
    • k.mmilka Re: sport! 04.02.04, 12:56
      Miałam to samo! (podejście: "Skoro waga w normie, to po co mi ćwiczenia?") Ale
      podobnie jak Ty postanowiłam ostatnio coś zrobić, żeby mi tyłek nie przyrósł
      do fotela... i zapisałam się na aerobik w ramach obowiązkowego wf-u na
      uczelni! Obowiązkowo muszę "wyćwiczyć" 3 semestry, a mogę dodatkowo jeszcze 3.
      Zaczynam w poniedziałek (ja mam w co się ubrać!) Dodatkowo chcę jeszcze na
      gimnastykę korekcyjną, bo mam lekkie skrzywienie kręgosłupa (efekt siadania w
      fotelu w baaardzo nieprzepisowych pozycjach oraz noszenia gitary el. na za
      długim pasie i za bardzo z tyłu, czyli prawie na d...), ale tu mam mniejszy
      zapał, bo podobno na korekcyjnej jest ciężko, a ja jestem leń.
    • kurczak1976 Fitness i welness :o) 04.02.04, 13:13
      To jest to!
      Ja kiedys tez ogolnie sporty mialam gdzies ale teraz moj luby tak mnie
      wciagnal ze dostaje swira jak conajmniej 3 razy w tyg. gdzies nie pojde:o)
      Bardzo lubie stepper i rowerki i generalnie troche cwiczen na silowni ale nie
      za duzo (co by jak buldog nie wygladac)
      Potem jacuzzi i sauna:o)

      W lecie oszalalam na punkcie rolek:o) + rowerek i plywanie w jeziorze (to
      raczej jako terapia szokowa bo w tej gorskiej wodzie wszystko z zimna odpada)
      W zimie odkrylam na nowo narty i juz nie moge wysiedziec do weekendu!!!

      Chyba sporo tego:o) A wyobrazcie sobie ze jeszcze roku temu nie robilam
      kompletnie nic!!!
      • beauty_baby jak najbardziej 04.02.04, 13:36
        Mi w przeciwieństwie do was sport towarzyszył od zawsze:)) na nartach zaczęłam
        sie uczyć jeździć jak miałam 2 latka i właściwie nie wyobrażam sobie zycia bez
        tego sportu (mimo, że jako znany zmarzluch nie lubię zimy, czy o nie dziwne?) W
        liceum zrobilam papiery pomocnika instruktora a na 1 roku studiów instruktora.
        W liceum parałam sie jeszcze biegami - moja specjalizacja to 1500 m. Właściwie
        to wcale tego nie lubiłam ale byłam zobligowana poniekąd reprezentować szkołę
        w tej konkurencji (muszę sie pochwalic, że z sukcesami:)) )
        Oprócz tego uwielbiam jeżdzić na rowerze.
        takie zorganizowane formy typu aerobic nigdy mnie nie pociągały, pewnie
        dlatego, że zawsze przewyższalam kondycyjnie pozostałe uczestniczki do których
        dostosowany był poziom zajęć więc było to nieefektywne.
        Nie wiem czy można nazwać to sportem ale długo też tańczyłam w klubie taniec
        nowoczesny (no spocić się można było nieźle), uwielbiałam to i myślę, że kiedyś
        jeszcze do tego wrócę gdyż taniec to mój żywioł.
        generalnie nigdy nie traktowałam sportu jako środka odchudzającego bo nie
        musialam na szczęście. Z tego co jednak zauważylam to dziewczyny, które robią
        coś tylko po to aby się odchudzić długo nie wytrzymują i zarzucają to albo
        robia byle jak.
    • abere8 Siatkowka rulez! :-) 06.02.04, 02:12
      Ostatnie trzy lata podstawowki, cale liceum i dwa lata studiow gralam w
      siatkowke, zawsze w szkolnej druzynie, wyjezdzalysmy na rozne zawody i ogolnie
      wspominam ten okres jako jeden z najfajniejszych w moim zyciu. Przerwalam, bo
      nie mialam czasu na dojazdy na drugi koniec miasta w waszawskich korkach i od
      tej pory moje cialo zamienilo sie w galarete. Nawet nie zdawalam sobie sprawy,
      ile mi te treningi dawaly. Niby nie jestem za gruba wagowo, ale przydaloby sie
      poprzesuwac niektore kawalki "mieska" w inne miejsca :-)
    • tsun_am Re: sport! 06.02.04, 08:54
      wczoraj zapisałam się do klubu i jestem baaaardzo zadowolona. Dwa razy w
      tygodniu będę chodziła na zajęcia typu aerobik (jest kilka odmian, ja wybrałam
      streching), a oprócz tego mam wstęp wolny - cały tydzień - na siłownię i saunę
      (z tego ostatniego raczej nie będę korzystała. Dzisiaj idę wypróbować siłownię
      pod okiem instruktora ;)Ale fajnie:)
      • aariel Re: sport! 06.02.04, 12:32
        tsun_am napisała:

        > mam wstęp wolny - cały tydzień - na siłownię i saunę
        > (z tego ostatniego raczej nie będę korzystała.

        Czemu Ci nie pasi sauna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka